Zdjęcie w tle

Vampiress

Fenomen
  • 217wpisów
  • 2153komentarzy

Matrix: Remanent

215 + 1 = 216


Tytuł: Wołanie kukułki

Autor: J. K. Rowling

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: audiobook

ISBN: 9788327159250

Liczba stron: 456

Ocena: 4/10


Mieszkający we współczesnym Londynie Cormoran Strike, prywatny detektyw ledwo wiążący koniec z końcem, nieoczekiwanie dostaje lukratywne zlecenie od brata zmarłego kolegi ze szkoły i zaczyna badać okoliczności z pozoru samobójczej śmierci supermodelki Luli Landry, przyrodniej siostry zleceniodawcy. Razem z zatrudnioną na czarno asystentką Strike zagłębia się w sprawę i odkrywa, że podejrzenia klienta, które początkowo zbywał jako wyraz zrodzonej z głębokiego żalu paranoi, mają pokrycie w rzeczywistości…


Przegadana i rozwleczona generyczna obyczajówka z wątkiem kryminalnym. Można przeczytać z nudów, ale podczas spontanicznego wypadu do Empiku da się wyhaczyć znacznie lepsze kryminały. Gdyby nie nazwisko Rowling, książka (i nie oszukujmy się, reszta serii pewnie też) nie osiągnęłaby nawet 1/3 swojego późniejszego rozgłosu.


4 tylko za Cormorana, który, trzeba to przyznać, rzeczywiście jest interesującą personą, aż szkoda go na taką słabą literaturę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

5718854f-a14d-4ab1-abf7-626fa759446c

Zaloguj się aby komentować

210 + 1 = 211


Tytuł: Córka Twórcy Królów

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: audiobook

ISBN: 9788324580897

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10


Izabela i Anna Neville, córki Ryszarda Neville’a, 16. hrabiego Warwick, który do historii przeszedł pod przydomkiem „Twórcy królów”, na własnej skórze doświadczyły wygórowanych ambicji ojca. Po tym, jak Warwick zwrócił się przeciwko Edwardowi IV, którego pomógł wynieść na tron, Neville’ówny stały się pionkami w politycznej rozgrywce starego i zostały wydane za potencjalnych pretendentów do angielskiej korony – Izabela za Jerzego Yorka, księcia Clarence, młodszego brata Edwarda IV, a Anna za księcia Edwarda Westminstera, jedynego syna zdetronizowanego Henryka VI.


Porażka Neville’a i Lancasterów sprawiła, że Anna znalazła się w tarapatach. Była wdową po przegranym wrogu i sierotą po zdrajcy, co czyniło z niej w rodzinnym kraju personę non grata. Ze względu na dość jeszcze młody wiek, trafiła pod opiekę królewskiego szwagra, która to bardzo szybko zamieniła się w areszt domowy, gdyż Clarence zaczął robić podchody, aby przejąć znaczny majątek owdowiałej szwagierki. Kiedy wydawało się, że pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia Anna zostanie okradziona przez siostrę i jej męża i zamknięta na resztę życia w klasztorze, w jej życiu niespodziewanie pojawił się kolega z lat dziecinnych Ryszard, książę Gloucester, przystojny młodzieniec, sprawiający wrażenie szczerze zainteresowanego Anną…


Tak jak się tego spodziewałam, po dobrej Czerwonej królowie, w kolejnym tomie królewskiej sagi spadek poziomu. Córka Twórcy Królów nie wyrasta ponad przeciętność, a to dlatego, że autorka, mając ponownie dobry materiał na ciekawą, niejednoznaczną moralnie postać – żonę niesławnego Ryszarda III – nie podołała kreacji pełnokrwistej protagonistki. Losy i postać Anny są ciekawe jedynie do momentu, w którym wychodzi za mąż za Gloucestera, bo potem nasza heroina zamienia się w zabobonną histeryczkę, w każdym pierdzie węszącą uroki rzucane przez szwagierkę, „złą” królową Elżbietę Woodville. Nawet w ostatniej części przedstawiającej królewski etap życia Anny, ta bardziej była zajęta mentalnym robieniem w gacie ze strachu przez szwagierką i jej najstarszą córką, niż rządzeniem albo intrygami.


Muszę przyznać, że oprócz Czerwonej królowej, plantagenecka część cyklu historycznego Philippy Gregory okazała się pewnym rozczarowaniem. Na razie robię sobie przerwę od tej autorki, wrócę do niej za jakiś czas.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

f046da58-63ff-4e15-a3e4-b071bd2fe4f2

Zaloguj się aby komentować

RIP https://www.hejto.pl/uzytkownik/myrmekochoria


Szkoda tomka, bo robił ciekawe wrzuty, ale z drugiej strony sam kiedyś uznał, że mu na hejto i vikop atencja się nie zgadza jak na reddicie, więc ziobro zdziwienia, że odszedł


#nekroblog #znikajacyuzytkownicy #zniknieciuserzy

@Vampiress hmmm... ja rozumiem, że udzielamy się tu po coś. Łechtamy swoje ego itd. Ale, żeby aż takie parcie mieć, żeby usuwać konto, bo jest za mała atencja? Ja trochę z tego powodu straciłem połowę szacunku do moll. Bo jednak wyszło na to, że woli być na vikop, bo ma tam więcej uwagi. A lubiłem ją ehhh

Zaloguj się aby komentować

@Vampiress Ja wiem, że turecki chlebek taki prosto z pieca jest rewelacyjny, ale jak można żreć ponad pół kilo chleba dziennie xD

@Vampiress Niektóre różnice mogą wynikać z definicji chleba. Nie chce mi się wierzyć, że hindusi zjadają średnio 1.75kg rocznie, jeśli wliczyć w to popularne chlebki niewyrastające w rodzaju naan czy roti.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W związku z ostatnią aferą na #wykop i obecnie skromną jeszcze falą imigrantów z tamtego portalu zauważyłam, że w komentarzach pod postami nowoprzybyłych potrafi się robić taki pasywno-agresywny klimat. Tutaj przykład https://www.hejto.pl/wpis/vikop-ru-wprowadzil-rozne-quot-weryfikacje-quot-kont-i-trzeba-na-koncu-podac-num


Teraz jest dobra okazja, żeby przyciągnąć nowych użytkowników i rozwinąć portal, ale taka jawna pogarda do dawnych wykopków w komentarzach za to tylko, że siedzieli na wykopie i napisali, co tam się odjaniepawla, raczej nie zachęci nikogo do przeniesienia się tutaj na stałe. Prędzej utwierdzi tych, co tam jeszcze pozostali, w przekonaniu, że hejto to ksenofobiczny krąg wzajemnej adoracji i nie warto tutaj zaglądać ani tym bardziej zakładać konta. Nie wspominając o tym, że trąci to hipokryzją, jak użytkownicy, co sami byli aktywni na vipok przed 2.0 i przeszli tutaj podczas wielkiej emigracji, przywalają się do innych, że są z wypoku.


Dlatego taki apel, dopóki nie widzicie wpisów i komentarzy nowych użytkowników naruszających wszelki rigcz, wstrzymajcie konie i nie wyskakujcie do ludzi z pretensjami, że piszą o albo są z wykopu. Nie chcecie widzieć wzmianek o portalu biaukova, to wrzućcie powiązane tagi na czarno i elo.


#przemyslenia #hejto

No hej, jestem wykopowiczem, który założył tutaj konto na samym początku istnienia portalu, ale przyznaję, że nie korzystałem jakoś specjalnie. Z powodu strajku próbuję na nowo wsiąknąć w hejto, ale nie potrafię nawigować po tej stronce na komputerze. Jest dla mnie strasznie nieczytelna. Jak wy sobie z tym radzicie? Nawet nie chodzi mi o porównania z wykopem, bo jak sobie wejdę na jakieś losowe obce fora to takiego problemu z nawigowaniem i przyswajaniem treści nie mam, a tutaj jednak takie zjawisko występuje.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Update do mojego ostatniego wpisu o Eleven Reader https://www.hejto.pl/wpis/ktos-tu-korzysta-z-eleven-reader-jak-wrazenia-z-uzytkowania-na-codzien-odpalilam o który nikt nie prosił i nikt nie potrzebował, ale może i tak się komuś przyda.


Dzisiaj przesłuchałam sobie ok. 2 h audiobooka czytanego przez AI Fronczewskiego i nawet daje radę. Poziom Gosztyły i Kosiora albo audioserali to to nie jest, wiadomo, ale już takich przeciętnych lektorów pokroju Żołądkowicza tak. Potrafi się wykrzaczać na nazwach własnych, które raz czyta poprawnie, a raz nie, oraz gdy ebook jest dziwnie sformatowany.


Jak ktoś ma potężną listę do przeczytania, złożoną głównie z pozycji niedostępnych na #audioteka #storytel #bookbeat, to abonament nawet się opłaca. A jak ktoś woli szukać audiobooków na chybił trafił, to lepiej zostać przy ww. appkach.


#audiobooki #ksiazki #czytajzhejto

Z głosów oprócz Fronczewskiego, jeszcze John Wayne się u mnie przyjął. Gdyby to kosztowało dychę miesięcznie, to byłbym abonentem. Niestety kosztuje tyle, co abonament storytel, a to trochę bez sensu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu Łukasz Orbitowski, pisarz dość chętnie dzielący się przemyśleniami w social mediach, nawiązał współpracę z Lubimyczytać i zaczął wrzucać tam w formie felietonów swoje refleksje o życiu, wszechświecie i całej reszcie. No i ostatnio popełnił felieton o tym, że czytanie na siłę określonej liczby książek, bo się chce zwyciężyć w jakimś internetowym rankingu, to w sumie słabe jest, bo nie pozwala się cieszyć lekturą. I zrobiła się z tego drama, bo się użytkowniczki tego portalu poczuły urażone implikacją, że czytają na akord i teraz jeżdżą po autorze w komentarzach.


Normalnie beka z typiar xDD Bo Orbitowski ma rację, są osoby, dla których czytanie dużej liczby książek jest naturalne (pozdrawiam Wujka ), ale takie zesrańsko o parę słów prawdy świadczy o tym, ile na LC jest pokemonów, co czytają 2137 książek na rok pod publiczkę.


Link: https://lubimyczytac.pl/aktualnosci/22659/jak-nie-czytac-ksiazek?editor_preview=0


#gownowpis #ksiazki #lubimyczytac

Według mnie ma rację, tyle co się na cieciówie naczytałem nie ma żadnego przełożenia na to kim jestem i jak skończyłem, kumpel w podobnej sytuacji do mojej tak samo, ot hobby dla zabicia czasu jak każde inne.

Zaloguj się aby komentować

147 + 1 = 148


Tytuł: Czerwona królowa

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: e-book

ISBN: 9788324579211

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10 (dobra)


Małgorzata Beaufort nie miała łatwego życia. Osierocona przez ojca w niemowlęctwie, ze względu na swoje królewskie pochodzenie stała się pionkiem w rozgrywce rodziny panującej. W wieku 12 lat została wydana za mąż za walijskiego arystokratę również będącego królewskiego pochodzenia, Edmunda Tudora. Rok później, już jako wdowa, Małgorzata urodziła syna, Henryka, co nawet w średniowiecznej Europie było uznawane za zbyt wczesne macierzyństwo (z reguły czekano ze skonsumowaniem małżeństwa do czasu, aż dziewczyna osiągnie mniej więcej 15 rok życia – to wiek, w którym organizm kobiety staje się na tyle silny, by podołać trudom porodu). Jakkolwiek Małgorzata Beaufort byłaby w tym wieku gotowa psychicznie na macierzyństwo, nie dane jej się było nim nacieszyć, bowiem szybko została wydana ponownie za mąż i na lata rozdzielona z synem. Nikt wówczas nie przypuszczał, że w wyniku bratobójczej Wojny Dwóch Róż młody Tudor zasiądzie w przyszłości na tronie…


Już przy okazji czytania części tudorowskiej zauważyłam, że poziom tomów cyklu o władcach Anglii autorstwa Philippy Gregory przypomina trochę sinusoidę. I tak po słabej i w wielu miejscach obrażającej inteligencję czytelnika Białej królowej, Czerwona królowa trzyma wysoki poziom. Największa w tym zasługa kreacji postaci. Małgorzata Beaufort to antybohaterka, wobec której ciężko przejść obojętnie. Religijna fanatyczka, jednocześnie ambitna i pazerna na władzę jak Lady Makbet, od początku marzy by rządzić, wpierw samodzielnie, później poprzez syna. W decydującym momencie gry o tron nie waha się przed krwawymi intrygami. Ciekawy kontrapunkt dla jej manii wielkości i machinacji stanowią równie barwne postaci jej dwóch kolejnych mężów – Stafforda, melancholijnego pacyfisty o dużej przenikliwości, bohatera bardzo podobnego do Ashleya z Przeminęło z wiatrem, oraz Stanleya, kutego na cztery nogi cwaniaka i intryganta zawsze umiejącego się znaleźć na fali.


