Komentarze (95)
@Banan11 oczywiście masz rację, ale pomimo, że mam łopatki, to prawie nigdy ich nie używam. Już prędzej wajcha na manual i nią pozbijać. Jednak też już tego nie robię, bo... plus i minus jest nie po mojemu. Ostatnio po mojemu był w Z4. A teraz to wszystkie mają źle xd Ale redukcja na manualu, to na manualu.
@bucz jeżdżę manualem i automatem naprzemiennie. Głównie robię trasy, ale po mieście również zdarza mi się jeździć. I zdecydowanie wolę manuala, choć automat oczywiście dla takiego taksówkarza, który dzień w dzień stoi w korkach wiele godzin, to jest must have. W trasie, nawet gdy jechałem kilkanaście godzin, manual nie meczył, bo w trasie praktycznie zapominasz o sprzęgle na autostradzie.
Z mojej perspektywy manual wygrywa
- jazda jest bardziej angażująca i przyjemna
- tańszy zakup pojazdu
- tańsza eksploatacja pojazdu
Jeżdżę oboma. Zdecydowanie preferuję automat czy to w trasę, miasto, czy teren.
Do powiedzmy roku 2000 manual miał jeszcze przewagę niższego spalania, ale i tę przewagę wtedy zaczął tracić, zresztą większości kierowców manuali daleko do kierowcy testowego.
Automat zapewnia ciągłość przekazania napędu oraz nieosiągalną dla manuali szybkość zmiany. Z punktu widzenia pasażera manual bardzo szarpie, każde wciśnięcie sprzęgła jest odczuwalne bardziej niż dla kierowcy.
W terenie też automat rządzi bo zapewnia ciągły przekaz napędu.
Jazda w butach terenowych lub roboczych także lepsza w automacie.
Z drugiej strony trochę rozumiem entuzjastów manuali. Faktycznie jest coś przyjemnego w mechanicznym przełączaniu biegów, o ile samochód jest dobry i ma niezajechaną skrzynię. Idealna zmiana bez szarpnięć, płynne ruszenie, redukcja itd. Ale według mnie to jest przyjemne jedynie na pustej drodze lub na torze, w jakimkolwiek ruchu zaczyna się nieustanne wachlowanie, tym gorsze im więcej biegów ma dany manual. Teraz często jest to 6, ale najczęściej jest tam tylko jeden nadbieg więc "do autostrady" to się nadaje dokładnie tak samo jak stare 4 biegowe skrzynie z lat 80. Jedyna różnica to więcej machania wajchą i niższe spalanie o ile ktoś umiejętnie tym operuje.
Mając do wyboru 3 biegowy automat a współczesny 6 biegowy manual, chyba wybrałbym ten 3 biegowy automat z lat 60.
Czasem się jeszcze słyszy argument za manualem "automat wymaga mocnego silnika". Pewnie dlatego wszystkie japońskie kei cars (silniki 0.6 litra) mają automaty xd W sumie w Japonii manuale umarły ok. roku 2000, od tamtej pory tam się jeździ tylko automatami, podobnie jak w Korei S.
@Zyr_of_Setrox ale co do zajechanej skrzyni to dużo łatwiej trafić na zajechany hydrokinetyk niż manual który jest raczej nieśmiertelny. Kei cary mają zautomatyzowaną skrzynie manualną, łączy wady obu rozwiązań w porównaniu do hydrokinetyka. Czuć zmianę, można spalić sprzęgło głupią jazdą, potrafi szarpnąć lub zgłupieć. Ale nie zabiera tyle mocy co klasyczny automat-hydrokinetyczny. 3 biegowy automat z lat 60 nadawał się do silników starych Amerykańcóe które były mega odprężone i miały mnóstwo momentu
@Hejto_nie_dziala z tą nieśmiertelnością manuali to nie przesadzałbym. W większości starszych aut, którymi jeździłem, były większe lub mniejsze niedoskonałości w działaniu. Prawie zawsze dwójka wchodziła gorzej, niezależnie od auta, w kilku przy redukcji był nadmierny opór (chyba że z międzygazem, to wtedy nie). Dodatkowo zawsze przy manualu i niedzielnym kierowcy sprzęgło jest zajechane mniej lub bardziej. Takie drobnostki dla mnie trochę zabierały przyjemności ze zmiany biegów. Ale zabić kompletnie skrzynię manualną, to już trzeba się postarać.
Ale i tak manual jest znacznie tańszy w zakupie, eksploatacji i serwisowaniu.
@Hejto_nie_dziala @KierownikW10 Manual po prostu ciężko zajechać na tyle żeby auto nie jechało. To trzeba by biegi bez sprzęgła wrzucać na chama żeby zmielić tryby. Automat jak się zepsuje po prostu przestaje jechać. A manual będzie zgrzytał, ale działał. Z tymi zajechanymi manualami to prawda, w starych autach skrzynia zawsze ma swoją specyfikę, a to zgrzyt dwójeczka, a to wsteczny na dwa razy, wybierak biegów tak wyrobiony że wachlowanie przypomina mieszanie masła kijem we wiadrze.
@Eternit_z_azbestu z tym że automat przestaje jechać jak się zepsuje to trochę przesada. Większość problemów hydrokinetyków jakie demontowalem to problemy z ciśnieniem oleju, szarpanie, poślizgi. W manualu standardem po latach jest oczywiście synchronizator drugiego biegu, jakoś za często w BMW na to wpadałem
@Hejto_nie_dziala jeździłem starszymi automatami i potwierdzam, że jest tak jak mówisz. Automat wymaga większej dbałości w zakresie utrzymania działania, zaś manual wymaga większych umiejętności kierowcy.
Mam sąsiada, który pali sprzęgło. Parkuje i słyszę, jak silnik podczas podjeżdżania w miejsce parkingowe ma gdzieś pomiędzy 3-4k rpm. Nawet chciałem do niego zagadać, ale po pierwsze może to źle odebrać, a po drugie jego sprzęgło może być już tak zajechane, że po prostu inaczej parkować się nie da xD
@KierownikW10 Jak przeanalizowałem wyposażenie to faktycznie nie miało to większego sensu. Podstawowe miało wszystko to czego potrzebowałem typu: czujniki przód i tył, kamera cofania, automatyczne światła, wycieraczki. Oczywiście dodatkowo były dorzucone dwa pakiety z klimatyzacja i aktywnym tempomatem.
@w0jmar Trochę jeździłem automatem w górach, skrzynia hydrokinetyczna Toyoty, rocznik 2000. Pod górę wjazd normalnie, trzymała niższe biegi nawet bez trybu sportowego. Zjeżdżając z góry trzeba było wyłączać nadbieg (specjalnym przyciskiem na lewarku), a gdy i to nie wystarczało to zrzucałem z D na 2, lub nawet na L i można było zjeżdżać z góry bez spamowania hamulcem przez kilka kilometrów.
@Zyr_of_Setrox
Mhmmm.
Ok.
Ja z reguły przelaczam "sugeruje" jak zjezdzam z gory.
Ale boje sie jak sobie skrzynia w trybie manual radzi kiedy to jego ciagnie samochod a nie silnik.
Pod gore to jak juz widze ze faktycznie - pogubil sie na jakim biegu wyjezdzac ma, ale w wiekszosci - daje mu wolna reke.
Co mam pod maska to nie wiem - ma jezdzic i sie nie psuc.
Wole manual. Jazda mi po prostu daje więcej przyjemności dodając dodatkowy element ręcznej zmiany biegów. Niektórzy traktują samochód jako środek żeby dostać się z punktu A do B bez wnikania co się dzieje po drodze, i dla takich osób automat pewnie będzie świetny. Ja natomiast dostaje mały zastrzyk dopaminy przy każdej zmianie biegu xD
@Bystrygrzes u siebie mam wyprodukowane w 2023 dq381 i nie ma żadnego takiego problemu. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to czasem przesadzone redukcje przy wyprzedzaniu, dosyć wolna reakcja na kick down oraz opóźnione reakcje na operowanie manetkami. Delikatne ruszanie to bajka, właściwie to przy dynamicznym ruszaniu jest większy problem, bo najpierw chwilę auto rusza bardzo delikatnie, nic się nie dzieje, a później jest ogień i musi działać kontrola trakcji.
Za to jeździłem autem z DSG z roku 2018 (nie znam modelu skrzyni, 2.0 TDI 6 biegów) i tam rzeczywiście skrzynia była bardziej niedelikatna przy ruszaniu, ale nadal tragedii nie było. Za to była znacznie bardziej upierdliwa przy manewrowaniu i przy auto hołdzie szarpała.
@bucz nowe manuale są złe. Strasznie nieprzyjemnie się zmienia biegi. Do tego nowe auta mają dziwne autoholdy, podtrzymywanie obrotów, że mam wrażenie walki z maszyną.
Starsze manuale dawały satysfakcję. Międzygaz przy redukcji, uczucie wbicia biegu, hamowanie silnikiem. Wszystko to dawało radość z jazdy.
Mimo to wolę automaty, zwłaszcza stare nazywane złośliwie "slushbox". Po całym dniu roboty mam wyjebane na sportowe wrażenia. Wsiadam, odpalam, przesuwam lewar na D i mam w d⁎⁎ie wszystko.
Nowe automaty zależy od producenta to też są zbyt sportowe, zbyt szarpią. Są wyjątki np. E-CVT od tojoty ma ten przyjemny zamuł, który lubię.

@bucz kiedy robiłem prawo jazdy, mówiłem sobie, "tylko automat! boże ile to roboty i machania". Po zrobieniu prawda jazdy, stwierdziłem, że manual jednak super sprawa i jest spora radocha jak się już potrafi jeździć. Teraz mówię sobie, "tylko autoam, boże ile to roboty i machania". Zagłosowałem manual, ale jednak automat xDDD
Zaloguj się aby komentować

