#kino

12
1138

Zaloguj się aby komentować

"Chłopaki z baraków" w kinach i z LEKTOREM (tak, tym lektorem)! ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Multikino oraz Cinema City wrzucają do kin pełnometrażowy film ekipy "Stojąc na ramionach kociaków" i dialogi przeczyta kultowy Rafał Walentowicz.

Seanse 27 lutego (Multikino) i 28 lutego (Cinema City) #filmy #chlopakizbarakow #kino

a70bcf65-0aeb-4ddb-bd72-6de7140e4f2b

@WujekAlien Obejrzałem zwiastun. Pomijając to, że będzie to słaby film, bo formuła już dawno się wyczerpała (i ogólnie trójka nie potrafi robić tego, co Clattenburg) to Walentowicz jest tu taki... zwykły. Nie ma tego vibe'u co w serialu, te kwestie czyta tak zwyczajnie. Pytanie, czy to tylko w zwiastunie tak jest i czy współpracowała z nim Antonina Kasprzak.

Zaloguj się aby komentować

@deafone Jeśli dobrze interpretuję Woody'ego - to nie aktor, tylko reżyser, oraz możliwe że gwałciciel małoletnich - zarówno u Epsteina jak i u siebie w domu...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Różne sposoby przedstawiania świata gangsterskiego we współczesnym kinie


Ludzie z jakiegoś powodu lubią mitologizować i romantyzować gangsterskie życie. Do pewnego stopnia przyczyniły się do tego filmy o mafii. Same gangi do pewnego stopnia też starały się utrzymywać pozytywny wizerunek u zwykłych ludzi. We współczesnych czasach jednak popkultura do pewnego stopnia zaczęła odmitologizować obraz gangstera który kieruje się szlachetnymi zasadami. Stało się to chociażby za sprawą filmu, a potem serialu Gomorra, albo serialu Umbre (ten opowiada o rumuńskiej mafii). Jeszcze wcześniej dokonała tego trylogia filmów Pusher. Nawet jednak już w słynnym Ojcu Chrzestnym mafia dalej była brutalna, dalej dochodziło do spisków, walk o władze, a sam Michael Corleone był zimnokrwisty i działał w sposób wykalkulowany oraz bezwzględny. W drugiej części rozkazał nawet zabić swojego własnego brata z powodu zdrady. Po prostu maskowano to pewną elegancją i poczuciem stylu której współczesnym gangsterom często brakuje.


W Polsce natomiast mit prawilnego gangusa pozostaje jakimś cudem jeszcze żywy w popkulturze (choć też podlega coraz większemu wyśmianiu). Przekonałem się o tym gdy obejrzałem niedawno film sprzed pandemii, ale wciąż względnie nowy "Jak zostałem gangsterem". Ponoć jest to produkcja oparta na faktach, ale w praktyce seria filmów "Szybcy i Wściekli" jest w moich oczach bardziej wiarygodna. Jest to bowiem nic innego jak zwykła fantazja o zdobywaniu mocy co za chwile wykaże.


Historia opowiada o prawilnym chłopaku z dzielnicy co z jednej strony miał problemy z agresją i ogólnie był impulsywny, ale z drugiej inteligenty, charyzmatyczny, zdolny tworzyć długoterminowe plany. Dość szybko więc osiąga sukces, zostaje jednym z największych gangsterów w kraju, znajduje kompetentną ekipę, dobrego ziomka który zostaje jego prawą ręką, gorącą laskę, zdobywa dużo kasy i kupuje sobie ładną rezydencje za miastem. Pozostaje jednak gangsterem z twardymi zasadami. Z policją nie gada i jest lojalny wobec swoich ludzi, a oni są lojalni względem niego. Jakimś cudem w jego ekipie nie dochodzi do żadnej zdrady. Jego potencjalni wrogowie to idioci których łatwo się pozbywa i wszystko idzie mu względnie dość łatwo. Kilka razy sam przyznaje, że ma mocne szczęście. Dlatego napisałem, że to zwykła fantazja o mocy przebiegająca według klasycznego schematu gdzie główny bohater jest początkowo nikim, ale potem szybko osiąga ogromną potęgę, niszczy wrogów i po drodze zdobywa bardzo atrakcyjną kobietę (czasami nawet harem kobiet).


