W efekcie mamy ogromną lukę pokoleniową. Są uczelnie, które w ostatnich latach nie miały ani jednego doktoranta z informatyki. Wielu dziekanów martwi się, czy zdoła skompletować wymaganą kadrę do prowadzenia zajęć.
Niektóre uczelnie już zmniejszyły limity przyjęć na pierwszy rok informatyki. To zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę zapotrzebowanie rynku. Ale zrozumiałe, kiedy wiemy, że przez ostatnie dziesięć, piętnaście lat informatycy nie zostawali na uczelniach.
W IDEAS NCBR staramy się zapełnić tę lukę, proponując w miarę atrakcyjne wynagrodzenie. Doskonale wiemy, że absolwenci informatyki zarobią w przemyśle znacznie więcej niż to, co proponujemy. Osoba, która w trakcie studiów robiła pierwsze projekty, może dostać 20-30 tys. zł.
Ale część z nich ma pewnie ambicje naukowe, które ciężko spełniać przy zwykłym stypendium.
- Wtedy muszą pracować, trudno więc liczyć na doskonały doktorat. A to jest najważniejszy moment kariery naukowej. W ciągu tych czterech lat szkoły doktorskiej i chwilę po doktoracie musimy zrobić wyniki, które wprowadzą nas na właściwą trajektorię rozwoju naukowego. Musimy pokazać, że istniejemy. To jest jak bal inauguracyjny - pokazujemy kilka dobrych prac naukowych, ludzie zaczynają nas kojarzyć, chcą z nami współpracować. Ten moment ustawia nas na całe życie. Jeżeli nie mamy szansy, żeby poświęcić się temu w 100 proc., odpadamy. Przepada szansa na karierę na światowym poziomie.
Minister nauki zapowiada korektę ustawy o szkolnictwie wyższym. Na razie otworzył giełdę pomysłów, nie zdradza, jaki sam ma plan. Myśli pan o tym z nadzieją?
- Naprawdę mam nadzieję, że uda się w końcu uprościć system. Bez tego nie pójdziemy do przodu, nawet jeśli zwiększymy finansowanie. Będzie jak w piłce nożnej. W ciągu ostatnich dwudziestu lat mamy w polskiej lidze więcej sponsorów i więcej pieniędzy. Ale jakiegoś wielkiego zwiększenia jakości nie widać.
Polska nadal mistrzem Polski.
- No tak, dalej nie jesteśmy widoczni na świecie. To samo będzie w nauce. Jeśli za zwiększeniem finansowania nie pójdą odpowiednie motywacje, w szczególności dla studentów i doktorantów, nie zobaczymy efektów.
A w jakim właściwie dziś jesteśmy miejscu, jeśli chodzi o polską naukę?
- Nie chcę mówić o innych dziedzinach, mogę kompetentnie ocenić, jak jest w informatyce. Jesteśmy obecni i zauważalni na świecie w informatyce teoretycznej, związanej z matematyką. Ale już w praktycznych aspektach informatyki jest słabiej. Jeszcze dziesięć lat temu na wiodących konferencjach np. związanych z uczeniem maszynowym nie było nas zupełnie. O tę zmianę i widoczność walczymy w IDEAS NCBR, bo mamy doskonałych naukowców i potencjał.
Rzadko w Polsce pytamy o cel. O to, w jakiej właściwie chcemy grać lidze, trzymając się piłkarskich analogii.
- Nie ma kraju, który byłby tak zamożny, by wspierać wszystkich naukowców. Trzeba skupić się na dziedzinach, w których mamy szanse i potencjał. Ale najpierw ocenić gotowość technologii, odnieść to co mamy do światowego poziomu.