Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam takie stylizowane na średniowiecze knajpy. Pozdrawiam z Rygi i knajpy Rozengrāls (Vinarium civitatis rigensis). Na stole wjechała noga jagnięca z kaszą, zieleniną, pomidorem i czosnkiem. Do dania wjechał zawinięty w jukowy woreczek chleb ziołowy, a animuszu dodaje piwo miodowe. Zgadza się, średnie. Ale chodzi o ten klimat, jak żywcem wyjęty z Kingdom's Come. Drugą taką knajpę, którą mogę polecić jest Piąte Podziemie ze Lwowa. Podzielcie się w komentarzach podobnymi lokalami, zdjęcia mile widziane!
@Earl_Grey_Blue nie znam żadnej ale mogli się bardziej postarać. na plus: drzwi wejściowe, świeczki zamiast elektryczności, kiepskie piwo. do poprawy imersji: ławy zamiast krzeseł oraz gliniane kufle zamiast szklanych
za to lubie po prostu takie stare lokale, jak niektóre angielskie puby, gdzie można na przykład się wy⁎⁎⁎ać na oryginalnych drewnianych schodach, bo stolarz jak je naprawiał 300 lat temu to tak mu wyszło że trzeci schód jest trochę niższy i nikt tego do dzisiaj nie poprawił. albo na parkiecie różnica poziomu między jednym krańcem a drugim to jakieś pół metra i nikt budynku nie prostuje, czasem jakąś klamrą gdzieś coś złapią.
Fred Magel to rekordzista, jeśli chodzi o stołowanie się poza domem. Przez okres ponad 50 lat mężczyzna stołował się jakieś 46 tysięcy razy w restauracjach rozsianych w 60 różnych krajach.
2. Święta
Rekordowa liczba kartek świątecznych wysłanych przez jednego człowieka miała zostać wysłana w grudniu 1975 roku. Według edycji z 1999 roku(może więc to być już rekord nieaktualny) Werner Erhard z San Francisco w ciągu owego miesiąca zaadresował łącznie 62824 kartki.
3. Jedzenie
To, co widać na dwóch ostatnich zdjęciach to replika ukazująca największego hamburgera na świecie stworzonego w roku 1989 na terenie amerykańskiego hrabstwa Outagamie. Gigant ważył około 2,5 tony, a jego rozmiary pozwoliły nacieszyć się odrobiną niezdrowego żarcia ponad trzynastu tysiącom osób.
Polecicie w Warszawie fajną knajpę z polskim jedzeniem? Gdzieś gdzie mozna zaprosić kogoś kto po raz pierwszy odwiedza Polskę i chciałby spróbować naszych przysmaków.
Ceny spagetti w restauracjach to jest jakiś dramat. Jak mam wybrać między schabowym, piersią z kurczaka czy innym daniem za 30-35 a spagetti za 40 to wybór jest oczywisty a mówi to fan.
Gdyby one jeszcze były jakoś dobrze zrobione ale z reguły to zawsze smakuje tak samo jak gotowe danie podgrzane na patelni. Zawsze jak mam na nie ochotę to je po prostu robię, bo to jest 20 minut roboty a składniki praktycznie zawsze są w domu czy pobliskim sklepie.
Ja wiem że można to często powiedzieć o innych daniach ale spagetti w restauracjach to jest moja osobista wendetta kulinarna XD
Szklankę piwa też możesz sobie w domu nalać za 3 zł, a nie 14 zł.
Myślisz, że koszt dania = koszt składników? Nawet gdyby ci pusty talerz mieli podać, to kosztowałby z 10 zł, bo ktoś go musiał umyć, ktoś przynieść do stołu, knajpę trzeba opłacić, ogrzać, zapłacić ZUS.
@Topia Dokładnie o to mi chodziło, widzę że idealnie zrozumiałeś sens wpisu. Całe szczęście że wszystkie koszta przeniesione są na spagetti żeby przy innych daniach relatywnie bardziej skomplikowanych i wymagających więcej wysiłku odciążyć budżet klienta
spaghetti można zrobić w 30 minut, ale można też w 30 godzin, to strasznie obszerna grupa jedzenia, do tego koszt (zakładając przygotowanie w domu) też ma ogromny rozstrzał, od kilku PLN za porcję do nawet kilkuset
Dziś na kolacji w naszej restauracji był pan Prezydent Andrzej Duda. Wszystko przebiegło jak z innymi znanymi gośćmi do czasu, kiedy przyszło do zapłacenia rachunku na 248 zł. Położył na stole 194 zł i powiedział, że reszty nie trzeba.
