Zdjęcie w tle

rain

Gruba ryba
  • 726wpisy
  • 4111komentarzy

Dziś mam dół, znaczy trening dołu. W zasadzie niemal we wszystkich ćwiczeniach coś doszło. Leg press +5kg, MC + 5kg, uginanie na dwugłowe +2.5kg, odwodziciele +2.5kg, plank drag +2 kg. W martwym jednonóż prawie udawało mi się we wszystkich powtórzeniach zachować równowagę. Prawie. Gorzej, że moje zmagania z grawitacją widział mój siłowniany "crush", ale wierzę, że skoro i tak nie zwraca na mnie uwagi, to i tego pewnie nie zauważył.

#silownia #trening

b4b4bf22-b31d-4a11-a854-7123faf2d339
6a57171c-6af0-46e3-be88-405e64d20f0a

Hesus marian, Ty tak progresujesz, że zaraz będziesz mogła 1 paluszkiem przenosić lodówkę w domu Imponujące


Mi w czwartki podmienili fitnessy na mogilskiej w KRK, miałem takie fajne hipertroficzne kombo, fbw + sztangi ( w sumie robiłem to 2x na sztandze i byłem zmordowany po tych 2h jak cholera) i teraz mam dylemat, iść na mocny crossfit na godzinę, czy wrócić do wolnych ciężarów, bo "skakania" na treningu GT to ja nie zdzierżę, bo nic z tego nie ma poza lekkim cardio...

Zaloguj się aby komentować

Jest 7 marca, więc pora na kolejne podsumowanie spod znaku #rainsieogarnia Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi - w dniu swoich urodzin zobowiązałam się tutaj publicznie do dokonania paru pozytywnych zmian w swoim ogólnie mówiąc "życiu". Tak więc tl:dr przez ostatni miesiąc nie wydarzyło się właściwie nic wartego odnotowania. Byłam bardzo zajęta pracą i na tym by się zamykało całe moje życie.

Dłuższa wersja:


  • Z ważniejszych rzeczy to zrezygnowałam z terapeutki. Już po drugiej rozmowie miałam wrażenie, że do niczego nie dojdziemy, a przynajmniej nie w zakresie możliwości mego portfela. Bo zapowiadało się chyba na całe miesiące rozmów. Nie chcę jednak nikomu, kto tego potrzebuje, odradzać terapii. Wręcz przeciwnie, to przecież może pomóc. Ja zaś po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że nie potrzebuję zmiany myślenia itd. Potrzebuję pozytywnych zmian w życiu. Nic więcej. Czy coś oprócz tego mi dało te 4 rozmowy z tą terapeutką? Nie wiem. Między kolejnymi zastanawiałam się czy tak naprawdę coś jest "bardzo" ze mną nie tak, tak jak o sobie myślałam przez lata. I być może nie. Może to tylko nadmierna skłonność do analizowania wszystkiego przywiodła mnie do szukania w sobie jakichś braków, podczas gdy jestem "normalna"?

  • Do myślenia za to dała mi rozmowa z kosmetolożką u której byłam na zabiegu na naczynka na twarzy, który to zabieg miał być częścią mego programu "ogarniania się". Przez pierwsze 3 tygodnie po nim myślałam, że nic nie dał, ale parę dni temu zorientowałam się, że już wreszcie najbardziej wkurzające naczynko wreszcie przestało być widoczne. Sukces W każdym razie - tak sobie rozmawiałyśmy potem z tą kosmetolożką i mówię jej, że wkurzają mnie blizny potrądzikowe, których trochę mam. Jej zdaniem nie są bardzo widoczne i wyglądają po prostu jak rozszerzone pory. Ale najważniejsze jest to co mi powiedziała potem - że za bardzo surowo się oceniam, że inni, którzy rzeczywiście mogliby mieć powody do poprawiania swego wyglądu się tym nie przejmują, a ja martwię się takimi małymi sprawami. I to właściwie prawda - zawsze mi się wydaje, że oceniam się tak samo jak innych, ale może jednak jestem zbyt surowa dla siebie. Oczekuję jakiejś "perfekcji", ale to jest nieosiągalne. I jakoś tak nieco lepiej o sobie myślę.

  • Gdybym miała pisać to jeszcze parę dni temu napisałabym, że regresuję jeśli chodzi o sprawy sylwetki. No bo nie było żadnych widocznych pozytywnych zmian. I ogólnie - byłam zmęczona liczeniem kalorii i wagą, która zamiast spadać utrzymywała się na tym samym poziomie, a nawet miejscami skakała. Ale jakoś udało się zwalczyć ten mały kryzys i wobec tego co było tak tydzień temu obecnie jest kilogram mniej. I w zasadzie wyglądam całkiem ok, tylko wychodzą mi żyły na rękach (czego nie lubię) i w górnej części klatki piersiowej (czego nie lubię jeszcze bardziej XD). Więc postęp jest.

  • Zaczęłam trenować 5 razy w tygodniu i na razie jest git. Ktoś by mógł powiedzieć, że to dlatego, że spodobał mi się jeden facet na siłowni, który przychodzi tam właściwie codziennie, ale nie - przecież on ma mnie gdzieś.

  • Ogólnie mam teraz lepszy nastrój, co też jest bardzo dobrą wiadomością, bo jakoś od dłuższego czasu zdarzały mi się dość regularnie fazy "doła", co jest bardzo męczące. Wydaje mi się, że ten lepszy nastrój jest związany z tym, że czekam na podwyżkę w pracy i jak już ją dostanę, to jeszcze w tym roku uda mi się zgromadzić wystarczający wkład własny by kupić sobie mieszkanie. Nie wspomnę już o tym, że moja zdolność kredytowa też trochę skoczy. Druga ze spraw, które poprawiają mi nastrój to to, że jak wynika z badań mój ojciec nie ma przerzutów raka (choć coś małego jest na żołądku i jeszcze będą badać co to jest) i już wreszcie rozpoczęto leczenie. Mam wielką nadzieję, że będzie skuteczne.

