Hejto.pl

#bookmeter

171
5081

770 + 1 = 771


Tytuł: Ostatnie rozdanie

Autor: Wiesław Myśliwski

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 10/10


#bookmeter


***


Tylko że według mnie fikcja prawdziwsza jest od rzeczywistości. Fikcja ustanawia wymiar naszych doświadczeń, naszą pospolitość podnosi właśnie do rangi losu.


Jeszcze nie zacząłem o tej książce pisać, a już pojawił się problem. Problemem było wybranie z Ostatniego rozdania cytatu otwierającego wpis, bo z pół książki sobie w czytniku przy lekturze tego dzieła pozaznaczałem. Kiedy już poradziłem sobie (raczej gorzej niż lepiej, przynajmniej w moim odczuciu) z wybraniem tego jednego, pojawił się zaraz kolejny problem. Chciałbym tutaj napisać coś ładnego albo może coś mądrego, a najbardziej to chciałbym napisać i ładnie i mądrze naraz. Tymczasem nie mam nawet pojęcia jak zacząć.


Ja lubię pisać o książkach. Lubię o nich pisać (i rozmawiać, choć – czy pisanie nie jest formą rozmowy?) prawie tak bardzo, jak lubię je czytać. A jednak, i jest to kolejny raz po lekturze którejś z książek pana Myśliwskiego, że nie bardzo wiem co mógłbym napisać. Chcąc być dokładnym, to właściwie nie bardzo wiem co wybrać z tego, co napisać chciałbym. I na dodatek nie bardzo wiem jak ubrać to w słowa. Bo ubieranie w słowa jest ważne, tak zresztą uważał sam autor Ostatniego rozdania twierdząc, że najważniejszą sprawą w całej powieści jest jej język (jako że w moim małym małym, prywatnym świecie moje zdanie jest dla mnie ważne, pozwalam się sobie z nim zgodzić i mnie ta moja zgoda interesuje). Więc tak, pan Myśliwski pięknie ubierał rzeczy w słowa i – wydaje mi się – pisząc o jego książkach warto byłoby się również posługiwać najpiękniejszym dostępnym mi językiem. Nie po to jednak żeby z autorowi próbować dorównywać, a już, nie daj Boże, próbować robić to lepiej od niego. Wydaje mi się (a w moim małym, prywatnym świecie moje zdanie jest dla mnie ważne), że tak po prostu wypada.


No tak. Pisać ładnie. Ale żeby pisać ładnie, to trzeba najpierw wiedzieć o czym. A o czym można napisać w przypadku dzieła, które jest kompletne? Które broni się samo i w którym – mam wrażenie (a w moim małym…) nie ma ani jednego słowa za mało i ani jednego słowa za dużo? Można napisać na przykład o swoich skojarzeniach. Literacko, wśród tych książek, które znam, w czasie lektury przychodziły mi do głowy takie pozycje jak Spis cudzołożnic pana Jerzego Pilcha (tam też cała opowieść osnuta jest wokół notesu) czy Septologia pana Jona Fosse (może dlatego, że Asle, bohater pana Fosse, również jest malarzem, tak jak bezimienny narrator pana Myśliwskiego; a może z powodu ogólnego klimatu obu tych utworów, dla mnie (a w moim małym…) tak bardzo zbliżonego?). Również literacko, choć już nie szukając śladów w twórczości, a raczej w ogólnym podejściu do literatury (a może i do życia?) prezentowanego w wywiadach i twórczości okołoliterackiej, Ostatnie rozdanie skojarzyło mi się z panem Szczepanem Twardochem. To zaskakujące jak – moim zdaniem – powieści pana Twardocha są literacko (narracyjnie?) odległe od powieści pana Myśliwskiego (choć obu autorów cenię ogromnie), a jednocześnie jak podobne wątki podnoszą. Jak choćby ten, który u pana Myśliwskiego (nie tylko w tej książce, dl mnie w Uchu Igielnym nawet bardziej) wybija się na pierwszy plan – to, że składamy się ze wspomnień i być może nie jesteśmy niemal niczym więcej niż tylko pamięcią.


Skoro już pojawiło się słowo o wątkach, to może krótko o czym jest Ostatnie rozdanie. A jest właśnie o pamięci. Bezimienny bohater-narrator powieści przeglądając swój stary notes, przeglądając znajdujące się w nim nazwiska, adresy i telefony próbuje przypominać sobie kim byli ci ludzie, którzy są w nim zapisani. Przy okazji (a może to jest jego celem) próbuje przypomnieć sobie również i siebie, bo przecież tych ludzi, których ma w swoim notesie, zapisał tam kiedyś z jakiegoś powodu. Coś kiedyś splotło jego los z ich losami. To przypominanie sobie nie idzie narratorowi dobrze: Pamięć czy niepamięć to tylko różne odmiany tej samej udręki – stwierdza w którymś momencie.


