@LeniwaPanda nie za ostro zaczynasz? Jakiś Duet Rometu na początek byłby lepsiejszy - można kręcić, labo strzelić focha, można puścić kierownicę, jeść kanapki w trakcie jazdy, albo pisać na Hejto.
Canyon wypuścił nową szosę, z deklarowaną wagą zaczynającą się od 9,68 kg. D⁎⁎y nie urywa? Urywa jeszcze jak, bo to elektryk. Wydawało mi się, że 13kg Orbei to świetny wynik, a tu jest po prostu pogrom.
Canyon Endurace:flyon SUB-10 za skromne 45k pln.
Na pokładzie bateria 290 Wh, zintegrowane oświetlenie przód + tył, wbudowany tracker gps, Dura Ace, stożki 45 mm DT Swiss Erc 1100 Dicut, karbonowa sztyca i kokpit. Wagę można zrzucić jeszcze z opon i dętki, bo są jakieś Schwalbe ważące 280 gramów i butyle. Dać zamiast nich jakieś N.exty 2.0 i mleko lub TPU, a byłoby sub 9,5.
Mój aluminiak na szczękach, karbonowych stożkach z dorzuconą lemondką waży tylko nieco mniej.
@Furto No nieźle... jeszcze wygląda w sumie jak rower aero po prostu, jakby tył był zrobiony bardziej na wzór Aeroad'a to bym na pewno się pomylił, a tak to? A tak to się pewnie i tak pomylę jak nie zobaczę z bliska xD
@Furto Canyon ma ostatnio dobrą serię. Wystarczy wspomnieć o Canyon Endurace AllRoad, który jest za mniej niż 1000 euro i ma świetny stosunek jakości do ceny
Pierwszy rower (szosa) zawieszony bez pedałów i korby na ścianie, już wiem skąd się wzięły trzaski w korbę, to suport wolał o eutanazję. W środę będzie przesyłka.
2. rower (wół roboczy rasy cross) roz***ane hamulce, muszę dokupić te śruby mocujące V-breaki. Może zdążę do budowlanego. Opona z kolei zamówiona w złym rozmiarze, dzisiaj jest 15. dzień od odebrania zamówienia xD
@Furto a mnie dzisiaj typ w rowerowym odmówił sprzedaży nowego łańcucha xD
Wymieniłem korbę na nową, zapomniałem o łańcuchu. Podjechałem dzisiaj po pracy, typ wziął jakiś przyrząd i powiedział że mi nie sprzeda chyba że kupię nową obręcz na tył (nie mam kasety). Łańcuch jest tak wyciągnięty że nie mógł założyć takiego przyrządu do oceny stanu
Doradził mi to i owo więc wrócę do niego po wypłacie
Pierwsza prawdziwa setunia od dawien dawna... Ale kurna obrzydliwy wmordęwind przez cały powrót od Kiezmarku... Wcześniej też bardzo wietrznie. Uważam że tempo całkiem ok wyszło.
@GazelkaFarelka piękny kolor, zakup roweru Bianchi to jedna z rzeczy, którą kiedyś muszę zrobić :). Te bidony takie czyściutkie, nie porysowane, nówki nie śmigane?
Wczoraj zacząłem, dzisiaj skończyłem. Jak lekko się teraz kręci, rower dosłownie sam jedzie. Wjechała zębatka 48 zamiast 42, muszę tylko kupić dłuższy łańcuch - nie pomyślałem o tym podczas zakupu gratów.
Już dawno nic mnie tak nie umęczyło. Plastikowe, wkręcane zaślepki czy jak to się tam nazywa które rozpadały się w rękach.
Korba której nie dało się zdjąć z ośki, dopiero po nacięciu kątówką i użyciu przecinaka to cholerstwo zeszło. Wygięte zębatki to nieskuteczne użycie ściągacza do łożysk.
Ech, biednemu zawsze korba stanie bokiem
Na szczęście jutro zakupię nowe klamoty i będzie rowerek jak nowy. I to z większą zębatką
@Yes_Man miesiąc temu ściągałem nowego Srama i to gówno piekielne na kwadrat. Sram AXS jak już poszła śruba używając do tego imbusa i przedłużki, to miał nawet wbudowaną śrubę do wycisniecia całej korby z pressfita.
Natomiast kwadrat to jest jakiś pomiot piekielny. Ostatni raz sam wymieniałem support, nigdy więcej nie chce tego powtarzać.
Sram jeżdżony przeze mnie, katowany po >200W godzinami, a kwadrat używa moja dziewczyna jeżdżąc z dzieckiem xD
@onpanopticon 120 bo z młodym jadę. Byliśmy zapisani na 250 ale przez maturę nie było kiedy go rozjeździć i przepisaliśmy się na 120. Chociaż tak naprawdę to jest 130 + dojazd jakieś 30 to i tak się lekką ręką 160 uzbiera.
Jak tylko uczynicie nasze jeżdżenie rowerem po mieście odrobinę trudniejszym, to wracamy do samochodów i cieszcie się wtedy jeszcze większymi korkami do woli. W Polsce na 100% bym tyle na rowerze nie jeździł, właśnie temu, jak kierowcy traktują rowerzystów. Jeżdżenie na rowerze to mój wybór, a mus.
Tym bardziej żałosne, że najbardziej złośliwymi i nieszanującymi prawo zj€bami i tak zostają kierowcy osobówek. To u zapierdalaczy jest zwykle największy ból duupy.
Zastanawiam się jakbyście się odnaleźli na Wyspach, gdzie rowerzystom naprawdę dużo się wybacza, bo miastu naprawdę się to opłaca. Cała infrastruktura jest powoli przerabiana pod ZbiorKom i rowery i autom zostawia się coraz mniej miejsca. W Polsce też zacznie to iść w tę stronę, bo inaczej się nie da. Nie mogę się doczekać tego jeszcze większego bólu dupska.
Pojedź na zadupie rowerem, bo po wioskach fajnie się jeździ. Strzela opona. W drodze powrotnej prowadzisz rower. Jeszcze tylko 15km. Oto mój sposób na spędzenie tego pięknego dnia.