#bookmeter

170
4381

78 + 1 = 79


Tytuł: Głębia Challengera

Autor: Neal Shusterman

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

Liczba stron: 336

Ocena: 10/10


W tym roku jednym z moich postanowień jest czytać w pierwszej kolejności książki, które mam na półce i tak też było tym razem. Książkę wybrałem tylko po okładce i tytule, nie miałem żadnego pojęcia o czym jest, za to znałem autora z 2 innych książek, które czytałem w poprzednich latach. Jakież było moje zdziwinie po przeczytaniu, jak świetna była to lektura, dawno żadna książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, dawno żadna książka nie trafiła "w punkt" tak jak ta.


Króko o fabule:

Caden to wrażliwy, utalentowany plastycznie nastolatek, u którego zaczynają się objawy choroby psychicznej: początkowo to tylko bezsenność, czy gonitwa myśli, a później jest już gorzej, bo dochodzą: paranoja, rozpad uwagi i relacji. Najpierw "tylko" wycofuje się z życia, potem pojawiają się głosy i przeczucia, że świat szykuje na niego zasadzkę, że czyha na niego nieustanne zagrożenie ze strony świata zewnętrznego. Zapada się co raz głębiej w swoim świecie. Rodzina i lekarze pomagają mu trafić na oddział psychiatryczny - tu mamy realny tor opowieści: diagnozy, leki, terapia indywidualna i grupowa, pierwsze przyjaźnie z innymi pacjentami, pierwsze wzloty i bolesne upadki.


Fabuła dzieje się dwutorowo, bo po za realnym światem pełnym "zagrożeń", rodzinnym domem i szpitalem psychiatrycznym mamy tu bardzo rozwinięty wątek w wyobraźni Cadena. A w nim płynie statkiem na wyprawie ku odkryciu Rowu Mariańskiego. Na pokładzie jest kapitan, jego złośliwa papuga (główny) doradca, pierwszy oficer i reszta załogi, a także galion - Kalipso na dziobie statku. Caden zostaje okrętowym artystą, który ma narysować to, czego nie da się zobaczyć w głebi oceanu. Załoga ściera się o kurs, rodzi się bunt, a statek uparcie kieruje się ku najgłębszemu punktowi oceanu. Te dwa tory - realny i morski - cały czas się przeplatają, czasem urywają w pół zdania. W miarę lektury widzimy, że nie są równoległe przypadkiem: realne wydarzenia i relacje odbijają się w "morskim" świecie jak w falującym lustrze oceanu. Zderzenie obu narracji, często w krótkich, staccatowych rozdziałach - daje efekt, po którym szczękę zbierałem z podłogi.


Największa siła książki jest uczciwość. Shusterman nie robi z zaburzeń psychicznych łamigłówki do rozwiązania ani ckliwej lekcji. Pokazuje chaos, lęk, wyobcowanie, ale też żmudną drogę przez diagnozę, leki, terapię i relacje z bliskimi. Znakomicie działają rysunki w książce (autorstwa syna pisarza), które dopowiadają to, czego nie da się powiedzieć wprost. A literacko? Krótko, gęsto, bez patosu. Każdy powrót z "pokładu" do rzeczywistości przestawia perspektywę i nagle rozumiesz, że to nie fantazja przykrywa rzeczywistość, tylko rzeczywistość próbuje gonić fantazję. Jeszcze większą wagę nadaje jej to, że to książka realna dla autora, w której starał się opisać zmagania swojego syna z chorobą psychiczną.


Przysypiam i budzę się, i właściwie nie widzę różnicy. Potem ziemia zaczyna pode mną falować, więc się odprężam, wiedząc, że wkrótce znów będę na morzu, gdzie moje istnienie ma sens, nawet jeśli nie ma go nic innego.


Nie będę udawał twardziela: dawno żadna książka tak mnie nie trafiła. Być może to kwestia momentu, ale dokładnie takiej opowieści potrzebowałem - o zanurzeniu i wynurzeniu, o tym, że dno bywa częścią drogi, nie jej końcem. Jeśli szukasz historii, która prosto i z empatią, z precyzją i bez ckliwości mówi o kryzysie psychicznym, a przy tym formalnie jest wybitna - to chyba nie da się lepiej trafić. Z pełnym przekonaniem: dla mnie książka na dyszkę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 10/128
#czytelniczebingo 7 - Powrót do autora, którego już lubisz (10/25)

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

d6f01b58-c246-48f1-bdda-39a7c5edb90f
94d4aaf7-2780-4ae0-8af0-52bdb38cf78a

Zaloguj się aby komentować

77 + 1 = 78


Tytuł: Życie i śmierć. Wielka księga pytań

Autor: Juan Luis Arsuaga, Juan José Millás

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Znak

Format: papierowa

ISBN: 9788324066728

Liczba stron: 548

Ocena: 7/10


Zbiór rozmów między hiszpańskim pisarzem i dziennikarzem Juanem José Millásem a biologiem i paleontologiem Juanem Luisem Arsuagam o tym, jak powstaje życie i dlaczego życie sprowadza się do śmierci. Filozofii jest tutaj bardzo mało. W zasadzie 80% książki to rozmowa między Arsuagem i Millásem o biologicznych podstawach życia i śmierci - dlaczego one są, jakie pełnią funkcję, co jest prawda, a co plotką. Reszta to dialogi o życiu codziennym i refleksje Millása. Tu warto zaznaczyć, że choć książka ma dwóch autorów, to jednak głównym jest dziennikarz, który spisuje te wszystkie rozmowy i uzupełnia je swoimi uwagami.


W zasadzie nie jest to pierwsza książka Arsuagi, którą czytam. Zacząłem czytać "Życie. Fascynującą podróż przez 4 miliardy lat", ale liczba szczegółów wartych uważnego przeczytania i zapamiętania jest tak duża, że czytam na raty, robiąc podczas lektury notatki. W "Życiu i śmierci" odpuściłem przygotowywanie notatek zakładając, że książka będzie lżejsza. O ja naiwny. Rozmowy te były także interesujące, ale jednocześnie pełne szczegółów, przez co część informacji zapewne upłynie. Losowe ciekawostki z książki:

  • bambus rozrasta się dlatego, że korzeń wypuszcza coraz to nowe pędy i może rosnąć na dowolnym kontynencie, zajmując duże połacie bez należytej kontroli;

  • jest hipoteza, zgodnie z którą menopauza istnieje przede wszystkim po to, by kobieta przejęła bezpośrednio rolę babci. Samo rodzenie dzieci w wieku 50 czy 60 lat miałoby być po prostu absurdalne, bo przez setki lat niewiele kobiet dożywało takiego wieku, wobec czego rodzenie dzieci po 50 czy 60 znacząco podnosiło ryzyko, że dzieci skończy jako sierota;

  • wytrysk konia liczy od 40 do stu kilkudziesięciu mm (wiem, bezużyteczna wiedza).