Oczywiście to nie jest tak, że cała książka skupia się wokół człowieka ślęczącego nad notesem. Narrator opowiada o tym, co wiąże się z tymi nazwiskami, które w swoim notesie znajduje. Przypomina sobie, że tego czy innego człowieka, którego nie jest pewien czy dobrze pamięta i czy nie pomylił go z kimś innym spotkał na przykład w pensjonacie prowadzonym przez jego matkę. Tę książkę skończyłem jakiś czas temu, ale zanim zabrał się o pisanie o niej musiałem ją trochę przetrawić. To, co w czasie tego trawienia uderzyło mnie, to fakt, że w notesie nie było nazwisk tych, o których w opowieści jest najwięcej: matki bohatera, krawca Radzikowskiego czy szewca Matei. Tak jakbyśmy tych, którzy w naszym życiu zajmują najwięcej miejsca, w ogóle nie mieli potrzeby zapisywać czy w jakikolwiek inny sposób utrwalać. Jakbyśmy zakładali, że oni po prostu są i będą. Że nie będziemy musieli ich szukać.


Ja bym tu jeszcze mógł dużo napisać, bo jest przy okazji Ostatniego rozdania pisać o czym. Mógłbym napisać o listach Marii albo mógłbym napisać o moim zachwycie nad dygresjami-rozważaniami we wspomnieniach bohatera, jak choćby ta dotycząca zmiany kolejności liter w alfabecie, która przecież, choć byłaby zmianą w czymś dla nas absolutnie fundamentalnym, w żaden sposób nie zmieniłaby naszego życia. Mógłbym pisać wiele, ale tylko, w nawiązaniu do ostatnich zdań poprzedniego akapitu, do tego co w Ostatnim rozdaniu uderzyło mnie najbardziej, sięgnę po cytat z zupełnie innej estetyki, można by wręcz rzec, że z całkowicie przeciwnego krańca estetyki niż ta reprezentowana przez pana Myśliwskiego. Bo równie zaskakujące (dla mnie) jest to, że choć forma skrajnie różna, treść wydaje mi się dokładnie taka sama:


Z każdym dniem łapię chwile

Ulotne jak motyle

Na stałe

Koduję we fragmentach bądź całe

Zapamiętałem już ich bez liku

Wszystkie mam w sobie

Żadnej w pamiętniku

Zaś w notatniku, bądź w kalendarzyku

Notuję zadania i termin wykonania *




* – Paktofonika, Chwile ulotne




EDIT: A, jeszcze teraz mi się przypomniało, że ten cytat, który wybrałem na sam początek, to niemal kropka w kropkę słowa, którymi pan Szczepan Twardoch tłumaczył to, że jego relacja z pobytu w okolicach frontu w wojnie Rosji z Ukrainą nie ukazała się, jak było zaplanowane, w formie eseju, ale w formie powieści (Null). No w książkach pana Myśliwskiego jest wszystko!

ed637d7f-1280-42b0-acda-8f0fa323d0ae

Zaloguj się aby komentować

769 + 1 = 770


Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: książka papierowa

ISBN: 9788361187448

Liczba stron: 571

Ocena: 9/10


Wreszcie książka która poszła w tydzień. Teraz wiem że muszę dokupić resztę bo muszę wiedzieć kim ona jest i co się dzieje z 6 kompanią.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #bookmeter #książki

Zaloguj się aby komentować

768 + 1 = 769


Tytuł: W wysokiej trawie

Autor: Stephen King, Joe Hill

Kategoria: horror

Format: ebook

Liczba stron: 58

Ocena: 7/10


Krótki horrorek od Kinga. Trzyma w napięciu, historia dość ciekawa i tajemnicza.


Rodzeństwo słyszy wołanie o pomoc chłopca, który zgubił się w wysokiej trawie i postanawia go poszukać. Jednak po wejściu w wysoką trawę zauważają, że wyjście stamtąd jest niemożliwe.


#bookmeter

d2c462c0-2812-4eed-bc51-d4777dcaeca4

Zaloguj się aby komentować

767 + 1 = 768

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Weir

Kategoria: science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: ebook

ISBN: 9788328728905

Liczba stron: 512

Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 7/24


Nie będę pisał tu nic o fabule, bo ciężko napisać cokolwiek, żeby nie narobić spoilerów. Książkę czyta się dobrze i szybko. Podobała mi się dwutorowa narracja i stopniowe odkrywanie tajemnicy z przeszłości. Nie podobała mi się natomiast ta hollywoodzkość części historii. Fabuła w niektórych kwestiach była uproszczona i była to dla mnie przyjemna historia do szybkiego łyknięcia. Bez jakiegoś wielkiego efektu wow.

Zastanawiałem się między 7 a 8. Dałem 8 bo ostatnie 150 stron nieźle mnie wciągnęło i mam dziś dobry humor.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek

03dbc3df-2e29-42b3-9719-cf9aa37120a1

@splash545 ciekawe czy tak duża popularność Projekt Hail Mary czy ostatnio Dungeon Crawler Carl to nie jakiś efekt tiktokizacji literatury, gdzie ma być ciągle dużo wszystkiego i szybko

@splash545 fajna książka, ale to pozycja przygodowa i młodzieżowa napisana niewyszukanym językiem i pełna odniesień do popkultury. Jak ktoś podejdzie z takim nastawieniem, to będzie się dobrze bawił.

Zaloguj się aby komentować

766 + 1 = 767


Tytuł: Otwierać! Policja. Brutalna prawda o życiu na służbie

Autor: Sierżant Bagieta

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: MANDO

Format: audiobook

ISBN: 9788327738165

Liczba stron: 256

Ocena: 6/10


Nie znam pana z internetów, ale książka całkiem ok. Policjant opowiada różne historie i anegdotki ze swojej pracy (dopóki tam pracował). Opowiadane historie od szkółki do odejścia z policji, a i coś z wcześniej się trafi. Może być.


Licznik prywatny: 28/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

fd73d9a0-7a68-402f-abf5-6810ec493078

@crs333 znam wojskowych i policjantów, po⁎⁎⁎⁎ne akcje mieli, napierdalali ludzi i czasem padały strzały bo tak trzeba. nie chciał bym tam pracować zwłaszcza w policji jak tyle patologi jest.

@Hoszin chyba zależy gdzie pracujesz i w jakim wydziale, no i najbardziej jakim człowiekiem jesteś. Nie ma co mówić, że wszyscy są jebnięci. Znam kilku policjantów jeden w powiatowym w narkotykach, dla niego normalka było przymusić kogoś do zeznań a w domu z tego co wiem lał żonę i takie tam. Drugi też w powiatowym, ale większym, zwykły krawężnik co jeździ na interwencje i w porządku koleś.

@crs333 no ja się nasłuchałem jak robili interwencje czasem w domach to też bym wyłączył kamerę i najebał kolesiowi co bił dziecko.

@crs333 Czytałem tę książkę, przede wszystkim jak dla mnie była strasznie krótka oraz zdecydowanie za mało historii ze służby

Zaloguj się aby komentować

765 + 1 = 766


Tytuł: Polski SOR. Uwaga, będzie bolało

Autor: Jan Świtała

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: MANDO

ISBN: 9788327730978

Liczba stron: 288

Ocena: 6/10


Trochę historii z SORu, trochę z karetki i wyjazdów. Do tego historie z granicy z Białorusią i z początków wojny na Ukrainie. Wymienione też trochę absurdów prawnych i przepisowych. Całkiem spoko.


Licznik prywatny: 27/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

f3d64721-994a-4b35-a902-a84212d85044

@crs333 jestem w połowie , i mam mieszane uczucia , wydaje się mocno przerysowane dziwnymi opowieściami.Mocno odklejony,dzieciak,narcyz, nie idzie tego poskładać w całość , gość w depresji na lekach pisze że się nigdzie nie może załapać , krąży bez celu po Polsce , pali zioło pije i wszyscy źli tylko on dobry wie jak może zmienić służbę , i całe szczęście że go mieli na granicy ukraińskiej zaledwie 20km od polskiej granicy bo przecież tam się odbywały najcięższe walki , jak np. Opisana walka ukraińskiego myśliwca który zestrzelił rosyjski myśliwiec który wybuchnął nad chłopem który skoczył na swoje dzieci by je osłonić przed kulą ognia i szedł później 3 dni z zawałem , oczywiście wszystko poparte zdjęciami tak zwanymi samojebkami (czyt.selfie) opowieści z granicy białoruskiej też tak naciągnięte , że Netflix by się nie powstydził , jak policjanci czy żołnierze popełniali samobojstwa bo widzieli jak białoruskie służby gwalca Irakijkę która wypchnęli za granicę .No nie bardzo mi się to klei z tym co ja widziałem jak byłem na granicy.Ale instagram i konta online dobrze zareklamowane .Oczywiscie lamęt że ktoś śmiał przyjść po pomoc na sor i jak to pacjenci nie odpowiedzialni , ale już znikające leki w tym morfina bo trzeba jechać na granicę ratować ludzi i robić USG ciężarnym w lesie , i znalezienie się w tej sytuacji jest usprawiedliwiane , bo to jest normalne że w XXI w przylatuje się na Białoruś by przez las dostać na teretorium UE by dotrzeć do Niemiec na zasiłek i tworzyć islamską kulturę w kraju UE , a dlaczego nie przejdą przez przejście graniczne , hmm bo prawo UE przewiduje że w Polsce musieli by się ubiegać o azyl a oni nie chcą w Polsce .Polak zły bo przyszedł do lekarza , uchodźca w klapkach zimą w lesie ok , szkoda że nawet jednego foto nie wrzucił do książki tych kobiet i dzieci w lasach , za to selfików trzeba było dać kilkanaście żebyśmy nie zapomnieli czytając jak autor wygląda , chociaż ghostwriter mógł się wykazać profesjonalizmem .

