#antynatalizm

13
86

Wśród natalistów - czy to pasywnych, czy aktywnych, często przewijają się różne argumenty za prokreacją. Jak już wiele razy twierdziłem, większość z nich jest egoistyczna, ale nie każdy. Są też takie, które przynajmniej pozornie są wspaniałomyślne.


Najbardziej prominentnym przykładem jest darowanie dziecku szczęścia. Niewątpliwie (przynajmniej na pierwszy rzut oka) taki argument brzmi nie dość, że sensownie, to jeszcze budująco. Po odpowiedniej analizie nie sposób jednak nie spostrzec kilku problemów związanych z tym uzasadnieniem.


Pierwszy z nich jest bardzo jałowy, prozaiczny; Żadne dziecko nie potrzebuje szczęścia, dopóki nie zostanie narodzone, a tym bardziej poczęte.


Drugi bierze pod uwagę konsekwencje sprowadzenia nowego stworzenia na świat. I tak, bez wątpienia kochający, nawet niezbyt majętni rodzice są w stanie wywrzeć gigantyczny, a przy tym pozytywny wpływ na życie kolejnego człowieka, jednak dom i rodzina to tylko ułamek naszej egzystencji. W prawdziwym świecie spędzamy lwią część czasu poza swoim mieszkaniem. Nie sposób jest zagwarantować, że dziecko, wychodząc na dwór, spotka się tylko ze szczęściem. Rozczarowań może być naprawdę wiele, a te się potęgują wraz z dorastaniem. W dzieciństwie bolało mnie to, że kolega z klasy musiał siedzieć w domu i się uczyć, przez co nie mógł wyjść na boisko. Teraz okazjonalnie myślę o np. wojnach, w których, np. na Ukrainie, miliony ludzi cierpi i czuje kompletną bezradność wobec ponurej rzeczywistości. W kontekście ludzi cierpiących w wojnach, można zadać retoryczne pytanie:


Jak do tego doszło? Czy oni nie mieli przyjść na świat i czerpać z niego szczęście?


To jest właśnie sedno problemu - nie jesteśmy w stanie zagwarantować szczęścia i dobrego życia dziecku. Możemy włożyć ogrom wysiłku (który na pewno się opłaci), ale wszystko może zostać zaprzepaszczone, jeśli okaże się, że dziecko jednego dnia nie wróciło do domu, bo zostało porwane.


Trzeci problem - rodzić dziecko, aby dać mu szczęście wywraca cały sens istnienia szczęścia. Zastanówmy się przez chwilę. Co jest stworzone dla kogo? Czy to ludzie są stworzeni dla szczęścia, czy, bardziej wiarygodnie - szczęście jest stworzone dla ludzi? W rzeczywistości nie istnieje żadna pula tego zasobu, która koniecznie musi zostać przydzielona nowonarodzonym. A co jeśli ostatecznie to dziecko nie będzie szczęśliwe, skoro zostało stworzone, żeby właśnie to szczęście czerpać? Wtedy konkluzja jest taka, że życie człowieka traci sens. Nikt jednak nie przyzna, że życie nieszczęśliwego człowieka pozbawione jest sensu. Prawda, jest to niezmiernie ważny element istnienia, natomiast nie jest on jedynym. Weźmy za przykład wybitnego kardiologa, który nigdy nie był w stanie doznać odwzajemnionej miłości, przez co żyje w przewlekłej depresji. Jego życie bez wątpienia ma sens, biorąc pod uwagę to, w jak krytycznej dziedzinie się specjalizuje.


Po czwarte. Na co dzień mamy do czynienia z naprawdę różnymi ludźmi. Prawdopodobnie każdy z nas w trakcie swojego życia miał okazję poznać kogoś z rodziny dysfunkcyjnej. Niektórym zapewne zdarzyło się zaprzyjaźnić z takimi osobami i dostrzec, jak ich sytuacja rodzinna wpłynęła na ich życie poza domem i nierzadko były to bardzo niepokojące wydarzenia i aktywności. Co w tym wszystkim jest zaskakujące? Niemal każdy rodzic jest przekonany o tym, że to on jest dobrym rodzicem dla swojego dziecka. Nieważne, na jak niskim poziomie opiekę oferuje. Często, niestety, wychodzi to na wierzch w sprawach rozwodowych, kiedy to np. ojciec, bo kilku latach srogich zaniedbań, nagle zaczyna walczyć ze swoją żoną o prawa do opieki nad dzieckiem, argumentując to na różne sposoby. Nie chodzi mi tutaj o to, że nie ma dobrych rodziców, a tym bardziej, że nie ma dobrych ojców. Problem polega na tym, że decyzję, żeby zrobić dziecko podejmują rodzice. I to właśnie ci rodzice oceniają, czy są dobrymi kandydatami na opiekunów. Bardzo często robią to ludzie, którzy są niekompetentni i nierozważni.