Nie będę jednak ukrywać, że do tej książki... nie będę wracać. Arsuaga ma bardzo dużą wiedzę na temat biologii, ale w tych wywiadach jawił mi się jako wywyższający się arogant, który czerpie przyjemność z tego, by pokazać Millásowi, że ten prawie nic nie wie. Jeśli to jest jakiś rodzaj hiszpańskiego poczucia humoru to do mnie nie trafia. W książce był fragment, gdzie Millás przyznaje Arsuadze, że nie są przyjaciółmi. Nie jestem zaskoczony, nie było żadnej chemii między tą dwójką.


Osobisty licznik: 1/50 (w zeszłym roku się nie udało, w październiku i listopadzie miałem kryzys i nie dodawałem wpisów, a w grudniu nie chciałem zasypywać, mając i tak ok. 35 pozycji w ogóle)


#bookmeter #biologia #paleontologia #ksiazki #bapitankombaczyta #czytajzhejto

cb73e4e8-d73d-4c80-8cd2-a6d30f5ec6f9

Zaloguj się aby komentować

76 + 1 = 77


Tytuł: Wywyższenie Horusa

Autor: Dan Abnett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: e-book

ISBN: 9788386758937

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10


Świetny rozmach, mała przejrzystość – tak najkrócej.


Abnett otwiera Herezję Horusa jak kosmiczną epopeję: Mistrz wojny Horus po zwycięstwie na Ullanorze prowadzi Wielką Krucjatę, a my śledzimy przede wszystkim kapitana Gavrila Lokena w szeregach Synów Horusa. Są pakty planet, są epickie bitwy, jest dyplomatyczne napięcie, są kronikarze, których relacje dają światu szansę na zrozumienie rozgrywających się wydarzeń i jest uniwersum, rozległe na niemal cały wszechświat.


Największym zastrzeżeniem do tego tomu mam takie, że nie tłumaczy uniwersum tak, jak bym potrzebował. Kosmologia, polityka Imperium, rola zakonów i samego Horusa, który jak już widzimy po tytule będzie jednym z głównych bohaterów kosmicznego rozpierdolu. Sporo tego zostaje rzucone mimochodem, jakby czytelnik już musiał wszystko wiedzieć, a to przecież 1 tom tej przygody. Efekt: chwilami czułem się zagubiony, a najciekawsze pytania , które mam do tego świata zawisły w powietrzu i czekają na odpowiedź.


Za to skala i epickość tej "space opery" robią robotę: dynamika, konfrontacja żołnierskiego pragmatyzmu z ideologią, poczucie, że bierzemy udział w narodzinach mitu - to wszystko działa wybornie. Styl Abnetta bywa chłodny, ale precyzyjny: sceny akcji i żołnierskie dialogi wchodzą gładko jak nóz w masło.


Zawsze chciałem się wkręcić w te uniwersum, ale coś czuję, że bez sięgnięcia po kolejne tomy, nie wiem wiele więcej niż jeszcze przed jego przeczytaniem, a szkoda, bo ta książka w marketing umie połowicznie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 9/128
#czytelniczebingo 10 - Space opera z prawdziwego zdarzenia (9/25)

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

e1c7d19e-cb9a-44d2-ac2f-9d3354fb47c9
4b3f1373-dc73-4866-8556-8620d255d770

Największym zastrzeżeniem do tego tomu mam takie, że nie tłumaczy uniwersum tak, jak bym potrzebował.

@WujekAlien tak mi przyszło do głowy po czasie, że w tym przypadku jedna książka nie może wytłumaczyć uniwersum wokół którego powstało kilkaset pozycji (nawet jeśli większość to slabiaki). Ono jest ogromnie rozbudowane i rozdmuchane. Sama Herezja (która w zasadzie jest chyba prologiem) ma 96 książek, z czego ostatnie 8 dotyczy jednej bitwy. Mają rozmach sk⁎⁎⁎⁎syny

@saradonin_redux jak bajbardziej to zakładałem, choć tu jesteśmy wrzuceni w środę świata, o którym nie wiemy nic, a takie minimum info mocno by pomogło. W moim przypadku o tym uniwersum wiem niewiele, ale kiedyś mocno się chciałem w nie wkręcić.

Zaloguj się aby komentować

75 + 1 = 76


Tytuł: Kopernik. Rewolucje

Autor: Wojciech Orliński

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Agora S.A.

Format: audiobook

Liczba stron: 428

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 3/48


Książka o Koperniku w której samego Kopernika jest niewiele.


Autor sprawnie opowiada historię życia astronoma, dopowiada i snuje hipotezy tam, gdzie źródeł jest niewiele, czyli praktycznie przez całą książkę. Niestety, jak dla mnie za dużo jest tutaj historii wszystkiego naokoło, czy to Warmii, Krzyżaków, biskupów i kanoników. Czasami miałem wrażenie, że autor za bardzo odchodził od tematu i niepotrzebnie aż tak zagłębiał się w politykę, zdrady, spiski i wewnętrzne sprawy Kapituły Warmińskiej. Wplatanie w nich Kopernika wydaje się trochę nagięciem historii. Orliński powinien był napisać powieść historyczną z Kopernikiem w tle - a lekkość pióra i warsztat do tego ma :)

#czytelniczebingo 2/25 - audiobook


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytamponocach

8f3cdd55-e19b-4828-bc2d-4bcc03111ac4
e055b610-c6e0-4c45-ac16-214a9e80d79c

Zaloguj się aby komentować

74 + 1 = 75


Tytuł: Faraon

Autor: Bolesław Prus

Kategoria: Powieść historyczna

Wydawnictwo: Wolne lektury

Format: e-book

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3900520/faraon


Kontynuując zeszłoroczny projekt nadrabiania klasyki literatury, tym razem zabrałam się za "Faraona" Bolesława Prusa. Wybór padł na to dzieło głównie dlatego, że któregoś razu w hotelu widzieliśmy z Owczarkiem początek jego ekranizacji z 1966. Od tamtej pory nieustannie chodził mi po głowie.


