#szachy

38
372

Jak komuś się nudzi, gra w #szachy i chce poczuć prestiż odwiedzenia #pulawymiasto to zapraszam na turniej w ww.


Ja nie będę startował więc macie jakąś szansę wygrać

ef0da39d-50db-4d3d-a069-cc518e89c843
Half_NEET_Half_Amazing

gdzie taki cham będzie się po pałacach bujał

mannoroth

@cebulaZrosolu Która odmiana?

af150a4f-ec46-4839-8d3f-c03aff3978a8
Giban

E tam szachy... Za wysoki próg wejścia, ruszasz pionkiem i okazuje się, że zrobiłeś pakistańskie tango i już przeciwnik ma cie w garści, bo teraz w 16 ruchach robi czeskie jebadło i szach mat #pdk

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś na promocji kupiłem diamentowe członkowstwo na chess.com. Mało gram, robię sporo zadań. Niestety jakiś czas temu sielanka się skończyła, a ja nie jestem skory do zapłacenia 500 zł (!) za kolejny rok. I tak robię, wyposzczony, po 3 zadania dziennie. I tu na scenę wchodzi lichess, cały na biało! Czemu nie wiedziałem o tym serwisie wcześniej?!


Lichess.

Polecam,

Olmec.


A chess.com RKS HUWDU

#szachy

onpanopticon

@Olmec ja mam premium na chesscomie, a i tak zadanka robię na lichessie tak samo analizy mi się jakoś wygodniej tam robi i tak nie zamulają.

Knight

@Olmec Na lichess są lepsze zadanka, ale na chess comie jest znacznie lepsze wykrywanie cheaterów a co za tym idzie jest ich mniej. Jeśli zależy Ci na grach rankingowych, grasz powyżej 1500 elo i chcesz robić analizę w tej samej apce to wtedy premium ma sens.

michal-g-1

Używam obu.

Na chess.com gram na pałę a na lichess się staram ,)

Zaloguj się aby komentować

Wyniesione z FB Krakowskiego Klubu Szachistów 1893

#szachy


WSTYD ŻENADA FRAJERSTWO NIE WRACAJCIE DO DOMU – takimi słowami dziennikarze „Faktu” zwykli witać kadrę piłkarską po powrotach z dowolnego Mundialu. Czy pierwszy akapit zawiera spojler? Czy te obelgi są słuszne? Czy faktycznie mamy powody do wstydu? Relacja z III rundy odpowie na wszystkie te pytania.

Na początek przydałoby się parę słów na temat naszych rywali. Kto trochę już w szachy gra, ten wie, że największym lękiem szachisty nie jest dostać w kojarzeniu jakiegoś radzieckiego arcymistrza zwanego powiedzmy Gennadij Michailovich Rozdupcew, który miażdży swoich rywali tak bardzo, że kiedy zabija w partii skoczka, to po wszystkim odryza mu łeb. Nie! Najgorszym przekleństwem jest być skojarzonym z małym, zdolnym dzieciakiem. Żaden wstyd nie może się równać temu, jaki czuje człowiek, który został zdominowany intelektualnie przez ośmiolatkę. Ten lęk paraliżuje kończyny, zalewa czoło potem i sprawia, że po takiej porażce jeszcze wiele lat będziesz budził się w nocy z krzykiem. No to wyobraźcie sobie, że graliśmy z drużyną takich mini-morderców.

GCKIP Czarna, bo o nich mowa, to klub, który od wielu lat produkuje potężnych juniorów jak z taśmy produkcyjnej i systematycznie wypuszcza na rynek kilku predatorów rocznie. Jak dementorzy w końcu podrosną, to formuje się z nich skład meczowy i jedzie na taką II ligę seniorów, żeby wykarmić te bestie krwią niewinnych emerytów, takich jak choćby autor tej relacji. Tegoroczny narybek miał średnią wieku około 12 lat i…czwarty numer startowy. Praktycznie każdy z tych zawodników nie osiągnął jeszcze 1.70 wzrostu, osiągając za to kilka medali Mistrzostw Polski Juniorów i rankingi grubo powyżej 2100 elo. Skoro wiemy już z jakim zagrożeniem musieliśmy się uporać, przejdźmy do stenogramu meczowego, a raczej zapisu z czarnej skrzynki.

