Zdjęcie w tle

sireplama

GURU
  • 363wpisów
  • 18450komentarzy
sireplama userbar

Ale czasy by żyć.


Zazdroszcząc @Dziwen piorunów postanowiłem się podzielić innym klasykiem przeportowanym na Androida .


Poznajcie proszę Augustus!


https://github.com/Keriew/augustus


Stary i dobry Caesar 3 z każdym gramem zabawy przy budowaniu osiedli, balansowania potrzeb mieszkańców i kombinowaniu w handlu by dorabiać się na pośrednictwie jednocześnie zapewniając wszystko co potrzebuje mieszkaniec naszego miasta.


Reklamować nie trzeba!


Niestety wersja na Android ma swoje konsekwencje. Mnie osobiście trochę przeszkadza jednak mały ekran telefonu, a sterowanie dotykowe bywa niedokładne i irytujące (np przy wytłaczaniu dróg). Niemniej grywalność dalej na 99% a nostalgia na skromne 100.


Polecam!


#ceasar3 #android #retrogaming

sireplama userbar

Zaloguj się aby komentować

Aż muszę się wyżalić, bo chyba piać zacznę.


Lata temu, z okazji kredytu, kupiłem sobie ubezpieczenie murów swojego mieszkania z cesją w czymś co potem stało się AXA a finalnie (stan 2024) Uniqa*. Kupiłem w październiku. Po dwóch miesiącach stwierdziłem, że kupię drugie ubezpieczenie na wszystko inne niż mury, dla siebie, bez cesji. I tak to działało, około 10 października brałem ubezpieczenie dla banku, a 20 grudnia dla siebie.


Dwa lata temu spłaciłem kredyt, cofnąłem cesję i tak leciało, aż w tym roku stwierdziłem, że pora zakończyć ten cyrk i połączyć ubezpieczenia.


Zadzwoniłem i infolinię Uniqa i z panem na telefonie, do grudniowego ubezpieczenia dorzuciliśmy mury. Pełen sukces, wycena 260 zł, na maila przyszedł link do zapłaty.


Naszła mnie jednak myśl, że w sumie przez dwa miesiące będę bez ochrony murów i idę o zakład, że prawem Murphiego dokładnie wtedy budynek spłonie, zawali się, sam archanioł Gabriel zejdzie na ziemię i niechcący stupką trąci obracając go w perzynę.


Dzwonię znowu na infolinię Uniqa, z piętnaście minut czekania, odbiera Pan Konsultant 2. Tłumaczę z przedwczesnym spokojem, że chcę, nieopłacone jeszcze ubezpieczenie z grudnia, przesunąć na październik.


  • Ale pan ma propozycje ubezpieczenia na październik - mury za 150 zł!*

  • No tak, ale w grudniowej propozycji są uwzględnione mury i chcę korzystać z niej, a nie przedłużenia tej październikowej.

  • Ale pan nie może mieć dwóch ubezpieczeń na to samo! Proszę pana to przestępstwo!

  • Ale one nie są...

  • A nawet jakby pan ubezpieczył to i tak nie wypłacono by ubezpieczenia z obu tylko z jednej!

  • Rozumiem, to nie...

  • Czasami tak się robi przy cesji na bank, ale pan nie ma cesji!

  • Zdaje sobie sprawę, dlatego...

  • To bez sensu! Lepiej je połączyć!

  • No tak! Dlatego chcę przesunąć te grudniowe ubezpieczenie na październik!

  • Ale pan ma propozycje przedłużenia murów w październiku za 150 zł nie może pan ubezpieczyć w grudniu tego samego! Nie dostanie pan dwóch odszkodowań!

  • Ja nie chcę przedłużać tej październikowej!

  • A! I zostałaby tylko jedna? To mógł pan od razu powiedzieć

  • Co ku...?

  • Na chwilę ucichnę bo muszę przeliczyć ofertę.


Tutaj patrzę już na numer, który wybrałem, czy się do jakiegoś kabaretu nie dodzwonilem.


  • Halo? Ubezpieczenie mury, elementy stałe, ruchomości, bla bla bla wyniesie 480 zł.

  • Ile?!

  • Mogę panu dać jeszcze 15% rabatu dla stałych klientów.

  • Ale wyceniliscie mi przecież na 260 zł!

