#bookmeter

170
4381

34 + 1 = 35


Tytuł: Kraina Nocy

Autor: William Hope Hodgson

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Wydawnictwo IX

Format: książka papierowa

Liczba stron: 586

Ocena: 7/10


Postanowieniem na ten rok jest czytanie książek, które mam fizycznie na półce, bo poprzedni rok kończyłem czytając trochę ponad 60% tego, co mam w papierze. Wybór padł na leciwą już książkę, ale bez recenzji na LubimyCzytać, więc chyba będę pierwszy


Kraina Nocy to książka dziwna i radykalnie inna od większości literatury grozy, science fiction czy postapo. Z jednej strony - archaiczna (wydana w 1912 roku), momentami męcząca stylistycznie, z drugiej - absolutnie wyjątkowa w skali wyobraźni, ambicji i emocjonalnego ciężaru. To powieść, która nie próbuje się przypodobać czytelnikowi. Ona wciąga go w ciemność i więzi w niej aż do końca.


Pierwsza część, utrzymana w tonie niemal romantycznej, dziewiętnastowiecznej opowieści o miłości, może zaskakiwać: długie opisy uczuć, egzaltowany język, teatralne emocje. Historia relacji narratora z Mirdath jest momentami zbyt rozwleczona i przesłodzona, ale pełni ważną funkcję - buduje emocjonalny fundament, bez którego druga część książki nie miałaby sensu. Hodgson chce, żebyśmy zrozumieli, że to właśnie miłość - nie ciekawość, nie bohaterstwo - jest prawdziwym napędem tej opowieści.


Po śmierci Mirdath książka gwałtownie zmienia rejestr. Przeniesienie akcji do odległej przyszłości, w której Słońce zgasło, a ostatni przedstawiciele ludzkiej rasy żyją w metalowej piramidzie chronionej polami siłowymi. Jest to niezwykle sugestywny obraz końca świata jaki znamy. Kraina Nocy nie straszy wyskakującymi potworami - straszy skalą: bezkresem ciemności, ciszą trwającą miliony lat i obcością bytów, których nie da się pojąć ludzkim rozumem. Tu horror ma wymiar kosmiczny i egzystencjalny, bliski temu, co później rozwiną inni autorzy, m.in. Lovecraft, choć u Hodgsona jest on bardziej melancholijny.


Największą siłą książki jest jej konsekwencja. Wyprawa narratora przez Krainę Nocy to nie klasyczna przygodowa ekspedycja, lecz psychiczny i duchowy test wytrzymałości. Długie fragmenty marszu w ciemności, ciągłego nasłuchiwania, obserwowania niewyraźnych świateł i nienazwanych zagrożeń potrafią być męczące - ale właśnie w tym tkwi ich sens. Czytelnik zaczyna odczuwać zmęczenie, samotność i lęk razem z bohaterem.


Słabszą stroną Krainy Nocy jest język. Archaiczna stylistyka (książka jest stylizowana na pisaną 200 lat temu, czyli około 100 lat więcej niż faktycznie ma), powtórzenia i patos bywają barierą. Momentami Hodgson mówi za dużo, tam gdzie cisza byłaby bardziej wymowna. To książka wymagająca cierpliwości i zgody na tempo, które jest trochę zbyt wolne.


Mimo tych wad trudno nie docenić skali wizji. Kraina Nocy to nie tylko opowieść o końcu świata, ale o miłości silniejszej niż czas, śmierć i rozpad świata. Jest w niej coś głęboko poruszającego - przekonanie, że nawet w absolutnej ciemności sens może przetrwać w jednym ludzkim uczuciu.

Trudno się też nie zachwycać okładką - dla mnie jest rewelacyjna.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 4/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

582f6141-81ec-4837-b09f-b8560e57180c

Zaloguj się aby komentować

33 + 1 = 34

Tytuł: Hrabia Monte Christo

Autor: Alexander Dumas

Kategoria: literatura piękna

Format: e-book

Liczba stron: 978

Ocena: 9/10

Część pierwsza znakomita, rollercoaster wrażeń i emocji. Przy części drugiej niestety się męczyłem trochę. Miałem takie uczucie, jakbym miał ulubioną grę i nagle odkrył do niej kody, no ekscytujące, ale szybko się nudzi. Do tego ogrom bohaterów i ich różnych relacji mnie przytłoczył. Część trzecia to znów powrót do wrażeń i zwrotów akcji, gdzie bawiłem się świetnie.

#ksiazki #czytajzhejto #bookmeter

89e27744-abd3-45f4-80dc-22a6baf4737e

Zaloguj się aby komentować

32 + 1 = 33


Tytuł: Zmierzch bożyszcz

Autor: Friedrich Nietzsche

Kategoria: Filozofia

Wydawnictwo: Wolne lektury

Format: e-book

ISBN: 978-83-288-6216-6

Liczba stron: 144

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 1/24


Książka przeczytana w ramach udziału w #kwadratfilozoficzny .

