Poeci próbowali opisać Ankh-Morpork. Bez sukcesów Może z powodu niepojętej, gorliwej żywotności miasta, a może dlatego, że miasto z milionem mieszkańców i bez żadnej kanalizacji jest zbyt mało subtelne dla poetów, którzy preferują żonkile i trudno im się dziwić. Dlatego powiedzmy tylko, że Ankh-Morpork jest tak pełne życia jak dojrzewający ser w upalny dzień, głośne jak klątwa w katedrze, jaskrawe jak plama oleju, barwne jak siniak i szumiące od działalności, interesów, ruchu i czystej, rozbuchanej aktywności niczym zdechły pies na kopcu termitów.
@moll Och i te cytaty o rzece, wiecznie "żywe" jak sama rzeka Rzeka ? Czy to aby na pewno była rzeka ? Terry Mistrz, Mistrz Terry. No i *, gwiazdki warto czytać, jest ich tyle i są genialne.
Praktycznie wszystko jest szybsze od światła Dysku, leniwego i poskromionego, całkiem niepodobnego do zwykłego światła. Jedyne, co, jak wiadomo, porusza się prędzej od zwykłego światła, to – według filozofa Ly Tin Wheedle – monarchia. Uczony rozumował w następujący sposób: nie można mieć więcej niż jednego króla, a tradycja wymaga, żeby między kolejnymi królami nie było przerwy. Jeśli zatem król umiera, sukcesja dociera do następcy natychmiastowo. Zapewne, jak stwierdził, nośnikami monarchii są jakieś cząstki elementarne: królony, a prawdopodobnie również królowony. Oczywiście, monarchia czasem upada, jeśli cząstka taka w locie zderzy się z antycząstką, czyli republikonem. Ambitne plany, by wykorzystać to odkrycie do przesyłania wiadomości, co wymagałoby ostrożnego torturowania jakiegoś pomniejszego króla w celu modulacji sygnału, nie zostały do końca dopracowane, ponieważ wtedy właśnie zamknięto bar.
Historia, choć napisana dobrze, nie przypadła mi zbytnio do gustu. Zostało pokazane "jednoznaczne" zło, ale zabrakło w tym symetrii - nie odnalazłam w historii wystarczająco jednoznacznego dobra.
A resztę przemyśleń pozostawiam na wspólna dyskusję nad książką
Tytuł: Posiłki KETO w 30 minut. 50 przepisów na szybkie, proste i smaczne dania niskowęglowodanowe
Autor: Kyndra D. Holley
Kategoria: kulinaria, przepisy kulinarne
Wydawnictwo: Sensus
Format: książka papierowa
ISBN: 9788328389878
Liczba stron: 152
Ocena: 6/10
Prywatny licznik: 11/12
Ciekawe inspiracje kulinarne na szybkie i smaczne posiłki keto - to tak na pierwszy rzut oka i przekartkowanie. Ładne zdjęcia potraw, czytelny podział według typów posiłków.
Przy wnikliwszym wczytaniu się - książka dla początkujących kucharzy we własnej kuchni. Mamy tu wyjaśnione mocne podstawy jeśli chodzi o składniki, przybory, "ogarnięcie się" w kuchni.
Przepisy rozpisane w miarę przystępnie i zrozumiale. Autorka często dorzuca przy przepisach dodatkowe wskazówki, m.in. ułatwiające wykonanie dania.
Na plus również ułożenie dań w tygodniowe jadłospisy, wraz z listami zakupów - na lenia w ten sposób mamy z głowy planowanie posiłków na 2 tygodnie.
Tak, są makrosy rozpisane, a nawet tabela alergenów.
A teraz to, co mi się nie spodobało. TŁUMACZENIE. Matko kochana, pan Wojciech Usarzewicz z ogarnięciem na linii polski-angielski sobie radzi, ale przełożenie niektórych nazw sprzętów kuchennych lub części składników ewidentnie go przerosło.
Podsumowując, na kolację będzie sałatka z tuńczyka i ogórka, bo akurat mam prawie wszystkie składniki (chłopa wysłałam po szczypiorek).
Miała być mała rzecz, a cieszy - wypucowałam sobie fronty od szafek kuchennych! Tak ładnie, ściereczka z mikrofibry, płyn o przyjemnym zapachu z domieszką lawendy i ja.
Nie zgadniecie kto jeszcze się ucieszył z czystych, świecących się jak psu jajca frontów...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Bombelek...
.
.
.
.
.
.
Wypalcował, wypalcował wszystko ile tylko dał radę!
Już tu kiedyś pisałam, że dopóki lvl 4 nie skończy podstawówki, to moje mieszkanie będzie meliną bombelkow. Btw, to samo co ty, mam z lustrem w szafie.
@moll mam w rodzinie rodzeństwo chłopiec i dziewczynka różnica wieku 5 lat i faktycznie jest jak mówisz. Chłopak miał stwierdzone spektrum, ale raczej wysokofunkcjonujący, choć towarzysko raczej zamknięty, jak się siostra pojawiła to się bardziej otwarty zrobił, mniej powściągliwy w kontaktach z osobami spoza najbliższej rodziny.
@moll ja z wiekiem młodnieję. Jak byłem mały to brałem świat mega na poważnie, a z wiekiem zrozumiałem, że nikt z Was nie wie bardziej niż ja o co w tym wszystkim chodzi, więc nie ma się co przejmować przesadnie Waszym zdaniem xD
Jest ładne, świecące i opalizujące. Sprzedawca twierdzi, że metalowe. Bardzo możliwe, bo mimo smukłej budowy wcale nie jest takie lekkie.
Fajnie, że w zestawie był od razu konwerter z tłoczkiem, mniej fajnie, że tego nie napisali w opisie przedmiotu, bo konwertery też zamówiłam xD
Stalówka też ładna, ale twarda, trzeba solidniej docisnąć, co by poza drapaniem zostawić barwny szlaczek na kartce. Ale jak już się to uda to sunie płynnie po papierze.
I by się nie liczyło bez kolejnego atramentu. Kolejny azjatycki wynalazek bez węgla (na tych chińskich aukcjach mocno to podkreślają). Kolor mandarynkowy. Ma ładne i ciekawe nasycenie. Dobrze sobie radzi na zwykłej kartce z drukarki. Zasycha natychmiast, więc niczego sobie mańkucium sumptem nie rozmazałam przy pisaniu.
Podsumowując, zakupy uważam za udane!
I mam kolejne pióro do zapisywania przepisów, albo innych takich. Fajnie wygląda taki kolorowy przepiśnik
Kolejna książka dotykająca tematu Boga. Tym razem jednak nie jest to typowe poszukiwanie Go, a rozprawa na temat fanatyzmu, fundamentalizmu i pochodzenia przemocy na tle religijnym.
W tym tomie autor umieścił siebie, jako jedną z wiodących postaci. Zabieg muszę przyznać ciekawy, choć interwencjonizm do tego stopnia spłyca moim zdaniem słowa padające w wywiadzie z Bogiem, gdyż panowie Schmitt i Bóg wypadają jako jednogłos, sędzia Poitrenot nie stanowi dla nich właściwego ciężaru przeciwwagi w dyskusji.
Samej postaci Augustina nie potrafiłam polubić. Z drugiej strony - nie musiałam.
Ogólnie niezła książka, chociaż autor ma lepsze pozycje na koncie.
LUDZIE BYWAJĄ ZABIJANI, ALE TO ICH PRYWATNA SPRAWA. JA WKRACZAM DOPIERO POTEM. PRZYZNASZ, ŻE ŚWIAT BYŁBY ZUPEŁNIE IDIOTYCZNY, GDYBY LUDZIE BYLI ZABIJANI I NIE UMIERALI.
Kocim kaprysem powołana zostałam do otwarcia kolejnej edycji #naopowiesci Dlatego też proponuję co następuje:
Antyutopia
Część wydarzeń w opowieści rozgrywa się w fabryce parówek (czynnej lub takiej, która zakończyła działalność - pełna dowolność, byle się fabryka pojawiła)