Oj dobry film. Chyba jakoś na dniach wychodzi serial o tym samym tytule, który jest kolejną interpretacją książki na podstawie której powstał ten film.
Uwielbiam ten film, uwielbiam to jak zagrał tam Brad Pitt, główną rolę też bardzo lubię, generalnie jeden z moich ulubionych filmów i polecam każdemu obejrzeć chociaż raz w życiu.
Uwielbiam ten film, po którym Mads Mikkelsen już zawsze kojarzyć mi się ma przede wszystkim z pastorem Ivanem, powtarzającym "To jest gruby nietakt!".
Jeden z niewielu po którego seansie w DKF zachciało mi się klaskać, co w odruchu zrobiłem, a reszta sali dołączyła co było zaskakujące i miłe
Na wiejską parafię, która jest miejscem resocjalizacji dla więźniów, trafia neonazista Adam. Na miejscu poznaje jeszcze dwóch przestępców odbywających tu karę, Araba - terrorystę i byłego tenisistę - alkoholika. Jednak najbardziej zdumiewającą postacią wydaje się być gospodarz, pastor Ivan. To właśnie między Ivanem i Adamem rozegra się wciągająca próba charakterów. Czy zły do szpiku kości człowiek może być niewrażliwy na bezinteresowne dobro?
Bardzo trudny film, na pewno dla takiej materialistki jak ja. Na pewno będę szukać dalej sensu (ów) w filmach Tarkowskiego - jest to dla mnie bardzo zajmujące i rozbudowuję mimowolnie moją zaginioną duchowość. Książka Kuśmierczyka czeka na lekturę, ale ja też czekałam zanim za nią chwycę. Chciałam właśnie obejrzeć "Nostalgię" by być gotową.
Nie przeszkadza mi, jak zwykle, że nie wszystko rozumiem wszystkiego filmach Tarkowskiego. To i tak jest twórca, który w głównej mierze opiera się na obrazie. Równie dobrze można wiele wypatrzeć, po prostu obserwując toczący się film.
Andrei jest we Włoszech. Szuka śladów dawnego, rosyjskiego kompozytora, który tutaj studiował. Ale tak naprawdę szuka czegoś innego. Cudu. Ducha. Boga. Ojczyzny. Chyba sam nie wie do końca czego, a może wszystkiego po trochu?
Jego towarzyszka natomiast szuka miłości i rozczarowana postawą Andreia ostatecznie odchodzi od niego.
Tymczasem pisarz poznaje tutejszego "wariata", Domenico, który trzymał w zamknięciu siebie i swoją rodzinę przez siedem lat. Dziwny Włoch daje Adriejowi dziwne zadanie - ma przejść basen z zapaloną świeczką. Na początku nasz bohater nie do końca traktuje serio starszego szaleńca, ale zarazem ciągnie do to tego człowieka. Wymowna jest scena gdy w lustrze zamiast własnego odbicia Andrei widzi odbicie Domenico.
Oboje są w przestrzeni pomiędzy ziemią, a innym światem. To zapewne ta cecha przyciąga przybyłego do Włoch pisarza do Domenico.
Andrei jest ostatecznie zawieszony pomiędzy światem, a duchem, którego nie umie znaleźć. Pomiędzy ojczyzną, a obcym krajem. Może jeśli wykona zadanie ze świeczką ujrzy granicę? Chociaż dla Andreia najlepiej by było gdyby nie było granic, co sam mówi na początku swojej towarzyszce. Może wtedy nostalgia za rodzinnymi stronami przestała by przyćmiewać zastaną rzeczywistość. Ale czy na pewno Andrei (i Tarkowski?) tego chce? Może cała zabawa polega na gonieniu "ducha"? Może to właśnie oznacza tytuł filmu.
W sensie wizualnym "Nostalgia" to sztosiwo totalne. Długie ujęcia, zabawa kolorami, dym, zbliżenia - to jest zrobione na najwyższym poziomie. Tam na pewno widać "ducha" Tarkowskiego.
Niezwykłe jest to, że taki wielki poszukiwacz duchowości, jak Tarkowski, zawierał całą swoją metafizykę mocniej w namacalnym wzrokowo obrazie niż w środku, w treści. Tutaj "mięsem" opowieści jest to, co widzimy - właśnie te odbicia w lustrze powiedzą nam więcej niż jakikolwiek dialog czy monolog w tym w filmie.
To nie jest jakiś wyjątkowy film, zapewne średni. Ale ja lubię survivale i ten mimo wielu wad mi podpasował.
Kobieta, po stracie partnera podczas ekstremalnej wspinaczki, postanawia w ramach żałoby "pozwiedzać" australijską dzicz. Na swojej drodze spotyka typka, który szybko okazuje się psycholem - urządza sobie jej kosztem tzw. "polowanie na indyka" - czyli chce na nią polować. Kobieta musi do cna wykorzystać swoje zdolności. Zaczyna się gra o życie i śmierć.
W rolach głównych Charlize Theron i Taron Egerton.
Dobrze się bawiłam, czułam może nie za dużo, ale podobała mi się kamienna gra Theron, która jest wyzuta z uczuć i działa na instynkcie i swoich zdolnościach. W tym sensie to udany survival, piękne widoki, akcja jest, ucieczki, polowanie, konfrontacja.
Taki udany "fun" seans na wieczór, o ile nie oczekuje się nie wiadomo czego.
Po pierwsze: niesamowita, klimatyczna muzyka za którą odpowiadał Michał Lorenc.
Po drugie piękne krajobrazy i fantastyczne zdjęcia w plenerze.
Brute (Til Schweiger) - bandyta, recydywista, pół-Anglik, pół-Polak - zostaje zesłany w ramach resocjalizacji do dziecięcego szpitala w Rumunii. Miejsce to okazuje się przedsionkiem piekła. Brute staje twarzą w twarz z przerażającą prawdą: jedynym ratunkiem dla dzieci jest ich sprzedaż na Zachód. Uzyskane w ten sposób pieniądze pozwalają przetrwać pozostałym pacjentom szpitala. Gdy ten wieloletni recydywista styka się z bezbronnymi dziećmi, ich smutkiem, nędzą i biedą coś w nim pęka...
Duży dom w centrum Madrytu zamieszkują trzy siostry, wśród nich główna bohaterka, 9-letnia Ana (Ana Torrent). Opiekę nad nimi sprawują: ojciec - oficer, sparaliżowana babcia i niania. Matka dziewczynek zmarła przed kilku laty.
Pewnej nocy Ana jest świadkiem śmierci swego ojca. Wybudzona ze snu widzi kochankę opuszczającą w pośpiechu sypialnię ojca, a potem znajduje go martwego. Ana jest przekonana, że to ona go zabiła, dzięki swym dziecięcym czarom.
Dziewczynka żyje w świecie własnych marzeń. Często spotyka się ze swa zmarłą, nieszczęśliwą i zdradzaną za życia, matką (Geraldine Chaplin), która "przychodzi" do niej w snach i marzeniach. Po śmierci ojca opiekę nad osieroconymi dziewczynkami przejmuje ich ciotka Paulina (Monica Randall). Kobieta przywiązuje ogromną wagę do dyscypliny i porządku. W świecie pozbawionym miłości i emocjonalnej bliskości, Ana zaczyna odczuwać coraz większe wyobcowanie i samotność.
@TyGrySSek Nigdy nie oglądałem, choć czytałem wielokrotnie - i pewnie bym nie obejrzał nigdy, gdyby nie ten kadr. A w nim przebranie Jima za murzyna z przyszłości wygląda tak zachęcająco, że naprawdę nie omieszkam.
Elegancki koleś, nie tak sobie wyobrażałem.
"Well, den, dis is de way it look to me, Huck. Ef it wuz HIM dat 'uz bein' sot free, en one er de boys wuz to git shot, would he say, 'Go on en save me, nemmine 'bout a doctor f'r to save dis one?' Is dat like Mars Tom Sawyer? Would he say dat? You BET he wouldn't! WELL, den, is JIM gywne to say it? No, sah—I doan' budge a step out'n dis place 'dout a DOCTOR, not if it's forty year!"
-Jim convinced that Tom would sacrifice his own freedom to save him. (chapter 40)
@deafone filmy ogólnie fajne, ale to nadal odgrzewany kotlet i jeszcze serwowany tylko przez tydzień, żeby podnieść jego atrakcyjność. Granie na sentymencie, żeby jeszcze raz wyciągnąć kasę ze starego hitu nic więcej...