Kupiłem trochę mleka od rolnika i robię ser podpuszczkowy.
Sypnę odrobinę ziół do niego to może lepszy będzie.
#gownowpis #zainteresowania #gotowanie #gotujzhejto #serowarstwo

Kupiłem trochę mleka od rolnika i robię ser podpuszczkowy.
Sypnę odrobinę ziół do niego to może lepszy będzie.
#gownowpis #zainteresowania #gotowanie #gotujzhejto #serowarstwo

Zaloguj się aby komentować
#tikutak #hobby #zainteresowania #ciekawostki #zegarki #zegarkiboners #gruparatowaniapoziomu
Tzw. wtręt, post niezamierzony lecz wymuszony sytuacją.
Jeszcze o naręcznych zegarkach elektrycznych, bo nie od dziś ten temat wzbudza moje zainteresowanie, a „Sława” odgrywa tu pewną rolę.
Jako pierwszy na świecie wypuścił je amerykański Hamilton w 1957 r. Proste pytanie brzmi: a po co, skoro potrafiono konstruować zegarki mechaniczne o dokładności kilku sekund? Skoro istniały takie o samoczynnym, automatycznym naciągu, więc nie było potrzeby codziennego nakręcania? No niby tak, ale...Jeśli chcielibyście automat odłożyć na kilka dni, to przestanie pracować. Zegarek automatyczny wymaga ciągłego ruchu, jeśli nie na nadgarstku, to w specjalnym urządzeniu – rotomacie (część takich mechanizmów ma możliwość ręcznego „dokręcenia” sprężyny). Z drugiej strony – postęp, rozwój produkcji ogniw elektrycznych w połączeniu z ich miniaturyzacją i pospolita walka o klienta, to bardzo silne czynniki warunkujące powstanie wielu produktów – w tym czasomierzy - według nowych, nietuzinkowych pomysłów. I rzecz nie do pominięcia – produkcja zegarka elektrycznego była o wiele mniej kosztowna, a przy tym o wiele łatwiejsza, niż zegarka mechanicznego.
Zatem idzie nowe: zegarek elektryczny.
Aby pokazać różnice, wyjdźmy od najprostszego zegarka mechanicznego. Energia zmagazynowana w ściśniętej sprężynie uwalniana jest i przekazywana na układ kół zębatych, podobnie jak energia silnika samochodowego przez skrzynię biegów idzie na koła napędowe. System zębatek jest tak zestopniowany, że obroty jednej z nich mogą posłużyć do wskazywania sekund, innej – minut. Ale gdyby tylko na to pozwolić, sprężyna rozwinęłaby się w jednym momencie, więc na końcu całego układu potrzebny jest swego rodzaju hamulec - element, który ogranicza ruch kół i „porcjuje” energię sprężyny tak, że wydatkowana jest stopniowo i (mniej więcej) równomiernie przez długi czas. Może to być wychwyt i wahadło, koło balansowe – różnie.
Wszyscy wiedzą, jak zachowują się magnesy jednoimienne i różnoimienne, prawda? W najprostszym zegarku elektrycznym pod działaniem prądu elektrycznego zaczyna pracować elektromagnes, który po obu jego stronach jest odpychany przez dwa magnesy o przeciwnym niż on ładunku, zatem miota się jak szatan między jednym a drugim skrajnym punktem. Obrazowo mówiąc, postawcie Tuska między Jarosławem i Mateuszem (dobra, specjalnie dla Bojowego daję tag #polityka, sam nie wiem po co). Konstrukcyjnie biorąc, mamy rodzaj elektrycznego silnika o cyklicznym działaniu i przekładnię zębatą, przekazującą jego ruch na wskazówki. Znów porównując do samochodu, to co do tej pory było hamulcem, stało się napędem całego układu – i może na tym polega największa innowacyjność takiego rozwiązania. Potem jeszcze trzeba poszatkować powstały ruch na zgrabne porcje, a ponieważ każda trwa ileś tam, to zliczyć je w coraz większe przedziały – sekundy, a sekundy w minuty....i oto jest on: pierwszy Hamilton 500. Proste.
Niby proste, a dotarcie do takiego rozwiązania zajęło konstruktorom dekadę. Prototyp Epperleina powstał w latach 1952 – 56, a że jego przedsiębiorstwo współpracowało z Hamiltonem, pomysł przeszedł z firmy na firmę (Epperlein produkował też pod własną marką). Konkurencja nie zasypywała gruszek w popiele i opracowywała własne rozwiązania, twórczo podchodząc do tematu z różnych stron. Ruchoma cewka, która okresowo staje się elektromagnesem i stałe magnesy, albo odwrotnie – ruchome magnesy kontra stałe elektromagnesy. Wobec tego Hamilton spieszył się z przekazaniem swego dzieła do sprzedaży, w efekcie mocno go niedopracowując. Taki zegarek był w pełni elektryczny, bez rezystorów, tranzystorów, przetworników, trymerów, silników krokowych i innego szpeju, co w sumie przesądza o jego prostocie i odporności, no, chyba że przegapi się dłuuuuugie i cieniutkie druciki, które przy byle silniejszym wstrząsie będą przerywać pracę mechanizmu...ot, przypał. To najwcześniejsza zegarmistrzowska hybryda układu elektrycznego i mechanicznego w zegarku naręcznym, posiadająca wiele elementów, powiedziałbym, tradycyjnych (np. zmodyfikowane koło balansowe z włosem).
No a Ruskie...?
2. Państwowa Fabryka Zegarków, późniejsza „Sława”, w 1959 r. wypuszcza do sprzedaży zegarek z mechanizmem elektrycznym 114CzN (były go co najmniej 2 wersje). I jest on uderzająco podobny do Hamiltona, ba! To jest jego kopia, późniejsza od oryginału o 2 lata. Szybko sobie, sk...syny, poradziły. Przekopiowały, można powiedzieć, z wszystkimi niedociągnięciami i niedopracowaniami, np. dużą wrażliwością na wstrząsy mechaniczne. Pierwsze egzemplarze zza oceanu były nowinką i sprzedawały się w dużej mierze dzięki silnemu marketingowi, po czym...wracały do producenta jako źle działające. Natomiast w rosyjskojęzycznych źródłach czyta się o niewielkiej partii „ich” czasomierzy, upłynnionej wśród naczalstwa, i równie wrażliwej tudzież awaryjnej. Wypuszczono drugą wersję mechanizmu – podobną jak dwie krople wody jeśli nie do Hamiltona, to do Epperleina. Przypadek? Nie sądzę. Poza tym wątkiem najwcześniejszych sowieckich naręcznych elektryków, jest taki ślad, zgodnie z którym w rok po Amerykańcach Ruscy mieli swoją (jasssne, „swoją”...) elektromechaniczną hybrydę przeznaczoną dla kosmonautów. Nie wszystko mi tam pasuje - może do tego wrócimy kiedy indziej.
Im dalej, tym ciekawiej.
Jak chcą niektórzy, Chruszczow przywiózł z wizyty w Stanach Bulovę Accutron 214 (pierwszy na świecie zegarek z tranzystorem i oscylatorem kamertonowym – początek nowej ery zegarków ELEKTRONICZNYCH) i kazał ją przekopiować, dzięki czemu powstała Sława Tranzystor. Jego wizyty w USA miały miejsce w 1959 i 1963 r., Bulova wypuściła swój sikor w 1960, czyli należy brać pod uwagę tą drugą wizytę, i teraz pojawia się pytanie – w jakim tempie, używając wstecznej inżynierii, możliwe było odtworzenie ruskiego Accutrona? Uważa się, że trwałoby to kilka lat, choćby ze względu na brak odpowiedniego sprzętu i technologii. Tymczasem Ruskie, nie wiedzieć skąd, w 1964 r. pokazują swój wypust na targach w Lipsku, a na rysunkach w starych książkach mechanizm widnieje z datą produkcji 1962 r. Wot, zagwozdka. Przy czym ich zegarek kamertonowy nie jest kopią 1:1 Bulovy, a raczej rozwinięciem pierwowzoru, zaś kolejne wersje obu marek różnią się diametralnie rozwiązaniem kalendarza. Wygląda na to, że od pewnego momentu myśl techniczna ewoluowała niezależnie od siebie u obu producentów.
Poniżej: porównanie mechanizmów Epperlein - Sława 1, Hamilton - Sława 2, Bulova - Sława Tranzystor. Wszystkie zdjęcia z neta. Dla chętnych kilka linków do forów tematycznych, którymi posiłkuję się przy pisaniu postów.