Zaloguj się aby komentować

764 + 1 = 765


Tytuł: Krocząc w strac

Autor: James Swallow

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 592

Ocena: 7/10


“Nie czyni nas wyjątkowymi staczanie się na dno ani nawet wznoszenie się ku światłu. Wielkość charakteru mieści się pomiędzy tymi dwoma ekstremami, w niekończącej się walce z nimi.” Sanguinius


XXI część cyklu Herezja Horusa


Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Mistrz Wojny kieruje Sanguiniusa wraz z jego legionem Krwawych Aniołów ku położonej na krańcu galaktyki gromadzie Signus, w której ludzkim światom grozi agresja obcych.


Tym razem nie jest to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z innych książek serii tylko samodzielna powieść, której akcja dzieje się zarówno przed, w trakcie, jak i po wydarzeniach w systemie Isstvan.


James Swallow operuje odmiennym stylem literackim, w którym mniej jest dramatycznego zadęcia, a więcej szczegółowych opisów. Opowieść rozwija się powoli i płynnie zmienia ton poczynając od przygodowego, a następnie przekształca się w pełen tajemnic kosmiczny horror. Podobało mi się to, że większość akcji przedstawiona została z perspektywy nie kapitana kompanii, a szeregowego medyka. Mniej więcej w połowie książki autora poniosła jednak wyobraźnia: warstwa horroru stała się surrealistyczna by nie rzec niedorzeczna i niebezpiecznie zbliżyła się do fantazji Grahama Mastertona.


Nieco irytuje też postsowieckie polskie tłumaczenie, w którym legioniści zwracają się do przełożonych w liczbie mnogiej.


Samodzielna opowieść dziejąca się gdzieś na uboczu od głównego wątku oraz potwierdzająca twierdzenie, że Herezja Horusa jest jak pudełko czekoladek: po dwóch przepysznych smakołykach ta okazała się po prostu niezła, a w ostatecznym rozrachunku ocenę końcową ratuje satysfakcjonujące zakończenie.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

33c10870-5aed-4863-a642-17a1bd45bc25

Zaloguj się aby komentować

763 + 1 = 764


Tytuł: Lem. Życie nie z tej ziemi

Autor: Wojciech Orliński

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne

Format: ebook

Liczba stron: 440

Ocena: 7/10


Moja ocena tej książki była dosyć trudna. Z jednej strony strasznie długo się z nią męczyłem. Ale chyba po prostu miałem kryzys czytelniczy. A z drugiej strony czytało mi się ją całkiem dobrze. Brzmi to dziwnie ale tak było xD

Jest to pierwsza biografia Lema jaką przeczytałem więc nie mogę porównać jej do innych. Autor bardzo często odnosi się do "Wysokiego zamku" i rozmów z Beresiem.

Książka teoretycznie jest bardzo dobra. Pisana bardzo przyjemnym językiem, przedstawia życie Lema od dzieciństwa do śmierci, no ale coś mi nie zagrało. Jakoś nie zaskoczyła mi i czułem że temat jest tylko liźnięty powierzchownie. Jak ktoś chce poznać życie Lema bez wchodzenia w większe szczegóły to jest świetna pozycja. No ale czuć lekki niedosyt.


Osobisty licznik: 7/30


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

f4c46f13-75f9-4953-bab2-b71f9d5c6aff

@Pstronk Orliński jest fanem Lema i bardzo dobrze zna jego twórczość, ale popełnił w książce trochę błędów, które wymienił Ebenezer Rojt na swoim blogu: https://kompromitacje.blogspot.com/2018/03/orlinski-znowu-o-lemie.html#przyp1 O ile rozumiem (słuszne!) zastrzeżenia Rojta, to nie ukrywam, że podobała mi się książka Orlińskiego. Biogram Orlińskiego ma tylko jedną poważną wadę - nierównomierny rozkład zagadnień. Pasje motoryzacyjne Lema nie są tak istotne jak ostatnie lata życia, gdzie Lem na bieżąco komentował sprawy polityczne i nowe trendy w nauce. Orliński zaś ostatnie lata życia Lema potraktował bardzo po łebkach.


Polecam z całego serca przeczytać jeszcze biografię "Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia" Agnieszki Gajewskiej. Autorka zrobiła naprawdę dobrą robotę, docierając do nieznanych wcześniej źródeł, które zdemaskowały nieco lemowskich mitów.