"Faraon" jest powieścią wielopłaszczyznową. Przede wszystkim opowiada o przygotowywaniu się do objęcia tronu przez młodego księcia, Ramzesa XIII, o jego planach reform i chęci podporządkowania sobie kapłanów. Z drugiej strony jest to też powieść próbująca przedstawić czytelnikowi realia starożytnego Egiptu (na tyle, na ile Prus był w stanie, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy). Mamy też fragmenty ewidentnie wychowawcze, ale też tajemnice, miejscami magię — jest więc trochę elementów sensacyjnych.


Prus, naturalnie, popełnił trochę błędów. W końcu stan wiedzy dotyczącej starożytnego Egiptu z końcówki XIX był inny niż obecnie. Niemniej, nie zmienia to odbioru powieści.

Miejscami "Faraona" czyta się mozolnie. Musimy przebrnąć przez długie opisy budowli i rytuałów pogrzebowych. Inne zaś fragmenty (na przykład podróż młodego księcia przez nomy, czyli prowincje Egiptu) nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla fabuły, jakby Prus zmienił koncepcję po ich napisaniu. Kulminacja odbywa się w zasadzie w ostatnich trzech rozdziałach, dlatego do ich nadejścia akcja rozgrywa się powoli i czekamy, aż coś się wydarzy.


Ciekawostką jest to, że powieść, mimo że publikowana we fragmentach w "Tygodniku ilustrowanym", do redakcji trafiła w całości (w przeciwieństwie do "Lalki", która również ukazywała się we fragmentach, ale była pisana przez Prusa na bieżąco).


Prywatny licznik (od początku roku): 2/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

5776eeae-0466-49b5-9506-8d93a8c9020f
59aa8a87-f2ab-4b54-b5ed-d2439974320a
Wrzoo userbar

@Wrzoo Przeczytalem to kilka lat temu i no podobalo mi sie. Sienkiewicz to nie jest ale jak na egzotyczna przygodowke napisana przez kogos kto nigdy nie byl w Egipcie to daje rade.

Polecam film na podstawie tej książki - solidna produkcja, świetne aktorstwo, oprawa muzyczna/pieśni robią mega klimat. Obecnie w rodzimej kinematografii nie ma żadnych szans żeby takie widowisko zobaczyć. Takich filmów się po prostu nie robi już.

Zaloguj się aby komentować

73 + 1 = 74


Tytuł: Gorzki smak wody

Autor: Ryszard Kapuściński

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Bookbeat

Format: audiobook

Liczba stron: 192

Ocena: 7/10


Chciałem coś w sam raz na spacer, więc udałem się w ponad dwugodzinną podróż z Kapuścińskim do jego pierwszych zagranicznych reportaży. Bardzo mnie ciekawiło jak wyglądały jego pierwsze kroki.


W ten sposób przeniosłem się do przełomu lat 1957/58 i kolejno do Indii, Afganistanu i Japonii, do których to odbył swoje pierwsze zagraniczne podróże. Zabawnie się w kontekście tego autora czyta, czy w tym przypadku słucha, jak marzyło mu się chociażby przekroczenie granicy z Czechosłowacją i natychmiastowy powrót, podczas gdy wysłano go do Indii


Dużo satysfakcji sprawiło mi przeniesienie się aż 70 lat wstecz i zobaczenie tamtych krajów jego oczami. Wszak to jeszcze czas, gdy w Indiach żyło 300 milionów ludzi, świeżo oddzielono od nich Pakistan, Afganistan sympatyzował z ZSRR, w Japonii jeszcze umierali ludzie na popromienne skutki ataków nuklearnych, a świat jeszcze nie otrząsnął się na dobre po IIWŚ.


Wszystko to z perspektywy jeszcze tak bardzo nieopierzonego i początkującego w fachu Ryszarda. Trzeba więc brać poprawki na te okoliczności.


Dało mi to sporo satysfakcji, jednak jako że jest to książka wydana w 2024 roku, można byłoby ją ogołocić z pewnych fragmentów o Japonii. Gdzie chyba nieco do treści mogła wedrzeć się partia komunistyczna, gdyż było kilka zbędnych wstawek o marksizmie, oraz krajach kapitalistycznych i oddziaływaniu Stanów. Podczas gdy wcześniej z taką gracją udawało się całkowicie omijać te tematy. Za to odejmuję 1 od oceny i jest to bardziej uderzenie w wydanie, niż samego Kapuścińskiego.


Generalnie bardzo fajne, z przyspieszonym odsłuchem nieco ponad 2 godziny fajnej przygody. Zwłaszcza, iż spoglądamy na nie oczami nie tego doświadczonego reportażysty, który zjadł zęby na swoim fachu, a jeszcze nieopierzonego i przestraszonego wizją tych podróży zwykłego człowieka. Czyli tak, jak gdybyśmy sami oglądali te kraje.


Polecam jak najbardziej. Szczególnie z uwagi na wyjątkowość i pierwszeństwo, bo można się uśmiechnąć znając kolejne reportaże tego autora.


3/2026


#bookmeter #czytajzhejto

31a46f35-9e23-487f-b1cd-3b9f6b47ff89

Kapuscinski dużo stracił, gdy wyszło na jaw, że fabularyzował reportaże. Więc takie non-fiction to nie jest, ale wciąż ciekawa lektura

@DerMirker U mnie to samo. Kiedyś zaczytywałem się w jego książkach, a teraz jak mam świadomość że ściemniał w swoich reportażach to już mi przeszło.

Zaloguj się aby komentować

72 + 1 = 73


Tytuł: Mary Reilly

Autor: Valerie Martin

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 8386530278

Liczba stron: 205

Ocena: 7/10 (dobra)


Retelling Doktora Jekylla i Pana Hyde’a opowiedziany w formie pamiętników spisanych przez tytułową bohaterkę, młodą służącą pracującą w domu Jekylla.


Parę tygodni temu TVP Kultura przypomniała ekranizację tej powieści. Niestety, natrafiłam tylko na urywek, obiecałam sobie jednak obejrzeć film w całości, zaś przed seansem sięgnąć po literacki pierwowzór.


