Jak ktoś lubi strategie na heksach, to ten tytuł powinien mu się spodobać.
Mamy tutaj wszystko, co tego typu grze jest wymagane. Mapy z różnymi biomami, różne typy jednostek, bohaterowie, drzewko rozwoju, levelowanie jednostek, trochę magii, jakąśtam historię, przedmioty zmieniające statystyki.
Jak dla mnie plusem jest to, że misje nie trwają po dwa dni grania, ale dosyć szybko możemy sobie jedną misję przejść i zając się czymś innym.
Mechaniki nie są trudne, nie jesteśmy zalewani tysiącem parametrów każdej jednostki - jest ich dosłownie kilka. I to jest dla mnie plusem, bo nie muszę przez godzinę czytać co dana jednostka potrafi.
"AI" gra nawet sensownie - lubi wykańczać osłabione jednostki, ucieka kiedy może zginąć, poprawnie wybiera cel ataku. Trzeba pokombinować, żeby wygrać przy jak najmniejszych stratach.
@LovelyPL Dystans z naszego punktu widzenia to jasna sprawa. Ciekawszym pytaniem jest "ile czasu upłynęłoby na pokładzie pociągu, i w którą stronę". ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@LondoMollari zakładałem, że dylatacji czasu nie ma i pociąg sobie spokojnie sunie z prędkością 2c i czas tam płynie jak na Ziemi.
To już jest więcej niż "c", a o ile 'wiemy' jak upływ czasu wygląda przy prędkościach podświetlnych, to o ile kojarzę, nie mamy pojęcia co się dzieje po przekroczeniu tej prędkości. Więc założyłem sobie to, co chciałem
@LondoMollari No, i to jest pomysł jak można sobie poradzić z opóźnionymi pociągami.
3h opóźnienia? Maszynista przyśpiesza do ponadświetlnej i myk zegary same do tyłu lecą. Jak opóźniony, panie, patrz pan, u konduktora na sikorze już wczoraj jest!
Ponoć każdy chłopach w pewnym wieku chce zostać strażakiem. Jeśli jego losy potoczą się inaczej, to grając w ten tytuł, ma szansę zobaczyć, w bezpiecznych warunkach, jak taka praca może wyglądać.
A to płonący kosz na śmieci, a to jakaś buda z kebabem się zajęła. Czasami trafi się płonący domek, czy hala magazynowa.
Misji w grze jest masa - od prostych, po bardzo złożonych.
Trzeba gasić, wynosić poszkodowanych z płonącego budynku, odłączać zasilanie, uważać na podmuchy, wybijać okna, itd.
Wszystko w czteroosobowych drużynach - albo z innymi graczami, albo z komputerowymi. Nie nazwę tego AI, bo z inteligencją mają mało wspólnego. Ganiają czasem bez sensu, albo stoją cieć przy hałdzie żużla i nic do nich nie dociera. A ponoć to ty jesteś dowódcą i wydajesz rozkazy.
Najlepiej grać z ludźmi, akcje zazwyczaj idą szybko, jak znajda się ogarnięci, to wszyscy wiedzą co robić.
Niestety - gra nie oferuje jakiegoś porozumiewania się w grze, trzeba to samemu ogarnąć.
I największa wada, jak na dziś - brak graczy. Często lobby jest puste, albo jest jedna osoba i kiszka z fajnej gry.
Postanowiłem sprawdzić 'remake' kultowego tytułu z roku 2002. Tak, 'Mafia' jest już dawno pełnoletnia, a w USA nawet może kupić piwo.
Zacząłem trochę nietypowo - zainstalowałem oryginał, odpaliłem pierwszą misję i... grafika w 2002 roku była na pewno topowa, ale w 2025 już trochę wyblakła. Fajnie wygląda, ale człowiek przyzwyczaił się do czegoś innego.
No to odpalam nową wersję i... kurde, ale to ładnie wygląda. Od razu wróciły wspomnienia i w głowie pojawiła się mapka Lost Heaven.
Żeby zobaczyć, czy mnie wciągnie zagrałem 3 pierwsze misje, a potem kolejną i kolejną i kolejną. Powiem tyle, że w trzech podejściach zakończyłem fabułę
W kilku miejscach mnie zaskoczyli - w sensie, misjami, których nie było w oryginale (tak mi się przynajmniej wydaje).
Muzyka - motyw przewodni wyśmienity, radio w samochodzie też dodaje nastroju.
Co mi się podobało: to, że to nie był taki prosty remake typu 'damy lepsze tekstury i niech spadają', ale faktycznie tutaj się napracowali. Dodali nawet motocykle, których nie było.
Co mi się nie podobało: no hej, dlaczego nie mogę pojeździć tramwajem i oglądać okolicę? Tak się nie bawię
Reasumując - nie żałuję tych 12 godzin. Miło było wrócić do tego miasta zła, które pięknie odżyło i odmłodniało.
@LovelyPL Model jazdy tragiczny. Ja rozumiem że to są stuletnie auta, ale mam wrażenie że lotniskowce mają mniejszy promień skrętu niż samochody w tej grze.
A tak ogólnie to bardzo fajna tylko trochę krótka. Strasznie mi się podobała oprawa głosowa, a dokładniej wręcz przerysowany włosko-gangsterski akcent bohaterów. Zwłaszcza Pauliego.
No właśnie to jest dziwne. Możesz ustawić realistyczną skrzynię biegów i masz ograniczony zapas paliwa, ale samochody wciąż prowadzą się jak zdechła łasica. Trochę jakby twórcy sami nie wiedzieli czy chcą być bardziej realistyczni czy arcade'owi. Do tego te realistyczne elementy nijak nie wpływały na rozgrywkę.
Paulie to był najlepszy ziomal. Szkoda że skończył jak skończył. Ale cóż, takie było całe przesłanie gry.
@LovelyPL 12h tylko? Kurcze, za gowniaka jak to ogrywalem to mialem wrazenie ze znacznie wiecej. Choć moze stracone godziny na misję wyscigową tak to rozciagnely?
Gra zachwalana jako RTS kładący nacisk na taktykę i dowodzenie drużynami.
Może i tak, ale większość misji była dla mnie męcząca. Pomimo tego, że mamy do ogarnięcia maksymalnie 10 drużyn.
Możliwe, że takie ograniczenie jest po to, żeby nadążyć nad "dowodzeniem" drużynami, ale mimo wszystko dziwnie mało tych drużyn.
Drużyny oczywiście można leczyć, awansować, uzupełnić.
Budowa posterunku? Jest, ale w postaci klikania jaki budynek chcemy, ale nie mamy wpływu na to gdzie zostanie postawiony. Autorzy wcześniej wszystko zaplanowali. Do tego mamy raptem kilka rodzajów budynków.
Pomimo tego, że są Polacy i tak mnie nie przekonała do siebie.
Nacje (których mamy 5 - dla każdej po 10 misji) różnią się wizualnie i dodatkowymi atutami. Cudów tutaj nie ma, ale w końcu do średniowiecze
Graficznie - bardzo ładna, to trzeba przyznać. Wstawki fabularne, zwłaszcza początkowa sekwencja, dobrze zrobione.
Muzyka i efekty - też bardzo dobre.
Niby wszystko wygląda super, wszystko na swoim miejscu, ale jakoś mnie nie wessała. Może dlatego że strategia Zergów dobrze się nawet sprawdziła, choć według różnych recenzji nie powinna
Pewnie do niej kiedyś wrócę, ale na półeczce czeka jeszcze parę rzeczy do ogrania.
Ten tytuł to sequel dobrze przyjętej gry "Bomber Crew" (nawet można zaimportować załogę do Space Crew :)). Gra o walce z obcymi w obronie Ziemi.
Mamy do dyspozycji niewielki bojowy statek kosmiczny, załogę i dużo misji do wykonania.
Musimy rozlokować ludzi, w czasie bitwy przydzielać ich do różnych zadań - a to się coś zepsuje, a to pożar, a to obcy na pokładzie, czasami trzeba wyjść na zewnątrz (pamiętajcie o skafandrze!).
No i walka - uniki, dbanie o osłony, używanie odpowiedniej broni.
Po każdej walce, ci co przeżyją zdobywają XP i nowe zdolności. Oczywiście statek też można ulepszać - pancerz, uzbrojenie, systemy pokładowe itd. Jest tego sporo, ale nie jest to przytłaczające.
Grafika typu low-poly, ale nie przeszkadza.
Ogólnie przy tej grze miałem syndrom 'jeszcze jednej misji'. I tak krok po kroku, skończyłem podstawkę i dodatkowy scenariusz
Misja to kilkanaście minut, może pól godzinki, więc można sobie w ramach chwili wolnego odpalić i zarobić parę kredytów na wyposażenie.
Na pewno kojarzycie "Truman Show". Tak samo jak "Wyspę". W tej grze widać czasami nawiązania do tych filmów, jak też nostalgię za latami 70-tymi, może nawet trochę 60-tymi. Głównie w USA.
Jest sobie Trevor. Typowy urzędnik pracujący w futurystycznym mieście Arkadia. Tyle, że to nie jest zwykłe miasto. To takie miasto-utopia zbudowane gdzieś pośrodku niczego. Ale czy na pewno?
Grę skończyłem w jakieś 5-6 godzin. Świetnie się przy tym bawiłem. Fabuła nieźle napisana, choć w drugim rozdziale zacząłem się domyślać jak się to skończy. Skończyło się trochę inaczej Dialogi bardzo dobrze przetłumaczone, sam pomysł prowadzenia i popychania fabuły uważam za bardzo udany i nieczęsto stosowany.
