Zdjęcie w tle

KatieWee

Gruba ryba
  • 525wpisów
  • 2700komentarzy

Czytam Nad Niemnem dla opisów przyrody.

1037 + 1 = 1038


Tytuł: Owieczki dobre, owieczki złe

Autor: Joanna Cannon

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Amber

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-241-5750-1

Liczba stron: 299

Ocena: 5/10


W pewien upalny dzień 1976 roku znika mieszkanka Ulicy. Dwie dziesięcioletnie dziewczynki rozpoczynają śledztwo w sprawie zaginięcia sąsiadki, szukając przy tym jednocześnie Boga. 


Mamy tutaj wiele rzeczy, które lubię: perspektywę dziecka na sprawy dorosłych, małą społeczność i upalne lato, jednak to wszystko nie zagrało.


Z plusów: podobała mi się scena z Jezusem na rynnie. Autorka jednak nie wykorzystała jej potencjału.


Z minusów: ta książka zaczyna się całkiem nieźle, ale potem jest już gorzej. Nazwanie jej kryminałem filozoficznym i porównanie do Sprawiedliwości owiec jest grubym nadużyciem. Okropne tłumaczenie i brak jakiejkolwiek redakcji nie pomagają.


I nie ma prawdziwych owieczek.


Nie polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #owcaspam

3bcb447c-2ab9-468d-b399-9a5c1c69cd40

Zaloguj się aby komentować

A tak w ogóle to 30 czerwca urodziny obchodzą Usagi Tsukino i Chibiusa czyli Sailor Moon i Sailor Chibi Moon.


Wszystkiego najlepszego


#anime #sailormoon

9114472d-d3fb-427c-898a-bf9d8c9d545b

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy!


Dzisiaj rymujemy do słów poety nieco zapomnianego - Jalu Kurka. Jakoś ujął mnie dzisiaj pewnym wierszem, stąd też proponuję:


Temat: uśmiech

Rymy: zamknięte-teraz-uśmiechnięte-ocierasz


Instrukcja: stwórz czterowiersz, którego wersy kończyć się będą podanymi słowami. Ciesz się byciem częścią wspaniałej społeczności poetów i baw się dobrze.


#zafirewallem #naczteryrymy

Te etapy życia jak książki zamknięte

Wspomnieniem blakną, ważne tu i teraz

Czoło marsowe lecz oczy uśmiechnięte

Wczoraj się o rozpacz, dziś o szczęście ocierasz.

Zaloguj się aby komentować

Pąk róży


Ja temu oddam kwiat mojej cnoty,

Co mej różyczce dostarczy pieszczoty,

Jako ja sama ją sobie pieszczę.

I krokodyla chciałabym jeszcze.

Zaloguj się aby komentować

989 + 1 = 990


Tytuł: Przepis doskonały

Autor: Torgny Lindgren

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

ISBN: 9788367515894

Liczba stron: 220

Ocena: 8/10


Starszy mężczyzna w domu opieki wraca do notatek, które porzucił przed laty, kiedy redaktor naczelny gazety odrzucił jego opowieści jako nieprawdziwe, twierdząc, że miejsca, które opisuje, po prostu nie istnieją. Po śmierci tego redaktora mężczyzna znów zaczyna pisać, zanurza się w swoich historiach, co niepokoi personel domu opieki. Ale to nie jest historia o konflikcie z personelem, ani o walce o pisarską prawdę.


Czym jest rzeczywistość? Czy ci wszyscy ludzie, o których pisze bohater, są prawdziwi, czy istnieją tylko w jego wyobraźni? Czy to w ogóle ma znaczenie?


Autor dotyka samej istoty pisania: czym jest tworzenie, czym stwarzanie, gdzie leży granica między kreacją a rzeczywistością, a może tej granicy po prostu nie ma?


Bohater wraca do wspomnień tak, jakby wydarzyły się wczoraj — i my jesteśmy wciągani w tę rzeczywistość, w której czas nie biegnie linearnie, a tożsamość buduje się z kawałków przeszłości i wyobrażeń.


Autor opisuje swoich bohaterów z ciepłem i lekką ironią. Widać, że po prostu ich lubi, nawet jeśli są moralnie niejednoznaczni, pełni sprzeczności i słabości. To sprawia, że książka jest nie tylko mądra, ale i głęboko ludzka.


#bookmeter #ksiazki

722e7f90-3f5e-4178-9846-fb7b8c93f806

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Piękne jest to opowiadanie!

Mogłoby śmiało stawać w szranki z tym z o dziecięcych bucikach nieużywanych, domniemanego autorstwa pana Hemingwaya.

I tak dlugie i zbyt detaliczne, Baudelaire to zalatwil szybciej « Aimier à loisir aimer et mourir. » czyli « kochac do woli kochac i umrzec. »

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

917 + 1 = 918


Tytuł: Sprawiedliwość owiec. Filozoficzna powieść kryminalna

Autor: Leonie Swann

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Amber

Format: książka papierowa

ISBN: 83-241-2753-4

Liczba stron: 262

Ocena: 7/10


Pozbawione pasterza owce postanawiają wziąć sprawy w swoje kopytka i znaleźć Sprawiedliwość.




Autorka opisując owce (a w tym najmądrzejszą owcę w całym Glennkill, a być może na całym świecie), które próbują zrozumieć ludzi, zmusza nas do zastanowienia się gdzie leżą granice poznania.


Śledztwo staje się pretekstem do zadawania pytań o naturę świata, o nasze miejsce w nim i o to, jak bardzo nasze rozumienie rzeczywistości jest ograniczone.


A poza tym ta książka jest urocza, więc polecam


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #owcaspam

6042ab77-11a0-4051-a20e-b3b7c877253d

@KatieWee Dzięki za przypomnienie - czytałam kilkanaście lat temu, z chęcią sobie odświeżę tym bardziej że jest jeszcze druga część "Triumf owiec", którego nie czytałam

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No pasowały mi tak te słowa z proposty, że nie mogłam inaczej


Wodna pokusa


Nie dla niej przefermentowane winogrona,

Nie pija tak jak cała reszta kobiet wina,

bo to jest nasza rusałka - wodna dziewczyna,

po piciu z radości wznosi w górę ramiona.


W swoim #codziennepiciu jednak nie przegina,

przygarnia nas bez wyboru do swego łona,

gdy nas wielu, to aż ze szczęścia zróżowiona,

do picia jeszcze nieprzekonanych zaklina


mówi, że picie energoli to nie zdrada - 

takie o dziku spod jej palców słowo pada! 

Nawet nie wiecie, jaka radość przeszywa mię


że aprobuje kompocik. Już się nie boję!

@Wrzoo kochana, znamy też inne pasje twoje,

cieszymy się odkrywając co w Tobie drzemie


#zafirewallem #nasonety #diriposta

bc17b84c-2ded-481e-b4d7-8d53201045f1

Zaloguj się aby komentować

Na konto wjechała poselska dieta,

knur już baluje, zaczęła się feta,

wóda się leje, w szklance jest lód,

głód mu nie grozi, wyborczy cud

Zaloguj się aby komentować

Szanowni Państwo,

w związku z tym, że w tej edycji wzięło udział dwoje uczestników - kolega @George_Stark oraz ja osobiście, wygrywa oczywiście kolega.


Może to czas na zastanowienie się nad formułą zabawy, tak żeby stała się bardziej atrakcyjna dla naszych kawiarenkowiczów?


Pozostawiam tę kwestię otwartą i przekazuję pałeczkę zwycięzcy


#podsumowanienaopowieści #naopowiesci #zafirewallem

@KatieWee Ja się przyznaję bez bicia, że po prostu to "opowiadanie historyczne" mnie trochę zbiło z pantałyku. Próbowałem się w konwencję wstrzelić, ale jakoś chyba nie mój gatunek i się poddałem. Może, jak to mawia @George_Stark , trzeba było olać zasady

Dziękuję serdecznie za edycję, ja się bawiłem przy pisaniu świetnie. Inni niech żałują, bo stracili taką okazję do zabawy.


Pozwolę sobie jeszcze zamieścić linki do opowiadań, bo ci podgrudziądzcy Prusacy nauczyli mnie jednak, że Ordnung muss sein.


Wanda autorstwa @George_Stark ;

Opowiadanie bez tytułu autorstwa koleżanki @KatieWee ;

Ja myślę, że wrócę, jak przeczytam te zaplanowane 12 książek w tym roku, bo na ten moment wolny czas podzieliłem na bieganie i czytanie, i już nic więcej nie mogę wcisnąć

Zaloguj się aby komentować

#naopowiesci #zafirewallem


Cztery czarne koty obserwowały się z czterech kątów wysprzątanego idealnie podwórka. Któryś z nich był jej ciotką, ale nie wiedziała dokładnie który. Ciotka nie lubiła ludzi, lubiła za to koty, więc gdy przeszła na emeryturę postanowiła spędzić ją w futrze. Listonosz co miesiąc przynosił pieniądze, nie pytając o nic.


Lucyna przeciągnęła się na nieco niewygodnym leżaku i przez chwilę kontemplowała gałąź czereśni, której jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią, co sugerowało całkiem przyjemnie zbliżanie się wakacji.

Dwa miesiące wolnego od kartkówek i wypracowań, wiecznie zadymionego pokoju nauczycielskiego i dyrektorki o piskliwym głosie rozjeżdżanej właśnie żaby - pomyślała niejasno, gdy nagle coś zaskrzeczało jak rozjeżdżana żaba, choć nieco dłużej.


-Ręka! -wrzasnął Wojtuś, hamując swym składakiem na żwirze przed furtką. Wojtuś, posiadacz poczochranej blond czupryny i rozbieżnego zeza oraz kawałka pola, na którym przeprowadzał różne eksperymenty rolnicze, które to eksperymenty przeprowadzał bardzo często w środku nocy z butelką w ręce, przyjechał do Lucyny wyraźnie zbyt wzburzony, by wyrażać się zrozumiałe.

-Aha? - rzuciła Lucyna zachęcająco. Nie żeby była ciekawa, ale Wojtuś, z którym chodziła do jednej klasy te paręnaście lat temu, był jednym z niewielu, którzy rozmawiali z nią normalnie. Być może to brak wyobraźni pozwalał mu przyjaźnić się z małą czarownicą, a może to kwestia ściąg, którymi chętnie się dzieliła.

Wojtuś wyglądał teraz na wielce wzburzonego.

-Ręka się pokazała! Rusza się! - wyrzucił z siebie.

- O! Gdzie? - Lucyna nie traciła czasu. Pytając Wojtusia wsuwała na nogi drewniaki i przeczesywała palcami lekko spalone trwałą włosy. Chwyciła jeszcze tylko paczkę papierosów i wsunęła je do kieszeni i była gotowa.

-W Drzewie.

-W Drzewie?! - chociaż w miasteczku i lasach je otaczających rosły tysiące drzew, ona od razu wiedziała, że chodzi o to jedno jedyne w swoim rodzaju Drzewo. Było dębem, ale żyło już tak długo, że chyba zdążyło już o tym zapomnieć. Lata powykręcały jego konary tak, że stało się ulubionym miejscem spotkań młodzieży. Można było siedzieć na Drzewie nawet w dwudziestkę, a ono nawet tego nie zauważało. To tam pili pierwsze piwo ukradzione któremuś z ojców i to tam palili pierwsze papierosy.


Drzewo wyglądało w ten słoneczny dzień tak jak zwykle - prawie już bezlistne, zmęczone już tym ledwie-życiem jakie prowadziło.