Do tego protagonista co chwile rzuca jakieś życiowe mądrości na poziomie jakiegoś kiepskiego coacha. Brutalność oczywiście w tym filmie się pojawia i jest ukazana nawet dość dosadnie, ale co z tego skoro sama fabuła jest mocno naiwna. Na szczęście miałem okazje niedługo później zobaczyć też lepszy, japoński film o gangsterach o tytule "Wściekłość". Reżyser przedstawił w nim bezkompromisową dekonstrukcje motywu honoru w Yakuzie.


W walce o wpływy gangsterzy Yakuzy nie wahali się wzajemnie zdradzać, spiskować przeciwko sobie, a końcowo zabijać. Pada nawet dość wymowny dialog w którym stwierdzono, że słynne obcinanie palca by zmyć hańbę już nic współcześnie nie znaczy. W ten sposób świat gangsterski zostaje ukazany jako powrót do Hobbesowskiego stanu natury gdzie toczy się wojna każdego z każdym, a cywilizowane reguły zdają się być zawieszone. Kto miał siłę nie tylko zabijał, ale też często upokarzał swoich wrogów, własnych podwładnych czy zwykłych ludzi czy to bijąc ich do nieprzytomności za zwykłe zabranie głosu bez pozwolenia czy okaleczając ich.


Nie było tym filmie żadnych szlachetnych gangsterów tylko goście którzy bez problemu pobiliby niepełnosprawnego gdyby zaszła tak potrzeba i wbili nóż w plecy własnemu bratu dla osobistych korzyści. Brakuje mi współczesnej produkcji polskiej która by ukazywała gangsterskie porachunki w równie bezwzględny i brudny sposób, a "Jak zostałem gangsterem" miało technicznie szanse być taką historią poświęconą człowiekowi który idzie po trupach do celu. Zamiast tego dostałem opowieść jak to trzeba być prawilnym gangusem co się trzyma ze swoimi ziomkami na dobre i złe.


Jest to nie tylko naiwne, a przez to szkodliwe romantyzowanie życia gangsterskiego co zwyczajnie nudne. Oczywiście dla przeciętnego normika takie podejście może mu się wydawać szokujące, ale z drugiej strony może dzięki temu skończyłaby się idealizacja różnych form patologii. Z trzeciej dawałoby to pole do jakieś refleksji na temat ludzkiej natury. Idea, że człowiek zdolny krzywdzić innych dla pieniędzy kierowałby się jakimiś honorowymi zasadami jest dość zabawna. Oczywiście wewnątrz grupy panują pewne hermetyczne reguły, ale wynikają one z pragmatyzmu lub pomagają budować pewną zbiorową tożsamość, a nie są wyrazem szlachetnego charakteru przestępcy.


Ostatecznie jak mówiłem w świecie przestępczym chodzi głównie o zdobywanie władzy i pieniędzy. Ludzie którzy wchodzą do tego świata to albo biedni desperaci, albo jednostki patologiczne wychowane w nieodpowiednim środowisku, albo bezwzględni psychopaci i należy o tym pamiętać.


#przegryw #filmy #seriale #kino #przemyslenia #filozofia

e5b33990-9566-4530-ad52-4e6a4c26c2f5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

203 + 1 = 204


Tytuł: Wytłumaczenie wszystkiego

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Dramat / Obyczajowy

Reżyseria: Gabor Reisz

Czas trwania: 2h25m

Ocena: 10/10


Pamiętacie tę ostatnią aferę z nauczycielką która zdjęła ze ściany krzyż i wyrzuciła i już została oceniona jako ta, która zakazuje wiary, a potem okazało że w sumie to nie był to tak do końca krzyż i dzieciaki mają sporo za uszami, ale media już zdążyły podkręcić narracje i kilku osobom narobiło to bałaganu?

No to ktoś nakręcił o tym film, tylko dwa lata przed aferą.


Abel to maturzysta dobrego budapesztańskiego liceum. Jak wielu osiemnastolatków ma ogromny mętlik w głowie, bo z jednej strony matura, z drugiej ogromne oczekiwania rodziców i presja z ich strony co do ocen, z trzeciej zakochał się w koleżance, do tego niewygodne buty na maturze i wkuwanie historii, która totalnie nie chce mu wejść do głowy. Wszystko to wzbiera w nim w najgorszym momencie - na egzaminie ustnym - przez co zapomina języka w gębie. Nauczyciele starają się, uspokajają go, ale wszystko na nic. Abel nie zdaje matury.

Kiedy opowiada o tym wściekłemu na niego ojcu, który zaczyna mu wyrzucać od nieuków i wróżyć kerierę śmieciarza, Abel desperacko chwyta się jednego momentu w trakcie egzaminu. Jeden z nauczycieli zapytał go o kotylion w barwach Węgier wpięty w marynarkę. Abel używa tego jako wymówki i twierdzi, że nauczyciel zakpił z niego i z patriotycznej wpinki, co skutecznie odwraca uwagę ojca od wyników matury. Informacja o tym zdarzeniu zaczyna więc, podkolorowana przez każdą kolejną osobę, wędrować między ludźmi, aż trafia do dziennikarki prawicowej gazety, i zdarzenia zaczynają toczyć się odtąd nieco szybciej w niekontrolowany sposób.


Film można odbierać na wiele sposobów. Ja określiłem go jako dramat obyczajowy, bo dla mnie poziom polaryzacji społecznej w którym używamy każdego wydarzenia do wzmacniania i tworzenia kolejnych podziałów jest dramatem, ale spokojnie ten obraz mógłby funkcjonować jako czarna komedia, pokazująca absurd okopywania się w swoich założeniach i osądach.

Bardzo podoba mi się to, że w tym filmie śledzimy czwórkę głównych bohaterów historii i możemy ich poznać. Wiemy kim jest i z jakim bagażem zmaga się ojciec Abla, poznajemy jego nauczyciela i możemy wyrobić sobie opinię o jego pracy. Widzimy pracę dziennikarki od momentu dowiedzenia się o sprawie, do publikacji atrykułu. No i śledzimy też sprawcę zamieszania, czyli Abla. Dzięki temu widz nie ma podane na tacy kto w tej historii ma rację, kto nie ma, kto jest postępowy, a kto zacofany - być może taki nie jest nikt, po prostu każdy chciał dobrze na swój sposób? Na to nie ma odpowiedzi w tym filmie i to jest jego potężny atut.

Kolejnym atutem jest to, że to historia (niestety) uniwersalna, a jak bardzo to właśnie pokazuje moje nawiązanie do sprawy z grudnia ubiegłego roku. Każdy spolaryzowany politycznie kraj w których każda ze stron ma swoich "ich" w kontrze do "nas" mógłby być miejscem akcji dla tej historii.


Z produkcji - film jest cichy, i to dobrze. Praktycznie nie ma ścieżki dźwiękowej po za dźwiękami tła. Widz ma się skupić na emocjach i atmosferze danej sceny i to ładnie działa. Kunszt aktorski jest na bardzo wysokim poziomie. Sceny w których ojciec Abla przez telefon dowiaduje się o tym że syn nie zdał matury, czy ta kiedy Abel zamilkł na maturze, albo kiedy dziennikarka dostaje telefonicznie informację o tym że jej artykuł się ukaże - fantastyczny popis aktorski w umiejętności oddawania zmiennych emocji tylko wyrazem twarzy.

