Zdjęcie w tle

Społeczność

Gry

1k+

Społeczność dla graczy. W niej: -Informacje na temat gier -wspominki klasycznych tytułów -pogawędki

78 + 1 = 79

Tytuł: The Settlers III
Developer: Blue Byte Software
Wydawca: Blue Byte Software
Rok wydania: 1998
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 62H
Ocena: 5/10

Czuję, że wzbudzę wiele kontrowersji, ale lecimy z tematem.

Settlersi to bardzo ważna gra dla mnie - to pierwsza gra jaką kupiłem za swoje (no dostałem od babci, ale zainwestowałem je w siebie) pieniędzę (najpierw 1, potem 2, pudełka dalej mam w szafie), później wiele lat i czasu spędziłem na The Settlers Online. Za dzieciaka grałem też w część 3, ale nie miałem możliwości jej przejść - po pierwsze ze względu na wysoki poziom trudności jak na 10 latka, a po drugie to czasy były jakie były, a Settlers 3 miał jeden z fajniejszych systemów antypirackich. W nielegalnej kopii huta stali odlewała świnie zamiast sztabek, przez co nie można było rozbudować armii. Także jak była promocja na gogu to się skusiłem i kupiłem całego bundla i zacząłem właśnie od 3 części go ogrywać. No i żałuje, bo zniszczyłem sobie piękne wspomnienie.

Słowem wstępu przed falą hejtu to Settlersi to RTS z mocnym aspektem ekonomicznym - budowa zdrowych łańcuchów produkcyjnych to jedna z głównych rzeczy niezbędnych do wygrania gry. A mamy tutaj ciekawie zapowiadająca się kampanie, którą rozpoczyna intro opowiadające nam o tym, jak Najwyższy Bóg wybrał Jowisza (Rzymianie), Horusa (Egipcjanie) i Ch'ih-Yu (Azjaci - i wyjątkowo to trafne określenie, bo bóg chiński, a wojownicy to samuraje), aby za pośrednictwem podwładnych zapanowali nad światem. Zwycięzca uniknie kary, jaką będzie przemalowanie całego kosmosu na biało. No i tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt, bo mamy 3 kampanie, ale każda to alternatywna historia - nie łączą się w żaden sposób, a na końcu zawsze 2 przegranych idzie ze sprzętem malarskim i rzucają ten sam tekst. No ale powiedzmy sobie, że to jest malutki minusik tylko, coś do przełknięcia.

Najgorsza tutaj jest sama rozgrywka, a tak konkretniej to jej niewidzialne utrudnienia. Nie wybudujesz się na każdym terenie, bo fałdowanie wpływa na zdolności budowy. Widać to dopiero po wybraniu budynku, przy czym dochodzi do absurdów, że jesteśmy w stanie postawić większy budynek, a mniejszy już nie. Problemem jest też zarządzanie rynkami i statkami handlowymi - jak taki znajdzie sobie zlecenie w porcie to od razu je realizuje, mimo iż na tej linii już coś funkcjonuje i nie potrzebuje 2 statków by przewoziły po 1 sztuce dobra. A odwołanie tego graniczy z cudem - jak już złapał trasę to trudne, będzie kursował dopóki nie przewiezie wszystkiego, mimo iż w teorii mamy możliwość skierowania go ręcznie gdzie indziej.

Większy problem stanowi jednak rozgrywka militarna. To mimo wszystko jest RTS, nie City Builder, także dowodzenie wojskiem jest dość istotne. Problem polega na tym, że niby możemy wydawać rozkazy wojakom, ale to raczej sugestie. Nie raz potrzebowałem by 3 wojowników szybko poszło zdobywać wieżę, bo to by zniszczyło cześć gospodarki rywala (o tym za chwile), ale Ci zamiast tego woleli się rozdzielić i każdy atakować inną wieżę i zginąć bo pojedynczo byli za słabi. Dziesiątki bitew mógłbym skończyć szybciej gdyby sterowanie wojskiem działało. I ktoś może teraz powiedzieć, że hej, to gra z 1998 roku. To ja tylko powiem, że takie Age of Empires, w które też sobie gram, wyszło rok wcześniej.

No i przejdźmy do najbardziej absurdalnej rzeczy - system kontrolii granic. Wieże strażnicze generują tutaj pole, które wchodzi w skład danego gracza. Po odbiciu/zniszczeniu wieży granice się zmieniają i budynki w obrębie danego terenu są z automatu bezpowrotnie niszczone. Doprowadzało to do sytuacji, ze wysyłałem samobójcze misje, które miały zdobyć tylko wieże w obrębie sektora żywnościowego najczęściej, żeby zniszczyć farmy. Bo to wystarczyło by załamać całą gospodarkę wroga i stopniowe dobijanie go. O ile oczywiście żołnierze byli w stanie precyzyjnie wykonać rozkaz, bo to nie jest takie oczywiste. Problemem jest też to, że nie można ich grupować pod konkretnych klawiszem, a zaznaczając zaznaczasz wszystkich i nie możesz sobie odfiltrować np. tylko łuczników.

Przejdźmy jeszcze do ostatniej kwestie, moim zdaniem negatywnej, ale to już kwestia gustu. Jak już wspomniałem w intro poznajemy bogów, którzy nie są tylko częścią historii, ale poprzez kapłanów zapewniają też wsparcie naszym wojskom. Problem polega na tym, że czary dla każdej nacji są inne i Rzymianie mają przepotężne, podczas gdy Egipt praktycznie bezsensowne. Dodatkowo część z czarów jest moim zdaniem źle przypisana do nacji. Azjatom tworzenie nowych pól kamieni jest niepotrzebne, podczas gdy Egipt by za to zabił.

No to jeszcze słówko o samych nacjach - w podstawce są 3 i poza czarami, to mają 90% takich samych budynków. Różnią się kosztem - Azjaci mają budownictwo oparte na drewnie, Egipcjanie na kamieniach, Rzymianie na miksie. Różnie się nimi gra, co jest na plus akurat.

Ostatnim minusem będzie oprawa audio (wizualia odpuszczam od komentowania - gra ma 28 lat). Mamy tutaj ledwie kilka dźwięków i chyba tylko 1 motyw muzyczny, nie pokuszono się o zrobienie innej oprawy dla nacji, bo po co?

Podsumowując zepsułem sobie piękne wspomnienia. Ale żeby nie było to jeszcze chce przejść dodatek z Amazonkami, może tam będzie lepiej? Jak kiedyś go skończe to na pewno opiszę.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry #bezkulturnik #settlers

7f321550-0b9b-45a9-a3ad-adc216e1248d

Właśnie przez sterowanie wojskiem Setlersy3 były dla mnie nie do ogarnięcia. Już w AoE2 lepiej się ogarniały jednostki jako patrol.

Polecam Champions of Anteria jeżeli lubisz RTSy w tym klimacie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

. #gry #gownowpis #stalker2 #stalker


Zrobiłem dzisiaj drugie podejście do Stalker 2 (po pół roku) i uważam, że to gównogra. Poziom wykonania tego "dzieła" jest... no w sumie nie jest - jakby człowiek grał w jakąś wersję alfa, bo to nawet nie beta.

Porównując do takiego Dying Light The Beast to jest jak pierwszoklasista do inżyniera broniącego magistra.

Zaloguj się aby komentować

Heh, kolejny kryzys pijarowy w idiokracji. Game Informer zapowiedział, że warto czekać na prezentację okładki nowego numeru. Media i influencerzy dorobili do tego teorię, że będzie prezentacja GTA 6 i nowy zwiastun. A okazało się, że chodziło o polskie #thebloodofdawnwalker. Wyobraźcie sobie, co teraz dzieje się na socjalach. Zarówno gazetki, jak i twórców gry.


#gry #bekazpodludzi

59f8ef9f-66dd-4c9b-ad5e-3497c245428f

Zaloguj się aby komentować

76 + 1 = 77

Tytuł: Grand Theft Auto IV: The Ballad of Gay Tony
Developer: Rockstar North
Wydawca: Rockstar Games
Rok wydania: 2009
Gatunek: Akcja, Przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 15h 48m (98%)
Ocena: 8/10

Ostatnio pisałem o Lost & Damned - DLC do GTA 4, które było dobre, ale nic ponadto. Także do Ballady podchodziłem z dystansem i powiem wam, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Może dlatego, że część bolączek obu DLC już rozchodziłem podczas Lost & Damned, ale to na pewno nie jest wszystko, bo Ballada jest po prostu lepszym dodatkiem.

Bohaterem tej części jest Luis Lopez. Ktoś by powiedział ochroniarz, ja bym rzekł prawa ręka Geja Tonego - właściciela 2 klubu nocnych, który dorobił się problemów finansowych i chce je rozwiązać w nietypowe sposoby. Fabuła przeplata się z wątkami Niko oraz Johna (swoją drogą sam wstęp był już wyciągnięty w najlepszym możliwym momencie podstawki) i domyka się tutaj wątek diamentów, w całkiem fajny, zgrabny sposób. Ale to nie wszystko co mi się podobało. Bardzo przekonał mnie do siebie sam Luis, który nie kryje się z tym, że jest brutalny i bezlitosny i przy tym cyniczny, ale któremu mimo wszystko zależy na bliskich, nawet jeżeli Ci tego nie doceniają. Czułem, że to jest bohater z krwi i kości i kibicuje mu się z tego powodu. Sama historia to około 8h, podczas których poznajemy różne barwne (Yusuf) postaci.

Ale sama historia to nie wszystko i podobnie jak w przypadku L&D wprowadzone zostały tutaj nowe aktywności. I o ile te małe "popracowe" są tak samo złe, jak były i tam, tak te duże, jak triathlon czy skoki na spadochronie to zupełnie coś nowego w serii i widać, że został temat pociagnięty w GTA 5. Natomiast muszę również wspomnieć o Drug Wars, które są równie beznadziejne jak Gang Wars z L&D i to, że do 100% potrzeba zrobić ich 25 to jest kompletna mordęga i nie życzę tego nikomu. Zwłaszcza jak robisz je ciurkiem, bo postaci w aucie mają 3-4 dialogi nagrane, więc co 15' słyszysz te same kwestie. Próbowano dodać tutaj trochę urozmaicenia i czasem operujemy helikopterem lub motorówką, ale nadal core jest tak samo beznadziejny jak był na lądzie.

Ogólnie to serdecznie polecam Ballade - jeżeli ktoś chcę wrócić do Liberty City to jest to krótsza historia od tej Nika i lepsza od tej Johna.

I może ktoś zapyta czemu tylko 98%? Zostały mi mistrzostwa walki w klatkach i zawsze gine na koncu A że mam jeszcze 3 achievmenty do wbicia i będę wracał do gry pewnie przez długi czas, ale na pojedyncze misje to nie chcę trzymać tej "recenzji" do czasu aż zatrą mi się wspomnienia w pamięci.

#bezkulturnik #gry #gta #grandtheftauto

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry

423aaa3d-539c-44e1-910a-5040d6d3b593

kochalem fizyke tej gry, ten ciezki klimat - no ale dla guwniakow to wiadomo, wazniejszy jest latajacy motur i mozliwosc spowalniania czasu przy prowadzeniu pojazdu.

W gta IV jak chciales uciec samochodem, to musialem pomyslec kiedy hamowac i odac gazu...

@Bystrygrzes jazda z GTA IV to wzór niedościgniony. A znając gusta graczy, to w GTA VI będzie prędzej wersja ze skopanej pod tym względem piątki

Ja to oglądałem na twitchu i powiem wam, że wg. mnie, to jest jedno z najlepszych DLC ever.

Jeśli nie przechodziłeś tego i głównej gry z polskim lektorem, to polecam obczaić projekt Game Reader! Lektor, jak z VHS z lat 90tych. Zmienia odbiór gry (imho) tak bardzo na plus, że można chcieć drugi raz przechodzić.

Zaloguj się aby komentować

74 + 1 = 75

Tytuł: Birth
Developer: Madison Karrh
Wydawca: Madison Karrh
Rok wydania: 2023
Gatunek: Point & Click, Indie
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 3.6h
Ocena: 7/10

Fajna artystyczna gierka z zagadkami. Poziom trudności raczej relaksujący. Nie jest to nic wybitnego, ale bardzo ładne obrazki.


Opis ze steam:
Birth to gra łamigłówka, w której tworzysz istotę z kości i narządów porozrzucanych po mieście, aby poczuć się mniej samotnie. Rozwiązuj zagadki oparte na fizyce i odkrywaj sekrety w uroczych, ręcznie rysowanych muzeach, piekarniach, księgarniach i wielu innych miejscach.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry

e2aa3d66-24a5-4e83-8cc9-1f884080cb5f
57e98396-03c1-4a01-904a-956e933e1c81

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

73 + 1 = 74

Tytuł: Clair Obscur: Expedition 33
Developer: Sandfall Interactive
Wydawca: Kepler Interactive
Rok wydania: 2025
Gatunek: RPG, Turowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 100% (wszystkie achivements), około 80h
Ocena: 9/10

TL:DR bo nikt całości nie przeczyta:
- Pod względem artystycznym to nie gra, to DZIEŁO SZTUKI, którego każdy powinien doświadczyć.
- Pod względem gameplayu jest to już "tylko" dobra gra, która ma swoje mankamenty i która nie musi się każdemu spodobać.

Ta gra wkurzyła mnie zanim ją jeszcze kupiłem. W 2025 pozwoliłem sobie na tylko jeden zakup nowej gry (prawie zawsze kupuję kilkuletnie - połatane i za ułamek ceny) - KCD:2. Bawiłem się tam świetnie, przejście jej wraz z dodatkami zajęło mi 8 miesięcy (około 160h) i pod koniec roku oddawałem swój głos na Henryczka w plebiscytach na najlepsze RPG, najlepszą grę PC i najlepszą grę roku. A tu przyszły jakieś żabojady z jRPG (tfu, ani to RPG ani japońskie) i zgarnęły wszystko co się dało.

No wiec w 2026 postanowiłem, że sprawdzę, o co ten cały szum.

Zacznijmy od wad, a tych jest wcale niemało:
- gra ma trochę problemów technicznych. Pomimo grania w wersję 1.5 okazjonalnie potrafiła spaść z 60FPS do kilkunastu, mimo, że na ekranie nie działo się nic szczególnego. Kilka razy zdarzyło mi się uzyskać efekt migotania obrazu, którego nie udawało się naprawić bez restartu. Po około 30h gry natrafiłem na błąd, gdzie nie mogłem udać się we wskazane miejsce (monolit) bo gra za każdym razem się crashowała w tym samym miejscu, bez względu na to czy wczytałem najnowszy czy poprzedni save - restarty gry również nie pomagały. Co ciekawe błąd tak samo jak nagle się pojawił tak samo nagle zniknął kolejnego dnia.

- brakuje tu balansu postaci i zdolności. 2/3 gry jesteśmy sztucznie ograniczani przez górny limit damage jaki można zadać (9999), który znika w 3 akcie. Wtedy to zaczynają się cuda: najsilniejszy opcjonalny boss ma coś koło 50 milionów HP. Dobrze kombinując jesteśmy w stanie stworzyć buildy zadające jednym ciosem (!) ponad miliard (!!!) dmg. Mowa tu o wielu różnych buildach opartych o różne mechaniki, a nie o jakimś jednym konkretnie zgliczowanym przedmiocie który by można załatać. Z resztą mówimy o grze w wersji 1.5.x, rok po premierze i po kilku nerfach zdolności.

- pomimo walk turowych gra oczekuje od nas małpiej zręczności. O ile QTE przy ofensywie jest czytelne (i da się ją zupełnie wyłączyć w ustawieniach), o tyle defensywa nie jest ani opcjonalna, ani tak czytelna. Przez pierwsze godziny często otrzymywałem obrażenia nie mając pojęcia, czy moje bloki były wciskane za wcześnie, za późno czy może danego ciosu zupełnie nie można zablokować. Dopiero na YT odnalazłem wskazówkę, że w grze pojawia się specyficzny dźwięk audio (zazwyczaj zagłuszony przez muzykę i inne dźwięki), który jest wyznacznikiem kiedy powinniśmy blokować. Uzbrojony w tę wiedzę, zmuszony przyciszyć muzykę o 50% radziłem sobie lepiej, jednak brak takiej wskazówki w tutorialu oraz możliwości wyłączenia QTE (dla tych, którzy chcieliby po prostu śledzić fabułę) traktuję jako wadę.

- zupełnie niezrozumiała jest dla mnie decyzja dodania do gry sporadycznych etapów platformowych. Przez 90% czasu spotykamy niewidzialne ściany, które chronią nas przed spadkiem w przepaść (to zaleta) i dają wyraźnie znać, gdzie nie należy próbować się wpychać. Aż tu nagle raz na kilka godzin spotykamy fragment "widzisz te pikto? Wygląda fajnie, prawda? Szkoda, że aby je zebrać musisz przeskoczyć po 5 zawieszonych w powietrzu deskach, a sterowanie jest gorsze niż w Tomb Raider z 1996". Nie ma takich momentów wiele, ale to tym bardziej rodzi moje pytanie - po co? To tak jakby ktoś do Forzy Horizon dodał 3 misje skradankowe zrobione na pół gwizdka

- to nie jest "najlepsza gra RPG 2025". Najlepszy jRPG - być może, nie śledzę gatunku. Ale tytuł najlepszego RPG 2025 należy się Kingdom Come: Deliverance 2 i nie zapraszam do dyskusji

- to nie jest "najlepsza gra indie 2025". To, że stworzyło je nowe studio nie oznacza od razu, że jest to gra indie i jest wręcz zniewagą dla tytułów tworzonych w kilka osób w piwnicy po godzinach regularnej pracy

- wracając do braku czytelnej informacji o blokowaniu ciosów, tutorial jako taki jest średni. Przez kilka pierwszych godzin zbieramy przedmioty sugerujące, że możemy ulepszać bronie - jednak nigdzie w grze nie możemy znaleźć takiej opcji. Jest to normalne, ponieważ ulepszanie ekwipunku jest nam udostępnione dopiero później, jednak skąd możemy o tym wiedzieć na początku naszej podróży? Tak samo opisy niektórych mechanik - w tym cały gameplay Sciel - łatwiej jest go zrozumieć metodą prób i błędów niż z opisów w grze. Menu z "Pikto" i "Lumina" również nieczytelne

- mapa również jest średnio użyteczna. Mapa świata nie przedstawia nam lokacji które już "zaliczyliśmy", a wewnątrz lokacji nie ma jej w ogóle, przez co można stracić orientację gdzie sie już było. Kilka razy złapałem się na tym, że po walce biegłem w kierunku z którego właśnie przybyłem, a nie w kierunku przeciwnym.

-jak już o tym mowa, brakuje znaczników wskazujących na siłę przeciwników czy sugerowany poziom doświadczenia. Wielokrotnie wchodziłem do "wrong neighborhood, bro" by przeciwnicy wytarli mną podłogę zanim w ogóle doszło do mojej tury. Podobnie w drugą stronę, czasami przeciwnicy (w tym bossowie) wyglądali na poważne zagrożenie, a padali od pierwszego ciosu, bo byli przeznaczeni dla niskopoziomowych postaci.

- pierwsza małą uwaga do narracji. Początek gry jest genialny, poczucie zaszczucia, strachu, misji skazanej na porażkę - mamy wrażenie, że trafiliśmy w sam środek koszmaru. Drugi akt jednak, mniej więcej od pojedynku z Duelistą, przyjmuje łagodniejszy ton i nawet propozycję zabicia Axionów bohaterowie przyjmują jak "ja nie zabiję? potrzymaj mi piwo". Dopiero pod koniec drugiego aktu i w epilogu doświadczamy ponownie silnych emocji.

- druga uwaga do narracji: pewne wydarzenie pod koniec pierwszego aktu nie wybrzmiewa tak silnie jakby mogło, ponieważ twórcy dosłownie w tym samym momencie wprowadzają do fabuły nową postać, która trocha odbiera uwagę od tego co się stało. Nie chcę nic spojlerować, kto już zagrał prawdopodobnie będzie wiedział, co mam na myśli.