  • Myślałam, że nigdy się to nie stanie, ale mam wrażenie, że wreszcie stopniowo zapominam o facecie, którego przez lata darzyłam nieodwzajemnionymi uczuciami. Jeszcze nawet parę tygodni temu nie było dnia żebym o nim nie myślała. Ale teraz zdarza mi się to bardzo rzadko. Ale wymagało to pozbycia się jakichkolwiek nadziei i złudzeń.

  • Co więcej - starałam się w pracy, choć nadal powinnam bardziej. Ale.. jestem też po prostu przemęczona. Wczoraj np. skończyłam robić rzeczy na dzisiaj o 22. Dziś też jeszcze czeka mnie dużo roboty, której pewnie też nie skończę przed 22. I tak 7 dni w tygodniu. Polecam bycie naukowcem. It's so much fun.

  • Ale... chyba moje starania zostały jakoś docenione przez studentów. No bo dostałam zaproszenie od koła naukowego na spotkanie ich DKF-u. Nie mieli w zasadzie żadnego powodu, żeby mnie zapraszać, ale jednak to zrobili, więc to naprawdę bardzo miłe.

  • No i ostatnia rzecz - pisałam tu już, że dosłownie "na szybkości" napisałam artykuł do jednego czasopisma naukowego. I... recenzje były bardzo dobre. A nawet zaproponowano mi żeby puścić go nie po polsku, ale w tłumaczeniu na angielski. To już drugi raz jak dostałam taką propozycję. I zwiększa to szanse na to, że ktoś go przeczyta.

  • Z minusów całego miesiąca - właściwie niewiele (niemal nic) nie zrobiłam dla swego życia prywatnego. I nie zanosi się na to, by coś się tu dało zrobić w ciągu najbliższych miesięcy? lat?


That's all, folks.

#gownowpis #przemyslenia

Jak byłem na studiach to człowiek na palach jednej ręki mógł policzyć prowadzących którym naprawdę się chciało. Więc super, że Twoi studenci docenili Twoją pracę.


Nie wiem jak Ty, ale ja widzę zmiany w nastawianiu porównując do poprzedniego wpisu. To dobry start i skoro też to widzisz to teraz tylko płyń dalej.


Kibicuję i cieplutko pozdrawiam

Myślę że jednak coś robisz dla życia prywatnego jak np siłownia czy usunięcie naczynek.

Sam fakt zrobienia podsumowania świadczy o tym że myślisz o działaniu.

@rain filtrując to przez jakiśtam pryzmat własnych doświadczeń, sądzę że największym sukcesem jest wygaszanie myśli o tamtym facecie. Niestety, żeby zakończyć taką, nawet bardzo jednostronną, relację trzeba się odciąć od drugiej strony "na twardo". Żadnych postów na social mediach, żadnych przysług, porad, etc. Ja tak, lata temu, głównie przez chęć odizolowania się od pewnej osoby (mimo że usunęliśmy się ze znajomych, ale dalej przez niektórych wspólnych znajomych mój mózg szukałby punktu zaczepienia w komentarzach tej osoby, czy coś, chore gówno) usunąłem moje konto FB. Ale też miałem dość Facebooka i jego infinite feeda, to był dobry impuls do resetu i skupienia się bardziej na sobie. Od tamtej pory mam konto tylko pod Messengera.

Relacja kończy się dopiero wtedy (a to nawet nie moje słowa), kiedy mijając się na ulicy nie masz ochoty ani rzucać się na, ani do szyi - kiedy przychodzi prawdziwa obojętność. I to nie jest wcale tak powolny proces jak się wydaje. Mi po, nie wiem, roku? Gdzie widzieliśmy się raz przelotem ale nie wchodziliśmy w żadne konwersacje? Przeszło całkowicie. Po 2-3 to już w ogóle komfortowe było siedzenie gdzieś na imprezie w tym samym pokoju z tamtą laską, jakiś small talk, bo nawet nie myślałem o tym żeby rozpamiętywać co nas kiedyś łączyło, to było w innym życiu, dawno temu. Optyka się zmieniła razem z kolejnymi doświadczeniami. Z resztą też się starzejemy i przestała mi się jakoś specjalnie podobać - wiadomo, mózg już nie idealizuje. I tak raz na parę miesięcy się zobaczymy u wspólnych znajomych, jej chłopak to dobry ziomeczek i nawet trochę mu pomogłem z autem, i tak nawet dostałem zaproszenie na ich ślub. I fajnie, fajna para i w ogóle, niegłupi ludzie chociaż wiadomo, to nie jakaś moja najbliższa ekipa, bardziej na zasadzie znajomych znajomych. 5 lat temu jakby mi ktoś powiedział że to będzie dla mnie takie, po prostu, spoko, to bym nie uwierzył, a wręcz pomyślał że to będzie myśl nie do zniesienia, mimo że i tak było ciężko gdzieś tam z tyłu głowy. A teraz mam totalnie inną perspektywę. Nie udałoby się to pewnie jednak, jakbym miał nawet rzadki, ale regularny kontakt z tamtą osobą.

Od tamtej pory samoocena była tylko lepsza. Zająłem się swoim życiem, mózg odpuścił, odwyk od tej dopaminy, oksytocyny czy innego gówna którego podświadomie szukałem w tej relacji zrobił swoje. Jak wyjście z nałogu.


