Zdjęcie w tle

Społeczność

Stoicyzm

225

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

Torturą jest nieustanne pilnowanie się i drżenie z obawy, by nas nie ujrzano inaczej niż zwykle. I nigdy nie uwolnimy się od tego niepokoju, gdyż sądzimy, że ile razy kto spojrzy na nas, tyle razy ocenia nas. Zdarza się bowiem wiele rzeczy, które nas obnażają wbrew naszej woli, a choćby nawet takie trzymanie się na baczności było niezawodne, to jednak nie jest ani przyjemne, ani beztroskie życie tych, co wciąż żyją w masce.


Seneka, O spokoju ducha

#stoicyzm

3b05e4ad-d2f5-421b-9fa5-879e8bc62cf0

@macgajster

Istnieje tryb pracy umysłu ludzkiego, który towarzyszy nam stale, w każdej aktywności, jako komentator, ale przede wszystkim jako cenzor i korektor albo moralista. Wszystko, co robimy, nasz stały i nieprzerwany ciąg działań bierze się z najrozmaitszych pobudek - kierują nami zamysły, odruchy, zachcianki, lęki, ale także presja otoczenia czy złudzenia i stereotypy. I ta różnorodność, ta mgławica motywacji napotyka w nas stale na oportunistyczną narrację naszego wewnętrznego ja. Zazwyczaj nie jesteśmy jej świadomi, przeważnie działa ona z ukrycia, często jest nielogiczna, bywa infantylna i naiwna, zwykle jest też konserwatywna i uparcie wraca do filarów naszej tożsamości, czyli tego, co gdzieś, kiedyś uznaliśmy za naprawdę ważne, za właściwy cel naszego życia, nawet jeśli na codzień rzadko wracamy doń myślami. Właśnie z perspektywy tego celu nasze wewnętrzne ja stale cenzuruje, koryguje i komentuje nasze bieżące działanie. Przy pewnym ujęciu istoty człowieczeństwa ten wewnętrzny narrator jest tym, co w nas najbardziej intymne, a może nawet najbardziej ludzkie. (...)

Należy dodać, że owa wewnętrzna instancja, o której tu mowa, z natury niestabilna i o nieostrych granicach, przyjąć może trzy główne postaci. Po pierwsze najbardziej naturalną postać wewnętrznego i nieco infantylnego cenzora czy raczej krytykanta. Jego głos może się wydawać drażliwy, ale jest zasadniczo znośny - można się nawet nauczyć ignorować go, jeśli się chce. Po drugie jednak może przyjąć i współcześnie bodaj najczęściej niestety przyjmuje niebezpieczną, a nawet zabójczą postać wewnętrznego krytyka, który dławi wszelkie przejawy spontaniczności i wewnętrznej wolności, zakuwając całe rzesze ludzi w dyby neurotycznej konieczności spełniania urojonych oczekiwań i aspiracji mniej lub bardziej bezpośredniego otoczenia (ale pod postacią nakazów przychodzących z wewnątrz). Po trzecie wreszcie może przyjąć postać czułego i uważnego wewnętrznego opiekuna, cały czas obecnego, stojącego z boku głównego nurtu naszego życia, umiejętnie na bieżąco korygującego nasze reakcje i przeświadczenia, mającego na celu przede wszystkim nasz długofalowy dobrostan.


Tomasz Mazur, Nieustające napomnienia

@macgajster i poprzez konsekwentną, codzienną i świadomą pracę nad sobą można zmienić naszą narrację o sobie i świecie. Można przerobić wewnętrznego krytyka w najlepszego kumpla. Wiem to bo sam byłem dla siebie największym krytykiem, myślałem o sobie źle i zmieniłem to całkowicie. Teraz jest dla mnie niewyobrażalne w jaki sposób kiedyś mogłem o sobie myśleć.

Zaloguj się aby komentować

Sta­ro­żyt­ni sto­icy wie­dzie­li, że cho­ciaż mamy ogra­ni­czo­ny wpływ na to, ja­kich kom­pli­ka­cji do­świad­cza­my w życiu, to mo­że­my w dużej mie­rze de­cy­do­wać o tym, jak je in­ter­pre­tu­je­my, czyli w prze­wa­ża­ją­cej czę­ści to od nas za­le­ży, jak na nas wpły­wa­ją. Lu­dzie za­zwy­czaj trak­tu­ją ży­cio­we kom­pli­ka­cje jak iry­tu­ją­ce in­cy­den­ty albo co gor­sza – nie­za­słu­żo­ne udrę­ki; w efek­cie re­agu­ją na nie fru­stra­cją albo zło­ścią. Jeśli wy­bie­rze­my inną ramę in­ter­pre­ta­cyj­ną, nie stra­ci­my zim­nej krwi i szan­se na zna­le­zie­nie opty­mal­ne­go roz­wią­za­nia wzro­sną. Co wię­cej, gdy za­sto­su­je­my ramę sto­ic­kiej próby, bę­dzie­my mogli in­ter­pre­to­wać kom­pli­ka­cje ży­cio­we jako cie­ka­we wy­zwa­nia i czer­pać pewną sa­tys­fak­cję z faktu, że sobie z nimi po­ra­dzi­li­śmy.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

#stoicyzm

c5c79195-d8ca-4d07-bf3a-f22f649e26a1
97e6566a-14db-41e6-b983-e419a387ee9f

@kitty95 może być. Choć ja raczej spojrzałbym na to jako na duże życiowe wyzwanie, być może najważniejsze, być może ostatnie. To od nas zależy czy postanowimy wykorzystać czas jaki nam został w najlepszy możliwy sposób, czy też damy się złamać i zmarnujemy go na rozpacz i użalanie się nad swoim losem. Rak też nie zawsze jest wyrokiem, a jest udowodnione, że gdy jesteśmy w dobrej kondycji psychicznej to szansa na pokonanie choroby jest większa.

Zaloguj się aby komentować

Po­dróż­ni­cy wy­na­ję­li do po­mo­cy kilku In­dian po­łu­dnio­wo­ame­ry­kań­skich i ku­pi­li cięż­ką, nie­po­ręcz­ną pi­ro­gę, którą za­mie­rza­li się prze­miesz­czać.

Na pew­nym eta­pie po­dró­ży trze­ba było prze­cią­gnąć ją po ostrych ka­mie­niach w pa­lą­cym tro­pi­kal­nym słoń­cu. Wszy­scy uczest­ni­cy włącz­nie z Lie­dloff mu­sie­li par­ty­cy­po­wać w tym przed­się­wzię­ciu i każdy wy­szedł z tego ze ska­le­cze­nia­mi, si­nia­ka­mi i po­pa­rze­nia­mi. Pi­sar­ka za­uwa­ży­ła jed­nak coś in­te­re­su­ją­ce­go: pod­czas gdy Włosi trak­to­wa­li każdą ranę i każdy guz jak ko­lej­ny pro­blem, In­dia­nie in­ter­pre­to­wa­li całe to do­świad­cze­nie jak za­ba­wę. Re­ago­wa­li śmie­chem na nie­prze­wi­dy­wal­ne ruchy pi­ro­gi. Kiedy przy­gnia­ta­ła ich do go­rą­cych ka­mie­ni, nie do­strze­ga­li w tym po­wo­du do na­rze­kań, lecz pre­tekst do na­stęp­ne­go wy­bu­chu we­so­ło­ści. Lie­dloff opi­su­je to tak:

Wszy­scy wy­ko­ny­wa­li tę samą pracę, wszy­scy do­zna­wa­li tego sa­me­go na­pię­cia i bólu. Je­dy­na róż­ni­ca po­le­ga­ła na tym, że my zo­sta­li­śmy przez naszą kul­tu­rę ukształ­to­wa­ni tak, żeby na skali do­bre­go sa­mo­po­czu­cia tego ro­dza­ju oko­licz­no­ściom przy­pi­sy­wać naj­niż­sze oceny, i ra­czej nie bra­li­śmy pod uwagę, że moż­li­we tu są także inne opcje. In­dia­nie, tak samo nie­świa­do­mi faktu, że mają w tej kwe­stii jakiś wybór, byli w bar­dzo po­god­nym na­stro­ju i ba­wi­li się w at­mos­fe­rze ko­le­żeń­stwa; rzecz jasna, nie mieli wpo­jo­ne­go lęku, który za­tru­wał­by im mi­ja­ją­ce dni. Każde prze­su­nię­cie łodzi do przo­du było dla nich małym zwy­cię­stwem.

Lie­dloff po­sta­no­wi­ła pójść za przy­kła­dem In­dian. Gdy za­czę­ła trak­to­wać prze­no­sze­nie pi­ro­gi jak grę – swego ro­dza­ju za­ba­wę – to uciąż­li­we za­da­nie wy­da­ło się jej znacz­nie ła­twiej­sze. In­ter­pre­tu­jąc pro­blem na swo­jej dro­dze jako ele­ment roz­gryw­ki, mo­że­my ra­dy­kal­nie ob­ni­żyć jego skut­ki emo­cjo­nal­ne.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

ed8d406b-c552-4a66-abd5-e2e556dba689
36684779-9d22-4048-addf-86b9b14d2ec1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Rama nar­ra­cyj­na. Kiedy twoje życie się skom­pli­ku­je, po­myśl, jak w przy­szło­ści bę­dziesz o tym opo­wia­dać. Może to być saga o two­jej fru­stra­cji, o zło­śli­wo­ści i głu­po­cie in­nych ludzi i o nie­spra­wie­dli­wym świe­cie. Czyli krót­ko mó­wiąc – nudny wywód, który każdy z nas sły­szał już setki razy. Wy­star­czy jed­nak odro­bi­na wy­sił­ku, żeby na­pi­sać swoim za­cho­wa­niem za­cho­wa­niem hi­sto­rię, która nie tylko za­in­te­re­su­je słu­cha­czy, lecz także pod­nie­sie ich na duchu.

My­śle­nie w ka­te­go­riach przy­szłych opo­wie­ści może spra­wić, że kom­pli­ka­cje ży­cio­we staną się mniej bo­le­sne. Dzie­je się tak dla­te­go, że twoja uwaga nie sku­pia się już na krzyw­dzie, jaka cię spo­tka­ła, lecz na dzia­ła­niach, które mu­sisz pod­jąć, żeby do­pro­wa­dzić tę hi­sto­rię do sa­tys­fak­cjo­nu­ją­ce­go roz­wią­za­nia. A jeśli spra­wy po­to­czą się w za­ska­ku­ją­cy spo­sób, za­miast się tym stre­so­wać, być może nawet po­czu­jesz wdzięcz­ność. W końcu dzię­ki temu w two­jej opo­wie­ści po­ja­wia się cie­ka­wy zwrot akcji.

W tym mo­men­cie wtrą­cę słowo wy­ja­śnie­nia. Po­słu­gi­wa­nie się ramą nar­ra­cyj­ną nie po­le­ga na tym, że naj­pierw zgrzy­ta­jąc zę­ba­mi ze zło­ści, roz­wią­zu­jesz swój pro­blem, a potem wy­my­ślasz hi­sto­ryj­kę o tym, jak to cu­dow­nie sobie po­ra­dzi­łeś. Twoja opo­wieść musi być praw­dzi­wa. Jeśli chcesz przed­sta­wić się w niej jako czło­wiek kom­pe­tent­ny i od­por­ny psy­chicz­nie, mu­sisz fak­tycz­nie wy­ka­zać się kom­pe­ten­cją i od­por­no­ścią psy­chicz­ną, mie­rząc się z danym pro­ble­mem.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

d24630b2-909b-4f19-ac0f-d2a313b2066e
6fa234f3-5d03-4f38-a5a2-737b8e1b3778

@splash545 kwestia nastawienia, jedne przy tych samych okolicznościach będzie się śmiał i zapłacze czasami, drugi będzie płakał i zaśmieje się od czasu do czasu

Zaloguj się aby komentować

Łatwo jest nie do­ce­niać tego, co się ma. Dla­te­go po dłu­gim okre­sie bez żad­nych przy­krych wy­da­rzeń prak­ty­ku­ją­cy stoik może spo­cząć na lau­rach i za­rzu­cić sto­so­wa­nie ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji. Zda­rzy­ło mi się to wie­lo­krot­nie. Na szczę­ście sto­ic­cy bo­go­wie do­brze wie­dzą, jak skło­nić nas do re­flek­sji nad tym, co mo­gło­by pójść nie tak w na­szym życiu: po pro­stu zsy­ła­ją nam różne kom­pli­ka­cje ży­cio­we, że­by­śmy prze­ko­na­li się sami. Tak na­praw­dę wy­świad­cza­ją nam przy­słu­gę: jeśli po­dej­dzie­my do pro­ble­mu z od­po­wied­nim na­sta­wie­niem, praw­do­po­dob­nie na­tchnie nas on nową wdzięcz­no­ścią za to, jak wy­glą­da nasze życie.