  • No tak, ale proszę spojrzeć, jak pan podliczy ta grudniową polisę i doda 140 zł za polisę październikową za mury, to w skali roku wychodzi prawie dokładnie to samo.

  • Przecież to nie wyniesie tyle ... Chwilę! Ale ja mury mam już uwzglednione w tej grudniowej wycenie!

  • Proszę pana, powtarzam panu, że nie może pan mieć dwóch ubezpieczeń tego samego, to niezgodne z prawem!

  • Przecież to ty mi to proponujesz! Jak to możliwe, że ubezpieczenie w grudniu kosztuje 260 zł ale przesunięte na październik już 480?!

  • Wie pan, mógł pan wcześniej się zainteresować ubezpieczeniem.

  • Przecież jeszcze dwa miesiące do przedłużenia umowy a ja chce zrezygnować z dwóch miesięcy starej umowy i zacząć nową!

  • Zawarliśmy umowę na rok i będziemy ją przez rok utrzymywać!


Zaczynam się zastanawiać czy typ sobie jaja jakieś ze mnie robi czy może zatrudnili go z jakimś dofinansowaniem na reaaktywacje osób upośledzonych...


  • Przecież chwilę temu zaoferowałeś mi nową od września!

  • I z tym przesunięciem będzie kosztować 480zl!

  • Zapłaciłem za rok ubezpieczenia, chce z niego zrezygnować po 10 miesiącach i od razu podpisać kolejną i za to nauczyliście mi 200zl?!

  • Może pan kontynuować tę za 140zl.

  • Do widzenia


Wiecie co? Nie zapłacę chyba jednak za tą grudniową...


* Ciekawostka - mam jedną umowę, która już przedłużamy 8 lat ale 4 razy zdążył mi się zmienić podmiot z którą ją zawarłem...


** To przedłużenie za 140 zł w 2023 roku kosztowało mnie 70zl, a jak uzupelnie kalkulator na stronie Uniqa jako totalnie nowy klient to zapłacę 50zl. 9 lat, zero opóźnień płatności, zero szkód...


Wymyśliłem hasło reklamowe "Unikaj Uniqa" - co myślicie?


#ubezpieczenia #patofirmy #mentalnyjanuszex

sireplama userbar

@sireplama zupełnie nie wiem po co z nim tyle gadałeś. Wystarczyło powiedzieć że to co gada nie ma dla ciebie sensu i że prześlesz odpowiednim kanałem rezygnację z umowy, powiedzieć do widzenia i rozłączyć się. Jutro poszukać innej oferty i elo

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

sireplama userbar

Wolałbym Hejto

596 Głosów

@sireplama Tak jakby ten poziom był teraz niesamowicie wysoki. Samozachwyt odpycha nowych, ale widzę, że części starej gwardii to nie przeszkadza i będą siebie wzajemnie piorunować do końca swojego lub tego portalu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@sireplama chyba nie ma co patrzeć "ile wypada". Znasz dzieciaka, to spróbuj wybadać na co to wyda. Jak na pierdoły, to bez wyrzutów 500 wystarczy. Ja dosłownie w dzień ojca miałam 18tkę u mojej siostrzenicy i dziewczyna zbiera na kurs prawa jazdy, to juź się bardziej szarpnąłem, bo cel jest zacny. Może wybadaj tak temat, ale nie oglądaj się na to co wypada.

Mi się zawsze wydawało że sztuka dawania prezentów polega na tym żeby pokazać jak dobrze się zna (jak mocno zależy ci na) osobie obdarowywanej - i dlatego to takie trudne. A czy to będzie warte piątaka czy dużą bańkę to inna sprawa.


O szeptaniu dalszej rodziny żeś biedak bo dałeś wystrugany własnoręcznie z drewna ukochany-dawno-utracony wisiorek nie wspominam, bo szkoda nerwów na takie parchy.

hajs to się daje jak kogoś nie lubi, albo nigdy nie miało pomysłu na prezent


ale za bon na 5k w sklepie "świat alkoholi" to będzie całował w pento chrzestnego do końca życia (´・ᴗ・ ` )

Zaloguj się aby komentować

Miałem przedziwny sen i szczerze, to chciałem go zapisać zanim mi wywietrzeje kompletnie z głowy. W sumie pomyślałem żeby zrobić z Kawiarenki taki sennik-pamiętniczek i po namowie @wrzoo trochę się przełamałem.