#antynatalizm

@solly-1 Siemanko, kanapowy filozof za dychę z tej strony, ja to widzę tak: Siłą rzeczy rozmowa nie może nas doprowadzić do żadnych wniosków, bo nie da się ocenić nieistnienia. Nie wiemy jak to jest nie istnieć. Twierdzenie, że niebyt jest lepszy od bytu opiera się na nieweryfikowalnych założeniach. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani, żeby bycie cenić, lubimy być i istnieć i mamy poważne problemy z tego bytu przerwaniem. A jedyną alternatywą dla bytu, ze wszystkimi jego wadami, jest niebyt. Niebyt, który wszystkich nas czeka, prędzej czy później, i trwał będzie wiecznie. Czym jest nasz krótki żywot, nawet pełen cierpienia, wobec wiecznego niebytu?


Toteż ja uważam, że należy ten byt nadawać i szerzyć, czynić z niego ile możliwe, bo do niebytu i tak każdy wróci i tam na wieczność zostanie. (No, chyba że nie...)

@solly-1 Wszystko zależy od punktu odniesienia.
Każdy gatunek jako taki nie ma większego celu poza przetrwaniem samego gatunku, ludzie też zaczynali od takiego etapu - kolejne pokolenia pracują na 'wspólne' dobro i ciągłość egzystencji - czy ma to jakiś większy sens? Czy życie w ogóle ma sens?

I co teraz jest altruizmem, a co egoizmem? ;P
Które 'dobro' jest najwyższe?
Moje? Moich dzieci? Czy społeczeństwa jako takiego?

Zaloguj się aby komentować

O rany, pewien uzytkownik zamiescil wpis, w ktorym krytykuje kobiete, ktora nie dosc, ze wyglada nadzwyczaj szkaradnie, to raczej nie jest zbyt majetna. Problem oczywiscie nie lezy w tym, ze taka jest jej sytuacja, ale w tym, ze zrobila dziecko, ktore:

a) Odziedziczylo po niej geny.

b) Odziedziczylo po niej sytuacje materialna.

No bo oczywiscie uslyszelismy o niej dlatego, ze uruchomila zbiorke na leczenie dziecka. Bo dziecko, ktore ona postanowila sprowadzic na swiat, bez jakiejkolwiek konsultacji z samym dzieckiem, okazalo sie miec wade serca. Dziecko, jak to kazde dziecko, ma gowno do gadania i zostaje postawione przed aktem dokonanym. Ot, rodzic postanowil, ze zrobi sobie mala kopie siebie. A kto potem musi przezyc to zycie? No oczywiscie, ze wlasnie to dziecko. To dziecko, z powazna deformacja twarzy, wada serca i bez pieniedzy. Doprawdy, swietny start na zycie. No ale hej, to przeciez ten dar zycia. Dar, o ktory NIKT nigdy nie pytal.


Oczywiscie kolezka zostal zjedzony w komentarzach, no bo co ci to przeszkadza, ze ktos urodzil dziecko, ktore wyglada jak gowno i ktore od samego poczatku jest schorowane? Niestety nikogo z was za reke nie zlapalem i nie wiem, kto sie nabijal z tego, ale kiedys Krzysztof Bosak powiedzial, ze jak ciaza jest w stanie agonalnym, to nalezy takie dziecko urodzic, a ono sobie po prostu umrze. Reakcja na te wypowiedz Bosaka byla mieszanka smiechu i pogardy, poniewaz wielu ludziom wydaje sie byc niedorzecznym, zeby rodzic dziecko tylko po to, zeby cierpialo i zmarlo. Najwidoczniej ta zasada przestaje obowiazywac, kiedy dziecko wyglada jak ork z Wladcy Pierscieni, jego serce jest niesprawne, a na wsparcie medyczne pieniedzy nie ma i trzeba wolac o pomoc wsrod ludzi w internecie.


Naprawde nie jestem w stanie pojac, jak ktos moze sensownie usprawiedliwic prokreacje. Tego nie da sie zrobic logicznie, poniewaz w najlepszym wypadku logika zostaje wywrocona do gory nogami.


I zeby bylo jasne. Sprowadzanie ludzi na swiat jest nieetyczne i kompletnie egoistyczne zawsze, nawet jesli robi to majetny oligarcha o przecudownych genach, ktorego stac na kazde zachcianki dziecka.


#antynatalizm

c4f27365-ae01-4956-9702-f0568855bcd7

Rozumiem twój i OPa punkt widzenia, bo to sporo egoizmu, podejmowanie takiej decyzji, przy poziomie ryzyka. Jak taka osoba robi to by czuć się mniej samotną, to adopcja byłaby zdecydowanie lepsza.

Jednak, jakiekolwiek próby regulowania takich sytuacji, to prosta droga do krypto, lub nawet otwartego faszyzmu i scenariusza rodem z filmu Gattaca.

@Fly_agaric Ja jeszcze nie mowilem, ze to ma byc zakazywane, czy regulowane. Moje wolnosciowe instynkty sa silnie sprzeczne z masowa sterylizacja ludzi, ale swoje zdanie na temat rodzenia dzieci, zwlaszcza samemu bedac w slabej sytuacji, to mam. W idealnym scenariuszu ludzie sami dostrzegliby, ze robienie tego jest nie ok.

@solly-1 każdy jakieś zdanie ma, nie każdy je uzewnętrznia. Dyskusja o tym w internecie zazwyczaj nic nie zmienia tylko powoduje okopanie się przeciwnych stron.

@solly-1


Oczywiscie kolezka zostal zjedzony w komentarzach


Nie przesadzaj, po prostu wywiązała się momentami ostra dyskusja ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Nie ze wszystkim się zgadzam, ale robinie sobie dziecka będąc obciążonym genetycznie jest egoistyczne, nieodpowiedzialne i okrutne

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W piątek moja pierwszoklasistka przyszła oświadczyć, że zgubiła w szkole piórnik. Nie powiem, nie byłem z tego zadowolony bo taki piórnik z pełnym wyposażeniem to parędziesiąt złociszy. No ale trudno, dorosłym zdarza się coś zgubić a co dopiero siedmiolatce. Mieliśmy nadzieję, że się znajdzie więc dostała na razie zastępczy z jakimiś długopisami, ołówkami i innym co się znalazło w domu. Wczoraj jak się pakowała na dzisiaj do szkoły zorientowała się, że... zgubiła piórnik. Tak, ten zastępczy. I weź tu człowieku miej siłę do kaszojadów....

#antynatalizm #dzieci #gownowpis

Bigos userbar

Dobra, mała aktualizacja. Drugi, ten zapasowy piórnik znalazł się dzisiaj rano na świetlicy. Wczoraj jak została tam po lekcjach i czekała na siostrę to go zostawiła. Co do pierwszego to cały czas zaginiony. Niektórzy sugerują, że jej ktoś ukradł czy wymusił oddanie. Córka jest z tych co to o wszystkim mówią i nawet jak by ktoś ją przycisnął żeby dała mu piórnik to by o tym powiedziała. Najprawdopodobniej zostawiła go w świetlicy jak ten drugi, ktoś znalazł i "znalezione nie kradzione". Spróbujemy w poniedziałek wywiesić gdzieś w szkole ogłoszenie o zagubionym piórniku, może ktoś się skusi czekoladową nagrodą

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeżeli kiedykolwiek poczujecie, że wasze życie jest okropne, bo to zwykle cierpienie, to pomyślcie o Donaldzie Cowartcie.