Sebastian w swojej partii niestety zderzył się z tym, co sprawia, że juniorzy mają tak niechybną opinię. Jego rywal, obkuty w główną linię silnika Stockfish, pierwsze kilkanaście ruchów zagrał od ręki. Mimo, że dla każdego z zewnątrz ta pozycja wyglądała jak jeden z obrazów Hieronima Boscha, młodemu asasynowi nawet nie drgnęła powieka, podczas gdy Sebastian dwoił się i troił żeby utzymać białe w jakimś sensownym szyku. Niestety kosztowało to mnóstwo czasu i bląd popełniony pod presją zegara okazał się decydujący. 1:0 dla Czarnej.

Pod brutalnym ostrzałem znalazła się również Emilia, której rywal optycznie stał podejrzanie, wydawał się mieć figury w nieładzie, niby w pozycji naszej zawodniczki wszystko się zgadzało... gdy jednak przyszło do konkretów, białe zawsze miały na to wszystko jakieś „ale” i tym sposobem, ruch po ruchu czarne wpadały w coraz większy parter. Emilia próbowała złapać jakąkolwiek aktywność, ale rywal po prostu widział wszystko, dodatkowo maltretując naszą III szachownicę niezwykle głośnym, gruźliczym kaszlem. Niedługo potem króle powędrowały na środek i przegrywaliśmy już 2:0.

Na V stole byliśmy świadkami kolejnego z niezliczonych pojedynków w końcówce głównej linii obrony Caro-Kanna. Kuba zbudował solidny zamek i wydawać by się mogło, że o żadnej wygranej nie może być mowy, jednak podbramkowa sytuacja meczowa sprawiła, że nasz kapitan zamiast brać remis przyszarżował i w kluczowym momencie wsadził głowę prosto w lufę czołgu. Białe wiele się nie namyśliły i prostą kombinacją zostały z jakością więcej w technicznie wygranej końcówce. Katastrofa!

Autor tej relacji miał przed partią wiele powodów do niepokoju. Nie dość, że mój przeciwnik urodził się w 2012 roku, to jeszcze jak go zobaczyłem, stwierdziłem bez cienia wątpliwości, że jest on wielkości mniej więcej mojej lewej nogi. Takie rzeczy potrafią wjechać na psychikę, ale prawdziwie sponiewierany poczułem się w momencie, w którym dotarło do mnie, że to 40 kilo żywej wagi formalnie mnie ogrywa i to bez specjalnego wysiłku. Co prawda moją porażkę mogło nieco przybliżyć ofiarowanie trzech pionów z rzędu, niemniej bez tego moja pozycja była już mocno podejrzana. Po czwartej godzinie przegraliśmy zatem mecz, pytanie tylko jakim rezultatem.

Grający na pierwszym stole Dominik musiał wziąć na klatę najbardziej żarłoczną bestię z całego tego składu obwieszonych medalami dwunastolatków i wiadomo było, że lekko nie będzie. Rywal w lekko niesymetrycznej strukturze rozpoczął tak agresywny nacisk, że nasz lider chcąc wyswobodzić się z tego klinczu, praktycznie ubierał spodnie przez głowę. Niestety w ferworze manewrów czarne zapomniały o pionku c i kiedy ten osiągnął siódmą linię, było już za późno. Na koniec białe skończyły partię elegancką kombinacją – jak zwykle diagram żeby spróbować swoich sił znajduje się poniżej, białe zaczynają i wygrywają.

Ten mecz miał fazy otwarcia i gry o wszystko, przyszedł więc czas na fazę walki o honor. To, co odróżniało nas od reprezentacji piłkarskiej to szczera wola walki i Kasia mogłaby robić za symbol tej postawy. Broniąc kilkadziesiąt ruchów pozycji bez pionka, nasza VI deska już wydawała się ustawić fortecę nie do przejścia. Niestety, po kilku godzinach walki, na sekundach zdecydowała się na manewr, który co prawda upraszczał pozycję, ale do kompletnie przegranego układu. Tym samym 6:0 stało się faktem i mordercze podkarpackie dzieciaki zrobiły z nas mokrą plamę.