Wygląda na to, że od pewnego momentu myśl techniczna ewoluowała niezależnie od siebie u obu producentów.
@t0mek Pewnie od momentu, gdy KGB wykradło plany
Zegarek automatyczny wymaga ciągłego ruchu, jeśli nie na nadgarstku, to w specjalnym urządzeniu – rotomacie
Powiedz mi jako fachowiec, czy to prawda, że zegarkowi trzeba czasem pozwolić się rozwinąć i trochę odpocząć? Słyszałem, że ciągle trzymanie sprężyny w napięciu powoduje zmęczenie materiału i utratę jej właściwości.
W ogóle rotomat w obecnych czasach wydaje mi się dziwnym pomysłem, bo skoro ktoś za wyższą cenę kupił zegarek mechaniczny, żeby obcować z urządzeniem z duszą kosztem dokładności i wygody, to po co wsadza tę duszę do pudła, żeby przypadkiem nie założyć tego zegarka ani nawet go nie nakręcić?
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry
Mam zaszczyt zaprosić Państwa do odwiedzenia XVIII Ogólnopolskiego Konkursu Modeli Kartonowych o Grand Prix Dyrektora GOK w Gołębiu, który odbędzie się w dniach 07-08.12.2024 roku.
Gołąb to miejscowość na Wisłą mniej więcej w połowie drogi miedzy Puławami a Dęblinem. Nie wiem w sumie dlaczego ale jest to konkurs przyciągający modelarzy z wielu miejscowości, a poziom prac jest zawsze wyjątkowy.
Plakatu jeszcze nie ma więc na zachętę wrzucę fotki z 2022 roku.
#modelarskarzeznia #modelarstwo #modelarstwokartonowe #zainteresowania #hobby





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Zapraszam do zobaczenia fotek z X Konkursu Modeli Redukcyjnych Galicjada 2024, który odbył się w miniony weekend w Krośnie. Konkurs obejmował modele kartonowe oraz plastikowe.
Więcej fotek w komentarzach, a wszystkie fotki w albumie google:
https://photos.app.goo.gl/toTy9wMRHBkZBy8S6
#modelarskarzeznia #modelarstwo #modelarstwokartonowe #hobby #zainteresowania





Zaloguj się aby komentować
Chester jest ciekawym miastem w Anglii, a z mojej perspektywy jednym z najciekawszych i posiadających niesamowity klimat. Jeśli śledzicie projekt “Miasta stojące murem”, to zapewne zwróciliście uwagę, że w ramach przedsięwzięcia odwiedziłem sporo miast w Wielkiej Brytanii, a Chester jest jednym z nich. Oprócz średniowiecznych obwarowań Chester posiada również ogromną ilość domów szachulcowych, które wprost urzekają swoim wyglądem, a całość sprawia, że miasto staje się wręcz magiczne.
Zapraszam do artykułu na blogu
Kilka ciekawostek z Chester:
Zachował się cały obwód murów obronnych, których łączna długość wynosi około 3 kilometrów.
Na terenie miasta zobaczyć można około 300 domów z tzw. muru pruskiego (szachulca). Skupione są głównie przy głównych ulicach starego miasta. Większość z nich ma kilkaset lat.
Chester w 2022 roku przez Online Mortgage Advisor zostało uznane za najpiękniejsze miasto na świecie.
Chester powstało w czasach rzymskich, a miejscowy amfiteatr mogący pomieścić 7000 widzów powstał w 79 roku.
Ogromne wrażenie robi miejscowa stara katedra św. Jana Chrzciciela datowana na koniec VII wieku.
Spacerując po mieście nie można pominąć katedry pw. Chrystusa i Najświętszej Maryi Panny, której budowę rozpoczęto w XI wieku. Zwiedzanie jest bezpłatne, a wnętrza niesamowite.
Na tamtejszym torze wyścigów konnych gonitwy odbywają się od 1539, co czyni go najstarszym działającym torem na świecie.
#antekpodrozuje #podroze #podrozujzhejto #anglia #wielkabrytania #turystyka #atrakcjeturystyczne #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #zainteresowania #architektura
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej





Zaloguj się aby komentować
Między Bogiem a prawdą gratis to uczciwa cena.
Na gabarytach znalazłem taki fajny leżak. Poduszka do wyprania i do wymiany dwie listewki. Mam kilka palet gdzie są deski podobnej grubości to sobie wytne nowe i zastąpie uszkodzone. Reszta jest do wyczyszczenia i pomalowania od nowa, będzie zajęcie na długie wieczory.
#chwalesie #zerowaste #gownowpis #diy #zainteresowania


I to jest prawdziwe ekologiczne podejście
Zaloguj się aby komentować
Pierwsza część procesu za mną, kolejna część należy do bakterii mlekowych. Tak jak podejrzewałem 20 kilogramów to za dużo na moje wiaderko. Ale nadmiar spożytkowałem robiąc resztę w słoiku 4l i w drugim wiadrze. Teraz tylko czekać na korzuch by przenieść wszystko do zimnego pomieszczenia.
Za kapustę i marchew dałem 70zl bo przedtem nie pisałem.
#gotujzhejto #zainteresowania #gotowanie #chwalesie

@starebabyjebacpradem Masz ze Stolycy blisko na Bronisze. Polecam stronę https://www.fresh-market.pl/ceny/z-rynkow-hurtowych/bronisze
Nawet z opłatą za wjazd się opłaca.
Zaloguj się aby komentować
Będzie kiszone, 20kg kapusty może mi wejdzie do wiadra do kiszenia.
#gotujzhejto #przetwory #zainteresowania #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
#tikutak #zegarki #zegarkiboners #zainteresowania #ciekawostki #hobby #gruparatowaniapoziomu
Pewnie nie przebiję się przez falę podniecenia wyborami prezydenta USA, ale warto próbować.
Sława czyli Chwała, post 2/3.
Jak już wspominałem, po Czerwonym Październiku inteligencję wymordowano lub uwięziono, a kto mógł – uciekł za granicę. Brak podstawowych artykułów przemysłowych, najbardziej prymitywne i niewydajne procesy wytwórstwa, dewaluacja wartości pieniądza, głód, upadający handel, krwawo tłumione protesty i bunty obywateli – to obraz tamtych czasów. Zwiększenie produkcji we wszelkich możliwych kierunkach stało się zatem priorytetem porewolucyjnych realiów gospodarczych. Przy ogromnym zapotrzebowaniu na dosłownie wszystko, wdrażano produkcję, budując nowe zakłady lub reorganizując te już istniejące.
W 1924 r. moskiewskie zakłady zegarmistrzowskie połączono z zakładami elektromechanicznymi (MEMZ) w jedną montownię (125 pracowników wytwarzających i naprawiających urządzenia elektryczne). Po zniszczeniu zakładu przez pożar, aby ponownie go uruchomić po kilku latach, od 1927 r. powołano Państwowy Trust - GosTrest Toczmech. Trust, czyli zjednoczenie kilku dotychczas samodzielnych przedsiębiorstw, zajmował się urządzeniami elektromechanicznymi i optycznymi, ale też zegarami dla gospodarstw domowych. Prowadzono negocjacje ze szwajcarskim „Zenithem” o udzielenie koncesji, jednocześnie składając części z importu (prawdopodobnie budziki z Niemiec), a po zakupie majątku nowojorskiej fabryki „Ansonia Clock” przedsiębiorstwo doposażono, jak również powiększono o nowe budynki. Od 1930 r. stanowiło ono pełnowymiarową, samodzielną fabrykę – 2 Państwową Fabrykę Zegarków. Tutaj trochę gubię się w historii i datach, podawanych w różnych źródłach; przypuszczalnie jest to wynik reorganizacji i scalania kilku zakładów. Wygląda na to, że „spółka spółek” Gostrest Toczmech istniał i produkował pod własną marką na terenie 2. Fabryki Zegarków, po czym został „wchłonięty”. Do 1933 r. składano w Toczmechu zegarki na bazie zakupionych amerykańskich mechanizmów Dueber Hampden, a po likwidacji, od 1936 r. montowano już pod nazwą 2. Czasowyj Zawod zegarki kieszonkowe z części dostarczonych przez 1. Państwową FZ, a potem z własnej produkcji. Początkowo wypuszczano zegary wiszące, budziki, uliczne, elektryczne różnego rodzaju, a później również kieszonkowe, naręczne, specjalne (chronografy, stopery), elektromechaniczne, tranzystorowe, kwarcowe... Ale to dopiero dużo później.
Na razie bliżej nam jednak do czasów wojennych. Powszechnie znane jest przekonanie, że nie należy pytać Ruskich, dlaczego Wielka Wojna Ojczyźniana zaczyna się w ich historii od napaści Niemiec na ZSRS. I dlaczego wcześniej z sukinsynom Germańcem urządzali defiladę zwycięstwa. I co robiły ich wojska w 1939 r. za zachodnimi granicami Związku. Nie należy pytać, bo po co komu kłamstwa.
Pisałem już o tym, że kiedy przyszło zagrożenie od niedawnego sojusznika, 2. FZ wywieziono do Czystopola, gdzie dała asumpt do powstania Czystopolskiej Fabryki Zegarków, późniejszego „Wostoka”. Potem wróciła „na stare śmieci” do Moskwy, podczas IIWŚ podlegając Ministerstwu Uzbrojenia Moździeżowego ZSRR i funkcjonując w przemyśle militarnym.
Po zakończeniu wojny, jako pierwszy na bazie francuskiego Corteberta 616 powstał kieszonkowy „Salut” (1945 r.). Wychodząc od niego, w latach 50-tych opracowano tam mechanizm kieszonkowego zegarka „Iskra”, który posiadał dokładność 15 sekund na dobę. Czy to dużo? Otóż w Szwajcarii byłaby to klasa chronometru, tu zaś montowano go w zwykłej „kieszonce”. Aczkolwiek na jego bazie wykonano również chronograf dla marynarki wojennej. Z kieszonkowych była jeszcze „Mołnia” (zegarki tej nazwy pochodzą z kilku różnych fabryk).
Skoro zakład „wgryzł się” w temat dokładnego pomiaru czasu, uruchomiono produkcję stoperów. No, ale stopery stoperami, a jak mają żyć robotnicy, wstający do pracy w fabryce? No właśnie, budziki. Niejednokrotnie wspominałem, że radzieckie standardy produkcyjne przemysłu zegarkowego przewidywały wysokie założenia konstrukcyjne dla przedmiotów, przeznaczonych dla masowego odbiorcy. Wynikało to z kilku czynników, takich jak: duże zapotrzebowanie na czasomierze, które powinny być trwałe i nieobciążąjące serwisem; brak możliwości korygowania i napraw na prowincji; udane projekty powstające we współpracy z zespołem naukowo – badawczym. Porównując powstające w tym samym powojennym okresie budziki radzieckie i jakiekolwiek inne zachodnie, podstawową różnicą jest fakt, że w przeciwieństwie do tych drugich, ruskie mają w większości pełne łożyskowanie syntetycznymi rubinami, i jest to rzecz unikatowa. Były budziki „Mir”, Drużba”, „Pionier”, „Sława”, „Signał”, wychodziły też wersje dla niewidomych.
Z zegarków naręcznych w 2. Fabryce Zegarków najwcześniej powstawała, znana już z moich wpisów, „Pabieda”. Począwszy od 1951 r. montowano ją z części produkowanych w 1. MFZ, stopniowo uruchamiając własne linie wytwórcze. W 1956, jeśli dobrze pamiętam, wszedł „Start” (pisałem o nim w poście o zegarkach kosmicznych). Damska „Era”, od 1958 r., pokazuje przeskok jakościowy: podczas gdy mechanizmy zegarka kieszonkowego miały średnicę 36 mm, męskiego – 26 mm, to damskie maleństwo miało „silnik” średnicy 16 mm. W tym okresie to na damkach właśnie skupia się cała produkcja zakładu. Jeden z modeli, „Sława”, zyskuje taka popularność, że w 1964 r. fabryka przybiera jego nazwę i unifikuje wszystkie swoje dotychczasowe marki.
Początek lat 60-tych to eksperymenty z wszelkimi odmianami zegarków elektrycznych. Pomiędzy mechanicznymi i elektronicznymi/kwarcowymi, było wiele pomysłów na to, jak przy napędzie prądem uzyskać wskazania czasu. Jedno można powiedzieć: ciekawa gałąź ewolucji czasomierzy. Pojawia się wyścig – kto pierwszy, kto lepiej, kto dokładniej? I nie bez powodu zaczyna się ten pęd za dokładnością, po prostu inne znaczenie ma czas dla chłopa, wstającego na pianie koguta, a inne dla startującej z kosmodromu rakiety. Świat idzie naprzód, Gagarin leci w kosmos, trwają poszukiwania kolejnych rozwiązań technicznych. Bulova Accutron i jej drgający 360 razy na sekundę oscylator kamertonowy powstaje w 1960 r.; zegarki taktowane w ten sposób wykazują różnicę pomiarów o 2 sekundy dziennie. 2. MFZ opracowuje w tym czasie eksperymentalną hybrydę elektromechaniczną (wyszło ich chyba 1000 szt. pod symbolem 114CzN), a w roku 1963 – mechanizm kamertonowy z tranzystorem germanowym. Zegarki kamertonowe są w tamtym okresie najnowocześniejszym i najdokładniejszym rozwiązaniem technicznym na świecie. Sława Tranzystor dostaje złoty medal na targach w Lipsku (1964 r.) i jest produkowana przez kolejne 15 lat, ale to ciągle nie to, bo skomplikowana jest, no i droga w produkcji, a jeszcze te baterie... Tymczasowo do męskich, dużych kopert lądują małe, damskie mechanizmy, ale trwa opracowywanie własnego napędu dla zegarka męskiego, bo damskich to już jest w cholerę i ciut.
Poniżej: mechanizm zegarka elektromechanicznego, tzn. konstrukcja mechaniczna z kołem balansowym i napędem elektrycznym. Sława tranzystor - wygląd zewnętrzny, dekiel i mechanizm. Zwróćcie uwagę, że brak jest tradycyjnej koronki. Pokrętło do ustawiania wskazówek znajduje się po spodniej stronie koperty, obok otworu na baterie. Wg danych producenta baterie miały pozwalać na rok pracy, w rzeczywistości współczesne, z pewnością lepsze ogniwa wytrzymują pół roku. Na ostatnim zdjęciu widać sam mechanizm tranzystorowy i kamerton.
Wszystkie poniższe zdjęcia z netu.




