#randkujzhejto

7
284

Muszę powiedzieć, że czas na Tinderze jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Nie wiem, czy to we mnie jest kłopot, czy w kobietach które trafiam, że to tak wygląda. Pisałem ostatnio o dziewczynie z którą miałem fajny vibe na początku. Po ghostingu po pierwszym spotkaniu zapytałem jej się wprost, czy widzi sens w tej znajomości i chce ją kontynuować, aby zobaczyć czy coś z tego będzie i było magicznie NIE WIEM, POTRZEBUUJE CZASU. K⁎⁎wa dziewczyno przecież masz napisane, że szukasz stałego związku i mi to sama informowałaś na początku znajomości.......... Jeszcze trochę to pociągnąłem, było lepiej, vibe był ekstra, były kolejne spotkania, nawet na walentynki umówiłem stolik w restauracji i kupiłem drogi bukiet. Czy coś z tego wyszło? Ależ oczywiście, że nie XD Ghosting poszedł dzień po walentynkach i tyle, koniec. Nawet buziaka nie dostałem, a spotkaliśmy się 4 razy. Już nawet jadąc na ostatnie spotkanie, wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Zapytacie się pewnie czy czuję się jak frajer? Trochę tak, kasy mi jednak nie szkoda, bo zarabiam naprawdę fajne pieniądze. Cieszę się, bo ta relacja nareszcie wyleczyła mnie z ciśnienia na związek. Nie mam ochoty znowu przechodzić przez to samo. Znowu te rozmowy, spotkania, poznawanie się, dawanie przez te dziewczyny nadziei, pokazywanie zaangażowania, a potem jakbyście się nagle nie znali, jakbyś dostał mokrą szmatą po mordzie.


Zauważyłem, że prawie każda kobieta nie wie czego tam szuka. Mam zaznaczoną opcję stałego związku, takie same wybieram i jak na razie na te wszystkie relacje, tylko JEDNA wiedziała czego chciała (z nią byłem w zwiążku), reszta nie wiedziała, przecież to jest komedia. Dziewczny co jest z wami nie tak?. Miałem wiele randek, czasami ja po randce informowałem, że to nie to i dziękowałem za poznanie się, a na kilkanaście randek tylko JEDNA dziewczyna mi to zakomunikowała. Prosta sprawa u dorosłego człowieka, a nie bawisz się w ghosting. Mam ciągle masę par, ale co z tego, jak wiem, że skończy się to tak samo. Na razie kompletnie odpuszczam portale randkowe. Może za jakieś 2 miesiące wrócę.


Zawsze tweirdziłem, że da się kogoś poznać w ten sposób na tych portalach, ale teraz już wiem, że jest to niemożliwe. Może w większym mieście tak, ale w moim przypadku, czyli miasta powiatowego - nie. Dużo dziewczyn jest tam naprawdę skrzywdzonych.


Człowiek tylko się angażuje, spędza z kimś grubo ponad kilka tygodni i na końcu jest to samo, bo dorosłe kobitki nie wiedzą czego chcą.


A najlepsze jet to, że dosłownie każda z którą sie spotykałem żaliła się na swoich byłych czy facetów na tych portalach, że chcą tylko seksu, że byli przemocowcami/mieli uzależnienia, a one szukają oagrnietego gościa do związku ¯\_(ツ)_/¯ Widać jak bardzo szukają. No cóż, jak widać, brak nałogów, ogarnięcie życiowe, dobra praca i chęć ustatkowania się, to dla nich za mało. Pewnie w głębi duszy chcą być traktowane jak gówno, albo być z facetem, który nic nie robi tylko gra, czy pije alkohol i trawkę, pracując za najniższą.


https://www.youtube.com/watch?v=PdVcBqFSmj0


#tinder #randkowanie #samotnosc #bekazpodludzi #zwiazki #randkujzhejto #logikarozowychpaskow

@azovek


Po ghostingu po pierwszym spotkaniu zapytałem jej się wprost, czy widzi sens w tej znajomości i chce ją kontynuować, aby zobaczyć czy coś z tego będzie i było magicznie NIE WIEM, POTRZEBUUJE CZASU.


Nie wiem za bardzo, jak to wygląda na żywo, ponieważ wszystkie moje relacje romantyczne zaczęły się w internecie i dopiero po pewnym czasie przeniosły się do rzeczywistości (związki na odległość), jednakże poniekąd rozumiem - pisanie i jedno spotkanie dla niektórych może być niewystarczające, żeby jasno się określić.


Z drugiej strony w Twojej sytuacji odpuściłbym sobie po pierwszym ghostingu. Moim zdaniem, jeśli dziewczyna jest zainteresowana, to sama też będzie szukała każdej okazji do kontaktu: czy poprzez wiadomości tekstowe czy spotkanie.


Powoli zaczynam odnosić wrażenie, że „normalne, wiedzące czego chcą dziewczyny/kobiety” po prostu uciekają z portali randkowych, ponieważ mają podobne doświadczenia z mężczyznami.


Może to też wina klęski urodzaju? I samej idei portali randkowych - za rogiem może czaić się jeszcze lepszy partner/ka, więc po co się ograniczać? Chociaż ja tego nie rozumiem - jak już poznałem kogoś fajnego, to przestawałem korzystać z portalu, żeby skupić się na tej osobie. I w obu przypadkach takie podejście wypaliło.

Czego szukają ? To proste, coraz lepszego partnera, coraz większych emocji. Im większy wybór tym trudniej się zdecydować. Dlatego na tinderze albo są kobiety które szybko znikają albo takie które siedzą tam latami.


Jeżeli to ty podobasz się kobiecie to ona będzie pisać pierwsza, podtrzymywać rozmowę i ogólnie będzie to po niej widać, co można szybko wywnioskować, nie trzeba tracić na to kilku tygodni, albo wpadniesz w oko albo nie, tak działa Tinder, jesteś jednym z wielu.


Poznawanie ludzi w internecie może szybko zniechecic do relacji, bo jest mocno nienaturalne.

którą sie spotykałem żaliła się na swoich byłych czy facetów na tych portalach, że chcą tylko seksu, że byli przemocowcami/mieli uzależnienia, a one szukają oagrnietego gościa do związku

@azovek XD

Co za bullshit Ci tam te laski wciskają xd

One myślą, że chcą tego co mówią, ale tak naprawdę chcą czegoś innego.

Gdyby każda kobieta szukała tego, czego mówiła, że szuka to gatunek ludzki by wyginał, bo kobiety rozmnazalyby się tylko z Bradem Pittem.

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj byłem z koleżanką na kolacji. Widzieliśmy się 3 raz w życiu, sprawę opisywałem. Jakieś 2 tygodnie temu przy okazji rozmowy o jakichś relacjach damsko-męskich dała mi do zrozumienia, że my to relacja koleżeńska. No i okej, chujz tym. Mówię wyjdę z nią raz na tę kolację i trochę wyciszę ten kontakt. Na razie przyjaciółką moją nie będzie, nie jest to tak naturalnie zbudowana relacja, ale dalsza koleżanka. No generalnie ostatnio bardzo dużo gadaliśmy. Jak ją zacząłem traktować na większym luzie, to jakoś zaczęła częściej się do mnie odzywać.