Co sprawiło, że mecz potoczył się tak niefortunnie? Wiele wniosków nasuwa się na język, ale jeden, kluczowy to pierwsze od dwóch rund zaniechanie wieczornego treningu wytrzymałościowo-motorycznego. Z naszej strony możemy powiedzieć, że sztab szkoleniowy wyciągnął wnioski i obiecujemy, że podobnego błędu więcej nie popełnimy. Jutro naszym rywalem będzie Skoczek Trojański Warszawa, miejmy nadzieję, że odbijemy się po tym mordobiciu. Link do transmisji jak zwykle w komentarzu, start równie jak zwykle o 15:00.

MVP meczowy, za wynik bez porażki i najlepszą grę we wczorajszym meczu trafia do naszego wspaniałego rezerwowego, Andrzeja Gbyla, którego brak na lidze to powód nostalgicznych westchnień i licznych toastów za jego imię. Twoje zdrowie, Andrzej!


autor Marcin Chmiel

f8b07a52-8a76-4401-9637-12355966f54e
pacjent44

W szachy ostatni raz grałem na podłodze sali gimnastycznej z radzieckim pułkownikiem i pamiętam, że to szalenie wymagający sport. Strasznie mnie następnego rana głowa bolała i miałem dziwne pragnienie.

eloyard

Kradnę do folderu z pastami.

BoguslawLecina

@pacjent44 jak raz dostalem wpierdol od jakiegos dziecka na turnieju to mi psycha siadla i odpuscilem dalsze startowanie xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

onpanopticon

@strzepan a silniki szachowe rozdupczyły w mgnieniu oka całą tą długą tradycję, wieki rozmyślań i większość pryncypiów szachowych xD

Kkeff

Fajnie ale o ile nie gracie konkretnych otwarć, to po kilku ruchach są już matematycznie możliwe miliardy pozycji. Wiadomo, że większość z nich jest bez sensu ale nadal jest bardzo prawdopodobne, że wasza partia jest unikalna.

TRPEnjoyer

Jemu to nie grozi, ale granie na poziomie blisko GMa tak wygląda. Jak to stwierdził jeden game dev

"Given the opportunity, players will optimize the fun out of a game."

Zaloguj się aby komentować

NatenczasWojski

@Z_buta_za_horyzont kot szybko przeanalizowal wszystkie możliwości, zobaczył mata w 20 ruchach i poddał partie

Bigos

Ważne pytanie, o jakie lody chodzi??

Zaloguj się aby komentować

Koliedzy spod tagu #szachy

grajac na chess.com wolicie wygrac:

-matem

-czy tak do rogu przycisnac przeciwnika,ze ten porzuca partyjke

#ankieta

Lepsza wygrana

23 Głosów
Lemon_

@jajkosadzone Wielu graczy rozwala psychicznie strata hetmana i wtedy poddają partię. Ale wtedy masz niedosyt, bo mat daje jednak większą satysfakcję.

BoguslawLecina

@jajkosadzone matem ale jak juz jest duza przewaga i musze udowadnaic ze umiem matowac hetmanem to juz wole zeby zrezygnowal xD

Knight

Dziwnie gracie w te szachy, ja zawsze przegrywam a potem płaczę w kącie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

solly-1

tylko co ma rycerz do konia

Knight

@jajkosadzone W dodatku święcony przez samego biskupa

Weathervax

Średnio bo to on pojechał. Teraz jest bity przez konia czarnego i dodatkowo koń ten obstawia wieżę przed zbiciem jej przez hetmana białych.

Zaloguj się aby komentować

wewerwe-sdfsdfsdf

@BoguslawLecina


trochę mi zajęło, ale znalazłem


.

.

.

.

.

.

.

.


  1. Kb1 (czarny musi sie ruszyc hetmanem, gdziekolwiek)

  2. Qxa7#

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj dużo Tomków widziało wpis @onpanopticon o oszukiwaniu w szachach z opinią znanego zawodnika, strimera i dziennikarza szachowego arcymistrza Mateusza Bartla. Jak ktoś chce dużo fajnych informacji o szachach z ust naprawdę samej śmietanki polskich szachów, to jest świetny dwugodzinny materiał z #krzysztofstanowski


https://www.youtube.com/watch?v=LZiIJ92InqA


#szachy #hejtpark

onpanopticon

@Ragnarokk Również polecam. Zwłaszcza, że fajnie dobrani goście. Jak ktoś nie lubi Stanowskiego to nieistotne. Tutaj zajął się robotą dziennikarza sportowego, w dodatku nieznającego się na szachach, więc jest tłem.

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu w pewnej dyskusji z @bartek555 zobowiązałem się do opisania pokrótce problematyki dopingu w szachach. Oto i jestem.


Mamy dzisiaj także gościa specjalnego, w postaci top3 polskich szachów, wybitnego Arcymistrza, czterokrotnego Mistrza Polski, który specjalnie dla was podzielił się swoją opinią. 


Tak więc zaczynamy.


Na początek musimy się rozprawić trochę z kwestią dopingu farmakologicznego, bo to o rozprawienie się z tym mitem poszło. Szachy będąc porównywane do innego rodzaju podobnych sportów umysłowych - dostają rykoszetem jeśli tylko tam pojawi się afera, choćby esporcie.


Jak się okaże dalej, zupełnie niesłusznie. W królewskiej grze w wydaniu klasycznym, spektrum wykorzystywanych umiejętności jest bardzo szerokie i próby wspomagania się na jednym polu, mogą szkodzić na innym. W klasycznych szachach na poziomie zawodowym sama partia szachów to tylko jeden z elementów ciężkiej codziennej pracy.


Żaden zawodowy szachista nie idzie na partię bez tzw przygotowania. Jeśli odpowiednio wcześnie zna skojarzenia, a na poważnych turniejach zna, to dzień wcześniej następuje solidne studiowanie przeciwnika. Przede wszystkim jego otwarć, nitek jakie ma opanowane, w jakich strukturach prezentuje się najlepiej. Przy pomocy głównego trenera obecnych czasów - komputera - szuka się wszystkich możliwych odgałęzień i ścieżek, których nie znajduje baza partii przeciwnika. Upraszczając, chcemy w fazie debiutowej osiągnąć przewagę wchodząc na rejony których przeciwnik nie zna/nie sprawdził/może znać nie do końca - i my dzięki głębszej analizie z silnikiem szachowym, możemy dostać "dobrą pozycję" na grę środkową. 


Poza tym koniec końców najistotniejsza jest struktura wszelkich rozgrywek i pojęcie "siły gry" szachisty. Różnica 200 oczek w rankingu FIDE to nie różnica, to kosmiczna przepaść. Już 100 punktów to bardzo, bardzo dużo. Zdarzają się oczywiście niespodzianki, szybkie remisy, ale ekstrapolując ich mecze na 100 partii, przewaga jednego nad drugim będzie wysoka. Stąd całe gro zawodników nic nie zyska nawet najzmyślniejszym dopingiem farmakologicznym, bo zmęczony wyżej notowany i tak wygra względnie tak samo i tyle samo partii.


W przypadku zawodników na tym samym poziomie dużo większe znaczenie będzie miało właśnie przygotowanie i ogólna dyspozycja dnia. Pojawiają się w przestrzeni medialnej różnego rodzaju metylofenidaty, Modafinil, beta-blokery i inne, ale koniec końców nie mają większego znaczenia. Partia jest naprawdę długa, czasu na namysł również. Zawodnicy lubią sobie wychodzić na fajkę, na kawkę, do toalety, niektórzy oglądają inne partie. Sposobów jest tyle ilu szachistów. Jednak próba grania na skupienie nie zda rezultatu, bo paradoksalnie nieraz lepiej jest złapać świeżość, złapać oddech. Nadmierne skupienie potrafi prowadzić zarówno do problemów z zegarkiem, jak i do trudności z podjęciem decyzji. Bardzo często tworzy też tak zwaną "ślepotę szachową", w której zawodnik liczy absolutnie wszystkie warianty przez długi czas, nie widząc że tak naprawdę ma tylko jeden nieprzegrywający ruch. To droga do tzw blundera.