Jeśli restauracja dolicza do np. 8-osobowego stolika 10% za serwis, to te pieniądze trafiają realnie do obsługi, czy do właściciela?
Zastanawiam się, czy przy takim odgórnym napiwku ma to stanowić realnie wynagrodzenie za dodatkowe zaangażowanie obsługi (rozumiem, że to nie jest łatwe podać np. 8 dań praktycznie na raz), czy jednak obsługę trzeba doceniać osobno?
Czy w warszawie jest jakaś dobra Argentyńska restauracja? Najlepiej coś ala typowa padrilla - czyli argentyński grill gdzie griluje się duże kawałki wołowiny kiełbasy i warzywa, oczywiście grilowanie na drewnie albo mieszance drewna i węgla drzewnego. Wiadomo że prawdziwej padrilli w warszawie nie będzie bo się nie utrzyma.
Znalazłem steak house hoża ale ta mają tylko zwykłe steki i burgery, brak informacji z kąt pochodzi mięso i czy jest robione na na grilu elektrycznym /gazowym z kamieniami z lawy czy na węglu drzewnym
no i te warszawskie ceny
butelka taniego hiszpańskiego trempanillo 300zł
jakieś lepsze wino typu barolo czy brunello włoskie 600-1000zł
najtańszy szampan 690 Xd nie dla mnie ceny dziewczyny tam nie zabiorę
@SiostraNieZdradziDziewczynaTak w Krakowie (jakbys kiedys zawital) jest jakis ze stekami argentynskimi czy jakimis tam, ale tez w uj drogie. Od siebie NIE polece Salta Resto bar - tam zjadlam najgorszego steka ever, nawet sama na chacie zrobilam lepsze. To co oni tam serwuja niejadalne. Jeszcze w jakims innym jadłam i tez mega sredni.
Za to za granicą jak zamawiałam zawsze dostawałam dobre steki... Nie wiem o ciul tu chodzi - czemu w Polsce ciezko kupic dobrze zrobiony stek tak czy inaczej powodzenia. Jak cos ogarniesz dobrego to wrzucaj recenzje!
@GtotheG no ja jadłem rok temu w beef'n pepper ale to moje byłe korpo płaciło
jakość dobra,a w stosunku do ceny to nawet bardzo dobra więc mogę polecić, było tanio jak na warszawę
jadłem Top Loin Steak Hereford ( czyli po prostu roastbef) wtedy był po 95zł teraz po 102zł nie ma tragedii
ale to nie jest knajpa na randkę tylko taki pub ze stekami i głośną muzyką, nawet fotele były niewygodne
teraz chyba jest tam po remoncie, tłok i głśono w h...j ludzid przy barze przychodzą na szoty, walą po 5 piw, drą się żeby przekrzyczeć muzykę no i dzieci mnóstwo.
Gdzie w warszawie wyjść w sobotę żeby byłą restauracja (taka z kelnerami nie bar) i muzyka na żywo?
Może być samo pianino czy tam skrzypce, może być jazz albo klasyka, może być tylko solista - byle nie były to jakieś szanty czy barowe przyśpiewki. No i żeby nie było tam potwornie drogo, bo w hiltonie podobno jest muzyka na żywo ale bez przesady.
Ostatnio byłem w takim lokalu z 6 lat temu na mokotowie zwykła knajpka włoska i facet na skrzypcach grał super było.
@bordoprzekletywzielonkezaklety nie no ja chce lokal żeby iść na randkę w 2 osoby zjeść i posłuchać muzyki (tzn ta muzyka ma prezentować jakiś poziom artystyczny)
do balii tego trzeba iść w minimum 4 osoby żeby mieć własny stolik a ta knajpa to jakieś wieśniacki klubo-disco-dancing. to wygląda jak sylwester z Polsatem na tych filmach reklamowych.
No i steki za 900-1500zł to ja wolał bym iść do hiltona