Dlatego myślę że jeżeli rzeczywiście był to człowiek o którym myślałaś, jak ja, nieomal obsesyjnie, przychodził na myśl wbrew tobie, to jesteś na dobrej drodze do takiej emocjonalnej stabilności. A jak ta podstawa jest stabilna, to nad resztą łatwiej zapanować. A i reszta osiągnięć również brzmi dobrze, bo życie to zbiór takich małych potyczek z których wychodzimy lepiej bądź gorzej, a nie jakichś wielkich bitw i czarno-białych rezultatów. Klocek do klocka i poukładasz sobie wszystko. To są większe osiągnięcia, niż to jakimi się wydają przelewając je na "papier", bo to wszystko składa się później na nas, na naszą osobowość. Ale też dobrze ubrać je w słowa. Powodzonka!

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj "oczko" w seriach. I 9.5 tony żelastwa. Zamiast OHP z hantlami wjechały arnoldki, może taka zmiana pomoże w zrobieniu progresu. Niestety musiałam zmienić maszynę do wiosłowania, bo ta, na której zwykle ćwiczę była długo zajęta. Okazało się, że na tej drugiej, która jest trochę inna jest o wiele ciężej. Żeby zwiększyć liczbę serii na klatę dodałam wyciskanie hantli na skosie dodatnim, tak 30 stopni. Lekkie plusy w unoszeniu bokiem: +1 kg i reverse fly (nie pamiętam polskiej nazwy): +2 kg. Z tym że tutaj pierwszą serię zrobiłam, w sumie niepotrzebnie z 8 kg (tj. 2 x 4 kg) a trzeba było od razu wziąć 10 kg. No nie podumała. No i dolna część pleców: + 5 kg.

Przy okazji mała refleksja: tydzień temu trochę wkurzona na to, że w ogóle waga nie idzie mi w dół, a liczę te chrzanione kalorie, ćwiczę itd. pomyślałam, że dam sobie z tym spokój. No i tak z 3-4 dni stanowczo przekroczyłam swoje dzienne zapotrzebowanie. Nawet raz wjechała paczka rurek z kremem z biedry (uwielbiam te pyszne s...syny ;P). Ale... dziś stanęłam na wadze (pierwszy raz pewnie od jakichś 10 dni) a tam prawie kilogram mniej. 60.5 kg. Czyli jeszcze jakieś 2, max 3 kilogramy i mogę zaczynać sezon plażowy. Spodziewałam się spadku wagi, bo zaczęły mi wychodzić żyły na rękach. No ale z pozoru to całkiem nielogiczne - więcej spożytych kalorii dało mniejszą wagę. Być może spadł mi poziom kortyzolu i w ten sposób zmniejszyła się ilość wody podskórnej. To wydaje się być najbardziej prawdopodobną opcją.

#silownia #trening

cd18100d-f6ca-4f90-b24e-54b7ef040c91

Mordunio, mordeczko, twarzyczko. Jak jest deficyt to waga musi isc, ale u was, kobiet tez sa okresy kiedy nabieracie wiecej wody, itp. Podsumowujac - przestaw sie na diete rurkowa 😄

@rain klata hantle i klata sztangą to totalna różnica w czuciu mięśni Przynajmniej dla mnie.

Powodzenia! Jak waga spada to tylko się cieszyć

Zaloguj się aby komentować

Junk volume z dzisiaj. Właściwie to pierwsze ćwiczenie jest źle nazwane. Pomyliłam się wpisując je pierwszy raz, a że zwykle po prostu klikam w apce na już zapisany trening i robię go bez większego zastanawiania się, wyszło, że błąd dalej się utrzymuje. Bo to, co robię to są split squaty z przednią nogą na podniesieniu (używam stepu, marki Reebook Jakoś ta firma nigdy nie kojarzyła mi się ze sprzętem sportowym jako takim, myślałam, że zajmują się tylko odzieżą i butami.) No i dodałam w nich 10 kg, ale zmniejszyłam liczbę powtórzeń o 8. A i tak jakoś zmęczyło mnie to ćwiczenie. Potem MC na podwyższeniu, obciążenie takie jak poprzednio. Następnie powinien być MC na prostych nogach, ale po dwóch poprzednich ćwiczeniach nie czułam się na siłach. Więc weszły lżejsze ćwiczenia: odwodziciele (+5kg) i leg kickbacks, które najbardziej czuję w kolanach. Na koniec suitcase walk +2.5 kg i + 2 serie. I zebrało się niemal 30 ton przewalonego żelastwa.

#trening #silownia

3fd0093a-ad75-42a1-97c2-f93fbd8d0765
18f93dbf-54f4-48fe-8cba-0b7f2c6302d6

@rain o jeju! 28ton! Dziewczyno, niesamowita jesteś!

Pozdrawiam z moimi wczorajszymi (prawie) 9 tonami


Kurczę, chyba niedobrze, że przy leg kickbacks czujesz kolana

33acff82-2ca1-481f-8853-e6f2b8538e01

Zaloguj się aby komentować

Zazwyczaj gdy ktoś mnie pyta, co chciałabym robić w życiu, nie potrafię odpowiedzieć. Ale gdybym mogła pracować w wymarzonym zawodzie, to zostałabym dziennikarzem motoryzacyjnym. Bo właściwie mam tylko jedną prawdziwą "miłość" w życiu - samochody. Brzmi to może zabawnie, nie pytajcie skąd mnie nagle wzięło na takie wyznania (no może stąd, że trochę więcej ostatnio, niż zazwyczaj, oglądam różnych filmów o samochodach, więc i częściej o nich myślę), no ale takie jest moje marzenie.

#przemyslenia #carboners

@rain hmm to jest pytanie, które sprawia mi wiele problemów. Nie potrafię wybrać jednej, powiedzmy, ścieżki kariery. Przy autach robiłem z dekadę, dalej robię fuchy, głównie u znajomych na warsztatach gdzie robię za elektryka/speca od beznadziejnych przypadków. Już nie mógłbym robić normalnej mechaniki, nudy. A trafić na robotę gdzie się robi fajne projekty jest mało realne, nie na tym się najlepiej zarabia (chyba że klasyki, ale z kolei blacharka mnie nie cieszy).

