Zdjęcie w tle

KatieWee

Gruba ryba
  • 539wpisów
  • 2758komentarzy

Czytam Nad Niemnem dla opisów przyrody.

Zaloguj się aby komentować

Piękne jest to opowiadanie!

Mogłoby śmiało stawać w szranki z tym z o dziecięcych bucikach nieużywanych, domniemanego autorstwa pana Hemingwaya.

I tak dlugie i zbyt detaliczne, Baudelaire to zalatwil szybciej « Aimier à loisir aimer et mourir. » czyli « kochac do woli kochac i umrzec. »

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

917 + 1 = 918


Tytuł: Sprawiedliwość owiec. Filozoficzna powieść kryminalna

Autor: Leonie Swann

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Amber

Format: książka papierowa

ISBN: 83-241-2753-4

Liczba stron: 262

Ocena: 7/10


Pozbawione pasterza owce postanawiają wziąć sprawy w swoje kopytka i znaleźć Sprawiedliwość.




Autorka opisując owce (a w tym najmądrzejszą owcę w całym Glennkill, a być może na całym świecie), które próbują zrozumieć ludzi, zmusza nas do zastanowienia się gdzie leżą granice poznania.


Śledztwo staje się pretekstem do zadawania pytań o naturę świata, o nasze miejsce w nim i o to, jak bardzo nasze rozumienie rzeczywistości jest ograniczone.


A poza tym ta książka jest urocza, więc polecam


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #owcaspam

6042ab77-11a0-4051-a20e-b3b7c877253d

@KatieWee Dzięki za przypomnienie - czytałam kilkanaście lat temu, z chęcią sobie odświeżę tym bardziej że jest jeszcze druga część "Triumf owiec", którego nie czytałam

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No pasowały mi tak te słowa z proposty, że nie mogłam inaczej


Wodna pokusa


Nie dla niej przefermentowane winogrona,

Nie pija tak jak cała reszta kobiet wina,

bo to jest nasza rusałka - wodna dziewczyna,

po piciu z radości wznosi w górę ramiona.


W swoim #codziennepiciu jednak nie przegina,

przygarnia nas bez wyboru do swego łona,

gdy nas wielu, to aż ze szczęścia zróżowiona,

do picia jeszcze nieprzekonanych zaklina


mówi, że picie energoli to nie zdrada - 

takie o dziku spod jej palców słowo pada! 

Nawet nie wiecie, jaka radość przeszywa mię


że aprobuje kompocik. Już się nie boję!

@Wrzoo kochana, znamy też inne pasje twoje,

cieszymy się odkrywając co w Tobie drzemie


#zafirewallem #nasonety #diriposta

bc17b84c-2ded-481e-b4d7-8d53201045f1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Szanowni Państwo,

w związku z tym, że w tej edycji wzięło udział dwoje uczestników - kolega @George_Stark oraz ja osobiście, wygrywa oczywiście kolega.


Może to czas na zastanowienie się nad formułą zabawy, tak żeby stała się bardziej atrakcyjna dla naszych kawiarenkowiczów?


Pozostawiam tę kwestię otwartą i przekazuję pałeczkę zwycięzcy


#podsumowanienaopowieści #naopowiesci #zafirewallem

@KatieWee Ja się przyznaję bez bicia, że po prostu to "opowiadanie historyczne" mnie trochę zbiło z pantałyku. Próbowałem się w konwencję wstrzelić, ale jakoś chyba nie mój gatunek i się poddałem. Może, jak to mawia @George_Stark , trzeba było olać zasady

Dziękuję serdecznie za edycję, ja się bawiłem przy pisaniu świetnie. Inni niech żałują, bo stracili taką okazję do zabawy.


Pozwolę sobie jeszcze zamieścić linki do opowiadań, bo ci podgrudziądzcy Prusacy nauczyli mnie jednak, że Ordnung muss sein.


Wanda autorstwa @George_Stark ;

Opowiadanie bez tytułu autorstwa koleżanki @KatieWee ;

Ja myślę, że wrócę, jak przeczytam te zaplanowane 12 książek w tym roku, bo na ten moment wolny czas podzieliłem na bieganie i czytanie, i już nic więcej nie mogę wcisnąć

Zaloguj się aby komentować

#naopowiesci #zafirewallem


Cztery czarne koty obserwowały się z czterech kątów wysprzątanego idealnie podwórka. Któryś z nich był jej ciotką, ale nie wiedziała dokładnie który. Ciotka nie lubiła ludzi, lubiła za to koty, więc gdy przeszła na emeryturę postanowiła spędzić ją w futrze. Listonosz co miesiąc przynosił pieniądze, nie pytając o nic.


Lucyna przeciągnęła się na nieco niewygodnym leżaku i przez chwilę kontemplowała gałąź czereśni, której jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią, co sugerowało całkiem przyjemnie zbliżanie się wakacji.

Dwa miesiące wolnego od kartkówek i wypracowań, wiecznie zadymionego pokoju nauczycielskiego i dyrektorki o piskliwym głosie rozjeżdżanej właśnie żaby - pomyślała niejasno, gdy nagle coś zaskrzeczało jak rozjeżdżana żaba, choć nieco dłużej.


-Ręka! -wrzasnął Wojtuś, hamując swym składakiem na żwirze przed furtką. Wojtuś, posiadacz poczochranej blond czupryny i rozbieżnego zeza oraz kawałka pola, na którym przeprowadzał różne eksperymenty rolnicze, które to eksperymenty przeprowadzał bardzo często w środku nocy z butelką w ręce, przyjechał do Lucyny wyraźnie zbyt wzburzony, by wyrażać się zrozumiałe.

-Aha? - rzuciła Lucyna zachęcająco. Nie żeby była ciekawa, ale Wojtuś, z którym chodziła do jednej klasy te paręnaście lat temu, był jednym z niewielu, którzy rozmawiali z nią normalnie. Być może to brak wyobraźni pozwalał mu przyjaźnić się z małą czarownicą, a może to kwestia ściąg, którymi chętnie się dzieliła.

Wojtuś wyglądał teraz na wielce wzburzonego.

-Ręka się pokazała! Rusza się! - wyrzucił z siebie.

- O! Gdzie? - Lucyna nie traciła czasu. Pytając Wojtusia wsuwała na nogi drewniaki i przeczesywała palcami lekko spalone trwałą włosy. Chwyciła jeszcze tylko paczkę papierosów i wsunęła je do kieszeni i była gotowa.

-W Drzewie.

-W Drzewie?! - chociaż w miasteczku i lasach je otaczających rosły tysiące drzew, ona od razu wiedziała, że chodzi o to jedno jedyne w swoim rodzaju Drzewo. Było dębem, ale żyło już tak długo, że chyba zdążyło już o tym zapomnieć. Lata powykręcały jego konary tak, że stało się ulubionym miejscem spotkań młodzieży. Można było siedzieć na Drzewie nawet w dwudziestkę, a ono nawet tego nie zauważało. To tam pili pierwsze piwo ukradzione któremuś z ojców i to tam palili pierwsze papierosy.


Drzewo wyglądało w ten słoneczny dzień tak jak zwykle - prawie już bezlistne, zmęczone już tym ledwie-życiem jakie prowadziło.

Jednak w dziupli, która powstała mniej więcej na wysokości pasa, rzeczywiście była ręka. Ręka starej kobiety, pomarszczona i guzłowata, lekko skrobała korę, jakby jej właścicielka próbowała zaczepić się o coś paznokciami i wydostać z drzewa, przy czym ręka i drzewo były ze sobą zrośnięte i właścicielki nie było tam widać.

Lucyna zbadała pień i obejrzała go z każdej strony, zrzuciła chodaki i wspięła się wyżej, ale ręka była jedyną niezwykłą rzeczą w Drzewie. Zeszła więc na ziemię, poprawiła spódnicę i zastanowiła się głęboko. Wojtuś stał spokojnie z rękami w kieszeniach i przełykał tylko ślinę, aż mu jabłko adama latało w górę i w dół.


Nagle dobiegło ich ciche mamrotanie, a gdy Lucyna przyłożyła ucho do Drzewa, zrozumiała, że to nie było mamrotanie, ale wrzask wściekłości, przytłumiony grubą warstwą kory:


-Wypuść mnie idiotko! Sterczysz tu jak cielę i gapisz się jak na malowane wrota! O, popamiętasz ty jak stąd wyjdę! Widziałam wszystko! Siedzę w tym drzewie trzysta lat, a takiej beznadziejnej czarownicy jeszczem nie widziała. Tobie tylko portki w głowie, a nie takie jak trzeba czarowanie! Wszystko widziałam! No ruszże się dziewucho, chyżo, wypuść mnie! - wiedźma zaklęta w drzewie wrzeszczała coraz głośniej, a Lucyna tymczasem - z dwoma wielkimi rumieńcami na policzkach - odwróciła się do Wojtusia.


-Nie zbliżajmy się lepiej, tym musi zająć się ktoś inny.


Dwa dni później burmistrz - który był kuzynem jej matki - wydał odpowiednie zarządzenie, a w tydzień później na miejscu była ekipa z piłami.


A Lucyna stojąc w kolejce do mięsnego przytakiwała:


-Tak, tak, okropna rzecz te korniki! Jak dobrze, że tak szybko się tym zajęli! Komuś mogło przydarzyć się jakieś nieszczęście!

a803c72d-7404-42c3-b4d1-17bbc4f60d72

@KatieWee Swietne opowiadanie Ja niestety poległem bo pisałem już o czarownicy w przygodach Kowalskiego i taki cygański come back średnio mi wychodził, a byle gówna publikować nie będę

jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią


Dzisiaj już mam zajęte, mój dzisiejszy dzień sponsorują szep-Ty. Ale jutro mam wolne. A w zasadzie to nie mam, bo właśnie się zajęło.


***


Czy kolega @George_Stark ma już zacząć organizować kolejną edycję?

Zaloguj się aby komentować

W #japonia istnieje zwyczaj darowania uczniom KitKatów przed egzaminami jako talizmanów na szczęście.

Ich nazwa brzmi podobnie do japońskiego wyrażenia kitto katsu co znaczy „na pewno wygrasz” albo „na pewno się uda”, niosą więc ze sobą bardzo dobre życzenia.

Na pewno widzieliście w sieci różne dziwaczne japońskie smaki KitKatów, a jest ich kilkaset. Większość z nich to edycje limitowane, czasem związane z jakimś świętem, czy konkretnym regionem.


Na zdjęciu KitKat z wstążeczką - jeden z trzech, które przygotowałam dla mojej uczennicy z japońskiego, która dzisiaj zdaje egzamin ósmoklasisty z matematyki


#ciekawostki

5d0bfed9-89b3-44cd-8f77-98c28d36c6f5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Polecam hejtowicza @Astro , z którym mieliśmy umowę - ja mu wysyłam książki o fotografii, a on mi piorunkuje wpisy do wyzwań.


Książki zostały wysłane, piorunki zostały wpłacone.


Serdecznie polecam tego hejtowicza




#niewiemjaktootagowac

da425665-6112-4dda-b5de-02b0f535f521

Zaloguj się aby komentować

W zeszłym tygodniu wybraliśmy się z @patryk-pis do Rzędzin niedaleko Szczecina, żeby zobaczyć to co zostało z parku Elizabeth von Arnim.

Rzędziny przed wojną nosiły miano Nassenheide i to tam Elizabeth (a właściwie Mary Anette von Arnim) wprowadziła się w kilka lat po ślubie z junkrem pruskim.


Autorka Elizabeth i jej niemieckiego ogrodu (tak brzmiała pierwsza wersja tytułu) opisywała swój dom i ogród tak, że można je było sobie bez trudu wyobrazić. Dwór o wielu szczytach pojawia się na wielu zdjęciach, ogród Elizabeth unieśmiertelniony w powieściach, pojawia się też we wspomnieniach jej współczesnych.


Dzisiaj dworu, który Elizabeth opuściła w 1909 roku już nie ma, zniknął w 1944 podczas nalotów na Police.

Pozostał zaniedbany park i kilka kamieni. Nie ma nawet najmniejszej tabliczki, choć książki Elizabeth są do dzisiaj czytane na całym świecie.


Miałam chwilę, żeby wyobrazić sobie, że spaceruję po parku z E. M. Forsterem, który był nauczycielem dzieci Elizabeth, ale potem trafiliśmy na dwa małe dziczki, więc strategicznie wycofaliśmy się na z góry upatrzone pozycje.


Ale na pewno tam wrócę!


#ksiazki #podroze

47b57b14-bdb0-40b7-9a9a-ccc3cc0ea851
9d856234-1135-4247-955f-a6af04388965
50ce96a4-5ef4-451d-ad46-3e6a36a591c6
d27b1c05-2fec-41c2-aff7-b5bf7b2bd6ad

@KatieWee głupcy, mogliby z tego zrobić atrakcje turystyczną (nigdy o tej kobiecie ani o jej książkach nie słyszałem ale jeżeli są popularne....)

Zaloguj się aby komentować

822 + 1 = 823


Tytuł: Studium przypadku

Autor: Graeme Macrae Burnet

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8396-071-5

Liczba stron: 358

Ocena: 8/10


Młoda kobieta umawia się do człowieka, który jest kimś w rodzaju psychoanalityka, żeby udowodnić, że to on stoi za samobójstwem jej siostry.


Autor prowadzi nas przez historię stawiając nas przed coraz to nowymi faktami, które burzą to co już uznawaliśmy za pewnik. Nic tu nie jest pewne, wszystko co sobie myśleliśmy o bohaterach może zostać przewrócone do góry nogami w jednej chwili.

Większość zagadek zostaje nierozwiązana, nie dowiemy co jest prawdą, a co jedynie kreacją.

Dobre to było, więc polecam!


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki

270d3e09-78d3-48c6-b48f-e31d8e696469

@KatieWee 2022 to był chyba najmocniejszy rok Bookera, jeśli chodzi o tę nagrodę (od kiedy ją śledzę). Przeczytałem 5 książek z długiej listy (z których 3 trafiły na krótką) i każda zasługiwała na nagrodę, a nie miałem w rękach Studium Przypadku.

Zaloguj się aby komentować

810 + 1 = 811


Tytuł: Nietuzinkowy sklep całodobowy

Autor: Kim Ho-Yeon

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324096671

Liczba stron: 304

Ocena: 6/10


Całkiem przyjemne koreańskie czytadełko.

Autor nie ma ambicji tworzenia skomplikowanego świata, dostajemy króciutkie rozdziały opisujące życie i problemy pracowników i klientów niedużego osiedlowego sklepu całodobowego. Wszystkie historyjki spaja postać bezdomnego, którego praca w sklepie wyprowadza na prostą.

Zresztą wszyscy bohaterowie wychodzą na prostą, mniej lub bardziej, jak to zwykle bywa w takich książkach.

To typowa comfort book i nie ma tu jakiegoś parcia na cokolwiek więcej, co zdecydowanie doceniam.

Byłaby ocena 7/10, ale zakończenie było aż za bardzo przewidywalne.

Jakoś teraz na dniach wyszła druga część i najprawdopodobniej po nią sięgnę, żeby dowiedzieć się co będzie dalej z bohaterami, których bardzo polubiłam :)


#bookmeter #ksiazki

97d5fea9-228e-4604-b717-486de00dba9a

Zaloguj się aby komentować

809 + 1 = 810


Tytuł: Przeklęty królik

Autor: Bora Chung

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Tajfuny

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367034210

Liczba stron: 240

Ocena: 8/10


Zapoznawania się z literaturą koreańską ciąg dalszy.

Tym razem trafiłam na cudowną perełkę - zbiór wspaniałych, zaskakujących opowiadań.

Autorka tworzy fantastyczne światy pełne duchów, upiorów i potworów - jednak to nie one są tam najstraszniejsze. Wrogiem człowieka jest drugi człowiek. Sama autorka mówi, że są to opowiadania o tym, że każdy z nas jest samotny - i to też jest prawda.

Ciekawym smaczkiem jest opowiadanie, którego akcja rozgrywa się w Polsce. Pełnej duchów oczywiście.

Polecam!


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki

6c7a2e65-6970-4427-82da-5e985628271b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować