Zdjęcie w tle

Vampiress

Fenomen
  • 217wpisów
  • 2156komentarzy

Matrix: Remanent

Zaloguj się aby komentować

88 + 1 = 89


Tytuł: La La Land

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Melodramat / Musical

Reżyseria: Damien Chazelle

Czas trwania: 2h 6m

Ocena: 5/10


W oczekiwaniu na sławę i bogactwo początkująca aktorka i pianista grający do kotleta wchodzą ze sobą w związek.


Pamiętam jeszcze hype towarzyszący tej produkcji w czasie jej premiery i później, gdy zgarnęła parę Oscarów.


Zapewne widać to po ocenie, imo jeden z najbardziej przehype'owanych filmów tego wieku (ofc do chwili obecnej).


Największą zaletą tego dzieła są oczywiście przepiękne, przywodzące na myśl obrazy zdjęcia.


A co do reszty:


  1. Fabuła i akcja - historia tak banalna, że bardziej już się nie dało, w dodatku z końcówką naciąganą jak guma od gaci - myślę, że takie samo przesłanie filmu można by zapodać bez maxowania karier głównych bohaterów, czyli np. w sytuacji, gdzie ona nie jest gwiazdą kina, ale ma stałą rolę w serialu Netflixa, a on jest dalej miszczem keyboardu.

  2. Romans - nie dość, że banalny do granic jak reszta scenariusza, to jeszcze zagrany bez szczypty chemii. Na dodatek kończy się nie z winy kolei losu, a prezentowanej przez Mię toksycznej logiki różowych pasków.

  3. Wstawki musicalowe - patrząc okiem laika, to numery dobrze zatańczone, jednak powiązane z nimi piosenki nie zapadają w pamięć. Sceny śpiewu i tańca były wplatane do filmu na rympał, co było aż na zbyt dobrze widoczne i co odjęło dziełu naturalności - Chazelle naoglądał się starych musicali, ale nie wyniósł z nich nauki, że śpiewanie i taniec powinny wyglądać na spontaniczne popisy postaci. Najnaturalniej i najlepiej wyszły pozbawione pląsania sceny jazzowe. Dodatkowo muszę zauważyć, że Stone i Gosling raczej nie mają warunków wokalnych do musicali - może nie miauczą jak Sanah, ale gdyby mieli zagrać w podobnym dziele w latach 50., wytwórnia na bank załatwiłaby zawodowych wokalistów by podłożyli głosy w postprodukcji.


W pewnej scenie na początku pojawiła się kobieta, którą mylnie wzięłam za Ditę von Teese i weszłam sobie na stronę La La Land na angielskiej Wiki sprawdzić obsadę. Przy okazji zerknęłam też na resztę artykułu i zdziwiłam się czytając, jak to film ten uznawany jest za "współczesnego klasyka" i doczekał się czczącego go fandomu. Jakoś nie spotkałam jeszcze osoby, która autentycznie jarałaby się tym filmem i myślę, że za parę dekad przepadnie on w mrokach niepamięci. A to dlatego, że La La Land zdaje się cierpieć na podobną przypadłość, co recenzowany już przeze mnie na łamach tagu Mank Finchera - Chazelle tak mocno zapatrzył się w kino Złotej Ery (w tym przypadku musicale) i tak mocno do niego nawiązywał w swoim dziele, że wyszedł mu w tym względzie niewypał, nijak nie mogący rywalizować z dziełami, dla których jest hołdem.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

091fd5fb-262b-41f3-a77a-3280062cce82

Jezu ten film to dla mnie był jeden z większych WTF - wszyscy z zachwytu pierdzieli a to taki gniot, że aż zęby bolą. I nigdy nie zapomnę tych fatalnie zdubbingowanych fragmentów wokalnych XD

Też nie kumam popularności tego filmu wtedy - może ceniony za klasyczne podejście, bo przecież pop-jazz to taka awangarda dla Amerykanów? Nie wiem, zgaduję. Nie zamierzam powtarzać seansu, pamiętam jak się męczyłam by obejrzeć całość - chyba z trzy razy podchodziłam zanim udało się skończyć.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

73 + 1 = 74


Tytuł: Służąca (oryg. Ah-ga-ssi, ang. The Handmaiden)

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Czarna komedia / Erotyczny

Reżyseria: Chan-wook Park

Czas trwania: 2h 24m

Ocena: 7/10


Korea, lata 30. Młoda złodziejka zgadza się pomóc sprytnemu oszustowi uwieść japońską arystokratkę, by potem oboje mogli przejąć jej majątek, i w ramach owej pomocy zatrudnia się jako pokojówka wybranej ofiary. Sytuacja komplikuje się, gdy obie panie zaczynają czuć do siebie miętę.


Porypany, co nie powinno mnie było zaskoczyć, bo to koreańskie kino xD Sama intryga lvl 10/10, ale ten lesbijski romans trochę za grubymi nićmi szyty. Żal mi było Hrabiego.


Dodatkowe propsy za piękne zdjęcia i retro egzotykę.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

1dd4db72-ee4c-49ba-86c8-24a5d80c73b7

@Vampiress to na podstawie powieści brytyjskiej pisarki od les-branżówek Sarah Watsan, więc niesprawiedliwie zrzucasz wszystko na koreańskie kino a sama realizacja? to wook Park, ten od Oldboya tak swoją drogą, topka światowa jeśli chodzi o koreańskich twórców

Zaloguj się aby komentować

@Vampiress Jak powiazales ten jacht z KPO?

Firma zajmuje sie leasingowaniem m.in. takiego sprzetu.
Sam polaczyles kropki? To pochwal się jak to zrobiłeś.

@Vampiress To zjebales typie bo w tym gownie brakuje tagu #heheszki

Wyglada jak pocisk polityczny psychoprawicy na Tuska.

Wolam @bojowonastawionaowca zeby dodal note albo brakujacy tag bo zaraz sie to zrobi wpis polityczny, skoro zahacza o temat KPO. Aktualnie to klamliwe gowno urojone przez autora.

@Vampiress może śmieszne, ale u nas wyjazdy są głównie na jachty. Jakbyśmy mieli swój, to naprawdę gruby hajs by został w kieszeni.


A integracja jak się z kimś mieszka przez tydzień na 15 metrach kwadratowych, to jednak jest całkiem niezła.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

67 + 1 = 68


Tytuł: Milczenie

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Dramat historyczny

Reżyseria: Martin Scorsese

Czas trwania: 2h 41m

Ocena: 5/10


Japonia, XVII w. Dwóch portugalskich misjonarzy przybywa na wyspy by odnaleźć księdza, który w czasie prześladowań chrześcijan wyparł się swojej wiary.


Na Milczenie czaiłam się już jakiś czas, ale niestety, film mnie zawiódł. Piękne zdjęcia, ciekawa historia, lecz nudny jak flaki z olejem. Scorsese zrobił kino artystyczne, ale bez artyzmu, który zrekompensowałby niepotrzebnie wydłużoną o dobre 30-45 min historię.


Jest to moje osobiste wrażenie, ale ani przez moment nie odczułam dramatyzmu wydarzeń. Dla mnie równie dobrze na początku mogli zaszlachtować obu jezuitów, tyle mnie obchodzili. Dodatkowo, irytowała mnie gra Andrew Garfielda - w roli Sebastiana, jak na początku pobytu w Japonii się rozkleił, tak całą resztę filmu zagrał na tej samej, płaczliwej nucie. Może to właśnie sprawiło, że nie odczułam tak jego osobistej tragedii, gdy przyszło mu dokonać wyboru, który zaważył na reszcie jego życia, bo typ niemal cały czas miał łzy w oczach.


Jeśli szukacie filmu, po którym się nawrócicie, to na pewno nie będzie nim Milczenie.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

1f0345d3-67cc-461d-bfd3-af7752f74303

@Vampiress krytyczna ocena. U mnie ma 7/10 minimum, doceniam historię i rozterki głównego bohatera, nie było dla mnie dłużyzn, choć fakt, że film się lekko ciągnie, jest długi, też sądzę, że parę cięć nie zaszkodziłoby ale to mistrz Scorsese, więc w sumie oglądanie więcej jego twórczości to nie minus. Sama w sumie w trakcie oglądania zastanawiałam się czy to film o wierze, czy może bardziej o uporze,.


Zresztą zawsze to ciekawie zobaczyć represje wobec katolików, a nie na odwrót jak np. w "Misji".

Zaloguj się aby komentować

@Vampiress moralność to konstrukt społeczny Jak mawiał Nietsche. Każdy ma inną.

Oni są stówę do przodu - tak się buduję bogactwo.