Mary Reilly należy do tych bardzo rzadkich retellingów/fanfików klasyki, które znacznie przewyższają wartością literacką powieść, do której nawiązują. Doktora Jekylla recenzowałam już kiedyś na Hejto i powtórzę teraz to samo, co wówczas pisałam: chociaż doceniam nowatorski pomysł, to niestety, w dzisiejszych czasach styl Stevensona czyni z tej książki niemiłosierną ramotę. Pani Martin ma znacznie lepsze pióro i nie musiała się zbytnio wysilać, by stworzyć dojrzałą, realistyczną prozę, nie tylko świetnie portretującą życie służby u schyłku epoki wiktoriańskiej, ale też lepiej przedstawiającą postać samego Jekylla.


Przyznam jednak, że paru rzeczy mi w tej pozycji brakowało. Przede wszystkim dusznego, gotyckiego klimatu, który, jak zdążyłam zauważyć, miała ekranizacja. Inaczej został przedstawiony wątek miłosny – w filmie już po obejrzeniu paru minut można się było zorientować, że będzie stanowił główną siłę napędową, w powieści pozostał całkowicie w sferze platonicznej i mam wrażenie, że ucierpiał przez to dramatyzm książki, cały czas podczas lektury spodziewałam się naprawdę dramatycznego finału, który koniec końców nie nastąpił. Z tego względu moja ocena to tylko "dobra", gdyby fabuła była bardziej wyrazista, dałabym pewnie bdb.


Mimo to, uważam Mary Reilly za ciekawą pozycję, godną polecenia, zwłaszcza dla fanów opowieści o życiu służby, jak Służące do wszystkiego, czy (stricte brytyjskich) Downton Abbey albo Schodami w górę, schodami w dół. Wielka szkoda, że zarówno powieść Martin, jak i film z Malkovichem i Roberts zostały niemal całkowicie zapomniane.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d7df6a80-9b99-469b-ac82-8e8a9f065885

Wow, film znam na wylot, ale nie wiedziałam o istnieniu książki. Dzięki za informację, będę szukać, lubię retellingi powieści gotyckich

Zaloguj się aby komentować

71 + 1 = 72


Tytuł: Najbogatszy człowiek w Babilonie

Autor: George S. Clason

Kategoria: inne

Wydawnictwo: Studio Emka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 176

Ocena: 6/10


Można byłoby pomyśleć, że książka o podejściu do finansów z pierwszym wydaniem w 1926 roku, może być nieco nieaktualna. Nic bardziej mylnego.


Głównie dlatego, że to tak naprawdę bardziej mądra bajka, przypowieść. Na kanwie starożytnego Babilonu opowiedziane odpowiedzialne podejście do finansów, do zarządzania budżetem, swoją pracą, oszczędnościami i przede wszystkim długami.


Jest to książka nad wyraz prosta. Zbiór w zasadzie takich niewyszukanych historyjek, z wydawałoby się prozaicznym przesłaniem. Aczkolwiek jest to nawet przyjemna przypominajka o trzymaniu się pewnych zasad i odpowiednim podejściu do kwestii pieniędzy i zarabiania.


W takiej formie mogłaby moim zdaniem znaleźć miejsce jako prosta krótka lektura wciśnięta w połowie edukacji podstawowej. Wiele nie zajmuje, nie wciska kocopołów, a jest takim zbiorem przyziemnych dobrych rad z zakresu finansów. Rzecz jasna swoją głębią jedynie smyra temat po powierzchni i tłumaczy to bardziej na zasadzie siły przyjaźni w Dzieciach z Bullerbyn Jednakże rozglądając się dookoła i widząc jak ludzie obchodzą się z finansami, jak łatwo popadają w długi, czy jak chętnym okiem spoglądają na hazard - edukacja nawet na tak podstawowym poziomie kuleje. A o tym ta książka traktuje i te niedopatrzenia może prostować lub być wyjściem by sięgnąć nieco dalej.


Czy polecam? No tak, długa nie jest, ubrana w fajne historyjki i opowieści, można łyknąć. Nawet jak niczego się nie dowiecie, to jest dobrym punktem do przemyślenia sobie pewnych kwestii, przypomnieć o zaniedbanych nawykach, czy odkurzyć te sprawy które z taką chęcią chowamy pod dywan, żeby tylko nie widzieć (o tobie kredycie mówię)


2/2026


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

f56bd5d1-d0f8-4318-9409-3c89af487aee

Zaloguj się aby komentować

70 + 1 = 71

Tytuł: Elon Musk

Autor: Walter Isaacson

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Insignis

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-67710-74-9

Liczba stron: 895

Ocena: 7/10


Nie jestem fanem biografii chociaż kilka zdażyło mi się w życiu przeczytać, a po tę sięgnąłem szukając jakiegoś czytadła na okres świąteczny, zaintrygowany jej objętością oraz autorem który jak głosiły przypisy był też autorem biografii Steve'a Jobsa. Zastanawiałem się czy nie wziąć właśnie tej pierwszej ale ostatecznie postać Muska wydała mi się ciekawsza do zgłębienia niż Jobs.


Muszę przyznać że bawiłem się przy tej książce naprawdę nieźle, autor unika przynudzania i zgrabnie płynie przez życiorys tego dziwnego człowieka. Jeśli ktoś myśli że Musk to kawał niezrównoważonego psychicznie dupka - to ma rację, a ta książka w sumie to potwierdza pokazując fakty opatrzone nierzadko komentarzami samego Muska i unikając zbytniego podlizywania się najbogatszemu człowiekowi świata. Pod koniec książki znajduje się adnotacja że Musk nie autoryzował, ani nawet nie przeczytał tej książki przed publikacją, co wydaje się niecodzienne biorąc pod uwagę osobistość takiego kalibru, ale wpisuje się doskonale w to jak przedstawia go sama publikacja. Oby tylko autor nie dostał pozwu post factum xD


Jednocześnie wiele razy pada tutaj stwierdzenie że sposób zarządzania i ogólnie bycia Muska przypomina wspomnianego Steve'a Jobsa, który też podobno nie należał do najprzyjemniejszych osobistości. Większość wypowiedzi osób z zaufanego kręgu Muska stwierdza że no może co prawda Elon jest impulsywnym, pozbawionym empatii i lubującym się w chaosie człowiekiem, ale jednocześnie jest on piekielnie skuteczny w osiąganiu nierealistycznych celów i realizowaniu wizjonerskich projektów potrafiąc porwać ludzi i samemu pracując po 20h na dobę przez 7 dni w tygodniu


Książka kończy się w połowie 2023 roku więc jeszcze przed wygraną Trumpa i podrygami Muska w polityce ale po tym co przeczytałem, zupełnie mnie one nie dziwią. Kolejne rozdziały piszą się same, czas pokaże ile jeszcze głupich i mądrych rzeczy popełni ten syn farmera z RPA.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki

4c1b9b3a-bff8-49a0-b433-1defeae048cc

@Mr.Mars No może kiedyś sprawdzę, ale tak jak pisałem biografie nie są moim konikiem, za to się wziąłem bo mi się spodobała objętość i nie bardzo chciałem brać żadnej beletrystyki. Chociaż rzeczywiście czytało się naprawdę spoko więc Isaacson na propsie.