Przez 2/3 książki autor ślizgał się powierzchownie po tematach, co i rusz odwołując się do innych filozofów bądź katolicyzmu i buntując się przeciw wszystkiemu. Ta część okropnie mnie wynudziła, choć w tamtych czasach pewnie była szokująca. W tej części książki pan Nietzsche był niczym mocno średni standuper-roaster nie mający tak naprawdę niczego ciekawego do powiedzenia. Na szczęście ostatnia część książki była dużo ciekawsza, w której to autor potrafił wyrazić w sposób bardziej szczegółowy swoje zdanie i z niektórymi tematami, które tam podjął - takimi jak: śmierć i przedłużanie agoni czy współczesna moralność - ciężko było się z nim nie zgodzić. Inne zaś typu: instytucja małżeństwa czy kwestia robotnicza - dawały mocno do myślenia. Gdyby cała książka wyglądała w ten sposób co jej końcowa ocena byłaby zdecydowanie wyższa.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek

d22834de-6a25-4321-abba-b971f3e53448

Zaloguj się aby komentować

31 + 1 = 32

Tytuł: Po drugiej stronie morza

Autor: Daniel Moyano

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 83-08-01661-8

Liczba stron: 93

Ocena: 7/10


Jakiś czas temu przytargałam do domu parę książek z białej serii Wydawnictwa Literackiego Fantastyka i Groza, nadeszła pora i humor, żeby się w końcu za nie zabrać


W zbiorze opowiadań argentyńskiego pisarza Daniela Moyano więcej jest grozy niż fantastyki, więcej lęku przed nienazwanym niż prawdziwych strachów. Bestie czy potwory, jeśli się pojawiają, to bardziej jako urzeczywistnione ludzkie emocje niż prawdziwie fantastyczne stworzenia. Bohaterowie tych opowiadań - niedookreśleni i niedopisani - boją się nawet nazwać to, czego się obawiają, bo strach tkwi w nich tak głęboko, że stał się częścią ich osobowości.

To opowieści o strachu przed śmiercią, bólem, starością, samotnością i rozkładem.


Polecam!


Czytelnicze bingo: Książka autora z Ameryki Południowej


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki

8d89bcda-c305-443f-885c-1656b1ad34f8

Zaloguj się aby komentować

30 + 1 = 31


Tytuł: Quo vAIdis


Autor: Andrzej Dragan


Kategoria: Popularnonaukowa


Wydawnictwo: Otwarte


Format: książka papierowa


ISBN: 9788363944223


Liczba stron: 320


Ocena: 8/10


Dragan jest już chyba swoistą gwiazdą rocka wśród ludzi interesujących się fizyką i okolicznymi tematami. I o ile jego dorobku naukowego nie jestem w stanie ocenić to jego działalność związana z popularyzacją nauki wśród ogółu uważam za ścisłą topkę w Polsce. Dzięki swojemu głębokiemu zrozumieniu tematu, elokwencji oraz temu, że jest on osobą wielu, niekoniecznie zbliżonych do siebie talentów potrafi on przedstawić w sposób jasny i przejrzysty problemy które normalnie są poza zasięgiem zrozumienia przeciętnego człowieka. I chociaż nie jestem jeszcze w stanie jeszcze skonstruować własnej sieci neuronowej to mam już dużo lepsze czucie tego co się dzieje gdzieś w dalekich centrach obliczeniowych gdy proszę o wygenerowanie obrazka aligatora na rowerze albo proszę o podanie domowych sposobów na bolące biodro.


I muszę przyznać, że jest to cholernie fascynujące, że cały proces sprowadza się do mnożenia przez siebie milionów liczb.


Dzięki książce dogłębnie poznamy też opinię autora nt. tez wygłaszanych przez Yanna LeCuna.


Z czystym sercem polecam - Dragan w swojej typowej, wysokiej formie.


#bookmeter #ksiazka

64ed0782-e0c0-4761-b64f-9e9ea98a5bea

Ja to nie mogę z ludzi którzy go krytykują. Chyba zwykle są przekonani o swojej elitarności i elitarności nauki, innego wyjaśnienia nie mam - a Dragan świetnie to przełamuje według mnie

@Kuba0788 ja mam problem gdy ekspert w jednej dziedzinie (fizyka kwantowa), zaczyna wypowiadać się o czymś całkowicie innym (AI).

@l__p może Dragan nie jest ścisłym ekspertem w tym temacie, ale na pewno ma pojęcie zdecydowanie większe, niż przeciętny człowiek z racji tego, że za młodu sam programował i planował iść w tym kierunku - określa siebie jako niespełniony programista. Z resztą w książce często nie wyraża własnej opinii tylko podpiera się tymi wygłoszonymi przez osoby będące bardzo blisko samego centrum rozwoju przy czym najbardziej rozpoznawalni Polacy biorący w tym udział są jego znajomych, ma z nimi bezpośredni kontakt i wgląd w to, jak oni oceniają sytuację.

Zaloguj się aby komentować

29 + 1 = 30


Tytuł: Wyćwiczony. Dlaczego coś, czego ewolucja nigdy od nas nie wymagała, jest tak zdrowe i satysfakcjonujące


Autor: Daniel Z. Lieberman


Kategoria: Popularnonaukowa


Wydawnictwo: Zysk i s-ka


Format: książka papierowa


ISBN: 9788383351223


Liczba stron: 628


Ocena: 7/10


Książka ta nie jest do końca tym, czego się po niej spodziewałem ponieważ opowiada o wpływie aktywności fizycznej na zdrowie widzianym z perspektywy antropologa. Możemy się więc z niej dowiedzieć który ze stanów - lenistwa i treningu jest bardziej naturalny dla naszej pierwotnej natury i odpowiedź na to (przynajmniej dla mnie) jest dosyć zaskakująca ale solidnie i przekonywująco uargumentowana. Autor zwraca też uwagę na sporo absurdów związanych z całym biznesmen zwiqzanym z dbaniem o formę. Dzięki tej lekturze uzmysłowiłem sobie pewne błędy w moim myśleniu dotyczącym aktywności fizycznej które prawdopodobnie sprawiają, że pomimo tego iż jestem dosyć aktywny to od lat nie jestem w stanie wypracować prawidłowej wagi ciała. Możemy w niej znaleźć sporo ciekawostek oraz niestety tylko trochę praktycznych wskazówek pomagających sobie lepiej poukładać priorytety zwigzane z aktywnością fizyczną.

Na podstawie tego tytułu na pewno nie ułożymy planu treningowego, nie dowiemy się też za wiele na temat prawidłowej techniki (chociaż nt. biegania trochę wskazówek jest) ale być może pomoże Wam tak jak mi poukładać sobie w głowie czym w ogóle powinien być trening i z jakich powodów warto robić jakikolwiek.


#bookmeter #ksiazki

157cc86c-dee0-4c6c-9eb1-e58cb9201368

Zaloguj się aby komentować

28 + 1 = 29


Tytuł: Zielona Mila


Autor: Stephen King


Kategoria: fantasy, science fiction


Wydawnictwo: Albatros


Format: książka papierowa


ISBN: 9788363944223


Liczba stron: 416


Ocena: 8/10


Ta opinia będzie pisana trochę od nie tej strony


co by wypadało bo zrobię to w odniesieniu do wersji filmowej która jest chyba znana większości społeczeństwa. Okazuje się, że jeżeli nie kombinuje się za bardzo z dobrymi książkami Kinga przy ekranizowaniu to jest to całkiem proste. W książce oczywiście historia jest trochę bardziej rozbudowana, jest parę wątków i motywów które w filmie się nie pojawiły się obie wersje są generalnie spójne. W książce znajdziemy sporo charakterystycznych dla Kinga elementów, takie jak np. powoli snująca się akcja, dobrze zbudowane postacie, sporo opisów odczuć i rozmyślań głównego bohatera a także opisy, odniesienia i przenośnie które w plastyczny sposób oddają realia panujące w świecie przedstawionym w opowieści. Co do samej historii to nie trzeba chyba wspominać, że jest ona w stanie wycisnąć łezkę z niejednego twardziela.


Książkę tę uważam za jedną z najlepszych w dorobku Kinga z tych które dotychczas przeczytałam (a mam już zaliczone około 4/5 z całości twórczości).


#bookmeter #ksiazki

881e1d20-0082-44ac-9703-c33c54baa469

Zaloguj się aby komentować

27 + 1 = 28


Tytuł: Trzeci Gatunek

Autor: Grzegorz Kopiec

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Replika

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368560107

Liczba stron: 384

Ocena: 8/10


Nadrobiłem zaległości i dokończyłem ostatnią książkę znajomego. Według mnie bardzo oryginalna opowieść z której w późniejszym etapie wyłania się ciekawy koncept. Jest to miks horroru, fantastyki, a w tym wszystkim nawiązania do religii oraz w pewnym sensie filozofii. Jak zwykle u autora miłym akcentem jest główne miejsce akcji, czyli lokalny Lubliniec


Okładka w miarę ładna, tylko ten mustang niezbyt mi pasuje.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

067df58e-ee0b-466e-8fb0-c1342675f70f

Zaloguj się aby komentować

26 + 1 = 27


Tytuł: Walczyłem pod niebem Londynu

Autor: Wacław Król

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Format: e-book

Ocena: 7/10


Na hasło "bitwa o Anglię" zapewne będzie odpowiedź dywizjon 303, co jest dobrą odpowiedzią. Pytanie, co z innymi dywizjonami? Na przykład taki 302 też walczył. Książka jest takim mixem autobiografii z historią początku dywizjonu. Zaczyna się od dostania do Anglii, czasami autor podaje, co robił we Francji. Dość szczegółowo opisał szkolenie i angielskie procedury, np. double summer time. Podobnie z losami swoich kolegów i życie prywatne między służbą. Całkiem fajne.


