#tworczoscwlasna

44
4528

emocja to nie ból


Co by było gdyby ktoś wraz z pierwszym prototypowym monitorem wpisał do niego mały program modulujący barwy, a program ten przechodził na kolejne generacje zostając z nami do dnia dzisiejszego zmieniając odbiór wszystkiego co się na nim pojawia?

Po tym czasie stał się on czymś oczywistym, czymś o czym nikt nikomu nie powiedział.


Siła która przychodzi wraz z bodźcem,

lub która jest reakcją na inną siłę wewnątrz lub na zewnątrz.

Nie przychodzi wraz z bólem. (oczywiście raczej)


Nie mówię że nic nie boli, albo że ból w ogóle jest fałszywy, nie chcę zaklinać rzeczywistości.

Piję do faktu iż większość naszego rozumienia emocji, stanów samopoczucia, odczuwania bodźców (śpiewu ptaków, przejazdu aut, kolorów itd) jest zanieczyszczona błędem poznawczym iż większość z tego musi jakoś boleć, musi być ciężkie i stosunkowo okrutną ręką kształtować nasze ja swoim istnieniem.


A to nie tak

Niechęć, opór do zmian którą niesie bodziec powoduje iż walka która następuje wywołuje meta mierzenie sobie przyrodzenia i przepychanie się na zasadzie "kto silniejszy", przy tym wyjaławiając całą okolicę naszych ciał energetycznych (psychiki, na niższych/głębszych warstwach).

Nieoczyszczona niechęć do wszelkiego stworzenia idąca od małego niczym latorośl wojny i krwawego bożka wcina się udając słuszne i zbawienne narzędzie oporu - zachowania siebie, w każdy akt kontaktu z obcym, ze zmianą.

Wywołując ból psychiczny, który odbija się: na ciele (zmęczenie, choroby skóry, stawów, słabość mięśni, niewydolne narządy) w psychice jako zwyczajna niechęć, brak siły, prokrastynacja, anhedonia; emocjonalny jako boląca gęsta pustka lub duchowy, jako byt siedzący na nas, jako ktoś kto sie pod nas podszywa próbując nas kontrolować.


A ten ból, ten typ "ja", już nie jest nam potrzebny

A na pewno, nie w takiej wersji


#glosotchlani #filozofia #filozofiadlajanuszy #psychologia #tworczoscwlasna #stoicyzm

Pytanie, jak nauczyć się czuć; być w eterycznej fali bodźca bez zatracania siebie? Bez dominowania źródła czy walczenia z siłą bodźca?

Jak się pogodzić z głębinami?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj o czasie - lub nie, bo piszę ten tekst o 17:30, licząc, że będę pamiętał - przychodzi rymowanie.


Temat: NADZIEJA

Rymy: rozstaju, serce, wielce, aju


Z urwanym słowem, bo jestem ciekawy, na co wpadniecie dodając swoje literki na początku.

A jednak o czasie, wcześniej, bo i tak nic się nie zmieni. Zapraszam.

--------

#zafirewallem #tworczoscwlasna #naczteryrymy ale ładny kwiatuszek wyszedł z niczego, aż dodam #dziwenrysuje xD

c97c5137-293d-4f3b-8583-f3477905b0a3

Życie bezceremonialnie wypluło mnie na rozstaju,

W prawo - cicho szepcze rozum, w lewo! - krzyczy serce.

W cieniu mych pomyłek zagubiony jestem wielce,

Czy kierunek, który wybiorę, szlakiem jest do raju?

Stanął ruski sołdat na ukraińskich dróg rozstaju

szturmuj dalej, podpowiada jego czarne serce

wielka mateczka rasija zadowolona będzie wielce

na to ten odbezpieczył granat, wybrał drogę do raju

Zaloguj się aby komentować

Cześć Hejto!


Po długiej i intensywnej półrocznej pracy dzielę się z Wami moim debiutanckim albumem „Breath and Fire”. To osobista, emocjonalna podróż przez dźwięki i stany ducha, które trudno wyrazić słowami. Połączyłem elektroniczne pejzaże z surową szczerością – bez kalkulacji, bez komercyjnych schematów. Wspominałem już o tym kilka dni temu, wracam z większą liczbą szczegółów.


