Nie mam. Zresztą singlem jestem.
Ale w moim życiu były dwa kilkuletnie związki, z czego jeden zakończony po narzeczeństwie, a przed ślubem, a drugi... Ex miała córkę.
Po kilku latach jej niestety pociąg do nałogów był dla mnie nie wytrzymania. To też przez to, że ojciec był alkoholikiem, więc nie znoszę smrodu przetrawionego alkoholu. Sam się napiję czasem, ale już dawno nie tak by się nawalić. Niemniej nie jestem kimś, kto komuś pomoże z nałogiem, bo miałem tego za dużo w życiu.
Tak czy siak ex miała córkę i traktowałem jak swoją. Jeszcze po rozstaniu z byłą młoda gadała, zwierzała się, jeździła na wycieczki czy nie wstydziła się poprosić o zabranie na zakupy.
Ale i to się skończyło, bo musiało. Nie byłem biologicznym ojcem, matka znalazła nowego faceta, a i młoda stawała się nastolatką.
Uczucie i świadomość, że się odpowiada za córkę było za⁎⁎⁎⁎ste. Tym trudniej mi kogoś znaleźć, bo kobieta z dzieckiem (a w moim wieku to bez dziecka to tylko wariatki ) to dla mnie świadomość, że z czasem coś nie wyjdzie, a ja dzieciaka pokocham jak swoje i będzie dwa razy bardziej bolało.
Może i na terapię się nadaję, ale mam to gdzieś. Prawda też jest taka, że spośród ósemki rodzeństwa nikt nie ma dzieci bo mieliśmy trochę przebojów w życiu, więc też nie widzę powodu by coś na siłę robić bo inni tak mają.
Wystarczy, że jako pierwszy kupiłem dom (drugi po siostrze jeśli chodzi o nieruchomość, z tym że ona ze szwagrem mieszkanie). W rodzinie chcemy żyć godnie i normalnie na miarę możliwości i tego się trzymamy. Jednego życia na wszystko może zabraknąć.
Opcję trzecią wybrałem.