Zaloguj się aby komentować

69 + 1 = 70

Tytuł: Polowanie na małego szczupaka Autor: Juhani Karila Kategoria: fantasy, science fiction Wydawnictwo: Marpress Format: e-book ISBN: 9788375282184 Liczba stron: 338 Ocena: 7/10

Do przeczytania książki zachęcił mnie wpis @Vampiress .

Powieść dotyczy corocznego polowania na szczupaka :-) A serio, to szczupak też tu jest, w sumie to motyw przewodni. Ale oprócz niego znajdziemy cały szereg stworzeń mniej lub bardziej fantastycznych. Sam szczupak tez jest tutaj stworzeniem niesamowitym, a na pewno majacym wielką moc. Mnóstwo tutaj czarów i dziwnych ludzi mówiących gwarą. Powieść trzyma w napięciu i zaskakuje do ostatniej strony.

Dla mnie bomba!

#bookmeter #ryby #wedkarstwo :-)

9685310a-0072-4e3f-9d8f-fa4533b1f125

Zaloguj się aby komentować

68 + 1 = 69

Tytuł: Byłem Kamikaze

Autor: Ryuji Nagatsuka

Kategoria: historia

Format: e-book

Ocena: 8/10

Wszelkiego rodzaju biografie a tym bardziej autobiografie dotyczące Japonii podczas II wojny światowej są na wagę złota. Mimo ich naturalnego subiektywizmu. Jednak ta "ludzka cząstka" pozwala wczuć się w klimat. O kamikadze prawie każdy słyszał. Na podstawie dokumentów odtworzono ich szkolenie, a nawet wskazywano, dlaczego zakładali hełm. Tutaj jest student, humanista, który pod koniec wojny zostaje lotnikiem. Na skutek postępów Amerykanów zostaje kamikadze i to nie ze swojego wyboru. Autor opisuje walkę z samym sobą podczas lotu. Ten na skutek warunków atmosferycznych nie dochodzi do skutku. Sama książka jest pisana tak z perspektywy 20 lat od opuszczenia murów uczelni. Całość dopełnia wstawki na podstawie dokumentów czy rozmów z dowódcami i lotnikami.

Prywatny licznik: 9/200

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

4546a5a1-4db9-4db7-a73a-1678f3d91528

Zaloguj się aby komentować

66 + 1 = 67

Tytuł: Niezwyciężony

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

Liczba stron: 244\ Czas słuchania: 7h 1m

Ocena: 9/10


Dlaczego przesłuchałem audiobooka powieści, którą skończyłem czytać parę dni temu?


Dużo dobrego słyszałem o tej superprodukcji, dlatego postanowiłem spróbować. Tylko że mam „mały” problem z audiobookami: bardzo łatwo odpływam myślami i przestaję słuchać, więc potem muszę się cofać, więc mała z tego przyjemność. Uznałem, że warto w takim razie przesłuchać coś, co już znam, dlatego padło na „Niezwyciężonego”.


No i przy słuchaniu pojawił się drugi problem: bardzo dobrze mi się zasypia przy audiobooku. xD


Kończąc ten przydługi wstęp, chciałbym zaznaczyć, że oceniam jedynie realizację nagrania.


Czytała Krystyna Czubówna. Chyba nie muszę już pisać nic więcej?


Jej głos towarzyszy mi, odkąd tylko pamiętam. Głównie za sprawą mojej babci, która uwielbia programy przyrodnicze z nią jako narratorką. Więc sam jej udział w superprodukcji sprawił, że bardzo mi się podobała. A to dopiero początek zalet.


Pozostali lektorzy również świetnie sobie poradzili, chociaż mieli zdecydowanie mniejsze pole do popisu względem pani Krystyny. Mimo to uważam, że wyciągnęli z odgrywanych postaci to, co mogli.


Bardzo podobały mi się wszystkie efekty dźwiękowe towarzyszące. Na przykład kroki robotów schodzących po pochylni „Niezwyciężonego”, oddech biegnącej postaci, deszczu et cetera. Byłem bardzo ciekawski, jak zostanie przedstawiona bitwa „Cyklopa” z „chmurą” i nie zawiodłem się. Tym bardziej, że moje słuchawki mają opcję podkręcenia bassów, więc walka dwóch potęg zrobiła spore wrażenie.


Próbowałem słuchać na soundbarze, jednakże nie był to dobry pomysł i szybko zrezygnowałem - dźwięki trochę się zlewały. To słuchowisko zdecydowanie lepiej jest wysłuchać na słuchawkach.


Jedyną wadą, która sprawiła, że nie wystawiłem najwyższej oceny, jest to, że dźwięki są nierówne. Głos narratorki jest znacznie głośniejszy niż głosy postaci - co ogółem jest fajnym pomysłem, gdy na przykład podczas sceny jeden z bohaterów mówiąc opuszcza pomieszczenie i wyraźnie słychać, że jego głos oddala się od nas. Jednakże często było tak, że gdy panią Krystynę bardzo dobrze słyszałem, to przy dialogach musiałem podgłaśniać, przez co potem narratorka była dla mnie zbyt głośna.


Niekiedy też dźwięki otoczenia również były zbyt głośne i musiałem wytężać słuch, żeby wychwycić wszystkie słowa wypowiadane przez Czubównę.


Bardzo pozytywnie oceniam tę superprodukcję i w przyszłości na pewno sięgnę po kolejne. Wiele dobrego słyszałem o „Wiedźminie”, mimo że projekt nie został jeszcze zakończony. Jednak zdecydowanie wolę czytać niż słuchać - wady bycia wzrokowcem.