Poza tym turnieje są długie. Gra się tydzień, nieraz dwa tygodnie i dłużej. Jedną partią ani się go nie wygra, ani nie przegra. Siły należy zachować na kolejne popartiowe przygotowania na następnego rywala. Nie warto się ani wypruć, ani "skacować" żadnymi stymulantami na te kilka godzin. Podobnie jak na kolejne turnieje. W tym sporcie nie ma tak wielkich pieniędzy, aby względnie ustawić się jednym kasowym turniejem w którym poszło się ponad stan. Stan konta szachisty buduje się przez ciągłą grę i ciągłe podróże, na kolejne i kolejne turnieje.


Oczywiście w teorii szachy są pod nadzorem antydopingowym, ale kontrole są rzadkie. Niektóre turnieje tego wymagają i szachiści bez problemu je przechodzą. Pojedyncze przypadki odmówienia poddania się kontroli moczu są spowodowane głównie tym, że wśród substancji zakazanych znajdują się też narkotyki, które część z szachistów mogło po prostu przyjmować w wolnym czasie i nie chcieli dla jednego turnieju narażać swojej reputacji. To przykład sprawy chociażby Vassily Ivanchuka. Wiedząc, że odmowa nie równa się dyskwalifikacji, woleli odmówić. Wszelkie pojedyncze przypadki "złapania" również są tym samym. Albo zawodnicy brali w celu poprawy wyników w innym hobbystycznym sporcie fizycznym, albo brali jakieś substancje rozrywkowo.


Tak więc czy problem dopingu farmakologicznego istnieje? 


Tutaj oddam głos, przed wami Arcymistrz, Mateusz Bartel, wypowiedź specjalnie dla Was:


W szachach doping farmakologiczny nie wzbudza większego zainteresowania. Owszem, nie można wykluczyć, że ma on miejsce, ale po co? Skoro ideą dopingu jest to, żeby wygrać "na skróty", to dużo łatwiej zrobić to za pomocą dopingu elektronicznego.


To jest realny problem szachów, to jest wyzwanie, które spędza szachom sen z powiek.


I o ile jestem zwolennikiem kontrolowania szachistów pod kątem ukrywania elektroniki (włącznie z badaniami laryngologicznymi, okulistycznymi czy wręcz - trochę żartując - proktologicznymi), to nie widzę sensu badań w kierunku dopingu farmakologicznego. 


Oczywiście, nie jest wykluczone, że ktoś mógłby w ten sposób wykorzystać "niszę" dopingową. Tylko wówczas musiałby już być bardzo silnym graczem, który tylko wzmacnia swoją koncentrację (?) i zdolność zapamiętywania (?), ewentualnie wzmacnie wytrzymałość (?). To przydatne rzeczy, ale jak ktoś chce oszukiwać, to ma potężniejsze narzędzia.


Reasumując: nie wykluczam, ale nie słyszałem, żeby ktoś w takim kierunku działał.


A czy słyszał Pan o dopingu insuliną?


Przyznam, że nigdy o tym nie słyszałem. Insulina, owszem, u osób chorych na cukrzycę. Poza tym - nie słyszałem.


------------------------


Wracamy zatem do prawdziwego problemu, który może tak naprawdę zabić grę w szachy. Wraz z rozwojem nauki i potencjalnym używaniem chipów i innych rzeczy "w ciele", może stać się nierealne odróżnienie uczciwego od oszusta.


Silniki szachowe od dawna są poziomem tam gdzie Sławosz Uznański, w kosmosie. Są na poziomie absolutnie niemożliwym do osiągnięcia dla żadnego ludzkiego umysłu, ani nawet dla wszystkich szachistów razem wziętych, myślących tydzień nad ruchem. W najlepszym przypadku od czasu do czasu udałoby się partię zremisować i tylko białymi. Choć i tutaj można mieć wątpliwości.


Stąd największą pokusą jest skorzystanie z silnika i można wygrać z każdym.


