324 + 1 = 325


Pewnie ocenię ten film zbyt surowo i wyjdę na malkontenta, ale musi być jakaś kontra do pozytywnych recenzji. Zapraszam na #piechuroglada

----------

Tytuł: Train Dreams

Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Clint Bentley

Kategoria: #dramat

Czas trwania: 103 min

Moja ocena: 6/10


Mężczyzna żyjący w Ameryce na początku lat XX stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie i sens istnienia, doświadczając miłości i straty.


Ładne zdjęcia, raczej prosta historia z rzucanymi od czasu do czasu mądrościami, dobre aktorstwo, no powinno to zagrać - ale jakoś nie zagrało. Wyszedł trochę Malick z dyskontu, przez liczne flashbacki jest mało subtelnie i ogólnie byłem podczas oglądania jakiś podejrzliwy, jakby ktoś mnie próbował nabrać, oszukać, rozegrać emocjonalnie. Na dobrą sprawę na tym polega kino, żeby wzbudzić w widzu emocje, zmusić do refleksji, zachwycić obrazem i dźwiękiem, ale w tym przypadku nie byłem w stanie dołączyć do korowodu. Mogło się obejść bez kilku scen, które trochę zepsuły mi seans. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że jest to zły film - jest w porządku. Ale do wybitnego mu brakuje. Polecam tym, którym się nie spieszy i lubią sobie podumać.


#filmy #kino #filmmeter

c60bd312-3465-4a1a-9ed0-f213e455804e

Komentarze (2)

Fun fact: Początkowo do kręcenia planowano użyć kamer z filmem, jednak ze względu na krótki czas trwania głównych zdjęć (29 dni) zdecydowano się ostatecznie na kamery cyfrowe.

@Piechur zaczęłam to ostatnio oglądać (niestety nie dokończyłam) i po tym, co obejrzałam, to miałam dość podobne refleksje.


Może i fajnie, że Netflix bawi się w kino sundance'owe i mu to nawet wychodzi, ale czuć pewien overhype.

Zaloguj się aby komentować