Prywatny licznik: 5/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

0fbaa40e-902d-4ce7-9196-90d9b07766a0

Zaloguj się aby komentować

25 + 1 = 26


Tytuł: Fat City

Autor: Leonard Gardner

Tłumacz: Tomasz Antosiewicz

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

ISBN: 9788368191196

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10


Zaintrygował mnie opis na LubimyCzytać, tym bardziej, że kiedyś przeczytałem bardzo dobre opowiadanie mojego kolegi o bokserach właśnie. I mimo że nie jestem miłośnikiem oglądania ludzi okładających się po mordach, czytanie o tym sprawia mi nielichą satysfakcję. Pewnie dlatego, że to nie ja obrywam. :' )


Oczywiście „Fat City” nie opiera się wyłącznie na opisach walk bokserskich. To opowieść o zmęczonym życiem mężczyźnie, który uważał, że miał wszystko: karierę, sławę, piękną żonę, pieniądze. Wszystko to stracił i możemy obserwować, jak z ogromnym trudem próbuje się wygrzebać z równie ogromnego dołka, do którego trafił prawdopodobnie na własne życzenie.


Przeciwwagą jest historia drugiego, młodszego o jakieś dwanaście lat mężczyzny, który przedwcześnie i też trochę na własne życzenie wszedł w dorosłe, niekoniecznie łatwe życie.


Mówi się, że po każdym potknięciu czy upadku trzeba wstać, odzyskać równowagę i iść dalej. Wydaje się to bardzo logiczne i słuszne. Jednakże co w sytuacji, kiedy przy próbie podniesienia się człowiek otrzymuje kolejny cios, a gdy już leży rozłożony na deskach, życie postanawia nie posłuchać sędziego przerywającego walkę i zadać następny cios kompletnie bezbronnej osobie?


Myślę, że łatwo jest wtedy pogrążyć się w poczuciu totalnej beznadziei. Że trudno jest myśleć i postępować logicznie - skoro upijanie się przeszkadza w odzyskaniu dawnej formy, po co wlewać w siebie alkohol? Po co wdawać się w toksyczną relację, która w niczym nie pomoże, a jedynie przysporzy dodatkowych problemów? I tak dalej, i tak dalej.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #literatura

28f19b99-ae85-4484-8c99-44f5da176584

Zaloguj się aby komentować

23 + 1 = 24


Tytuł: Okularnik

Autor: Katarzyna Bonda

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 848

Ocena: 7/10


Trochę mnie z początku przeraziła grubość tej książki, bo nie miałam pewności czy mnie wciągnie, czy będę się męczyć 😅

Na szczęście okazało się, że czytanie było bardzo przyjemne. Historia bardzo intrygująca, solidna, z interesującymi postaciami.

Niestety przy końcu zorientowałam się, że był to 2 z 4 tomów, więc został niedosyt jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Na szczęście tajemnice morderstw zostały wyjaśnione.


#bookmeter

77c49861-7a3d-488e-8c77-b842cf7ae2a4

Zaloguj się aby komentować

22+ 1 = 23


Tytuł: Człowiek w poszukiwaniu sensu

Autor: Viktor E. Frankl

Kategoria: naukowa, psychologia

Wydawnictwo: Czarna owca

Format: papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 9/10


Pozycja, której raczej nie trzeba przedstawiać nikomu, kto bawi się w recenzowanie i liczenie książek na forum internetowym z możliwością uploadu śmiesznych obrazków i nie tylko śmiesznych.


W dużym skrócie mamy tu do czynienia z zapisem wspomnień autora z pobytu w różnych obozach koncentracyjnych w trakcie WWII oraz z opisem podstaw logoterapii - terapii sensu.


Frankl był profesorem m. in. psychiatrii, przedstawicielem trzeciej szkoły wiedeńskiej. Podpierając się przykładami współtowarzyszy niedoli i ich nastawienia do tragedii, która ich spotkała, udowadnia swoje tezy dot. natury sensu życia

i tego jak w przypadku braku możliwości:

-kreatywnego działania/samorealizacji;

-odczuwania przyjemności, piękna etc.


Zawsze można czerpać sens ze znoszenia nieuniknionego cierpienia z godnością. I to zawsze jest wybór, nawet w Auschwitz.


Moim zdaniem można to tak naprawdę sparafrazować jednym zdaniem: "Sensem życia jest to, co wybierasz by było jego sensem".


---

Po niedawnej rozmowie ze znajomym postanowiłem ją odświeżyć, stwierdziłem, że zacznę od niej ten rok czytelniczy. Ostatnie moje zetknięcie z tą lekturą miało miejsce jakieś 15 lat temu.


Książka bardzo mi się spodobała (ponownie), czytało mi się ja inaczej niż jako nastolatek. Jest krótka, zwięzła i niesie mnóstwo mądrości. Kompletnie z innej strony mnie uderzyła niż kiedyś. I za to lubię mądre książki.


Z ciekawych rzeczy, które zapadły mi w pamięć. Autor wskazuje na boku, w jednym z krótszych rozdziałów, że niemała część problemów neurotycznych w XX w. wynikała z:

-nudy - zbyt dużej ilości wolnego czasu, skutki daleko idącej automatyzacji (!!!);

-pustki egzystencjonalnej wynikającej z braku poczucia sensu życia.


Dzisiaj praktycznie wyeliminowaliśmy nudę - mamy przecież smartfony. Kto widział w ostatnich kogoś czekającego na przystanku 20 min na autobus/tramwaj, kto nie słuchałby muzyki na tel, albo nie scrolował?

Nuda jest ważna, bo oznacza de facto siedzenie ze swoimi myślami. Ale wiadomo - najważniejszy umiar i balans


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

61f5a209-52d7-47b8-a4b4-7ff46f7f40e1

Zaloguj się aby komentować

21 + 1 = 22


Tytuł: Niezwyciężony

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Cyfrant

Format: e-book

ISBN: 9788363471187

Liczba stron: 244

Ocena: 9/10


Postanowiłem zacząć rok od twórczości Stanisława Lema, a dokładniej od historii „Niezwyciężonego”, którą mam zamiar poznać w czterech różnych mediach: oryginalnej powieści, superprodukcji Audioteki, komiksu oraz grze.


Podoba mi się, że Lem podchodził do Obcych rzeczywiście jak do obcych. Że nie są to człekokształtni kosmici, z którymi bez problemu można porozumieć się w języku angielskim czy nawet w polskim. Zrobiło to na mnie wrażenie już w „Człowieka z Marsa” i nie inaczej jest w przypadku „Niezwyciężonego”.


Jasne, można powiedzieć, że z perspektywy czasu sam pomysł nie jest oryginalny, ale tak to już jest z klasykami - w porównaniu z utworami, które korzystają z dorobku wcześniejszych autorów, starsze teksty często przegrywają. Nie zaskoczyło mnie, że coś albo ktoś pokonało załogę „Kondora”, nie zdziwiłem się, gdy załogę „Niezwyciężonego” zaczęło spotykać to samo. Za to okazałem zdumienie, gdy przekonałem się, czym jest niebezpieczeństwo czyhające na ludzi.


Do myślenia dały mi także słowa Rohana: ludzkość myśli, że może wszystko skolonizować, nawet te najbardziej nieprzystępne rejony. Niektórzy weszli na najwyższy szczyt Ziemi, niektórym udało się nawet zejść w najgłębsze do tej pory znane nam miejsce pod wodą, ba, z pomocą technologii inni polecieli w kosmos i coraz bardziej, mimo że wciąż powoli, ludzkość rozpycha się w przestrzeni kosmicznej. Prędzej czy później pewnie skolonizujemy kolejną planetę.


A co, jeśli nie mamy do tego żadnego prawa? Może tak jak załoganci „Niezwyciężonego”, a wcześniej „Kondora”, spotkamy w jakimś sensie barierę, która nie pozwoli nam na dalszą eksplorację? Albo na rasę kosmitów, która ujrzawszy nasz potencjał, stwierdzi, że stanowimy zbyt wielkie zagrożenie i postanowi nas zniszczyć, zanim zniszczymy innych?


Podoba mi się także to, że Lem nie traktował czytelników jak głupków. Chociażby na początku podał na tacy odczyty składu atmosfery, żeby czytelnik miał szansę sam wywnioskować, a dopiero po jakimś czasie pokazał, że coś jest nie tak z atmosferą - chodziło o zawartość metanu i tlenu. Przyznam szczerze, że nie zwróciłem na to uwagi, ale spodobało mi się takie podejście.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantastyka #sciencefiction

10189379-a5e9-4008-bb8e-403d8e8703bb

@cyberpunkowy_neuromantyk "Niezwyciężony" to był mój pierwszy kontakt z Lemem i o hesu, co to był za kontakt! Machnąłem w 3 wieczory, a pewnie jakby były luźniejsze to zrobiłbym to w 2. Bardzo ciekawy wątek tajemnic - tajemnicy porażki Kondora, tajemnicy planety, tajemnicy obcych.


Drugi mój styk z Lemem to "Solaris", który działał na tych samych nutach, a zupełnie inaczej i też mi się podobał


I teraz prośba - jak przesłuchasz wersje z Audioteki to dasz znać jak wrażenia?

@Loginus07


Dzisiaj czytałem do trzeciej w nocy, tak mnie wciągnęła historia, że chciałem dokończyć. Niestety, zasnąłem jakieś 10% przed końcem. :')


Oczywiście, że dam znać - już teraz po dwóch przesłuchanych rozdziałach stwierdzam, że jestem pod ogromnym wrażeniem, i planuję częściej wybierać słuchowiska, mimo że trudno jest mi słuchać audiobooków.

@cyberpunkowy_neuromantyk właśnie gram w Invincible. To nie tyle prequel co równoległa historia, znakomicie rozwijajaca lore oryginalnej powieści. Jeżeli ktoś nie zna, polecam. Absolute cinema

@Pouek absolute Cinema? co masz na myśli? Że doświadczenie growe jak filmowe? Bo takie lubię. A gierka widzę nawet na płytce pod ps5 wyszła.

