#joga

6
41

jutro powrót do rzeczywistości i cała lista tematów do ogarniecia, ale... to dopiero jutro a tymczasem co udało mi się osiągnąć przez ten tydzień #urlop #joga #medytacja #zyciejestdobre

  • uregulowałem sen i przesypiam około 8 godzin co noc, łatwiej mi się zasypia i wstaje z łóżka

  • zero cukru i alkoholu od tygodnia, więc organizm w szoku i schudłem prawie 5kg

  • po nawet 10 czy 15 minutach medytacji i ćwiczeń oddechowych czuję się faktycznie lepiej, łatwiej mi się skupić itp.

  • polubiłem się z sauną i zimnymi prysznicami

92717b60-7829-425c-b35a-c735ced6977a
PrzylecialWiekszySamolot userbar

Zaloguj się aby komentować

mija tydzień z #joga #medytacja oraz brak #alkohol kot z poprzedniego wpisu praktycznie zamieszkał ze mną w pokoju, więc spoko #koty a w drodze powrotnej chyba do maczka wstąpię zjeść coś niezdrowego #urlop

58ae08eb-a86e-4af7-b376-895f68697945
PrzylecialWiekszySamolot userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś moj kolega poszedł na takie zajęcia, on sam i reszta kobiet. Trenerka od razu go do pierwszego rzędu wyrzuciła, żeby na d⁎⁎y nie patrzył xd

Zaloguj się aby komentować

kurde przez przypadek zamiast jak planowalem podczas urlopu grać na konsoli i jeść cziperki, to w nagłym i niespodziewanym przypływie dobrego humoru* zapisałem się na kurs jogi i medytacji i jutro tam muszę jechać #wczasiejazdyproszetrzymacsieuchwytow


*po pierwsze primo humor był dobry bo byłem u koleżanki i ona ma DWA (!!!) nowe małe (w sensie zeszloroczne) kotki uratowane przed mrozami gdzieś z działek i przez trzy godziny miziałem kotki; po drugie pomimo mrozu wyszło słońce akurat jak wyszedłem na chwilę z kolchozu i to były fantastyczne dwie minuty, oraz po trzecie DWA TYGODNIE WOLNEGO K⁎⁎WA MAĆ #urlop #heheszki #bipolar #joga #koty #pracbaza #januszex #zyciejestdobre

PrzylecialWiekszySamolot userbar

Zaloguj się aby komentować

Opowieść o jodze, styczniu i instruktorze, którzy lubi trochę potrollować.


Od jakichś sześciu lat regularnie chodzę na jogę. Przedtem jogowałam okresowo, sporadycznie, no ale od tych sześciu lat traktuję to jako moją formę aktywności fizycznej. No, bo wiecie, joga to nie tylko rozciąganie, ale w miarę rosnącego poziomu zaawansowania — solidny trening kalisteniczny.


No właśnie, poziomy zaawansowania. W studio jogi, do którego uczęszczam, zajęcia dzielą się na trzy poziomy: 0, I, II i III. "Zerówka" to zajęcia dla osób z krótkim stażem i doświadczeniem, tak spokojnie pół roku; kolejne poziomy wymagają już od człowieka więcej.

Gwoli zilustrowania, po tych sześciu latach jestem w lepsze dni na poziomie II, a w gorsze - I. "Trójki" raczej w życiu nie uświadczę, bo trzeba mieć od niej naprawdę naturalne predyspozycje albo zacząć bardzo młodo.


No więc chodzę 2-3 razy w tygodniu, zwykle na te same zajęcia jogi poziomu I do tego samego instruktora. Nazwijmy go Bogdan. Bogdan jest koło czterdziestki, chudy jak trzcina, absolutnie przesympatyczny, zawsze uśmiechnięty. To człowiek, który swoją obecnością po prostu poprawia wszystkim humor. Mamy na zajęciach swoją stałą ekipę, która przychodzi tylko dla Bogdana.


Zajęcia u Bogdana to joga I, ale często wplata elementy z poziomu II. Albo, jeśli ma naprawdę dobry dzień, robi nam wymagający trening, który w dużej mierze można zaliczyć jako "dwójkę".


No ale, mamy styczeń. I styczniowców. Styczniowcy w studio jogi są dość specyficzni, bo zadziwiająco często przychodzą na zajęcia z poziomem niewspółmiernym do swoich umiejętności.

Nie zrozumcie mnie źle — jestem za tym, by przekraczać swoje granice i budować siłę swojego ciała, stawiając sobie wyzwania... ale joga na nieco wyższym poziomie bez uprzedniego przygotowania jest po prostu niebezpieczna. Przy rozgrzanym ciele (a osoby zaczynające przygodę z jogą nie mają jeszcze zbudowanej jogowej wydolności i grzeją się mocno) można bardzo łatwo sobie coś naciągnąć, naderwać. Tym bardziej, jeśli mięśnie głębokie też nie są w stanie zapewnić równowagi.


No więc na naszych zajęciach z jogi I u Bogdana zaczęli pojawiać się styczniowcy. A dziś było ich wyjątkowo dużo. Czy poszli na zajęcia 0 w zeszłym tygodniu i poczuli się na tyle pewnie, żeby przyjść na "jedynkę"? A może bywali na jodze wcześniej, coś już tam im się pozycje kojarzą, więc nie czują się początkujący? Kto wie.


Natomiast Bogdan wie, kto jest nowy na sali. I Bogdan widzi, że jest ich sporo. I zauważyłam, że gdy na zajęcia przychodzi jakiś nowicjusz, to Bogdan... podkręca tempo. I robi to bardzo niepozornie i z ogromnym uśmiechem na twarzy.

Nie inaczej było dzisiaj. Zaczęliśmy, jak zwykle, od rozgrzewki. Tu było łatwo. Ale wystarczyła już pierwsza rzecz, czyli deska z unoszeniem nogi i trwaniem w tej pozycji, by zielonki poczuły przedsmak tego, co będzie się działo dalej. A dalej było już tylko lepiej: Dziesiątki czaturang (jogicznych pompek) w seriach, powitań słońca, upływające minuty uttkatasan ("krzesełko"), ardha chandrasana (taka zaawansowana forma stania na jednej nodze w pochyleniu), skręty w wojowniku, i wreszcie zwieńczenie wieczoru, czyli stanie na rękach.


Nie powiem, sama byłam już fajnie zmęczona na sam koniec. Widziałam po twarzach innych stałych bywalców, że też ich ten trening podmęczył. Ale ci niedoświadczeni byli zgnojeni. Tak do cna. Twarze czerwone. Maty zlane potem. Butelki z wodą wydojone. Morale podłe.


I teraz zastanawiam się, na ile nasz instruktor robi takie akcje nieświadomie, a na ile trolluje. Nie, żeby ludzi zniechęcić do jogi... Ale może chociaż żeby zniechęcić ich do wchodzenia na nieadekwatny poziom zbyt szybko.


#joga #przemyslenia #styczen #postanowienianoworoczne

d81e0df8-ce2c-40d9-b9d5-954b09abcf60
Wrzoo userbar

Wiesz, tylko każdy kiedyś w czymś zaczynał I nie był mistrzem, a myślę, że właśnie styczeń to dobry miesiąc żeby pokazać, że jest miło i fajnie. Wtedy większa szansa, że jacyś "styczniowcy" się uchowają, a nie będą tymi styczniowcami.


Mnie na studia zachęcali kierunkiem zamawianym (płatnym, ale to oni mi płacą) oraz symulator em lotów kosmicznych. Dołączyłem - kierunek zamawiany skończył się rok wcześniej, salka z symulatorem była zamknięta bo kierunku nie otworzyli, a "doświadczenia" były na szybko i na odpieprz. Wielu nie wytrwało ze styczniowców, tj. pierwszo-drugorocznych.

@Atexor Ano, miło i sympatycznie jest. Dużo uśmiechu, żartów — ta joga jest naprawdę na luzie. Zresztą, Bogdan zawsze mówi, że można robić lżejsze wersje. Że nie trzeba iść na całość. Powtarza to w nieskończoność. Ale ludzie traktują to jako wyzwanie, a joga nie jest wyzwaniem — jest drogą i ciągłym doskonaleniem się w miarę możliwości.
Tylko z uwagi na poziom jest też męcząco.