#filmmeter #filmy #kino

2340d916-d467-4ee2-b767-896e5547c965

@Maciek Widziałam na NH ten film, ścięło mnie jak bardzo łatwo polskiej widowni było zrozumieć ten film - ale ścięło mnie głównie dlatego, że ta cała polityka często-gęsto jest po prostu stosowana jako wymówka, jak to właśnie w filmie wykorzystał chłopak, zamiast od razu powiedzieć, że on nie nadaje się do nauki.


Ale gdyby tak zrobił od razu w domu byłoby kiepsko i presja ojca by niszczyła łebka, więc w sumie ta afera chociaż na tyle się przydała, że łatwiej ojcu w końcu zrozumieć własnego dzieciaka. Fajny film, ja chyba dałam 8/10, już nie pamiętam.

Zaloguj się aby komentować

Stare #seriale

Macie jakieś ulubione do których wracacie?

U mnie jest to #columbo, uwielbiam go.

Detektyw Monk, to samo.

Fraglesy i Miś w niebieskim domu


#kino

@EvilDick ja wracałem kilka razy do Twin Peaks, ale głównie dlatego, że po cichu wierzyłem, że "teraz to już zrozumiem o co kaman". No niestety. Musze obejrzeć jeszcze raz....

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wypuszczą naraz 4 filmy o Bitelsach do kin.

The Beatles – A Four-Film Cinematic Event to cykl czterech nadchodzących filmów biograficznych, z których każdy reżyseruje Sam Mendes. Produkcją zajmują się Sony Pictures Entertainment, Neal Street Productions oraz Apple Corps. Filmy opowiadają o życiu i karierze zespołu The Beatles.

~

Wszystkie cztery produkcje mają trafić do kin jednocześnie 7 kwietnia 2028 roku. Każdy film zostanie przedstawiony z perspektywy innego członka zespołu: Johna Lennona, Paula McCartneya, George’a Harrisona i Ringo Starra.

https://en.wikipedia.org/wiki/The_Beatles_%E2%80%93_A_Four-Film_Cinematic_Event


#thebeatles #muzyka #radiodeykun #kino #film

Zaloguj się aby komentować

@TwojStaryJeSuchary @Klamra trochę mnie zaskoczyły Wasze komentarze. Nie bardzo rozumiem "obaw" przed wirtualnym spotkaniem samego siebie. Wyobraźcie sobie, że wszyscy aktorzy, a tak naprawdę każdy z nas w pewnym sensie spotyka samego siebie w postaci starych filmików z telefony czy zdjęć. Jeżeli zrobisz sobie selfie trzymając swoje własne zdjęcie z czasów szkoły podstawowej to w sumie jest to identyczny efekt. "Przed" i "Po". Na dodatek są filmy, w który ten sam aktor gra różne role , albo gra samego siebie tylko np. młodszego. Czy na filmy też tak reagujecie?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien mem wrzucony przez kolegę Nicze zdaje się ośmieszać tych, którym nie pasuje, że Helena T. jest czarna, pomimo, że inne rzeczy w tej historii są dużo bardziej niedorzeczne.

Niestety "żart" trafia jak kulą w płot, bo te bajeczki to są nasze, białe, bajeczki, i postacie które tam występują też są białe. Tak Grecko-białe. Wiecie ocb.

Jak będziemy kręcić film o bohaterach Uga-Buga wymyślonych w Zimbabwe, to chciałbym widzieć tam czarnych aktorów, a nie białych czy żółtych, ale oni zdają się tego nie rozumieć.

Zaloguj się aby komentować

184 + 1 = 185

Tytuł: Iron Lung

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Horror / Sci-Fi

Reżyseria: Mark Fischbach

Czas trwania: 2h 7min

Ocena: 9/10

Kiedyś był film o typie, który schował się za biblioteczką. Ten jest o gościu, którego zamknęli w toi toiu. Postapo, lekko klaustrofobiczny i dużo powolnych scen. Nakręcony na podstawie gry o tej samej nazwie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter #kino

f7951143-b848-4665-bee8-b6eb6ff9369d

@2138 Rzadko się spotykam z wysoką oceną dla horroru. Na pewno sprawdzę bo horror jako gatunek ma ogrom tak słabych tytułów, że w porównaniu z uczciwą pracą do 65 roku życia wyglądają jak filmy familijne.

Zaloguj się aby komentować

#film #kino #filmy #bladerunner #heheszki


BLADE RUNNER 2049 TO BYŁA BARDZO WYMAGAJĄCA PRODUKCJA. ZNALEZIENIE ODPOWIEDNIEJ LOKALIZACJI DO ZDJĘĆ TO PODSTAWA


Na szczęście Denis Villeneuve przypomniał sobie, że 5 lat wcześniej w drodze do Strzegomia, zatrzymał się w Dobromierzu, żeby w Dino kupić fajki. Zanim odjechał, rzucił okiem na krajobraz i utrwalił ten widok jak migawkę i kadr swojego przyszłego filmu. Migawka ta wróciła w idealnym momencie.

Reszta jest historią kina. Tak było.

2299a6ab-f7e7-4e3b-8ad0-4cf08943694b

Zaloguj się aby komentować

176 + 1 = 177


W przerwie między Strasznymi Filmami film uważany za straszny, strasznym nie będąc. Zapraszam na #piechuroglada

----------

Tytuł: Matrix: Revolutions

Rok produkcji: 2003

Reżyseria: Larry (Lana) Wachowski, Andy (Lilly) Wachowski

Kategoria: #akcja #scifi

Czas trwania: 129 min

Moja ocena: 7/10


Neo wie już, co musi zrobić, aby dać ludzkości szansę i zapanować nad panoszącym się bez kontroli Smithem. W międzyczasie Zion walczy o przetrwanie w nierównym starciu z maszynami.


Krążą opinie, że jest to najgorsza część z oryginalnej trylogii, z czym od dawna się nie zgadzam. Początek jest dość toporny, to fakt: Neo na stacji, beznadziejnie grająca dziewczynka, niezręczne tłumaczenie zmiany aktorki grającej wyrocznię (Gloria Forester niestety zmarła w 2001 roku), cały wątek z klubem i Merovingianinem... Ech, ciężko się to gryzie, ale później jest już dużo lepiej. Osobiście podobało mi się skupienie bardziej na walce mieszkańców Zionu z maszynami - akcja wylewa się z ekranu, cały czas coś się dzieje, dodatkowo mamy statek prowadzony przez Niobe, jest fajnie. Mocnym elementem jest również postać Bane'a, a konkretnie to jak fenomenalnie Ian Bliss, który się w niego wciela, zdołał emulować grę Hugo Weavinga. Finalna walka jest spoko, choć zdecydowanie bardziej w napięciu trzymała mnie konfrontacja Neo ze Smithem w pierwszej części. Polecam jako dobry akcyjniak na wieczorny seans.


#filmy #kino #filmmeter

fd9869e1-219b-4ddc-aa8a-9aa389af8ede

Mi nie podibał się ten najazd maszyn na Zion, było ich za dużo żeby się dało od nich obronić i przez to wyglądało to nierealistycznie że im się udało

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Back to the Future to jeden z najlepszych filmów jakie w życiu widziałem. To jedna z nielicznych produkcji, które mam na półce w fizycznej wersji.


Ostatnio wrzuciłem taką zabawę #AI z The Matrix, a dzisiaj #backtothefuture


Powrót do przyszłości (1985) Obsada Kiedyś i dziś (2026) Nowe selfie Spotkanie po latach


ps. ciekawe jak Billy Zane sobie poradził z transformacją To musiały być ciężkie czasy dla niego xD


#filmy #kino

@vredo dla mnie to jest jedna wielka całość. Nie dzielę ich na osobne filmy, zawsze myślę o Powrocie jako o "jednym dziele".

Zaloguj się aby komentować