Pamiętajcie proszę tylko, że pierwszy raz coś takiego piszę, no i zgodnie z pradawną zasadą, że ten niesamowicie szczegółowy, fajny i emocjonalny sen, dla innych jest chaotyczny, nudny i bez sensu...

Dobra! Zaczynamy!


Śniło mi się, że...


Wahadłowiec, którym lecieliśmy, szumiał przeraźliwie. Wentylacja i klimatyzatory, z wysiłkiem godnym lepszej sprawy, starały się zachować nas nie tylko przy życiu ale też we względnym komforcie. Siedzenie, które przed startem wydawało się dekadencko luksusowe i wygodne, stało się twarde jakby wylano je z betonu, a pasy oplatały mnie całego, dusząc niczym tekstylna ośmiornica nieostrożną rybkę na dnie morza. Czułem każdy zbyteczny kilogram swojego ciała i każdą nierówność w wyściółce oparcia. I nie mogłem przestać się uśmiechać.


Okna, na czas wznoszenia się, były zakryte osłoną, przez co mogłem skupić się wyłącznie na wnętrzu pojazdu. Przyglądałem się wiec wszystkim rozwiązaniom, które zafascynowały mnie zresztą od momentu wejścia na pokład. Kabina przypominała wnętrze typowego samolotu pasażerskiego, tylko nabitego po uszy wszelkiego rodzaju klamrami, uchwytami i kotwami. Różniły się też panele na ścianach, mające często dziwny, przypadkowy i nieregularny charakter, tworząc mozaiko-puzzle, otaczające nas łukiem sięgającym sufitu prawie 3m nad naszymi głowami i ewidentnie ukrywające różne mechanizmy pod sobą. Same panele były miękkie w dotyku i niepokojąco przywodziły na myśl jakąś izolatkę w szpitalu psychiatrycznym, przygotowane zapewne by przyjąć na siebie nieostrożnych i gapowatych amatorów kosmosu. Nie było też schowków nad głowami, przez co całe wnętrze wydawało się przestrzenne i jakby zachęcało do skorzystania z niego.


Kabina miała około 10m długości, z przodu kończyła się ścianką ukrywającą toaletę oraz kącik obsługi. Na ściance wisiały monitory pokazujące mapkę z odległością do Stacji Orbitalnej oraz bliźniaczego wahadłowca lecącego przed nami. Za nimi znajdowały się zabezpieczone drzwi do kabiny pilotów. Z tyłu były wrota śluzy, którą weszliśmy na pokład. Siedzenia ułożone były w dwa rzędy, po dwa fotele, z przejściem między nimi. Rozrzutność, która wraz z ekskluzywnymi siedziskami, doprowadziłaby do zawału niejednego prezesa tanich linii lotniczych. Wszystko było białe, surowe, do bólu użytkowe i zdawało się sugerować, że ktoś bardzo się starał przebrać Jambojeta tak by przypominał wahadłowce z końca XX i początku XXI wieku.


Nagły dzwonek wyrwał mnie z podziwiania surowego i industrialnego wnętrza, a moja głupia mina udowodniła, że ma jeszcze przestrzeń do tego, bym mógł ośmieszyć się bardziej. Szarpnięcie rzuciło mnie w oplatające mnie pasy! Odbiłem się od nich lądując ponownie w objęciach nagle wygodnego fotela. A potem przestałem czuć i jedno i drugie. Niczym dziecko, cieszące się z odkrywania nowego smaku, zacząłem cicho chichotać i pozwoliłem by moje ręce uniosły się same do góry. Nieważkość!


Wahadłowiec wygasił silniki, które pozwoliły mu się wzbić na orbitę. Osłony okienne zaczęły podnosić się do góry, ukazując najpierw niezwykłą i głęboką ciemność, a następnie jarzącą się oślepiającym i błękitnym światłem Ziemię. Wygiąłem głowę do tyłu, by zobaczyć jak najwięcej przez niewielki bulaj. Nie byłem w stanie dostrzec niczego na powierzchni globu, nawet chmur. Ziemia zdawała się emitować jakieś własne, kojące światło, niczym latarnia morska po długiej i niedobrej podróży.


Na ekranie z przodu zmienił się obraz pokazując widok z kamer na dziobie wahadłowca. Zobaczyliśmy Stację Orbitalną. Miała kształt ostro zakończonego wrzeciona, którego przęśliki tworzyło trzy niezależnie obracające się pierścienie, gwarantujące ciążenie w obszarach zamieszkałych. Lśniła na biało, połyskując rewią tysiąca refleksów ujawniających morze przyrządów, czujników i maszyn pozwalających przeżyć ludziom w niedostępnym kosmosie.

W obszar widoku kamery wleciał pierwszy wahadłowiec. Na jego ogonie nieregularnie żarzył się jeden z trzech ułożonych w stos silników. Zbliżał się szybko do Stacji. Pozazdrościłem im, że już zaraz tam będą, ale na pocieszenie postanowiłem cieszyć się widokiem planety za oknem. Patrzyłem w bezkresną czerń zastanawiając się jakie są szanse żebym mógł wyjść na spacer na zewnątrz i móc bezpośrednio doświadczyć tego co nazwano Kosmosem. Z rozmyślań wyrwał mnie szmer, a potem krótki jęk jakiejś współpasażerki. Spojrzałem na monitor, na obraz, który spowodował ten zamęt.


Poprzedzający nas wahadłowiec nie wygasił ciągle silnika i z przerażającą prędkością zaczął zbliżać się do stacji. Nie było widać, żeby używali silników kontroli trakcji i ciągle nie zmieniali kierunku lotu. Operatorzy stacji uruchomili ramiona wysięgników kierując je w stronę pechowego wahadłowca, próbując desperacko go pochwycić lub zwyczajnie opędzić się od śmiercionośnej drobiny. Łukowate pylony portowe uniosły się odsłaniając gniazda dokownicze i śluzy, tak jakby ktokolwiek jeszcze kiedyś miał z nich skorzystać. Stacja przypominała teraz białego grzyba, stroszącego swoje blaszki i pierścienie, przeczuwając nadchodzące wydarzenia.


Wahadłowiec uderzył w stacje w kompletnej ciszy. Jasne, w próżni nie roznosi się dźwięk, ale to cisza naszego statku tak mnie uderzyła. Nie było ani jednego westchnięcia, pisku, porządnej k⁎⁎wy rzuconej pod nosem, nawet klimatyzatory i wentylacja zamarły w ciszy dziejącej się tragedii. Dramat naszych towarzyszy przeszedł bez żadnego komentarza. Sam wahadłowiec rozsypał się w drzazgi tak, że uwierzyłbym, że był zbudowany z zapałek i posklejany w pożądany kształt gumkami recepturkami. Stacja w miejscu zderzenia zaczęła pękać, kruszyć się, jakby nie była zbudowana ze stali, tytanu, aluminium i plastiku, ale ze szkła! W końcu sam rdzeń złamał się w 2/3 swojej długości, a jego koniec, obracając się, odleciał w kierunku Ziemi. Po pozostałej części rdzenia zaczęły rozprzestrzeniać się pęknięcia, sięgając w końcu pierścieni z mieszańcami. Przez ułamek sekundy myślałem, że po prostu oderwą się od stacji i dalej krążąc, będą kontynuowały swoją podróż wokół planety. Nic bardziej mylnego. Naciągi, rury, okablowania oraz szyby windowe po prostu się złamały i urwały, tak jakby nie nadążały za pędzącymi pierścieniami. A one same zaczęły zachowywać się, jakby zbudowano je z plasteliny i jedne odcinki zaczęły zagłębiać się w innych. W końcu się... Nie, nie rozpadły. To nie oddaje istoty zjawiska. Pierścienie zdawały się zrzucać swoją metalową skórę i odsłaniać delikatne wnętrze pełne przerażonych ludzi. Siła odśrodkowa zrywała poszycie, szkielet i wszelką maszynerię, siejąc po okolicy śnieżycą zbudowaną z odłamków i zakończonych ludzkich żyć. W tym także ku nam.


Na początku przypominało to krople deszczu uderzające w metalowy dach, by za chwilę przerodzić się w potworny szum, zgrzyt i pełne boleści zawodzenie. Nie wiem czy to statek wył, czy może stacja, czy może my. W nasze skrzydło uderzył większy odłamek. Nagłe szarpnięcie wbiło mnie przeraźliwym pędem w szelki pasów! W oczach mi pociemniało, byłem pewien, że złamałem kark i to koniec dramatu rozgrywającego się wokół mnie. Kapitan uruchomił silniki manewrowe, próbując wyrównać chaotyczny obrót wahadłowca i jednocześnie szarpiąc nami we wszystkie strony. Nacisk opadł i wkrótce poczułem znowu nieważkość, która tak mnie zachwycała te kilka chwil (całe życie) temu.


Wahadłowiec dalej obracał się sokół własnej osi, ukazując przez okno to błękitną Ziemię, to mrowie stacji. Z głośników dobiegł nas głos:

- "Mówi państwa kapitan. Udało nam się wyrównać obrót i uciec z chmury odłamków. Niestety krążymy teraz po niestabilnej orbicie okołoziemskiej. Musi... mmm... y... y...y..."


Zgasły wszystkie światła i monitory. Ciągle dało się słyszeć nieśmiały szum wentylatorów. Za oknem zobaczyliśmy Ziemię oraz otaczającą pojazd zielonkawą, mieniącą się zorze, która zaczęła przemieszczać się także przez ciemne wnętrze statku! Rzuciliśmy się do przeciwległej burty i zobaczyliśmy źródło poświty. Szczątki stacji żarzyły się jasnym światłem, rzygającym wszędzie na około przepiękną i przerażającą zarazem zorzą. Wybuchł atomowy reaktor stacji. Wahadłowiec był projektowany do lotów wewnątrz ziemskiej magnetosfery i nie ma żadnych osłon antyradiacyjnych. Zostaliśmy napromieniowani.


Włączyły się czerwone światła alarmowe. Karmazynowe twarze współpasażerów, skryte w cieniach rzucanych przez monochromatyczne światło, mówiły wszystko. Nikt nie odważył się odezwać, jakby jeden dźwięk miał złamać resztki rozsądku i spokoju na pokładzie. Próbowałem przypomnieć sobie o wiem o skażeniu radioaktywnym. Zdaje się, że czuje się ciepło, może człowiek się rumieni, potem czuje się dobrze, a potem pękają żyły i tętnice, komórki rozpadają się na oczach, tak że nie działają żadne leki przeciwbólowe. No, nie żyję... Zadziwił mnie samego mój spokój. Być może był to ciągle nieprzetrawiony pierwszy etap godzenia się z tragedią - zaprzeczenie. Chociaż wiedziałem przecież, że umrę. Było to bezdyskusyjne. Nie przyczyniłem się do tego w żaden sposób, ale to się stało i nic na to nie poradzę. W moich rękach zostało to jak odejdę. Czy tak jak sam wybiorę? Czy może w popromiennych cierpieniach? No dobrze, jak popełnić bezbolesne samobójstwo na niedziałającym wahadłowcu?!


Zauważyłem, że z tyłu wahadłowca zebrała się grupka pasażerów, którzy szeptem coś uzgadniają. Wydało mi się to podejrzane. Czy znają sposób by się uratować? Co oni knują?! Odpiąłem się od pasów i bezczelnie, pełen pewności siebie, podleciałem do nich! Zobaczyli mnie, ale nie zareagowali w żaden sposób. Odwrócili się i bez słowa udali w kierunku śluzy. "Bez sensu!" - pomyślałem - "Nawet jeśli śluza ma grubsze ściany to i tak już zostali napromieniowani i nic im nie da ukrywanie się w niej!". Grupka weszła do wnętrza oprócz jednego mężczyzny trzymającego ciągle okrągły właz. Stał zostawiając mi miejsce, jakby zapraszał do środka. Odsunąłem się, nie wiedząc co oni zamierzają. Mężczyzna kiwną nieznacznie głową i wszedł do środka zamykając za sobą właz. Spojrzałem przez wizjer, ciekawy co wymyślili by się ratować. Zobaczyłem, ze część osób zaczyna przytulać się do siebie, jakaś para się całowała,  a mężczyzna, który wszedł ostatni, chwyta za dźwignie otwarcia zewnętrznych wrót.


