340 + 1 = 341
Tytuł: Wieczór kuglarzy
Rok produkcji: 1953
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Ingmar Bergman
Czas trwania: 1h 33m
Ocena: 7+/10
Rozterki właściciela ubogiego cyrku. Akurat los przywiódł go w rodzinne strony, gdzie parę lat temu zostawił żonę z dziećmi. Tymczasem jego kochanka z cyrku też zaczyna szukać drugiej drogi, gdyby Albert ją porzucił dla rodziny.
Albert postanawia poszukać pomocy u trochę bogatszego właściciela innego cyrku - pożycza stroje, które stracił jego cyrk i postanawiają wystawić super przedstawienie. To jednak kończy się upokorzeniem i lekką katastrofą - to znaczące, bo okazuje się, że żona Alberta radzi sobie całkiem nieźle i wcale nie jest chętna na to by mężczyzna wrócił, a kochance zdarzy się wpaść w ramiona innego.
Opowieść o tym jak w sumie dość proste marzenia spotykają się z rzeczywistością i niestety, nie ma miejsca dla życzeń troszkę lepszego życia - dla mnie to znak, że Albert sam wybrał przed laty taki los i bogowie teraz już go nie puszczą z tej pozycji.
Potęga tego filmu polega na tym, że bohaterowie są bardzo ludzcy, daleko im do ideałów, a przecież z drugiej strony po prostu ta ludzkość polega na pragnieniu szczęścia, które nagle okazuje się praktycznie niedostarczalne z jakiejkolwiek strony. Pozostaje pochylić głowę i dalej ruszyć w podróż. Być może z czasem znów obudzą się w nich jakieś proste marzenia.
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem