#rodzicielstwo

16
1193

Na money.pl panika, bo w Polsce dzieci się nie rodzą:


https://www.money.pl/gospodarka/oskar-sobolewski/214-tysiecy-urodzen-w-pierwszych-10-miesiacach-2024-roku-w-polsce-o-ok-18-tys-mniej-niz-przed-rokiem-7107593257462496a.html


Tylko jak w naszym kraju mają rodzić się dzieci, gdy:

1. Szkoły są nieczynne w wakacje, ferie plus dodatkowo ileś dni w roku, które nie są dniami wolnymi od pracy.

2. Brakuje miejsc w przedszkolach.

3. Gdy są już miejsca w przedszkolach to i tak są problemy z dyżurami w wakacje, ferie i inne dni.


Pół biedy gdy dziecko można jeszcze podrzucić do niepracującej rodziny. Ale jak nie ma takiej możliwości?


#rodzicielstwo #dzieci #zalesie

bori userbar

Zaloguj się aby komentować

Protip dla nowych rodziców:


Gdybyście chcieli potomstwu zrobić rano psikusa pod tytułem: "ogolę mordę i zobaczę jak zareaguje gdy się obudzi", nie zapomnijcie wcześniej szczelnie zamknąć okien.




#dzieci #rodzicielstwo #ojcostwo #golenie#bekazsiebie

689f5a19-39c8-46c9-bfac-e2060b023c7d
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

A teraz pytanie, którego się nikt nie spodziewał ;)

Który z rodziców ma SteamDeck’a ?

Bo jakiś rok temu ktoś tu pisał, że zauważył korelację pomiędzy posiadaniem dzieci a steam decka.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

  • Jak byłem bardzo mały to myślałem że dzieci przynosi bocian

  • Potem myślałem że dzieci się same pojawiają 9 miesięcy po ślubie

  • Potem myślałem że dzieci się kupuje w słoikach, w sklepie z dziećmi, bo tak mi tata powiedział...

  • (!!!?)

  •  Tak, i że trzeba brać paragon bo są różne ceny zależnie od jakości i jakby co to można złożyć reklamację

  • No ale teraz miałem te lekcje to wiem jak jest naprawdę


#dzieci #rodzicielstwo #wychowanie #bekazsiebie #opornikcontent #heheszki

73947f53-e684-4290-886f-fd41592e85b4
Opornik userbar

Potem myślałem że dzieci się kupuje w słoikach, w sklepie z dziećmi, bo tak mi tata powiedział.


@Opornik Ja słyszałem o dzieciach w beczkach, ale żeby zaraz w słoikach?

Jest to moje ojcowskie prawo robić dzieci w c⁎⁎ja. Dzieci należy robić w c⁎⁎ja, żeby nie dawały się innym robić w c⁎⁎ja. Bo świat chce je zrobić w c⁎⁎ja. I hejto też.

Zaloguj się aby komentować

No i poświętowane młody wrócił z przedszkolnej Wigili i gotowy. Jasny hu... gwint. Rok temu zapalenie płuc przed Mikolajem, teraz przed wyjazdem do tesciów sie rozłożył.... no tak przed świetam nie moze byc normalnie.

#rodzicielstwo #zalesie

de7caf24-0f7e-4704-ab2a-d1d909ec0be8

@Spider jak tak czytam teraz te wasze wpisy jak pociechy chorują to jest jakieś pocieszenie w tym że młody nie chciał uczestniczyć w przedstawieniach jasełkowych i siedział w domq :D

@Spider te chińskie termometry potrafią pokazywać takie głupoty, że szkoda czasami brać to w ogóle do ręki.


Pytanie: kiedy ostatnio był kalibrowany ten termometr? Czy ma pełne baterie? (na wpół lub rozładowanych pokazuje cuda).


Badaj temperaturę dziecka w wielu miejscach, nie tylko na czole. Np. na szyi 2 cm pod uchem.


Nie badaj temperatury dziecku, gdy jest przykryte kołdrą i leżał głową do poduszki. Odkryj dziecko, jak się uda: każ mu usiąść na łóżku, odczekaj 5 minut, zbadaj temperaturę.


