Śniło mi się dzisiaj coś co już kiedyś mi się śniło, tak mi się przynajmniej wydaje.
Dom rodzinny. Dzwonek do drzwi, patrzę przez Judasza jakieś 2 goście z plakietkami na szyi, otwieram "dzień dobry my z fundacji proszę tutaj mamy ulotkę" i jeden typ wyciąga nożyki do tapet i zaczyna mnie nimi chlastać a drugi napierdala gołymi pięściami... Ja podjąłem walkę bo się nie dało uciec ale wyskoczyła sąsiadka bo usłyszała krzyki i spierdolili.
Sen jak sen ale mam za⁎⁎⁎⁎ście silne przeczucie, że już kiedyś mi się to śniło
Ponad tydzień pracy nad snem. Nawyki itd. Średnia chodzenia spać chyba już przed 21:30, na pewno przed 22.
Dzisiaj na Oura ring byłby najlepszy wynik w tym tygodniu. I k⁎⁎wa założyłem pierścionek żony wczoraj na wieczór. Tyle pracy jak krew w piach.
Gdzie są moje punkty ja się pytam.
Deficyt snu byłby już pewnie poniżej moderate, bo spałem z 9h.
No nic walka trwa. Idę założyć okularki do światłoterapii (mroczna północ, nie będzie słońca do 9 przynajmniej) żeby walczyć z depresją sezonową i cisnę dalej z nawykami. Dzisiaj nie idę do pracy więc zdążę zrobić całą serię jogi. I zjem owsiankę na ładną kupę, a nie tylko kawę z olejem kokosowym.
Pracowałem gdzieś na parkingu podziemnym, kładliśmy kabelki w korytkach, było w ciul gorąco i szybko skończyła mi się woda do picia.
Żeby nie paść z pragnienia to wziąłem trochę śniegu z zewnątrz do kubka i postawiłem żeby się rozpuścił. Ale jak wiadomo śnieg to niemal woda destylowana i żeby nie odwodnić się od picia takiej to w kanciapie znalazłem sól do posypywania chodników, więc dodałem szczyptę. W ten sposób zrobiłem sobie #solnik z #kapitanbomba
Nie śpię od wielu lat. W nocy. Tak, dobrze przeczytałeś, od wielu lat. Nie śpię w nocy. Śpię kiedy mogę. Śpię kiedy mam czas. Śpię kiedy nikt i nic mnie nie niepokoi. Śpię nie proszony i śpię kiedy mam ochotę. To nie narkolepsja. To sen. Normalny. Drzemka. Większa, mniejsza, ale śpię. Mam raz na kilka lat mocniejszy sen w nocy i śpię równie mocno w dzień.
Kontynuacja wpisu. Luminette 3 pierwsze wrażenia. No więc przyszło mi to wczoraj, kurier był dość wcześnie więc miałem okazję wypróbować urządzenie jeszcze przed południem. Po 30 minutowej sesji czułem subiektywne, lekkie pobudzenie, ale nie potrafię jeszcze ocenić czy to placebo czy nie. Po południu mnie w c⁎⁎j zmuliło, co jest u mnie standardem i nie obyło się bez drzemki. Niemniej jednak, zmuliło mnie również koło 2 w nocy, co w moim przypadku było zaskakujące. Poszedłem spać i obudziłem się po 9 rano. Zgodnie z zaleceniem, mam to używać zaraz, natychmiast po przebudzeniu na trybie światła 1000 luksów przez 30 min. No i czuję rzeczywiście takie podkręcenie. Po prostu rozbudzenie i gotowość "do dnia". Jak ktoś pomyśli "co on pi⁎⁎⁎⁎li?" to ja dokładnie to samo myślę o kimś kto mówi że rano j⁎⁎⁎ie kawusie i dopiero funkcjonuje. Ja jebnę kawusie, siądę na klopa i dalej zmuła w c⁎⁎j.
Podsumowując, pierwsze wrażenia mam pozytywne, wygląda to obiecująco, daje mi nadzieję, że może jednak coś to da. Jest po prostu inaczej. Myślę, że za jakieś 2 tygodnie będę w stanie z pełnym przekonaniem ocenić czy to faktycznie na mnie działa czy hajs w błoto.
@sireplama nie mam problemu z bezsennością. Długo myślałem, że mam i jadłem różne smakołyki na receptę z apteki. Wszystkie jadłem jakie świat wymyślił i nic to nie dało. Ostatecznie trafiłem na mądrą osobę, która powiedziała mi, że to nie jest bezsenność tylko grubo opóźniona faza snu. Mój problem nie polega na tym, że nie mogę spać tylko nie mogę spać w nocy, za to mogę spać w dzień, co rozpierdala życie społeczne;P Nawet po zarwanej nocce muli mnie mega w dzień i nawet jak to przetrzymam to w nocy czuję się już git. Jak to nic nie da to kolejnym etapem leczenia jest już szpital w stolicy i jakieś tam badanie mózgu dlatego liczę, że obędzie się bez tego ;D
@TyGrySSek @PlatynowyBazant nie zapomnę ale wyszedłem śmieci wyrzucić i zacząłem się ślizgać na lodzie, spodobało mi się i ślizgałem się co raz szybciej, bo wiatr mnie pchał, była wichura i gołoledź i tak się rozpędziłem że zapierdzielalem jak ci narciarze co zapierdzielaja, bo wiatr mnie pchał, i były zaspy więc skakalem na nich w powietrze, dzieciaki się bawiły na dworze i nad jednym nawet przeleciałem, i w tle włączyła się ta muzyka w stylu tej z lat 80 z USA którą puszczali w filmach, wiesz, jak w Rocky czy co,
a ja zapierniczalem co raz szybciej, między blokami, po chodnikach, przez ulice, a wszystko po osiedlu w zwyklych butach i jeansach, w szoku że jeszcze się nie wyjebalem, w końcu wychamowalem pod blokiem, jeden z dzieciaków które bawiły się na dworze do mnie:
"Super! A teraz jeszcze raz tylko niech pan nagra telefonem!"
A ja na to "e, wiesz, za drugim razem nie wyjdzie".
"We need to go harder! faster!" Czy jakoś tak, ta muzyka rockowa 80's vibe
K⁎⁎wa, jak stary dziad. Cały tydzień ledwo dawałem radę obudzić się chwilę przed 6, to dzisiaj obudziłem się bez budzików o 6:05. Nic tylko za⁎⁎⁎ać się i zapierdolić.
@utede konsola i laptok zostały w domu, podobnie jak słuchawki, więc oglądanie odpada, a rano do tego padało. Generalnie ponoć nie da się "odsypiać", ale mój organizm tego nie wie i po po tygodniu wczesnego wstawania, jak tylko się da, pierwszej nocy śpię 9-10h i rano czuje się dużo lepiej.