@Wrzoo a co się zyskuje będąc na poziomie 2 i 3 w porównaniu do 1? Z tego co wywnioskowałem, to tej jedynce niczego nie brakuje, co można by chcieć na wyższych poziomach i czy to jest zdrowe długoterminowo? Czy to już się zamienia w soprt wyczynowy :-P

@jedikk to dla większości wyzwanie — bardziej zaawansowane pozycje, więcej pozycji odwróconych (czyli takich głową w dół, dla większości joginów są one po prostu atrakcyjne i dodają dopaminkę), mniej przerw na odpoczynek (czyli zwiększanie wydolności). To jak przeskok między bieganiem dyszek a robieniem półmaratonów. Ale też nie każdy ma predyspozycje do tych wyższych poziomów, ciało ma swoje granice. Dlatego ta jedynka często jest sufitem dla ludzi.

@Wrzoo tak sobie teraz myślę, że na 2 i 3 też mogą być takie śmieszki, i pierwsze treningi ukazywać, jako trudniejsze.

Ps. Potrafisz stać na rękach? Córka mojej mamy koleżanki potrafi, może to ty :-P

@Wrzoo Bogdan mi przypomina wfistów z uczelni.


Tyle, że na te uczelniane wf-y trzeba było się zapisywać z przymusu (bo polska oświata, jak zwykle 100 lat za Murzynami, dalej uważa, że do sportu najlepiej zachęcać metodą kija) i słabe było, jak grupa złożona w większości z amatorów, co max sportu dla nich to była jazda rowerkiem w lato, dostawała wycisk stulecia, bo się wfistce niespełnionej Chodakowskiej załączył tryb senseja z Karate Kid.

Zaloguj się aby komentować

Do #joga mam takie walaszkowe podejście: może i jogin ze mnie przeciętny, za to brak mi motywacji.


Moje mizerne próby polegają na zbieraniu różnych pozycji i robienia z nich zlepka w stylu stretching dla ubogich duchem.


Tym bardziej cieszy, że nie dość, że zrobiłem konsekwentnie całość "siebie" od góry do dołu, to jeszcze dobiłem solidnym rolowankiem.


Wszystko stało się bardziej giętkie, trochę #czujedobrzeczlowiek Powinienem to robić regularnie, ale pewnie kolejna runda na jesieni. Jesieni 2026.


#gownowpis

c54b7564-7e04-4c10-bd68-b524fbe1ebc5
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

21 czerwca:


  • Dzień Deskorolki

  • Światowy Dzień Żyrafy

  • Międzynarodowy Dzień Jogi

  • Światowy Dzień Selfie

  • Święto Muzyki

  • Światowy Dzień Hydrografii

  • Międzynarodowy Dzień Celebracji Przesilenia


#nietypoweswieta #kalendarz #ciekawostki #deskorolka #zyrafa #joga #selfie #muzyka

eaf8a8b0-e191-4c4f-857a-47a39f631481

Zaloguj się aby komentować

Ale mnie ciągnęły mięśnie w tych miejscach, aż mnie prawe jajo bolało...


Zawsze miałem gibkość porównywalna z żelbetonowym klockiem, ale ostatnio to już chyba przesada...


Wleciała #joga przed tv i jest dobrze


#zdrowie

dcbf608c-5b22-4327-b5be-6129033439cb

@cebulaZrosolu opierdol polopirynę jak boli, bo możliwe,że masz krzepliwość jak dziad, sprawdź bo to jest sygnał żebyś szedł do kardiologa

@FriendGatherArena tak ale nie :)


Żelbet (żelazobeton[1], żelbeton[1][2]) – kompozyt strukturalny składający się z betonu wzmocnionego stalowymi prętami zbrojeniowymi lub jednym elementem stalowym zwanym wkładką stalową[3]. Żelbet formuje się w elementy konstrukcyjne lub całe obiekty monolityczne za pomocą form drewnianych (szalowanie), stalowych lub plastikowych. Nazywany jest czasem wynalazkiem XIX wieku[4].

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Co robić, gdy obudzisz się przed 5 rano i nie możesz zasnąć?


  1. Kręcić się z boku na bok czekając na budzik

  2. Wstać i zrobić ponad godzinną praktykę jogi


#dziendobry hejto

#joga

@Asya A dzień dobry! Też tak masz, że poranna joga wchodzi jakoś gorzej, niż popołudniowa? Gdy idę na zajęcia na 8:00, to mam mniejszą wydolność i gorzej się rozciągam, niż np. o 17:00...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Miałem wczoraj warsztaty z jogi, były też praktyki oddechowe, sporo rozmów, trochę filozofii. Spędziłem bardzo miły babski wieczór. Spodziewałem, że będę najmłodszy, oraz jedynym chłopakiem, a niektóre panie kojarzyłem z jogi, jednak czułem spięcie i niepokój bo pierwszy raz byłem na czymś takim. Co na duży plus to nie byłem traktowany gorzej, do czego jestem przyzwyczajony wszędzie gdzie pójdę czy tutaj.


Rozłożyliśmy maty i siedzieliśmy w kółku, napiliśmy się kakałka i najpierw były pogaduchy.( Według tego co panie mówiły to krótkie) Za bardzo nie mam nic do powiedzenia to głównie słuchałem.


Motywami przewodnimi było:

- odpuszczanie

- wybaczanie

- brak oczekiwań


U mnie odpuszczanie jest naturalne bo same porażki ponoszę i więcej mi się nie chce. Chociaż tutaj bardziej chodziło o to, aby nie tkwić w złych relacjach, gdzie się nie dogadujemy, nie ma satysfykacji. Nigdy w związku nie będę to głównie słuchałem historii innych.


Na wybaczaniu się popłakałem, zdziwiłem się, że potrafię przy innych a nie tylko gdy sam jestem.


Braku oczekiwań ciągle nie kumam, nie potrafię tak całkowicie się wyłączyć i ich nie mieć.


Pewnie wszystko co było omawiane, było okraszone praktykami stoickim, ale nie znam się na tym to ich nie wymienię.


Potem już była praktyka jogi, sesja oddechowa.


Ogólnie bardzo miło wieczór spędziłem, jeszcze jak będzie okazja to przejdę się na coś takiego.


#przemyslenia #joga

5a62e294-9719-4e61-b29b-64791d50857b

Zaloguj się aby komentować

Poszedłem na jogę, fajnie było, bo nikomu nie dzwonił telefon, oraz lekko mnie wszystko boli, chociaż jest to przyjemne bo czuję, że napięcie puściło i lepiej się czuję. #joga

Zaloguj się aby komentować

Byłem na jodze, ponieważ inne zajęcia mi wypadły. Jestem ostatnio bardzo spięty więc dobrze się złożyło, zauważyłem, iż lewą stronę ciała bardziej mam spiętą. Czuję się dobrze po wszystkim, może wrócę do regularnego uczęszczania. Było to na sieciówce w fitness klubie, to nie obyło się bez spóźnialskich, kiedy inni się relaksują z zamkniętymi oczami, oraz jednej babie zaczął dzwonić telefon. Tych, którym dzwonią telefony to bym wyrzucał z sali, ale pewnie na sieciówce tak nie można, bo sie klient obrazi. #joga #czujedobrzeczlowiek

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Będzie małe #chwalesie (tl;dr: konkrety od trzeciego akapitu)


Krótkie wprowadzenie: zawsze byłem rozciągnięty i elastyczny jak pień drzewa. Trochę wte, trochę wewte da się ugiąć, ale kawałek dalej - to już nie, bo trzeszczy i jeszcze pęknie. "Zawsze" czyli od kiedy skończyłem wiek szczenięcy. A może i trochę wcześniej niż od wtedy. Żeby było weselej: uprawiałem i uprawiam bardzo dużo sportu, ale rozciąganie traktowałem jako konieczność potreningową, a nie jako narzędzie do poszerzania zakresu ruchów. Efekt był taki, że jeszcze niedawno nieco rozruszany byłem w stanie w skłonie złapać się za piszczele nieco powyżej kostek. Słabo, prawda?


Trzeba było coś z tym zrobić, bo wraz z czasem elastyczność ciała maleje, ale za to wykładniczo rośnie szansa na zrobienie sobie kuku (a ile to się goi, jak długo boli... kontuzje, to można sobie łapać mając 20+, wtedy to się wszystko samo zrasta). Pierwsze podejście do #joga - ze dwa lata temu - na podstawie jakiejś edukacyjnej serii z YT skończyło się odrobiną nieuwagi, lekkim nadciągnięciem pachwiny i uświadomieniem sobie, że jednak jestem ze dwa poziomy przed "jogą dla początkujacych".


Jakoś od grudnia postanowiłem zmienić tę sytuację. Ambitnie rozciągałem się po każdym treningu, powoli zwiększając zakres ruchów. Od stycznia wdrożyłem sobie czterotygodniowy plan poszerzania skłonu, który znalazłem na Instagramie (fun fact: w moich "zapisanych" rzeczach na insta mam ten filmik i mema z kotami). Dodatkowo wspomogłem się - od połowy stycznia - tym filmikiem , w którym autor ciekawie opisuje metodę poszerzania zakresu. Wszystko wykonywałem spokojnie, mając na uwadze obciążenia dnia codziennego, czasem coś dokładałem, czasem odpuszczałem kilka powtórzeń.


Cele były dwa: po pierwsze - skłon, osiągnąć to, co mówi ten facet na filmie: "touch the toes with ease", a po drugie - swobodny siad w siadzie birmańskim. Gdyby ktoś zastanawiał się po co to drugie - widziałem bohaterów anime tak siedzących, widziałem też jak sobie tak siedzą "zwykli" ludzie i uznałem, że bardzo potrzebuję to umieć. A przy okazji - przydaje się przy medytacji, mniej obciąża kolana niż siad japoński.


Efekty:


  1. Po miesiącu, rozchodzony z rana (bez żadnych tam ambitniejszych rzeczy niż przejście po kawę) potrafię oprzeć się w skłonie o ziemię (na prostych nogach i przy zestawionych stopach) pierwszymi paliczkami (tymi najbliżej wnętrza dłoni). Po rozciąganiu - na spokojności opieram się o ziemię pięściami. Nie że pyk, z rozpędu, tylko statycznie i do przytrzymania.

  2. Jestem w stanie usiąść w siadzie birmańskim (i ćwierćlotosie) wygodnie z prawą stopą z przodu/u góry, dla wersji z lewą stopą z przodu/u góry potrzebuję podkładki pod lewe kolano. Wszystko - z poduszką pod tyłkiem, ale mogę tak przesiedzieć komfortowo 15-30 minut i nie czuję jakichś niedogodności.


Cele dalsze: lecimy dalej ze skłonem, chciałbym dojść z poziomu "dotknięcia pięściami" do "dotknięcia całymi dłońmi". Rozciąganie pachwin też będzie kontynuowane, z siadem - można się domyślić, chciałbym docelowo komfortowo siedzieć bez poduszki. Może wdrożę jakąś mniej ambitną serię z jogą, ale tutaj trochę obawiam się robić tego na podstawie filmu, a na zajęcia z instruktorem nieszczególnie mam czas chodzić.


#rozciąganie#rozciaganie


Zawołam też #hejtokoksy, możę komuś się przyda ten filmik z YT.

Statyczny_Stefek userbar

Pięknie! Ja regularnie raz w tygodniu na godzinę męki z rozciąganiem chodzę i powiem też jestem zachwycony, agrafkę mogę spiąć coraz głębiej za plecami z miesiąca na miesiąc i jednak ciało się robi odbetonowane z czasem, a mam historię problemów z przodopochyleniem miednicy.

@pluszowy_zergling co robisz żeby się zaagrafkować? Tj. górną rękę to się domyślam, ale nie wiem jak poszerzyć zakres dolnej, żeby bardziej wchodziła między łopatki.

@Statyczny_Stefek Chodzę na "tortury" do Agatki

https://fitnessplatinium.pl/bratyslawska/instruktorzy/

Przechodzimy przez całe ciało, dużo rotacji (czy to na stojąco czy siedząco), rozciąganie i rąk i nóg, sporo podporu by też luzować najbardziej pospinane obecnie u ludzi lędźwia i okolice.

Agatka ma hipermobilność i jest byłą baletnicą, więc wiadomix zakresów jak u niej to nigdy nie będę mieć, ale ewidentnie poprawa jest, tylko faktyczne wyciąganie się powoli i cierpliwie aż wręcz prawie Cię rwie w łopatkach na przykład do przyjemnych nie należy


Nie zamierzam mieć nigdy więcej w życiu ataku rwy i brać zastrzyków domięśniowych by móc zasnąć w nocy...

Zaloguj się aby komentować