"Nie!" - pomyślałem, po czym pęd statku, który nagle zaczął wirować z przeraźliwą prędkością, rzucił mną o ścianę. Bogu dzięki za inżynierów, którzy wymyślili ciamajdoodporne, miękkie panele... A może... A może szkoda, że nie rozbiłem głowy o ścianę w tym momencie? Gdy szaleńcze wirowanie, przestało rzucać mną w każdą stronę, desperacko, chwytając uchwyty umieszczone na ścianach i sufitach, podpłynąłem do kabiny pilotów, chcąc prosić ich o włączenie silników manewrowych, ustawienie się prosto do Ziemi i radę co robić dalej!


Drzwi były otwarte, wpłynąłem do środka i zobaczyłem obu pilotów. Przypominali mumie. Ich skóra wyglądała jak suchy i kruszący się pergamin. Była ściągnięta, odsłaniając zęby i wytrzeszczone oczy. Wyglądali jakby umierali tu wiele miesięcy. Pocili się krwią! Z okna ciągle sączyła się do wnętrza lepka, potworna, piękna zorza. Uciekłem natychmiast do kabiny pasażerskiej. Przywitały mnie jęki, zawodzenie i krzyki. Część ludzi wymiotowała krwią, część siedziała przypięta do foteli, wyjąc cichutko.


"Następny będę ja... Nie ma ucieczki... Nie ma łaski... Po prostu jeszcze się ruszam, a oni już nie mogą."

"Nic nie mogę zrobić z tą sytuacją! Nie zasłużyłem na nią! Nie przyczyniłem się do niej! Ale ona się stała i nic już z tym nie poradzę! Mam jeszcze siły by wybrać swoją śmierć. Mogę też pomóc tym ludziom"


Podszedłem do włazu śluzy. Ciągle była otwarta po zewnętrznej stronie. Zdjąłem jeden z białych, miękkich panelów, odsłaniając mechanizm awaryjnego odrzucenia drzwi śluzy. Zerwałem plombę i chwyciłem za dźwignię.


i się obudziłem...


#sen #sennik #dzienniksnow #naopowiesci

sireplama userbar

Zaloguj się aby komentować

@sireplama Niedawno Kaczor mówił, że Błaszczak mógłby być kandydatem PiS na prezydenta. Teraz typuje go na szefa partii. A szef partii prezydentem raczej nie zostaje, tylko premierem. Więc do końca raczej nie wiadomo.

Tam w Pisie za bardzo nie ma odpowiednich kandydatów na prezydenta.

Sołtysowa wypada za dobrze w sondażach popularności. Ona chyba chciała to jakoś skapitalizować, ale tam brakuje intelektu i osobowości na samodzielną politykę. Dziadek Kaczor pokazuje gdzie jej miejsce, ale chyba tylko o postraszenie chodzi.

Zaloguj się aby komentować

PKP, pierwsza - początkowa stacja, +30min opóźnienia... Robi wrażenie, że kolej walczy z ZTM obmiano najmniej rzetelnego i punktualnego środka transportu


#zbiorkom #pkp #pkpintercity #muszekupicsamochod

sireplama userbar

@sireplama


PKP, pierwsza - początkowa stacja, +30min opóźnienia...


To na pewno dlatego, że jest gorąco ¯\_(ツ)_/¯

619a2fb2-69a4-4542-b573-ba08ba064a82

mam na liście wstydu do przeczytania:

Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej - Karol Trammer


może ktoś już czytał i by napisał kilka słów, w tym czy warto czytnąć ze względu na fakty jakie opisuje

Kwa! oczywiście drzwi od strony peronu uszkodzone i trzeba stać w gazyliardowej kolejce do drzwi w sąsiednim wagonie! Dzięki temu nie zdążę na przesiadkę na kolejny pociąg i moja trzygodzinną podróż zamienia się właśnie w 4,5 godzinna podróż... Nienawidzę polską kolej

Zaloguj się aby komentować

Nowe słuchawki, pierwszy raz na głowie. Zapomniałem, że to nie moje drugie - bezprzewodowe. Kabel do wyrzucenia. Ładny początek "znajomości".


#zalesie

0e61bc42-0bd5-4628-b62c-cfd2758401ae
sireplama userbar

kupię u Chińczyków za 7zl 2m przewodu micro USB. To komunikacja cyfrowa w końcu, nie ma się nad czym spuszczać szczególnie :]

Zaloguj się aby komentować

Jezusmariapeszek... Kierowca wpierdzielil się na skrzyżowanie na czerwonym, tuż przed radiowóz, który stał na sygnałach i wymuszając odrobinę na samochodach, które ruszyły już na swoim zielonym...


I to mój bohater


Zasrana pielgrzymka ... Z 3 km ludu idzie... Korek za nimi ciągnie się jeszcze z 6 km...


Byśmy z dwie godziny stali na tym skrzyżowaniu...


#wtp #ztm #komunikacjamiejska #komunikacjapubliczna #komunikacjazbiorowa #autobusy #warszawa

sireplama userbar

Zaloguj się aby komentować

Coraz częściej się mówi, że o fotel prezydenta RP mógłby sięgnąć Donald Tusk, dla którego byłoby to podsumowaniem i zwieńczeniem kariery politycznej.


Mogłyby o tym świadczyć słowa Sikorskiego, który w niedawnym wywiadzie, sugerował, że prezydentem powinien być ktoś twardy, kojarzący się z bezpieczeństwem. Początkowo odczytywano to jako sondowanie reakcji wyborców w kwestii ewentualnego startu samego Sikorskiego (były szef MON i aktualny szef MSZ), ale wygląda to trochę jak urabianie gruntu pod deklaracje Tuska.


Tusk uzyskał ostatnio drugie miejsce w sondażu zaufania społecznego, spychając Dudę na trzecie miejsce. Morawiecki - będący aktualnym wskaźnikiem poparcia dla kandydata PiS, jest dopiero na szóstym miejscu, za Hołownią i Bodnarem. Kruszy się także dotychczasowe wytłumaczenie czemu Tusk nie powinien startować - wysoki odsetek osób nie ufającym politykowi. Sęk w tym, że Tusk ma 42,4% niechętnych, Trzaskowski - 41,66%, Duda - 49,1%.


Czyżby więc w 2025 roku mielibyśmy prezydenta Donalda Tuska, który z fotela prezydenta sterowałby KO, a przez nią Koalicją i Premierem, tworząc quasi model francuski?


#polityka #nieznamsiealewypowiemsie


https://www.pap.pl/aktualnosci/sondaz-trzaskowski-tusk-i-duda-liderami-rankingu-zaufania

sireplama userbar

@sireplama raczej model polski: tusk ma ciepłą posadkę jako prezydent, ko w rozsypce, pis wygrywa wybory, w międzyczasie wchodzi kredyt 0% i kraj rozjebany...

Tusk się z bezpieczeństwem nie kojarzy. Co jak co i bez dopierdalania się, ale nie z bezpieczenstwem.


A Sikorski, wiadomo, mówi o sobie ;)

Bym nawet i zagłosował.

@jimmy_gonzale

>A Sikorski, wiadomo, mówi o sobie

Jak to jest, że człowiek, który jest najbardziej obeznany i z masą znajomości nie jest rozważany na przydenta.

Tylko kłótnia o to czy Mati i Donek. Przecież Ci ostatni nie mają podjazdu do niego.

Oby Tuskowi nie przyszło do głowy kandydować. Z trójki Tusk, Trzaskowski, Sikorski, to ten pierwszy ma największą szansę na sensacyjną przegraną, bo konfedepisowcy będą mogli w niego walić jak w bęben.


A to by nam zafundowało następne 5 albo i 10 lat z konserwatywnym popychadłem na stołku prezydenta.

Zaloguj się aby komentować

@sireplama stosowane od dawna na całym świecie, skuteczne

w bodaj Danii albo innym niderlandzie czy skandynawskim czymś mają inne rozwiązanie - budują takie małe miasteczka w miasteczkach, specjalnie zaprojektowana dzielnica gdzie osoby z demencją żyją jak 'normalni' ludzie. Wychodzą, spacerują, robią zakupy - jest to tak zaprojektowane żeby się nie gubili i nie czuli zagrożenia. Komfort życia mają podobno dzięki temu wysoki, nie potrzeba ich trzymać na smyczy, a postęp choroby dzięki aktywności nawet podczas etapów gdzie w zwykłym przypadku już by mogli funkcjonować tylko z opiekunem jest wolniejszy

Zaloguj się aby komentować

Czasami to mi sił brakuje.