Postacie wyszły świetnie, lecz niestety, przez większość czasu akcji brak większej dynamiki, prawdziwie rozkręca się dopiero pod koniec. Wynika to trochę z pomysłu na całą serię – ostatecznie historia opowiadana jest z perspektyw kobiet, które w części dotyczącej Wojny Dwóch Róż znalazły się na drugim planie. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że za temat tego konfliktu powinien się wziąć ktoś, kto rozpisałby od razu całą sagę. Najlepiej mężczyzna, bo imho kobiety nie umieją w tematykę bitewną


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

e18c47a3-4225-4171-a405-f29393b51cdf

Zaloguj się aby komentować

@Vampiress na tym pierwszym można zmienić z psa na dziecko i będzie identycznie xD


Możesz mieć milion zabawek a i tak najlepszy okaże się klapek, folijka jakaś itp

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ktoś tu korzysta z Eleven Reader? Jak wrażenia z użytkowania na codzień?


Odpaliłam sobie na próbę ebooka czytanego przez AI Fronczewskiego i jak na AI nie było źle, nie wiem, czy to już czas pozbyć się #audioteka i #storytel.


#audiobooki #lektor #ai #elevenlabs #ksiazki

@Vampiress ja korzystam, przesłuchałem kilka książek: 2 części "Neandertalskiej Paralaksy", 1 wydanie zbiorcze Conana, i 1 książkę Wiedzmina

@Vampiress dla mnie jest w miarę ok, ale znalazłem profesjonalne nagrania Wiedźmina, z aktorami, więc kontynuuje tamte, ale jak książka nie ma wersji audio to jest dobre, czasami tylko jak jest dialog kilku osób, to można się pogubić czyja kwestia jest mówiona, i jeszcze ważna kwestia, to struktura tekstu bo w plikach pdf są czasem przerwy pomiędzy wierszami i lektor robi niepotrzebne pauzy, a najlepszy jest plik epub bo ma strukturę którą eleven reader najlepiej odczytuje moim zdaniem

@Vampiress ja używam alternatywy czyli ListenAI, trudno mi powiedzieć, czy mogę polecić, bo jest to jednak dość upierdliwa apka i trochę niedopracowana (jeszcze).

Z zalet:

  • ma kilka głosów, ale 1 po polsku (Sam) czyta bardzo dobrze i trudno pomylić go z prawdziwym lektorem, szczególnie pasuje do przygodówek i fantasy

  • da się pobrać dźwięk, żeby słuchać offline

  • da się pobrać MP3, żeby wyciągnąć dźwięk po za apkę

  • apka obsługuje przyspieszanie dźwięku i to nawet do 5.0x

  • jest stale rozwijana i między wersją sprzed pół roku, a teraz jest przepaść jakościowa na plus


Z wad:

  • ma limit czasu słuchania na miesiąć, ale nigdzie nie da się go podejrzeć, do momentu aż się wyświetli komunikat, że się go zużyło (3-4 książki)

  • nie zawsze trzyma progres słuchanego audiobooka i go resetuje

  • czasami łapie zwiechy i wymaga restartu

  • nie radzi sobie ze znacznikami ebooków z Woblinka i innych stron, które dodają znaczniki identyfikujące właściciela pod koniec rozdziału/strony

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

105 + 1 = 106


Tytuł: Carol

Rok produkcji: 2015

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Todd Haynes

Czas trwania: 1h 58m

Ocena: 5/10


W Ameryce lat 50. młodziutka kasjerka nawiązuje romans ze szczupłym milfem.


Nieciekawy film, swego czasu wynoszony na piedestał tylko dlatego, że opowiadał o romansie dwóch lesbijek, no i Weinstein hojnie sypnął na promocję tego dzieła. Historia ani przez moment nie wzbudza większych emocji, no może poza wkurzeniem na główną bohaterkę - Carol to lesbijski odpowiednik matki Karyny, która co chwila zmienia konkubentów, a potomstwem z kolejnych związków traci zainteresowanie ledwie nowy fagas pojawi się na horyzoncie.


Technicznie poprawny, aktorsko też, tylko z karnym qtasem dla Cate Blanchett za przerysowanie tytułowej postaci.


Po seansie tak sobie myślę, że 10 lat temu powinien był powstać wreszcie porządny biopic Audrey Hepburn, bo kandydatkę do roli mieli idealną - Rooney Marę. To byłby film wart obejrzenia. Niestety, nie powstał, a obecnie Rooney jest już po 40. i szansa na rolę Audrey minęła.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

844d6701-b19c-4fff-bd43-0041c286daf7

No jest to dzieło, zresztą najlepsze filmy Haynes nakręcił gdy inspirował się klasycznym melodramatem amerykańskim jak w 'Daleko od nieba" i "Carol". Akurat Haynes po prostu brał nieprzyjemne tematy dla klasy średniej z lat 50./60. i kręcił na kanwie tego fabułę - w "Daleko..." to był romans z czarnoskórym, a tu romans z kobietą.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

113 + 1 = 114 - naprawa licznika


Tytuł: Biała królowa

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: e-book

ISBN: 9788324578818

Liczba stron: 480

Ocena: 4/10


W 1464 roku Elżbietę Grey de domo Woodville ciężko było uznać za dobrą partię – miała już 27 lat, dwóch osieroconych synów i żyła na garnuszku rodziców, bowiem majątek po zmarłym mężu zagarnęła jej teściowa. Niespodziewanie jednak Elżbieta zwróciła na siebie uwagę Edwarda IV, świeżo ukoronowanego króla z rodu Yorków, który pod wpływem gorącego uczucia zdecydował się na czyn w owej epoce niewyobrażalny, mianowicie poślubił zubożałą wdowę. Ożenek ów wywołał nie tylko skandal na dworze królewskim, ale też stał się przyczynkiem do nowej fazy Wojny Dwóch Róż, bowiem dotychczasowy zwolennik Yorków, earl Warwick, zmienił strony i zaczął wspierać zdetronizowanego Henryka VI. Chociaż ostatecznie w tej fazie konfliktu między Plantagenetami Edward IV znów zatriumfował, nikt nie spodziewał się, jak szybko skończy się pokój…


Z dotychczasowo przeze mnie przeczytanych tomów cyklu o Plantagenetach i Tudorach, Biała królowa jest najsłabsza.


Przede wszystkim, autorka nie dowiozła do końca kreacji głównej bohaterki. Elżbieta Woodville oceniana jest przez historyków raczej negatywnie, jako nadambitna parweniuszka, która królową została umiejętnie manipulując napalonym młokosem, a jako monarchini dbała przede wszystkim o interes własnej rodziny i była na tyle krótkowzroczna, że zraziła do siebie i rodu Wooville’ów większość angielskiej arystokracji. Był więc materiał na stworzenie wzbudzającej silne emocje antybohaterki, takiej jak Anna Boleyn w Kochanicach króla tej samej autorki. I owszem, chociaż nadmiaru ambicji protagonistce odmówić nie można, to poza tym nie budzi ona w czytelniku żadnej reakcji, ani pozytywnej, ani negatywnej, ciężko jej kibicować, ale też zżyć się z nią na tyle, by współczuć jej straty kolejnych członków rodziny. Elżbieta Woodville trochę jest bo jest, i tyle.


Biała królowa jest też ogólnie kiepsko napisana. Dużo irytujących powtórzeń, ze wzmianek o Meluzynie albo nienawiści protagonistki do braci męża można by sobie było zrobić alkoholowe bingo. Strasznie mnie irytuje, jak autor zakłada, że potencjalny czytelnik to emeryt z demencją i powtarza wszystko po 2137 razy – jeśli na pierwszych stronach dostaję jakąś informację, to pamiętam o tym przez resztę powieści!


Zirytowało mnie też znaczne (o wiele większe, niż we Władczyni rzek) rozdmuchanie wątków fantastycznych, tutaj zakrawające już o robienie z czytelnika debila, gdyż kobiety z rodu Woodville zostały przedstawione niemal jak czarodziejki w Wiedźminie, zabrakło im tylko, by ciskały kulami ognia. Ogólnie, jeśli chodzi o logikę świata przedstawionego i wydarzeń, to Biała królowa jest z nimi na bakier. O ile są wątki, w których licentia poetica Philippy Gregory była w miarę sensowna, tak były też takie, na które można było zareagować jedynie facepalmem (np. nienawiść Cecylii York do pierworodnego syna tak wielka, że kobieta była gotowa rozgłaszać, iż król był bękartem, byle koronę dostał jej drugi syn).


Jedyne, co tę książkę ratuje, to tocząca się na drugim planie Wojna Dwóch Róż. Podczas lektury pomyślałam sobie, że historia tego konfliktu zbrojnego byłaby świetnym materiałem na wielowątkowy cykl historyczny w stylu Królów przeklętych Maurice’a Druona. Sprawdziłam Google i niestety, wydaje się, że oprócz Gregory i leniwego grubasa Martina żaden autor nie dostrzegł w „wojnie kuzynów” wystarczającego potencjału na stworzenie historycznej sagi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

8995c675-ce4b-4614-a478-afdf3e3404cc

Zaloguj się aby komentować