Zaloguj się aby komentować

762 + 1 = 763


Tytuł: Jeden dzień w starożytnym Rzymie. Życie powszednie, sekrety, ciekawostki

Autor: Alberto Angela

Kategoria: literatura popularnonaukowa

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10


Ciekawa książka o codzienności starożytnych rzymian, ciekawie napisana. Razem z autorem przemierzamy przez starożytny Rzym w roku 115 za panowania cesarza Trajana. Poznajemy codzienne nawyki tamtejszych ludzi począwszy od tego jak się załatwiają w kibelkach po spędzanie czasu w łaźniach. Podobało mi sie to, że jest to napisane w sposób jakbyśmy to my spacerowali z autorem. Co kilka "godzin" w trakcie dnia sa napisane też ciekawostki. Polecam jak ktoś lubi tematykę starożytności.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytanie #czytajzhejto

dc6da2c4-b105-43af-b6ea-09d8d846b809
kopytakonia userbar

Zaloguj się aby komentować

761 + 1 = 762


Tytuł: O miękkiej kanapie, wielkich czarach i słoikach z dżemem

Autor: Marcin Mortka

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: książka papierowa

Liczba stron: 144

Ocena: 7/10


Bardzo udana część przygód dzielnego wikinga Tappiego, które uwielbia słuchać moja czterolatka.


Może zabrzmi to zabawnie, ale w tej części czuć, że to uniwersum już mocno dojrzało, pewne rzeczy weszły w kanon, jest do czego nawiązywać. Dzięki temu czyta się ją z dodatkową dozą ciepła i sympatii do powracających elementów.


Jedynie minus że główny antagonista nazywał się Czarownica-Jajecznica i musiałem to mówić na głos.


#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto

ffde9527-ebd8-490b-8306-77e8574b3f78

Zaloguj się aby komentować

760 + 1 = 761


Tytuł: W zasadzie niegroźna

Autor: Douglas Adams

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 288

Ocena: 7/10


Udane zakończenie sagi. Znacznie lepsza niż poprzednia.


Niemniej...


Pozostawia pewien niedosyt. Niektóre wątki z poprzednich części powinny były wrócić na domknięcie zamiast dokładać nowe. Zakończenie zupełnie inne niż bym się spodziewał.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto

5636371d-e8ad-4906-aa67-43ece74a4876

Zaloguj się aby komentować

759 + 1 = 760


Tytuł: Śmierć Iwana Iljicza

Autor: Lew Tołstoj

Kategoria: literatura piękna

Format: ebook

Liczba stron: 82

Ocena: 7/10


Ta książka jest o radzeniu sobie ze śmiercią zarówno przez umierającego jak i jego rodzinę. Bohater zapadł na chorobę, która powoli go wyniszcza. Początkowy optymizm i nadzieja powoli zmienia się w bezradność, bezsilność i akceptację swojego losu.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d389b7da-13ad-4bcb-8062-0ab379c58af7

Zaloguj się aby komentować

758 + 1 = 759


Tytuł: Cieplarnia

Autor: Brian W. Aldiss

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 210

Ocena: 9/10


Ziemia, miliony lat w przyszłości. Klimat zmienił się na tyle, że nadeszła era roślin. Całą planetę pokrywa gigantyczny figowiec, w którego gałęziach bytuje człowiek - czy raczej to co z niego zostało. W tym świecie człowiek nie włada już planetą - skarlali nasi potomkowie o zielonej skórze walczą już tylko o przetrwanie... Całą bowiem florę łączy jedno - jest niebywale agresywna w walce o słońce i składniki odżywcze, chętnie czerpiąc je z ciał upolowanych stworzeń. Aldiss wykazuje tu niebywałą pomysłowość w opisach kolejnych gatunków - kaktusy strzelające kolcami, czy rośliny potrafiące skupić promienie słońca w niby-soczewkach aby podpalić swoją ofiarę to dopiero początek.


Fenomenalna książka, niesamowicie wykreowany świat, pełen szczegółów, zaskakujących symbioz albo pasożytnictwa między różnymi gatunkami. Ciary podczas lektury murowane. Kuleje natomiast strona fabularna książki, bowiem cała sprowadza się w zasadzie do podróży naszych bohaterów i próbach unikania kolejnych niebezpieczeństw. De facto służy jedynie opowiedzeniu tego świata. Mimo to warto - ja na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

c09f5d52-03e6-4756-9d93-b322131c58a5
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

757 + 1 = 758

Tytuł: Malorie

Autor: Josh Malerman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Akurat

Format: audiobook

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Muszę przyznać, że wyszło to bardzo fajnie 😀 Po 'Nie otwieraj oczu' został jakiś niedosyt, a ta pozycja bardzo fajnie dopełniła historię Malorie. Wiadomo, pierwsza część była lepsza, świeża, ale tutaj wciąż jest wysoki poziom, kolejne rozdziały wciągają i niepokoją coraz bardziej.

Natomiast finał mnie zaskoczył, ale pozytywnie, sprawiedliwe zakończenie historii.