Pewnego dnia wracał z oględzin działki, którą planował kupić. Z pobliskiego rurociągu wyciekał propan, który zgromadził się w okolicy jego samochodu. Kiedy zdecydował, ze pora spadać i uruchomił silnik, doszło do wybuchu. Szkło z przedniej szyby obsypało i wbiło mu się w całe ciało, a cała okolica stanęła w ogniu. Kiedy próbował się z stamtąd ewakuować, przebiegł przez trzy ściany ognia, rzucając się na ziemię po każdej, aby zgasić ogień, który pożerał jego ciało. Przebiegł w ten sposób ok. 2 km, po czym padł na ziemię. Opisał tę sytuację tak:

Byłem poparzony tak dotkliwie i w tak wielkim bólu, że nie chciałem żyć nawet w pierwszych chwilach po eksplozji. Mężczyzna, który usłyszał moje wołanie o pomoc, przybiegł drogą, poprosiłem go o broń. Odpowiedział: „Dlaczego?”. Odpowiedziałem: "Nie widzisz, że jestem trupem? I tak umrę. Muszę skończyć z tym nieszczęściem". W bardzo uprzejmy i współczujący sposób powiedział: „Nie mogę tego zrobić”

Jego ojciec, z którym oglądał działkę również ledwo uszedł z życiem, a znaleziony został w okolicy samochodu, którym przyjechali. Jego ojciec zmarł w drodze do szpitala. Donald przekonywał, aby nie poddawać go leczeniu, ponieważ był przekonany, że nigdy nie będzie w stanie wrócić do poziomu wcześniejszej aktywności fizycznej. Jak mówił, w szpitalu był przymusowo leczony przez 14 miesięcy, pomimo tego, że prosił, o możliwość zakończenia życia. Niektóre z zabiegów porównał do obdzierania ze skóry na żywo. Jego sytuacja wymagała amputacji obu rąk - pozostawiony został jedynie fragment kciuka, za pomocą którego mógł chwytać drobne przedmioty, takie jak sztućce, albo ucha kubków. Został pozbawiony obu oczu, a jego uszy zostały tak uszkodzone, że jego zmysł słuchu został poważnie uszkodzony. Wielokrotnie przeprowadził próbę samobójczą.


Kilkanaście lat później, Cowart zdobył wykształcenie wyższe w zakresie prawa i otworzył własną kancelarię. Z czasem zmienił swoje imię na Dax, z racji na to, że często słysząc "Donald", był przekonany, że ktoś próbuje się do niego zwrócić. Z resztą, napisanie "Dax" było prostsze. Udało mu się ożenić z inną prawniczką, z którą żyli razem na wsi. Cowart był częstym nauczycielem i prelegentem w Trial Lawyers College w Dubois w stanie Wyoming.


I wiecie co?

Donald/Dax Cowart, patrząc z dystansem na swoje życie, po przebyciu całego cierpienia i osiągnięciu wszystkich swoich sukcesów wyznał, że nie warto było i powinni byli pozwolić mu umrzeć, ponieważ niemożliwym było nadrobienie wszystkich strat, jakie zostały mu wyrządzone przez los.


#heheszki albo #nieheheszki #antynatalizm bo historię zaczerpnąłem z książki Benatara

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Boże, co za debil, przecież dziecko nie umie jeszcze tak z gwinta pić, potrzebuje zeby mu tam tą nasadke ze smoczkiem przykręcić, ewentualnie przelać do butelki dla niemowlaków

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kolega @Mr.Mars wrzucił ten artykuł https://www.hejto.pl/wpis/podwojna-skladka-zdrowotna-dla-osob-30-pensje-moga-spasc-nawet-o-kilkaset-zlotyc o pomyśle de facto opodatkowania bezdzietnych. Pojawiło się pod tym artykułem już trochę interesujących komentarzy, które sprawiły, że chcę się z Wami podzielić ciekawym filmem, jaki wczoraj mi się napatoczył na YouTube.


https://www.youtube.com/watch?v=KLendQPfY6E&t


Fakt, że dotyczy USA, ale mimo wszystko uważam, iż wiele z tego, co tutaj usłyszymy dotyczy również i nas. Poniżej tłumaczenie opisu filmu:


Pytanie, dlaczego nikt już nie chce mieć dzieci, stało się kluczowym tematem rozmów o współczesnym społeczeństwie, zwłaszcza w obliczu ciągłego spadku światowych współczynników dzietności. Przez kolejne pokolenia – od Baby Boomers po Millenialsów i pokolenie Z – odchodzenie od tradycyjnego planowania rodziny odzwierciedla głębsze problemy związane z systemową nierównością majątkową, niestabilnością ekonomiczną i rosnącymi dysproporcjami dochodów. Nie jest to tylko kwestia osobistych preferencji; to odbicie strukturalnych wyzwań, które przeobraziły samo pojęcie rodzicielstwa.


Dla wielu osób rosnące koszty życia sprawiają, że założenie rodziny wydaje się coraz mniej osiągalne. Od kosztów mieszkaniowych po opiekę zdrowotną – każda dziedzina współczesnego życia staje się coraz droższa, a wynagrodzenia nie dotrzymują kroku temu wzrostowi. Ta rosnąca przepaść między zarobkami a wydatkami tylko pogłębia nierówności dochodowe, utrudniając młodszym pokoleniom wyobrażenie sobie stabilnej przyszłości. W rezultacie pokolenie Z i Millenialsi odkładają lub całkowicie rezygnują z rodzicielstwa, nie dlatego że mniej je cenią, lecz dlatego że ekonomiczne fundamenty, które kiedyś wspierały zakładanie rodziny, przestały istnieć.


W przeciwieństwie do pokolenia Baby Boomers, które korzystało z powojennego rozkwitu gospodarczego i programów wsparcia rządowego, młodsze pokolenia muszą się mierzyć z rzeczywistością niestabilnego rynku pracy, rosnącego zadłużenia i ograniczonych szans na awans społeczny. Marzenie o wychowywaniu dzieci w bezpiecznym otoczeniu zostało zastąpione rzeczywistością pracy dorywczej, nieosiągalnego rynku nieruchomości i szybko zanikających zabezpieczeń socjalnych. W efekcie wytworzyła się zmiana kulturowa, w której decyzja o nieposiadaniu dzieci często jest podyktowana koniecznością, a nie wyborem.


Obawy o spadek liczby ludności nie są już odległą perspektywą. Wiele rozwiniętych krajów doświadcza obecnie współczynników urodzeń poniżej poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń, co oznacza szeroko zakrojoną zmianę demograficzną z potencjalnie dalekosiężnymi konsekwencjami gospodarczymi i społecznymi. W obliczu dalszego spadku dzietności rządy nie wiedzą, jak skutecznie zareagować. Jednakże samo oferowanie ulg podatkowych czy dotacji na opiekę nad dziećmi nie rozwiąże podstawowych przyczyn tego zjawiska. Prawdziwy powód, dla którego nikt już nie chce mieć dzieci, jest głęboko powiązany z systemowymi strukturami gospodarczymi, które pozbawiły stabilności i podważyły warunki niegdyś sprzyjające ciągłości pokoleniowej.


Rozmowy na temat malejącej dzietności muszą uwzględniać także rolę nierówności majątkowej. Koncentracja bogactwa w rękach niewielkiego odsetka populacji pozostawiła większość społeczeństwa z ograniczonymi zasobami do realizowania długoterminowych celów. Posiadanie własnego domu, oszczędności emerytalne, a nawet dostęp do opieki zdrowotnej stały się luksusem, a nie czymś gwarantowanym. Dla Millenialsów i pokolenia Z wychowywanie rodziny w takich warunkach często wydaje się nieodpowiedzialne – nie z powodu indywidualnych ambicji, lecz z powodu niewydolności systemu, który nie zapewnia bezpieczeństwa.


Zrozumienie, dlaczego nikt już nie chce mieć dzieci, wymaga wyjścia poza powierzchowne założenia. Nie chodzi tu o egoizm czy zmianę wartości – chodzi o przetrwanie. Dopóki podstawowe problemy związane z nierównością dochodów i podziałem bogactwa nie zostaną rozwiązane, trend spadku dzietności oraz obawy o spadek populacji prawdopodobnie będą się utrzymywać. To nie porażka pokoleniowa, lecz społeczny rachunek sumienia, który wymaga szczerej refleksji i reform strukturalnych.


#depopulacja #dzieci #antynatalizm #historia #demografia #edukacja

@Zarieln Bardzo dobre podsumowanie. Ludzie nie decydują się na dzieci bo ich zwyczajnie nie stać a sytuacja gospodarcza jest na tyle niestabilna, że ciężko jest planować z wyprzedzeniem kilkunastu lat do przodu. Śmiejemy się ze starszego pokolenia które całe życie przepracowało w fabryce smrodu, ale oni, w przeciwieństwie do nas, w wieku ~20 lat mieli stabilną pracę z perspektywą zatrudnienia aż do śmierci bez zbytniego rozwodzenia się nad rozwojem kariery. Biednie ale stabilnie.


Dzisiaj potrzeba dużo więcej wysiłku żeby zapewnić sobie i rodzinie stabilność - poprzez studia i komercjalizację rynku pracy zazwyczaj ten okres stabilności następuje gdzieś po trzydziestce. Wtedy część ludzi decyduje się na dziecko ale często okazuje się, że podstarzały organizm (nie oszukujmy się - trzydziestka, wbrew temu co wmawiają nam media, to dla organizmu wiek średni a nie młodość) wykończony kilkunastoma latami zapierdolu za karierą nie jest już taką dobrą maszyną do rozrodu. Wśród moich znajomych znam kilka takich par które grubo po trzydziestce starają się o dziecko i niestety to się nie udaje. Natury nie da się oszukać.


Cały system jest zjebany bo zakłada, że będziemy świetnie wykształceni, na dobrych stanowiskach, zaradni, samodzielni - i jednocześnie bardzo płodni. Coś za coś - albo kapitalizm zrewiduje swoje założenia co do kultury zapooerdolu albo za jakiś czas zabraknie proli do pracy w fabrykach.

A ja się z tym nie zgodzę bo to spłycanie problemu do jednego źródła. Sytuacja ekonomiczna to tylko jedna z przyczyn i nie jest ona kluczowa dla wszystkich. Zresztą kiedy była największa dzietność? Po wojnie i w czasach głębokiego kryzysu gospodarczego. Na pewno wtedy się przelewało wszystkim.


Problemem jest mentalność, która się zmieniła. Ludzie są teraz zafiksowani na punkcie własnego samorozwoju. Ten egoizm nie sprzyja rozmnażaniu się. Dzieci przeszkadzają w rozwoju wielu własnych pasji. Państwo niewiele tu może skoro obecnie ludzie wolą podróżować, niż babrać się w pieluszkach.


Ogólnie rzecz ujmując państwo tu za wiele nie może. Może lepiej wypadałoby skupić na rozwiązywaniu skutków nieuchronnej zmiany demograficznej niż próbować zawracać kijem Wisłę i zachęcać ludzi do posiadania dzieci mimo iż oni tego wcale nie chcą.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#antynatalizm (hehe) #kosmetyki #dermatologia #tradzik #ciekawostki #medycyna & źródło


Nie przyjmuj izotretynoiny, jeśli jesteś w ciąży lub podejrzewasz, że możesz zajść w ciążę.


Izotretynoina nie powinna być stosowana w ciąży, ponieważ może powodować wady wrodzone. Jeśli zajdziesz w ciążę podczas leczenia kapsułkami izotretynoiny, natychmiast przerwij ich stosowanie i jak najszybciej skonsultuj się z lekarzem.


Bardzo ważne jest, aby nie zajść w ciążę podczas przyjmowania kapsułek izotretynoiny. Lekarz poprosi Cię o przestrzeganie ścisłych zasad zapobiegania ciąży w trakcie leczenia oraz przez 1 miesiąc po jego zakończeniu.


https://www.nhs.uk/medicines/isotretinoin-capsules/pregnancy-breastfeeding-and-fertility-while-taking-isotretinoin-capsules/


Izotretynoina to lek z grupy retinoidów, który jest powiązany z witaminą A.


Kapsułki izotretynoiny stosuje się wyłącznie w leczeniu ciężkiego trądziku, takiego jak trądzik z głębokimi lub licznymi ropnymi zmianami, guzkami lub torbielami, które mogą występować na plecach, klatce piersiowej i kończynach, a także na twarzy, oraz w przypadkach trądziku z ryzykiem trwałych blizn.


Dokładny mechanizm działania izotretynoiny nie jest do końca poznany, ale wydaje się, że kapsułki izotretynoiny pomagają w leczeniu ciężkiego trądziku poprzez hamowanie nadmiernej produkcji sebum (naturalnie wytwarzanej przez skórę tłustej substancji) przez gruczoły łojowe znajdujące się blisko powierzchni skóry. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko zatkanych porów. Mniejsza ilość sebum pomaga również ograniczyć rozwój bakterii w porach skóry.


Izotretynoina ma również działanie przeciwzapalne, które pomaga zmniejszyć zaczerwienienie i bolesność skóry.


https://www.nhs.uk/medicines/isotretinoin-capsules/common-questions-about-isotretinoin-capsules/

Zaloguj się aby komentować

Przy dworcu we Wroclawiu stoja ludzie z fundacji Godek i tlumacza megafonem, ze LGBT chce uzalezniac dzieci od pornografii, seksu i w ogole uczyc przywolywac demony. Wzialem jakas ulotke i czytam pierwsze dwa akapity, ale odechcialo mi sie, bo pierwsze co widze, to ze to wszystko to spisek, ladna nazwa, a w rzeczywistosci to czyste zlo.


Troche zmieszany podszedlem do jakiejs starej baby ktora trzymala plakat i pytam jakie jest zrodlo, a ona mnie zbywa zebym sobie posluchal. No ale przesluchalem to juz wszystko z 5 razy i to sa puste oskarzenia, wiec tlumacze, a ona mnie zbywa tekstami, ze nie mam dzieci i sie nie przejmuje. No to kontynuuje i tlumacze, ze ja powaznie nie wiem o co chodzi i dopowiedzialem, ze mam dziecko (co jest nieprawda, ale powiedzialem to, zeby zobaczyc jej reakcje) i chcialbym wiedziec, jakie jest zrodlo tych rewelacji. I jak uslyszala, ze mam dziecko, to powiedziala tylko, ze zobacze na wlasne oczy.


To c⁎⁎j, podchodze do jakiegos typa, ktory podrzuca ulotki i pytam jakie jest zrodlo, bo ja nic takiego nie kojarze w zaleceniach WHO. Wychodzi na to, ze problem samotnych matek w UK wynika ze z tej edukacji seksualnej, bo ucza ludzi stosowac antykoncepcje. Dziwne, no ale pytam jak sie to powinno rozwiazac i uslyszalem dwa wyjscia:

-branie rodzicielstwa na klate, bez zadnych antykoncepcji, albo

-abstynencja seksualna.

Te rozwiazania mnie troche oszolomily i pytam, co mozna zrobic, gdy ktos nie chce miec dzieci. Z jakiegos powodu gosc mi powiedzial, ze nierodzenie dzieci jest egoistyczne. Moj #antynatalizm zostal pobudzony i pytam goscia:

A jaki argument za rodzeniem dzieci nie jest egoistyczny?

A on zamarl i po kilku sekundach pyta:

A mozna jakos prosciej?

No troche rece opadly, ale to juz przeszlo na typowa, bezowocna "dyskusje" z natalista. Odniesienia do natury - a jakze, stosowane byly wybiorczo. Delikatne ad hominem, a takze pomijanie odpowiedzi na pytania, ewentualnie stosowanie wymijajacych tekstow. O ile bylo to zupelne pierdolenie, o tyle przynajmniej koles mial cokolwiek do powiedzenia, w porownaniu do starej baby, ktora slyszac pytania na jakiej podstawie glosi swoje wysrywy robi sie opryskliwa i zaczyna mnie ignorowac.


troche #polityka i #lgbt

@Odwrocuawiacz ale to dziwne, ze nawet kiedy starasz sie po prostu z ciekawosci czegos dowiedziec na temat, o ktorym oni pierdola, to jakas baba robi sie opryskliwa.

@solly dla nich jest to oczywiste, jak nie jesteś z nimi i nie trzymasz flagi kolorowej to znaczy że jesteś przeciwko.


Tak jak dla pisowców jak ktoś nie ma foty jarka na ścianie to oczywistością jest że pewnie ma fotę donka


Dla skrajnie przepranych łbów nie istnieje nic pomiędzy

Zaloguj się aby komentować