Moja teściowa kiedyś tak "badała" mojemu dziecku temperaturę: dziecko pod kołdrą, godzinę głową w poduszce, przy grzejniku... pach! 39,5! Pojechałem, wymieniłem baterię w termometrze, kazałem dziecku chwilę pochodzić po pokoju, sprawdziłem termometr na sobie i teściu czy nie pokazuje głupot (pokazywał.. zawyżał u nas tem. o 0,5). i co? Dzieciak miał 37,4.


W miarę możliwości spróbuj zaopatrzyć się w termometr, który mierzy temperaturę w dole pachowym.


A jak chcesz być super dokładny to zmierz dziecku temperaturę w odbycie. To jest właściwie jeden z najlepszych sposobów.


ps. między jednym a drugim pomiarem odczekaj 2 minuty. Termometr i badany muszą znajdować się w tym samym miejscu (temp. pomieszczenia) przez co najmniej 20 minut. Nie badaj temperatury osobie, która przyszła "z dworu" od razu, odczekaj aż temperatura otoczenia zejdzie się z temperaturą, w której był przechowywany termometr.

Zaloguj się aby komentować

Jako dziecko uwielbiałem przeglądać gazetki z marketów, wyobrażając sobie, że jedna czy druga zabawka trafi pod moją choinkę. Gdy wśród ubrań znalazła się jakaś zabawka to była z niej frajda przez długie tygodnie.


Dzisiaj dzieci mają wszystko i nic na dłuższą metę ich nie cieszy.


W zeszłym roku mieliśmy większą wigilię i mój młody dostał chyba siedem samochodów. Pomyślałem, że jednego schowam i wyciągnę za miesiąc w nadziei, że bardziej się z niego ucieszy. Faktycznie, ucieszył się, ale po 10 minutach już o nim zapomniał.


Nie jest to pojedynczy przykład, inni znani mi młodzi rodzice zauważają to samo.


Narzeka się na dzisiejsze zabawki w Happy Mealu albo Kinder Niespodziance zapominając, że kiedyś stanowiły one faktyczną zachętę do zakupu. Dzisiaj dzieci chcą HM i KN dla frytek i czekolady, a na te zabawki mają wywalone.


Z jednej strony to wspaniale, że jako Polacy poczyniliśmy taki postęp. Z drugie dochodzimy do filozoficznej kwestii, czy człowiek bogatszy faktycznie jest szczęśliwszy.


Taka boomerska rozkmina xD


#swieta #rodzicielstwo

702eeaa5-17ec-4ebe-93e7-9c3fc2e35d23

mysle ze lepiej mniej, ale lepsze jakosciowo i co za tym idzie drozsze a to, ze sa tez tanie to dobrze, ci ktorzy maja mniej zasobny portfel tez moga kupic cos dziecku.

Miałam tą samą rozminę co do mojej siostrzenicy, obecnie jest rodzynkiem w całej jej rodzinie z obu stron wiec wszyscy czują niedosyt dzieciaczków, cała uwaga spada na nią, a tym samym prezenty. Siostra juz oddała 2 worki zabawek, a jej córka ma nie całe trzy lata. Pokoj cały zawalony zabawkami i to czesto takimi byle jakimi. Choc jest jeden plus, obecnie duzo zabawek ma charakter edukacyjny i widać jej duze zainteresowanie takimi. Jednak zabawkami sama raczej nie chce sie bawić, interesuje sie nimi jak ktoś inny je weźmie(stąd uważam, że dla takich małych dzieci ważniejszy jest wspólny czas, a nie materialne przedmioty). Powiedziałam, że ja jej zabawek kupować nie będę, obecnie daje bony podarunkowe, a jak podrośnie to bede zabierać ją na urodziny do kina czy na inne takie atrakcje. Ewentualnie jakąś książkę do czytania.


Co do moich wspomnień, w dzieciństwie zabawek raczej mi nie brakowało jak juz to bardziej takich jakie chciałam konkretnie. Sama wspominam dzieciństwo tak, ze się dużo nimi bawiłam i tez jak szłam do znajomych to zawsze sie bawiliśmy jakimiś zabawkami. Ale tez nie było tabletów, a bajki leciały o określonej porze, nie wiem właśnie czy przez rozwinięte multimedia zainteresowanie zabawkami zmalało.

Zaloguj się aby komentować

Siema,


Pytanie do rodziców - mieliście albo macie problemy z atakami paniki swoich dzieci przy wizytach u lekarzy? Jak sobie z nimi radziliście? Czy to coś, co po prostu musi przejść?


Mysz, prawie lvl 5, była i jest bardzo chorowita, przez co najróżniejszych wizyt u lekarzy, badań i pobierań krwi mieliśmy do tej pory dużo. Doszło do tego, że od roku przy jakichkolwiek wizytach dostaje histerii, nad którą nie da się zapanować. Nic nie daje przygotowywanie jej, odgrywanie scen w domu, mówienie, tłumaczenie, przytulanie, obiecywanie różnych rzeczy, branie ulubionych zabawek. Wszystko jest w porządku do momentu przekroczenia drzwi - sama układa plan co będzie robić, wie, co się będzie działo. Jednak, gdy tylko wchodzimy do gabinetu dostaje korby, ucieka, chowa się, wiotczeje, wrzeszczy, płacze, wyrywa się i kopie. Uspokaja się dopiero po wyjściu, zwykle dość szybko, i potem trochę się wstydzi o tym mówić. Części badań i zabiegów zwyczajnie nie da się w takich warunkach zrobić i kończy się na wielokrotnym umawianiu wizyt.


Mieliście bądź macie podobne doświadczenia? Nie wiem, czy to już się kwalifikuje do psychologa? Mam obawy, czy dokładanie kolejnego lekarza to dobre rozwiązanie.


#dzieci #rodzicielstwo

@Piechur

Nie wiem, czy to już się kwalifikuje do psychologa?

Kwalifikowało się już w momencie pierwszej histerii. Próbowaliście ale wam nie wychodzi, więc lepiej chyba zapytać specjalisty, jak temu zaradzić.


Psycholog to nie lekarz, więc nie dokładasz kolejnego. Nie przedstawiałbym też dziecku, sytuacji w ten sposób że idzie do lekarza. Zwyczajnie, idzie porozmawiać z wyrozumiałą Panią na temat paniki jaką ją ogarnia w gabinecie. Mało tego, w żadnym momencie nie zestawiałbym tego z lekarzem, czyli nawet nie używał słowa "gabinet" żeby nie wywołać choćby skojarzenia z lekarzami. Coś powoduje traumy, więc nie będzie chętna jeżeli jakkolwiek przemknie jej myśl że u psychologa też ją mogą czekać takie traumy. Oddzielić grubą kreską, nie wspominać a jak zapyta to powiedzieć że to jest kompletnie co innego niż wizyta u lekarza.

Nie wiem, czy to już się kwalifikuje do psychologa?

Tak, zdecydowanie. Olanie tego może z małego problemu zrobić duży problem długoterminowo.

Mam obawy, czy dokładanie kolejnego lekarza to dobre rozwiązanie.

Psycholog/terapeuta to nie lekarz. Dziecku to najlepiej to przedstawić jako wizytę towarzyską, a nie leczniczą.


Tylko warto gruntownie poszukać kogoś dobrego, bo niestety jest sporo niekompetentnych ludzi, a na rynku jest straszny niedobór.


@Piechur

A próbowałeś umawiać pediatrę na wizyty domowe? Może w domu będzie lepiej znosiła badania i z czasem uda się ją zaprowadzić do gabinetu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień drugi siedzenia na l4 z bombelkiem


Jednak w żadne chińczyki nie będziemy się bawić, będziemy się napierdalać

#warcaby


#rodzicielstwo #gryplanszowe

45504428-7fee-4746-8e25-5f89373960d7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Twój koszyk vs koszyk syna koleżanki twojej starej


Nie no, tylko mój młody ma zadatki na profesjonalne ogołacanie lasu


Pochorował się i musiałem z nim dziś zostać w domu (jakby w grudniu i tak nie było mało roboczogodzin xD), więc od 4 godzin nakurwiamy w #grzybobranie


Ja mam flashbacki z dzieciństwa (miałem "w lesie/w sadzie"), on zadowolony bo jakimś cudem zawsze wygrywa, co widać na załączonym obrazku. Spokojnie, podrośnie to zobaczymy kto sobie lepiej radzi w Splendor :v


Jutro, kiedy już w końcu mu się znudzi, pewnie zmienimy na Chińczyka i tak upłynie kolejny wieczór i poranek, i tak byle do weekendu


#rodzicielstwo #gryplanszowe

0dc4ad68-b7f5-4115-bbc5-0a6421c27749

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1099 + 1 = 1100


Tytuł: Basia. Bajki na dobranoc.

Autor: Zofia Stanecka, Marianna Oklejak

Kategoria: Bajki dla dzieci

Wydawnictwo: Egmont

ISBN: 978-83-281-2119-5

Liczba stron: 151

Ocena: 9/10


Czy dodawanie recenzji bajki dla dzieci to drobne oszustwo? Możliwe, ale chciałem się podzielić tą pozycją.


Z całą serią Basia mam styczność codziennie, bo młoda ją bardzo lubi, tak więc na okrągło lecą słuchanki, a w bibliotece zazwyczaj wypożyczamy kolejne części. Nie mogę powiedzieć, żeby mi się te historie jakoś specjalnie podobały - niektóre są ok, niektóre mnie drażnią, inne uważam za zbyt ostre dla pięcioletniego dziecka. Ogólnie za dużo w nich konfliktów, złości, narzekania, zmęczenia rodziców itd. Rozumiem intencję stojącą za tworzeniem takich opowiadań, ale odczuwam duży przesyt historii opartych na odwzorowaniu rzeczywistości, radzenia sobie z emocjami, trudnymi sytuacjami i tym podobnych: Basia, Pucio, Tola i Nelek, Misia, nawet Tupcio Chrupcio. Brakuje mi baśni pobudzających wyobraźnię, sprytnych i angażujących, wprowadzających trochę magii w otaczający świat.


Otóż Bajki na dobranoc są inne. Pomysł na nie jest bardzo sympatyczny: oto najmłodszy braciszek Basi, Franek, nie może zasnąć, więc każdy z członków rodziny opowiada mu po cztery krótkie bajeczki. Każda osoba ma inny styl, tematykę i sposób prowadzenia historii. I tak, mała Basia nawija makaron na uszy, dziadek w swoje opowiadania wplata wspomnienia z dzieciństwa, bajki babci są rymowane, mama dodaje trochę magii do zwykłych rzeczy, historyjki taty są połączone postacią dzielnego rycerza Franka, a starszy brat opowiada o swoim kuzynie, w którego jest zapatrzony.


Cały zbiór bajek czytałem z przyjemnością, zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, momentami sam wpadałem w nastrój dziwnej melancholii. Myszy też się bardzo podobały, nieraz śmialiśmy się wspólnie z przedstawionych wydarzeń. Widziałem, jak jej mała główka pracuje na podwyższonych obrotach, zupełnie odlatując w świat wyobraźni, a o to właśnie mi chodziło.


Teraz bardzo dobra wiadomość: aby cieszyć się z tych opowiadań nie potrzeba znać innych książek ze świata Basi. Większość z nich jest na tyle uniwersalna, że spokojnie bronią się jako osobne historyjki. Oczywiście, znając perypetie rodziny Basi oraz ich wspólną dynamikę będzie można wyciągnąć z tych bajek trochę więcej, jednak (jak już pisałem) można spokojnie się bez tego obejść.


Ze swojej strony mogę polecić tę pozycję. Ja już zamówiłem sobie egzemplarz do domu, także czuję, że przeczytam te bajki jeszcze nie raz.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #bajki #dzieci #rodzicielstwo

bd9d98b6-d005-41b5-bca9-6004cf93390f

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować