Zdjęcie w tle

Społeczność

Historia

683

O przyjaźni Tadeusza Kościuszki z Agrippą Hullem - czarnym służącym


John Paterson był jednym z najbliższych współpracowników Kościuszki w czasie kampanii pod Saratogą. Dwaj oficerowie stali się sobie tak bliscy, że – podobnie jak to zdarzało się w mroźne zimowe miesiące na północy stanu Nowy Jork w okresie kampanii pod Saratogą – czasami spali pod tym jednym kocem.


Ścisłe więzi łączące Kościuszkę z Patersonem objęły także czarnego służącego Patersona, Agrippę Hulla. W czasach gdy niewolnictwo wciąż istniało w stanach północnych, Hull, zwany przez wszystkich Grippy, był człowiekiem wolnym. Dowcipny czarny żołnierz Armii Kontynentalnej chętnie opowiadał o swoim ojcu, podobno afrykańskim księciu. Polski przyjaciel z upodobaniem słuchał historii Grippy’ego na temat jego afrykańskich korzeni.


Paterson, widząc rodzącą się między nimi więź, przekazał swojego służącego pod rozkazy Kościuszki i Grippy z radością służył odtąd polskiemu oficerowi jako jego zaufany ordynans.


(...)


Kościuszko postanowił wybrać się na rekonesans i obejrzeć pozycje na wschodnim brzegu, kazał Grippy’emu pilnować swojej kwatery położonej wysoko nad zakrętem rzeki, niedaleko miejsca, gdzie obecnie stoi pomnik polskiego bojownika. Kościuszko powiedział swojemu ordynansowi, że jedzie w dół rzeki i wróci za dwa albo trzy dni. Grippy, korzystając z jego nieobecności, urządził w domu przyjęcie – zaprosił na nie wszystkich niewolników i wolnych czarnych mężczyzn z obozu.


Goście pili wino i podziwiali popisy Grippy’ego, który paradował po chacie w należącym do Kościuszki odświętnym polskim mundurze: w granatowym kontuszu z karmazynowym kołnierzem i złotymi guzikami oraz czworokątnej czapce ozdobionej strusimi piórami. Ponieważ Kościuszko włożył swoje buty do konnej jazdy, Grippy posmarował sobie nogi czarnym mazidłem, żeby przypominały buty z cholewami. Kościuszko z jakiegoś powodu wrócił jeszcze tego samego wieczoru i kiedy z jego kwatery dobiegły go krzyki i śmiechy, zsiadł z konia i zakradł się do chaty, w której zastał niewolników wznoszących toasty na cześć Grippy’ego i nazywających go „Kościuszko”.


Zdumieni biesiadnicy zachowali się tak, jakby ujrzeli ducha albo, co gorsza, „samego szatana”, gdy prawdziwy Kościuszko stanął wśród nich. Spodziewając się razów od białego oficera, kilku czarnych mężczyzn wyskoczyło przez okna, a reszta wybiegła drzwiami. Przerażony Grippy padł Kościuszce do stóp i kuląc się, zawołał: „Wychłostaj mnie, zabij mnie, panie, zrób ze mną, co chcesz, panie generale”.


Kościuszko wziął jednak Grippy’ego za rękę i powiedział: „Powstań, książę. Nie przystoi godności afrykańskiego księcia padać na twarz przed kimkolwiek”. Kazał mu włożyć czapkę z piórami i poprowadził go przez obóz do kwatery generała Patersona. Widok czarnego mężczyzny w barwnym uniformie i czapce ze strusimi piórami zwrócił uwagę żołnierzy; wkrótce zebrał się tłum i podążył za Kościuszką, który zaciągnął swojego służącego do oficerów, aby wymierzyć mu stosowną karę za kradzież wina i używanie czyichś rzeczy osobistych.


Żołnierze spodziewali się, że czarny mężczyzna zostanie wychłostany za swoje niewłaściwe zachowanie, tymczasem Kościuszko przedstawił paradnie ubranego Grippy’ego jako księcia z Afryki, który postanowił przyłączyć się do walki. Polak mówił tak przekonująco, że wielu uwierzyło, iż Grippy jest księciem.


Oficerowie naprędce zbudowali dla Grippy’ego tron i zmusili go do wzniesienia licznych toastów, winem, brandy oraz koktajlem Hollands, czyli holenderskim ginem z żyta i jęczmienia, aromatyzowanym owocami jałowca. Uczestnicy przyjęcia wypalili na cześć swojego królewskiego gościa fajkę pokoju. Następnego ranka Grippy, zamiast z krwawymi pręgami od chłosty – normalna kara w tych czasach – obudził się ze straszliwym alkoholowym kacem.


Po wojnie Agrippa Hull osiadł w Stockbridge w stanie Massachusetts, założył firmę cateringową, kupił ziemię i zbudował dom. Przez wiele lat z rozrzewnieniem wspominał tę wstydliwą historię, powiadając, że ból głowy spowodowany nadmiarem wypitego alkoholu niewiele różni się od ukrzyżowania.


(Z książki Kościuszko. Książę chłopów)


#historia #ciekawostki #czytajzhejto #notatkismierdakowa

6f3bfe80-1681-4a90-a118-7746a58c84e6

Zaloguj się aby komentować

Formuła awarskiej okupacji polegała na tym, że koczownicy zjawiali się od czasu do czasu zbierać daniny i zmuszali młodych mężczyzn do współudziału w wyprawach wojennych. Jak wcześniej, musiało przy tej okazji dochodzić do różnych ekscesów. Jednak niesprawiedliwie byłoby patrzeć na mieszkańców południowej Polski jak na ciamajdy, które bezwolnie się poddawały. Niestety, przeciwnik dysponował lepszą technologią. Słowianie, walczący pieszo, nie mieli szans w otwartym polu pokonać awarskiej konnicy.


I wtedy doszło do sytuacji, która nieraz miała się powtarzać w historii kraju nad Wisłą. Gdy w 2013 roku CBOS pytał, co łączy Polaków, na pierwszym miejscu nie znalazły się historia, język, wiara, patriotyzm czy obyczaje. Najczęściej wybierana odpowiedź brzmiała: „klęski, katastrofy, nieszczęścia, wielkie tragedie, zagrożenie, kataklizmy, sytuacje kryzysowe”. Tak też się stało w drugiej połowie VIII wieku, kiedy na jakiś czas zapomniano o wróżdach rodowych i innych krzywdach, by stawić opór Awarom.


Ktoś musiał porwać Słowian znad Wisły do boju. Kandydat na bohatera walk z koczownikami jest tylko jeden. Nazywał się Krak.


___

(Z książki Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich)


#historia #ciekawostki #notatniksmierdakowa

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W 463 roku, dekadę po śmierci Attyli, ze wschodu przywiało kolejnych koczowników. Wedle greckiego pisarza Priskosa przypominało to prawdziwe domino. Na jego końcu byli Saragurowie, Ugurowie i Onogurowie wypędzeni przez Sabirów, wcześniej Sabirowie zostali wypędzeni przez Awarów, Awarowie przez nadmorskie ludy, a nadmorskie ludy – przez dzikie potomstwo gryfów, które wyłoniło się z morza. Ta ostatnia informacja może nie być wiarygodna.


(Barbarica)


#heheszki #historia #notatkismierdakowa

@smierdakow ciekawe ile wiedzielibyśmy o świecie gdyby nie główne agresywne religie świata w tych dwóch tysiącleciach

Zaloguj się aby komentować

Kto zgadnie jakie wydarzenie miało miejsce 7 lutego 1831?

Podpowiem, że związane jest z naszym krajem i barwami?


Jeśli nie wiecie, to podczas powstania listopadowego Sejm Królelstwa Polskiego podjął uchwałę o kokardzie narodowej czyli o polskich barwach narodowych. Była to pierwsza w historii regulacja prawna w tej sprawie. Cytując wikipedię :


Po raz pierwszy polskie barwy zostały uregulowane w uchwale Sejmu Królestwa Polskiego z 7 lutego 1831 na wniosek posła Walentego Zwierkowskiego, wiceprezesa Towarzystwa Patriotycznego, jako propozycja kompromisowa pomiędzy barwą białą – nadaną przez Augusta II Mocnego i proponowaną przez konserwatystów i trójbarwną – biało-czerwono-szafirową – barwami konfederacji barskiej proponowanymi przez Towarzystwo Patriotyczne:

Izba Senatorska i Izba Poselska po wysłuchaniu Wniosków Komisji Sejmowych, zważywszy potrzebę nadania jednostajnej oznaki, pod którą winni się łączyć Polacy, postanowiły i stanowią:

Artykuł 1.

Kokardę Narodową stanowić będą kolory herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, to jest kolor biały z czerwonym.

Artykuł 2.

Wszyscy Polacy, a mianowicie Wojsko Polskie te kolory nosić mają w miejscu gdzie takowe oznaki dotąd noszonymi były.