Kilka takich rzeczy w miesiącu i tysiąc złotych się uzbiera. x 12 I jest 12k rocznie. Kupa siana.

@Umypaszka Wiem o co Ci chodzi i poniekad sie zgadzam. Ale to tez autorytet wszelkich chujków co to kręcą wały. Just sayin'
W sensie tylko wyjaśniam 'lifehack', który odkryło wielu średniomoralnych ludzi.

Zaloguj się aby komentować

72 + 1 = 73


Tytuł: Mary Reilly

Autor: Valerie Martin

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 8386530278

Liczba stron: 205

Ocena: 7/10 (dobra)


Retelling Doktora Jekylla i Pana Hyde’a opowiedziany w formie pamiętników spisanych przez tytułową bohaterkę, młodą służącą pracującą w domu Jekylla.


Parę tygodni temu TVP Kultura przypomniała ekranizację tej powieści. Niestety, natrafiłam tylko na urywek, obiecałam sobie jednak obejrzeć film w całości, zaś przed seansem sięgnąć po literacki pierwowzór.


Mary Reilly należy do tych bardzo rzadkich retellingów/fanfików klasyki, które znacznie przewyższają wartością literacką powieść, do której nawiązują. Doktora Jekylla recenzowałam już kiedyś na Hejto i powtórzę teraz to samo, co wówczas pisałam: chociaż doceniam nowatorski pomysł, to niestety, w dzisiejszych czasach styl Stevensona czyni z tej książki niemiłosierną ramotę. Pani Martin ma znacznie lepsze pióro i nie musiała się zbytnio wysilać, by stworzyć dojrzałą, realistyczną prozę, nie tylko świetnie portretującą życie służby u schyłku epoki wiktoriańskiej, ale też lepiej przedstawiającą postać samego Jekylla.


Przyznam jednak, że paru rzeczy mi w tej pozycji brakowało. Przede wszystkim dusznego, gotyckiego klimatu, który, jak zdążyłam zauważyć, miała ekranizacja. Inaczej został przedstawiony wątek miłosny – w filmie już po obejrzeniu paru minut można się było zorientować, że będzie stanowił główną siłę napędową, w powieści pozostał całkowicie w sferze platonicznej i mam wrażenie, że ucierpiał przez to dramatyzm książki, cały czas podczas lektury spodziewałam się naprawdę dramatycznego finału, który koniec końców nie nastąpił. Z tego względu moja ocena to tylko "dobra", gdyby fabuła była bardziej wyrazista, dałabym pewnie bdb.


Mimo to, uważam Mary Reilly za ciekawą pozycję, godną polecenia, zwłaszcza dla fanów opowieści o życiu służby, jak Służące do wszystkiego, czy (stricte brytyjskich) Downton Abbey albo Schodami w górę, schodami w dół. Wielka szkoda, że zarówno powieść Martin, jak i film z Malkovichem i Roberts zostały niemal całkowicie zapomniane.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d7df6a80-9b99-469b-ac82-8e8a9f065885

Wow, film znam na wylot, ale nie wiedziałam o istnieniu książki. Dzięki za informację, będę szukać, lubię retellingi powieści gotyckich

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

53 + 1 = 54


Tytuł: Zwyczajna dziewczyna

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Komediodramat

Reżyseria: Lone Scherfig

Czas trwania: 1h 57m

Ocena: 7/10


UK, czasy II WŚ. Młoda mężatka zatrudnia się jako scenarzystka. Razem z uprzedzonymi do niej (z wzajemnością) dwoma scenarzystami zaczyna pracować nad scenariuszem hitu kina wojennego.


Po ostatniej akcji trochę się cykałam wrzucać cokolwiek na filmowe tagi, no ale że film nie był o dymaniu milfów, to co może się stać


Przyzwoicie nakręcone i zagrane dzieło. Po opisach w necie można się spodziewać, że główna bohaterka to typowa dla współczesnego kina "silna i niezależna" feminazi, są to jednak obawy całkowicie bezpodstawne, bo reżyserka zapodała feministyczne wątki w strawnej formie.


Bruździło mi jedynie poprowadzenie wątków miłosnych tak, że kończyły się one i zaczynały w trybie instant i nawet wahałam się, czy nie powinnam przez to dać -0,5 pkt mniej, z czego ostatecznie zrezygnowałam, bo szkoda mi było zaniżać temu filmowi ocenę.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

33c7f9b3-45af-4db9-b9c7-d8fa404029c0

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

44 + 1 = 45


Tytuł: Filip

Rok produkcji: 2022

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Michał Kwieciński

Czas trwania: 2h 5m

Ocena: 7/10


W Niemczech czasów II WŚ żydowski chad badboy dyma puszczalskie ni3mki.


Powyższy opis może zwiastować gunwo, ale to całkiem dobry film, nakręcony bez typowego dla rodzimego kina martyrologicznego zacięcia, ze świetną główną rolą. Co prawda prawdopodobieństwo hajlajfu kelnerów w stylu Orgazmusa budzi moje wątpliwości, ale wyjątkowo zawieszę mój sceptycyzm na kołku, bo zwyczajnie nie chce mi się teraz robić researchu, w jakim procencie Tyrmanda (autora pierwowzoru książkowego, przyp. tłum.) poniosła fantazja.


Dostępny na TVP VOD.


#filmmeter #wieczorzwampirem

10b2fbc1-4f94-44a6-b91c-3edb3c07df73

Obejrzałem za poleceniem (7/10 zachęca). Zrobił na mnie spore wrażenie i to nie tym ruch@niem Niemr. Świetna kreacja głównej roli, dobrze oddany klimat, niezła reżyseria. Warto.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

40 + 1 = 41


Tytuł: Midsommar. W biały dzień

Rok produkcji: 2019

Kategoria: Horror

Reżyseria: Ari Aster

Czas trwania: 2h 27m

Ocena: 4/10


Czwórka debili popełnia największy błąd życia i daje się zaprosić na obchody święta przesilenia letniego w odizolowanej sekcie na północy Szwecji.


Największymi atutami tego filmu są niewątpliwie zdjęcia i ścieżka dźwiękowa, które tworzą intrygujący klimat.


I na tym zalety się kończą, ponieważ:


  • Fabularnie za wiele tu nawiązań (i to na serio, a nie w ramach pastiszu) do opowiadającego bardzo podobną historię Kultu z 1973 i szczerze powiedziawszy, mając do wyboru oba dzieła, prędzej poleciłabym komuś do obejrzenia Kult;

  • Nie da się ukryć, że filmu by nie było, gdyby nie ujemne IQ paczki Amerykanów - jak widzę, że reżyser robi debila z widza poprzez zaserwowanie upośledzonych umysłowo bohaterów, to zawsze zaniżam ocenę;

  • Last, but not least, można by spokojnie wywalić ok. 45 minut z tego dzieła i historia niewiele by straciła; tutaj dłużyzny były tak męczące, że w pewnym momencie autentycznie mi oczki śpioch pokleił.


Aktorsko było tylko poprawnie.


Przy okazji pohejtuję również tłumaczenie tytułu, które jest kolejnym przykładem niedojebania umysłowego polskich dystrybutorów. Już to kiedyś pisałam na Hejto - połączenie oryginalnego tytułu i polskiego swobodnego tłumaczenia jest idiotyczne, albo zostawiamy tytuł oryginalny, albo przekład.


Dostępny na filmanie.


#filmmeter #wieczorzwampirem

45bcfc8f-530c-4094-aff9-3aaa38119983

@Vampiress czytałem same pozytywne opinie o tym filmie, no i obejrzałem. Wg mnie takie 3-4/10. Tłumaczenie tytułu to jakaś pomyłka, choć ja na szczęście znam osoby tylko oryginalny tytuł.

@Vampiress nie zgadzam się z opinią opa. Poznałem kilku Amerykanów i bohaterowie filmu nie odbiegają od normy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Vampiress Cały ten Ari Aster to jakiś zbok. Co nie włączyłem filmu od niego to musiał pokazać obwisłe przyrodzenia.


Film o studentach, którzy są takimi idiotami, że brak słów.


Film mega irytujący widza.


Jeszcze ten Poulter https://www.filmweb.pl/person/Will+Poulter-850350 który wygląda i gra jak upośledzony.


Jak go zobaczyłem w "Warfare" jako żołnierza to się uśmiałem, bo ten gość to co najwyżej może zagrać takie role jak w "Midsommar" - upośledzonego i pizdowatego.

@Dybala tutaj jeszcze były gołe stare baby


Nie znam reszty filmografii tego gościa, ale po Midsommar nie mam zamiaru jej nadrabiać.

@Vampiress Wiem, bo niestety widziałem. Gość zdecydowanie ma odchyły. W "Beau Is Afraid" zrobił plagiat Borata z tymi zapasami gołych facetów. Tyle że tam to chociaż było śmiesznie a tu żałośnie.

Zaloguj się aby komentować

44 + 1 = 45


Tytuł: Władczyni rzek

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: e-book

ISBN: 9788324579761

Liczba stron: 544

Ocena: 7/10 (dobra)


Fabularyzowana biografia Jakobiny Luksemburskiej, prominentnej postaci na dworze króla angielskiego Henryka VI i matki Elżbiety Woodville, małżonki późniejszego władcy Edwarda IV.


Na moje lata szkolne przypadł peak popularności Philippy Gregory w Polsce. Przeczytałam wówczas niemal całość jej cyklu tudorowskiego, jednak jakoś ominęła mnie dopisana później część plantagenecka. Uznałam, że przyszedł wreszcie czas naprawić ten błąd


Książka nie odstaje zbytnio od innych dzieł Gregory. Odnoszę jednak wrażenie, że tutaj fabuła była momentami nieco poszatkowana i chaotyczna, trochę jakby podczas edycji powycinano fragmenty na 1-2 strony łączące ze sobą pewne wydarzenia. Trzeba też przyznać, że na tle bohaterek części tudorowskiej, Jakobina wydaje się niezbyt interesującą postacią – taka tradwife, tylko przy okazji jest pierwszą dwórką królowej i ma dar jasnowidzenia. Po dość feministycznym wstępie (feministycznym, ale w duchu epoki – o ile Gregory bywa czasem na bakier z konkretnymi faktami historycznymi, tak jeśli chodzi o oddanie mentalu dawnych czasów, fuszerki nie odwala i nie funduje oczywistych woke anachronizmów jak Follett) spodziewałam się, że Jakobina będzie bardziej barwną postacią, a tutaj pozostała w tle Małgorzaty Andegaweńskiej i myślę, że powieść byłaby lepsza, gdyby to właśnie kontrowersyjną królową uczynić protagonistką.


Drobnym minusem były też dla mnie wątki fantastyczne. O ile nie mam nic przeciwko realizmowi magicznemu w powieściach historycznych, myślę, że w tym przypadku lepiej było nie dopowiadać, że cudowne wydarzenia wokół Jakobiny mają nadnaturalną przyczynę, a nie są wynikiem zbiegów okoliczności i mylnej interpretacji wydarzeń.


Podsumowując, to kawał porządnej prozy historycznej, ale nie myślę wrzucać tej książki do swojej biblioteczki.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

053d8566-0101-4040-9003-b9a5524231b6

@Rimfire zapomniana o tyle, że pisarze i historycy piszący o Wojnie Dwóch Róż raczej nie poświęcają wiele uwagi Jakobinie Luksemburskiej co rzeczywiście trochę dziwi biorąc pod uwagę fakt, że była jedną z najważniejszych kobiet na ówczesnym dworze królewskim, a nie jakąś szlachcianeczką ze zrujnowanego dworku.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

27 + 1 = 28


Tytuł: Pearl

Rok produkcji: 2022

Kategoria: Dramat / Psychologiczny / Thriller

Reżyseria: Ti West

Ocena: 6/10


USA, schyłek I WŚ. Młodziutka Pearl pod nieobecność męża walczącego na froncie mieszka na farmie z apodyktyczną matką i sparaliżowanym ojcem. Dziewczyna marzy o wyrwaniu się z rodzinnego zadupia i karierze w showbiznesie, czemu zdecydowanie sprzeciwia się jej matka. Narastający konflikt między nimi prowadzi do tragedii.


Ciekawy film, ale trochę nie rozumiem spuszczania się nad nim przez rozmaite tuzy kina (np. Martina Scorsese, który ponoć spać nie mógł po seansie), bo fabularnie ten film to trochę skrzyżowanie Psychozy i randomowego slashera dziejącego się na farmie, a wizualne nawiązania do kina lat 30-50. nie do końca się tu sprawdzają (nie ta epoka, tutaj powinny być nawiązania do estetyki kina niemego).


Monolog Mii Goth to chyba najlepsza rzecz w całym filmie https://www.youtube.com/watch?v=kj8UiWw2lxg


Dostępny na filmanie.


#filmmeter #wieczorzwampirem

27c0b6b9-0ee6-4f72-bf80-8fa298f20162

Zaloguj się aby komentować