Zaloguj się aby komentować
#tikutak #zegarki #zegarkiboners #zainteresowania #ciekawostki #hobby #gruparatowaniapoziomu
Skoro po PIERWSZEJ dołączyłem do opowieści DRUGĄ Moskiewską Fabrykę Zegarków, należałoby rozwinąć ten temat. Dziś – Sława, czyli Chwała. Będzie ściana tekstu, dla wygody dzielę wpis na kilka części.
Po Rewolucji Październikowej, państwo radzieckie przyjęło ustrój komunizmu wojennego. W jego warunkach to, co szło jeszcze przez pewien czas siłą rozpędu, szybko przewróciło się, rozbijając mordę: po 30 miesiącach produkcja zmalała pięciokrotnie, a rolnictwo – o 40%. Należy przy tym pamiętać, że sowiecka gospodarka była gospodarką centralnie planowaną. Na wysokim szczeblu zakładano, co będzie wytwarzane, gdzie i kto ma to wyprodukować a potem za ile sprzedać; postępując tak i tak, będą takie i takie wyniki, co pozwoli osiągnąć wyznaczony cel w czasie takim to a takim. Przeszkody? Przeszkody pokona człowiek radziecki, hej, ujmijmy w dłonie młot i sierp, a cudowny mój koń wejdzie na świeżą błoń, za nim tysiąc traktorów i maszyn.
„Hej, traktorze, potężny mój koniu,
ty najcięższych nie boisz się dróg!
My za szczęściem pędzimy w pogoni,
siły naszej niech lęka się wróg”.
Nawet zwykły traktor orząc, siejąc czy co tam jeszcze robią traktory, walczył o plony i lepsze jutro, był zatem traktorem BOJOWYM, a traktorzysta równał się walecznemu żołnierzowi.
Jak to się mówi, „papier wszystko przyjmie”. A że nie wszystko wychodziło? - Hmmmm, zwalmy to na kapitalistów, bumelantów, wrogów ustroju, kułaków, popów, reakcjonistów i szkodników. Tak. Opór? Zlikwidować przez CzeKa, a z towarzyszy wycisnąć ile się da w służbie Ojczyzny, chcą czy nie.
W powieści „Jak hartowała się stal” Ostrowskiego opisane jest takie zdarzenie z życia robotników, kiedy pracownik fabryki uszkodził podczas pracy wiertło. A wiertło było drogie, hamerykańskie (dosłownie - przecież własnych nie dało się wykonać), szkoda. Postawiono sprawę na zebraniu i może by mu się upiekło, gdyby nie główny bohater: ten potrafił bezinteresownie dop...dolić koledze. Przekonał innych, że na niedbałość, niestaranność czy lekkomyślność nie ma miejsca w kolektywie i winny został ukarany (bodajże wydalony z Komsomołu, a chyba też z fabryki, pamięć mnie zawodzi). Powieść jest w dużej mierze autobiograficzna i przypuszczam, że autor opisywał autentyczną historię. Była to jedna ze sztandarowych lektur okresu socjalizmu, bohatera stawiano za wzór do naśladowania przez młodzież. Zerwał więzy z rodziną i jej ograniczonym, chłopskim światopoglądem. Jako aktywista i budowniczy ustroju, pracował w czynie społecznym. Razem z innymi zapaleńcami spał w zimnie na gołym betonie (nie zauważając, że traktuje się go gorzej niż katorżnika); z własnej woli, entuzjastycznie, w mrozie i śniegu pracował, aż mu się czyraki porobiły? Hura, w końcu dali mu kurtkę! W wieku dwudziestu paru lat stał się kaleką, bo przez te 10 lat budowania sowieckiego ustroju został z niego strzęp człowieka? Nic to, ważne, że niby trybik maszyny popychał naprzód wielki Czyn i nawet jako ślepiec, dyktując swoje wspominki, mógł jeszcze dać dobry przykład oraz naukę innym.
Oto świadectwo tego, że w ustroju totalitarnym Kraju Rad nie było miejsca na jednostkę, człowieka i człowieczeństwo. Opornych miażdżono taranem, bezużytecznych odrzucano jak ochłap. Głupców, którzy chcieliby powrotu komunizmu, kopałbym po nerkach. Nie jesteśmy w stanie w pełni wyobrazić sobie realiów Sowietów, żyjąc w dobrobycie najlepszych czasów, jakich pamięć ludzka sięga. Z jednej strony: ZSRR to patriotyzm, kult ojczyzny (a więc obiektywnie zjawiska prawe i szlachetne, tylko że wykorzystane do zbrodniczych celów). Z drugiej zaś – oblężona twierdza taplająca się we własnej paranoi, która niosąc mir po świecie, czyni to kaźnią, karabinem i bagnetem. Tam, równolegle do zbrodni Hołodomoru, do dziesiątków milionów istnień zgnojonych w gułagach, do tysięcy kalek – weteranów wojennych, zagłodzonych w arktycznych koloniach na północy kraju, raszyści śpiewali: „Jak niewiastę Ojczyznę kochamy, strzeżem ją, jak łaskawą mać”.
Inny świat. Nieludzka ziemia.
I taki to twór na każdym kroku opiewano: „Ja drugoj takoj strany nie znaju, gdie tak wolno dyszyt czełowiek!”. Czczono go fanatycznie w każdym zakątku, stawiając pomniki najróżniejszej postaci, choćby państwową fabrykę nazywając „Chwałą”.
post 1/3
Poniżej: "Sława" z lat 80-tych, pasek z epoki. Proste, uniwersalne wzornictwo, opis na tarczy cyrylicą, masówka przeznaczona na rynek wewnętrzny. Zakup na Allegro za chyba 30 zł, stan ogólny dobry, do niewielkich ingerencji - wychodzi wałek z koronką, a kalendarz nie przeskakuje. Trzeba zdjąć tarczę i poprawić.

Zaloguj się aby komentować
Dziś spoiler zasadniczego wpisu – DOBRA SŁAWA MOJEJ BABCI
O samej „Sławie”, marce, fabryce, upadkach i wzlotach zostanie napisane dokładnie w kolejnych postach, a tutaj jako sygnał pokażę tylko konkretny zegarek. #tikutak #zegarki #zegarkiboners #zainteresowania #ciekawostki #hobby #gruparatowaniapoziomu
Z dzieciństwa pamiętam jej obecność, tak jak pamiętam obecność babci, wtopionej w obraz domu. W pokoju zajmowanym przez dziadków, na rozkładanym stole, zajmowanym głównie przez lampowy telewizor, obok lekarstw na astmę, leżały różańce i wkładane od święta zegarki – „Wostok” dziadka i „Sława” babci. Niewielka, kanciasta damka pasowała na mój dziecięcy przegub. Nie wiedziałem wtedy o tym, że ten sam model z inną tarczą wychodził jako dziecięcy/młodzieżowy. Kiedy jeszcze nie miałem własnego pierwszego Poljota, mogłem brać ją do szkoły (umówmy się, że zupełnie bez potrzeby). Była w domu, odkąd pamiętam, tzn. od wczesnych lat 80-tych, a przypuszczalnie pochodzi z połowy lat 70-tych, jest więc moją równolatką. W ogóle była w serwisie, bo na wkładce antymagnetycznej wydrapane są gmerki. Po 15 latach chodu odmówiła posłuszeństwa i chyba nie naprawiana poszła do szuflady.
Długo nie mogłem jej znaleźć. Namierzyłem ją przypadkiem, schowaną w pufie, razem z jakimiś szpargałami. Jest zarośnięta brudem, na tarczy i złoconej kopercie pojawiły się zielone wykwity grynszpanu w miejscu przetarć. Poza tym szkło i koperta są jeszcze całkiem dobre, czego nie można powiedzieć o mechanizmie. Fabryka miała mocną specjalizację w zegarkach damskich, ale posiadały one swoje słabe strony, takie jak brak zabezpieczenia antywstrząsowego. Uszkodzona jest oś koła balansowego, nie wiem, czy zwyczajnie zużyta czy też złamana np. przy upadku (mówiło się, że zegarek „się wstrząsnął”). Kupiłem dawcę narządów i mobilizuję się do naprawy.
Niedługo będzie dziesiąta rocznica śmierci babci. To już 10 lat, jak siadam na jej łóżku i opowiadam, co tam u nas. Przez całe życie dawała mi taką dobroć i miłość, jakiej chyba nigdy od nikogo nie doświadczyłem. Nawet kiedy już jej tutaj nie było, a mi w życiu trafił się bardzo trudny czas, słyszałem w głowie jej słowa wsparcia i czułem wiarę we mnie.
To już chyba wiem, co będzie dłubane w najbliższe długie, jesienne wieczory…Byłoby miło mieć po niej taką pamiątkę.
Na zdjęciach jest obleśny wygląd przed jakimkolwiek ogarnięciem, porównanie wielkości do „Amfibii”, czyli jednego z większych ruskich, i po otwarciu koperty widok mechanizmu 1600 w wersji eksportowej. Mam nadzieję wkrótce zamieścić również fotkę po uruchomieniu.




Zaloguj się aby komentować
Szlak The Great Glen Way (Z Inverness do Fort William w Szkocji)
Jeśli kojarzycie to rok temu przeszedłem szlak wzdłuż Muru Hadriana w Anglii o długości ponad 130 kilometrów, a w tym roku wspólnie z tym samym kolegą postanowiliśmy spróbować sił w Szkocji. Wyzwanie było trochę prostsze, gdyż sam dystans był o wiele krótszy. Pierwotnie podzieliliśmy przejście na 4 dni, żeby odcinki były w miarę krótkie, ale z powodów logistycznych zdecydowaliśmy się połączyć dwa pierwsze odcinki w jeden i dzień dłużej zostać w Inverness zwiedzając bardziej okolicę.
Ostatecznie podzieliliśmy szlak na 3 dni na następujące dystanse:
Pierwszy dzień to największa wyrypa przejście z Inverness do Drumnadrochit o łącznej długości 34 kilometrów. Google Maps twierdziło, że będzie to około 30 km, a aplikacja All Trails jakieś 27 km. Najwyższy punkt na trasie miał ponad 300 metrów, a sam szlak był bardzo przyjemny i widokowy.
Dzień drugi to przejście z Drumnadrochit do Invermoriston. Dystans 24 km był tożsamy z odległością w innych miejscach, ale byliśmy trochę zmęczeni po pierwszym dniu. Sam szlak też miał najwyższe przewyższenie o wysokości nieco ponad 300 metrów, ale najbardziej w kość dało ostatnie zejście do Invermoriston.
Dzień trzeci to przejście z Invermoriston do Fort Augustus i był to najkrótszy odcinek o długości zaledwie około 11 km. Planowaliśmy iść górnym fragmentem, ale okazało się, że z powodu leśnych prac jest on zamkniętym, więc przejście miało miejsce bardzo prostą ścieżką bez większych podejść.
Na końcu dotarliśmy do Fort Augustus, które jest położone w południowej części jeziora Loch Ness. Miasteczko jest niewielkie, ale położone jest nad Kanałem Kaledońskim i znajduje się w nim 6 śluz, podobnie jak ma to miejsce w Fort Wiliam.
Sam szlak ma 125 km, a my pokonaliśmy nieco ponad połowę.
#antekpodrozuje #podroze #podrozujzhejto #turystyka #wakacje #wielkabrytania #szkocja #inverness #ciekawostki #zainteresowania
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej





Wywołuję obserwujących i zainteresowanych:
@IceXXX @mrololl @Kolej_na_drony @jordan @lluke @Ralfralf @Gruby @robaczek @Anabel2023 @SzaloneWalizki @mateoaka @Wobiektywie @Rudeiczarne @places2visit.pl @lukasz-piernikarczyk @Grubas @polaczkropki @Atarax @Dzikie_oregano @Boltzman @kbk @Lemmy @schweppess @4Sfor @dybtas @DOgi @dasistfubar @Nirvash @Geratius @Kruczek555 @Sofie @gaga262 @Patalizator @mikeku @SuperSzturmowiec @gingerowl @Parowkowy_Skrytozerca @Venfi @Roci @krzysztof-k-d @Duvel @Misiasio @Lime @kejdzu @Sorokawojcie.ch @Atexor @Huxley @Warus @Damdzior @_wojti @bbwieli17 @shack_my_kak @cyberpunkowy_neuromantyk @tyci_koks @Wlacza @3cik @alaMAkota @Roche @Barabarabasz7312 @e5aar @zuchtomek @Lawyerish @razALgul @Lurker69 @konto_na_wykop_pl @anervis @Ewcias @koniecswiata @Dzban3Waza @Minotaur_Kebabowy @AndrzejZupa @wozny87 @cejaczek @Icon_of_sin @SzwarcenegerKibordu @Jarosuaf @ddhadq @Farmer111 @Villdeo @Pawelvk @Maciej_Amadeusz @mahoney @Odczuwam_Dysonans @Buendia @stimmhorn @ataxbras @m-q @Bukuria @Tino @meinigel @bagela @suseu @ovoc @rakokuc @Koloalu @Bjordhallen @bielak1212 @Cybulion @Kulfi_89 @lucabianco @Berdonzi @Taxidriver @szymek @nazwa_uzytkownika @Siejek @Tyglys @cyber_biker @epsilon_eridani @teetx @Rudolf @BND @oromek @Wojciechpy @HerrJacuch @Chunx @galencjusz @Arxr @ismenka @adamec @travel_learn_wine @bzyk260 @Pouek
@antekwpodrozy Piękna trasa! Byliście w październiku? Ja we wrześniu skończyłem rozpoczęty w zeszłym roku Cape Wrath Trail - tym razem ~220 km ze Strathcarron do Cape Wrath. Biorąc pod uwagę przejście West Highland Way na przełomie 2016/17 mam już w nogach pamrawie 500 km z Glasgow do Cape Wrath :)
Niestety we wrześniu midges wciąż w pełnym rozkwicie, ale za to szczęście do pogody miałem niesamowite, na 8 dni tylko drugiego lało całe popołudnie, trzeciego kilka przelotnych opadów, poza tym prawie cały czas bezchmurnie! :)
Zaloguj się aby komentować
Przymrozek znaczny zapowiadają więc trzeba zabezpieczyć towar. Uzbierało mi się trochę tego selera naciowego. Teraz posegregować umyć i zamrozić by mieć zapas do zup.
Pomyśleć że cztery złote na wiosnę mnie siewki kosztowały.
#gotowanie #ogrodnictwo #zainteresowania #gotujzhejto


Zaloguj się aby komentować
#domowepiwo #zainteresowania
Pierwszy w życiu cydr już sobie pyrka od tygodnia, dobrze pójdzie to za tydzień będę butelkował.
Zostawię 5 litrów i dodam trochę chmielu na 3dni zobaczymy co z tego wyjdzie.
Zaloguj się aby komentować
Już niedługo zbiór kawy jeszcze może tydzień zaczekam.
#ciekawostki #zainteresowania #gownowpis #chwalesie #rosliny

Ty narkomanie jeden
Czekam na recenzję.
Jak to odmiana?
Zaloguj się aby komentować
Miał być wpis po sześciu tygodniach a tu minęło już ponad osiem. Pragnę poinformować że ukorzenianie na obecną chwilę jest sukcesem bo się pojawiły korzonki. Pobrałem też po poprzednim wpisie gałązkę z innej cytryny i też spróbowałem ukorzeniania które też na obecną chwilę rokuje dobrze.
https://www.hejto.pl/wpis/w-pracy-koledzy-maja-owocujaca-cytryne-a-ja-mialem-cytryne-z-pestek-poszedlem-do
#ogrodnictwo #ciekawostki #rosliny #zainteresowania #chwalesie #gownowpis





Zaloguj się aby komentować
Mój ogródek wzbogacił się o kolejne wspaniałe rośliny. Tym razem padło na rożne historyczne które mają intensywny zapach i są dobre na marmolady z płatków róży. Przyznaję był to zakup impulsowy nie do końca przemyślny ale niech już cieszy oko i nos.
Odmiany jakie zakupiłem to:
Rose de Resht
Isaac pererie
Tuscany Superb
Wołam @UmytaPacha
#ogrodnictwo #zainteresowania #chwalesie #gownowpis #rosliny




Zaloguj się aby komentować
Wyciekł screen z nowego Medal of honor. Wygląda na to że Pan Wołoszański będzie narratorem w polskiej wersji językowej.
#heheszki #humorobrazkowy #gry #zainteresowania

Zaloguj się aby komentować

Majorka, hiszpańska wyspa na Morzu Śródziemnym, oferuje wiele rajskich zatok z lazurową wodą. To też piękne górskie miasta jak Soller, Fornalutx czy Valldemossa, w której przebywał Fryderyk Chopin. Malownicza droga Ma10 prowadzi na widokowy przylądek Formentor, a Palma i Alcudia mają wspaniałe...