Z komputerami walczę jeszcze dłużej. Ciągle czegoś się uczę, ale też takie suche IT typu support mnie nie pociąga.

Od prawie dwóch lat robię w dosyć ciekawej robocie, przy wystawach, nauczyłem się choćby przywoicie robić oświetlenie, jestem od IT i w ogóle spraw technicznych... I chyba czas iść dalej. Pomijając samozatrudnienie (które nawet prawnie nie liczy się do stażu pracy xD) nigdzie nie pracowałem tak długo i chyba trzeba będzie za jakiś czas iść dalej. Mimo że wszyscy by chcieli ze mnie zrobić kierownika działu, to w ogóle nie moja bajka. No i tak dużo różnych rzeczy liznąłem.

Również bardzo lubię pisać, i nawet na wykopie dostałem kiedyś propsy od Pani Copywriter, i nawet gdzieś się rejestrowałem gdzie można dorwać takie zlecenia. Ale, jak zwykle nic z tego nie wyszło. Pisałem skrypt do filmu na YT, to wyszedł jakiś kosmicznie długi i mimo że skończyłem i opracowałem go, to nigdy się nie wziąłem za nagranie. A teraz się zdezaktualizował. Mam jakieś problemy z, powiedzmy, perfekcjonizmem, nie zniosę źle postawionego przecinka czy formatowania, i tak jest z wszystkim, ciężko mi się zmusić do półśrodków... Ale z kolei polerowanie pracy swoje trwa i później tracę zapał. I tak to się kręci, porzucone projekty to mój chleb powszedni brak motywacji mam we krwi. W połączeniu z chronicznym brakiem czasu (no bo etat + fuchy) nic dobrego raczej nie stworzę tak dla siebie


Naprawdę trudne pytanie. Ale dziennikarz motoryzacyjny nie brzmi źle, fajny kierunek. Chociaż dzisiaj klasyczne arytkuły są w odwrocie. A szkoda. Napisz coś i wrzucaj! Może być o nudnym aucie, wszak o wszystkim można opowiadać w ciekawy sposób, pisać ze swadą i stylem. Pisz i wołaj, to może i ja coś napiszę

Zaloguj się aby komentować

Jako że dalej rozkminiam kwestię własnych "czterech ścian", mam pytanie - co byście wybrali: mieszkanie od dewelopera, które obecnie we Wrocku kosztuje minimum 8500 za metr (ale jest to jakiś wygwizdów w stylu Brochów czy Bieńkowice) czy jakieś z rynku wtórnego, gdzie ceny oscylują wokół 10 tys. za metr (przy dobrych układach) i też nie zawsze lokalizacja jest blisko śródmieścia? Niestety pracuję w samym centrum co wiąże się z dojazdami i dodatkowymi kosztami.

Czy np. bralibyście pod uwagę też mieszkania do remontu? Ile tak orientacyjnie może kosztować wykończenie mieszkania o powierzchni ok. 40 - 45 metrów?

#mieszkania #wroclaw #architektura

@rain Długo myśleliśmy nad podobnym dylematem, i koniec końców poszliśmy we wtórne w dobrej lokalizacji - i przez długi czas nie żałowaliśmy. Obecnie szukamy czegoś nowego, bo są niestety we wtórnym rzeczy, których nie pominiesz bez generalnego remontu (i to niekoniecznie mieszkania, lecz całego bloku) - u nas są to koszmarnie krzywe ściany, brak miejsc parkingowych i brak windy. A znaleźć coś do zamieszkania od razu graniczy z cudem i nie mówię o elektryce/wyposażeniu/estetyce. 3 bite lata szukaliśmy mieszkania, bo wtórne to w 95% nieustawne gówno z pokojami dla jamnika (metr szerokości, 6 metrów długości). Cudem nam się udało dorwać właśnie prawie idealne (bo brak windy jednak boli).

I teraz rozglądamy się wyłącznie za nowym budownictwem, żeby już mieć to miejsce parkingowe, taras no i większy metraż.

@rain ja sam zdecydowałem się na drugą opcję i mieszkanie z rynku wtórnego na Wielkiej Wyspie - może nie było do kapitalnego remontu, ale sporo zmieniam, włącznie z instalacją grzewczą, więc trochę wyjdzie za remont. Sam lubię trochę majsterkować i remontować, więc też mi taka opcja pasowała i jak najwięcej chciałbym zrobić sam


u mnie to był trochę kompromis pomiędzy metrażem, ceną, a lokalizacją - skoro mam kupować mieszkanie we Wrocławiu to chciałem, żeby było w miarę blisko do miasta i żeby było dobrze skomunikowane, ale przez to jest trochę mniejsze niż mieszkania w podobnej cenie dalej od centrum lub jakieś domy poza granicami Wrocławia (co też brałem pod uwagę)

@rain nie nazywał bym Brochowa zadupiem, jest to super osiedle.

Przepiękny park oraz odizolowanie osiedla od miasta ogrodami działkowymi, co daje nienajgorszą jakość powietrza i cisze.

A przy tym jest stosunkowo blisko centrum.


Jest dobrze skomunikowany z centrum, jazda z dworca to bajka, ostatnio nawet pociągi są dość punktualne.

Brochów jest dość cichy i spokojny.

W porównaniu do jeszcze 14 lat temu, patoli prawie nie ma.

Jedyne co ja omijam szerokim łukiem to biedronke, gorsza jest tylko ta na jedności narodowej :D


Na Brochowie, pomijając kilka osiedli deweloperskich, też czuć przestrzeń, nie ma takiego uścisku przez nadmiernie gęstą zabudowe.


Dodatkowo dopóki nie ma śniegu można w 20-25min dojechać rowerem do centrum.


Z wad to sfrustrowani ludzie z osiedli TBS oraz dojazd samochodem do centrum w godzinach szczytu (zawalona Buforowa, obywatele Małej Toskanii blokujący dojazd na Buforową oraz zawalona Krakowska).

Zaloguj się aby komentować

Poniedziałek międzynarodowym dniem robienia klaty. Więc trzeba było to uczcić. Nie robię w ogóle postępów w wyciskaniu na ławce - stagnacja jest od kilku tygodni. Może to dlatego, że te 40kg to 2/3 mojej wagi, no ale coś jednak powinno iść w górę. Wiosłowanie o 5kg do przodu, ale na maszynie to akurat dość łatwe ćwiczenie. Rozpiętki tak samo jak poprzednio czyli 2 x 7.5kg. Chciałam podwyższyć do 2x10, ale się nie dało. Nie mogłam dziś zrobić tricepsów z linką, więc weszły skullcrushery, tak na pełnej - nie udało mi się zrobić 10 powtórzeń w ostatniej serii, tylko 9, a i to z wielkim trudem, bo ostatecznie ręce nie chciały się wyprostować. Reszta z takimi samymi wynikami jak ostatnio, więc właściwie doświadczam jakiejś ogólnej stagnacji.

Tym razem zamiast podciągnięcia na maszynie, robiłam z gumą. Nie wiem czemu w pierwszej serii udało mi się zrobić tylko 8 powtórzeń, pozostałe były już na 10. Ogólnie czuję, że jutro będą zakwasy.

#silownia #trening

bbbace40-eea5-4c2f-b40e-29b02926d7c3
e5b51e5f-ac9d-4007-911e-41d6dd03e5f1

@rain mam to samo z klatą! A nawet mam regres potężny z mojego punktu widzenia ale właśnie ostatnio przerzuciłam się na hantle Bo jak mi nie idzie ze sztangą to sobie zmieniłam, żeby znowu mieć satysfakcję z progresu Ale to przełożenie sztanga - hantle zawsze mnie śmieszy. Sztanga 47,5kg w seriach - hantle 16 kg na rękę i klata płonie xD


Podciąganie jak super! Jaki masz opór gumy? Na pewno raz dwa będziesz i bez gumy się podciągać.

Nie robię w ogóle postępów w wyciskaniu na ławce - stagnacja jest od kilku tygodni.


@rain robisz coś jeszcze na klatę? Widzę, że rozpiętki z 15 kg i nawet zakładając, że jest to po 7,5 na łapę to i tak jest to spory ciężar. Wszystko tam ok z zakresem ruchu?


jeśli nie robisz innych wyciskań, to pomyśl o np. hantlach na skosie ujemnym lub dodatnim.

Zaloguj się aby komentować

Czy to ta sławna pompa czy też źle mi się żyły ułożyły? W każdym razie - dziś jest dzień nóg. Nie chciało mi się robić przysiadów, więc poszło leg press. W miarę przyzwoicie. Nie umiem zupełnie utrzymać równowagi w martwym ciągu jednonóż, LOL. I bardziej czułam pracę mięśnia skośnego zewnętrznego brzucha niż pośladków w tym ćwiczeniu. I po raz kolejny zastanawiam się, czy nie jestem zbudowana jakoś inaczej niż inni ludzie. Z dodatków: +5 w deficit DL, ale to akurat żadne osiągnięcie, bo mogę zrobić DL z 60 kg, a jak byłam młoda, to nawet pamiętam jak przez mgłę, że poszło 72 kg na 10 powtórzeń w 3 seriach. Piękne to byli czasy, nie zapomnę ich nigdy. Ale trochę udało się zaktywizować poślady, więc całkiem ok. No i + 5kg w ćwiczeniu na odwodziciele. That's all, folks. Miłej niedzieli! Mam nadzieję, że u Was też jest tak ładnie i ciepło jak tu u mnie.

#silownia #trening

107ef44d-298f-48bf-a2d3-cdecd38ecb69
e6feb864-76c2-46e5-8af9-14eb2f3cb0cc
f70b252b-6336-4854-8223-214173a06cb1

Zaloguj się aby komentować

@rain W takiej ilości to żaden rak, ale można się rozchorować przy przedawkowaniu. Zwłaszcza, że niektóre kawałki mają ciężkostrawne

Mają za to często fajne clipy. Hypnodancer to fajna historia I'm OK porusza istotną kwestię (bynajmniej nie alkoholizmu), a Faradenza i zwłaszcza Tacos to już.. Nie wiem, jak to określić

Mają też słabe momenty filmowe, żeby nie było.

Zaloguj się aby komentować

Dziś był bardzo przyjemny trening. Ze wszystkich partii ciała najbardziej lubię ćwiczenia na plecy. Może to zresztą dlatego, że to moja najlepsza partia. W OHP stagnacja z ciężarem i powtórzeniami już któryś tydzień, więc chyba tu już osiągnęłam swój max. Lat pulldown +7kg w stosunku do ostatniego razu, wiosłowanie +2 powtórzenia w serii. Reszta w zasadzie tak samo jako poprzednio.