@enkamayo książka+gra składają się na to doświadczenie :). Gra jako gra może nużyć, ale jako opowieść w połączeniu z materiałem źródłowym wymiata

Zaloguj się aby komentować

20 + 1 = 21


Tytuł: Ciała niebieskie

Autor: Jokha Alharthi

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

Liczba stron: 210

Ocena: 6/10


Po świetnej "Hurysce" postanowiłem kontynuować serię Rahla, wydawnictwa ArtRage i sięgnąć po "Ciała niebieskie". Książka ta otrzymała nagrodę International Booker w 2019 roku.


To piękna w zamyśle, ale nierówna w wykonaniu mozaika o Omanie w fazie gwałtownej przemiany - od wsi al-Awafi po Maskat - opowiedziana przez losy trzech sióstr: Mayyi, Asmy i Khawli. Każda wychodzi za mąż z innego powodu (miłość, poczucie obowiązku, wierność dawnemu wybrankowi), a ich wybory stają się soczewką, przez którą przyjdzie nam oglądać zderzenie tradycji z nowoczesnością i domowych hierarchii z kobiecą sprawczością. Szczególnie nośny jest wątek Mayyi, która - mimo aranżowanego małżeństwa z Abdallahem - wydreptuje swoje małe kroczki oporu i nazywa córkę… London.


Narracyjnie to niezła układanka: kilkadziesiąt krótkich rozdziałów, przeskoki w czasie, perspektywy zmieniane jak fazy księżyca - z charakterystycznym pierwszoosobowym głosem Abdallaha, którego cień ojca kupca Sulajmana i pamięć po byłej niewolnicy opiekunce Zarifie przytłaczają i ciągną w dół. Dzięki temu dostajemy nie tylko sagę rodzinną, ale i echo niewygodnej historii regionu: zaszeregowanej klasowości, handlu niewolnikami, społecznych barier, które wciąż pracują w tle współczesności.


Doceniam, jak powieść odsłania codzienne mikropęknięcia małżeństw - nie skandalizując, tylko obserwując wbijane szpilki. Alharthi potrafi jednym obrazkiem (cisza przy stole, obrzęd, przezwisko) powiedzieć więcej o frustracji, ambicji i pragnieniach niż długim monologiem. To widać zwłaszcza w portretach sióstr i w rozedrganiu Abdallaha, którego intymne zapisy rozbijają trzecią osobę i nadają całości rytm.


A jednak, w porównaniu z Huryską, ta książka wciągała mnie słabiej. Temat jest też mniej nośny i bolesny. A fragmentaryczność jest tu jednocześnie siłą i balastem: zbyt wiele przełączeń rozprasza i gasi emocje, część pobocznych epizodów nie dokłada wagi, a tempo faluje na przestrzeni zaledwie 210 stron. Kilka rozdziałów rozszerza historię o wątki i postacie poboczne, które jednak mogły ustąpić miejsca pogłebieniu historii głównych bohaterek. Jako całość "Ciała niebieskie" są dla mnie bardziej albumem dobrze skomponowanych zdjęć niż konsekwentną opowieścią, która prowadzi nas zgrabnie do finału - a szkoda.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 3/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzujkiem #czytajzhejto

ce974880-6fae-4ff6-8ac8-f185a94842ff

Zaloguj się aby komentować

19 + 1 = 20


Tytuł: Ukochane równanie profesora

Autor: Yōko Ogawa

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Tajfuny

Format: e-book

ISBN: 9788395243325

Liczba stron: 192

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 1/30

pov samotnej matki, która jest gosposią u emerytowanego profesora matematyki, który ma pamięć trwającą do 80 minut, a jej syn zaprzyjaźnia się z nim.

Jestem zaskoczona, jak bardzo przyjemna lektura to była. Język mi bardzo odpowiadał. Sporo matematyczno-liczbowych smaczków.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki

0418cb75-a399-4e4f-b563-01c40c1a5e56

Zaloguj się aby komentować

18 + 1 = 19


Tytuł: Bóg nie jest wielki

Autor: Christopher Hitchens

Wydawnictwo: Post Factum

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-66661-02-8

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10


Dobra, książki też sobie będę wrzucał, bo skorzystałem z kilku waszych recenzji i wyszło, że jest sens napisać coś też o swoich.


Jako osoba tkwiąca w zawieszeniu pomiędzy agnostykiem, a pełnym ateistą - czasami rzuci mnie na któreś z dzieł biorących temat za mordę. Tą miałem przy sobie od dłuższego czasu, ale jakoś nie chciało mi się za nią zabierać.


Po przeczytaniu stwierdzam, że powinienem móc wystawić jej dwie oceny. Dla mnie jest to mocne 3/10. Głównie dlatego, że nie dowiedziałem się z niej absolutnie niczego. Jest to zbiór przemyśleń, tematów i nawiązań, które każda osoba chcąca stawiać kategoryczne poglądy, powinna znać i wiedzieć.


Czytanie tych samych błędów, niespójności, grzechów kościoła, walk kościoła mnie nudziło. Ogólnie za dużo tego kościoła, bo miałem się dowiedzieć o Bogu, a czytam wielką krytykę instytucji i jej historii. A to zbędne, gdyż tam żadnych wątpliwości nie mam.