Biegam po firmowym Fejsie i czasem, przyznaję, wciąga mnie to bagno i potrafię przeskrolować trochę zbyt długo.


Co widziałem dzisiaj, na profilu o jakiejś fantazyjnej nazwie typu "PrAwDziWi pOlaCy"?


"Fani Taylor Swift chcą zakazać obchodów powstania!!!111jeden".


O co chodzi w normalnym świecie? Otóż organizatorzy i fani chcą powywieszać plakaty z informacją, że o 17:00 zawyją syreny, tak by goście zza granicy, którzy przyjechali na koncert do kraju, którego sąsiad toczy wojnę, nie wpadli w panikę.


Czasem sił mi brakuje na ludzi...


#niewiemjaktootagowac

sireplama userbar

Zaloguj się aby komentować

Mamy nowy sondaż od United Surveys dla WP z 26-28 lipca 2024r. (CAWI/CATI na 1000 osób).


KO - 33% (+1,8%)

PiS - 28,3% (+1,1%)

3D - 10,9 (+1,9%)

LW - 9,9% (+2,2%)

KON - 9,6% (-1,4%)


Mój osobisty komentarz. Cieszy spadek konfy, tradycyjnie ogłosili się trzecią siłą, nowym rozdaniem, a skończyło się jak zawsze. Chociaż wygląda jakby osadzali się na tych 9-10% - Quo Vadis Polsko? Zadziwiło mnie odbicie Lewicy, ale w sumie także odbicie 3D, której po zabawach PSL i Hołowni z aborcją, prowokowałem spadniecie pod Lewicę. KO zaczyna odchodzić od PiS aczkolwiek fakt, że partii Kaczyńskiego rośnie po ujawnianiu kolejnych afer świadczy, że beton, na którym stoi ta partia, jest chyba nie do skruszenia.


Mandaty w takiej konfiguracji to: KO 183, PiS 153, 3D 46, LW 40, KON 38.


Dawałoby to podział 269 - 191 (PiS+Konf) albo 246 - 214 (PiS + Konfa + PSL [1/2 3D]).


Smuci natomiast frekwencja: "na pewno" - 35%, "raczej" - 20,4%. Czyżby demobilizacja wyborców po fiasku aborcyjnym Koalicji Demokratycznej?


#polityka

sireplama userbar

@sireplama nie no konfa ma cały czas taki sam wskaźnik. To że jakiś koleś w jakiejś dziurze dostał więcej głosów wiosny nie czyni choć kknfa myśli inaczej i takie mają marzenia

Konfederacja i PIS walczy o ten sam elektorat. Jak jednym rosnie to drugim spada. Po prostu gdy pojawiaja sie nowe afery PIS to rosnie KONFA, a gdy przygasaja to spada KONFA i rosnie PIS bo wyborcy PIS maja pamiec zlotej rybki.

Zaloguj się aby komentować

Boże, ale pisowcy są obrzydliwi, to chyba jakieś must have by dołączyć do partii...


Jest wywiad z rzecznikiem pisu:

— Co pan myśli o otwarciu igrzysk i zachowaniu pracownika TVP?

— Panie redaktorze... Łojezu... prześladowanie chrześcijan... a PO... a Tusk... LGBT!!

— PKW dopuściła wasze sprawozdanie...

— Panie redaktorze! Łojezu! Tusk! Tusk i peło! Peło, peło, Tusk, PRZEŚLADOWANIE OPOZYCJI!

— Czy Jaki będzie waszym kandydatem na prezydenta?

— PANIE REDAKTORZE ŁOJEZU Tusk i pełooooooooo!!!!


Jak to się dzieje, że wyborca tej partii może tego słuchać bez ataków żenady?


#polityka

sireplama userbar

Jedz na sciane wschodnia. 2 lata temu jak cisnalem po PIS to malo mnie nie zjedli. Teraz jak cisne po PIS to zwieszaja glowy i sie nie odzywaja. Ewentualnie "a za peło". Nie mowie, ze wszyscy bo wsrod ludzi dobrze wyksztalconych tego nie ma ale o dziwo ludzie mlodzi, ktorzy powinni miec otwarte glowy tez tak pierdziela.


Tu nikt nie weryfikuje informacji. Pierwszy przekaz jest najwazniejszy. Kiedys TVP, teraz TV Republika.

Zaloguj się aby komentować