#trening #silownia

97283ef6-b339-4042-bc65-1df7fbe6c4fb
fcf1b012-0840-461e-9b57-8ac79695ae9c

Zaloguj się aby komentować

Oglądam sobie, trochę z ciekawości (a trochę dlatego, że chciałabym zamieszkać "na swoim" a ceny mieszkań to kosmos), oferty całorocznych domów modułowych. Ogólnie wyglądają fajnie i wszystko brzmi zachęcająco, ale w zasadzie nie wiem, czy byłby to dobry pomysł. Nie mam działki budowlanej, więc trzeba by doliczyć koszt jej kupna, ale w tym pytaniu akurat chciałabym pozostawić ten problem na boku. Czy ktoś z Was ma taki dom modułowy? Albo orientuje się jak wygląda w praktyce użytkowanie czegoś takiego? #architektura #dom #budownictwo

@rain moj kolega zaraz zaczyna budowe takiego - ogrzewanie bedzie podlogowe, zrodlem pompa ciepla. w 3 miesiace gotowa chata. Konstrukcja z zelbetu. Uzytkujesz jak normalny, murowany dom, niczym sie nie rozni. Pompa ciepla to za⁎⁎⁎⁎ste i czyste rozwiazanie, a wlamac sie przez sciane z zelbetu...powodzenia xD wlamuje sie przez okna i drzwi, a nie sciany

Zaloguj się aby komentować

Wyborcza opublikowała wczoraj w internecie wywiad, który chciałabym przeczytać, ale nie chcę wykupywać jej prenumeraty, z dość oczywistych względów. Czy ktoś może ma dostęp cyfrowy do tekstów GW i chciałby podzielić się tym tekstem? Chodzi mi o to: "Prof. Sankowski: Zamiast osiągnięć mamy w Polsce tytuły naukowe".

#nauka

W efekcie mamy ogromną lukę pokoleniową. Są uczelnie, które w ostatnich latach nie miały ani jednego doktoranta z informatyki. Wielu dziekanów martwi się, czy zdoła skompletować wymaganą kadrę do prowadzenia zajęć.

Niektóre uczelnie już zmniejszyły limity przyjęć na pierwszy rok informatyki. To zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę zapotrzebowanie rynku. Ale zrozumiałe, kiedy wiemy, że przez ostatnie dziesięć, piętnaście lat informatycy nie zostawali na uczelniach. 

W IDEAS NCBR staramy się zapełnić tę lukę, proponując w miarę atrakcyjne wynagrodzenie. Doskonale wiemy, że absolwenci informatyki zarobią w przemyśle znacznie więcej niż to, co proponujemy. Osoba, która w trakcie studiów robiła pierwsze projekty, może dostać 20-30 tys. zł. 

Ale część z nich ma pewnie ambicje naukowe, które ciężko spełniać przy zwykłym stypendium. 

- Wtedy muszą pracować, trudno więc liczyć na doskonały doktorat. A to jest najważniejszy moment kariery naukowej. W ciągu tych czterech lat szkoły doktorskiej i chwilę po doktoracie musimy zrobić wyniki, które wprowadzą nas na właściwą trajektorię rozwoju naukowego. Musimy pokazać, że istniejemy. To jest jak bal inauguracyjny - pokazujemy kilka dobrych prac naukowych, ludzie zaczynają nas kojarzyć, chcą z nami współpracować. Ten moment ustawia nas na całe życie. Jeżeli nie mamy szansy, żeby poświęcić się temu w 100 proc., odpadamy. Przepada szansa na karierę na światowym poziomie.  

Minister nauki zapowiada korektę ustawy o szkolnictwie wyższym. Na razie otworzył giełdę pomysłów, nie zdradza, jaki sam ma plan. Myśli pan o tym z nadzieją? 

- Naprawdę mam nadzieję, że uda się w końcu uprościć system. Bez tego nie pójdziemy do przodu, nawet jeśli zwiększymy finansowanie. Będzie jak w piłce nożnej. W ciągu ostatnich dwudziestu lat mamy w polskiej lidze więcej sponsorów i więcej pieniędzy. Ale jakiegoś wielkiego zwiększenia jakości nie widać. 

Polska nadal mistrzem Polski. 

- No tak, dalej nie jesteśmy widoczni na świecie. To samo będzie w nauce. Jeśli za zwiększeniem finansowania nie pójdą odpowiednie motywacje, w szczególności dla studentów i doktorantów, nie zobaczymy efektów. 

A w jakim właściwie dziś jesteśmy miejscu, jeśli chodzi o polską naukę?  

- Nie chcę mówić o innych dziedzinach, mogę kompetentnie ocenić, jak jest w informatyce. Jesteśmy obecni i zauważalni na świecie w informatyce teoretycznej, związanej z matematyką. Ale już w praktycznych aspektach informatyki jest słabiej. Jeszcze dziesięć lat temu na wiodących konferencjach np. związanych z uczeniem maszynowym nie było nas zupełnie. O tę zmianę i widoczność walczymy w IDEAS NCBR, bo mamy doskonałych naukowców i potencjał. 

Rzadko w Polsce pytamy o cel. O to, w jakiej właściwie chcemy grać lidze, trzymając się piłkarskich analogii.  

- Nie ma kraju, który byłby tak zamożny, by wspierać wszystkich naukowców. Trzeba skupić się na dziedzinach, w których mamy szanse i potencjał. Ale najpierw ocenić gotowość technologii, odnieść to co mamy do światowego poziomu.

W przypadku sztucznej inteligencji, którą się zajmuję, moglibyśmy zawalczyć o pierwszą ligę. Trwa nowe rozdanie kart. To świeża technologia, a my mamy zasoby ludzkie. Gdybyśmy podjęli odpowiednie decyzje strategiczne i finansowe, moglibyśmy gonić świat. Tym bardziej, że spodziewamy się, że za dziesięć lat powstanie jakiś rodzaj ogólnej sztucznej inteligencji. Pierwszą wspomaganą przez nią rzeczą będą czynności umysłowe. W nauce, która przecież opiera się na myśleniu, sztuczna inteligencja będzie mocno wykorzystywana w każdej dziedzinie. Bez niej będzie jeszcze trudniej walczyć o naukową doskonałość także w innych dziedzinach.

Zaloguj się aby komentować

Dzisiejszy trening wydaje mi się jakiś taki mało udany. Chciałam spróbować wykroków i przysiadów na maszynie Smitha, ale to jest jak dla mnie bardzo nieporęczne ustrojstwo, a na dodatek nie jest napisane na nim ile wynosi obciążenie początkowe, więc nie wiadomo ile włożyć na to talerzy. No więc tak zrobiłam na tym dwie serie "próbne", ale nie pamiętam po ile powtórzeń i z jakim ciężarem, nawet ich nie zapisywałam. Potem robiłam normalne przysiady ze sztangą, ale tylko pierwsza seria była z 55 kg na 5 powtórzeń, w drugiej udało się to dźwignąć na 3 powtórzenia, więc zdjęłam 5kg i kolejne 2 serie to było 50kg na 5 powtórzeń. Wygląda to bardzo blado, ale dla mnie było wymagające.

Potem też nie było jakoś lepiej - pierwsza seria DL wyszła nie wiem czemu tylko na 8 powtórzeń, potem już na 10. W martwym jednonóż trzeba było wziąć nie kettle, ale hantle, bo zakres ruchu byłby większy, ale jak już zrobiłam jedną serię z kettlami, to nie chciałam zmieniać, żeby mieć "porządek w papierach". Tylko wzięłam sobie step, żeby zwiększyć zakres. Ogólnie więc nie jestem zadowolona z efektów. Ale jakoś jestem zmęczona. Rowerek też dziś dość słabo poszedł, mimo starań. Ale w zasadzie wszystko powinno pójść lepiej, bo jakoś o dziwo przespałam całą noc bez przerw (u mnie to rzadkie), no i od dwóch dni nie robię deficytu, bo jestem zmęczona nieskuteczną redukcją i całym tym myśleniem o kaloriach.

#trening #silownia

bd41cbb4-c231-4a74-8614-d0e514a78482
9846c1d0-bae6-49b8-922d-b3a195b6c74f

@rain raz są gorsze treningi, raz lepsze! Głowa do góry. Na kolejnym treningu będzie więcej siły


W MC jednonóż bierzesz po dwa kettle/hantle? Jakoś zawsze robię z jednym. I tak się teraz zaczęłam zastanawiać xD

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj było 27 ton, dziś tylko 7.7. Jedynie w wiosłowaniu na maszynie, ugięciach na biceps i w tricepsach doszły kilogramy (odpowiednio: +5, +1.5, + 3), podciągnięcia były nieco trudniejsze niż ostatnim razem, za to wyciskanie na ławce to poza pierwszą serią była walka o życie. W ogóle nie zwiększa mi się siła. A wręcz trochę jakby spadała? Pierwszy raz robiłam dziś rozpiętki z linkami, po 7.5 kg na jedną stronę. Not good, not bad. Jeszcze był rowerek, ale jakoś wolniej niż wczoraj, mimo starań.

#trening #silownia

de9ce1c8-947b-4f1d-a27e-2beda20be42b
12f5e614-9c9f-4b56-8c06-506cf97f6172

@rain rozpiętki z linkami są super! Jeszcze jak masz lustro przed sobą i widać jak ładnie pracują mięśnie

Przy podciąganiu polecam negatywy, albo podciąganie z gumą oporową. Zupełnie inaczej poczujesz pracę pleców niż na maszynie!


Dużo jednostek treningowych. Więc może to jest powód mniejszej siły?

Zaloguj się aby komentować

Znów dzisiaj był trening inspirowany filmami Mike'a Israetela, ale zamiast kończących przysiadów zrobiłam odwodzenia. Zgodnie zresztą z jego radami by ćwiczyć to, co chce się rozwijać. Wyszedł bardzo długi trening, z dużą objętością, ale na małych ciężarach. Powinnam była robić powtórzenia wolniej, wtedy pewnie efekty byłyby lepsze. Następnym razem postaram się robić je nie 3-4 sek ale tak z 6 sek. No i jeszcze rowerek. Właściwie to nie powinno się robić cardio zaraz po treningu siłowym, może nawet nie powinno się ich robić w ten sam dzień, ale mam czas max na 5 treningów tygodniowo i chciałam robić we wszystkie te dni split.

Co jeszcze - może będę tego żałować, ale na razie daję sobie spokój z redukcją, która i tak mi jakoś nie szła. Chcę trochę pożyć jak normalny człowiek, który nie waży każdego żarcia, nie odmawia sobie czasem jakiegoś batonika, czy hot doga z żabki. Aby potem złamać się pod wpływem "zachcianek" organizmu zmęczonego monotonnym jedzeniem, aby następnie mieć wyrzuty sumienia. Nie zamierzam się rzucać na jedzenie, ani zagryzać pizzy czekoladą, ale po prostu spróbować jeść "intuicyjnie". W końcu nie można przez całe życie liczyć kalorii. To jakieś szaleństwo. No i zobaczę za jakiś czas jakie będą efekty.

#silownia #trening

805141b2-8440-48f5-bc42-7dc2cb1c0414
87b0f82b-6da3-4e15-9f43-1fda6ebb075b

@rain z tym dłuższym czasem fazy ekscentrycznej jest wiele niezrozumienia. W skrócie, fazę koncentryczna robimy „wybuchowo” ale kontrolowanie, chcesz ją zrobić szybko, dynamicznie wykorzystać energię. W fazie ekscentrycznej tej tak zwanie wolnej, robisz no.. wolniej, ale to nie znaczy powoli. Faza ekscentryczna powinna być kontrolowana, należy utrzymywać napięcie, ale mówimy tutaj o czasie trwania 1-2s. W przeciwnym razie gromadzisz zmęczenie (fatigue) i zamiast przeznaczać energię na co chcesz, „marnujesz” ją. I zamiast zrobić 10 powtórzeń, zrobisz wolniej 7, a wiemy już że to ma gorszy wpływ na hipertrofie. Wolniej się robi tylko w wypadku uczenia się nowego ruchu lub stosujesz po prostu pauzy. Jednak jak skumasz ruch to robi się jak napisałem. Mikea oglądem mnóstwo filmów, co najmniej 20-30h mówimy :D

Redukcja ma sens wtedy, gdy jest z czego redukować. Ty masz? Jeśli nie masz konkretnych celów sylwetkowych i nie masz BF większego niż 25%, to jakoś szczególnie mocno bym o tym nie myślał. Czasem lepiej przymasować i dopiero wtedy zredukować, zamiast na siłę nisko schodzić z BF-em.


W końcu nie można przez całe życie liczyć kalorii.


@rain a można, jak najbardziej. Jeszcze jak. Chociaż jest to dość trudne. Sam nie liczę tylko w czasie urlopów. Trudno jest jeść na czuja, bo jedzenie jest generalnie dobre i raczej nie chcemy go ograniczać. Imo, warto przecierpieć ten początkowy okres liczenia kalorii, bo to daje dobrą perspektywę na temat żywienia. Po tych kilku latach zabawy z fitatu sam wiem, ile i czego mogę zjeść, ale liczenie wciąż jest wygodniejsze, bo pozwala mi zoptymalizować efekty.


Właściwie to nie powinno się robić cardio zaraz po treningu siłowym, może nawet nie powinno się ich robić w ten sam dzień, ale mam czas max na 5 treningów tygodniowo i chciałam robić we wszystkie te dni split.


Można robić. Byle nie przed.

@rain myślę, że chwilowe wyluzowanie z dietą da więcej korzyści niż myślisz

27 ton, omg

Ja czasami przebijam magiczną barierę 10 ton xD

Zaloguj się aby komentować

Dziś był dzień pleców. Poszło nienajgorzej, zważywszy na to, że niektórych ćwiczeń (np. lat pull down) nie robiłam od kilku miesięcy, a i tak osiągnęłam takie same, lub nieco lepsze wyniki niż kiedyś. #silownia #trening

745e9b22-1077-47fd-b00c-1e70174b669d
7885f6d2-e39e-42cb-8ad5-c84be8ca3c5f

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Eh, no i znów ogarniają mnie feelsy związane z samotnością. Choć po wczorajszym i przedwczorajszym dniu w pracy powinnam mieć dość ludzi przynajmniej na kilka dni. Nie mam w ogóle nawet z kim pogadać. I rozumiecie, że nie chodzi mi o pogadanie z jakimś randomowym człowiekiem z neta, któremu i tak nie chciałabym opowiadać o niczym prywatnym, ani w ogóle takim, które pomogłoby mnie jakiemuś sprytnemu człowiekowi wystalkować, ale z kimś bliskim. W ogóle - łatwo jest mi czuć się zupełnie osamotnioną. Mieszkam w obcym mieście, nie znam tu prawie nikogo, nawet moja własna matka do mnie nie dzwoni, no chyba że chce, żeby coś dla niej zrobić. To ja muszę dzwonić, nawet próbowałam zasugerować, że to trochę "nie teges", ale nie trafiło i niczego nie osiągnęłam w ten sposób. Ogólnie wiem, że moja matka ma tylko jedno dziecko - moją starszą siostrę (do której dzwoni codziennie, mimo że ta mieszka na sąsiedniej ulicy) i że mogłoby mnie w ogóle nie być na świecie i nie zauważyłaby różnicy, ale dalej jest to przykre.

Dość regularnie zaczynają mnie nachodzić myśli o starości i o tym, że zostanę zupełnie sama. Oczywiście to tak jak teraz, ale wtedy będę stara, może chora, więc mniej lub bardziej bezradna. Nie wygląda to dobrze. W zasadzie takie myśli jeszcze w ogóle nie powinny mnie nachodzić, mam jeszcze całe lata wieku "średniego" przed sobą, a jednak już mi się zdarzają.

#zalesie

@rain Nie wiem czy w takiej sytuacji dobrze robisz zamykając się na ludzi z internetu. Sporo ludzi tak zaczęło prawdziwą znajomość. Oczywiście trzeba uważać i otwierać się powoli ale jest to jakaś szansa.

@rain Witaj w klubie, chodzę na tyle różnych grupowych aktywności od kilku lat i jeszcze nie wpadła mi "w oko" żadna taka konkretnie jebnięta Pani na punkcie sportu jak ja ,ale może kiedyś ^_^ Na siłę i z desperacją też niczego nie będę szukał, mam rodzinkę z Warszawy, która chciała się przeze mnie realizować (historycy sztuki, chcieliby by, bym łaził całymi dniami po muzeach i moje ciągłe szlajanie się kilometrami na rowerze uważają za totalne szaleństwo, skoro można przecież łatwo samochodem, a sport to dla "gawiedzi" i takie tam). Moje towarzystwo się wykruszyło, bo też siedzący i grający w gry, a ja od kilku lat sport wytrzymałościowy, jak się w weekend nie zmęczę to nie czuję frajdy z życia.


No i ta samotność czasem wraca, póki mam swoje grupki to jest ok, staram się przy urlopach poznawać kolejne fajne zakręcone sportowo osoby, może kiedyś, ale nic na siłę, już niektórzy "znajomi" ze studiów po rozwodach, nawet kilku 30-to latków odwiedzałem na pogrzebach


Chciałbym, by za te 30 lat nie trzeba było w Polsce powoływać "Ministerstwa Samotności", ale jednak ewidentnie sprawy idą w tym kierunku.


Trzymaj się tam, ciężko znaleźć kogoś, kto jest równie szalony jak Ty, Ja itd itp, może się uda, ale moim, zdaniem nic na siłę i na pewno nie na zasadzie wszystko albo nic, o nie.


Zdrowia i udanych przygód z siłownią @rain

\o/

Zaloguj się aby komentować