• Obchodzono Robigalia dawniejsze święto ku czci bóstw Robigo i Robigusa. Wedle tradycji ustanowione przez Numę Pompiliusza. Robigo był według Rzymian bóstwem, odpowiedzialnym za zabezpieczenie plonów przed tzw. rdzą zbożową, która niszczyła ogromne ilości pól. Podczas Robigaliów orszak wiernych udawał się do świętego gaju, gdzie flamen Quirinalis składał ofiarę z rudego psa i owcy, co miało uchronić plony przed nieurodzajem. Następnie urządzano wyścigi (ludi cursoribus) na cześć Marsa i Robigo. Odbywały się dwa rodzaje wyścigów: młodsi uczestnicy prowadzili dwu-konne rydwany (biga), by bardziej doświadczeni zasiadali w cztero-konnym (quadriga).
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Czy rzymscy legioniści nosili czerwony kolor tunik?
W filmach, rekonstrukcjach historycznych oraz ilustracjach bardzo często ukazuje się rzymskich legionistów ubranych w czerwone tuniki. Czy jednak w rzeczywistości antyczni Rzymianie w wojsku mieli ujednolicony ubiór, który w głównej mierze stanowiony był przez czerwień?
Na początku zaznaczyć należy, co takiego symbolizował czerwony kolor. W odczuciu Rzymian był to kolor i symbol Marsa - boga wojny oraz mitologicznego ojca bliźniąt Romulusa i Remusa. Tym samym, czerwień miała olbrzymie znaczenie w sferze publicznej Rzymian, którzy uważali się za wojowniczy lud, wywodzący się bezpośrednio od Marsa.
Na polu bitwy noszona pod pancerzem czerwona tunika reprezentowała krew i siłę. Z pewnością zwarta linia rzymskiej piechoty, ubranej w czerwień, oddziaływała psychologicznie na wrogą armię, która postrzegała ją jako silną i waleczną.
Nie mamy żadnych twardych dowodów na to, że legioniści ubierali się tylko i wyłącznie w czerwień (jak nam to powszechnie się ukazuje). Trzeba wiedzieć, że żołnierze sami dbali o swoją garderobę i często np. otrzymywali paczki od rodzin m.in . z tunikami. Tym samym mieli ich z pewnością więcej niż jedną. Co więcej, nie było wymogu posiadania zunifikowanego uzbrojenia i ubioru. I tak, żołnierze posiadali różne typy opancerzenia (w zależności na jaki sobie mogli pozwolić) oraz różne kolory tunik.
Bywało też, że wodzowie konfiskowali tkaniny na danym terenie i przeznaczali je na ubiór dla żołnierzy. Nie było, więc żadnego odgórnego przykazu, aby stosować tylko czerwień. Poza tym należy też wziąć pod uwagę fakt, że na różnych szerokościach geograficznych bywał różny dostęp do poszczególnych barwników. Kolor tani w Egipcie nie koniecznie musiał tyle samo kosztować w Brytanii.
Sama cena była też sporą barierą. Legioniści nie zarabiali dużych pieniędzy, a tunikę podczas służby łatwo było pobrudzić i zniszczyć. Prawdopodobnie tuniki po wielu praniach traciły swoją barwę, w związku z czym dominowały kolory szaro-bure. Pewnym jest, że noszono tuniki w kolorach naturalnych tj. od białego, przez odcienie szarości, brązy, aż do czerni. W trakcie uroczystości zakładano specjalnie przygotowane śnieżnobiałe tuniki.
Dowodem na to, że żołnierze odbywali służbę w różnych kolorach tunik jest fresk z jednego z domów w Pompejach. Dostrzec tam możemy dwóch legionistów w białych tunikach, a jednego w czerwonym ubraniu.
Fresk z Domu Lekarza w Pompejach ukazujący trzech żołnierzy rzymskich: dwóch w białych tunikach, a jednego w czerwonej tunice.
Z pewnością można jednak powiedzieć, że najpopularniejsza była czerwień ze względu na taniość jej wytworzenia. Dominowała zapewne także biel oraz kolory ciemne (np. ciemno brązowy). Wśród wyższego dowództwa legionu występowała droższa - "czerwień szkarłatna". Najdroższa purpura z kolei zarezerwowana była dla generałów, a później jedynie cesarzy.
Jeżeli chodzi o żołnierzy rzymskich i wioślarzy służących we flocie morskiej to za sprawą Wegecjusza (pisarza z IV wieku n.e.) wiemy, że posiadali oni tuniki niebieskie.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
@Opornik A wiesz, też mnie to zainteresowało. No i poza barwnikami mineralnymi, które się do tkanin nie nadawały, Rzymianie znali coś takiego, jak marzanna barwierska. Tak, też nigdy wcześniej o takiej roślinie nie słyszałem :D
No i znali ją Rzymianie, i później Słowianie i od groma innych ludów. Był to najtańszy czerwony barwnik. A właściwie od pomarańczy do fioletu. No i tutaj jest klops - bo ta roślina nie daje powtarzalności koloru bo zawiera kilka barwników w różnych (pewnie zależnych od gleby i czasu wegetacji) ilościach. Co więcej, barwniki roślinne mają tendencję do płowienia.
Rzymianie mieli też barwniki pochodzenia owadziego - uzyskiwane z ich wersji czerwca, który nazywa się Kermes. Ta sama rodzina owadów. No i ten barwnik był już drogi, ale dawał ładny i powtarzalny karmazyn (zbierzność nazwy chrząszcza i koloru nieprzypadkowa, jak mniemam). Później podobnie było z polskim czerwcem.
@ataxbras tak, Ejaj mi powiedział że egipskie barwniki były dużo gorsze i mniej trwałe, no i dodać trzeba załamanie handlu po upadku rzymu i trudności z handlem związane z dominacją islamu w Egipcie.
Marmurowa rzeźba ukazująca siedzącego dużego psa tzw. molos. Jest to rzymska kopia oryginału wykonanego z brązu w Grecji. Psy tej rasy miały głównie charakter obronny i strażniczy, ale były także wykorzystywane na arenach amifteatrów czy w trakcie polowań.
Obiekt znaleziono w Rzymie i datowany jest na I-II wiek n.e. Obecnie obiekt znajduje się w The British Museum.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Książka "Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy" autorstwa Donald J. Robertson, wydana przez Onepress, to popularnonaukowa publikacja poświęcona życiu i filozofii cesarza Marek Aureliusz. Liczy około 200 stron i łączy elementy biografii z omówieniem stoicyzmu oraz jego praktycznego zastosowania.
Sam Donald J. Robertson to szkocki psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, autor i trener, który specjalizuje się w łączeniu filozofii stoickiej z nowoczesną psychologią.
Jego książka to bardzo udane i przystępne wprowadzenie do życia oraz filozofii jednego z najciekawszych władców starożytnego Rzymu. Autor prowadzi narrację w sposób uporządkowany i angażujący, dzięki czemu książkę czyta się lekko, mimo że porusza tematy filozoficzne i historyczne. Książka potrafi wciągnąć ze względu na lekki styl pióra, a jednocześnie przekazuje konkretną wiedzę bez zbędnego akademickiego tonu.
Dużym atutem książki jest sposób pokazania samej postaci Marka Aureliusza - nie tylko jako cesarza, ale przede wszystkim jako człowieka mierzącego się z codziennymi wyzwaniami i odpowiedzialnością. W trakcie lektury wyraźnie widać jego rozwój wewnętrzny oraz to, jak stoicyzm był dla niego realnym narzędziem do radzenia sobie z presją władzy, wojną czy trudnymi decyzjami.
Docenić należy także publikację ze względu na wydanie - twarda, estetyczna okładka sprawia, że dobrze prezentuje się na półce. W środku znajdziemy przejrzyście podaną treść oraz rozbudowaną bibliografię, która stanowi solidną bazę do dalszego zgłębiania tematu.
Na duży plus zasługują dodatki: chronologia życia cesarza, opisy źródeł rzymskich oraz mapka poglądowa Imperium Rzymskiego z czasów jego panowania, ukazująca obszary, które odwiedził. Te elementy pomagają lepiej zrozumieć kontekst historyczny i uporządkować wiedzę.
Na minus można zaliczyć przypisy umieszczone na końcu książki, a nie na dole stron, co bywa mniej wygodne podczas czytania i wymaga częstego wertowania publikacji.
Podsumowując, jest to wartościowa, dobrze wydana książka, która łączy historię z filozofią w przystępnej formie i może zainteresować zarówno osoby początkujące, jak i tych, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę o stoicyzmie.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Faktycznie istnieje sporo przekłamań na temat jego śmierci które warto sobie wyjaśnić. Dodatkowo, co właśnie ustaliłem, a nie każdy wie - facet przed śmiercią rozpoczął prawdopodobnie pierwszą wojnę przeciwko Narkomanom
@deafone Słucham i jestem patronem #radio357 , ale muszę przyznać, że jak "kieruj się na południe" prowadzi Niedźwiedź, to kieruję się do #nowyświat
Niestety muzyka, którą pan redaktor dobiera jest tak... cringowa, że - mimo wcześniejszego słuchania listy trójki prawie od początku - no nie daję rady. Co ciekawe, wszyscy pozostali jego koledzy i koleżanki ze stacji 357 mają świetny gust. Oczywiście nie chcę polemizować z nikim, kto jego wybory muzyczne lubi i ja też szanuję te wybory, ale mnie to jednak nie porywa.
@deafone w sumie.... masz rację..... starszy pan to już. Zapomniałem, że czas w radio też płynie.... a po głosie tego nie słychać. Nawet Kaczkowski nadaje (wrócił do antenowej Trójki), chociaż z 357 niedawno zniknął. A ten pan ma lat..... 80!
Jarosław Kaczyński bagatelizuje osiągnięcia prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, twierdząc, że „każdy załatwiłby to, co on załatwił”. Były prezydent się z tym nie zgadza i uważa, że to jest brutalna ocena, na którą może równie brutalnie odpowiedzieć, że „Jarosław Kaczyński zepsuje wszystko to, co tylko on potrafi zepsuć”. Fragment debaty, która odbyła się przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2007 roku.
Aleksander Kwaśniewski był Prezydentem RP w latach 1995–2005. Za jego kadencji Polska weszła do NATO (1999) i Unii Europejskiej (2004). Odegrał kluczową rolę w przyjęciu Konstytucji z 1997 r., aktywnie wspierając jej projekt i kampanię referendalną. Ubiegając się o reelekcję wygrał wybory prezydencie już w pierwszej turze, co pokazuje, że potrafił łączyć Polaków i był przez nich dobrze oceniany jako prezydent.
@boogie przede wszystkim potrafił się wypowiedzieć i to w prosty sposób. Był też jednym rzadkim przypadkiem mówiącym płynnie po angielsku i potrafił mieć w d⁎⁎ie Millera stojąc faktycznie jak osoba poza partiami. To kiedyś imponowało.
@boogie Z Kwaśnieskiego się dziś robi męża stanu i mędrca, ale to wyłącznie kwestia porównania do poziomu obecnego prezydenta. Już nie chodzi o to, że to stary komuch - ale popatrzcie sobie kogo ułaskawiał, to przypomnicie sobie (albo uświadomicie, bo lata lecą nieubłaganie), że koleś też był gangusem tylko w białej koszuli i z przeciwnej opcji...
Miasto:Krzyż Wielkopolski – miasto w woj. wielkopolskim, w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 31 grudnia 2022 rok miasto liczyło 5943 mieszkańców. W 1701 roku książę Jan Kazimierz Sapieha , właściciel pobliskiego Wielenia założył osadę Oleandry Sapieżyńskie. Zasiedleni tam Olędrzy rozpoczęli proces suszenia bagiennego terenu. Rozwój miejscowości rozpoczął się w momencie uruchomienia linii kolejowych Poznań – Szczecin (1848) oraz Berlin – Królewiec (1851). Krzyż znalazł się na skrzyżowaniu tych linii (stąd jego nazwa), stając się węzłem kolejowym, którą to funkcję pełni do dzisiaj. Wraz z rozwojem kolei przybywało mieszkańców, a wraz z nimi coraz więcej domów. Początkowo mieszkańcy osady, zarówno do kościoła jak i dzieci do szkoły, musieli chodzić do pobliskiego Łokacza Wielkiego . Trwało to do 1854 roku, kiedy to założono pierwszą szkołę i wybudowano pierwszą salę modlitwy. W czasie powstania wielkopolskiego (1918–1919) Krzyż był bazą wypadową jednostek armii niemieckiej walczących na froncie północnym z oddziałami armii powstańczej. 5 marca 1919 roku w mieście odbyło się spotkanie przedstawicieli Misji Międzysojuszniczej z misją niemiecką będące wstępem do rokowań rozejmowych pomiędzy walczącymi stronami. Ostatecznie w wyniku ustaleń wynikających z traktatu pokojowego podpisanego przez Niemcy 28 czerwca 1919 roku Krzyż znalazł się w Republice Weimarskiej . W 1936 miejscowość otrzymała prawa miejskie oraz nowo powstałemu miastu nadany został herb, nawiązujący do herbu założycieli miasta – Sapiehów (herb Lis ). Na początku stycznia 1945 roku z Krzyża (Kreuz-Ostbahn) władze niemieckie ewakuowały prawie całą ludność, ostatni transport odszedł z dworca kolejowego 26 stycznia. Miasto zostało, po ciężkich walkach zdobyte przez oddział wydzielony sowieckiej 5 Armii Uderzeniowej dowodzony przez płk. Jesipienkę, co nastąpiło ostatecznie 28 stycznia 1945 roku. Skala zniszczeń w zabudowie miejskiej spowodowanych działaniami wojennymi kształtowała się na poziomie 50%. Pierwszymi Polakami w Krzyżu byli kolejarze, którzy w kwietniu 1945 zaczęli uruchamiać zniszczoną kolej i elektrownię wodną. Potem pojawili się osadnicy z pobliskich wsi, zajmujący opuszczone przez Niemców domy i gospodarstwa. W maju przyjechał do Krzyża pierwszy transport repatriantów ze Wschodu – z ziem zajętych przez Związek Radziecki. Zabytki:Dworzec kolejowy , powstały pod koniec XIX wieku, kościół św. Antoniego Padewskiego z 1882 r., Kościół dwuwieżowy Najświętszego Serca Pana Jezusa z 1936 r., Budynek poczty z początków XX wieku, Rzeźnia z początków XX wieku, Szkoła z początków XX wieku, Liczne domy mieszkalne z początków XX wieku wyróżniające się stylem architektonicznym, obecnie znajdujące się przy ulicach: Kościuszki, Daszyńskiego, Wojska Polskiego, Mickiewicza, Sikorskiego i Staszica.
Wieś: --
Data wykonania zdjęcia: 1918 r,
Opis zdjęcia: Pomnik upamiętniający poległych mieszkańców Krzyża w czasie I wojny światowej. Pomnik znajdował się na dzisiejszym Placu Zwycięstwa, kamienica po jego prawej jest zachowana ładnie - róg Poznańskiej i Świerczewskiego. Obiek obecnie nie istnieje. Źródło
Zwycięzca losowania: @Siejek
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link
Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.
Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.
O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez hejto los.
Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.
Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.
Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.
Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.
Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość.
Cegła z herbaty: Kiedy napar był twardszy niż pieniądz
Zanim herbata trafiła do papierowych torebek, które znamy dzisiaj, podróżowała przez kontynenty w formie twardych, sprasowanych bloków zwanych cegłami herbacianymi. To nie tylko sposób na przechowywanie liści, ale fascynujący rozdział w historii handlu i ekonomii.
W Azji Środkowej, Mongolii i na Syberii cegły z herbaty pełniły funkcję płacidła. Były znacznie praktyczniejsze niż metalowe monety:
Wartość użytkowa: Można je było zjeść lub wypić w razie potrzeby.
Standardy: Na cegłach często tłoczono wzory i linie, które ułatwiały ich łamanie na mniejsze, znormalizowane kawałki – zupełnie jak w dzisiejszej tabliczce czekolady.
Trwałość: Prawidłowo sprasowana herbata mogła przetrwać dziesięciolecia, nie tracąc swoich właściwości.
Prasowanie herbaty w bloki było genialnym rozwiązaniem logistycznym. Luźne liście zajmują mnóstwo miejsca i są podatne na wilgoć oraz uszkodzenia. Cegły były:
Kompaktowe: Pozwalały na załadowanie znacznie większej ilości towaru na grzbiety koni, mułów czy wielbłądów.
Odporne: Chroniły wnętrze przed utlenianiem, co pozwalało jej przetrwać wielomiesięczne wyprawy przez góry i pustynie.
Przygotowanie herbaty z takiego bloku wymagało siły. Nie wystarczyło zalać jej wrzątkiem – fragmenty trzeba było zeskrobać nożem lub zetrzeć na tarce. Uzyskany proszek często gotowano z dodatkiem soli, masła (tradycja tybetańska) lub mąki, tworząc wysokokaloryczny posiłek, a nie tylko lekki napar.
Na szybko mogę potwierdzić informacje, typ tych herbat to początkowo zielona, potem pu-erh. Przy czym tworzenie cegiełek to w zasadzie początki herbaty - najpierw formowano cegiełki, potem proszkowano, a dopiero od kilku wieków używa się suchych liści. Najczęściej uformowana w cegiełki herbata była wymieniana na konie z Wyżyny Tybetańskiej - interesujący reportaż napisało National Geographic . Co do jednak bycia twardszą od pieniędzy, czy monet to nieprawda. Taką herbatę da się spokojnie łupić nożem, nawet są specjalnie nożyki.
Paradoks polega na tym, że THAC0 miało uprościć stare tabelki, ale wielu graczy uznaje je dziś za jeden z najbardziej „matematycznie dziwnych” systemów w historii RPG