Przy odro­bi­nie wy­sił­ku i spry­tu mo­żesz zna­leźć dobrą stro­nę nie­mal każ­dej trud­no­ści, w ja­kiej się znaj­dziesz. Bez wzglę­du na to, jak źle przed­sta­wia­ją się spra­wy, pra­wie za­wsze mo­gło­by być go­rzej – już sam ten fakt to powód do wdzięcz­no­ści.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

b8d318b3-040d-4fb4-8791-8d00b3e1a3ba
bde66623-108a-476c-8037-ea12eb015085

Zaloguj się aby komentować

W ra­mach tre­nin­gu ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji wy­obraź sobie, że od­bie­rasz te­le­fon z in­for­ma­cją o śmier­ci bli­skie­go przy­ja­cie­la. Daj sobie kilka se­kund na to, żeby na­praw­dę do­tar­ła do cie­bie ta moż­li­wość. My­śląc o tym, spró­buj oczy­ma duszy zo­ba­czyć sie­bie na po­grze­bie tego przy­ja­cie­la. Bę­dzie to wi­zu­al­ny ele­ment ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji. A teraz wróć do swo­ich co­dzien­nych zajęć. Ist­nie­je duża szan­sa, że przy na­stęp­nym spo­tka­niu z tym przy­ja­cie­lem po­czu­jesz przy­pływ ra­do­ści, że wciąż żyje. Sta­nie się tak dla­te­go, że jego ist­nie­nie na krót­ką chwi­lę prze­sta­ło wy­da­wać ci się czymś oczy­wi­stym.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

9664b83c-e141-4676-982b-74c257e105d1
02720743-c03c-46e9-9d4d-6af7e35abdf9

@splash545 to jak z lodówką, masz w głowie że w sumie nic tam nie ma. Ale jak otworzysz drzwi i zapali się światło to znadziesz co przegryźć

@CzosnkowySmok to ja mam na odwrót, zazwyczaj idę do lodówki z myślą, że coś tam znajdę dla siebie, a jak ją otwieram to jednak stwierdzam, że nic tam nie ma. xd

Zaloguj się aby komentować

Starożytni filozofowie stoiccy (...) Od czasu do czasu ce­lo­wo wy­obra­ża­li sobie, pod ja­ki­mi wzglę­da­mi mo­gło­by ukła­dać im się w życiu go­rzej. Może to brzmi jak re­cep­ta na de­pre­sję, ale w rze­czy­wi­sto­ści było wręcz prze­ciw­nie. Za­sta­na­wia­jąc się nad tym, co mo­gło­by pójść nie tak, sto­icy za­ta­pia­li w swo­jej pod­świa­do­mo­ści ko­twi­cę (cho­ciaż nie po­słu­gi­wa­li się tym po­ję­ciem psy­cho­lo­gicz­nym). Obec­ność ta­kiej ko­twi­cy wpły­wa­ła na to, jak póź­niej po­strze­ga­li wła­sne re­alia. Za­miast po­rów­ny­wać stan fak­tycz­ny do swo­je­go wy­ma­rzo­ne­go życia, przyj­mo­wa­li za punkt od­nie­sie­nia owe za­ko­twi­czo­ne gor­sze oko­licz­no­ści – i do­cho­dzi­li do wnio­sku, że ich rze­czy­wi­stość wcale nie jest taka zła.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

be0556b5-e5dc-4c2e-a9aa-85c4ac4365d1
3ac018ae-02e0-4126-8628-7f33f80b2323

Zaloguj się aby komentować

Trak­tu­jąc kom­pli­ka­cję ży­cio­wą jako sto­ic­ką próbę, wy­ry­wa­my pod­świa­do­mość z pętli pro­blem–re­ak­cja. A do­kład­niej, unie­moż­li­wia­my jej taką in­ter­pre­ta­cję wy­da­rzeń, która wska­zu­je win­ne­go na­szych pro­ble­mów, bo za­kła­da, że ktoś nas krzyw­dzi albo wy­ko­rzy­stu­je. Tym samym nie do­pusz­cza­my do głosu swo­ich emo­cji, a to nie tylko ra­dy­kal­nie ob­ni­ża ob­ni­ża emo­cjo­nal­ny koszt pro­ble­mu, lecz także zwięk­sza szan­se na to, że po­ra­dzi­my sobie z nim w ra­cjo­nal­ny spo­sób.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

a96dd676-8c38-43dc-b8e6-579a948665ea
6c8dc83a-1b96-43ad-b2e6-c5c0eeac971d

Zaloguj się aby komentować

Kiedy w twoim życiu po­ja­wia się jakaś kom­pli­ka­cja, pod­świa­do­mość stara się zro­zu­mieć, skąd się wzię­ła, i czę­sto wska­zu­je win­ne­go: szuka osoby, która za nią stoi, i przy­pi­su­je jej nie­cne po­bud­ki. Mó­wiąc ogól­niej, twoja pod­świa­do­mość za­zwy­czaj po­strze­ga kom­pli­ka­cje jako nie­za­słu­żo­ne mę­czar­nie. Dla­te­go pró­bu­je cię prze­ko­nać, że wy­rzą­dzo­no ci krzyw­dę. Jeśli nie po­dej­miesz kro­ków, żeby po­wstrzy­mać ten pro­ces, szyb­ko po­czu­jesz przy­pływ emo­cji po­twier­dza­ją­cych tę in­ter­pre­ta­cję wy­da­rzeń. A to po­gar­sza spra­wę, bo pod­świa­do­mość wy­mu­sza na świa­do­mo­ści po­słu­szeń­stwo za po­mo­cą zrzę­dze­nia, za to emo­cje pro­wo­ku­ją do krzy­ku. Dla­te­go gdy spo­tka cię jakaś kom­pli­ka­cja ży­cio­wa, ku swo­je­mu za­sko­cze­niu mo­żesz mi­mo­wol­nie za­cząć krzy­czeć na osobę, którą obar­czy­ła za to od­po­wie­dzial­no­ścią twoja pod­świa­do­mość.

Zatem gdy kom­pli­ku­je ci się życie, twoja świa­do­mość może stać się celem po­dwój­ne­go ataku – czyli zna­leźć się w krzy­żo­wym ogniu – gdzie szar­żę pro­wa­dzi pod­świa­do­mość, a wspar­cie za­pew­nia­ją emo­cje. W ta­kich oko­licz­no­ściach świa­do­mo­ści trud­no jest trzeź­wo my­śleć, więc może ci pod­po­wie­dzieć kiep­skie roz­wią­za­nie pro­ble­mu. Co gor­sza, raz roz­bu­dzo­ne emo­cje nie dają się łatwo stłu­mić, więc mogą mącić ci w gło­wie jesz­cze długo po tym, jak po­ra­dzisz sobie z sy­tu­acją, w któ­rej się po­ja­wi­ły. Dodam, że praca nad emo­cja­mi i pod­świa­do­mo­ścią to wy­zwa­nie na całe życie.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

d0b2e432-bd09-4b3c-90c4-2d4d5b766441
9a2c730a-96ee-4795-bbff-3b00208af7e4

Ona nie jest naszym wrogiem, jej zadaniem jest między innymi utrzymanie nas przy życiu i tak np jako małe dziecko czujemy strach przed zostaniem samemu, bo dla dzieciaczka to oznacza rychłą śmierć, to jest tak głęboko wdrukowane w umysł, że niektórzy ludzie już dorosłym życiu odczuwają ten strach przed utratą bliskiej osoby, pamiętam moje pierwsze związki, jak reagowałem na informacje o zerwaniu, dosłownie panika i lament, jakby rozstanie oznaczało śmierć, nawet kiedy już zarabiałem dość dobrze i niczego mi nie brakowało do życia.

Po kilku razach mi przeszło, bo myk polega na tym że trzeba przeżyć to czego się boimy, aż ta mała kurwinka zrozumie że jesteś duży, innej drogi nie znam, jak tylko chłonięcie strachu ze spokojem

@Gepard_z_Libii ano nie jest, bo gdyby nie ona i automatycznym odruchom powstającym dzięki niej, pewnie ciężko byłoby przeżyć choć kilka lat na tym świecie. Na pewno każdy jest w stanie przypomnieć sobie sytuacje kiedy zdążyliśmy się uchylić, odskoczyć, czy odpowiednio przekręcić przed upadkiem, nim zdążyliśmy cokolwiek pomyśleć. Natomiast warto mieć świadomość jak ona działa i że wcale nie musimy poddawać się i podążać za jej pierwotnymi lękami i rozpamiętywać je w nieskończoność.

A to co piszesz o strachu to fakt, bo ucieczka i brak konfrontacji ze swoim lękiem prowadzi do jego kumulacji, a wtedy odezwie się kiedyś w przyszłości, lub będzie na nas oddziaływał ukryty i sterował całym naszym życiem.

@splash545 hehe daleko szukać nie muszę, wczoraj miałem stłuczkę rowerem, koleś we mnie wjechał i go chwyciłem, bo leciał na jape, nic nie planowałem, to był dosłownie ułamek sekundy, aż dumny z siebie byłem, że tak szybko zareagowałem.


Co do strachu, to pocieszające w tym wszystkim jest, że jak wyzbędziesz się lęku przed jedną rzeczą, to z kolejnymi jest o wiele lżej

Zaloguj się aby komentować

A skąd bie­rze się wła­dza pod­świa­do­mo­ści? Mó­wiąc naj­pro­ściej, pod­świa­do­mość nie gra fair. Jeśli świa­do­mość znaj­dzie roz­sąd­ny powód, żeby od­rzu­cić jej su­ge­stię, pod­świa­do­mość po pro­stu wy­su­nie ją po­now­nie – a potem jesz­cze raz i jesz­cze, do skut­ku. To dla­te­go po­chła­niasz po obie­dzie drugi ka­wa­łek cia­sta, cho­ciaż tak na­praw­dę nie po­trze­bo­wa­łeś nawet pierw­sze­go. I dla­te­go gdy po­zwa­lasz sobie na jedno piwo, zaraz się­gasz po na­stęp­ne. Al­ko­hol za­war­ty w pierw­szym wpły­wa na twój mózg, ogra­ni­cza­jąc zdol­ność świa­do­mo­ści do opie­ra­nia się pod­szep­tom pod­świa­do­mo­ści, dla­te­go masz ocho­tę na „jesz­cze jedną, już na­praw­dę ostat­nią bu­tel­kę”.

Zda­rza się też, że pod­świa­do­mość prze­bie­gle czeka z pod­su­nię­ciem ci ja­kie­goś po­my­słu, aż po­ło­żysz się spać. Chcesz za­snąć, więc wy­rzu­casz go ze swo­ich (świa­do­mych) myśli, ale on wraca jak bu­me­rang. Zanim wzej­dzie słoń­ce, twoja świa­do­mość praw­do­po­dob­nie ska­pi­tu­lu­je: zrobi wszyst­ko, czego życzy sobie pod­świa­do­mość, byle tylko wresz­cie się za­mknę­ła.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

9363965b-dcab-47ab-909b-64cf0264f678
385d6488-720a-418b-9279-c51253b9da7e

Naciągane. Podświadomość z żarciem i chlaniem niewiele ma wspólnego, za to z intuicją, prekognicją, pamięcią "głęboką" i pamięcią genetyczną już tak. Bardzo słabo zbadany obszar, ale przyjmuje się, że to najbardziej pierwotna, "zwierzęca" świadomość ludzka.

Zaloguj się aby komentować

Je­steś isto­tą o dwo­istej na­tu­rze, po­nie­waż skła­dasz się za­rów­no z umy­słu, jak i ciała. Co wię­cej, twój umysł rów­nież dzie­li się na dwie czę­ści: świa­do­mą i pod­świa­do­mą. Ze wzglę­du na cen­tral­ny cha­rak­ter świa­do­mo­ści do­brze wiesz, w jaki spo­sób ona dzia­ła. Tego sa­me­go nie da się jed­nak po­wie­dzieć o two­jej pod­świa­do­mo­ści.

Jeśli chcesz zdo­być dowód na ist­nie­nie pod­świa­do­mo­ści oraz zro­zu­mieć, jak funk­cjo­nu­je, oddaj się me­dy­ta­cji zazen. Znajdź spo­koj­ne miej­sce, w któ­rym bę­dziesz mógł usiąść albo naj­le­piej po­ło­żyć się na pięć minut. Za­mknij oczy i nie myśl o ni­czym – to zna­czy: spró­buj o ni­czym nie my­śleć. Prze­ko­nasz się, że to nie­zmier­nie trud­ne za­da­nie. Do two­jej świa­do­mo­ści nie­ustan­nie będą się prze­dzie­rać różne myśli – a do­kład­niej, bę­dzie ci je pod­su­wać pod­świa­do­mość.

Świa­do­mość jest wy­raź­nie ra­cjo­nal­na, na­to­miast pod­świa­do­mość dzia­ła w spo­sób pół­ra­cjo­nal­ny. Miewa sza­lo­ne po­my­sły, czego do­wo­dem są nasze sny. Jest przy tym po­dat­na na różne zwod­ni­cze su­ge­stie. Na przy­kład gdy ku­pu­jesz coś, czego wcale nie po­trze­bu­jesz, praw­do­po­dob­nie ro­bisz to dla­te­go, że agen­cja re­kla­mo­wa sku­tecz­nie za­szcze­pi­ła taki po­mysł w two­jej pod­świa­do­mo­ści, która z kolei prze­ko­na­ła do za­ku­pu świa­do­mość.

Mo­gło­by się wy­da­wać, że z racji swo­jej ra­cjo­nal­no­ści prym w na­szym umy­śle bę­dzie wio­dła świa­do­mość – ale tak nie jest. Wręcz prze­ciw­nie, wy­glą­da na to, że świa­do­mość chęt­nie od­gry­wa rolę sługi pod­świa­do­mo­ści. Na przy­kład, za­miast szu­kać spo­so­bu na ob­ni­że­nie uciąż­li­wych rat kre­dy­to­wych, wy­ko­rzy­stu­jąc zdol­ność lo­gicz­ne­go my­śle­nia, twoja świa­do­mość może gło­wić się nad tym, jak sfi­nan­so­wać zakup eks­tra­wa­ganc­kie­go sa­mo­cho­du, który two­jej pod­świa­do­mo­ści wy­da­je się nie­zbęd­ny do życia.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

95c19b56-98eb-4798-8490-c7be1fba1b14
df8b6a24-9822-4c71-b468-657b92a07d24

Zaloguj się aby komentować

„ofia­ry nie­spra­wie­dli­wo­ści”. Wiele osób chęt­nie przyj­mu­je tę ety­kiet­kę. W końcu jako ofia­ra nie po­no­sisz od­po­wie­dzial­no­ści za te aspek­ty swo­je­go życia, które nie uło­ży­ły się po two­jej myśli. Po­nad­to z ofia­rą na­le­ży ob­cho­dzić się w szcze­gól­ny spo­sób: osoby o tym sta­tu­sie po­trze­bu­ją czasu, żeby wró­cić do sił, a w grę może nawet wcho­dzić pew­ne­go ro­dza­ju od­szko­do­wa­nie. Rów­no­cze­śnie jed­nak od­gry­wa­nie roli ofia­ry praw­do­po­dob­nie na­si­li tylko cier­pie­nie, ja­kie­go do­świad­czasz w wy­ni­ku do­zna­nych krzywd, gdyż wy­wo­łu­je po­czu­cie bez­rad­no­ści.

Czło­wiek od­por­ny psy­chicz­nie nie wej­dzie w rolę ofia­ry. Wzbu­dzał­by wtedy li­tość, a on nie uważa się za god­ne­go po­li­to­wa­nia. Jest silny i kom­pe­tent­ny. Wpraw­dzie nie ma wpły­wu na to, czy spo­tka go jakaś nie­spra­wie­dli­wość, ale może za­de­cy­do­wać, jak na nią za­re­agu­je. Albo po­zwo­li, żeby ze­psu­ła mu dzień, a w dłuż­szej per­spek­ty­wie znisz­czy­ła mu życie, albo od­waż­nie stawi jej czoła, z opty­mi­zmem szu­ka­jąc spo­so­bów na omi­nię­cie prze­szkód, jakie inni nie­słusz­nie umie­ści­li na jego dro­dze.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

55e95b03-c63d-4bcc-bbc1-b9d22c2204c8
80d652ec-08de-491b-8896-f24ad1b28ca2

Zaloguj się aby komentować

Speł­ni­łem jaki czyn dla dobra ogółu? Więc sam od­nio­słem ko­rzyść. To za­wsze miej przed oczy­ma i w pracy nie usta­waj nigdy!


Marek Aureliusz, Rozmyślania


Od człowieka żąda się tylko, by przynosił pożytek ludziom: jeśli potrafi – wielu, a jeśli nie – to choćby nielicznym, a jeśli nie – to choćby najbliższym, a jeśli nie – to choćby samemu sobie. Jeśli bowiem stanie się pożyteczny dla innych, działa także dla wspólnej sprawy. Podobnie ten, kto staje się gorszy, nie tylko szkodzi sobie, lecz także tym wszystkim, którym mógłby pomóc, gdyby stał się lepszy. A więc każdy, kto ma zasługi wobec samego siebie, tym samym przynosi korzyść innym, gdyż przygotowuje dla nich pomoc w przyszłości.


Seneka, O bezczynności


Takie dwa cytaty wynalazłem dla siebie, z motywacją do dalszej pracy, przede wszystkim w poszerzaniu swojej refleksyjności, a także przy trwaniu w codziennych wyborach jakościowego życia w zgodzie z samym sobą. Właśnie tego sobie życzę, bo są to rzeczy zależne ode mnie. A cały ten post wrzucam z okazji drugiej rocznicy mojej praktyki stoickiej, to właśnie dzięki niej mogę robić to co robię i nie zamierzam przestać.


#stoicyzm #oczynieniupostepow

781dfc8e-586e-41d0-b700-784d75ff8a41

Zaloguj się aby komentować

Za­uwa­ży­łem, że sto­jąc w korku, wy­dzie­ram się na in­nych kie­row­ców, cho­ciaż mnie nie sły­szą. A nawet gdyby do­cie­ra­ły do nich moje wy­zwi­ska, i tak tkwi­li na za­tło­czo­nej ulicy tak samo jak ja i nie mogli nic na to po­ra­dzić. Czemu więc słu­żył mój krzyk? Może chcia­łem w ten spo­sób po­pra­wić sobie sa­mo­po­czu­cie? Rze­czy­wi­ście, przy­no­sił mi ulgę, ale tylko chwi­lo­wą. Póź­niej znów ogar­nia­ła mnie złość. Do­sze­dłem do wnio­sku, że dużo le­piej by­ło­by w ogóle się nie zde­ner­wo­wać; wtedy nie mu­siał­bym robić nic, żeby cho­ciaż na mo­ment po­pra­wić sobie na­strój. 

Kon­ty­nu­owa­łem swoje roz­my­śla­nia nad zło­ścią i gro­ma­dzi­łem ko­lej­ne do­wo­dy na to, jak sam się nią krzyw­dzę.

Zła­pa­łem się na przy­kład na tym, że krzy­czę na po­li­ty­ków, któ­rych oglą­dam w te­le­wi­zji. Cóż za non­sens, prze­cież nie mogą mnie usły­szeć! Za­uwa­ży­łem też, że cza­sem od­ży­wa we mnie na nowo złość z po­wo­du dawno mi­nio­nych wy­da­rzeń. Tuż przed za­śnię­ciem nagle przy­po­mi­na­ło mi się, jak ktoś mnie ura­ził wiele mie­się­cy wcze­śniej. Póź­niej przez kilka go­dzin prze­wra­ca­łem się z boku na bok, a na­stęp­ne­go dnia obu­dzi­łem się w pa­skud­nym hu­mo­rze.

W efek­cie tego śledz­twa za­czą­łem się zło­ścić na sie­bie za to, że złosz­czą mnie takie dro­bia­zgi. Do­sze­dłem do wnio­sku, że czas naj­wyż­szy po­ra­dzić sobie z nie­kon­tro­lo­wa­nym gnie­wem. Za­kła­da­łem, że jeśli na­uczę się nie wście­kać z po­wo­du co­dzien­nych kom­pli­ka­cji, zo­sta­nie mi nie­wie­le zło­ści, z którą będę mu­siał sobie ra­dzić.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

#stoicyzm

37797d11-0c98-4cff-ac74-f1cebf9397cf
25bf0b42-6458-4d09-8a91-56e0ab92587c

Serio ktoś tak ma? Każdemu chyba zdazrza się rzucić obelżywym wyrazem, ale taki słowotok świadczy raczej o niestabilności psychicznej. Pojeb za kółkiem innymi słowy.

@kitty95 widocznie są osoby, które tak mają i nawet niektóre z nich wydają się całkiem w porządku, więc niekoniecznie są niestabilne psychicznie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Natomiast dla mnie jazda samochodem i te wszystkie niespodziewane sytuacje na drodze okazały się doskonałą okazją do ćwiczenia opanowania i cierpliwości. Rozwój tych cech na drodze zaczął rzutować na wszelkie inne aspekty mojego życia.

@splash545 kumpel kiedyś takim jogurciki wrzucał na ochłodę. Prosił o uchylenie okienka, jeb otwarty jogurcik do środka i spierdlamy. Ale to były stare czasy, gdzie Stolica nie była tak pokorkowana i dash camów nie było.

Zaloguj się aby komentować

Jak zatem na­le­ży za­re­ago­wać, kiedy czu­je­my, że ktoś nas skrzyw­dził? Zda­niem Se­ne­ki po­win­ni­śmy zro­bić wszyst­ko, żeby nie wpaść w złość. Dzię­ki temu nie bę­dzie­my mu­sie­li sobie z nią ra­dzić: ani jej wy­ra­żać, ani tłu­mić. Wiele osób bez na­my­słu od­rzu­ci tę radę. „Nie je­ste­śmy w sta­nie po­wstrzy­mać się od zło­ści” – wy­ja­śnią. „Tak po pro­stu re­agu­je­my, i już”.

Oso­bi­ście po­le­mi­zo­wał­bym z tą opi­nią. Cho­ciaż nie uwa­żam się za czło­wie­ka sko­re­go do zło­ści, z całą pew­no­ścią po­tra­fię wpaść w złość, jed­nak jej rola w moim życiu zmie­ni­ła się, odkąd stu­diu­ję fi­lo­zo­fię sto­ic­ką.

Mo­ment olśnie­nia na temat zło­ści prze­ży­łem w po­cze­kal­ni przed ga­bi­ne­tem le­kar­skim. Za­zwy­czaj w ta­kich sy­tu­acjach za­bie­ram ze sobą coś do czy­ta­nia, po­nie­waż le­ka­rze czę­sto się spóź­nia­ją. Tego dnia moją lek­tu­rą był esej Se­ne­ki o gnie­wie – bo cóż by in­ne­go? Wi­zy­ta opóź­ni­ła się o go­dzi­nę, a ja do­ko­na­łem w tym cza­sie in­te­re­su­ją­ce­go od­kry­cia: do­brze wie­dzia­łem, że mam pełne prawo zde­ner­wo­wać się na le­kar­kę, która ka­za­ła mi tak długo cze­kać, ale nie mo­głem się do tego zmu­sić. Se­ne­ka prze­ko­nał mnie, że by­ło­by to nie­mą­dre, bo wpa­da­jąc w złość, tylko wy­rzą­dził­bym krzyw­dę sobie sa­me­mu. Dzię­ki temu zda­rze­niu zro­zu­mia­łem, że po­tra­fię obyć się bez zło­ści, co wcze­śniej wy­da­wa­ło mi się nie­moż­li­we.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

#stoicyzm

bfac6ced-fe72-48f4-b0f3-a96449b620ae
bd5fa220-9b45-4e41-8980-cd5666e136e1

@splash545 tylko trzeba pamiętać, że czym innym jest brak złości a powstrzymywanie jej.

Powstrzymaną złość trzeba gdzieś uwolnić. A tutaj chodzi o sytuację gdzie złość w ogóle nie powstaje.

Zaloguj się aby komentować

Kiedy wpa­da­my w złość, mamy do wy­bo­ru dwie moż­li­wo­ści: albo ją wy­ra­zić, albo stłu­mić. Stłu­mio­na złość może się w nas za­ko­rze­nić i przejść w stan uśpie­nia, by za­pło­nąć po­now­nie w na­szej świa­do­mo­ści w zu­peł­nie nie­spo­dzie­wa­nym mo­men­cie, na przy­kład rok po sy­tu­acji, która ją wy­wo­ła­ła. Wię­cej – echa zło­ści mogą od­zy­wać się w nas przez kil­ka­dzie­siąt lat. Z wie­kiem mamy coraz słab­szą pa­mięć, ale nie za­po­mi­na­my krzywd, jakie nam wy­rzą­dzo­no. Dzie­więć­dzie­się­cio­lat­ka, która może nie wie­dzieć, jaki jest dzień ty­go­dnia ani rok, po­tra­fi dość szcze­gó­ło­wo przy­wo­łać z pa­mię­ci in­cy­dent, który zde­ner­wo­wał ją pół wieku wcze­śniej, i znów wpaść w gniew z jego po­wo­du.

Wy­obraź­my sobie teraz, że za­miast tłu­mić złość, swo­bod­nie ją wy­ra­ża­my. Jeśli zro­bi­my to w spo­sób sprzecz­ny z pra­wem, mo­że­my skoń­czyć w wię­zie­niu. Na­to­miast wy­ra­że­nie zło­ści w ak­cep­to­wa­ny spo­łecz­nie spo­sób nie za­wsze krzyw­dzi osobę, która jest jej ad­re­sa­tem, za to za­wsze ma ne­ga­tyw­ny wpływ na nas sa­mych.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

7b68aeca-0399-4b14-b524-b58d4d1406a7
78527a4e-b349-417c-8f5d-1e56dfff7799

@KatieWee @PaczamTylko można zacząć od nazwania emocji: czuję złość (specjalnie tak, a nie "jestem zła", bo nie jestem złą osobą, tylko odczuwam emocję pt. złość), a potem w zależności od sytuacji - jak się da to wyjść z pomieszczenia i dać sobie moment na odparowanie, a jak się nie da to ćwiczenia oddechowe pomagają.

Dobra też jest cegła antystresowa, ale ona chyba nie jest akceptowalna społecznie xD

Nie wiem czy w ogóle możliwe jest wytrenowanie całkowitego "wyłączania" złości. Albo trzebaby zacząć w okresie formowania się osobowości albo mieć jakieś mocne genetyczne predyspozycje.


Pytanie też czy całkowity brak emocji, to jest coś pozytywnego? Emocjam różnimy się od "AI". Wszystkie zwierzęta mają emocje.

@kitty95 całkowity brak emocji nie jest możliwy, staranie się osiągnięcia czegoś takiego jest błędem bo człowiek jest istota emocjonalną i należy ten fakt zaakceptować.

Natomiast można się nauczyć żyć z własnymi emocjami i nie dawać się im kontrolować. To o czym piszesz to faktycznie byłaby sytuacja optymalna, żeby to zrobić na etapie kształtowania się osobowości, jednak najczęściej nie mamy takiego komfortu. No ale nic straconego bo można to zrobić w dowolnym momencie życia. Tylko wymaga to regularnych ćwiczeń, najlepiej codziennych. (zupełnie jak z siłką czy innym sportem) I jednemu zejdzie z tym pół roku, innemu 2 lata. Ale jest to możliwe i warto się takich rzeczy uczyć, choćby efekty miały być nawet częściowe.

Zaloguj się aby komentować

Lu­dzie re­agu­ją na kom­pli­ka­cje ży­cio­we na różne spo­so­by. Nie­któ­rzy prze­ży­wa­ją je wy­jąt­ko­wo mocno – nawet drob­na trud­ność wy­wie­ra istot­ny wpływ na ich stan emo­cjo­nal­ny i długo do­cho­dzą do sie­bie. Część z nich nie po­tra­fi zna­leźć żad­ne­go roz­wią­za­nia, inni wcho­dzą w rolę ofia­ry i skar­żą się wszyst­kim wokół, jakie to nie­spra­wie­dli­we, że muszą zma­gać się z takim pro­ble­mem. Mogą nawet prze­ko­ny­wać, że jako ofia­ry nie po­win­ni sami szu­kać wyj­ścia z trud­nej sy­tu­acji – ktoś po­wi­nien zro­bić to za nich.

Więk­szość z nas jest jed­nak bar­dziej od­por­na. Na kom­pli­ka­cje, któ­rych do­świad­cza­my, re­agu­je­my nie bez­rad­no­ścią i przy­gnę­bie­niem, lecz po­czu­ciem fru­stra­cji. W wielu przy­pad­kach jest to re­ak­cja mi­mo­wol­na: nie de­cy­du­je­my o tym, czy ogar­nie nas fru­stra­cja, tak jak aler­gik nie de­cy­du­je o tym, czy kich­nie, kiedy w po­wie­trzu unosi się pyłek kwia­to­wy. Dzie­je się to nie­za­leż­nie od nas.

Ist­nie­je jed­nak ważna róż­ni­ca mię­dzy kich­nię­ciem a fru­stra­cją. Ki­cha­jąc, po­zby­wa­my się tego, co draż­ni nasze za­to­ki, więc po chwi­li od­czu­wa­my ulgę. Na­to­miast fru­stra­cja czę­sto prze­ra­dza się w złość. To nie­do­brze, po­nie­waż zło­ści nie da się po­go­dzić z uczu­ciem szczę­ścia; można ją wręcz uznać za prze­ci­wień­stwo ra­do­ści. Zatem re­agu­jąc fru­stra­cją na pro­blem, tylko po­gar­sza­my spra­wę.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

#stoicyzm

b09bc932-da25-4aab-8466-56e9e9a70d15
76036576-e7ee-4564-b21d-0736c2577cfb

Ostatnio oglądałam wywiad z babeczką neuronaukowczynią czy jakoś tak, która powiedziała, że nie ma tak że nie mamy kontroli nad naszymi zachowaniami i emocjami. Pierwszy odruch, jest wyuczony, automatyczny, właśnie np. złość,. Potem zaczynamy mieć przestrzeń, aby wpłynąć na to co czujemy już bardziej świadomie i dzięki nauroplastyczności i treningowi mózgu, mozemy zmienić te nasze automatyzmy.


https://youtu.be/DUz_6o92f1I?si=IqTDRfFA4_YcAYEg

@Fafalala dokładnie o tym jest stoicyzm, fajnie, że jest potwierdzenie w neurobiologii. Wywiad zapisuje i jakoś w weekend sobie obejrzę.

@Fafalala

Nie są więc namiętnością wzruszenia powstałe pod wpływem żywych wyobrażeń przedmiotów, jeżeli tylko ich doznajemy, ale stają się nią dopiero wtedy, kiedy im ulegamy i pozwalamy się takiemu bezwolnemu poruszeniu porwać za sobą. Jeśli bowiem ktoś bladość na twarzy, łzy tryskające, wzburzenie wstydliwych soków, głębokie westchnienia, spojrzenia, które nagle stają się bardziej ogniste, albo coś podobnego uważa za objaw namiętności i za oznakę świadczącą o stanie wewnętrznym, jest w błędzie i nie rozumie tego, że są to wzruszenia ciała. Tym się tłumaczy, że bardzo często żołnierz, nawet najwaleczniejszy, kiedy wkłada na siebie zbroję, blednieje, i że najodważniejszemu wojownikowi, gdy dadzą hasło do boju, cośkolwiek zadrżą kolana, i że wielkiemu wodzowi, zanim hufce zderzą się z sobą, serce kołacze się w piersi, i że znakomitemu krasomówcy, gdy się przygotowuje do wygłoszenia mowy, sztywnieje język.

Poznaj, w jaki sposób namiętności po- wstają, wzrastają i przybierają nadmierne rozmiary. Oto pierwsze ich poruszenie nie jest dobrowolne, jest jak gdyby wylęgiwaniem się namiętności i pewnego rodzaju groźbą. Drugie następuje za zgodą woli, jeszcze nie zaciętej w uporze: trzeba by, żebym się zemścił, skoro doznałem obrazy; trzeba by temu a temu wymierzyć karę, skoro popełnił występek. Trzecie poruszenie już nie daje się pohamować, już nie tylko pragnie się zemścić, gdy trzeba, lecz przede wszystkim oponowuje rozum. Pierwszego odruchu nie jesteśmy w stanie uniknąć za pomocą rozumu, podobnie jak objawów występujących w ciałach, o czym mówiliśmy wyżej, jak na przykład, by cudze ziewanie nie pobudzało i nas do ziewania, by automatycznie nie zamykały się oczy, gdy nagle zagrożą im palce. Takim odruchom rozum nie może zapobiec, a przyzwyczajenie i pilna uwaga osłabiają poniekąd wrażliwość. To drugie jednak poruszenie, które z rozmysłu się rodzi, rozmysłem bywa tłumione.


Seneka, O gniewie

Zaloguj się aby komentować

Lu­dzie czę­sto sta­ra­ją się prze­bić nasze opo­wie­ści o kom­pli­ka­cjach. Je­że­li po­wie­my, że za­tru­li­śmy się je­dze­niem w re­stau­ra­cji, w za­mian mogą nam zre­la­cjo­no­wać ze szcze­gó­ła­mi, jak przez trzy dni cier­pie­li po zje­dze­niu taco ze sto­iska ulicz­ne­go w Ti­ju­anie w Mek­sy­ku. Są też osoby, które po­tra­fią mówić nie­mal wy­łącz­nie o swo­ich ży­cio­wych przej­ściach, przy oka­zji wskrze­sza­jąc w sobie gniew, jaki w nich wy­wo­ła­ły. Rzecz jasna, tacy lu­dzie nie są naj­przy­jem­niej­szy­mi to­wa­rzy­sza­mi. Mimo to jeśli się na nich na­tkniesz, zwróć bacz­ną uwagę na ich za­cho­wa­nie. Czy re­agu­jesz cza­sem na pro­ble­my w ten sam spo­sób? A jeśli tak, to czy mo­żesz nad tym w jakiś spo­sób za­pa­no­wać? Jeśli zdo­łasz to zro­bić, bę­dzie ci się żyło znacz­nie ła­twiej, a nawet być może od­kry­jesz, że je­steś szczę­śliw­szy niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

1c5f9b94-ef77-46bd-a878-3816acac6368
05992f77-87d5-46a0-a4c2-bd8dfb5aa90b

To jest bardzo ciekawe zjawisko wynikające bezpośrednio z niedowartościowania i potrzeby bycia lepszym, nawet w negatywnych aspektach. Czasem też tak się manifestuje ego wywalone w kosmos - czyjaś historia nie może być absolutnie lepsza od mojej.

Zaloguj się aby komentować

Jeśli za­czniesz ob­ser­wo­wać, jak wpły­wa­ją na cie­bie roz­ma­ite kom­pli­ka­cje, doj­dziesz do waż­nych wnio­sków. Spró­buj pro­wa­dzić dzien­nik kom­pli­ka­cji: opi­sy­wać pro­ble­my, które cię spo­ty­ka­ją, ich źró­dło, zna­cze­nie i swoją re­ak­cję na nie. Dzię­ki temu uświa­do­misz sobie, że kom­pli­ka­cje ży­cio­we wiążą się z dwoma ro­dza­ja­mi kosz­tów. Pierw­szy można okre­ślić jako koszt fi­zycz­ny. Jeśli twój sa­mo­chód ze­psu­je się na au­to­stra­dzie, bę­dziesz mu­siał wy­ko­nać wiele kon­kret­nych rze­czy, żeby po­ra­dzić sobie z tą kom­pli­ka­cją, w tym wydać pie­nią­dze. Po­dob­nie, jeśli le­karz po­in­for­mu­je cię o cho­ro­bie no­wo­two­ro­wej, le­cze­nie, któ­re­mu się pod­dasz, może po­cią­gnąć za sobą kosz­ty fi­zycz­ne takie jak nud­no­ści i różne inne do­le­gli­wo­ści.

Jed­nak oprócz kosz­tów fi­zycz­nych po­nie­siesz rów­nież kosz­ty emo­cjo­nal­ne. Awa­ria sa­mo­cho­du może wy­wo­łać w tobie ogrom­ną złość, a dia­gno­za „no­wo­twór” może cię na­peł­nić głę­bo­kim smut­kiem. Co wię­cej, w wielu przy­pad­kach emo­cjo­nal­ny koszt kom­pli­ka­cji ży­cio­wej znacz­nie prze­wyż­sza jej koszt fi­zycz­ny.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

6a1585e6-f241-45a4-b654-42e6c2ff1e81
9ca7509a-f1b9-4d1f-9250-c27bef04ac51

Zaloguj się aby komentować