Przyjęto na posiedzeniu Izby Poselskiej dnia 7 lutego 1831 roku

#historia #ciekawostkihistoryczne #polska

7baeb0c3-35f8-4950-919e-85a34214be99

Zaloguj się aby komentować

Prapolacy grozili Rzymianom pismem na wielkim grzybie


Łańcuchy Sudetów i Karpat stanowiły najpewniejszą granicę między terenami dzisiejszej Polski i ludami żyjącymi na południe od niej. Na tej linii, niezależnie od epoki, niezwykle rzadko dochodziło do granicznych konfliktów. Wyjątkiem są obniżenia pasm górskich, przez które w starożytności przechodziły rozmaite plemiona, zwykle wojowniczo usposobione.


Dla Burów obniżenie Karpat było nie tyle przekleństwem, ile błogosławieństwem. Prowadzili aktywną politykę międzynarodową – świadczy o tym jedna wzmianka, ale za to jaka.


Kiedy w 101 roku cesarz Trajan zaatakował Daków, zamieszkujących mniej więcej dzisiejszą Rumunię, Burowie wysłali poselstwo do imperatora z żądaniami, by wycofał się i zachował pokój. Apel został napisany po łacinie na… wielkim grzybie. Musiał być lapidarny, zapewne coś w stylu Romanes eunt domus Romani ite domum („Rzymianie do domu”). Cesarz nie posłuchał, po kilku latach krwawych wojen ujarzmił Daków, a ich historię kazał wyryć na słynnej kolumnie, zwanej dziś kolumną Trajana. Wielu badaczy na jednej ze scen dopatruje się posła Burów z „grzybowym listem”.


Jeżeli ta identyfikacja jest trafna, może to być pierwsze przedstawienie osoby z dzisiejszych ziem polskich.


Zagadką pozostaje jednak lokalizacja Burów. Ich ziemie sięgały obniżenia Karpat w południowo-wschodniej Polsce, pytanie: z której strony? Relacja Tacyta jest zbyt ogólnikowa, z kolei archeolodzy zgłaszają różne propozycje. Wedle jednej Burowie pod koniec I wieku żyli na ziemiach wschodniej Słowacji, Ukrainy Zakarpackiej oraz na przyległych terenach Węgier i Rumunii, a ich terytorium mogło sięgać źródeł Sanu. Według innej Burowie mieszkali w południowo-wschodniej Polsce (chodzi głównie o dzisiejsze województwa małopolskie i podkarpackie).


(Z książki Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich)


#historia #ciekawostki #czytajzhejto #notatniksmierdakowa

117728af-9e7a-43e2-9727-e4e464a28bab

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy "Polak" znany z imienia to kucharz


W Narbonne we Francji odnaleziono kamienny nagrobek pochodzący z I lub II wieku po Chrystusie. Z zachowanego napisu wynika, że wystawił go Manius Egnatius Lugius, kucharz. Rzymianie identyfikowali się za pomocą imienia, nazwiska i przydomku (cognomen), oznaczającego linię rodu. Historyk i archeolog Jerzy Kolendo przekonująco wykazał, że cognomen Lugius pochodzi od Lugiów*.

Oznacza to, że Lugius albo jego przodek (rodzice? matka?) był wyzwoleńcem z ludu Lugiów, który został sprzedany w niewolę Rzymianom, być może za pośrednictwem Markomanów lub Kwadów. Inaczej mówiąc, jest prawdopodobnie pierwszym znanym z imienia człowiekiem pochodzącym z terenów dzisiejszej Polski. Ze wspomnianego nagrobka wiadomo, że jego towarzyszką życia była wyzwolenica Elpis.


*Lugiowie zajmowali prawdopodobnie Dolny Śląsk, Wielkopolskę, północne Mazowsze i zachodnią Małopolskę – ale niekoniecznie cały ten obszar. Nazwa ta pochodzi z 17 lub 18 n.e. i została zanotowana w "Geografii" antycznego pisarza Strabona.


(Z książki Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich)


#historia #ciekawostki #czytajzhejto #notatniksmierdakowa

daedb345-8f42-4fb1-b5db-35f389ff3c18

@smierdakow Musiał ugotować coś naprawdę smacznego, że go wyzwolili z niewolnictwa. Ciekawe co to było? Może ugotował pierogi?

Polska została królestwem 800 lat później, Polacy zaczęli zwracać uwagę na świadomość narodową 1600 lat później ale pierwszy "Polak" już był w II w.?

Zaloguj się aby komentować