PS kolega zbyt późno podsunął mi pomysł, żeby czytać powieść i jednocześnie słuchać audiobooka. xD


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #audiobook #sciencefiction

a30c61a0-b81d-47b0-a34f-ebdc59048a0c

Zaloguj się aby komentować

65 + 1 = 66

Tytuł: Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą

Autor: Łukasz Grass

Kategoria: Biografia

Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska

Format: książka papierowa

ISBN: 9788380914421

Liczba stron: 272

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 2/30


Jest sobie Pan Jerzy Górski. Ćpał, chlał, palił wszystko co popadnie od 14 roku życia przez 15 lat, przełom lat 60-80. W końcu dostaje się na prawdziwy odwyk i zaczyna wkręcać się w bieganie w potem w triatlon. Przyjemna pozycja.


Był to prezent na urodzinki


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

dd210b16-6e10-42e6-a3bb-ff2f60407d81

Zaloguj się aby komentować

63 + 1 = 64

Tytuł: Na południe od Brazos

Autor: Larry McMurtry

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 9/10

#bookmeter

[…] toteż ludzie od Calla oczekiwali rozkazów, a pili z Gusem.


Czasami człowiek coś powie, a później głupio już jest się z tego wycofać, no i trzeba ponosić konsekwencje, tak jak na przykład w przypadku Woodrowa Calla, który złożył obietnicę Augustusowi McCrae i słowa musiał dotrzymać, choć to nie miało już żadnego znaczenia. Albo jak ja, kiedy na ostatnim, grudniowym spotkaniu kieleckiego Klubu z Kawą nad Książką wyrwany z rozmowy pytaniem o propozycję na kolejne spotkanie rzuciłem Na południe od Brazos. – „Przecież się nie wylosuje” – myślałem. Ale się wylosowało.


Już kiedyś czytałem tę książkę (cztery i pół roku temu, jak ustaliłem po zakończeniu lektury) i bardzo mi się podobała. Nie pamiętałem co prawda, że jest ona aż tak długa (to zaleta czytania na czytniku – kiedy wyłączy się te wszystkie wskaźniki postępu i widoczność numeracji stron, nie wie się jak dużo jeszcze do końca, więc można się bardziej zagłębić w opowieść), bo gdybym pamiętał, to pewnie wymieniłbym inny tytuł. No ale wymieniłem ten, on się wylosował i przyszło mi po raz kolejny wyruszyć z kowbojami pędzącymi bydło przez całe Stany Zjednoczone. Kolejny raz w towarzystwie Augustusa McCrae, Woodrowa Calla, Jake Spoona, Newta Doodsa, Joshuy Deetsa, P.E. Parkera i innych przyszło mi przebyć drogę spod granicy z Meksykiem aż do granicy z Kanadą i kolejny raz była to podróż fascynująca.


Fabuła tego utworu w zasadzie jest prosta. Dwóch dawnych pograniczników, Woodrow Call i Augustus McCrae po bodaj dwudziestoletniej służbie założyło w Teksasie przedsiębiorstwo handlu bydłem. Być może żyliby tam sobie spokojnie, bo i niewiele się w tym przedsiębiorstwie działo, gdyby w tarapaty nie wpadł ich dawny kompan, Jakie Spoon. To właśnie przybycie Spoona i przyniesione przez niego informacje o dostępie do ziemi w Montanie spowodowały, że Call zdecydował się zebrać bydło, zebrać ludzi i wyruszyć na północ. I tak sobie na tę północ wędrowali.


Ten akapit wyżej to w zasadzie całkiem niezłe streszczenie tych blisko dziewięciuset stron westernu, ale to nie jest wszystko co można w Na południe od Brazos znaleźć. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że Na południe od Brazos westernem nie jest, ja nazwałbym tę książkę raczej powieścią obyczajową osadzoną w estetyce westernu. Bo faktycznie, to co dla mnie wybija się w tej opowieści na pierwszy plan, to wcale nie wydarzenia, ale postaci. Pan McMurtry stworzył je fantastycznie, każdy z bohaterów Na południe od Brazos jest tak krwisty, jak dobry wołowy befsztyk, przy czym od takiego befsztyku sporo jednak żywszy. Na pierwszy plan wybijają się oczywiście Woodrow Call i Augustus McCrae, bo to oni dowodzą całym tym przedsięwzięciem. Ciekawą rzeczą jest to, że o ile o Gusie dowiadujemy się w zasadzie wszystkiego od razu, tak na pełną diagnozę charakteru Calla (wypowiedzianą zresztą ustami Gusa) należy poczekać na koniec książki. W ogóle Calla jest, jak na głównego bohatera, w opowieści mało – wspaniały zabieg, coś jak z Hanibalem Lecterem w Milczeniu owiec. Wspaniały jest też kontrast między tą dwójką, tak bardzo przywodzący mi na myśl kontrast, który znalazłem (albo sobie dopowiedziałem) w postaciach Ala i Ptaśka z Ptaśka pana Williama Warthona.


Postaci w tej książce jest mnóstwo i każda z nich jest jakaś, o każdej można by napisać coś ciekawego (co zresztą autor zrobił – niemal nikt nie pojawia się znikąd, a nawet jeśli się pojawia, jak na przykład Duży Zwey, to ma to swoje uzasadnienie). Każdy z bohaterów ma siłę postaci literackiej przejawiającą się przez jakąś jej słabość z którą sobie radzi (albo w którą ucieka, bo i tak się u pana McMurtryego zdarza). A silne, wyraźne postaci to i silne między nimi relacje. I tego w tej książce nie brakuje. Autor wrzuca kowbojów w rozmaite trudne sytuacje z którymi ci muszą sobie lepiej lub gorzej poradzić, a każda ich decyzja ma swoje konsekwencje. Tak, pan McMurtry zdecydowanie zrobił to bardzo dobrze – tak się, moim zdaniem, powinno pisać powieści.


Ale nie tylko to w tej książce można znaleźć. Można w niej znaleźć również przygodę, można znaleźć co najmniej kilka problemów natury moralnej, można znaleźć sporo niezłego humoru. I można naprawdę poczuć gorąc i suchość południa Stanów Zjednoczonych (ale i mróz północy), a to za sprawą między innymi doskonałego języka jakim jest napisana. Tu ciekawostka – czytałem książkę w polskim przekładzie autorstwa pana Michała Kłobukowskiego, uhonorowanym nagrodą Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich w roku 1991 i kilka rozdziałów przeczytałem w oryginale. Co ciekawe dużo bardziej podeszła mi wersja polska – być może ze względu na to, że ten język jest mi po prostu bliższy. W każdym razie Na południe od Brazos to jedna z tych książek, o których mogę powiedzieć po lekturze „byłem tam”.


