Wczoraj była masakra. Dzisiaj za to dzień rekordów.
Powiem Wam, że nie wiem jak to zrobiłem. Wkurzony byłem po wczorajszym, że taki dzień niepowodzeń był.
Dziś rano waga -2,5 kg względem wczoraj.
Bieg, dałem radę tylko 3 km bo już mnie tak kolka złapała, że stwierdziłem że nie ma sensu biec 100 metrów i odpoczywać przez 2 minuty. To także chyba nadal brak kondycji.... Ale nad tym dzielnie pracuje każdego dnia aby było tylko lepiej.
2 rekordy dzisiaj padły i ogólnie najszybsze 3 km w życiu chyba. Gdybym poszedł.biegac jak byłoby chłodniej pewnie bym spróbował 4 km albo 5. A tak, zdychałem. Niestety siła jest aby biegać ale kondycji brak. Tętno 180 i tego już nie przeskoczę. Na razie jestem w szoku, że po półtora miesiąca biegania, zaczynając od tempa 9min/km teraz robię takie wyniki. Ale nadal nie wyobrażam sobie, że można biegać tempem 5min/km :) wszystko przede mną.
@Morfi_pl to tylko kwestia czasu i regularności a reszta sama przyjdzie.
BTW marszobiegi to też bieganie, co wiecej, na początek to najlepsza metoda na budowanie kondycji. Sprawdź sobie pierwszy lepszy film na YouTube o metodzie maffetone'a, zobaczysz o co chodzi. Powodzenia w dalszej walce, będzie tylko lepiej!
@Morfi_pl Takie dni też się zdarzają, głowa do góry i najważniejsze to nie poddawać się na dłuższą metę. A wagą się nie przejmuj, nigdy nie będzie widoczny idelany trend i takie odchylenia to nic zaskakującego. Grunt to że się pilnujesz i jesteś konsekwentny. Powodzenia!
@Morfi_pl Powolutku, malymi krokami. Jak nie mozesz biec, to nawet sprobuj po prostu sie przespracerowac ten czas, ktory noramlnie chcialbys biec. A czas bedzie dzialal na Twoja korzysci, powodzenia!
Wybacz, nie jestem w temacie twojego treningu ale jeśli masz problem z przebiegnięciem 500 metrów to po prostu biegniesz za szybko. Zwolnij o minutę na kilometrze, nic się nie stanie.
A dzisiaj jakoś tak dziwnie się biegało. Tętno maksymalne miałem 145, gdzie wcześniej 160-180. Prawie się nie spociłem przy tym biegu. Trochę mnie kolka nadal łapie więc muszę przystanąć ale tempo dobre jak na warunki - ciepło i wiatr w ryj. Oby tak dalej. Waga na razie stoi w miejscu ale ja tak mam, że będzie stała 2 tygodnie, a potem spadnie o 3 kg w 2 dni.
Dzisiaj bawiąc się rządowa apka mojeIKP trafiłem na coś, czego się zupełnie niespodziewanem - NFZ ma dla nas rozbudowane diety.
Podajemy swoje dane, wybieramy sobie rodzaj diety (jak np. cukrzycowa, Hashimoto, odchudzanie, rodzinna itd), następnie kaloryczność i generuje się na lista przepisów, lista zakupów itd.
Jest to dobrze zrobione. Przepisy w telefonie, lista zakupów na 2 tygodnie itd. bardzo mi się to podoba.
Aż jestem w szoku, że nas rząd robi cokolwiek dla obywateli.
A jeszcze ciekawsze są książki w formacie pdf do pobrania z przepisami, z poradami, z dietami na różne choroby.
Jestem w szoku że co takiego zrobili i chwała im za to. Tylko to trzeba trochę rozpropagować wśród ludzi.
@libertarianin Ale ja mam ich wszystkich gdzieś dlatego nie idę na wybory. Obojętne jest mi czy będzie rządził skompromitowany pis czy skompromitowane PO. Nie mam na kogo oddać głosu
I jest podsumowanie polityki wjazdowej, ile można być bez wizy, przykład wyżej od razu mówi, że Ghana nie ma ambasady w Polsce i trzeba jechać do Berlina żeby wizę zrobić, większość krajów ma informację czy biorąc ze sobą wnuka trzeba mieć papier od notariusza z potwierdzaniem, jak był Covid potężniejszy to były informacje o testach, kwarantannach, kto jest uważany za zaszczepionego i jaki papier trzeba mieć żeby to potwierdzić itd.
Bardzo użyteczna baza danych dla Polaków, i bardzo na bieżąco, podejrzewam, że większość jest tworzona przez ambasady RP w tych krajach, bo można zauważyć różnice w stylu, a raz gdzieś widziałem nawias [tutaj wpisać dane o covid] czyli tekst z instrukcji który nie został usunięty.
Chłam za dwa pieesiąt napisany na kolanie, słabo strasznie, po za tym dieta DASH nie uwzględnia ewentualnych chorób. Za 300koła możnaby zrobić wymuskane narzędzie które faktycznie będzie działać.
A dzisiaj tak na luzaku. Praca nad tym, aby nie stawać podczas biegu. Pierwsze 5 minut było marszu, potem już było lepsze tempo. Sumarycznie dało to, co widać.
Pracujemy dalej aby się nie zatrzymywać, nie mieć kolki i zadyszki.
Dzisiaj już nawet nie czułem się tak wykończony po biegu. Puls też miałem dużo lepszy, niż ostatnio. Nie upocilem się jak świniak. Widać, że każdy trening to progres. Czy to tempo, czy to wytrzymałość czy to puls. Dla mnie to super doświadczenie i frajda, że tak ładnie samo to wszystko progresuje. Przez cały bieg stałem 5 razy, z czego raz przez psa bo się łamał.
@Morfi_pl sama miałam duży problem z kolką, łapała mnie już na pierwszym km i trzymała przez cały bieg. Bardzo pomogło mi oddychanie jedynie przez nos.
Kolejna rzecz, która mi pomogła - nie zatrzymuj się. Jeżeli potrzebujesz przerwy to maszeruj wcześniej robiłam identycznie jak Ty, ale ten marsz zamiast biegu daje bardzo dużo.
Potrzebuje kupić podkaszarke/kosę spalinowa. Do tej pory męczyłem się z podkaszarka Bosch. Latałem z kablami, żyłka 1,6 non stop się zrywała ponieważ teren mam kamienisty i nierówny.
Potrzebuje kupić coś spalinowego. Budżet powiedzmy 600 PLN ale mogę doplacic. Teren do koszenia jakieś 100 m2 nieuregulowane, czyli kamienie, dziury, przy siatce jakieś 30mb, nie trawa a raczej chwasty, przy płocie trafi się chmiel czy inne pnącza.
Potrzebuje coś, z czym nie będę się musiał bawić co chwila w zakładanie żyłki itd.
Byłem w OBI i tam wszystko zawalone NAC. Marki nie znam, aby się wypowiadać.
@Morfi_pl mam kosiarkę spalinową z napędem NAC z bodajże 2011 i, o ile działka raczej wakacyjna, tak jak już tam jestem, to co tydzień koszenie.
Do tej pory chodzi przy cięciu 14a trawy. Wszystkie krety, kamyki i szyszki żre tak samo jak przy zakupie.
"Co ile był wymieniany olej: tak xD"
Generalnie jeśli nie starczy ci kasy na coś polecanego, to bierz z parkside czy innego "lepszego chińczyka", byle nie jakieś niskie bosche czy inne "tanie modele renomowanych marek", bo to często większe gówno niż te mniej znane marki.
No to dzisiaj pierwsze 5k za mną. Co prawda 32 minuty ale w rzeczywistości było 50 - raz zadzwonił mi telefon i nie chciałem sapać więc stanąłem na 7 minut, dwa złapał mnie deszcz i 10 minut spędziłem stojąc na przystanku.
Ale do rzeczy. Jeszcze miesiąc temu nie myślałem, że przebiegnie 5 km. Na nie myślałem, że tempo poniżej 7 minut jest realne... Co prawda pauzuje podczas biegu ale to początek biegania na razie.
Bałem się jak wybierałem trenera w Garmin coach, że 8 sierpnia na test na 5 km to za wcześnie i nie dam rady. A tu proszę, dzisiaj pękło. Co prawda na sam koniec było ciężko i ostatnie 600 metrów to co chwila przerwa ale jakoś się udało.
Jestem dumny z siebie. To dla mnie wiele znaczy po tych wszystkich szpitalach i chorobach, że można coś jeszcze ze sobą zrobić, bez wsparcia i zrozumienia bliskich. Ale nie ma się co na nich oglądać tylko trzeba robić swoje.
Cel następny to te 5 km bez żadnej przerwy. Teraz jestem w stanie przebiec max 2 km bez przerwy, potem muszę stanąć. Czas przesunąć te granicę! Cel wyznaczony i trzeba go wykonać aby bieg faktycznie nie trwa 40 czy 50 minut.
Po 1.6 km dobrego tempa w okolicach 6:05 złapała mnie taka kolka, że przeszedłem 300 metrów, próbowałem dalej ale dałem sobie finalnie spokój. Wróciłem piechotą do domu z psem. Zawsze mnie pies ciągnął ale po 1 km dobrego tempa to ja go musiałem motywować aby się ruszał. Było gorąco i duszno do tego.
Co tu się koledzy odwaliło to ja nie wiem. Duszno, gorąco, a ja dzisiaj same rekordy. Biegam dokładnie od miesiąca, 3 razy w tygodniu. Zaczynałem od 9 minut na kilometr i wagi 117.
Dzisiaj na wadze 113 i jak niżej. Same rekordy dzisiaj, aż w szoku jestem. I nawet była ochota na więcej ale pies już tak sapał, że dałem sobie spokój.
Dzisiaj to był bardziej interwał niz bieg. Bo często stawałem zasapany, pauzowalem, chwila odpoczynku i dalej.
Dzisiejszy bieg był dziwny. Kolka to odpuszczała to atakowała. Ale biegło się w miarę. Nawet udało mi się przez 6 minut utrzymać stałe tempo, co też dużo znaczy. No i znów progres. Co dla mnie jest mega motywujące. Może w końcu z tempem zejdę poniżej 7. W kolejnym tygodniu.
Dzisiaj lepiej niż wczoraj ale nadal walka z kolką. Czas dużo lepszy i padły też osobiste rekordy, a biegam od 3 tygodni regularnie. Przy mojej wadze i fakcie, że ostatnie 4 miesiące spędziłem leżąc po operacji to bardzo dobry wynik i sam jestem z siebie dumny. Pies dzisiaj mi nie srał co krzak, więc także było lepiej. Wynik byłby dużo lepszy, gdyby nie to, że łapie mnie kolka i muszę przystawać, co rozwala mi tempo.
114. Było gorzej, jest już -4. Będzie lepiej bo zaczynam też machanie kettlami, co bardzo lubię, więc wróci siła i łapy się odbudują. Lata temu trenowałem trójbój siłowy i siła została. Za to wyglądam jak gówno. Ale powoli się to zmieni.
Nie czuję endorfin. Czuję wkurw na samego siebie, że do tego dopuściłem i dopiero teraz się za siebie biorę. Nie mam wsparcia najbliższych (prócz córki) więc to też mnie jakoś pozytywnie nie nastraja ale trzeba być dobrej myśli.
@Morfi_pl Taka rada: Nie biegaj codziennie! Albo dostosuj sie do tego co ci Garmin podpowiada z Czasu Odpoczynku, albo sciagnij sobie na Kalendarz do Garmina Connect trening np. 10km i biegaj wedlug tego rozkladu.
Po kilku dniach off dzisiaj bardzo słabo. Tempo do D... Dodatkowo cały czas kolka, której nie było przez 3 ostatnie biegi i cały czas progresowalem. Dziś czułem się jak gówno biegnąc stałą trasą. Zatrzymywałem się zdyszany, z bólem po prawej stronie. Musiałem się rozciągać. No ale do domu trzeba było wrócić.
Dzisiaj nawet #blablador strajkował i wbiegał mi pod nogi. Raz nawet obiegł znak z drugiej strony i o mało w glebę nie wyrżnąłem. No i oczywiście złamał się 3 razy podczas biegu, a przed biegiem zawsze daje mu czas na załatwienie swoich potrzeb.
Zaczynałem od 8:44 na km. 2 tygodnie biegania po 3-4 razy w tygodniu i dzisiaj 7:30 się pojawiło. Pies już kuma bieganie, nie wbiega w nogi, nie robi kupy co trawnik. Po prostu biegnie przede mną. Jeszcze żeby tylko inne psy olewał i będzie super.
Jest mega progres, przynajmniej dla mnie. Czuję się też już lepiej przy bieganiu. Mogę biec 10-15 minut bez przerwy. I dzisiaj pierwszy raz nie walczyłem z kolką. Napilem się mega wody na godzinę przed, zjadłem coś i dzisiaj było spoko. Dopiero po 20 minutach się pojawiła, a nie jak wcześniej od razu.
Dzisiaj byłem już tylko z psem. Prócz tego, że 3 razy mi się zatrzymał aby się złamać, nic nie odwalał. Za to mnie dopadła kolka:/ więc bieg mocno średni. Wiem że stać mnie na więcej ale też nie ma co przesadzać. Zacząłem też używać Garmin coach. Cel 5 km w dobrym tempie. Na razie mi się podoba to podejście, chociaż trening z coach skończył się po 9 minutach. Więc dobiegłem sobie resztę. Będę chyba biegał co drugi dzień na razie, ponieważ codziennie będzie dla mnie w pierwszych tygodniach zbyt męczące.
Wyszedłem pierwszy raz pobiegać od roku, po operacjach i tygodniach spędzonych w szpitalu, domowym przymusowym siedzeniu na D... Z powodu leczącej się otwartej rany po operacji.
Wziąłem psa, z którym biegam. Do tego poszła ze mną córka lat 7. Co chwila stop bo pies sra albo kolka u córki.
Ale i tak jestem dumny. Z siebie i z dziecka, że chce mnie wspierać i wie, że walczę ze sobą i przeciwnościami losu dla niej.
Bardzo do mnie przemawia #garminconnect w porównaniu do Xiaomi itd. mam na razie Garmin Fenix 6x pro. Chce rozbudować swój system o czujnik kadencji i prędkości. Czy warto dopłacać do oryginalnych czujników Garmina czy kupić coś tańszego. Nie jeżdżę wyczynowo ale wracam do sportu i chcę sobie poprawić efektywność treningów. Dodatkowo w dni pochmurne używam roweru stacjonarnego.
@Morfi_pl jeżeli nie uprawiasz sportu wyczynowo to nie potrzebujesz takiego czujnika, szkoda kasy. Zegarek sam mierzy to co potrzebujesz, a jak już będziesz bardziej "pro" to wtedy wydawaj kasę
Co prawda chłopak dostał ode mnie czujniki Garmina w prezencie. Jest bardzo zadowolony. Ale jako, że ja jestem cebula, to z chęcią kupię sobie jakieś zamienniki
@Morfi_pl z tych czujników to warto chiński czujnik HR zamiast Garmina i podobnych. Chyba, że Fenix słabo mierzy prędkość to wtedy może i taki czujnik. U mnie akurat nie dawał za wiele w porównaniu z Garminem Edge na kierownicy. Myślałem, że lepiej będzie działać autostop, ale nie widziałem różnic.
Kadencji aż tak nie warto mierzyć. Tutaj treningowo to o wiele więcej da pomiar mocy. Ewentualnie wtedy patrzeć na moc + kadencje.
@Morfi_pl ja mam magene H64 i działa bez zarzutu. Teraz są jeszcze jakieś nowsze modele. Za około sto złotych to nic lepszego nie będzie. Tylko moją wersję trzeba było lekko stuningować i rozciąć pasek. Jeśli jest w całości to od potu zaczyna przewodzić prąd łącząc obie elektrody i wskazania się zawieszają.
Czy uważacie, że kluby piłkarskie nie powinny być finansowane z budżetów miast/gmin/centralnych tylko powinny być finansowane przez prywatnych właścicieli oraz środowiska, tak mocno je popierające?
Np. tacy psychofans mogli oddać np. 30 procent zysku z handlu prochami na ruch. Od razu klub by lepiej funkcjonował.
@Morfi_pl To nic odkrywczego i już zostało przetestowane we Włoszech. Sprzedaż biletów, pamiątek i kiełbasek to dobra okazja do wyprania pieniędzy z narkotyków. Tak imho działała Wisła Kraków rządzona przez Sharksów.
Leczyli się takimi rzeczami i już nie żyją ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Piszesz, że rezygnujesz ze sklepowego żarcia (wnioskuję, że dla zdrowotności) natomiast sam wędzisz i to jesz a przecież wędliny są w pierwszej grupie substancji rakotwórczych (potwierdzona rakotwórczość)
Alkohol też jest szkodliwy nie tylko w małych ale według najnowszych badań - w każdych ilościach. Więc nie za bardzo twoje cele rozumiem
Idąc tym tokiem rozumowania to na ulicę nie ma co wychodzić bo mnie walnie auto. Warzyw z ogródka jeść nie można bo moze obsikał je lis albo inne zwierzę albo padał ciężki deszcz.
Lepiej kupić wędlinę ze sklepu ze wzmacniaczami smaku, przeciwutleniaczami itd czy lepiej zrobić ja samemu (no tak, jak samemu jak świniaka w garażu nie chodowalem - idąc Twoim rozumowaniem) i wiedzieć, co jest w środku?
Co jest zdrowsze, cytryniany sodu, czy naturalne przyprawy?
Robię to, ponieważ jest to na pewno zdrowsze od tego, co kupujesz w sklepie.
@Morfi_pl może i kilka % zdrowsze, ale nadal rakotwórcze. Tak jakby palacz papierosów kręcił ze swojego tytoniu i mówił, że nie wiadomo czym ci producenci ten tytoń pryskają, swój to zdrowszy ( ͡° ͜ʖ ͡°)