Jednak w dziupli, która powstała mniej więcej na wysokości pasa, rzeczywiście była ręka. Ręka starej kobiety, pomarszczona i guzłowata, lekko skrobała korę, jakby jej właścicielka próbowała zaczepić się o coś paznokciami i wydostać z drzewa, przy czym ręka i drzewo były ze sobą zrośnięte i właścicielki nie było tam widać.

Lucyna zbadała pień i obejrzała go z każdej strony, zrzuciła chodaki i wspięła się wyżej, ale ręka była jedyną niezwykłą rzeczą w Drzewie. Zeszła więc na ziemię, poprawiła spódnicę i zastanowiła się głęboko. Wojtuś stał spokojnie z rękami w kieszeniach i przełykał tylko ślinę, aż mu jabłko adama latało w górę i w dół.


Nagle dobiegło ich ciche mamrotanie, a gdy Lucyna przyłożyła ucho do Drzewa, zrozumiała, że to nie było mamrotanie, ale wrzask wściekłości, przytłumiony grubą warstwą kory:


-Wypuść mnie idiotko! Sterczysz tu jak cielę i gapisz się jak na malowane wrota! O, popamiętasz ty jak stąd wyjdę! Widziałam wszystko! Siedzę w tym drzewie trzysta lat, a takiej beznadziejnej czarownicy jeszczem nie widziała. Tobie tylko portki w głowie, a nie takie jak trzeba czarowanie! Wszystko widziałam! No ruszże się dziewucho, chyżo, wypuść mnie! - wiedźma zaklęta w drzewie wrzeszczała coraz głośniej, a Lucyna tymczasem - z dwoma wielkimi rumieńcami na policzkach - odwróciła się do Wojtusia.


-Nie zbliżajmy się lepiej, tym musi zająć się ktoś inny.


Dwa dni później burmistrz - który był kuzynem jej matki - wydał odpowiednie zarządzenie, a w tydzień później na miejscu była ekipa z piłami.


A Lucyna stojąc w kolejce do mięsnego przytakiwała:


-Tak, tak, okropna rzecz te korniki! Jak dobrze, że tak szybko się tym zajęli! Komuś mogło przydarzyć się jakieś nieszczęście!

a803c72d-7404-42c3-b4d1-17bbc4f60d72

@KatieWee Swietne opowiadanie Ja niestety poległem bo pisałem już o czarownicy w przygodach Kowalskiego i taki cygański come back średnio mi wychodził, a byle gówna publikować nie będę

jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią


Dzisiaj już mam zajęte, mój dzisiejszy dzień sponsorują szep-Ty. Ale jutro mam wolne. A w zasadzie to nie mam, bo właśnie się zajęło.


***


Czy kolega @George_Stark ma już zacząć organizować kolejną edycję?

Zaloguj się aby komentować

W #japonia istnieje zwyczaj darowania uczniom KitKatów przed egzaminami jako talizmanów na szczęście.

Ich nazwa brzmi podobnie do japońskiego wyrażenia kitto katsu co znaczy „na pewno wygrasz” albo „na pewno się uda”, niosą więc ze sobą bardzo dobre życzenia.

Na pewno widzieliście w sieci różne dziwaczne japońskie smaki KitKatów, a jest ich kilkaset. Większość z nich to edycje limitowane, czasem związane z jakimś świętem, czy konkretnym regionem.


Na zdjęciu KitKat z wstążeczką - jeden z trzech, które przygotowałam dla mojej uczennicy z japońskiego, która dzisiaj zdaje egzamin ósmoklasisty z matematyki


#ciekawostki

5d0bfed9-89b3-44cd-8f77-98c28d36c6f5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Polecam hejtowicza @Astro , z którym mieliśmy umowę - ja mu wysyłam książki o fotografii, a on mi piorunkuje wpisy do wyzwań.


Książki zostały wysłane, piorunki zostały wpłacone.


Serdecznie polecam tego hejtowicza




#niewiemjaktootagowac

da425665-6112-4dda-b5de-02b0f535f521

Zaloguj się aby komentować