Na południe od Brazos jest książką generalnie chwaloną i docenianą, choć spotkałem się z zarzutami w jej kierunku. Przede wszystkim dotyczą one rozwleczonego początku (nie zgadzam się – faktycznie dzieje się tam powoli, ale ma to swój urok) oraz trochę urwanej końcówki (tutaj akurat częściowo się zgadzam – o ile nagłe i niespodziewane wprowadzenie przełomowego wydarzenia ma swoje uzasadnienie, o tle sama końcówka jest napisana bardzo skrótowo i trochę po łebkach; o ile potrafię sobie wyobrazić dlaczego autor napisał to tak a nie inaczej, o tyle czuję lekki niedosyt, bo przyzwyczajony do tego, co zaprezentował mi wcześniej, chciałbym jednak móc poczuć te wydarzenia mocniej i być może warto byłoby je opisać w kolejnym tomie).


Wydaje mi się, że największą zaletą Na południe od Brazos jest to, że można znaleźć w niej tak wiele rozmaitych rzeczy, że wielu osobom coś będzie się podobać. Sam, czytając tę książkę po raz kolejny, zwróciłem uwagę na inne rzeczy niż poprzednio (choć niektóre się pokryły – znów zaznaczyłem sobie ten sam cytat, którym otworzyłem wpis sprzed tych czterech i pół roku). Ja znalazłem takich rzeczy kilka, a najsilniejszą chyba z nich jest pytanie ile chciałbym w sobie Gusa McCrae, a ile jest we mnie Woodrowa Calla. I nad tym właśnie idę się zastanowić, bo mógłbym o tej książce jeszcze pisać i pisać, ale lepiej chyba czytać ją niż o niej.

ba291e0a-bd56-4a13-a525-47a92b7fcdd1

Zaloguj się aby komentować

62 + 1 = 63

Tytuł: Ten się śmieje, kto ma zęby

Autor: Zyta Rudzka

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: WAB

Format: książka papierowa

Liczba stron: 250

Ocena: 7/10

Bohaterka książki, Wera przeżywa ciemne czasy. Już dawno straciła swój zakład fryzjerski, w którym pracowała całe życie. Teraz zmarł mąż - trzeba zająć się pogrzebem. Tylko za co, kiedy cały skromny majątek już dawno wyprzedany na bazarze?

Bohaterka kreowana przez autorkę na wielce samodzielną i niezależną, mi wydała się odpychającą babą, której nie chciałbym spotkać na ulicy. Bieduje, wyprzedaje wszystko co ma, grzebie po śmietnikach, ale do pracy w innym zakładzie fryzjerskim nie pójdzie - bo nie, ma swoją godność nie będzie na kogoś robiła. Pali skręty z najtańszego tytoniu, na śniadanie obiad i kolacje je cienką zupę z tego co udało jej się zorganizować, ale JEST SILNOM KOBIETOM! Sama książka budzi mieszane uczucia. Ciekawy język, fajnie napisana, krótkimi, celnymi zdaniami, pełna refleksji do rzeczywistości. Wulgarna i cięta momentami, innym razem nawet zabawna. Niestety zgrzytają wstawki z lesbijskimi podbojami naszej Wery, które są co najmniej niesmaczne, zwłaszcza ostatnia przygoda z Heleną.

Ocena trochę naciągnięta. Ciekawe przeżycie, ale raczej nie wrócę do tej książki.

"Tylko na ziemię zawsze możesz liczyć. Piach wyleczy z każdej choroby. W piach pójdziesz i jak ręką odjął"

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

9aff8d66-9546-4932-8df7-8da2fb9f406a
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

61 + 1 = 62

Tytuł: Władca much

Autor: William Golding

Kategoria: powieść

Format: książka papierowa

Liczba stron: 223

Ocena: 7/10

Historia grupy chłopców, którzy po dostaniu się na bezludną wyspę, muszą ustanowić zasady i swoje małe społeczeństwo. Szybko wychodzi na wierzch paskudna natura większości.

Ciekawe i dość zwięzłe przedstawienie trudnych zależności międzyludzkich. Osobiście wolę dłuższe formy.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

ba4deec0-38b6-4020-9fe6-a118d3177daa

Zaloguj się aby komentować

60 + 1 = 61


Tytuł: Akcjum 31 p.n.e

Autor: Andrzej Murawski

Kategoria: historia

Ocena: 7/10


Stary dobry "Habek". Sama książka ma jakieś 160 stron, ale autor "upchnął" rozgrywkę polityczną jako wstęp do tytułowej bitwy. Jest on konieczny z uwagi na Kleopatrę. Następnie jest historia rzymskiej sztuki wojny na morzu. Ci na początku nie byli chętni z uwagi na przesądy, jednak konieczność rodzi pomysłowość i tak narodził się "kruk", czyli coś, co dzisiaj można nazwać rampą do abordażu. Udoskonalony taran jak i "parasol" chroniący przed pociskami również znalazł swoje miejsce. W kwestii manewrów starano się niszczyć wiosła wroga i dokonać przejęcia jednostki. Sama bitwa nie była spektakularna raczej powolną agonią i tak słabnącej z racji dezercji i nieprawomyślności armii Marka Antoniusza. No i zabranie na bitwę Kleopatrę to nie był zbyt dobry pomysł. Sam Antoniusz i Kleopatra ostatecznie zostali "wymanewrowani" przez Oktawiana Augusta, który ostatecznie pozbawiał swoich oponentów strefy wpływów. Tak więc Juliusz Cezar został pomszczony wraz z rozszerzeniem rzymskiej strefy wpływów na całym Morzu Śródziemnym.


Prywatny licznik: 8/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

ffeb8c52-acaa-40a1-ab13-085ed9d76782

Zaloguj się aby komentować

59 + 1 = 60


Tytuł: Męczennik

Autor: Kaveh Akbar

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook

Liczba stron: 368

Ocena: 6/10


"Męczennik" autorstwa Kaveha Akbara to ambitna, literacko gęsta powieść, która próbuje opowiedzieć nam coś więcej niż tylko historię jednego bohatera. To książka o sensie i pustce, o potrzebie nadania znaczenia życiu, cierpieniu i śmierci, a także o sztuce jako sposobie radzenia sobie z traumą.