Czy takie oszustwa się zdarzają? Oczywiście, są wręcz plagą. Pominę tutaj już nawet grę w sieci, gdzie mnóstwo zawodników w tym nawet arcymistrzów potrafi oszukiwać. To sztuczna inteligencja wyszukuje "nazbyt dokładne" partie i "czyste silnikowe granie", stąd niektórych da się złapać. Niemniej na pewno nie wszystkich.


W świecie klasycznych szachów również tak jest. Mimo, że na najważniejszych turniejach zawodnicy są przeszukiwani wykrywaczem metali i zdają wszelkie elektroniczne urządzenia, to oszustwa nadal istnieją. Najczęściej jest to "wychodzenie do toalety", w której w jakiś sposób został przemycony po prostu telefon z silnikiem.


Ilu oszustów tyle pomysłów. Mamy do czynienia z sygnałami wibracyjnymi, okularami z wyświetlaczem, zegarkami etc. Były i przypadki w których to ktoś z widowni/trenerów posiadając dostęp do telefonu wykonywał ustalone znaki/gesty zrozumiałe tylko dla jego zawodnika i tak wskazywał najlepszy ruch. Żeby nie wzbudzać podejrzeń bywało, że takim znakiem nie były gesty, ale sam sposób poruszania się po sali gry.


Ostatnie przykłady:


Igors Rausis (2019) – łotewsko-czeski arcymistrz został przyłapany w toalecie z telefonem komórkowym podczas turnieju open we Francji. Zdjęcia z monitoringu doprowadziły do jego przyznania się do winy. Rausis stracił tytuł arcymistrza, a jego ranking został wyzerowany.


W 2015 roku bułgarski arcymistrz Borislav Ivanov wzbudził podejrzenia, gdy zaczął wygrywać z dużo silniejszymi zawodnikami. Mimo braku dowodów fizycznych, jego styl gry niemal identyczny z rekomendacjami silnika komputerowego wzbudził obawy o oszustwo. Ostatecznie został wykluczony z wielu turniejów, a w 2013 r. został poproszony o zdjęcie butów przed rundą – odmówił i wycofał się z zawodów.


Głośniejszy medialny - Hans Niemann vs. Magnus Carlsen (2022) – choć bez twardych dowodów, sprawa wywołała burzę medialną. Carlsen oskarżył młodego Amerykanina o oszustwa, po czym FIDE wszczęło śledztwo. Chess.com ujawnił, że Niemann miał historię oszustw online. Choć nie udowodniono mu oszustwa w turnieju na żywo, sprawa unaoczniła skalę problemu.


I tutaj wracamy do Pana Bartla i do moich słów. Jeśli ktoś chce oszukiwać, to nie ma najmniejszego sensu aby próbował to robić farmakologicznie. Zyski są praktycznie żadne, w wielu przypadkach mogą ostatecznie wyrządzić więcej szkód niż pożytku, bo szachy to specyficzna gra. Jeśli ktoś chce oszukiwać, to najlepszą i najskuteczniejszą drogą jest właśnie droga elektroniczna. To tutaj należy szukać rozwiązań.


W świecie szachowym panuje również konsensus, że jeśli ktoś chce się wspomagać medycznie, to niech się wspomaga. Nikomu to nie przeszkadza, bo efekty nie są wymierne i nikt nie dostrzegł realnego nagłego wzrostu poziomu czyjejś gry na tej podstawie. Dlatego tych kontroli krwi/moczu prawie nie ma i mało kto ich w ogóle chce. Natomiast wszystkie ręce na pokład w kwestiach dopingu elektronicznego.


Jeszcze ciekawostka na koniec. Kiedyś został złapany szachista na oszukiwaniu podczas turnieju... kobiet. Wiedząc, że są tam nagrody, wiedząc że ma wyższy poziom gry od nich, postanowił założyć burkę i udawać muzułmankę No niestety nie udało się. 