Przede wszystkim ustalona jest już data premiery: 4 lipca 2025.


Na płycie znajdzie się 10 utworów:

Breath and Fire / Oddech i ogień - spokojny początek, który przeradza się w ogień dźwięków

Come With Me / Chodź ze mną - powrót do muzycznych korzeni

Going Forward / Idę przed siebie - energetyczny kawałek o nieustannym ruchu

Mysterious Dream / Tajemniczy sen - z nutą niepokoju

One Day at a Time / Jeden dzień naraz - spokojne przypomnienie, by żyć tu i teraz

Endless Road / Droga bez końca - dedykowany mojej żonie

Electric Heartbeat / Elektryczne tętno - dynamiczna opowieść z perkusyjnym solo

No Time to Lose / Nie ma czasu do stracenia - intensywny impuls do działania

Escape from a Winterland / Ucieczka z zimowej krainy - metafora wyjścia z emocjonalnego chłodu

Outsider / Autsajder - osobista refleksja o tworzeniu „innej” muzyki


Płytę będzie można zakupić w formie CD, a także w formie winyla. W przypadku CD dostępność nieograniczona, w przypadku winyla - na specjalne zamówienie. Na start wziąłem tylko kilka sztuk dla osób, które wyraziły zainteresowanie. Dam znać kiedy uruchomię przedsprzedaż, ale jeśli jesteś chętny/a - dawaj znać w komentarzu lub na PW!


Winyl: 200zł, CD: 30zł + wysyłka paczkomatem.


Posłuchaj mojej muzyki na www.nootmusic.com


A tu możesz się zapisać na premierę, tak aby jej nie przegapić: https://push.fm/ps/breath-and-fire


Z góry dziękuję za każde wsparcie – komentarz, piorun, albo subskrypcję mojego kanału. Jeśli znajdziesz w tych dźwiękach cząstkę siebie – to będzie dla mnie największa nagroda. Nie mogę się już doczekać by podzielić się z Wami całością. Na pewno będzie jakieś rozdajo z tej okazji.


#muzyka #tworczoscwlasna #muzykaelektroniczna #synthwave #nootmusic #chwalesie

4f751952-0f10-41cb-8048-240c0258b9d2
NooT userbar

Zaloguj się aby komentować

Powoli robi się żenująco, ale szkoda mi wyrzucać, skoro już wpadło w głowę.


Łubu dubu, łubu dubu

Niech nam żyje

Moderacja naszego klubu


Troll-paskud pod koniec maja

Przyszedł w syf Hejto przystrajać

Odszedł przedwcześnie

I krzyknął boleśnie

Gdy Owcen go skrócił o jaja


#zafirewallem #tworczoscwlasna #limeryk

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Coś mi się dobrze układa, to lecimy -#limeryk z dedykacją dla @splash545 Opisane zdarzenie jest zmyślone, ale wierzę, że mogło zaistnieć.


Nie mogąc odkręcić słoika

Poczuł, jak spokój mu znika

Wkurw chwycił jak nie wiem

Lecz strzepnął go z siebie

I po tym poznasz stoika


#tworczoscwlasna #zafirewallem



#limeryk

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Za nami już prawie połowa czasu w tej edycji, a w konkursie #nasonety posucha - może i mamy cztery sonety, ale tylko jeden na zadany temat.


Poniższą rymowankę kieruję do tych, którzy jeszcze nie zebrali się, z dowolnych powodów. Trochę kieruję ją też do siebie, bo zwykle sam odkładam układanie na później, a potem nagle niespodziewanie mija miesiąc.