Głównym bohaterem jest Cyrus Shams - queerowy, irańsko-amerykański poeta, świeżo po wyjściu z alkoholizmu, obciążony tragiczną historią rodzinną. Śmierć matki w katastrofie lotniczej, skomplikowana relacja z ojcem oraz poczucie kulturowego i egzystencjalnego zawieszenia sprawiają, że Cyrus nieustannie krąży wokół pytania: jak odnaleźć sens życia w świecie pełnym bólu? Próbuje dowiedzieć się czy śmierć (własna lub cudza) może ten sens w ogóle nadać.


Najmocniejszą stroną powieści jest język. Akbar, jako poeta, świetnie radzi sobie z obrazami, metaforą i introspekcją. Wiele fragmentów jest pięknych, gęstych znaczeniowo i zapadających w pamięć. Jednocześnie jednak ta poetyckość bywa problematyczna - książka często sprawia wrażenie przegadanej, a narracja momentami rozmywa się w strumieniu myśli, skojarzeń i idei.


Doceniam odwagę w podejmowaniu trudnych tematów: uzależnienia, żałoby, tożsamości płciowej i życiowej, religii, przemocy symbolicznej i rzeczywistej. Problem w tym, że fabularnie "Męczennik" bywa mało angażujący a momentami nawet męczący. W niektóych momentach autor zapomina, co zadeklarował się napisać, a książka zaczyna przypominać bardziej esej filozoficzno-poetycki niż spójną powieść, przez co tempo siada, a emocjonalne zaangażowanie słabnie. Pozytywnie wypada tu też wątek queerowy, który nie jest bez sensu, tylko po to, żeby podkreślić 1 cechę bohatera, a podkreśla rozdarcie bohatera.


Dla mnie to książka mocno pomiędzy: z jednej strony inteligentna, ambitna i momentami poruszająca, z drugiej nierówna, chaotyczna i chwilami męcząca. Czuć, że autor ma bardzo dużo do powiedzenia, ale nie zawsze potrafi nadać temu klarowną strukturę, której oczekuje czytelnik.


#czytelniczebingo 3 - audiobook

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 8/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

2e8caed1-7e04-4df2-8e9f-dd11c899f27c
ae8c1c55-518f-4529-b779-4aef7a03be7f

Zaloguj się aby komentować

58 + 1 = 59


Tytuł: Zatruty kielich

Autor: Robert Jackson Bennett

Tłumaczka: Dominika Schimscheiner

Kategoria: fantasy, kryminał

Ocena: 9/10


Rok zaczynam od złota. Miks kryminału z wciągającą zagadką i dwójką ciekawych śledczych, oraz fantasy ze świetnie wykreowanym, intrygującym światem.


Zaczyna się od trupa, który zginął bo wyrosło z niego drzewo. W świecie, który jest gdzieś na poziomie średniowiecza, ale z bardzo rozwiniętą biologią. Wszczepy zwiększające na różne sposoby fizyczne i psychiczne możliwości ludzi, grzyby filtrujące powietrze, rośliny chroniące posiadłości, przez które przejść mogą tylko posiadający specjalny klucz feromonowy itd. W Imperium otoczonym kilkoma warstwami murów sięgających do morza, z którego co roku podczas pory deszczowej wychodzą gigantyczne, opancerzone potwory zwane lewiatanami.


Nasz trup oczywiście okazuje się być ofiarą morderstwa i prowadzi do większego spisku, politycznych intryg i kolejnych morderstw. A śledztwo prowadzą Din - asystent dla którego to pierwsza poważna sprawa, zmodyfikowany tak, że potrafi idealnie zapamiętać wszystkie szczegóły tego co widzi, słyszy, czuje. Oraz doświadczona inspektorka Ana Dolabra, która jest błyskotliwa, ale cierpi na nadwrażliwość na bodźce, więc zajmuje się głównie myśleniem.


Wszystko mi się tu podobało i nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

A jako że to wydał MAG to tradycyjnie karny k⁎⁎as. Tym razem nie ma literówek i błędów gramatycznych, a zamiast tego częsty brak enterów przy dialogach tak, że wypowiedzi kilku osób zlewają się w jeden akapit. xd

#bookmeter #ksiazki #fantasy #czytajzhejto #czytelniczebingo

078983f1-1306-4a50-8179-5137ec1ea1c0

@Hilalum ja bym to zaznaczył bardziej jako nietypowy system magii lub technologia Bo to kategoria, w której jest niewiele książek i będzie trudniej coś znaleźć niż kryminał bez detektywa.


Książka mi się mega podobała, czytałem i w orygniale i po polsku, teraz czekam na tłumaczenie 2 tomu.

@Hilalum czyli to nie zakończona historia? zapowiada się ciekawi, ale jak za parę lat mam wracać to raczej nie będę pamiętał.

@Hoszin nie no sprawa z tej książki jest wyjaśniona, a w kolejnych będzie na pewno rozwój bohaterów i świata. A część druga wychodzi w marcu więc długo nie będziesz czekał.

Zaloguj się aby komentować

57 + 1 = 58


Tytuł: Kochanek Sybilli Thompson. Fantazja przyszłości w trzech aktach

Autor: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Kategoria: dramat

Liczba stron: 80

Ocena: 7/10


W tym dramacie z 1926 roku Maria Pawlikowska-Jasnorzewska opisała fascynującą wizję przyszłości - a dokładniej lat siedemdziesiątych, kiedy powojenna Europa jest pod politycznym i kulturowym władaniem Chin.


Sybilla, której młodość przypadła na lata dwudzieste, nie jest w stanie przyzwyczaić się nie tylko do swojej starości, ale też do świata, w którym przyszło jej żyć.

Postanawia poddać się zabiegowi odmładzania i próbuje odnaleźć się w świecie ludzi, którzy nie chcą i nie potrafią kochać, płakać i nie znają gradu, burzy i tęczy. Okazuje się jednak, że młodość i piękno nie gwarantują szczęścia.


Marię Pawlikowską-Jasnorzewską większość zna jako poetkę, twórczynię małych i uroczych drobiażdżków - ale była też uzdolnioną malarką i twórczynią dramatów stawianą w jednym rzędzie z Zapolską czy Witkacym.

Zawsze zaskakuje mnie jej poczucie humoru - subtelne i nieco absurdalne, jej umiejętność zestawiania kontrastów i opisywania małych gestów.


Polecam!


Czytelnicze bingo: SF, w którym technologia jest moralnym problemem


#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować