Zbieranie zgłoszeń do obecnej edycji poświęconej muzyce dark ambient zostało zakończone. Rozpoczynam głosowanie.
[UWAGA WAŻNE]
Głosujemy zostawiając komentarz z najlepszymi czterema według nas propozycjami muzycznymi z dostępnych zgłoszeń (lista poniżej)
Głosowanie jest otwarte dla wszystkich. Jednak w przypadku osób które nie dodały swojej propozycje waga głosu jest warta połowę (w przypadku dużej liczby takich głosów waga stanowi 1/3)
Nie można głosować na własną propozycję
Głosowanie trwa do niedzieli do północy
Dead Melodies - Age of Restz albumu Fabled Machines of Old / @zachlapany_szczypior
Profanum - Tears of Chorsz albumu Flowers of Our Black Misantrophy / @Heheszki
Sui Generis Umbra - Comayhemz albumu Amok / @2138
Dahlia's Tear - 2nd Sky Between Lights, Unreleased Colours And Earthz albumu Under Seven Skies / @mnchk676
Lustmord - Black Starz albumu Purifying Fire / @Tomekku
Occult Odyssey - Lilith... Magistra Vestigiisz albumu Teloc Od Busd G'a Qaa C'a Qliphot / @Zyxx
Raison D'être - The Wastelandz albumu The Empty Hollow Unfolds / @saradonin_redux
1. Raison D'être - The Wasteland
2. Lustmord - Black Star
3. Sui Generis Umbra - Comayhem
4. Dahlia's Tear - 2nd Sky Between Lights, Unreleased Colours And Earth
@AdelbertVonBimberstein jak przeszkadza długi okres wypowiedzenia to podpisz obopólna zgodę na krótszy od początku. Bo widzę pasuje jakby pracodawca chciał zwolnić, ale w drugą stronę to już dotrzymać niekoniecznie
Zalezy, nie ma as tak wielu sytuacji gdzie trzeba kogos od zaraz, a dla samego pracownika taka kompulsywna zmiana mode nie wyjsc na dobre, no i to dziala w 2 strony masz 3 miesiace na planowanie zanim cie wyjebia za ruchanie anetki z HR na magazynie
@Solar Potwierdzam, doswiadczone empirycznie na wlasnej skorze. Kiedy podawalem 3 miesieczny okres wypowiedzenia odzew byl bardzo lichy. Kiedy zaczalem skladac oferty podajac 1 miesieczny okres wypowiedzenia oferty zaczely sie sypac i w ciagu jednego miesiaca zdolalem przyjac nowa oferte
W trakcie rekrutacji poinformowalem ze moj okres wypowiedzenia technicznie wynosi 3 miesiace ale uwzgledniajac zalegly urlop mysle ze nie bedzie problemu ze skroceniem. Ostatecznie, nowy pracodawca zgodzil sie poczekac na mnie 2 miesiace.
Po czasie stwierdzam ze warto bylo zaczac klamac i podawac 1 miesiac. Oczywiscie w moim wypadku nie bylo to klamstwo kompletnie wyssane z palca bo mam w ciul dni urlopowych i zalozylem ze skrocenie urlopu do 1 miesiaca niewiele zmieni aktualnemu pracodawcy. Ostatecznie jednak czlowiek okazuje sie niezastapiony nie w momencie prosby o podwyzke, tylko w momencie kiedy zlozy wypowiedzenie. Dlatego nowy pracodawca wolal mi wyplacic ekwiwalent i ostatecznie stanelo na dwoch miesiacach. Dobrze ze nowy pracodawaca zgodzil sie poczekac. Mimo wszystko, nie wiem czy w ogole doszloby do rozmowy rekrutacyjnej gdybym podal na poczatku te 3 miesiace.
Nie śpię bo piszę #dziennikpizzy
Drogi dzienniczku, wczoraj się trochę zagapiłam, ciasto rosło zbyt długo i uciekło z pojemniczka xd na szczęście jedyne szkody jakie z tego wynikły to podeschnięty z jednej strony rant.
Natomiast przeterminowane drożdże nie zrobiły żadnej widocznej różnicy.
W ostatnich dniach sporo rozkminiałam dokupienie pieca na gaz, ale wciąż nie mam przekonania czy będzie mi się chciało z tym bawić. Jeśli ktoś chciałby się podzielić jakiś super fajnym powodem dlaczego warto, to zapraszam xD
Spośród dziesiątek durnych tekstów które słyszałem za dzieciaka, miejsce w czołówce zajmuje "jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"
Miałem w licbazie koleżankę Gośkę. Gośka była fajną, sympatyczną dziewczyną którą praktycznie lubili wszyscy bez wyjątku - i koledzy i koleżanki i nauczyciele. Uczyła się bardzo dobrze, pozwalała korzystać ze swojej wiedzy bez problemu a nawet jak miała chwilę to tłumaczyła jakieś zadania mniej kumatym. Kompletnie koleżeńska i bezkonfliktowa. A szczególny "łeb" miała do matematyki. Trzaskała wszystkie zadania od lewa do prawa, obowiązujące nas zbiory zadań miała rozwiązane na kilka tygodni do przodu. Oczywiście zahaczała o Olimpiady i chyba nawet raz czy dwa załapała się na krajową. W czasie, którego dotyczy ta historia miał się odbywać międzyszkolny konkurs matematyczny, na który zgłoszenie się Gośki to był dla dyrekcji pewniak. Zwłaszcza, że w dwóch poprzednich edycjach stanęła na podium. Nic wielkiego, szczebel miastowy, ale kwestia prestiżowa dla wielu szkół z miasta, w tym dla naszej dyrekcji. Ale o tym za moment.
Gośka była rewelacyjna z matmy nie dzięki nauczycielce tego przedmiotu, tylko pomimo niej. Stara prukwa nie uczyła nas niczego, robiła sama zadania na tablicy (przepisując je z kartki) a potem jazda - strzelnica. Zapraszała do tablicy i stawiała za to oceny albo nie. Ktoś czegoś nie wie? Tak? To chodź do tablicy. No faktycznie nie umiesz, siadaj, pała. I tak się kręciło na matematyce.
Któregoś pięknego dnia stara przytargała z pokoju nauczycielskiego jakieś niemożliwe zadanie, nad którym na przerwie dyskutowali inni matematycy że takie trudne, zawiłe, ojojoj. No to Gośka poprosiła o tą kartkę i sobie coś na lekcji przy tym zadaniu dłubała. Pod koniec lekcji rzuciła że chyba wie. No to stara zaprosiła ją do tablicy z powątpiewaniem, a Gośka raz-dwa zamalowała całą tablicę jak jakiś Oppenheimer. Dla większości klasy to była chińszczyzna, ale Gośka stwierdziła, że podobne zadanie widziała w zbiorze zadań dla politechnik xD Cała klasa brawo, a stara oschle jej podziękowała no i po lekcjach.
Na bodaj następnej matmie tradycyjna strzelnica. No i szok - stara zaprasza do tablicy Gośkę i daje jej numer zadania do zrobienia. Wszyscy zdziwieni, bo jak wspomniałem, dawać Gośce zadanie ze standardowego zbioru zadań to jak spytać Pudzianowskiego czy podniesie cegłę. No i faktycznie, szast prast, minuta osiem i zadanie rozwiązane. Co stara skwitowała:
-No dobrze, dobrze, SIADAJ CZWÓRKA.
Gośka zrobiła oczy jakby jej ktoś w twarz dał, wszyscy w szoku, a stara:
-BO HEHE WIESZ NA SZÓSTKĘ TO UMIE PAMBUK, A NA PIĄTKĘ JA HEHE.
Dziewczyna siedziała ze świeczkami w oczach do końca lekcji, wszyscy zdziwieni i wkurzeni, bo jak tak można kogoś potraktować? Przykrość oczywista, bo mało że dziewczynie realnie zależy, stara się, to jeszcze taki tłuk gnoi ją takimi słowami. Do końca lekcji pani profesur w świetnym humorze bo usadziła gówniarę. Żal nam jej było jak nie wiem, ale cóż, przeszło. Nam. Ale nie Gośce
Zapomnieliśmy o zdarzeniu, z tydzień później stara na samym początku lekcji wypala:
-Małgosiu, zapomniałaś zgłoszenie na konkurs napisać!
-Nie, nie zapomniałam.
-O, to gdzie ono jest, bo pani dyrektor mówi, że w sekretariacie nie ma?
-Ale jak, dlaczego, przecież konkurs, szkoła, pani dyrektur, no musisz.
Stara ją poczuciem winy, a Gośka ją atomem:
-Na konkursy to niech jeżdżą piątkowi uczniowie, a ja nic nie muszę i się nie wybieram xDDD
Cała klasa prychła, a starą zamurowało i nie wiedziała co z siebie wykrztusić po czym wyszła i po pięciu minutach wróciła z dyrektorką z równie głupim wyrazem twarzy co stara i z równie głupim pytaniem:
-Ale co sie stao?
-Mówiłam pani profesor, że nie wyślę zgłoszenia na konkurs.
-Ale czemu?
-Bo skoro nie potrafię dostać piątki za proste zadanie to lepiej żebym na konkursy nie jeździła.
Dyrektorka nie widziała o co chodzi, to rzuciła że to trzeba wyjaśnić i że zaprasza obie do gabinetu, na co Gośka:
-Dobrze, ale proszę, żeby poszła ze mną koleżanka i gospodyni klasy albo proszę zadzwonić do moich rodziców.
xD Jebaniutka wszystko sobie przygotowała. Przewidziała ten cyrk i nie pękała, mimo, że była osobą emocjonalną. Dyrektorka się zgodziła, wyszły trzy dziewczyny i stara i w ten sposób lekcja nam zleciała. Rozmowa im się przeciągnęła, bo spóźniły się na kolejną lekcję. A co było na rozmowie?
Stara udawała idiotkę że nie wie o co chodzi.
Gośka opowiedziała swoją wersję, którą podparły koleżanki.
Pani dyrektur stwierdziła, że to na pewno jakaś pomyłka i na pewno tą czwórkę da się jakoś poprawić (xD)
Gośka stwierdziła, że jak nie będzie miała 5 na koniec to się będzie odwoływała gdzie się da i rozważy zmianę szkoły. Tak samo, jeśli szkoła nie zgłosi jej do Olimpiady (która pewnie i tak dałaby jej indeks uczelni na którą się wybiera).
I podtrzymała decyzję, że na żaden konkurs się nie wybiera bo ma na tamten dzień inne plany.
BUM. Pokorne ciele się odwinęło i zamiast ssać, kopnęło w d⁎⁎ę jedną matkę i drugą. Choć ta druga zrozumiała, przyznała że sytuacja jest do wyjaśnienia (xD) i to trzeba na spokojnie. Żadnych przeprosin Gośka się nie doczekała, no bo gdzieżby, ale satysfakcję na jej twarzy było widać ogromną. A stara zgaszona jak pet. Do końca szkoły Gośka już nigdy nie była przy tablicy, maturę zdała deluxe i trafiła na tą uczelnię na którą chciała, żadnych reperkusji nie było, a stara uznała, że swoją ignorancję zachowa dla siebie. Nie wiem, może to zasługa Gośki, ale stara w klasie maturalnej była trochę milsza. Choć nadal głupia.
Historia utrwaliła mi się w głowie, bo to na większości osiemnastek jak i na późniejszych spotkaniach absolwenckich był temat, który wracał jak bumerang
@mannoroth nauczyciele są tak zjebani, że to głowa mała. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego wora, ale mam w rodzinie 2 Panie Nauczyciel i takiego mniemania o sobie i patrzenia na wszystkich z góry, bo przecież ona ma 2 fakultety, i dlatego jej się szacunek należy. Nie potrafią najprostszych rzeczy koło domu zrobić, ale Ego każda ma jak skurwensyn wyjebane.
systematycznej analizie laserowo-radarowej (LIDAR) fragmentu lasu amazońskiego - wygląda na to, że ok. 1500-2500 lat temu kwitła tam całkiem spora cywilizacja;
wspaniałej jakości zdjęciach i filmach przedstawiających granulację Słońca.
- goraczka po 4 dniach jazdy opanowana<38°C. Juz mi sie tshirty konczyly
- udalo sie wczoraj wmusic dwa pelne posilki. Jakies 1700 kcal. Thanks god for my mama za darmowy pyszny obiad.
- w nocy, pierwszy raz od kiedy mam 2 koty, czarnuchy spaly jeden przy drugim. Stado.
- wiekszy kot od rana mnie pilnuje. Czeka az padne?
- udalo sie zalapac do lekarza, ktos tam polecal tabsy, ale chyba o 3 dni za pozno na to
- wg @Byk mam glos na glosowkach jak glos z nawigacji. Nie wiem czy to pozytyw czy negatyw
Plan na dzisiaj - pranie koszulek. I nadrabianie south parku. Glupio robie ale ogladam od gory, 28, 27, 26.... No nic. Powalone to i tak i tak.
Po 12 bede wiedzial ile jeszcze posiedze w domu. Moze zrobie #cybulionstreamuje bo mam fajny zestaw lego (grzyby) a moj glos chociaż raz nie brzmi jak kartofel ....
@wonsz i tak poprosze i wykupie, ja pracuje z Matkami, a one jak wiemy najszybciej aktualizuja bazę wirusów zespolu poprzez to na co jest moda w przedszkolu
Pogięta szyja Czaple w pewnym sensie słyną z tego, że kiedy trzymają głowę przyciągniętą blisko do tułowia i kiedy wyciągają szyję, potrafią wyglądać niemal jak dwa zupełnie różne ptaki należące do różnych gatunków. Powiązane jest to ze specyficzną budową szyi czapli, która w stanie spoczynku ma zarys mocno wygiętej litery „S”.
Jak widać na załączonym skanie, czaple mają wydłużone i liczne kręgi w odcinku szyjnym kręgosłupa, dodatkowo jednak część ich kręgów jest zmodyfikowana – jeden z nich jest wyjątkowo długi i tworzy coś w rodzaju „zawiasu” umożliwiającego czaplom zginanie szyi pod wyraźnie widocznym kątem.
Taka budowa sprawia, że czapla jest w stanie bardzo szybko i precyzyjnie atakować podczas polowania. Silnie rozwinięte mięśnie i ścięgna sprawiają, że jej szyja działa jak sprężyna, która potrafi błyskawicznie się rozprostować – gdy czapla atakuje, w wyniku skurczu mięśni zwalniających blokadę stawów jej głowa błyskawicznie wystrzela do przodu, a dziób działa niczym harpun. Ten mechanizm bywa niekiedy porównywany do miotacza oszczepów.