**O uniknięciu upadku obyczajów **


Czy w pracy na przerwie, czy w porze na kupę

Czy na parkingu czekajac na żonę

Lub męża, do niebios wznieś oczy zmęczone

I rozwiąż myśli związane na supeł


Na plaży przy słońcu co mocno tak praży

W hamaku, na łące, w jeziorze, na rzece

Idee zbierz męskie, idee kobiece

Niech znajdzie się rym, niech umysł rozjarzy


W kawiarni pustawo, kurz tkwi nie zebrany

Zniknęły pomysły od bogów wiedzione

Łąk natchnień zsychają pożółkłe już łany


Wzgardź laurem, nagrodą, tysiącem wzgardź monet

Czuj się do wdzięcznej tej misji wybrany

Rusz dupsko leniwe i napisz ten sonet!


#zafirewallem #tworczoscwlasna

Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek podoba mnie się jak ktoś inny zagania innych do sonetowania. W dodatku w tej edycji to ja jestem tym pilnym soneciarzem, bo ostatnio to u mnie różnie z tym bywało.

Zaloguj się aby komentować

Mam wierszy trochę i trochę i właśnie trafiłem na taki, co opisuje mój unikowy styl więzi.


Szuka miłości to moje pokolenie

I wszyscy znajomi

I nie mogą znaleźć

Gonią wciąż wszędzie, gonią tak szalenie

I wieczne zdziwienie

Gdy się znajdzie jakieś 

Znaczy jakaś lub jakiś. 

I ja też szukam

Potem zaprzeczam

Sam się już gubię, co prawdą, nie wiem 

Po dłuższym spacerze

Stwierdziłem w zasadzie

Nie potrzebuję nowych miłości

A starych zapomnienie


#zafirewallem #tworczoscwlasna

Za oknem Księżyca przybywa - a u mnie na warsztacie, pomiędzy zamówieniami na skrzynkowe różności, przybywa i księżyców, i sówek


Poniżej fragment wieczka skrzynki-książki jeszcze przed nałożeniem detali wypukłych. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, około weekendu całość będzie już w pełni ozdobiona i gotowa do sesji zdjęciowej - ale póki co, muszę pomedytować, jaki wzór narożników będzie tu najlepiej pasował


Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart


#rekodzielo #handmade #diy #tworczoscwlasna #hobby #sowy #ksiezyc #magia

971008a6-ef81-42ed-9ded-015d68b36795

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Strasznie mnie to rusza, trochę irytuje

Że to zawsze z nadejściem właśnie snu pory

Mam taką ochotę edytować swe wiersze

A wstaję rano, więc to nie pora na bazgroły


Mam plan ambitny, by w pracy w czasie wolnym

Odpalić swe pliki i uruchomić wenę

Lecz ledwie rzucę okiem i się odechciewa

Wyzbywam się ambicji, a nabywam tremę


Zostaje mi łapać wieczorne spazmy tegoż

Humanisty w ciele człowieka zaklętego

Łapać i próbować wyspać się mimo wszystko


Łapać i mieć nadzieję, że będzie kiedyś blisko

Że rankiem przyjdzie wieczór i jetlag mnie złapie

Uchwycę, co nieuchwytne i przeleję to na papier


#tworczoscwlasna #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien wiewiórka próżna co zaczęła pozować, chciała się fejmu napić i co? Kurła lis skorzystał z jej pychy i parcia na szkło. Daje do myślenia

Zaloguj się aby komentować

Ale mnie wkurza jak w niektórych sklepach niektóre produkty typu pakowane fabrycznie parówki czy sery nie mogą stać w normalnej ladzie samoobsługowej tylko trzeba stać w kolejce na mięsnym żeby kobita mogła zza szyby wyjąć i podać. Oczywiście prośba typu "czy mogłaby Pani podać mi tylko paczkę..." zaraz wiąże się z gromiącym wzrokiem i komentarzami emerytów wybierających godzinami wędlinę życia. Szkoda, że nie ma tego problemu z browarem, bo chłodnie samoobslugowe zasrane od podłogi po sufit. A mogliby zamienić to rolami i odstać swoje po pysznego Kustosza czy Harnasia a Pani Jadzia mówiłaby:

-Może spróbuje Pan pysznego Sterna 9% na promocji mamy.

A klient na to: "

-Pani Jadziu a te żuberki to świeże?

- No pewnie panie Stasiu, wczoraj z hurtowni przyjechały!

- To ja poproszę cztery sztuki

- Kurcze wyciagneło mi się osiem moze byc?

- No dobrze jakoś dam radę, dziś szwagier przyjeżdża to się nie zmarnuje

A Ty spokojnie idzesz do lady i ładujesz sobie gouda, krakowska, podwawelska i te wielkosolne Berlinki czy inne mięso odzzielone mechanicznie z kurcząt spokojnie śmigasz do kasy- oni niech tam sobie piwo życia wybierają i do wieczora...


#heheszki #zalesie #takaprawda #alkoholizm

#piwo i trochę chyba #pasta ale #tworczoscwlasna

W leklerku sery leżą sobie w takiej chłodziarce popakowane w papier. Różne rodzaje i wagi.. Podchodzidz, bierzesz i idziesz po winko

@adam_photolive ehhh.... problemy miastowych ludzi z pierwszego świata

W mojej biedronce nie ma żadnej lady, paróweczki leżą grzecznie w lodówce, co najwyżej można ponarzekać na bułki, w których ktoś brudną łapą grzebał żeby znaleźć tę jedną jedyną najlepiej rozmrożoną.

Zaloguj się aby komentować

Ściągnąłem FL Studio, żeby spróbować zrobić remix na walkę z bossem do #wirsprawiedliwosci (wyszło jak można było się spodziewać tak se bo nie mam pojęcia co robię), a potem się jeszcze pobawiłem o tako i machnąłem na szybko takiej wątpliwej jakości utwór, endżoj https://youtu.be/TipLyZRddww #tworczoscwlasna #amatorskamuzyka #beztalencie

@MrGerwant jesli to gra o nosaczu-januszu, to rozwazylbym zmiane instrumentu na akordeon lub organki casio na styl braci figo fagot. Fortepian brzmi zbyt dostojnie, co widac po wzroku pana z filmiku ktory zapodales.

Zaloguj się aby komentować

Na ochłodę i wyregulowanie ciśnienia po ostatnich dniach, proszę się rozkoszować 4500letnim kręgiem kamiennym w pobliżu Keswick w #lakedistrict #uk

Trochę mnie nie było, ale dziś udało się polatać. #drony #tworczoscwlasna

c859f1af-6448-44ce-9d22-f8c617747db9

Zaloguj się aby komentować

Zdradzam się


Choć naturę mam milczka, może cichacza?

To kiedy myśli mnie cisną z siłą zwieracza,

Na mej fasadzie rysuje się pęknięcie -

Stoickich praktyk chwilowe tąpnięcie.

Z subtelnością cichacza

Popuściłaś swojego ustnego zwieracza

Twoje słowa były niczym relacyjne pęknięcie

A koniec naszej przyjaźni głośne jak ziemskie tąpnięcie.

Nadeszło to nagle, zupełnie z cichacza,

Zawleczka wypadła z gniazda zwieracza.

Błysk w oczach, brak dechu i w sercu pęknięcie.

Z planów na przyszłość wybiło tąpnięcie.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Chociaż ja już się dzisiaj z Państwem witałem słowami Wojciecha Młynarskiego, to postanowiłem, że przywitam się raz jeszcze - tym razem słowami własnymi. Straszne jest to, jak słowo traci dzisiaj na wartości. Straszne, jak łatwo i bezmyślnie tymi słowami szastamy. A jeszcze straszniejsze, jak mało kto już za te "szastnięte" słowa bierze odpowiedzialność.

A słowa są ważne.

Bo słowa mają moc.


Babel


Jakie to dziwne, że w globalizacji,

Czasie - w historii bezprecedensowym,

W zalewie środków do komunikacji,

O porozumieniu nie może być mowy.


Słyszymy innych - lecz słuchać nie chcemy,

“Jedyne słuszne” oglądamy stacje,

Czytamy słowa - zdań nie rozumiemy,

Apodyktycznie wieścimy swe racje.


I ciągle tylko warczymy, fukamy,

Językiem tniemy jak ostrzami szabel,

Za grosz szacunku do siebie nie mamy,

Z antagonizmów nową wznieśliśmy Babel…


#zafirewallem #endorfiki #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować

Miało być 9 utworów na płycie, a będzie... 10


Dzisiaj rano dostałem ogromnego natchnienia i w ciągu 3 godzin od zera zrobiłem krótki, 2 minutowy utwór, który wypełni drugą część płyty i będzie (bardzo) szybkim przerywnikiem. Jak kończyć, to z przytupem, a tego typu utwór się przyda na tej płycie i dopełni jej wszechstronne brzmienie.


Korzystając z ciszy wyborczej, to dobry moment aby oficjalnie pochwalić się Wam okładką i tytułem. Dajcie znać co sądzicie - wiem, że nie jestem najpiękniejszy na świecie, ale to kolejna moja inspiracja Markiem Bilińskim.


Nie ogłaszam jeszcze daty premiery. Finalizuję mastering - w ciągu tylko ostatniego tygodnia wprowadziłem kilkadziesiąt zmian w utworach, tak by brzmiały spójniej i bardziej profesjonalnie. Wiem, że mogę tak w nieskończoność... ale jestem bliski osiągnięcia efektu, który uznam za wystarczający by pchnąć sprawę dalej. Doszedłem do wniosku że nie będę gonić żeby na siłę wydać ten album jeszcze w czerwcu i prawdopodobnie będzie to początek lipca.


To by było chyba na tyle. W ogóle - chciałbym Was bardzo zachęcić do zadawania pytań o to jak powstawał ten album, o produkcję muzyki w ogóle. Chętnie na wszystkie odpowiem, jeśli tylko Was to ciekawi.


Dobrego popołudnia!


#tworzeniemuzyki #produkcjamuzyki #tworczoscwlasna #nootmusic

b6ed3132-6206-4604-b55e-35e8fcb958e7
NooT userbar

Zaloguj się aby komentować

Wyżalę Wam się, bo nie wiem w sumie komu mógłbym innemu, żeby mnie za wariata nie wziął xD Hejto to jednak publika cierpliwa. Nie wiem gdzie zacząć więc wybiegnę nieco wstecz, ale obiecuję że przejdę zaraz do konkretów!

Jakiś czas temu zaczęła mi doskwierać suchość oczu, taka bardzo uporczywa. Wiem, że przy pracy przed kompem to dosyć znany objaw, więc po prostu zacząłem sie zaopatrzyć w krople do oczu, ale one niestety pomagały na krótko, a ja konsumowałem ich takie ilości, że pani w aptece zaczęła mnie traktować jak ćpuna. Zrobiłem coś, co facet po trzydziestce robi raczej niechętnie - odwiedziłem lekarza xD co się okazało, to że mało mrugam. *Bardzo* mało. Praktycznie wcale, czego nie byłem w sumie świadomy. Lekarz powiedział, że obserwował mnie z ciekawości całą wizytę i mrugnąłem... ZERO razy xd "nic dziwnego że pana oczy świerzbią" stwierdził.

I tak zaczęła się moja udręka, czyli szukanie “dlaczego tak mam”. Jeśli oglądaliście Doktora House'a, który dostaje jakiś nietypowy przypadek i poświęca cały swój czas i energię na wyjaśnienie go, to pewnie rozumiecie irytację związana z każdym kontaktem z NFZ. "Nie mruga pan? To proszę zacząć. 200zł proszę". Zacząłem Googlować czy jest więcej takich osób jak ja, ale oczywiście google jak to google - diagnoza to rak albo autyzm. Albo oba. I pewnie bym tak sobie żył podłączony do kropli do oczu niby do kroplówki gdyby nie jedna poszlaka, mianowicie, rozmawiając przez telefon z moją mamą wyżaliłem się, co mi dolega, na co usłyszałem krótki okrzyk szoku okraszony wspomnieniem "tak jak babka" i nagle zabłysło. No przecież! Za dzieciaka słyszałem jak dziadek po pijaku mówił, że moja prababka nigdy nie mrugała tylko patrzyła rybim ryjem przypominając karpia na wigilię. Zapomniałem o tym całkiem, bo mówił też że była przeklęta, i że czarowała, albo że czciła potwora z morza xD i w ogóle dużo rzeczy mówił. W sumie jak tak pomyślę to cała rodzina z tamtej strony była raczej śmieszna xD mówiąc "z tamtej strony" mam na myśli moje tereny rodzinne, czyli zabitą dechami dziurę Arkamowice na przeklętym Podlasiu. Uciekłem stamtąd jak tylko mogłem, a obecnie przy życiu została już tylko moja mama właśnie, którą to z obowiązku odwiedzam raz na parę lat. Kontakt telefoniczny oczywiście mam z nią ciągle, ale szczerze nie cierpię tego miejsca... Na anno domini 2025 wygląda jak Wilkowyje w pierwszym sezonie Rancza, więc tylko wyobraźcie sobie co tam było na przełomie tysiącleci w każdym razie, oto zdobyłem poszlakę! Podłoże genetyczne! Lekarz już wczesniej coś mi przekminiał, że neurologiczne ale tomograf nic nie wykazał, a teraz chociaż wiem skąd się wzięło. Plus całej sytuacji jest taki, że prababka dożyła absurdalnie leciwego wieku, i zmarła jakoś niedługo przed moimi narodzinami, więc brakło jej 6 lat żeby żyć w 3 różnych stuleciach xD Czyli ta przypadłość to zdecydowanie nic śmiertelnego xd (o ile psychicznie mnie ta suchota gałek do grobu nie wpędzi wcześniej). Co dziwne, mama nie bardzo chciała o tym rozmawiać, i nawet solidny moim zdaniem argument kwestii zdrowotnych jej nie przekonał, ale skoro znacie już opinie mojego dziada (która dosyć precyzyjnie nakreśla opinie WSZYSTKICH w rodzinie co do niej) o prabace to chyba rozumiecie czemu. Była to bardzo barwna osoba, a we wiosce uchodziła za "wiedzącą" (TAK, w czasach gdy działały już w Polsce sieci komórkowe to w mojej wiosce ludzie wierzyli w czary, djobły, i zabobony) czy inną szeptuchę. Były pewne plusy takiego pochodzenia: nawet najgorsze patusy nigdy nie podniosły na mnie ręki bo się bały klątwy xDD Pozwoliło mi to nieco spokojniej skończyć szkołę, i uciec stamtąd bez traumy. Domyślacie się pewnie jaką decyzję podjąłem: czym prędzej udać się na miejsce i przejrzeć wszystkie możliwe papiery w poszukiwaniu jakiś zapisków co do objawów, lub (płonne nadzieje) czegokolwiek co na przypadłość babce pomagało. Może być cokolwiek, od zmiany nawyków żywieniowych po smarowidło z babki lancetowatej i kozich bobków. 

Po dotarciu na miejsce, miłym zaskoczeniem było, że Arkamowice wyglądały tak jak je zapamiętałem. Niemiłym - że jak to jest k⁎⁎wa możliwe żeby w 15 lat się nic nie zurbanizować XDDDD

Matka powitała mnie od progu, o ile dobrze liczę to nie widzieliśmy się na żywo 4 lata. Nagotowała zagubów, których nienawidzę, i ze łzami w oczach poczęła rozprawiać o ważkości utrzymania relacji rodzinnych, co oczywiście miało za zadanie wpakować mnie w wyrzuty sumienia i zmotywować do częstszych odwiedzin. Nie chciałem prosto z mostu ładować, że ja tu tylko po stare albumy, pamiętniki, notatki, i inne zapiski. Prababka akurat nie była piśmienna, ale może któreś kolejne pokolenie coś naskrobać. Na notatki lekarza nawet nie liczę bo po pierwsze primo skoro nowożytnia medycyna nie umie poradzić, to i antycznej bym nie posądzał o remedium, a po drugie prababka jako lokalny szaman raczej z takich usług nie korzystała. I tak żeby nie sprawić matce przykrości odstawiłem moje badania na dzień drugi, mimo że wewnętrznie aż mnie szarpało żeby poszperać.

Niestety, mój “risercz” nie przyniósł zbyt dobrych skutków, i mimo przewertowania tony makulatury nie znalazłem nic chociażby szczątkowo przydatnego. Byłem na to po części przygotowany, wszak dom w którym się znajdowaliśmy był postawiony dopiero w latach 80, i to przez mojego ojca. Prababka i jej córka (a moja babka) do końca swych dni mieszkały w starej chacie, która już wtedy znajdowała się na totalnym odludziu, a teraz to chyba będzie gdzieś w środku obrośniętej puszczy. Powiem szczerze: cudem byłoby gdyby coś tam jeszcze nie zgniło, ale no muszę spróbować. Matka odradzała mi ten pomysł z niemal paniczną trwogą. Dla niej jestem już "miastowy" i taka wycieczka w głąb starego lasu to niechybna śmierć poprzez zjedzenie zatrutych jagód, i to jeszcze zanim dom zniknie mi z oczu. Myślałem, że z tego względu pójdzie ze mną, ale dość zdecydowanie odmówiła. Posiłkując się notatkami taty oraz szczątkowymi wspomnieniami moich wizyt tam, rozpocząłem podróż. Powiedzieć że było ciężko to jak nic nie powiedzieć. To była istna dżungla! Przedarcie się na miejsce zajęło mi 4 godziny! Dobrze, że ruszyłem skoro świt, bo wracałbym chyba po zmroku. Ludzki umysł to śmieszna rzecz, bo o ile przed ruszeniem przysiągłbym że drogę co najwyżej ledwie kojarzę, tak w trakcie wędrówki wiedziałem doskonale w każdym momencie którędy mam iść. Gdy trafiłem na dom to zaskoczył mnie jego stan. Owszem, był przerośnięty jakimiś bluszczami, ale generalnie wyglądał całkiem… znośnie. Nie zrozumcie mnie źle, na bookingu nie miałby raczej brania (no chyba że jakichś LARPowców) ale nie był tak CAŁKIEM rozwalony. Napawało mnie to lekkim optymizmem. Gdy popchnąłem ciężkie drzwi wejściowe, ich zawiasy urwały się i wrota runęły na podłogę generując tyle hałasu że aż się wzdrygnąłem. Wnętrze przejmowało wilgotnym chłodem i zmurszałym zapachem stęchlizny. Chyba rezydowali tu wandale bo ściany popisane były bordowymi bzdurami wyglądającymi jak szalony język, pełen apostrofów i sylab nie-do-wymówienia, przynajmniej dla mnie. Do tego jakieś rysunki przedstawiające... Chyba ryby? Jakby piranie. Albo coś podobnego. Niestety próżno było szukać książek, bo nawet jak coś znalazłem to rozlatywało się w rękach. Co totalnie mnie zaskoczyło, to że zasłonki były w dobrym stanie. Nie wiem z czego były szyte ale nie rozpadły mnie mimo wilgoci, stęchlizny, i czasu. Dostrzegłem, że jest na nich wyszyty taki sam wzór groteskowej ryby jak na ścianach, ale nie bardzo miało to sens. Jeśliby za wzór odpowiadała babka, to dlaczego popisała ściany i skąd znała litery? Jeśli za napisy odpowiadali wandale to dzierganie firanek nie brzmi jak hobby dla nich. W końcu brzytwą ockhama dotarło do mnie, że pewnie spostrzegli odrażający wzór na firankach, i że był na tyle niepokojący że wpasował w ich gusta, przerysowali go farbą na ściany. Nieco uspokojony racjonalnym wyjaśnieniem wyszedłem z domu tylnymi drzwiami. Zmroziło mnie od stóp do głowy gdy na zarośniętej polanie zobaczyłem grób. Nie spodziewałem się go tutaj. Co prawda nie wiedziałem gdzie pochowano prababkę, ale zakładałem że pewnie na cmentarzysku przy cerkwi. Czyżby jej działalność okultystyczna stanęła na drodze do takiego pochówku? Ostrożnie podszedłem obejrzeć znalezisko. Pierwszym co mnie zaskoczyło, było że grób jak i jego okolica były bardzo zadbane, a już na pewno całkiem odchwaszczone. Ziemia była tak goła, że mama chyba potraktowała ją roundupem, ale skoro dba o niego to naprawdę nie mogła tu przyjść dzisiaj ze mną? I jak w ogóle się tu dostaje, nie wierzę że 4 godziny spacerem. Co zaniepokoiło mnie nieskończenie bardziej, to gdy spostrzegłem że grób miał na kamieniu wyryte nieprzyjemne dla oka ikony, a mówiąc precyzyjniej, miał to samo ohydne okropieństwo co firanki i ściana. Tutaj jednak wyraźnie widać było ząb czasu, i straszna paszcza ewidentnie widziała wiele dziesięcioleci. Grób pozbawiony był znaku krzyża, ale jeśli ten był z drewna to nie miał prawa zachować się po dziś dzień. Zmęczony wróciłem do domu, chociaż o dziwo w tą stronę szło mi o wiele gorzej, jakbym nagle zatracił cały ten zmysł, który do ruin niemalże mnie prowadzi. Dotarłem na miejsce 7 minut po wpół do dziesiątej, gdy akurat zrobiło się całkiem ciemno. Matce ulżyło na mój widok rozchmurzyła się też znacznie. Nie rozmawialiśmy o mojej przygodzie, dopóki przy kolacji nie poruszyłem wątku który mnie ciekawił:

- Grób babki przyprawia mnie o dreszcze. Jak utrzymujesz go tak zadbanego w środku puszczy?

Mama odwróciła się od zlewu bardzo powoli. Ręce miała mokre, ale nie sięgnęła po ręcznik.

Jej odpowiedź zjeżyła mi włosy na głowie i nadal niechętnie wracam do niej wspomnieniami.

– O czym Ty mówisz? Jaki grób? Babka zaginęła na morzu i nigdy jej nie pochowano.

...a ja przecież dotykałem nagrobka. Kamień był ciepły od słońca.

Chcąc pokazać mamie gdzie dokładnie znalazłem nagrobek (bo ona upierała się że na pewno pobłądziłem) sięgnąłem do albumu który wczorajszego dnia przewertowałem na wylot. Zanim trafiłem na zdjęcie podwórka, o które mi chodziło, znalazłem fotografię której istnienia wcześniej nie byłem świadom. Prababka stała tam, jakby utkwiła w czasie, a jej oczy – zbyt duże, zbyt puste, niemal rybie – zdawały się śledzić mnie zza szklanej tafli. Nie wiem czy bardziej zmierziła mnie jej przerażająca groteskowo rybia aparycja, czy może niepowetowane podobieństwo do mnie samego które momentalnie uchwyciłem, i którego nigdy się nie wyzbędę. A może fakt, że jej twarz jednoznacznie odpowiedziała mi na pytanie co było inspiracją do owego monstrualnego symbolu rybiej paszczy, który śnić mi się będzie po nocach.


#creepypasta #tworczoscwlasna #opowiadanie

Stary, udało ci się utrzymać moją uwagę na przeczytanie całego tekstu (parę zdań pominąłem, ale to u mnie normalne).

Gratulejszyn i fajny klimat!

@enkamayo tak czułem, że rozpoczęcie jak typowy post na forum może zagwarantować fajne wciągnięcie się

no, a przynajmniej miałem taką nadzieję xD

@Barcol bardzo ciekawe, ale klimat rozbija babka umierającą na morzu - gdzie Podlasie a gdzie morze? Poza tym reszta wiarygodna. Następnym razem zrób bardziej prawdopodobne, że na przykład wkurzyła szatana i wataha wilków ja zjadła, bo to morze... Eh

@Xianth @enkamayo hehe to miało nawiązywać do Dagona i sugerować że nie zmarła tylko zeszła pod wodę (Widmo nad Insmouth) ale źle poprowadziłem ten wątek i brzmi całkiem z dupy. Już lepiej jakbym zostawił samo "zaginęła" bez tego "na morzu". No trudno xD 3-

Zaloguj się aby komentować