Książkę czyta się okropnie. Masa wtrętów, porównań, dygresji w środku myśli, jakichś krótkich odwołań do postaci/wydarzeń, których absolutnie nie trzeba znać, aczkolwiek autor musiał wcisnąć nie wiedzieć po co. Kilkukrotnie googlowałem o co chodzi z danym wtrąceniem i za każdym razem nie było warto posiąść tę wiedzę. Można było sięgnąć po znaną postać, aczkolwiek autor chce nam udowadniać na siłę, że on sięgnął głębiej. Samo tłumaczenie też jakieś takie toporne i przez to czytało mi się niespecjalnie. Jeśli co 10 stron nagle czuję się pogubiony, a w mojej głowie jest "o czym on pi⁎⁎⁎⁎li", to nie jest zbyt dobrze.


Niemniej dla osób młodych, poszukujących, czy ogólnie nie interesujących się w żadnym stopniu historią kościoła i "Boga", przewinami, nieścisłościami etc - mogę dać 7/10. Na pewno czegoś się dowiecie, choć czytanie może gdzieniegdzie boleć.


Ze średniej wychodzi mi więc jakieś takie 5/10. Można przeczytać, nie trzeba. Dla poszukujących - już nieco bardziej, ale na pewno nie jest to lektura obowiązkowa w temacie.


#bookmeter #czytajzhejto #hejtoczyta #ksiazki

9fc4be35-5e37-4857-9d67-af013cfb56a5

@AndrzejZupa No rozprawa z kościołem i religiami, ale na pewno nie z Bogiem. Stąd troszkę zawiedzionym Ale następnym razem ty czytasz, a ja odpuszczam!

Zaloguj się aby komentować

17 + 1 = 18


Tytuł: Lotniskowce US Navy 1942-1945

Autor: Mark Stille

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Napoleon V

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-65652-80-5

Liczba stron: 55

Ocena: 7/10


Licznik #dwanascieksiazek: 2/12


Książka opisuje lotniskowce USA które zostały wcielone do służby w trakcie II wojny światowej na Pacyfiku. Obejmuje ona lotniskowce serii Essex (najliczniejsza seria lotniskowców USA w dziejach) oraz lekkie lotniskowce Independence.


Projekt lotniskowców Essex rozpoczął się jeszcze w 1938 roku, a więc przed wybuchem II wojny światowej. Zamówiono wtedy pierwszy lotniskowiec w ramach Naval Expansion Act. Dalszy rozwój wydarzeń w Europie spowodował powstanie Two Ocean Navy Act w 1940 eoku, kiedy domówiono kolejne 3 lotniskowce. Po upadku Francji zbrojenia przyspieszyły i domówiono następnych 7 okrętów. Tak więc jeszcze przed atakiem na Pearl Harbor rozbudowa amerykańskiej floty nabrała ogromnego tempa. Powstały łącznie 24 lotniskowce tego typu. Każdy z nich zabierał na pokład od 90 do ponad 100 samolotów.


Idea typu Independence powstała w 1941 roku, kiedy wejście Essexów do służby było jeszcze odległe w czasie, a pogarszająca się sytuacja międzynarodowa wymagała pilnego wzmocnienia floty. Postanowiono wtedy przerobić na lekkie lotniskowce kadłuby krążowników Cleveland. Powstało łącznie 9 lotniskowców tego typu, które mogły zabrać na pokład do 45 samolotów.


Pozycja mimo małej objętości napakowana informacjami, zdjęciami oraz rysunkami okrętów. Niestety, ze względu na bardzo szeroki zakres względem jej objętości, wszystko jest zbyt mocno skomasowane, przez co pozycja jest lekko przeciążona danymi i gorzej się ją czyta. Bardziej pasowałaby jej forma leksykonu. Ale i tak warta do przeczytania przez osoby zainteresowane walkami na Pacyfiku.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #historia #militaria #iiwojnaswiatowa #lotniskowiec #usnavy

3cdcc3ed-a748-4d33-a599-9cd1f5864582
bori userbar

Zaloguj się aby komentować

15 + 1 = 16


Tytuł: Polowanie na małego szczupaka

Autor: Juhani Karila

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Marpress

Format: audiobook

ISBN: 9788375282184

Liczba stron: 338

Ocena: 6/10 (niezła)


Pochodząca z fińskiej części Laponii Elina co roku jeździ w połowie czerwca na urlop w rodzinne strony, gdzie w pobliskim bagnie zajmuje się łowieniem ostatniego młodego szczupaka w sezonie, a od udanego połowu zależy jej życie. Jednak tym razem sprawy nie idą tak, jak sobie zaplanowała - na straży bajora staje groźny wodnik, a w okolicy pojawia się policjantka Janatuinen z zamiarem aresztowania Eliny. Dziewczyna musi zdać się na pomoc sprzymierzeńca zza światów i lokalnego czarownika.


