Zdjęcie w tle

JapyczStasiek

Gruba ryba
  • 690wpisów
  • 1763komentarzy

217 + 1 = 218


Tytuł: Grand Budapest Hotel

Rok produkcji: 2014

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Wes Anderson

Czas trwania: 1h 40 min

Ocena: 8/10


Przeuroczy film z piękną zabawą obrazem i aktorstwem. Raczej nie dla każdego, pewnie jednego strasznie wynudzi, a drugiemu nie zejdzie uśmiech z twarzy przez cały film.


#filmmeter

bd110a98-c3eb-42b5-b784-0b496a309208

Jak dla mnie arcydzieło. Oglądałem już z 10 razy. Takie kino lubię. Z pomysłem, scenariuszem, gdzie gra aktorów i ich rozmowy coś znaczą. Gdzie nie trzeba, Bóg wie jakich efektów. Dla mnie jeden z najlepszych filmów, jakie miałem przyjemność oglądać. Uczta dla oczu ... choć to mocno subiektywna opinia ...

@DzejZi to prawda. Film który ma dużo efektów ale tak ładnie wplecionych że nie zaburzają efektu.

Scenariusz pozwala aktorom rozwinąć swój kunszt a dialogi ładnie wiążą sceny.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Polski rynek książki znajduje się w kryzysie strukturalnym, charakteryzującym się postępującą oligopolizacją i zaburzeniem równowagi w łańcuchu wartości.


4 największe firmy dystrybucyjne kontrolują około 80% rynku hurtowego, co prowadzi do systematycznego wypierania mniejszych podmiotów.


Wysokie rabaty narzucane przez dominujących graczy zmuszają wydawnictwa do sztucznego zawyżania cen okładkowych. Przeprowadzone na potrzeby raportu badanie pokazuje, że mediana rabatu dla dystrybucji wynosi 50%, a dla księgarń 38%.


Mniejsze podmioty na rynku systematycznie tracą możliwość konkurowania przez praktyki takie jak nieterminowe płatności, wymuszanie opłat dodatkowych oraz brak bezpłatnego dostępu do danych sprzedażowych własnych produktów.


Negatywne skutki obecnej sytuacji dotykają wszyst-kie uczestniczki i uczestników rynku książki. W ciągu dekady 2010-2020 zamknięto w Polsce niemal co trzecią księgarnię, co szczególnie dotknęło mniejsze miejscowości.


Osoby tworzące literaturę funkcjonują w warunkach skrajnie prekarnych – mediana ich przychodów z pracy artystycznej wynosi zaledwie 2500 zł brutto miesięcznie.


W przeciwieństwie do innych sektorów kultury i strategicznych rynków polski rynek książki jest niemal całkowicie nieuregulowany. Doświadczenia 15 państw UE pokazują, że odpowiednia regulacja może skutecznie chronić biblioróżnorodność i dostępność kultury.


RAPORT: https://instytutksiazki.pl/aktualnosci,2,%E2%80%9Ejeszcze-ksiazka-nie-zginela%E2%80%9D-%E2%80%93-premiera-raportu-o-polskim-rynku-ksiazki,11354.html


#ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Jak wyglądało życie prywatne Karola Marksa w Londynie


Marks w życiu prywatnym jest człowiekiem niezwykle nieuporządkowanym i cynicznym; jest złym panem domu, prowadzi życie bohemy. Mycie, czesanie, zmiana bielizny to dla niego rzadkie zdarzenia; chętnie się upija. Często cały dzień próżnuje, ale jeśli ma dużo pracy, pracuje dzień i noc z niestrudzoną wytrwałością; nie ma stałych godzin kładzenia się i wstawania; bardzo często nie śpi całą noc, potem około południa kładzie się ubrany na sofie i śpi do wieczora, nie martwiąc się o ludzi, którzy wchodzą do jego domu jak do młyna.


Jego żona to kobieta kulturalna i sympatyczna, która z miłości do męża przyzwyczaiła się do tej biedy i przystosowała się do tego cygańskiego życia. Ma dwie dziewczynki i chłopca, a cała trójka dzieci jest bardzo ładna i ma inteligentne oczy po ojcu. Jako mąż i ojciec Marks jest najczulszym i najłagodniejszym człowiekiem, pomimo swego ogólnie drażliwego i dzikiego charakteru.


