#domowepiwo #zainteresowania
Pierwszy w życiu cydr już sobie pyrka od tygodnia, dobrze pójdzie to za tydzień będę butelkował.
Zostawię 5 litrów i dodam trochę chmielu na 3dni zobaczymy co z tego wyjdzie.
#domowepiwo #zainteresowania
Pierwszy w życiu cydr już sobie pyrka od tygodnia, dobrze pójdzie to za tydzień będę butelkował.
Zostawię 5 litrów i dodam trochę chmielu na 3dni zobaczymy co z tego wyjdzie.
Zaloguj się aby komentować
Już niedługo zbiór kawy jeszcze może tydzień zaczekam.
#ciekawostki #zainteresowania #gownowpis #chwalesie #rosliny

Ty narkomanie jeden
Czekam na recenzję.
Jak to odmiana?
Zaloguj się aby komentować
Miał być wpis po sześciu tygodniach a tu minęło już ponad osiem. Pragnę poinformować że ukorzenianie na obecną chwilę jest sukcesem bo się pojawiły korzonki. Pobrałem też po poprzednim wpisie gałązkę z innej cytryny i też spróbowałem ukorzeniania które też na obecną chwilę rokuje dobrze.
https://www.hejto.pl/wpis/w-pracy-koledzy-maja-owocujaca-cytryne-a-ja-mialem-cytryne-z-pestek-poszedlem-do
#ogrodnictwo #ciekawostki #rosliny #zainteresowania #chwalesie #gownowpis





Zaloguj się aby komentować
Mój ogródek wzbogacił się o kolejne wspaniałe rośliny. Tym razem padło na rożne historyczne które mają intensywny zapach i są dobre na marmolady z płatków róży. Przyznaję był to zakup impulsowy nie do końca przemyślny ale niech już cieszy oko i nos.
Odmiany jakie zakupiłem to:
Rose de Resht
Isaac pererie
Tuscany Superb
Wołam @UmytaPacha
#ogrodnictwo #zainteresowania #chwalesie #gownowpis #rosliny




Zaloguj się aby komentować
Wyciekł screen z nowego Medal of honor. Wygląda na to że Pan Wołoszański będzie narratorem w polskiej wersji językowej.
#heheszki #humorobrazkowy #gry #zainteresowania

Zaloguj się aby komentować

Majorka, hiszpańska wyspa na Morzu Śródziemnym, oferuje wiele rajskich zatok z lazurową wodą. To też piękne górskie miasta jak Soller, Fornalutx czy Valldemossa, w której przebywał Fryderyk Chopin. Malownicza droga Ma10 prowadzi na widokowy przylądek Formentor, a Palma i Alcudia mają wspaniałe...
#zegarki #zegarkiboners #ciekawostki #zainteresowania #hobby #gruparatowaniapoziomu
Jak tam, robaczki moje kochane, obiadek niedzielny był? Kawusia, herbatka czy co tam lubicie, zrobione albo wypite? Słoneczko świeci? Więc tym, którzy nie poszli na popołudniowy spacer, albo tym, którzy dopiero z niego wrócą, w krótkich żołnierskich słowach opowiem kolejną przygodę.
Wspominałem już wielokrotnie pod tagiem #tikutak, że ruskie zegarki tak naprawdę nie zaczęły się ani w Rosji, ani w Związku Radzieckim. Historycznie biorąc, w Rosji carskiej były sobie manufaktury, były przedstawicielstwa handlowe, zakłady i montownie zachodnich producentów, ale nie było jednolitego przemysłu i wytwórstwa czasomierzy. Owszem, ten i ów awansował na dostawcę zegarków dla cara, czym nie omieszkał chwalić się na KAŻDEJ wypuszczanej z zakładu sztuce, pisząc swoje nazwisko np. „Paweł Bure” cyrylicą obok dwugłowego, przejętego z bizantyjskiej symboliki, czarnego orła (nadwornym carskim dostawcą była m.in. szwajcarska firma Tissot). A potem przyszła Rewolucja Październikowa, raczkujący przemysł i ogólnie kapitalizm po większości zarżnięto, istniejące zakłady prywatne znacjonalizowano i skomasowano a tymczasem ssanie rynku było ogromne. No, bo wyobraźcie sobie, że ludzie potrzebują papieru, świec, narzędzi, maszyn, gwoździ, misek, WSZYSTKIEGO – a tu właśnie pogoniono jeśli nie całość, to większość tych, którzy stanowili techniczne i organizacyjne zaplecze wytwórstwa. Bo prosta siła robotnicza była, oczywiście, dostępna: robotnik i kołchoźnica tudzież proste czynności manualne nisko wykwalifikowanego personelu pozostały podstawą wytwórstwa Sowietów na długo. Ale, za przeproszeniem, z gówna i gliny, za kołchozową stodołą, przy użyciu kołowrotka, nie da się wiele stworzyć, a zwłaszcza, jeśli zrezygnuje się z tych jednostek, które potrafią spiąć kluczowe procesy w jeden spójny (i opłacalny!) ciąg produkcyjny. Tak już po prostu jest.
Pierwsza radziecka „pięciolatka”, czyli założony plan gospodarczy (gospodarczo – polityczny, bo tam każda dziedzina życia była powiązana z polityką), objął m.in. wytwórstwo zegarków. Brakowało myśli technicznej, maszyn, umiejętności – w zasadzie wszystkiego, co było potrzebne, trzeba więc było pójść na skróty i kupić technikę, zamiast żmudnie i czasochłonnie do niej dochodzić. Jeszcze w latach 20-tych rozpoczęto negocjacje z firmami szwajcarskimi (m. in. Tissot, Nardin, Zenith) na stworzenie spółki, realizowanie dostaw zegarków oraz uruchomienie fabryk w Sojuzie. Nie wszystko tam poszło składnie, były fochy i anse, w końcu pojawiła się szansa na zakup upadających fabryk w USA. A tak, owszem. 2 fabryki, Dueber – Hampden z Ohio oraz Ansonia Clock zostały zakupione ze wszystkim, co posiadały – maszyny, urządzenia, narzędzia, materiały, gotowe produkty, półprodukty....wszystko. 28 wagonów towarowych, które najpierw drogą morską, a potem lądową trafiły pod Moskwę. Kontrakt obejmował również wynajęcie 23 pracowników fabrycznych, dla których stworzono osiedle w pobliżu fabryki (żeby amerykańskie szpiony za bardzo nie mogły się rozglądać, job ich mat`), z dobrym uposażeniem (wypłacanym w dolarach, a nie rublach ;), dowożonych i odwożonych między domem a pracą.
No i poszło. W budynkach dawnej wytwórni papierosów „Czerwona Gwiazda”, z dobytku amerykańskiego Duebera, powstała Pierwsza Państwowa Fabryka Zegarków, potem przemianowana na 1. Moskiewską FZ. Z czasem do nazwy doszło jej „im. Kirowa”, a potem jeszcze „orderu Lenina”. Najpierw wykorzystywano mechanizmy z amerykańskich zapasów, potem części. Trafiają się jeszcze w handlu sztuki z tego okresu. Podczas wojny, po niemieckim ataku na Związek Radziecki, ewakuowano ją do Złatoustu na Uralu, gdzie część produkcji została w postaci samodzielnego zakładu produkcyjnego, a część wróciła, kiedy front ostatecznie odsunął się od radzieckiej stolicy. Jeszcze później jedną z marek tam produkowanych był „Poljot”, który ostatecznie po locie Gagarina w kosmos stał się nazwą fabryki i (poza eksportowymi, wojskowymi i specjalnymi) tak nazywano wszystkie jej produkty. O „Poljocie” pisałem już wiele, więc tutaj zamilknę na jego temat.
Z „Ansonii” wykrojono wyposażenie 2. Moskiewskiej Fabryki Zegarków. Jedne źródła piszą, że jej budynki były świeżo postawione na ten cel, inne – że owszem, wybudowano je, ale jako zajezdnię komunikacji miejskiej, a tak w ogóle to ona wzięła i spłonęła. Podczas wojennej zawieruchy wywieziono ją do Czystopola w Tatarstanie, gdzie znów dała początek Czystopolskiej Fabryce Zegarków (późniejszy „Wostok”), ale po wojnie 2. Moskiewska działała w dawnej lokalizacji, z czasem zyskując nazwę „Sława”.
Wróćmy jeszcze do lat międzywojennych. Dueber, jakkolwiek kupiony jako podupadający, był jedną z większych amerykańskich fabryk zegarków, produkujący bardzo solidne mechanizmy ze średniej – wyższej półki. Nie był jednak w pełni samowystarczalny, bo nie wytwarzał np. kamieni, czyli łożysk do mechanizmów. W późniejszym czasie robiono je w zakładach w Petrodworcu (PCzZ, od 1961 r. funkcjonujące jako „Rakieta”), ale co zrobić, kiedy się nie ma? Ukraść albo kupić, oczywiście. Ukraść otóż nie było komu. Ruscy zaczęli wąchać się z Francuzami, konkretnie z Ferdynandem Lipmannem, od którego odkupiono prawa do mechanizmu, technologii, ale też części do werków. Od 1936 r. w ZSRR wytwarzano jego konstrukcje, które opracowano w 1913 chyba roku, a inżynierowie Lipmanna nadzorowali budowę kolejnych zakładów zegarkowych, w Penzie, i szkolili tam pracowników. Znów: bardzo solidne rozwiązania, z wyższej półki, trafiały do zegarków „dla mas” i w zubożonej wersji powstawały do rozpadu Związku Radzieckiego, czyli lat 90-tych ub. wieku. I powtórzę jeszcze raz: technicznie, konstrukcyjnie, jakościowo były to mechanizmy typu szwajcarskiego, produkowane na maszynach francuskich, szwajcarskich, amerykańskich, niemieckich, pod nadzorem najlepszych inżynierów. W tym czasie radzieckie czasomierze nie ustępowały w niczym dobrym „szwajcarom”, natomiast zachodnia „masówka” była o kilka rzędów wielkości z tyłu. Bo w ZSRR np. nigdy nie produkowano zegarków z wychwytem cylindrowym, albo bezłożyskowych, tak popularnych na Zachodzie.
Zasadniczo pewnie powtórzyłem wiele faktów, o których już kiedyś wspominałem. Powodem był pewien mój szkolny kolega i przekazany mi do naprawy zegarek, właśnie Dueber – Hampden, czyli Amerykaniec, od którego zaczęło się wszystko w ZSRR. Ten tutaj konkretnie jest już u mnie dość długo. Babcia kolegi przywiozła go „z zachodu” (nie pamiętam, czy nie ze Stanów), gdzie pojechała „za chlebem”. Po trzykrotnym umyciu i naoliwieniu ruszył (blisko 100 letni mechanizm!) i to nie czyniąc większych wstrętów.
Dobra konstrukcja, prosta i mocna zarazem. Solidna rzecz z czasów, kiedy towar był wieczny. Widać łożyska w oddzielnych obejmach, tzw. szatonach. Na mostkach punce producenta, napisy „Canton, O” (Ohio) oraz „Diadem” (model mechanizmu). Trochę kłóci mi się tu rzeczywistość, bo po numerze fabrycznym zlokalizowałem go w 1936 r., a wtedy fabryka była już sprzedana na Wschód. Montaż ze starych zapasów? Nie wiem.
Koperta trójdzielna, złocona, w bardzo dobrym stanie zachowania, nawet od spodu brak wytarć. Urwany wałek naciągu, może po prostu po uszkodzeniu zegarek przeleżał pół wieku w szufladzie. Koronkę dopasowałem roboczo, jeszcze trzeba to dopieścić. Tarcza zniszczona, niestety, nie na moje możliwości jest jej renowacja, choć trafiają się jeszcze takie na Ebay. Wskazówki mam, zostały zdemontowane w celu wypełnienia masą świecącą. Próbowałem uzupełnić indeksy 5, 6 i 7, ale nowy wygląd za bardzo odbiega od oryginału i gryzie się z nim. Mechanizm nastawiania wskazówek jest częściowo zepsuty, ale daje się używać (techniczne rozwiązanie jest patentowe i nie potrafię go poprawić).
Trochę zeszło ze mnie powietrze i nie mogę jakoś zebrać się, żeby go dokończyć, ale mam nadzieję, że uda mi się to zrobić.


Zaloguj się aby komentować
#tikutak #zegarki #zainteresowania #hobby #ciekawostki
Dla zainteresowanych wrzucam linka do katalogu ruskich zegarków z 1983 r. Niektóre bardzo ciekawe i znam takich, co oddaliby nerkę za któryś z nich.
Z ruskimi zegarkami i ruskimi katalogami jest tak, że wszyscy zgadzają się co do jednego: były takie zdjęcia w katalogach, które nie miały odpowiedników w produkcji fabrycznej (na potrzeby katalogu robiono składaka, bo akurat tak pasowało), oraz takie wypusty, których nie umieszczano w katalogach.
https://urss.watch/wp-content/uploads/sites/27/2020/11/Каталог-часов-1983-Союззагранприбор.pdf
Zaloguj się aby komentować
Pan co projektuje festiwale wrzucił nowy filmik.
Jak ja mu zazdroszczę roboty...
#ciekawostki #muzyka #zainteresowania
Zaloguj się aby komentować
Trochę zaspałem ale już się wędzarnia grzała od godziny 9. Zaczynamy proces. Dziś mam dwa luźne drążki kiełbasy.
#gotujzhejto #wedzenie #chwalesie #zainteresowania


Zaloguj się aby komentować
#tikutak #zegarki #zegarkiboners #zainteresowania #hobby #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
A dziś - Dziadunio.
Przy okazji wczorajszego wpisu przypomniałem sobie, że u tego samego sprzedawcy, z którym targowałem Poljota, wygrzebałem taki stary, staryńki zegarek. Zasadniczo, to leżał w takim śmietnisku i pewnie nikt go nie chciał poza mną. Dostałem go w prezencie, w Sylwestra, i tak mi się fajnie zrobiło z tego powodu, że potraktowałem to jako dobrą wróżbę na cały nadchodzący rok.
Zegarek był niechodzący. Bardzo możliwe, że ktoś poskładał kopertę z paskiem i cały środek od innego, bo tarcza z indeksami pasuje do odmiennego kształtu szkła. Może były zniszczone, a może złocona koperta poszła do tygla jubilera? Ale Dziaduniowi wyszło to na zdrowie, bo kopertę dostał stalową i skórzany pasek, na oko jedno i drugie raczej nienoszone, ale od lat przewalające się u kogoś. Bardzo stary mechanizm, FHF1 z lat 20 lub 30 XX w. Ta konstrukcja lecz w większym rozmiarze kiedyś lądowała w zegarkach kieszonkowych, a potem w upowszechniających się zegarkach naręcznych. Werk powstawał w szwajcarskim Fontainemelon w ogromnej ilości i miał maksymalną na owe czasy ilość kamieni - 15. Chuchnąłem, dmuchnąłem, posmyrałem - i ocknął się, jeszcze niechętnie, kulawo, ale jednak. Jak stary wiarus na dźwięk trąbki.
Nie ryzykowałem mycia tarczy, bo mógłbym ją uszkodzić. Została na niej patyna z wielu dziesiątek lat i napis "Antimagnetic", bez jakiejkolwiek marki. Znów szwajcarski trop: zegarmistrz (albo i większy wytwórca) mógł zamówić u dostawcy gotowe mechanizmy bez logo, albo z własnym znakiem, albo tylko części, albo półprodukty części do dalszej obróbki. Podobnie z tarczami, wskazówkami, kopertami itp., które dopiero montowano razem i ew. sygnowano. Takie no-name Szwajcary, gdzie mechanizm był z jednego źródła, a każdy element z innego, są jak najbardziej typowe (zupełnie inaczej było w zegarkach sowieckich - z niewielkimi wyjątkami wszystkie elementy powstawały tam w jednej fabryce). Kropelka czegoś mocniejszego w łożyskach zdecydowanie pobudziła stuletni organizm do pracy. Kuternoga nie ma wskazówki sekundnika, może uda się to jeszcze uzupełnić jakąś protezą. Na zdjęciu mechanizmu (nieostrym, mea culpa), widać na półmostku balansu ciekawe mocowanie łożyska przez oddzielną sprężynkę. To nie jest antyszok, tylko ciekawe rozwiązanie, które trochę zadecydowało o nabyciu całości.
Miesiąc później zaniosłem sprzedawcy kilka piwek z podziękowaniem i pokazałem, co udało mi się osiągnąć - obaj ucieszyliśmy się z efektów.
Ciekawostką jest rozmiar. Na jednym ze zdjęć widać porównanie z współczesnym Casio, przy którym Dziadunio wygląda na zegarek dziecinny. Skąd taka różnica? Otóż zegarki kieszonkowe były stosunkowo duże, 40 - 50 mm średnicy. Z jednej strony większe części było łatwiej wyprodukować i zaserwisować, nawet przy małej wprawie, umiejętnościach i kiepskich narzędziach, bez szkła powiększającego. Z drugiej, zegarek o większym kole balansowym chodził dokładniej, niż tak samo wykonany ale z mniejszym kołem. W miarę udoskonalania techniki wytwórczej, rozmiary mechanizmu miniaturyzowano. Damskie, mniejsze zegarki trafiały na szyję jako zawieszki do łańcuszka. Po upowszechnieniu zegarków naręcznych, pożądane były zegarki małe, bo tak bardzo różniły się od dawnych "cebul", były bardziej finezyjne, świadczyły o nowoczesności i dobrym guście posiadacza. Trochę jak wielkość męskich genitaliów w przypadku greckich pomników - czytałem, że są raczej niewielkie dlatego, żeby była różnica w porównaniu do ogromnych barbarzyńskich zaganiaczy. Ile w tym prawdy - nie wiem.
Sto lat, Dziaduniu! Zobaczy Dziadunio, jeszcze nas Dziadunio wszystkich przeżyje....



i jeszcze dla potomnych i samego siebie linka do mechanizmu i porównywalnego sikora, jakbym kiedyś chciał poszukać https://17jewels.info/movements/f/fhf/fhf-1156/
Zaloguj się aby komentować
Właśnie spełniłem swoje marzenie z dzieciństwa
Mam wszystkie dodatki Simsów. Kiedyś miałem z RapidShare i forum warezowego ale to nie go samo co wersja fizyczna z pudełkiem.
#gownowpis #zainteresowania #gry #retrogaming #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
To będzie pracowity dzień...
#chwalesie #grzyby #zainteresowania


Zaloguj się aby komentować
Jednak to ostatnio to co prezentowałem to nie była Pigwa. To jest Pigwucha xD
W tym roku mało bo tylko 18.5kg. w zeszłym roku miałem ponad 30kg ale dzięki mniejszej ilości owoców mam mniej ale są większe.
Zaczęły owoce same opadać z drzewka więc trzeba było przeprowadzić zbiór. Teraz jeszcze trzeba będzie kupić spirytusu i znaleźć czasu by to zetrzeć.
#ciekawostki #alkoholedomowe #ogrodnictwo #chwalesie #zainteresowania




Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry.
W ubiegły weekend w pewniej podkarpackiej wsi o nazwie Przysietnica odbył się IX Podkarpacki Konkurs Modeli Redukcyjnych.
Oto kilka fotek z tej imprezy (w komentarzach także).
#modelarskarzeznia #modelarstwo #modelarstwokartonowe#hobby #zainteresowania





Zaloguj się aby komentować
Pigwa niedługo będzie do zbioru, już mi szepcze że chce się wykąpać w alkoholu by zrobić pyszną nalewkę.
Samo drzewko jakoś 4-5 lat temu kupiłem za 20zl a w zeszłym roku tak obrodziła że sprzedałem nadmiar owoców sąsiadom za jakieś 160 zł
#zainteresowania #ogrod #chwalesie #ciekawostki #nalewki

@starebabyjebacpradem Pigwa i pigwowiec to nie to samo. Na nalewki i soki do herbaty nadaje się zdecydowanie lepiej pigwowiec (krzew, owoce małe) a na dżemy pigwa (drzewko, owoce duże gruszkowe lub nieco mniejsze, ale nadal większe niż na pigwowcu kształtu jabłek).
Nalewki i soki na pigwie są słodkie, miodowe. Te na pigwowcu mają wyraźną kwaśna, odświeżającą nutę i o wiele więcej aromatu. Dlatego dołożyłbym choć kilka owoców pigwowca do wyrobu
A jeszcze: z pestek pigwowca wychodzi obłędna nalewka o smaku migdałów. Produkt delux biorąc pod uwagę ile się trzeba narobić, żeby uzyskać 1l, ale warto. Z pigwy może już być ciężko bo pestki mają oślizgłą, pektynową (?) otoczkę.
Niemniej w sumie, parafrazując Bałtroczyka "wszystko jest pyszne"
Zaloguj się aby komentować
Malina odmiany Delniwa bardzo ładne owoce i bardzo słodkie. Sadzona jakoś w lipcu więc owocowanie ma późniejsze jak powinna. Zaskakująco jędrny owoc, będzie dobry do dekoracji ciast.
#ciekawostki #ogrod #ogrodnictwo #zainteresowania


Aż sprawdziłem czy to nie ta odmiana która ostatnio przykuła moją uwagę - perfidny chwyt marketingowy (na równi ze 100% smaku i innych '100%' w przypadku gdzie 35g owoców przypada na 100g dżemu).
Jak dla mnie 100g owoców do 100g dżemu się nie kwalifikuje na napisanie 100% a co dopiero to🙃
Ktoś robił ostatnio i powie ile kg malin na 1kg dżemu?

@ttoommakkoo chłyt marketingowy tak jak promocje w Biedronce czy Lidlu, trzeba umieć czytać etykiety. Polka i Polana to jedne z najlepszych malin z przeznaczeniem przerobowym. Etykiety nie kłamią raczej bo do produkcji użyli 100% malin odmiany Polana, ale już mniejszym druczkiem z tyłu masz 35g malin na 100g gotowego dżemu.
Zaloguj się aby komentować
Jak to mówią:
Inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi
Czasami wystarczy kawałek dziury i już jest zabawa. Nie o tym mówię świntuchy.
O rezonansie akustycznym mówię.
19:30 to idealna godzina na grę na organach.
https://youtube.com/shorts/eLHuQCeuEHM
#konstruktorelektrykamator #muzyka #zainteresowania #ciekawostki #fizyka
Zaloguj się aby komentować
Pepina Linneusza już osiągnęła dojrzałość zbiorczą bo się z zieleni wybawiła w ładny żółty kolor. Ale potrzebuje jeszcze z miesiąc poleżeć by nabrać dojrzałości konsumpcyjnej.
#ciekawostki #zainteresowania #stareodmiany #gownowpis #ogrodnictwo



Zaloguj się aby komentować
Ludzi bardzo dużo i pogoda dopisała. 8 wagonów pełnych ludzi w pociągu retro Relacji Tarnów -Żabno
Ciekawostka: Bilety na ten pociąg poszły tego samego dnia kiedy uruchomiono sprzedaż.
#turystyka #zwiedzajzhejto #zainteresowania #kolej #pociagi

Zaloguj się aby komentować