Kurła, skończyły mi się fajne książki a dostawa dopiero w poniedziałek xD trzeba będzie odkurzyć coś z półki

#bookmeter

b7b4f476-cad6-4d86-8e6f-00c998ca1943

Zaloguj się aby komentować

756 + 1 = 757

Tytuł: Nienawidzę ich! To Polacy mówią na terapiach. Reportaż z podzielonego kraju

Autor: Karolina Olejak

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Prześwity

Format: ebook

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10

Pani Karolina podjęła się próby uproszczonego pogrupowania mocno zaangażowanych emocjonalnie w politykę Polaków o poglądach konserwatywnych i liberalnych. Na podstawie wywiadów (wydaje mi się, że podkoloryzowanych) przedstawia umiarkowanie skrajne przypadki, gdy nienawiść skierowana do jakichś grup społecznych wpływa dysfunkcyjnie na życie osobiste czy w gronie przyjaciół, w pracy. Nienawiść do prawicy, do uchodźców, do kobiet, do gejów, do Warszawy, do wsi i innych modnych w patopolityce spraw

Autorka ubarwia też treść w teorię jungowskiego cienia, gdzie próbuje nas przekonać, że za tym wszystkim stoi okłamywanie samego siebie i wypieranie swoich prawdziwych emocji. Plus zawarte są wypowiedzi Pani psycholog, która tłumaczy dlaczego jest jak jest.

Ciekawe, ale chyba mało odkrywcze.

#ksiazki

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

048d2885-0aa9-49fe-9f04-01512995429f

Zaloguj się aby komentować

755 + 1 = 756

Tytuł: Rozgwieżdżone niebo

Autor: Lars Wilderäng

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: audiobook

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10

Światowy blackout opowiedziany z perspektywy szwedzkiej. Bardzo nijaka książka. Zabrakło oryginalnych pomysłów na fabułę, bohaterów jest dużo, ale nikt się nie wyróżnia, nie ma budowania gęstego klimatu, literacko dzieje się niewiele. Miałem wrażenie, że autor bardzo na siłę próbował zlepić spójną historię.

#ksiazki #postapo

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

da217b6b-72ec-42dd-a49f-3fe29025e8db

Zaloguj się aby komentować

754 + 1 = 755


Tytuł: Koralina

Autor: Neil Gaiman

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: ebook

Liczba stron: 114

Ocena: 6/10


Historia o młodej dziewczynce, która znajdują w domu tajemnicze drzwi, które jak wszyscy twierdzą do nikąd nie prowadzą. Pewnego dnia postanawia je zbadać i odnajnuje tajemniczy dom do złudzenia przypominający jej własny.


Fajna baśniowa opowieść, trochę w stylu alicji. Trochę przewidywalna tak od połowy.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

f2cb799e-ca65-423a-b0ad-fc1516144d38

Ten kto tłumaczył tytuł bankowo inspirował się historią Karolci. To tam były grane korale wokół których kręciła się akcja.

e0835b13-6fe7-43a3-ad81-6cebc4b46a82

Zaloguj się aby komentować

753 + 1 = 754


Tytuł: Rzeczpospolita Obojga Narodów. Calamitatis regnum

Autor: Paweł Jasienica

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Format: audiobook

ISBN: 9788377799963

Liczba stron: 384

Ocena: 8/10


Drugi tom Rzeczpospolitej Obojga Narodów skupia się na panowaniu Jana II Kazimierza, Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego oraz konfliktach zbrojnych, które w owym czasie przeorały RON. Autor nakreślił krytyczny, lecz zniuansowany portret wszystkich trzech władców oraz rzetelny obraz ich rządów, rozliczając się przy okazji z paroma sienkiewiczowskimi mitami (np. inaczej, niż w Potopie, przedstawił Janusza Radziwiłła i motywy jego postępowania podczas szwedzkiego najazdu). Imo trochę za mocno oberwało się Marysieńce, którą Jasienica przedstawił jako wredną megierę i intrygantkę skupioną przede wszystkim na swoim dobrobycie, gdy tymczasem nie brak dowodów zarówno jej miłości do małżonka, jak też działań mających zapewnić panowanie i hetmanowi, i najstarszemu synowi pary, Jakubowi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

de95f795-9bd2-404d-9236-ecf7e623ab93

Zaloguj się aby komentować

752 + 1 = 753


Tytuł: Sezon Burz

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Liczba stron: 404

Długość: 14h

Ocena: 7/10



Hm. Ta książka mnie nie porwała, choć nie mogę powiedzieć, że nie miała elementów, które mi się podobały - bo takich było całkiem sporo. Poszła trochę poza kolejką, bo chronologicznie dzieje się przed Mieczem Przeznaczenia, a do tego to chyba ostatni audiobook przygotowany przez już upadłe studio. Pani Jeziora musi jeszcze trochę poczekać, bo obecnie nie mam aż tyle czasu na formę pisaną.


No ale wróćmy do tematu. Sezon burz jest z mojej perspektywy opowieścią dość chaotyczną, którą można by trywialnie streścić jako: „Stary, gdzie moje miecze?”. I choć na początku średnio kupowałem ten motyw, to ostatecznie myślę, że się obronił. Poza scenami mocno memicznymi - jak walka deską - wreszcie dostajemy tu wiedźmina, który pamięta, że potrafi używać znaków, bo w sadze dzieje się to dosłownie kilka razy, a tutaj w jednej książce jest ich chyba kilkanaście. Niby trochę gryzie się to z wyznaniem Geralta, że używanie znaków wyczerpuje, więc ich nie nadużywa, ale nigdy nie byłem fanem takiego ograniczenia. Do tego pojawia się przynajmniej jeden znak, którego wcześniej w ogóle nie kojarzyłem - ten wywołujący sen, Somne.


Jest też scena przygotowania do walki - wreszcie. Wcześniej raczej dostawaliśmy opisy z perspektywy innych osób, które Geralta nie znały, a tutaj pokazano coś więcej. Pod względem samej walki Geralt z Sezonu burz przypomina tego Geralta z gier CD Projekt Red. W sadze jest głównie kozakiem od miecza, a tutaj faktycznie wygląda jak „ten” wiedźmin: niby mag, naszprycowany eliksirami mistrz walki. Same eliksiry też dostały więcej ekspozycji, co uznaję za plus. Ogólnie całe poszerzenie wiedźmińskiego lore odbieram pozytywnie.


W ogóle Sapkowski kiedyś wyjaśnił, co spowodowało tę burzę na końcu? Bo pewna czarodziejka wydaje się dość mylnym tropem. Widziałem też teorie o benkarcie ze Starszą Krwią, ale nie pamiętam, czy mężczyźni z tym genem również mogli wywoływać podobne zjawiska, jak Pavetta.


Dobre mamy za sobą, więc czas na złe. Przede wszystkim coś, za co pewnie ktoś mnie zaciuka jak Geralt kuroliszka: sposób, w jaki do pewnego momentu prowadzona jest ta historia, zwyczajnie nie pasuje do estymy, jaką cieszy się Sapkowski. Jeśli masz masę wiedzy do przekazania czytelnikowi, to robienie tego w sposób sztuczny, na zasadzie „siadaj, teraz opowiem ci niezłą historię”, jest po prostu słabe. A to dość często miało miejsce w tej książce. Od listów wysyłanych między ważnymi postaciami, po sceny, w których Geralt musi wysłuchiwać ekspozycji podanej niemal jak wpis z Wikipedii. Dobry pisarz potrafi wpleść takie informacje w fabułę tak, że nie czuć sztuczności. Tutaj momentami miałem wrażenie, że autor mówi: „siadaj, teraz będzie encyklopedia”, i trzeba tego słuchać. Kompletnie mi to nie podeszło. Gdyby był to jeden moment - spoko. Ale tego jest naprawdę sporo. Jasne, poszerzało to lore, ale w sposób bardzo nienaturalny.


Odniosłem też wrażenie, że w książce było znacznie więcej powtórzeń niż zwykle. Nie wiem, może mi się tylko wydawało, ale mam to zapisane w notatkach. No i sporo knurzenia na początku - również mam to zanotowane. Chodzi oczywiście o „związek” z Koral.


Ogólnie nie żałuję, że ukończyłem ten tytuł. Miejscami było bardzo ciekawie, w innych momentach raczej przeciętnie, ale ocena 7/10 to nie są pipeloki. Nadal było całkiem dobrze. Jezu, właśnie spędziłem godzinę nad pisaniem recenzji dla nikogo. Co ja robię ze swoim życiem. xD


Przynajmniej @fonfi się ucieszy, bo nie porzuciłem Wiedźmina przed ostatnią książką. xD


> #dziwensieodchamia <

#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #perypetiedziwena

26f159c9-d81f-478a-9e88-ddb9db061802

@Dziwen czyli mówisz że Sapkowski w końcu napisał książkę wierną grze. Jego szczęście - nie wiem po co CD Projekt go trzymał na etacie tyle czasu wcześniej...

@eloyard 

nie wiem po co CD Projekt go trzymał na etacie tyle czasu wcześniej...

Dla piniendzy ¯\_(ツ)_/¯

Przecież nie dla czyczków

@Dziwen 

Do tego pojawia się przynajmniej jeden znak, którego wcześniej w ogóle nie kojarzyłem - ten wywołujący sen, Somne.

Trochę lipa, że w sadze strażników musiał usypiać Regips


Widziałem też teorie o benkarcie ze Starszą Krwią, ale nie pamiętam, czy mężczyźni z tym genem również mogli wywoływać podobne zjawiska, jak Pavetta

Z tego co pamiętam gen męski jest recesywny i jest tylko aktywizatorem. Zanika chyba w drugim pokoleniu. Pewnie na wiedźmińskiej wiki to rozpisali.