Marks mieszka w jednej z najbiedniejszych dzielnic Londynu, a co za tym idzie, jednej z najtańszych. Posiada dwa pokoje, jeden z widokiem na ulicę, jest to pokój dzienny, za którym znajduje się sypialnia. W mieszkaniu nie można znaleźć ani jednego mebla czystego i w dobrym stanie, wszystko jest połamane, rozebrane i podarte, wszystko pokrywa gruba warstwa kurzu, i nic nie jest w porządku. Kiedy wchodzi się do Marksa, ma się przed oczami taką chmurę dymu węglowego i tytoniowego, że trzeba szperać po omacku jak w jaskini, aż wzrok się do tego przyzwyczai i pozwoli dostrzec kilka obiektów, jak we mgle. Wszystko jest brudne, wszystko jest pokryte kurzem, usiąść jest naprawdę niebezpiecznie. Jedno krzesło ma tylko trzy nogi, na drugim, które przez przypadek jest nadal całe, dzieci bawią się w gotowanie. Właśnie to podaje się gościowi, ale nie sprzątnąwszy dziecięcej kuchni: jeśli usiądziesz, ryzykujesz spodniami.


Ale nic z tego w najmniejszym stopniu nie zawstydza Marksa ani jego żony. Przyjmą was bardzo miło, uprzejmie przyniosą fajkę, tytoń i wszelki poczęstunek, jaki mają pod ręką. Inteligentna i przyjemna rozmowa zrekompensuje domowe braki, sprawiając, że brak komfortu stanie się znośny. Przyzwyczaimy się do tego towarzystwa, uznamy to miejsce za ciekawe, oryginalne.


___


W kwestii pieniędzy jest oczywiście ironią, że człowiek, który badał ekonomię i stworzył najbardziej szczegółową analizę stosunków pieniężnych w społeczeństwie przemysłowym, był tak spektakularnie niezdolny do zarządzania własnym gospodarstwem domowym, nawet kiedy otrzymał różne rodzinne spadki i jego sytuacja nie była już rozpaczliwa. Szacuje się, że w połowie lat sześćdziesiątych XIX wieku miał roczny przychód rzędu 500 funtów, podczas gdy robotnik niewykwalifikowany zarabiał 50 funtów na rok, a oszczędna pięcioosobowa rodzina mogła wyżyć za około 200. Żył jednak niebezpiecznie, „huśtając się jak wahadło między szampanem a lombardem”, jak doniósł pewien szpieg w 1859 roku.


(Z książki Idol. Życie doczesne i pośmiertne Karola Marksa)


#historia #ciekawostki #czytajzhejto #notatnik

9c467cdb-41e3-47ad-9283-127ba976eb0e

@JapyczStasiek Że też ludzie biorą na poważnie dzieła kogoś takiego. To jakby zabrać jakiegoś Miecia spod sklepu i mianować na ministra finansów.

@vrkr Dzieje się tak nie bez przyczyny. O ile teraz wiemy, co wynurzenia Marksa spowodowały później, o tyle w tamtych czasach jego perspektywa na problemy społeczne i ekonomiczne była świeża. A jej świeżość wynikała między innymi z jego warunków życia - mało było takich obserwatorów, którzy zatopiliby się w ówczesnej biedzie.

Teraz łatwo jest osądzać, ale kapitalizm końca XIX wieku to była rzeźnia dla większej części populacji. I o ile Marksa można potępiać za bycie podmiotem sprawczym ogromnych cierpień w czasach późniejszych, o tyle trzeba sobie zdawać sprawę, że to dzięki takim jak on mamy podstawowe mechanizmy zabezpieczeń socjalnych.

Zaloguj się aby komentować

211 + 1 = 212


Tytuł: Nic śmiesznego

Rok produkcji: 1995

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Marek Koterski

Czas trwania: 1h 35min

Ocena: 6/10


Nie siadło. Niektóre randomowe sceny fajne, ale całość o niczym. Ajlawiu lepsze.


#filmmeter

a9868c90-dc52-4fe5-ac62-fedc22d41f99

Jak dla mnie to film w podobnym stylu do "Dnia świra", tylko główny bohater nie rozwalił sobie sam życia, a raczej miał ogromnego pecha. Efekt końcowy podobny, ale Adaś z "Nic śmiesznego" ma większe prawo narzekać niż ten z "Dnia świra".

Mi tak nie siadł „Kiler”. Nie rozumiem fenomenu tego filmu. Kilka scen wartych uwagi teraz wałkowanych w kółko. Podchodziłem kilka razy i odpuściłem sobie. Może dlatego, że nie przepadam za Pazurą, a tytułowa piosenka, śpiewana przez tego sepleniącego gościa działa mi na nerwy. „Nic śmiesznego” jednak lepsze jak dla mnie, a „Dzień świra” jeszcze punkcik wyżej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pierwsze próby budowania utopii komunistycznej


W latach trzydziestych XVI wieku niemieckie miasto Münster stało się areną jednej z bardziej spektakularnych prób stworzenia Królestwa Niebieskiego. Münster było w średniowieczu stolicą biskupiego państewka. Niedługo po wystąpieniu Lutra wielu jego mieszkańców bez ceregieli porzuciło katolicyzm, a biskup – zamiast starać się przywrócić ich na łono rzymskiego Kościoła – postanowił sam zerwać związki z papiestwem i przekształcić diecezję w dziedziczne księstwo. Jego poddani poszli jeszcze dalej, stając się w dużej części anabaptystami.


Cechą charakterystyczną anabaptystów jest dążenie do powrotu do ideałów pierwotnego chrześcijaństwa. Najbardziej radykalny postulat – sformułowany i wdrożony w Szwajcarii już w latach dwudziestych XVI wieku – dotyczył zniesienia własności prywatnej i wspólnego gospodarowania przez całą religijną wspólnotę.


W roku 1533 anabaptyści zdobyli władzę w mieście i wypędzili biskupa, a w ślad za nim swoich sąsiadów trwających przy katolicyzmie lub luteranizmie, zmuszając ich przy tym do pozostawienia pieniędzy, jedzenia i zapasowej odzieży. W następnym kroku zlikwidowano obieg pieniężny i wprowadzono centralne planowanie: nie tylko żołnierze, lecz także robotnicy i rzemieślnicy pracowali odtąd na rozkaz władz. Założono publiczne jadalnie, gdzie posiłkom towarzyszyło głośne czytanie Biblii. Żywność ukrywaną w domach rekwirowano. Później zarządzono, że drzwi i okna mają być przez całą dobę otwarte.


W Wielkanoc 1534 roku przywódca komuny – przekonany, że jest biblijnym Gideonem, a Bóg niechybnie stanie po stronie prawdziwych wyznawców – wraz z garstką bojowców przypuścił szturm na oblegające miasto oddziały biskupa, w wyniku czego został schwytany i posiekany na kawałki.


Komuna jednak przetrwała. Jej nowy lider rozwiązał radę miasta i ogłosił się, czerpiąc z biblijnych wzorców, królem Dawidem. Wprowadził przymusową poligamię (w mieście było wówczas znacznie więcej kobiet niż mężczyzn, bo ich mężowie uciekli, zostali wygnani lub zabici). Ulicom i bramom miejskim nadał nowe nazwy, zniósł niedziele i święta. Pod karą śmierci – którą często wykonywał własnoręcznie – zakazał wszelkich zgromadzeń, opuszczania miasta i pomocy komukolwiek w ucieczce.


Tyrania trwała ponad rok, do czasu, aż w czerwcu 1535 roku oddziały biskupa zdobyły miasto. W styczniu następnego roku charyzmatyczny król Dawid (w poprzednim banalnym życiu: urodzony w Lejdzie dwudziestopięcioletni czeladnik krawiecki Johan Beukelszoon) oraz jego dwaj pomocnicy zostali na oczach publiczności rozerwani na strzępy rozżarzonymi obcęgami. Ich ciała umieszczono dla przestrogi w żelaznych klatkach zwisających do dziś z katedralnej wieży.


(Z książki Idol. Życie doczesne i pośmiertne Karola Marksa)


Obraz Anabaptists in Münster, Hanuš Schwaiger 1886.


#historia #ciekawostki #czytajzhejto #niemcy #notatnik

8b88df8d-b211-4092-b472-0472231e3ec4
40eecf37-fb44-4e15-a6ce-86f4c33f7eaa

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

"Przekroczyć Rubikon", "Kości zostały rzucone", "I ty, Brutusie, przeciwko mnie?" - jak to wyglądało w rzeczywistości.


Około 10 stycznia 49 r. p.n.e. Juliusz Cezar, mając przy sobie zaledwie jeden ze swych legionów z Galii, przekroczył Rubikon, rzekę, która wyznaczała północną granicę Italii. Był to raczej niewielki strumyk niż rozszalały nurt z popularnych wyobrażeń i – mimo podejmowanych przez starożytnych autorów prób uświetnienia tego wydarzenia spektakularnymi wizytami bogów, niezwykłymi znakami i proroczymi snami – jego otoczenie prawdopodobnie nie miało w sobie nic szczególnego.


Dla nas „przekroczyć Rubikon” zaczęło oznaczać tyle, co „minąć punkt, spoza którego nie ma odwrotu”. Nie znaczyło tego samego dla Cezara.


Według jednego z jego towarzyszy w tej podróży – Gajusza Azyniusza Polliona, gdy w końcu po pewnym wahaniu Cezar stanął nad Rubikonem, zacytował po grecku dwa słowa z ateńskiego komediopisarza Menandra: dosłownie, w wyrażeniu zapożyczonym z gier hazardowych: „Rzućmy kośćmi”. Mimo ogólnie przyjętego tłumaczenia – „Kości zostały rzucone”, które również zdaje się sugerować dokonanie nieodwracalnego kroku – grecki cytat Cezara był w znacznie większym stopniu wyrazem niepewności, poczucia, że odtąd wszystko jest w rękach bogów. Podrzućmy kości i zobaczmy, co wypadnie! Kto wie, co przyniesie przyszłość?


Przyszłość przyniosła trwającą cztery lata wojnę domową.


___


Grupa mniej więcej dwudziestu senatorów stłoczyła się wokół Cezara pod pretekstem wręczenia mu petycji. Jeden z nich dał sygnał do ataku, klękając u stóp dyktatora i pociągając go za togę. Zamachowcy uderzali nieco na oślep albo być może strach odebrał im zborność ruchów. Jeden z pierwszych ciosów sztyletem chybił celu i dał Cezarowi szansę na obronę jedynym orężem, jaki miał pod ręką – ostrym rylcem. Według najwcześniejszej zachowanej relacji kilku zamachowców poraniło się nawzajem: Gajusz Kasjusz Longinus rzucił się na Cezara, ale trafił Brutusa; inny niecelny cios wbił się w udo kolegi.


Upadając, Cezar wykrzyknął po grecku do Brutusa: „I ty, dziecię?”, co było albo groźbą („Dopadnę cię, chłopcze!”), albo pełną żalu skargą na nielojalność młodego przyjaciela („Ty też, moje dziecko?”), albo, jak fantazjowali niektórzy podejrzliwi współcześni, przedśmiertnym wyznaniem, że Brutus był w istocie naturalnym synem swej ofiary i że nie był to zwykły zamach, ale ojcobójstwo. Słynne łacińskie zdanie Et tu, Brute? („I ty, Brutusie?”) jest wymysłem Szekspira.


(Z książki SPQR. Historia Starożytnego Rzymu)


#ksiazki #historia #ciekawostki #notatnik

69a755df-2368-4af2-831b-1275f4b2fb6a
7fe208e0-5362-40b9-a25e-b38f09c2a5f2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dla nas w cesarstwie prawie wszyscy to trudni rywale.


Ilirowie, Trakowie, Dardanowie, Alanowie - przyszła Jugosławia, wiadomo Bałkany ciężkie wyjazdy, typowi Jugole, mocne charaktery, zahartowani wojną.


Brytowie, Piktowie, Kaledończycy, Celtowie ogółem - uuu wyspiarze, twarda fizyczna walka, druidzi, ciężko, ciężko...


Ostrogoci, Wizygoci, Wandalowie, Swebowie, Kantabrowie, Baskowie - południowcy nam nie leżą, polot, finezja, inny temperament xD


Danowie, Fryzowie, Warnowie - wikiński dynamit, potop przedszwedzki, barbarzyńcy 🙁


Germanie, Frankowie - potęgi, mistrzowie barbarzyńców, 99% bitew wpierdol, uchowaj Boże / Jowiszu


Słowianie, Scytowie, Awarowie - przyszłe kraje demokracji ludowej, nigdy się z nimi dobrze nie grało, cechuje je duża nieobliczalność xD


Gepidowie, Dakowie, Trakowie, Hunowie - powracające flashbacki z wpierdoli w przyszłości bliższej lub dalszej


Sarmaci, Iberyjczycy, Albańczycy - daleko w c⁎⁎j, ciężko domaszerować, chłopacy zmęczeni po podróży, ciepło, no ciężko no


Burgundowie, Alamanowie - Germanie w wersji demo, prawie wszyscy grają w Hunlidze a wiadomo Hunliga > kupa > ekstralipa imperia


reszta - poziom się wyrównał, nie ma już słabych plemion w cesarstwie xD


#heheszki #pasta #historia #historycznememy

1c889b40-62e6-4b0a-94e2-2fe7c2a224dc

Zaloguj się aby komentować

Adopcja w Rzymie nigdy nie była przede wszystkim sposobem na stworzenie rodziny przez bezdzietną parę. Jeśli ktoś po prostu chciał dziecka, mógł bez trudu znaleźć je na wysypisku śmieci.


#heheszki #historia

Zaloguj się aby komentować

12 marca w wydawnictwie Agora premiera książki Rzeczpospolita kryzysowa. Dwadzieścia lat spaceru po linie


Podręczniki do historii ukazują dwudziestolecie międzywojenne jako czas odrodzenia i stabilizacji polskiej państwowości. Andrzej Krajewski rozprawia się z tym mitem i opowiada o dwudziestu latach zmagań II Rzeczypospolitej z wojną, spiskami, głodem i nie tylko. Wychodziła obronną ręką z tych kryzysów aż do najazdu nazistowskich Niemiec i Związku Radzieckiego.


#ksiazki #nowosciksiazkowe #historia

e54c1226-7d27-4c16-91b8-64fa471e28e8

Zaloguj się aby komentować

12 marca w wydawnictwie Czarne premiera książki Plac zgody. Wieczyście neutralna Szwajcaria.


W swoim reportażu McPhee przeplata opisy ćwiczeń wojskowych w zachwycających alpejskich krajobrazach z historiami z cywilnego życia swoich bohaterów. A przy okazji odsłania tajemnicę szwajcarskiej neutralności, za którą stoją ogromna siła militarna, mająca odstraszyć wroga, oraz perfekcyjny plan szkolenia i mobilizacji obywateli. Otrzymujemy nie tylko książkę o szwajcarskiej koncepcji wojny i pokoju, ale przede wszystkim studium jednego z najbardziej nieprzeniknionych społeczeństw Europy Zachodniej.


#nowosciksiazkowe #ksiazki #historia #szwajcaria

28287984-ea3e-451a-89f8-15788d04f51f

Zaloguj się aby komentować

399 + 1 = 400


Tytuł: SPQR. Historia starożytnego Rzymu

Autor: Mary Beard

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Rebis

Format: e-book

Liczba stron: 528

Ocena: 7/10


Autorka opisuje nam różne etapy i elementy historii Rzymu i jego społeczeństwa, zaczynając od legend o Romulusie, a kończąc na roku 212, gdy cesarz uczynił wszystkich wolnych mieszkańców imperium rzymskiego rzymskimi obywatelami.


Nie jest to spójna, dokładna opowieść. Autorka przedstawia historię w miarę chronologicznie, dość swobodnie dobierając omawiane tematy, a te tematy to dosłownie wszystko.


Zamysł jak najbardziej słuszny, celem ma być zafascynowanie czytelnika w niewymagający sposób starożytnym Rzymem, a nie edukacja historyczna. Tylko, że moim zdaniem nie do końca się to udało, treść momentami jest dość monotonna i nie wybrzmiewa ta fascynacja, książka nie sprawia, że w trakcie czytania szuka się kolejnych książek (a niektóre inne książki zdecydowanie to potrafią).


#bookmeter #ksiazki #historia #starozytnyrzym

e74772b1-8945-4a56-8561-dcd58f4e5a27

Pamietam, że było w niej bardzo mało opisów wojen i samych legionów, sięgając po książkę z podtytułem Historia Starożytnego Rzymu spodziewałem się jednak czegoś więcej niz gł9wnie opisy społeczeństwa. Aczkolwiek opisy początków Rzymu wspominam całkiem dobrze

Zaloguj się aby komentować