Grafika miła dla oka - prosta, ale nie prostacka
Sama gra raz jest platformówką 2,5d, innym razem FPP. Parę zagadek logicznych, niezbyt trudnych, parę miejsc trochę zręcznościowych, ale też bez przesady. Tutaj najważniejsza jest historia, zwroty akcji, niespodzianki. Nie nudziłem się przy niej.
Półeczka: OSIWIEJĘ, ALE ODWIEDZĘ WSZYSTKIE ENKLAWY
Coś dla fanów gier logicznych typu "Witness" czy "Talos". Przez pierwsze kilka minut myślałem, że to taka sobie gierka, ale potem wessała mnie jak bagna nadbiebrzańskie
Jest tam nawet jakaś fabuła, jakieś lore do tego, ale nie zagłębiałem się.
Po pierwsze - ilość zagadek. Twórcy piszą o 10.000 (!). Serio. I w sumie to może jakby tak to policzyć do kupy, to będzie tego tyle.
Po drugie - mnogość typów zagadek. Według encyklopedii w grze, jest tam 25 typów zagadek. Od poszukiwania "niewidzialnych" sześcianów i portali (tak naprawdę nie są niewidzialne, są przejrzyste :)), poprzez zagadki związane z perspektywą, łączenia takich samych symboli, zagadki muzyczne, kilka lekko zręcznościowych, "połącz trzy", jakieś fraktale, kolorowanie pól według określonych zasad i kilkanaście innych typów. Dla każdego coś fajnego, jakieś wyzwania czasowe, jakieś wyzwania bez możliwości popełnienia błędu. Mnogość tego jest ogromna.
Graficznie - piękne. Jakieś latające wyspy, ruiny w różnych stylach architektonicznych, szemrząca woda, piasek - ładnie to wszystko wygląda. I po godzinie grania rozglądasz się jak głupi pod krzaczkami, czy przypadkiem nie schowali tam jakiejś zagadki czy czegos do odnalezienia.
Rozwiązując zagadki awansujemy na kolejne poziomy - każdy poziom to możliwość większej personalizacji naszego wyglądu, oraz dostęp do pewnych ułatwień, ale takich, które nie psują gry, np. dłuższy lot, więcej podpowiedzi przy niektórych zagadkach, więcej punktów za rozwiązanie. Takie tam bajerki.
Za rozwiązanie jakiegoś cyklu zagadek otrzymujemy 'mirabilis', czymkolwiek to jest - pewnie gdzieś to jest wyjaśnione Mając odpowiednią ilośc tego czegoś i spełniając jakieś dodatkowe warunki, możemy odblokować enklawy. Gdzie też rozwiązujemy zagadki, odblokowaujemy następne enklawy itd.
Są zadania ukryte, są zadania opcjonalne. Można bawić się przez długie godziny.
Według mnie pozycja obowiązkowa dla miłośników zagadek logicznych, niektóre są koszmarnie trudne.
Właśnie odpaliłem na YT jakiś film z ikonką "Z dubbingiem automatycznym".
Jakie to jest gówno.
Sama jakość tłumaczenia nie powala. Oczywiście głównie jest ok, ale jak w filmie gość mówi "sugar" (bo zapomniał cukru), a tłumaczenie to: "kochanie" to mnie powaliło.
No, ale sama jakość tłumaczenia to jedno, ale głos jest tak beznadziejny, że ręce opadają.
W porównaniu do tego, co Google oferuje w np. NotebookLM, to jest dramat - po dwóch wyrazach wiesz, że to automat, a po dwóch zdaniach denerwuje cię jego intonacja (a raczej jej szczątkowa wersja) i brzmienie głosu.
Na razie zauważyłem tylko jeden taki film, który wyświetlił mi YT na głównej. Zobaczymy co będzie dalej, czy np. jak mówi kobieta, to będzie podłożony głos kobiecy, czy po prostu wszystko czyta jeden i ten sam lektor. (co zdecydowanie nie jest dubbingiem).
@LovelyPL u mnie pełno tego gówna od jakiegoś czasu wyskakuje, a do tego zaczęło mi wszystkie tytuły i opisy tłumaczyć, aż musiałem poszukać wtyczki, która mi to wyłączy xd
@LovelyPL Google robi dobrą robotę. W tej chwili do oglądania YT używam uBlockera, Return Dislike, Sponsor Block i YT Tweaks do pokazywania na ekranie typu HD więcej, niż trzech "rekomendacji" w jednym "row". Bez nich odpadłbym już z klientów tego portalu. Teraz muszę doinstalować dodatkowe blokery. Google najbardziej wali po jajach twórców, którzy na razie nie mają alternatywy. Ale czas płynie, sprawy się zmieniają.
@Maniek na razie da się - po prostu wybierasz język z listy. Ale to jest 'na razie', bo może G stwierdzi, że wie lepiej i będziesz skazany na jakiegoś autolektora.
Przez kilka dni ten tytuł był za darmo na Steam, więc sobie dodałem go do konta. Stwierdziłem, że nawet jak to jakiś shit, to przynajmniej nie wydałem na niego kasy
Ogólnie to gra przypomina 'Darkest Dungeon'. Łażenie po mapie i po jakichś lochach, a jak spotkasz przeciwników, to walka jest turowa.
Tyle, że walczysz sam. Zazwyczaj przeciw kilu przeciwnikom. Jak to w tego typu grach znajdujesz kupę uzbrojenia, które dobierasz według typu postaci. Do tego moce bierne i aktywne, drzewko rozwoju jednych i drugich, dodatkowe bonusy i takie tam. Klasyka.
Ale tak naprawdę do gry mnie przyciągnęła grafika. Całość w trybie komiksu, ale takiego w stylu "Szninkiela" czy może "Thorgala". Ciężka kreska, przytłumione kolory. Przerywniki, które pchają fabułę do przodu w postaci komiksowych plansz, bardzo dobrze narysowanych - duży plus.
Grając w 'Hellslave' miałem syndrom 'jeszcze jednej tury'. Chciałem jeszcze raz przejść jakąś lokalizację (grind też tutaj jest :)), zdobyć jakiś lepszy przedmiot itd. A nie mam tak zbyt często.
Polecam fanom gatunku - a nie fanom polecam samą oprawę graficzną
Kiedyś tam grałem w pierwszą część. Można ją było określić jako: 'patrzcie jakie ładne modele 3d potrafimy robić'. Bo poza modelami niewiele tam było ciekawych rzeczy.
Miałem nadzieję, że druga część będzie lepsza. Na pewno jest dłuższa, ale czy lepsza? Nadal jest to gra 'patrzcie, nauczyliśmy się robić jeszcze fajniejsze modele 3d'. Bo modele są ok, ale sam pomysł i mechaniki są bez sensu.
Możemy część przedmiotów podnosić i obracać. Bez wpływu na cokolwiek, po prostu jakiś obiekt można obejrzeć z każdej strony - tyle. Jeden na wiele ma coś wspólnego z fabułą.
Tak samo jakieś szafki szuflady - niektóre da się otworzyć, ale nic w środku nie ma Ale to nie jest najgorsze.
Najgorsze jest to, że nie dość , że jest to gra do bólu liniowa, to jeszcze z bezsensowną mechaniką.
Przykład: chodzisz po mieszkaniu, możesz niektóre przedmioty podnieść, obejrzeć i odłożyć. Ale jak wejdziesz to pomieszczenia gdzie fabuła jest pchnięta do przodu, to nagle się okazuje, że te przedmioty możesz zabrać do torby. Wcześniej nie mogłeś Bez sęsu, jak mawiał Jaś Śmietana.
Fabuła... no jest. Coś tam wymyślili, z większym czy mniejszym sensem - dla mnie, z mniejszym. Ale chodzi o to, żeby pokazać graczom kolejne modele 3d
Są jakieś fragmenty zręcznościowe, trochę gra próbuje straszyć, jakaś erotyka tam ponoć jest, ale wicie, taka se.
Ogólnie mi nie podeszło, rozegrałem ze 3-4 rozdziały i mnie znudziła.
To jest dopiero indyczek. Na szczęście darmowy, bo inaczej bym się zdenerwował. Ktoś miał pomysł. Naprawdę niezły pomysł na mechaniki, na grafikę.
Jest sobie mały ufok, któremu urwano ręce I on chce uciec z laboratorium. Na jego szczęście, może sobie przypinać ręce innych ufoków
Fajne, nie? Tyle, że pomysłu na lokacje wystarczyło na jakieś 30 minut grania. Serio. W pół godzinki skończyłem to, co przygotowano. A gra mogła by być o wiele dłuższa, płatna, bo ma potencjał. No i mogła by być deko trudniejsza i nie podpowiadać co robić w mało subtelny sposób
Tym razem typowy 'indyczek'. Gra z małego studia. Taka trochę surrealistyczna, trochę logiczna, troszkę zręcznościowe, ale tylko troszkę.
Całość utrzymana w czerni i bieli, co akurat w tym tytule bardzo fajnie się sprawdziło. Graficznie bardzo ładna.
Nawet jest tam na początku jakaś fabuła w postaci wiersza, ale nie przesadzajmy
Pływasz sobie pod wodą jakimś typkiem i rozwiązujesz niezbyt skomplikowane zagadki logiczne, czasami trzeba coś zrobić na czas, ale nie są to jakieś frustrujące sprawy.
Mnie się podobało, grę bez napinki skończyłem w niecałe 4 godziny.