No wiec skoro wylałem swoje żale, to teraz mogę powiedzieć, że pod względem artystycznym: lore, fabuła, postacie, muzyka - jest to najlepsza gra z jaką miałem do czynienia od wielu lat - a może i najlepsza w ogóle. Ciężko mi ją w ogóle z czymś porównać, ostatni raz byłem pod tak silnym wrażeniem chyba przy premierze Wiedźmina 3. Kilkukrotnie poruszyła mnie do łez, a nie pamiętam bym w ciągu ponad 30 lat grania w gry chociaż raz miał łzy smutku w oczach. Potrafiła również kilkukrotnie szczerze rozbawić, mając dystans do samej siebie i do gier jako takich.

- projekty świata, lokacji, przeciwników są oryginalne, piękne i niepokojące zarazem. W jednym momencie jesteśmy na idyllicznej polanie, by po chwili znaleźć się w koszmarze Beksińskiego. Co za tym idzie, klimat jest też niesamowity.

- fabuła jest bardzo wciagająca i posiada kilka dobrych zwrotów - chociaż twórcy podrzucają nam pewne poszlaki, które pozwalają nam niektóre rzeczy przewidzieć. Tzn. uważny gracz zauważy pojedyncze wypowiedzi lub sytuacje, które wydają się nie mieć sensu w danej sytuacji i to pozwala snuć domysły o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Najważniejsze jednak, że wszystko spina się koniec końców w logiczną całość i jest to coś inengo niż standardowe "znajdźmy magiczna różdźkę by zabić nekromantę chcącego zapanować nad swiatem"

- dwa możliwe zakończenia, oba tragiczne. Nie na zasadzie "damy Wam dwa beznadziejne zakończenia, żeby wzbódzić kontrowersje". Po prostu są to dwa logiczne, naturalne i wzajemnie wykluczające się rozwiązania tego samego tragicznego dylematu. Twórcy opisują je jako "dwie strony tej samej monety" i celowo pozwalają wczytać grę tuż przed finałem i obejrzeć przeciwne zakończenie bez ponownego przechodzenia gry. Oba pozostają w pamięci na długo, tak jak zakończenia bardzo dobrych filmów

- muzyka z tej gry, stworzona jako PIERWSZY profesjonalny projekt początkującego kompozytora, jest niesamowita i w dodatku świetnie wykorzystana w grze. Chwyta za serce wtedy, gdy powinna, buduje tajemniczą atmosferę w dziwnych lokacjach, pompuje adrenalinę, gdy trzeba skopać komuś d⁎⁎ę w epickim pojedynku

- każda grywalna postać w grze ma inne mechaniki, które pozwalają zarówno na kombinowanie jak wycisnąć najwięcej z danej postaci, jak i na poszukiwanie synergii z innymi postaciami.

- jeśli chodzi o grywalność podoba mi się, że twórcy zachęcają do eksperymentowania. Drzewka rozwoju są spore, mamy zatrzęsienie piktos, obowiązkowe w takim gatunku atrybuty postaci - jednak prawie wszystko to można resetować, kiedy uznamy, że dany build się nie spisuje lub gdy znajdziemy ciekawą broń i chcemy przygotować nowy build konkretnie pod nią

- przeciwnicy również mają różne zdolności, odporności i słabe strony. Ich ataki mają różne tempo i rytmy, więc parowanie ich ataków nie jest trywialne nawet gdy nasłuchujemy odpowiedniego dźwięku ataku w tle.

Podsumowując:
- gameplay: 7/10
- strona artystyczna: 11/10
to by wychodziło 9/10 ;)

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry

@wielkaberta Tak, tato - lekcje odrobione :)

Musiałem chwilę pokombinować z buildem, bo ten który używałem przez większość 3 aktu (i którym zabijałem 1 uderzeniem Cleę oraz wszystkich aż do samego szczytu wiezy) potrzebował na Szymona aż... 2 uderzenia w drugiej fazie. Po drobnych modyfikacjach udało się go zabić bez otrzymania jakiegokolwiek damage (bo padł po jednym ciosie w obu fazach).

Chyba, że pytasz o "Simon the Divergent Star" czyli jeszcze silniejszą wersję - nie chce mi się szczerze mówiąc

2cbe39ca-79f8-42a4-b8bb-f053b488ddee

@mnie_tu_nie_ma dla mnie jest odwrotnie. Nie mam zastrzeżeń do systemu walki w CO:E33, za to mam ogrom do serii KCD, gdzie jedyną opcją na jakiś damage, jest spamowanie Master Strike'ami. Nie wspominając o tym, że w tych grach, tylko nasza postać ma wyczerpującą się wytrzymałość, co rodzi masę problemów, jak przeciwnicy, którzy mogą cisnąć za nami sprintem, a jak nam się skończy stamina, oni nadal mają tyle, żeby ładować perfekcyjne kombosy.

@Dziwen nie masz zastrzezen, że Szymona i każdego innego przeciwnika w grze w 3 akcie można ubić jednym ciosem zanim nadejdzie jego tura? :D

KCD:2 też ma swoje problemy, w dużej mierze wynikające z próby realizmu, ale jako RPG znacznie lepiej wpisuje sie w ramy gatunku (odgrywanie ról, znaczące wybory, crafting, alchemia, ekwipunek, bardziej otwarty i żyjący swiat...) i to ono powinno dostać tytuł RPG roku. Nie znaczy to, ze jest generalnie lepszą grą - jako gra roku CO dla mnie dalej wygrywa.

>pomimo walk turowych gra oczekuje od nas małpiej zręczności.


Dla mnie to był duży plus, nudzą mnie strasznie typowe jrpgi gdzie non stop wałkujesz te same kilka skilli. Nie bawiłem się tak dobrze z parowaniem ataków od czasu Sekiro


Ale ogólnie to również bardzo miło wspominam ten tytuł, zdecydowanie jedna z lepszych gier w ostatnich latach

@Kamry 'od czasów Sekiro' - no wlasnie, a ja z moim refleksem szachisty wolałbym mieć wybór.

Nie, żeby całkowicie usunęli QTE, ale by pozwolili na zabawę ludziom takim jak ja, że o ludziach niepełnosprawnych nie wspomnę. Coraz więcej gier single player pozwala dostosować się pod uzytkownika czy to początkującego, czy niepełnosprawnego. Niech kazdy gra jak mu wygodnie, zwlaszcza gdy mowa o filmowych grach z dobrą fabułą.

Znam kilka osób, którym chciałbym tę grę szczerze polecić, ale wiem, że na 90% odpadną na pierwszym mimie i już do niej nie wrócą. Już wieksza szansa, ze obejrzą na YT ale to nie to samo przecież

Zaloguj się aby komentować

No, siadł mi ten Saros. Trzech bossów pokonałem i bawię się przy tym świetnie.


Ogólnie to taki Returnal, ale jednak dużo bardziej dla ludzi. Jest stały rozwój postaci w formie drzewka, jest teleport startowy w każdym biomie (a często nawet po dwa), nie ma tego wydurniania się z niemożnością wyłączenia gry w trakcie runu (choć to chyba zmienili w patchach). Można poziom trudności mocno dostosować pod siebie modyfikatorami działającymi na zasadzie "coś za coś" - stosując ułatwienie jednego elementu trzeba utrudnić inny, by zachować w miarę równowagę. Gra jest ogólnie mniej duszna i samotnicza, spotykamy całkiem sporo NPC-ów po drodze. I chyba fabuła jest czytelniejsza, choć Returnal mnie pokonał i finalnie nie wiem, o co w nim chodziło (jeśli ktokolwiek wie).


I powtórzę - ta gra przypomina, dlaczego Dualsense jest najlepszym padem na rynku.


#gry #saros #returnal #ps5

41d4e6ce-68e9-4830-a11d-23b3e853f38a

@pigoku Jeśli tak jak mi Returnal Ci się podobał, ale Cię pokonał, to możesz śmiało Sarosa brać. Im dłużej gram, tym wyraźniej widzę, że twórcy bardzo chcieli uniknąć właśnie tej sytuacji z Returnala, gdzie gracze dochodzili do połowy i kończyła im się cierpliwość i skłonności masochistyczne. Odcięcie się od tego to chyba jedyny powód zmiany marki.


Po paru godzinach gry pierwsze trzy biomy przejść już można z ręką w gipsie. Myślę nawet, że twórcy mogli trochę przesadzić z ułatwiaczami i teraz jeśli ktoś potrzebuje wyzwania na poziomie Returnala to sam musi sobie narzucić ograniczenia. Poodpalać modyfikatory utrudniające grę i odpuścić sobie korzystanie z części broni, bo walą atakami godnymi bossów - nawet celować w nic nie trzeba.


Teraz to naprawdę relaksująca gra.

Zaloguj się aby komentować

71 + 1 = 72

Tytuł: The Outer Workds
Developer: Obsidian Entertainment
Wydawca: Private Division
Rok wydania: 2019
Gatunek: FPP, RPG,
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 7/10

Ot strzelanka z elementami RPG, którą pewnie dużo ludzi zna. Są towarzysze, są różne ścieżki do zakończenia, jest trochę humoru. Daje radę.
Całkiem dobrze się grało na decku.

Polecam/niepolecam: Polecam

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry #steamdeck

c301399d-6f6e-4a9b-a560-c4933f905a4c

@crs333 grałem na premierę, bardzo się zawiodłem. O ile niektóre questy i poczucie humoru faktycznie robiły robotę, tak "otwarty świat" w kontekście tej gry to żart. Tunelowość lokacji, niewidzialne ściany i ogólny vibe gry z gatunku "średniak". Zresztą, próbuję sobie przypomnieć co tam śmiesznego było, co zapadło mi w pamięć na długo i... Nic mi nie przychodzi do głowy. Możliwe, że miałem też wysokie oczekiwania, że to miał być taki fallout w 3d na którego wszyscy czekaliśmy (to, co wysrała Bethesda to był jeden z moich największych zawodów gierkowych, jedynie new Vegas się bronił, ale wiadomo kto za nimi stał i jak ich bethesda wyruchała), a gierka była po prostu ok.

Dla mnie 6/10

Zaloguj się aby komentować

O, grałem w to chwilę na PC ale jakoś daleko nie zaszedłem, nie miałem pojęcia że jest też dostępne na telefon, będzie co w pracy robić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

70 + 1 = 71

Tytuł: Aliens vs. Predator
Developer: Rebellion
Wydawca: SEGA
Rok wydania: 2010
Gatunek: FPS
Użyta platforma: Steam Deck

Czas gry: 10h
Ocena: 8/10


Majstersztyk.

Kampania Marines - najbardziej przerażająca w jaką grałem - dobrze że to tylko gra

Misje Predatora całkiem spoko, jedynie Alien mi się nie podobał- skakanie po ścianach sufitach nie dla mnie


Śmiga bdb na SD wersja Steam, w tamtym roku odpaliłem pirata to się co chwile wysypywał do pulpitu. Dostępne spolszczenie

#gamesmeter

39cb9d38-7499-43ea-b5f1-a2387055dfc4

Pamiętam jak grałem po premierze, również pamiętam, że gra ważyła dość sporo, ale ale nie wprost proporcjonalnie do łącznego czasu gry

Grałem w to kiedyś. A, że ja ogólnie panikuję na FPSach, to tutaj w misjach marines nawet nie doszedłem do miejsca gdzie można spotkać alieny Wyłączyłem to w pizdu i tyle, po co się stresować

Zaloguj się aby komentować

@Earl_Grey_Blue

Eh, nostalgia jednak. Zagrane z 1.5k h, a jednak zupełnie nie mam ochoty kolejnej zaczynać - chyba z 8 lat od ostatniego odpalenia.

@Ragnarokk U mnie na budziku prawie 2900 godzin. Potrafię nie grać przez pół roku, a potem od razu robię kilka kampanii jedna po drugiej. Mało która gra mnie tak wkurza, a jednocześnie daje tyle satysfakcji, jak się przeskoczy już ten "próg wejścia" niektórymi krajami. Mam wrażenie, że gra jest tak zaprogramowana, że nieważne jakim krajem zaczniesz grę to i tak koniec końców ottoblob Cię dopadnie xD Są OP w opór.

@Earl_Grey_Blue Ja grałem od dnia zero do wersji 1.24. Od tamtego czasu odpaliłem jedną kampanię.


Teraz z Paradoksu tylko Imperatora gram. Te wszystkie gry moim zdaniem jumpnęły sharka i zgubiły fun idąc w coraz większą złożoność. EUV nawet nie próbowałem - bo tam właśnie zrobili to samo, tylko jeszcze gorzej (z tego co czytałem)

Zaloguj się aby komentować