@Dziwen Ja czytam te recenzje! I nawet dałem pioruna, ale z obrzydzenem bo 7 dla tej abominacji to tak o 5 za dużo

A audiobook "Pani jeziora" jest, ale to bardzo stary audiobook nagrany przez jednego lektora dla związku osób niewidomych. Bez porównania z tymi od fonopolis/auditeki ale jakbyś chciał to pisz.

Zaloguj się aby komentować

751 + 1 = 752


Tytuł: Światło między oceanami

Autor: M.L. Stedman

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 384

Ocena: 9/10


Jest takie pytanie, które ta książka stawia już od pierwszych stron i które potem nie daje spokoju przez całą resztę lektury: ile człowiek jest w stanie unieść, jeśli ciężar, który dźwiga, sam sobie wybrał?


Tom Sherbourne wraca z I wojny światowej i szuka spokoju, jakiejś dalekiej, pustej przestrzeni, gdzie nikt nie zadaje pytań. Zostaje latarnikiem na wyspie Janus Rock - kawałku skały przy wybrzeżu zachodniej Australii, oderwanym od świata bardziej niż cokolwiek, co można sobie wyobrazić. W trakci, krótkiej przerwy od obowiązków i powrotu na ląd poznaje Isabel, kobietę, która się w nim błyskawicznie zakochuje i planuje spędzić z nim resztę życia. Biorą ślub i w latarni zaczyna się historia, która jest jednocześnie piękna i druzgocąca. Isabel jest dwukrotnie w ciąży i dwukrotnie traci dziecko.


Pewnego dnia do brzegu dobija łódź. W łodzi martwy mężczyzna i płaczące niemowlę. Isabel, tuż po kolejnym poronieniu i wypełniona bólem po stracie, którego już nie ma gdzie pomieścić, prosi Toma, żeby zostawili dziecko i wychowali jak swoje. Tom wie, że to złe, że tak nie można, że ktoś za tym dzieckiem tęskni i rozpacza. Tom zapisuje to w dzienniku, bo jest człowiekiem procedur i zasad. I mimo to - robi to, czego oczekuje od niego jego żona - Isabel.


To, co Stedman zrobiła z tym materiałem, jest naprawdę rzadkie. Ona nie ocenia. Nie ustawia Toma i Isabel jak winnych na ławie oskarżonych, żeby czytelnik mógł sobie spokojnie rzucać w nich argumentami. Zamiast tego każe im żyć z tym, co zrobili - dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku. W tej izolacji, gdzie są sami we trójkę, a oprócz nich latarnia, ocean i piętno tej decyzji. I właśnie to jest serce tej książki: konsekwencje nie przychodzą nagle jak kara z nieba, tylko wrastają w człowieka powoli, jak coś, co zaczęło się od jednego złego kroku, a potem okazało się, że nie da się go już cofnąć i nagle stał się fundamentem całego życia. Kiedy w końcu na horyzoncie pojawia się Hannah - prawdziwa matka dziecka - Stedman ani przez chwilę nie pozwala nam cieszyć się z prostego podziału na ofiarę i sprawcę. Bo wszyscy tu są ofiarami własnych decyzji albo cudzych, i to boli tak samo.


Tom jako bohater to jeden z lepiej napisanych moralnych przypadków, jakie ostatnio spotkałem w literaturze. Człowiek, który dobrze wie, czym jest prawo i czym jest wina. Całe życie był skrupulatny i dokładny, myślał, że najgorsze co go spotkało to wojna i jej konsekwencje. Po wszystkim, co w życiu zrobił, wybiera miłość i potem przez lata nosi w sobie oba te światy. Nie krzyczy, nie szuka rozgrzeszenia, nie próbuje siebie tłumaczyć i swojej żony. Po prostu żyje z tym, co zrobił. I to jest tak bezboleśnie i precyzyjnie napisane, że momentami fizycznie czułem ten ciężar. To we mnie narastały konsekwencje tych decyzji, to ja zastanawiałem się, co bym zrobił na jego miejscu. I czy pokochałbym dziecko, którego matce pękło serce, a ja jestem jedno zdanie, od wyjawienia jej prawdy.


Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do kilku wątków, które są trochę zbyt dramatyczne, jakby autorka za bardzo się bała, że czytelnik nie poczuje wystarczająco cierpiania i kary bohaterów. Ale to naprawdę drobna rzecz przy całości, która działa jak jeden świetnie namalowyany obraz. "Światło między oceanami" to jedna z tych książek, która nie pyta, czy byłeś dobry czy zły. Pyta tylko: czy potrafiłbyś z tym żyć i ze sobą niosącym krzyż konsekwencji?


Świetna książka, ale nie polecam, jeśli macie akurat gorszy czas lub doła, bo tylko go pogłębi. I to jest w niej piękne.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

04370bc7-2b83-4fa7-b553-9e0271278321

Zaloguj się aby komentować