Dzisiaj wyruszyłem na patrol w stronę Mielna. Było kilka minut po 6 rano jak dobiegłem do wejścia na promenadę. Tam spotkałem pierwszego strudzonego imprezowicza, który w samotności kontynuował imprezę przy piwku i muzyczce z telefonu.
Tuż po zejściu z promenady minąłem typowego Sebę i Matiego walczących z mistyczną maszyną typu „Boxer”
Mati był pełen energii podczas gdy Seba siedział na chodniku z piwkiem i dzielnie czekał na swoją kolej.
Po nawrotce znowu promenadą minąłem kolejnych strudzonych imprezowiczów. Jednemu z nich potłukło się piwko, ale widziałem, że próbował nawet zebrać potłuczone szkło. Niestety trudy nocy mu tego nie ułatwiały ¯(ツ)/¯
Po zbiegnięciu z promenady udałem się do bazy, a tam szybciutkie rozciąganie na plaży i 10min medytacji bo zbliżało się przebudzenie dzieciaków ( ͡º ͜ʖ͡º)
Niby urlop nad morzem, a dopiero po 3 dniach udało mi się wyrwać na bieganie. Spowodowane to było tym, że młoda (lvl 3 miesiące) nie mogła się zaaklimatyzować i lekko nie było. Do tego dwóch pozostałych gagatków nie pomagało bo tak się poszarpali, że już pierwszego dnia polała się krew (╯°□°)╯︵ ┻━┻
W związku z tym dzisiaj zerwałem się o 5 rano w stylu @enron i zaliczyłem easy 10km w 1 strefie na trasie Unieście <-> Łazy.
Nadmorski klimat zdecydowanie mi służy bo tętno niskie jak nigdy, a biegło się lekko i przyjemnie. W nagrodę mała kąpiel w morzu i rozciąganie na plaży.
W takim nastroju można ruszać na śniadanie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Pogoda dzisiaj okazała się być łaskawa więc zdecydowałem się na atak na 1:45. Trasa dosyć cieżka, wyszło 148m przewyższenia co jak na bieg uliczny całkiem sporo (wykres w załączniku). Mimo wszystko biegło się całkiem przyjemnie, na płaskim nadrabiałem podbiegi, a na samych podbiegach jakoś mega nie zwalniałem. Jak zawsze organizacja super. Do tego finisz na hali zrobił wrażenie :)
Tym samym zdjąłem klątwę Radomia gdzie zawsze odnosiłem spektakularne porażki (głównie ze względu na żar) i kończyłem z czasami powyżej 2h ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Do życiówki już co raz bliżej, ale przez to, że zdjąłem klątwę i przy tym się nie zarżnąłem traktuje ten czas jako taką mini życiówkę ( ͡º ͜ʖ͡º)
3km rozgrzewka + 2x rytm + 8x1km @ 4:40min/km na przerwie 2min w truchcie + 1km schłodzenia
Pierwszy raz mi Garmin przyświrował bo jak zawsze interwały sobie ustawilem na sztywno, ale w połowie pierwszego Garmin postanowił przejść do następnego powtórzenia i zakończyć trening pokazując mi przy tym jakieś ciągi dziwnych znaków. Z tego względu musiałem odmierzać wszystkie powtórzenia ręcznie co wyszło i tak całkiem nieźle ( ͡º ͜ʖ͡º)
W każdym bądź razie trening wszedł ze sporym zapasem co jest dobrym prognostykiem przed niedzielnym startem w półmaratonie ᕦ(òóˇ)ᕤ
Wczorajsza kolejna już próba adaptacji przed półmaratonem. Wyskoczyłem elegancko przed godziną 15:00. Piękne słoneczko, stabilne 26 stopni, nic tylko biegać… oh wait, chyba Pan żartujesz (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Plan był na 14-16km spokojnym tempem 5:40min/km. Pierwsze 5 kilometrów było nawet przyjemne, ale kolejne już co raz ciężej. Dobrze, że miałem ze sobą wodę to starałem się pić co 1km.
Po 10km zdecydowałem, że zrobię plan minimum czyli 14km, tym bardziej, że tętno poszybowało do 170. Myślę, że jak za tydzień będzie taki żar (a na to wygląda), to po prostu pójdę na spokojne złamanie 2h. Tłumaczę sobie, że jestem jak Henryk Szost, on też nie potrafi biegać w takich warunkach więc szkoda się zajeżdżać tym bardziej, że to nie jest mój główny start w tym roku ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Dzisiaj koło 10:00 miałem to samo, co prawda stopni o 2 mniej ale zbierało się na burzę i wilgotność taka, że pot się ze mnie lał strumieniami pomimo tempa 5:30 - zrobiłem 12 klików i powiedziałem basta. Powodzenia na półmaratonie!
@randall wina @scorp -a bo się chwalił klatą na tagu #sztafeta bez podania kilometrażu a podając spadek wagi o 30kg więc zresetowało wynik do tych 30 kg ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
U mnie jak piątek to zazwyczaj dłuższe wybieganie. Wpadło 18km BNP od 5:50 do 5:10min/km. Prędkość zwiększałem co 2km o 5s. Przy takiej temperaturze idę jak maszyna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kolejny dzień z serii nawiązywanie przyjaźni ze słońcem. Dzisiaj już było o wiele lepiej. Plan na dziś to 14km 150hr max. Wyszło idealnie, a do tego tempo jak na mnie przyzwoite.
W normalnych warunkach przy takim tempie bym się kręcił w granicach 140hr, ale cóż zrobić, za mniej niż 3 tygodnie półmaraton i może być ciepło ( ͡º ͜ʖ͡º)
@randall jaki próg mleczanowy wyliczył Ci Garmin, jak wyglądają u Ciebie strefy i w jakich strefach będziesz biegł półmaraton? Biegnę we wrześniu maraton i nie chce żeby mnie przypadkiem odcięło 🤣🙃 chociaż podejrzewam, że prędzej kolana nie wytrzymają xd
Strefy z ostatniego biegu i prognozy w załączniku.
Tempo półmaratonu uzależniam od pogody. Jak będzie żar to przebiegnę w czasie „na zaliczenie” czyli coś około 1:50. Jeśli warunki będą spoko to się zakręcę może w okolicach 1:45. W tym roku priorytetem jest maraton więc nie nastawiam się zbytnio na życiówki na krótszych dystansach
Wczoraj kolejna próba aklimatyzacji w słoneczku. Plan był na easy 15km starając się nie przekraczać 145hr. Temperatura szybko to zweryfikowała, więc postanowiłem, że pobiegnę na samopoczucie i nie będę zwalniał specjalnie do 5:50 - 6:00min/km tylko dlatego, że tętno szybuje.
Finalnie wyszło średnie 150hr, a biegło się dosyć przyjemnie. Gdybym miał więcej czasu to leciutko 20km by wpadło.
Dzisiaj z premedytacją wybrałem się o 11 na bieżnie żeby w ten gorąc adaptować organizm przed czerwcowym półmaratonem. Plan był taki by zrobić 3km rozgrzewki + 2x rytm + 3x3km 4:50 - 4:55min/km na przerwie 3min + 1km schłodzenia.
No właśnie, taki był plan… ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Na rozgrzewce +10 do tętna i wiedziałem co się kroi, ale nie rezygnowałem. Zacząłem robić pierwsze 3km i już po kilku metrach widziałem jak tętno szybuje w kosmos. Po kilometrze już miałem się poddać bo czułem jak zalewa mi nogi, ale zdecydowałem, że dociągne do 2km i będę robił te 3min przerwy w marszu. Finalnie zrobiłem 3x2km więc chociaż tyle dobrego ¯(ツ)/¯
W załączniku pięknie widać jak tętno poszybowało. Normalnie bym takie interwały wciągnął nosem no ale cóż, przynajmniej nie odpuściłem całkowicie.
Teraz pytanie do ekspertów. Jak najlepiej przyzwyczaić organizm do takich warunków pogodowych? Lepiej mocniejsze treningi robić rano/wieczorem, a tylko lżejsze robić w takich warunkach czy mimo wszystko cisnąć wszystko jak jest żar?
Jak piątek to u mnie zazwyczaj dłuższy bieg. Tym razem wykombinowałem delikatne 18km z narastającą prędkością, ale trochę źle wycyrklowałem bo finalnie wyszło 19 z hakiem i wcale mnie to nie zmartwiło ( ͡º ͜ʖ͡º)
12km BNP od 5:40 do 5:25min/km + 6km 5:05 - 5:10min/km + 1km schłodzenie