Powieść bardzo podobna do recenzowanych tu już przeze mnie prawie 2 lata temu Listopadowych porzeczek – tutaj też dostajemy wiejski świat pełen zabobonów i czarów, gdzie widok istot z legend w środku dnia nikogo nie dziwi. Za egzotyczny folklor zawsze duże propsy, wiadomix, jednak muszę przyznać, Polowanie oceniam ciut gorzej od Listopadowych porzeczek – jakoś fiński mental/styl autora nie do końca mi podchodzi, dopiero w drugiej połowie audiobooka wciągnęłam się w historię. Mam wrażenie, że czasem fabuła się rozmywała i wkraczała na dziwne tory, trochę jakby autor pisał bez szczegółowego planu i dopiero w trakcie pisania przychodziły mu niektóre pomysły.


Propsy dla tłumacza za ciekawe oddanie lapońskiej gwary i lektora audiobooka.


#bookmeter

d07040a5-a2d7-4455-b87a-47781f9029dc

Zaloguj się aby komentować

W tym roku #klubczytelniczy będzie startował z opóźnieniem. Jednak w międzyczasie zapraszam was wszystkich na nowe czytelnicze wyzwanie na hejto, tj. #czytelniczebingo!

Zasady są dość proste: - jedna ksiazka = jedno pole - zbierz pięć pól w poziomie, pionie lub ukosie - dla ekspertów: zbierz całą plansze

Bawimy się przez cały rok 2026! Co jakiś czas będę wrzucał przypomnienie o naszej zabawie 😅

#ksiazki #czytajzhejto #dwanascieksiazek #bookmeter #czytanie #glupiehejtozabawy

P.S. Grafika nie jest moją mocną stroną. P.P.S. Dałem z siebie 10% xD

4a8709c5-7382-4bed-ae32-c6dfd26c600b

Zaloguj się aby komentować

14 + 1 = 15


Tytuł: Azard

Autor: Paweł Kozioł

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Drzazgi

Format: e-book

Liczba stron: 380

Ocena: 7/10


Azard to powieść ambitna, gęsta i wyraźnie napisana jako coś więcej niż historyczno-kryminalna fabuła. Paweł Kozioł bierze na warsztat moment szczególnie newralgiczny: pierwsze lata II RP, gdy młode państwo próbuje zbudować swój porządek od zera, korzystając z dostępnych narzędzi odziedziczonych po zaborcach. Punktem wyjścia jest wybuch w warszawskiej Cytadeli - wydarzenie, które uruchamia śledztwo, proces i całą machinę chaosu, podejrzeń, lęku oraz politycznej kalkulacji.


Fabuła rozwija się wielotorowo. Obserwujemy zarówno żołnierzy i robotników, ludzi z ulicy i z prowincji, jak i funkcjonariuszy państwa: policjantów, śledczych, urzędników. Każdy z nich widzi tylko fragment rzeczywistości, który go dotyczy, a wybuch - zamiast prowadzić do prawdy - staje się wygodnym pretekstem politycznym. Proces Walerego Bagińskiego i jego towarzyszy nie tyle ma coś wyjaśnić, ile uspokoić opinię publiczną, wskazując winnych. Fabuła działa więc jak demontaż klasycznego schematu kryminalno-śledczego: pytanie "kto to zrobił?" zostaje zastąpione pytaniem "co możemy na tym ugrać?".


Najmocniejszą stroną Azardu jest warstwa symboliczna. Cytadela jawi się jako przestrzeń ciągłości przemocy - zmieniają się władze, ale miejsce egzekucji i represji pozostaje to samo. Sam wybuch staje się symbolem nowoczesnej historii: niejasnej, podatnej na interpretacje, natychmiast zawłaszczanej przez narrację władzy. Szczególnie ciekawie wypada figura ducha Juliusza Słowackiego, który niczym ironiczny rząd dusz - podszeptuje, inspiruje, ale ostatecznie okazuje się bezradny wobec biurokratycznej machiny państwa. Romantyczny mit sprawczości zderza się tu z chłodną logiką protokołów, akt i administracji.


Jednocześnie Azard nie jest książką łatwą. Wielogłosowa narracja, częste zmiany perspektywy i gęsty, stylizowany język wymagają od czytelnika dużego skupienia. Fabuła momentami się rozmywa - zamiast narastać dramatycznie, bywa, że grzęźnie w dygresjach i niekoniecznie potrzebnych komentarzach. Niektóre postacie, choć symbolicznie znaczące, pozostają bardziej figurami idei niż pełnokrwistymi bohaterami, przez co trudno się z nimi emocjonalnie związać. Można też odnieść wrażenie, że autor chwilami zbyt mocno ufa wiedzy czytelnika i nie pomaga mu odnaleźć się w historycznym i ideowym gąszczu, któego nie tłumaczy.


Mimo tych wad Azard broni się jako powieść ważna i potrzebna. To książka o tym, jak łatwo wolność zamienia się w kontrolę, a strach staje się fundamentem państwowego porządku. Fabuła i symbolika wzajemnie się tu przenikają, tworząc obraz historii jako gry losu (tytułowego azardu), w której jednostka rzadko ma realny wpływ na reguły.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 2/128

#bookmeter #ksiazki #czytazjwujkiem #czytajzhejto

d1287669-54f4-49a4-a280-6a568befc9d2

Zaloguj się aby komentować