Nie mam czasu na więcej, ale wyjdzie seria wpisów. Należy bowiem jeszcze poruszyć temat szachów błyskawicznych w wydaniu zarówno na żywo, jak i w internecie. A to jeszcze w kontekście zarobków szachistów i zagrożeń. Bo temat nie jest zamknięty


Jeśli ktoś przeczytał to do końca, to miło będzie o jakąś zwrotkę, bo nie wiem czy kogokolwiek realnie to interesuje i czy kolejne wpisy są warte klepania


#tworczoscwlasna #szachy #ciekawostki

20d53da1-8326-43f7-a5ba-769fe1c2c301
TRPEnjoyer

Poza tym koniec końców najistotniejsza jest struktura wszelkich rozgrywek i pojęcie "siły gry" szachisty. Różnica 200 oczek w rankingu FIDE to nie różnica, to kosmiczna przepaść. Już 100 punktów to bardzo, bardzo dużo.



Sorry, ale nie. Podstawą skalowania elo jest 400 i może różnica 400 elo to przepaść, bo wtedy szanse na wygranie są jak 10 do 1, ale nie jakaś kosmiczna. Dla niższych elo tak to faktycznie wygląda, bo taki 1000 może grać i jak 500 i jak 1500, w zależności od tego, jak mu siądzie.


Ok, no ale w kontekście topki wygląda to już bardziej jak OP napisał, bo 2000+ są już bardzo stabilni i wyniki są dużo bardziej przewidywalne niż założenia matematyczne, szczególnie jak mają te 1.5h czasu, ale nadal 100 elo tam to definicja "liga niżej/wyżej", albo tytuł niżej/wyżej, a nie jakaś forma prawdziwej deklasacji.

kitty95

Ludzie ze wszystkiego muszą robić wyczyn

KryptoHuman

Przeczytałem do końca, mega interesujący wpis!

Zaloguj się aby komentować

Chesscomowy bot do analizy dał mi wykrzyknik za to, że w tej pozycji odszedłem królem zamiast zasłonić się hetmanem.


Hurra! To naprawdę świetna rada, wujku! Pycha!


#szachy

3dfcacf3-97a3-4ead-87b6-b370fe117329
NiebieskiSzpadelNihilizmu

@xniorvox może byś się nie obronił, ale za to stracił hetmana. Zupełnie nie rozumiem czemu nie skorzystałeś z tej rady xDDD

xniorvox

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Wujek uznał, że była kusząca

Zaloguj się aby komentować

Zagrałem na brudną sztuczkę i rywal dał się złapać. Fajny mat w dziesięciu, co nie?


Chess.com, ranking żenujący (trzycyfrowy)


#szachy #chwalesie

09171892-0089-49ca-b499-82c938e69623
koszotorobur

@xniorvox - ale się ktoś musiał wkurwić tam po drugiej stronie

FriendGatherArena

@xniorvox ja to nigdy nie umialem matowac

xniorvox

@FriendGatherArena Ja nadal nie umiem. Po prostu znałem ten numer

Zaloguj się aby komentować

Baltyk

@wonsz najpierw musi królem odejść

wonsz

@Baltyk tak, już mi wytłumaczono że nie umiem w szachy.

BoguslawLecina

@jajkosadzone chyba to juz gdzies widzialem, krol na h8, nie mozna zejsc na szosta linie bo bedzie szach wieza, kf8 nie bo bicie z szachem, kg8 tez nie bo Qd5 i nie ma mata w 2 tylko w 3 :v

Gustawff

Nie da się

Da się! G8, a potem mat królową.

A nie, nie da sie

Chyba że król na h8 a potem mat królową

BoguslawLecina

@Gustawff kg8, qd5 bxd5 rb7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

BoguslawLecina

@Knight nigdy nie widzialem Yasera mlodego

Knight

@BoguslawLecina Kiedyś oglądałem filmik Bena Finegolda jak opowiadał o Yasserze i pokazywał jego stare foty z Google (great players from the past, czy jakoś tak), ale czegoś takiego to się nie spodziewałem xD Znalazłem na reddicie że datowane to jest na rok 1986/1987, cała seria nazywa się "Pro Chess: the video chess mentor".

Zaloguj się aby komentować

Fen

A myślałem, że tylko ja tak mam 😅

Zaloguj się aby komentować