Wczoraj przed spotkaniem napisała mi "chce ci coś powiedzieć, ale się trochę boję xd". Finalnie miało mnie to nastraszyć chyba, a dostałem przed spotkaniem pudełko z jej własnoręcznie wypieczonymi babeczkami. Chociaż ogólnie c⁎⁎j wie. Potem coś tam dużo gadaliśmy i nawinął się temat kumpla i jego relacji z jedną laską (push-pull i nie wie czy to koleżeństwo czy na serio), to mówiła, że u kobiet to się różnie dzieje i się zmienia, lub mówią jedno, robią drugie.


No i ja powiem wam tak. Ja jestem prosty chłop. Jak się z kimś spotkałem te 2 razy, po tym jak spotkaliśmy się na wspólnej imprezie (rodiznnej, to rodzina mojego kumpla żony), to do mnie tak nie dociera, że baba buduje se friendzone. No ale dobra, to już nic. Ale takie typu prezenty to dla mnie zawsze był sygnał. A tu pewnie typowy friendzone xD i jak z tego wyjść, jak ona utrzymuje kontakt? Przecież jak teraz będę ghostować, to ona się poczuje tak, jakby straciła ziomka xD A u mnie problem taki, że mi nawet się spodobała, fajna jest.


Wiecie jaki jest mój "problem"? Że mnie ludzie (laski) po prostu lubią. Wiem, że mój wizerunek na hejto jest jaki jest, ale to taki "dark side", bo ogólnie pracuję z ludźmi i mało kto mnie w realu nie lubi i nie dyskutuję na takie tematy jak tu. Jestem 180 stopni inną osobą i ludzie by ochujeli widząc, co tu piszę, ale to takie moje alter ego jest i nie zależy mi na wizerunku na hejto.


Chodzi o to, że gro facetów ma tak, że się spotyka. I albo wyjdzie albo kontakt się urywa. Nie ma nic po środku. Ja się tez spotykałem po rozstaniu z kimś, kto czegoś chciał, więc nie jest tak, że zawsze kończy się w ten sposób. Nawet kończyło się seksem. Ale mam drugi raz w ciągu roku sytuację, że zamiast urwania kontaktu, typiara chce się ze mną po prostu kumplować bo mnie polubiła XD


Ogólnie wolałbym chyba być zero-jedynkowy w takich sprawach i wóz albo przewóz, ale że jestem nadpobudliwym ekstrawertykiem, gadułą, to po prostu te baby chcą mieć ze mną kontakt żeby se popierdolić o głupotach.


#zwiazki #randkujzhejto #logikarozowychpaskow

Zaloguj się aby komentować

Mam taką dobrą kumpelę. Super z niej koleżanka, do rany przyłóż. Obserwując jednak jej życie miłosne stwierdziłem, że ma lęk przed bliskością. Potrafi w kimś się zauroczyć i z kimś randkować, a jak zrobi się poważnie, to się wycofuje. Skąd wiem? Jak odnowiliśmy kontakt, to przez randkowanie. I przekonałem się na własnej skórze. Ale z biegiem czasu doszedłem do wniosku, że w ogóle byśmy do siebie nie pasowali i byśmy się zagryźli, mimo to bardzo ją polubiłem i pogadaliśmy sobie szczerze, że zależy nam na tej kumpelskiej relacji. I super.


Ale potem zaobserwowałem ten sam schemat u niej, jak spotykała się z kimś innym. A na końcu padło na mojego przyjaciela, , którego z nią zapoznałem przy okazji wspólnej imprezy. No i chłopak przeżywa, bo to z gatunku tych, co lubią kogoś na stałe. A ona robi typowy push-pull i nie umie się zdecydować. Mi nie przeszkadza, że rok temu się spotykaliśmy, bo seksu nie było, ale wyszła fajna relacja koleżeńska. Ogólnie same plusy - dwa ziomki razem. Ogólnie mój przyjaciel jest pod względem budowania relacji podobny do mnie - tylko te na dobre i na złe i na serio. Ogólnie bardzo zasadowy gość.


Tak sobie kręciłem z niej bekę w myślach (d⁎⁎y swoim nie obrabiam na forum), że niedojrzała, aż doszedłem do wniosku, że ja k⁎⁎wa mam to samo. Za każdym razem jak się z kimś spotykam, to nie chcę się zbliżać. Boję się po prostu. Każde inne wyzwanie w życiu nie jest dla mnie problemem. Pracuję w handlu B2B, czuję ludzi nie zawaham się dać sobie z kimś w mordę, ogólnie nie jestem lękliwy. Poza tą rzeczą.


Jestem super w nawiązywaniu relacji, umiem randkować, no i to na tyle. Dalej nie potrafię zrobić kroku w przód. Dlaczego? 6 lat związku, który miał być na stałe, skończył się tak, że osoba, za którą dałbym sobie uciąć rękę, okropnie mnie skrzywdziła i zostawiła samego po ciężkiej operacji i problemach w pracy. Finalnie ze wszystkiego wyszedłem (fizycznie też, ćwiczę na siłce itd) i jestem silny jak nigdy - ale jak widać mam blizny


Powiem więcej - jak był seks po rozstaniu, to z kimś, z kim nie wiązałem żadnej przyszłości, ale byłem tej osoby ciekawy. No trochę bez emocji, ale było spoko. Natomiast gdybym teraz miał uprawiać seks z kimś, w kim bym się zauorczył, to może nawet gówniarsko w nerwach by nie dygnął. Po prostu blokada przed nawiązaniem bliskiej relacji i takiej realnej czułości. Chyba wolę być sam.


I tak sobie kminię teraz przy popołudniowej kawie. Co nas łączy z moją kumpelą na tle tego przypadku? No bingo. Ona była też w związku, lat 5, który miał burzliwe rozstanie i sporo traum.


To teraz zamiast ją oceniać, mogę sobie z nią zbić pionę i wypić z gwinta flaszkę na spółę.


#zwiazki #randkujzhejto #logikarozowychpaskow #gownowpis

Zaloguj się aby komentować

Słuchajcie mam taką akcję. Poznałem na weselu jedną laskę. Ogólnie rodzina panny młodej.


Gadaliśmy trochę, spotkaliśmy się raz i było spoko. Ogólnie laska mieszkała kilkaset km stąd, była na weekendy, teraz wróciła na stałe w moje rejony.


Podczas jednej z rozmów na mess powiedziała mi, że traktuje mnie po prostu jako kumpla, bo ona musi mieć "wow" i że my jesteśmy ziomki. Generalnie odpowiedziałem jej, że ja nigdy nie zaczynam znajomości od nastawienia się na coś i nigdy nie wiem czy kogoś chce traktować jako koleżankę, czy coś więcej, ale skoro tak stawia sprawę jasno, to okej. W międzyczasie mieliśmy zgadać się na kolację (XD).


Ogólnie zacząłem ją traktować trochę mniej przymilająco, ale przy tym byłęm bardzo luźny i teraz ona bardzo dużo do mnie pisze, jak coś gotuje to mówi, że mnie zaprosi (XD), ostatnio jak coś tam jej opowiadałem to mi powiedziała, że jestem super chłop. No ogólnie to pisze do mnie często ostatnio, po tej sytuacji. No i finalnie w przyszłym tygodniu mamy iść na tę kolację.


Nie chcę być traktowany w kategorii friendzonu lub "kolegi geja", więc teraz myślę, jak się z tego urwać, bo laska nawet mi się spodobała, ale na siłę koleżanek nie szukam. Chociaż jej zachowanie to takie trochę dziwne jest, a kobiety nie są zbyt stabilne jeśli chodzi o swoje zdanie.


Myślę, żeby po prostu tam iść, fajnie spędzić czas, a potem trochę zacząć delikatnie ucinać ten kontakt i nie go urwać, ale ograniczyć do tego, żeby popisać raz na np 2 tygodnie w kategorii "co tam słychać". Nawet jeszcze kiedyś można tam wyjść, tym bardziej, że jej rodzina to moi przyjaciele, więc okazja będzie.


Mam jednak wrażenie, że wtedy dostanę pytanie co jest nie tak, albo coś w ten deseń. I żeby nie było - nie mam parcia na tę znajomość, ale moja męska duma nie pozwala mi powiedzieć "tak, traktowałem cię jako dziewczynę z którą spotyka się, by lepiej poznać", bo nie chcę wyjść na spermiarza, a z drugiej strony, chcę sobie ten kontakt zachować, bo spoko z niej dziewczyna i naprawdę mogę się z nią kumplować, ale wtedy muszę bardziej przywyknąć, by się nie wkręcić i go serio ograniczyć trochę. Chcę wyjść z tego z twarzą, nie bezpośrednio, ale żeby to było takie naturalne przejście w koleżeńską znajomość. Obawiam się, że przy większej częstotliwości bym się wkręcił. Tym bardziej, że jestem od roku singlem po 6 letnim związku i bliskości drugiej osoby trochę brakuje, a ona nawet w moim typie.


No chyba, że laska zmieni zdanie, bo widzieliśmy się 1 na 1 raptem raz i poza pisaniem to niewiele, a ostatnio jest bardziej zaangażowana w rozmowę, no ale ja jestem za stary na podchody.


#zwiazki #randkujzhejto #logikarozowychpaskow

Na moj gust to nie pilka nozna i taktyka nie ma tu najmniejszego znaczenia. W Twoim przypadku przede wszystkim powinienes jednak unikac tematow politycznych bo sie na Tobie za szybko pozna i urwie kontakt xD

Zaloguj się aby komentować

Z okazji Walentynek miałem wrzucić swój stary tekst o tym, jak może wyglądać miłość w przyszłości bazując na różnych dziełach kultury, jednakże jest już leciwy i nie jestem z niego zadowolony na tyle, by o nim przypominać. Nie miałem czasu na jego odświeżenie, dlatego ograniczyłem się do rozważań. Wyszedł z tego trochę taki strumień świadomości długi na ponad dwie strony A4. :')


Często trafiam na artykuły i posty zwykłych użytkowników Internetu na temat trapiącej ich samotności oraz problemach ze znalezieniem odpowiedniej osoby do związku. Teoretycznie Internet ułatwił poznawanie ludzi - sam poznałem obie moje byłe partnerki przez internet, tak samo wszystkie moje dorosłe znajomości miały swój początek w Internecie właśnie i dopiero po jakimś czasie przeniosły się do rzeczywistości. Oczywiście nie liczę pracy i studiów, ponieważ te znajomości nie wykraczają poza mury uczelni czy biura. Z drugiej strony jaki miałem wybór, jeśli w najbliższym otoczeniu nie potrafiłem znaleźć „odpowiadających mi osób”?


Czy to jest normalne? Powoli staje się nową normalnością i coraz mniej osób dziwi się, gdy słyszy, że ktoś ma zamiar spotkać się z osobą poznaną w Internecie. To tyczy się też randkowania i przyznam szczerze, że mnie to niepokoi. W tym temacie też pojawia się wiele narzekających postów z „obu stron”: kobiety ubolewają, że trudno jest poznać przyzwoitego mężczyznę, mężczyźni ubolewają, że trudno jest poznać przyzwoitą kobietę, a prym wiodą narzekania na apki randkowe.


Ponownie teoretycznie Internet powinien ułatwić sprawę - jako osoba, która uwielbia przesiadywać w domu i stresuje się poznawaniem nowych osób, cieszę się, że również w teorii otrzymałem możliwość poznania podobnych mi osób, których normalnie pewnie nigdy nie poznałbym, bo przecież siedzimy w swoich domach. : D


Tylko że to teoria. 


W praktyce coraz częściej widzę nawoływania, by olać apki randkowe i spróbować poznać kogoś na żywo. I kurczę, poniekąd się z tym zgadzam. 


Osobiście nie mam złych doświadczeń z apkami randkowymi. Jednocześnie nie uważam, żeby były dla mnie. Zbyt bardzo psują moją romantyczną wizję poznania drugiej osoby w środowisku, hmm, naturalnym dla tej osoby. Na przykład w klimatycznej kawiarni, bibliotece czy gdziekolwiek indziej, gdzie mógłbym trafić na tę „pasującą osobę”. Dla kogoś innego mogłoby to być spotkanie o poranku na szczycie wymagającej góry czy na koncercie ulubionej kapeli metalowej. Gdzie można by zobaczyć, jak się zachowuje, jaką ma mowę ciała, ba, nawet usłyszeć barwę głosu (rzecz dla mnie niezwykle ważna) - każdy ma inne rzeczy, na które zwraca uwagę. I dopiero wtedy podjąć decyzję, czy podejść do takiej osoby. (co nie oznacza, że sam zdecydowałbym się na zagadanie xD)


W apkach randkowych tego brakuje. Jasne, można zobaczyć zdjęcia z tych „naturalnych środowisk”, można przeczytać opis przedstawiający osobę, można zobaczyć wybrane preferencje i inne ważne rzeczy, jak chociażby chęć posiadania dzieci czy stosunek do różnych używek. Jednak to „statyczny obraz”, w dodatku wykreowany przez tę osobę, a czasem nawet podrasowany, żeby wypaść lepiej. Coś, co najczęściej można poniekąd zweryfikować na żywo (wzrost, waga czy cokolwiek innego). 


Podawanym przez niektórych problemem są także rosnące wymagania wobec potencjalnych partnerów. Niedawno przeczytałem artykuł, w którym niejako autor obwiniał mężczyzn, że nie spełniają tych wymagań, bo na przykład kobieta z wyższym wykształceniem nie chce mężczyzny z niższym od niej wykształceniem, a jest mniej mężczyzn po studiach niż kobiet. Trochę mnie to oburzyło (jak zresztą jakiekolwiek wojenki i obwinianie drugiej płci, nie tylko męskiej, ale też żeńskiej), ponieważ jeśli bym usłyszał, że na znalezienie fajnej partnerki mogę liczyć wyłącznie po spełnieniu określonych wymagań, to pewnie bym odpuścił zamiast gonić króliczka. A jako nastolatek byłem w związku ze starszą ode mnie o dwa lata studentką, której nie przeszkadzało, że byłem młodszy i „gorzej wykształcony”.


I nie dziwię się, że podobnie postępują młodzi mężczyźni chociażby w krajach azjatyckich - na przykład w Chinach, żeby w ogóle myśleć o znalezieniu partnerki, często trzeba mieć bardzo dobrą pracę i własne mieszkanie. Co potwierdził mój kumpel, który był w Chinach na ślubie swojego kuzyna. No ale tak już jest, kiedy kobiet jest mniej od mężczyzn i mogą „wybrzydzać”.


Zresztą, każdy z nas chce mieć jak najlepiej w życiu. Niedawno wybierałem wagę kuchenną i przeglądałem internet w poszukiwaniu jak najlepszej dla mnie. Czytałem opinie, porównywałem funkcje, zapytałem nawet parę znajomych mi osób o to, z jakich wag korzystają. Niby taki niedrogi zakup (kilkadziesiąt złotych), ale jak już miałem dokonać wyboru, to chciałem wybrać tę najlepszą. I skoro mnogość rozwiązań, marek et cetera potrafiła mnie przytłoczyć, a mówimy o wadze kuchennej!, to co dopiero muszą czuć ludzie, którzy na aplikacji randkowej mają do wyboru setki, jeśli nie tysiące potencjalnych kandydatów? 


To też brzmi pięknie - mieć możliwość wyboru z tak dużej puli. Tylko co z tego, skoro zdecydowaną większość się odrzuci, z różnych powodów? Przynajmniej ja tak miałem: ostatnim razem na Tinderze odrzuciłem 90-95% wyświetlonych profili. Przesuwanie jest męczące i żmudne. Oczywiście sprawę można ułatwić, wykupując premium. Tylko że zostaje wtedy 5-10% potencjalnych osób, a z tego pewnie połowa, jeśli nie większość, może śmiało stwierdzić, że ja im nie odpowiadam. : D No ale mówię tylko ze swojej perspektywy. 


Klęska urodzaju może przytłaczać, a że mężczyzn najczęściej jest więcej niż kobiet, to też mają mniejsze szanse na znalezienie kogoś, kobiety zaś cieszą się większym zainteresowaniem (co też niekoniecznie musi się przełożyć na większe szanse na partnera). Do tego dochodzą też inne czynniki, jak skupienie się na karierze, pasjach, znajomych i rodzinie, co może przełożyć się na brak wolnego czasu. A niepowodzenia w znalezieniu kogoś i przedzieranie się przez dziesiątki czy setki profili mogą zmęczyć i zniechęcić do dalszych poszukiwań.


Dlatego z zaintrygowaniem czytam posty ludzi, którzy narzekają na apki randkowe, narzekają na poznawanych tam ludzi, na brak powodzenia, na samotność, na zmęczenie randkowaniem i nawet deklarujących, że sobie je odpuszczają. I zastanawiam się, jak ten problem można rozwiązać.


Zastanawiają się także mądrzejsi ode mnie i bardziej wpływowi. Na przykład władze Tokio zdecydowały o… utworzeniu kolejnej aplikacji randkowej, tylko że zbierającej ludzi, którzy chcą wziąć ślub i mieć dzieci. Z tego, co widzę z oficjalnej strony , trzeba podać dane personalne razem z miejscem zamieszkania, poziomem wykształcenia i rocznym dochodem. Dodatkowo trzeba zapłacić 11 tysięcy jenów (niecałe 300 złotych) za dwuletni dostęp. Służy to głównie odsianiu ludzi, którzy nie myślą poważnie o ożenku. Z niecierpliwością czekam na rezultaty uruchomienia tej apki, o ile kiedykolwiek takie zostaną opublikowane. 


Tylko czy w dobie coraz większej samotności wśród dorosłych rządowa aplikacja randkowa cokolwiek da? A może ludzie mniej lub bardziej świadomie izolują się, ponieważ na wyciągnięcie ręki jest masa substytutów? Czy jest sens się starać wyjść z własnej strefy komfortu, by spróbować kogoś poznać, skoro równie dobrze można jak w popularnej paście zwalić konia, najeść się pizzą z Da Grasso i trzymać kotka na kolanach? Nie wiem. 


A Wy jak myślicie?


#zwiazki #randkujzhejto #przemyslenia #tinder

@cyberpunkowy_neuromantyk Największy problem apek to klęska urodzaju. Jeśli daną osobę porównuje się z grupą lokalną (znajomi, sąsiedztwo) to może nie wypadać źle. Ale na apkach porównuje się z tysiącami innych osób. Zawsze może pojawić się za chwilę lepsza opcja. Nie skłania to do zaangażowania, tolerowania wad drugiej osoby, a bez tego nie zbuduje się żadnego poważnego związku.

Zaloguj się aby komentować

Pracowałem z facetem, który lubił chędożyć grube laski, bo one z desperacji zgadzały się na wszystko, nie marudziły ani nie wybrzydzały, a do tego często nad ranem zrobiły mu jeszcze śniadanie.

Zaloguj się aby komentować

Jak zrobić z siebie frajera? XD


Pisałem z taką naprawdę konkretną laską i to nawet kumatą, ale miała torchę nawyki ze swojego dotychczasowego towarzystwa (wiecie, samochodziara trochę i karynowata momentami). Nie mniej, bardzo atrakcyjna. No i coś tam podkręcała mnie, ale ja nie miałem na nic ochoty, bo chciałem się spotykać z jedną koleżanką. W efekcie zabrałem ją tylko kilka razy do swojej grupki znajomych, a ona odzywa się teraz rzadziej (chociaż często pierwsza) ale z nami czasem wychodzi. Wyszło koleżeństwo.


Druga laska, którą traktowałem na serio, bo była porządna i taka z "perspektywą" oznajmiła mi, żę przecież jesteśmy tylko kumplami XD Bo coś tam poszło o spotykanie się. Oczywiście mam jakąś swoją godność i powiedziałem tylko, że na etapie poznawania się ja nigdy nie definiuje co z tego będzie, bo nigdy nie wiem, ale że stawia sprawę jasno, to nie mam z tym problemu.


No i teraz ani nie wydymałem tej atrakcyjniejszej fizycznie i przespałem szansę na jakąś fajną bajerę, ani nie pospotykam się z tą drugą, ale za to mam dwa friendzony. Jedna się rozmyśliła przez moją bierność, druga wychodzi na to, że nigdy nic nie chciała.


I wiecie co jest najgorsze? Że teraz jedna i druga mi pisze jak typowa baba: blabalbalblablablabla bo jestem ich psiapsi i muszę teraz to znosić XDDDD


Jestem debilem, ale jednak coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że trzeba się bawić i bzykać, a nie traktować kobiety poważnie, bo one same siebie tak nie traktują.


#zwiazki #randkujzhejto #seks #gownowpis

64c63951-f448-491a-bfd2-94f3ef3520c8

@Lopez_ No i teraz ani nie wydymałem tej atrakcyjniejszej fizycznie


I ty śmiesz pisać cokolwiek o poważnym traktowaniu?

Drogi pamiętniczku, OP to hipokryta i gówniarz

Zaloguj się aby komentować

@A_a bardziej by mnie martwilo ze ona chyba nie do konca miala swiadomosc ze chlop zamieni sie w ksiecia, wiec mozna odniesc wrazenie ze byla gotowa na jego parowe w tej formie xD

Zaloguj się aby komentować

Poznałem dziewczynę na tinderze. Dziewczyna bardzo zaangażowana, pisaliśmy do siebie codziennie przez wiele godzin. Potrafiła do mnie pisać kilkanaście wiadomości na przestrzeni kilku minut. Dzowniliśmy do siebie, głosówki, ogólnie tydzień minął naprawdę super. Jeszcze z nikim w tam krótkim czasie nie nawiązałem takiej relacji i nie miałem takiego vibe. Spotkaliśmy się, wyjście udane, ciągle rozmawialiśmy, a po spotkaniu na nastepny dzień klasycznie odpowiadanie po kilku godzinach (kiedy wcześniej robiłą to natychmiast), praktycznie sama pierwsza nie pisze. Obstawiam ghosting za 1-3 dni. Człowiek sam się angażuje, a potem i tak dostaje mokrą szmatą w mordę.


Pewnie nie taki pasek od spodni miałem, albo sznurówki, wiadomo. Powoli już mam naprawdę wypierdolone w te relacje.


#tinder #randkowanie #samotnosc #bekazpodludzi #zwiazki #randkujzhejto

Niestety, ale tinder odziera poznawanie się i randkowanie z jakiekiegokolwiek romantyzmu, elementu zaskoczenia czy rozwijania relacji z przyjaźni do czegoś więcej. Ze względu na demografie na portalach randkowych, kobiety mogą sobie tam urządzać sobie casting

zaproponuj kolejne spotkanie tak o, czasami mamy jakieś wyobrażenia myśli a okazuje się że jest inaczej, nawet jeśli nic nie wyjdzie to może będzie spoko koleżanka jeśli na początku był vibe i spoko się gadało? nie zamykaj się tak od razu bo nie odpisuje, często laski właśnie świrują bo ktoś im się podoba i boją się zaangażować, spotykaj się z nią i pisz ale nie rezygnuj z gadaniem z innymi w międzyczasie ale i też się nie przejmuj tym, po prostu :)

Zaloguj się aby komentować

Mam 28 lat, od roku singiel po 6 letnim stażu. Powiedzcie mi kiedy mniej więcej zaszła ta rewolucja kulturowa, w której laski chcą się r⁎⁎⁎ać i zaliczać, a chłopy budować relacje, bo 10-15 lat temu narracja była odwrotna xDDD


Moje dotychczasowe doświadczenia po rozstaniu są takie, że chodzi tylko o ruchanie. Po prostu część jest nieśmiała i póki nie wyłożysz jasno i klarownie kart na stół, to ci tego nie zakomunikuje. Ale są takie, co zakomunikują.


Jedna laska z którą się umawiałem, po kilku lampkach wina zakomunikowała to wprost xD Spotykaliśmy się miesiąc raz w tygodniu, seks był 3 razy (jeden weekend pojechaliśmy se na obiad i spacer, bo miała okres). Potem kontakt się urwał, bo nie chciała nic trwałego, a ja nie chciałem niezobowiązujących randek. Wtedy miałem trochę do siebie żal, bo nigdy nie chciałem się spotykać niezobowiązująco. Ale nauczyłem się, że od łóżka relacji się nie zaczyna i nie ma cudownego oczarowania.


Następnie pisałem (w sumie trochę dalej piszę) z dziewczyną dość atrakcyjną, niby ogarniętą, ale...no właśnie, taki trochę szon xD Zabrałem ją na obiad, raz do kumpli na tripa za miasto, myślałem, że to będzie jakaś fajniejsza relacja, po czym ona też wysyłając fotki skąpo ubrana czy po siłowni zaczyna coś delikatnie komunikować i przy okazji jednej rozmowy wypala "ja nie jestem dobra ani w pocieszanie, ani motywowanie, ale r⁎⁎⁎ać sie umiem haha" XDD Nie pociągnąłem tej fabuły, jeszcze były jakieś 2-3 już bardziej nieśmiałe podejścia i nagle też kontakt się zaczyna rozluźniać. Przestała pisać pierwsza każdego poranka i bajerować.


Ziomek nr 1 ma identyczne podejście do takich spraw jak ja. Studiuje w dużym mieście i mówi mi, że co się umówi z jakąś dziewczyną, to ona z automatu nastawiona jest na to, że ją po prostu zerżnie. Najśmieszniejsze jest to, że on odmawia i laski mają wielki karpik na ryju i pytają czy coś z nimi nie tak, bo do głowy im nie przychodzi, że ktoś może nie chcieć r⁎⁎⁎ać wszystkiego co popadnie, zwłaszcza na 1-2 randce.


Ziomek nr 2 ma zupełnie inne podejście i wali równo jedną po drugiej, bo nie jest zainteresowany żadnymi relacjami i wychodzi z inicjatywą wprost. Do tego kobiety traktuje przedmiotowo. Jak z jakąś złapie już kontakt, to żadna nie odmawia.


Nawet jeśli laska nie chce od razu dać d⁎⁎y, to też często jest tak, że umawia się z jednym typem, dwa-trzy tygodnie, da się pomacać, pójdzie w ślinę, znajdzie się ciekawszy orbiter i robi nagle zwrot w drugą stronę i przeskakuje z kwiatka na kwiatek xD Może da jemu, a może następnemu? Zależy.


Skala tego kurestwa jest dla mnie wręcz smutna. Mam wrażenie, że jedyne normalne laski to są w związkach już. I jedyna szansa na poznanie normalnej, to jak jej się związek posypie. Tylko wtedy często też im odpierdala i z normalnych dziewczyn stają się takimi, co chcą teraz się wyszaleć i poprzeżywać przygody.


A ja? A ja dobrze wychowany w domu, z doświadczeniami w miarę stałych relacjach (2 dziewczyny na stałe - jedna rok, druga 6 lat), raczej z gatunku tych, co nie preferują takich rzeczy jak ons czy fwb i powiem wam tak - albo zmieniam podejście i dostosowuję się do obecnego świata, albo po prostu będę walił konia przez następny rok,dwa,trzy, aż se kogoś znajdę, o ile w ogóle xD


No k⁎⁎wa co babę poznam zainteresowaną moją osobą to rozczarowanie. Albo jakaś zaburzona, co wymaga chwilowej i intensywnej atencji i dowartościowania swojej osoby i podbudowania ego, albo zwykły szon, który chce się tylko r⁎⁎⁎ać. Grupa wiekowa 23-28 lat.


#zwiazki #seks #randkujzhejto #p0lka #logikarozowychpaskow

@Lopez_ Ludzie to tylko zwierzęta, nagie małpy. Rządzą nami prymitywne instynkty. Naprawdę mało osób używa mózgu do powstrzymania głupich popędów na rzecz godnego, dostatniego życia. Nie mówiąc o planowaniu przyszłości.

Paradoks polega na tym, że w swojej historii nigdy nie mieliśmy lepszych warunków do wspólnego życia, wychowania potomstwa, realizowania się, edukacji czy dostępu do medycyny. Teraz istotne jest, aby konsumować i zwiększać ilość bodźców. Bez względu na płeć, wyznanie, rasę czy orientację.

Zwyczajnie nam odpierdala od dobrobytu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Skala tego kurestwa

Interesujące jest, że piszesz tak tylko o podejściu lasek, a Ziomka nr 2 tak nie opisałeś.

Być może wyczuwają w tobie mizogina i wcale się nie garną na nic więcej. Rozumiem, że masz jakieś złe doświadczenia po poprzednim związku, ale z takim uprzedzeniem, to nawet jak trafisz w jakąś relację, to znów możesz się wpakować na minę, bo ewidentnie problem leży też w tobie.


Ja miałem bardzo ostrożne relacje z laskami. Szybkie numerki tylko po pijaku, bo zawsze bardzo nie lubiłem ewentualnej niezręczności po fakcie, ale też nigdy nie umiałem ustawić komunikacji tak, żeby obie strony miały jasność, że chodzi tylko o numerek. Łatwiej więc było takich sytuacji unikać.

Relacje próbowałem budować tylko z osobami, które podchodziły do takich prób równie ostrożnie jak ja. Powolne podejście pozwala lepiej się poznać obu stronom, ale tylko pod warunkiem, że ani ty, ani ona nie będziecie uprzedzeni. Musisz się najpierw uporać z własnymi demonami, bo - może ci się zdaje, że tak nie jest - ale z twego posta bije cynizmem i mizoginem.


Naprawdę zakochałem się w życiu tylko 3 razy. Raz sprawa sama umarła, przez zbyt dużą odległość. Drugi raz omal się nie naciąłem - ona sprawę wygasiła i okazało się, że miałem szczęście, bo byłaby spora mina. Z tą jedyną jestem baardzo długo, ale związek też przechodził przez bardzo burzliwe okresy. Przetrwał, bo wciąż jesteśmy razem.

@Lopez_ ja bym powiedziała tak: te laski, co szukają związku, jak najbardziej istnieją, tylko ich nie widzisz, bo w przedziale 23-28 to one już są dawno sparowane z kimś poznanym w czasach liceum/licencjatu i jeśli wracają na rynek, to z reguły na krótko, nim ponownie wejdą w poważny związek. Plus sporo dziewczyn umie wyczuć, kiedy facetowi chodzi tylko o seks, więc jeśli taka laska szuka przyszłego męża, a spotkała faceta, który daje vibe ruchacza, to raczej nie brnie w dłuższe kontakty z tym gościem.

Zaloguj się aby komentować

Piszę i spotykam się teraz z taką laską. Zgrabna, wysportowana, fajny cyc, wydziarana, blondynka, ale trochę "zrobiona" (brwi permanentne, usta i tak dalej). Generalnie myśląc c⁎⁎⁎em - sztos laska. Ogólnie babeczka ma trochę parcie na stałą relację, bo od dłuższego czasu sama i sama mieszka i widać, że jej doskwiera samotność, mimo wyglądu zewnętrznego, jest dość wrażliwa.


Mogę wam przysiąc na siebie i wszystko, że naprawdę jest w c⁎⁎j atrakcyjna, ale co z tego?


Myśląc głową, chciałbym taką zwykłą Karolinkę z grzywką, promieniującym uśmiechem i bardzo delikatnym makijażem, ubraną w t-shirt, zwykłe jeansy i białe conversy. Może nie mieć dużych cycków i d⁎⁎y, nie nosić przylegających sukienek, nie mieć tatuaży ani kolczyków, chciałbym żeby była gadułą i miała dobre serduszko.


Nikomu z moich kumpli tego nie powiem, bo by albo nie zrozumieli, albo mieli bekę (chyba, że ująłbym to łagodniej w styu "wolałbym zwykłą dziewczynę"), albo by powiedzieli, że mam się puknąć w łeb.


Co jest najcieakwsze, w między czasie próbuje mieć kontakt z taką jedną koleżanką, którą poznałem u kumpla na weselu, która wpisuje się w powyższe standardy i mamy niby iść na kawę (raz już byliśmy, ale potem wyjechała na jakiś czas i teraz znowu gadamy) i niby okej, ale zdobyć jej zaufanie jest w cholerę ciężko. A dla 90 % byłaby mniej atrakcyjna niż ta laska numer jeden. No ale nie dla mnie.


#zwiazki #randkujzhejto #gownowpis #zalesie

@Lopez_


>bo by albo nie zrozumieli, albo mieli bekę 


faceci cisną po sobie codziennie [ale tylko między sobą], pomagają sobie jak naprawdę potrzeba [bez pierwszego nie ma drugiego], kwestia znalezienia takich kumpli, bo na czole nie mają napisane co zrobią jak szambo wyleje.


Najlepszym miernikiem jest czy kumpel próbuje być śmieszny przed d⁎⁎ą twoim, nawet minimalnym, kosztem.


>ale zdobyć jej zaufanie


no tak, jeszcze wiele w życiu nie widziałeś jak piszesz takie teksty.

Zaloguj się aby komentować

Najbardziej bym chciał umieć traktować życie uczuciowe bardziej jak przygody, ale ni c⁎⁎j nie umiem xD Nie potrafiłbym sobie tak zaliczyć jednej laski, za jakiś czas kolejnej, bo u mnie to zawsze działa tak, że musi być jakaś chemia lub muszę ją chociaż polubić i rozpatrywać w kategorii potencjalnego związku, inaczej w ogóle mnie nie kręci, choćby była mega torpeda.


Katolickie wychowanie wjechało na pełnej k⁎⁎⁎ie od małego i pewnych zasad z głowy nie jestem w stanie wyrzucić lub ich zmodyfikować.


Kolejna kwestia to traumy i blokady na bani po 6 letnim związku. Najmocniej wyszło to po okresie "stabilizacji", czyli jak się wyszalałem pół roku po rozstaniu i nagle mam rozkminę, że ja w ogóle żadnych dup nie potrzebuję i nie muszę się z nikim spotykać i nic robić i nic mnie nie kręci, bo wolę skupić się na swoich celach. Myślę, że aura jesienno-zimowa tutaaj też działa mocno. Mam przynajmniej nadzieję, że to jest tego powodem.


Nie narzekam w ogóle na powodzenie i mogę się umawiać z laskami, czasem (choć nie często) niektóre były bardziej zainteresowane niż ja i były naprawdę fajne, ale nic nie zaiskrzyło, to nie miałem ochoty na nic.


Dodatkowo przejebane jest u mnie też, że 1-2 spotkania mi wystarczą, żeby już na 100 % wiedzieć czy coś z tego się da zrobić, czy absolutnie nic z tego nie będzie. Jakiś głupi romantyzm, którego nie umiem się wyzbyć. Ale do tej pory mnie nie oszukał. Tylko 3 razy w życiu miałem tak, że spotykając się z kimś byłem pewny, że chcę to koniecznie dalej pociągnąć. A w większości przypadków czułem, że to będzie na siłę i nie wiem po co.


#gownowpis #zwiazki #randkujzhejto #przemyslenia #logikaniebieskichpaskow #p0lka

Katolickie wychowanie wjechało na pełnej k⁎⁎⁎ie od małego i pewnych zasad z głowy nie jestem w stanie wyrzucić lub ich zmodyfikować.


@Lopez_ nie uważam, żeby to była kwestia wychowania katolickiego. myślę, ze to po prostu zgodne z naszą naturą (surprise, surprise, religia katolicka też jest po części w zgodzie z naszą naturą). Po co chcesz to zmieniać? To dobra cecha, jesteś Family Guy. Po⁎⁎⁎⁎ne to jest to dzisiejszoświatowe promowanie rozwiązłości. Do czego to prowadzi mamy przykład chociażby w USA i Ameryce Łacińskiej, gdzie mało kto wychowuje się w pełnej rodzinie.

To już dekady temu PUAsi okryli, że ONSy to nie jest szczyt życia seksualno-uczuciowego i trzeba iść w kierunku tzw "plates", jak kogoś to jara.

Zaloguj się aby komentować

Mam teraz kontakt z mega fajną d⁎⁎ą. Cycata, wydziarana, wszystko git. I jest bardzo chętna na te relacje, z tego co rozmawiamy, to jej mocno zależy na związku. Naprawde fajna i mądra. Widzieliśmy się 3 razy w ostatnim czasie.


Ale zero "wow". Miałem tak tylko 2 razy w całym życiu. Raz jako 16 latek, raz jako 27 latek, z rok temu (dziś z tą laską jesteśmy ziomkami, nie mam już zwłaszcza po ostatnich sytuacjach żadnej chemii). Nie wiem od czego to zależy.


W sumie mogę powiedzieć, że mam powodzenie, ale albo nikt mi nie pasuje, albo te relacje się ucinają, bo nie mam żadnej presji i się nie staram. Nie wiem czy to blokada w głowie, czy jakiś romantyzm. Może pora roku też ma na to wpływ?


#zwiazki #randkujzhejto

Wydziarana cytata i w ogóle masz powodzenie k⁎⁎wa chłopie piszesz jak jakiś niedojrzały gnojek, serio kto w ten sposób rozmawia o doświadczeniach z kobietami?

Przestań tutaj kłamać, bo nikogo nie poznałeś i nigdzie nie byłeś, to był tylko film porno

Zaloguj się aby komentować

Największym szokiem jest dla mnie po rozstaniu (6 lat stażu), że łatwiej jest o seks niż relację z drugą osobą xD To jest jakiś matrix dla takiej konserwy jak ja. Autentycznie kobiety przyjęły tę samą rolę co faceci z 10-15 lat temu, typu pobzykać się i heja.


Ogólnie powiem wam, że nie mam absolutnie żadnego problemu z kobietami, jeśli chodzi o zainteresowanie, ale zbudowanie relacji to jest science-fiction. Laski ogólnie życiowo pogubione, same nie wiedza czego chcą w życiu, zmieniają zdanie jak schizofrenicy.


Dam wam dwa fajne przykłady.


1.Patologiczne kłamstwa i przeinaczanie rzeczywistości


-Jedna moja kumpela (tylko kumpela) mi zawsze mówi, jak to ma we wszystko wyjebane i jaka to ona jest niezależna. Na imprezie, na której się spotkaliśmy, najebała się, spodobał jej się mój przyjaciel i jemu pół imprezy żaliła się, jaka jest nieszczęśliwa i samotna. Potem oczywiście patologiczne kłamstwa i przedstawianie siebie w innym świetle, jaka to ona silna i niezależna, jak gadaliśmy na 2 dzień.


-Ta sama kumpela wysyła sprzeczne sygnały. Mówię do niej na imprezie "weź mi piwo, bliknę ci albo kupię następne". A ona "a ja wole buzi w policzek". Jej koleżanka na imprezie mówi "o jezu, a mogę w tańcu podotykać twojego potencjalnego chłopaka?". Prosiłem ją już raz, żeby takich sytuacji nie było, jesteśmy tylko ziomkami. Na co ona filozoficznie na około odpowiada, że takich sytuacji nie było, albo źle usłyszałem, albo źle zrozumiałem xD


2.Potrzeba atencji


-Jedna moja koleżanka z którą coś tam bajeruje/pisze, twierdzi że ona to jest tak za⁎⁎⁎⁎sta, że może sobie pisać z kilkoma chłopakami, bo jakiego to ona nie ma zainteresowania. Coś mnie tam zaczyna zlewać. No to elo, przestaję się odzywać. Szkoda, raz się spotkaliśmy i było fajnie. Na co ona po kilku dniach mojej ciszy nagle "ej obraziles sie?", "przepraszam, mam ciezki czas, moglam byc niedostepna" i nagle proponuje kontakt i spotkania. Potem znowu przybiera forme pasywną XD


3.Idiotyzm, którego nie umiem nazwać


-Ta cycata blondyna z imprezy sylwestrowej, o której wspomniałem - wziąłem ją też na powyższą imprezę. Pogadałem z nią. Laska żaliła mi się wczęsniej na messengerze, że trafia na samych zjebów, co nie umieją stworzyć trwałego związku. Natomiast na tej imprezie pcha mi się d⁎⁎ą na k⁎⁎⁎sa, nachyla się na mnie, adoruje mnie. Ja reaguje prawidłowo, ale z lekkim dystansem. Na co ona traci zainteresowanie. Potem coś chce z nią pogadać, no już nie to. Dowiedziałem się, że do tej pory spotykała się z "bad boyami", albo ćpunami czy oskarkami ze zlotów BMW. Ogólnie gdybym teraz poszedł mocno w stronę bajery i seksu, to by nie było problemu, ale po prostu nie chcę (to mojego ziomka dziewczyny koleżanka, więc nie chce ploteczek i afer, że kogoś wykorzystałem, choć sama tego chce).


Skumajcie to, że mam pracę, jakieś pieniądze, auto (a nawet 2, mój tata już ze zdrowiem licho i nie jeździ),. mam dom rodzinny (95 m2 mieszkanie zaraz do urządzenia dla siebie, w spadku też mieszkanie na dole po rodzicach 110m2), mam grupę za⁎⁎⁎⁎⁎tych przyjaciół, plany na życie, jestem dość inteligentny (do tego wykształcony i mówię płynnie po angielsku), jestem wysportowany i dobrze zbudowany, z ryja podobno ładny.


Ale to za mało xD Można bzykać, ale na związek z normalną d⁎⁎ą nie ma co liczyć.


Skumajcie inną rzecz- mam kumpla, który ma nawet więcej - własne mieszkanie, 4 garaże na wynajem, pracę za 8-9k, sylwetka kulturysty(trenuje z 8 lat), jest świeżo upieczonym oficerem WP, no i tak dalej. W skrócie - bogaty, przystojny, wysportowany, zaradny itd. I wiecie co? xD Ma te same przemyślenia i jest singlem, a chciałby mieć jakąś normalną babe na stałe XDDD


I on ma jeszcze lepszą sytuację - laski mu wprost , bez sygnałów mówią, że chcą się poruchać i to tyle XDDDD (jest ode mnie 4 lata młodszy, spotyka się z laskami 20-22 lata, ja trochę starsze, do tej pory 24-27 lat przedział). Właściwie seks mógłby mieć co tydzień, ale baby na to, by pójść na obiad, na lody, pojechać sobie gdzieś na łono natury na spacer - zapomnij. Netflix&chill&seks - jedyna oferta.


A chłop katolik (i to bardziej niż ja) i by chciał żonę, dzieci i sobie życie ustawić XD Śmiechu warte.


#zwiazki #randkujzhejto #logikarozowychpaskow #p0lka

Zaloguj się aby komentować

Skumajcie taką dziwną akcję. Laska, o której pisałem, że była u mnie na sylwestrze i chętna do densów i tak dalej - wydziarana, sztuczny biust (w wieku k⁎⁎wa 28 lat), wysportowane ciało, cera gładziutka, generalnie laska z CKM. Byliśmy razem na imprezie, potańczyliśmy, fajnie. Ale na dłuższą metę przy rozmowie - średnio rozgarnięta.


I tak sobie rozkminiam. Dlaczego mężczyźni w ogóle interesują się relacjami z takimi dziewczynami? Myślą ku⁎⁎⁎em?


Ja to bym chciał taką prostą blondyneczkę, co śmiga w czarnych, wytartych spodniach, białych adidasach i skórzanej kurtce, co jak się uśmiechnie to się światło samo zapala. Taka prosta dziewczyna z ładną buzią, z poczuciem humoru. No k⁎⁎wa, ideał inny niż wszystkie chłopy.


Dlaczego laski w ogóle tak mocno się malują, walą sobie zabiegi upiększające, chirurgiczne, tatuują sobie rękaw (łapa) itd? Przecież takie naturalne piękno jest dużo lepsze. Taka prosta Karolinka ze szczerym uśmiechem to dużo lepszy materiał niż najlepsza suka, przy której 90 % chłopów pała staje xd


#zwiazki #randkujzhejto #takaprawda #logikarozowychpaskow

Zaloguj się aby komentować

Kolejna fajnie zapowiadająca się relacji i to z tego samego miasta, dodatkowo napisała pierwsza. Kilka randek, było wszystko dobrze, na początku praktycznie nie przestawała do mnie pisać. Pierwsza, druga, trzecia randka wszystko fajnie i umówiliśmy się na kolejną. Nadal ze sobą cały czas pisaliśmy, raz ona zaczynała pierwsza, raz ja. Ogólnie kontakt był codziennie. Ostatnio coraz mniej pisała, odpisywała po kilku godzinach i krótko jakby miała mnie w d⁎⁎ie. Już wiedziałem, że jest coś na rzeczy. Ostatnie wyjście, było znowu fajnie, a na następny dzień ghosting. Napisałem do niej kolejnego dnia, odpisała tylko krótkim zdaniem po kilku godzinach. Po tym nie pisałem pierwszy i czekałem, czy może napisze sama. Oczywiście, że nie napisała xD


Dlaczego wy dziewczyny nie potraficie napisać, że kończycie znajomość? Czy wy jesteście, aż takie głupie, że was to przerasta? Ja tyle razy pisałem dziewczynom, z którymi nie chciałem się spotykać, że to nie to i tyle. Koniec, normalnie fizyka kwantowa.


Jak drut w 2025 roku ląduje u psychiatry przez te randkowanie. K⁎⁎wa prawie 10k wypłata w dziurze na podlasiu, za⁎⁎⁎⁎ste zdrowie, sylwetka, zero nałogów i nikogo nie mam, a wszyscy inni z patusami na czele są w związakach. Pi⁎⁎⁎⁎le to życie


https://www.youtube.com/watch?v=CDvY6TPQw-Y

#zwiazki #tinder #rozowepaski #logikarozowychpaskow #randkujzhejto

@azovek


Kilka randek, było wszystko dobrze, n


Sorry że tak wprost ale ...

Ile ich było?

Było coś?


Myślę że nic - więc poszła dalej... .

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Odjebało się na tym sylwestrze. Zaprosiłem tę moją koleżankę, wpadła z kumpelą. No i generalnie usiadły gdzieś tam sobie kawałek dalej. Ja zaznaczałem chłopakom, że to tylko moja koleżanka. No i jeden mój kumpel trochę wstawiony coś tam ją bajerował. A ona ma specyficzny sposób bycia i takie coś na pograniczu flirtu to dla niej takie koleżeńskie podkręcanie beki, czego moi koledzy nie rozumieją. Finalnie tańczyliśmy sobie i gadaliśmy, a ja się najebałem solidnie i nazwałem ją atencjuszką i laską, co się musi dowartościować. Wkurwiła się, ale nie wyszła.


Na drugi dzien było mi w c⁎⁎j wstyd. Powiedziała, że jej jest bardzo przykro, bo zastanawia się od jakiego czasu tak o niej myślę i że to nie wzięło się znikąd. Wytłumaczyłem się jakoś. Przyjęła przeprosiny. Potem powiedziałem co mi trochę nie leży w tej relacji i że nie podoba mi się, że czasami przekracza jakąś granicę, bo tym bardziej, że kiedyś się spotykaliśmy, a kolegami jesteśmy "po fakcie". Powiedziała, że ona tak dla żartów i nie jest w jej intencji, by mnie wykorzystywać i traktować jako takiego, co można sobie go owinąć wokół palca. Powiedziałem jej, że nie będę kłamał, ze zawsze mi się podobała i że jest naprawdę super, ale nie przeszkadza mi to, żeby zachować pewien dystans i po prostu być przyjaciółmi.


Powiedziała, że tak, kiedyś się spotykaliśmy, ale wtedy uznała, że raczej byśmy się w ten sposób nie dogadali (randkowalismy 7 miesięcy temu temu, ze 2 miesiące temu odnowiliśmy kontakt i od tego czasu jest on naprawdę dobry i sama napisze czy wyjdzie z inicjatywą)i że jej bardzo zależy na naszej relacji i jestem pierwszą osobą w życiu, w której z randkowania ktoś stał się jej kumplem i że nie chce tej relacji stracić i że można na mnie liczyć i ona się tym samym odwdzięcza (to akurat prawda, można na niej polegać jak potrzebuję pomocy). Szczerze mnie to bardzo zdziwiło, zwłaszcza taka szczerość. Ale też zasmuciło. Po wszystkim co odjebałem jeszcze zapytała czy podjechać do mnie z makiem. Dziś rano pytała jak się czuję i czy wszystko okej.


Ogólnie to raczej sytuacja jest taka, że "coś więcej" nigdy nie będzie. A ja niestety chyba coś do niej czuję. Powiedziałem to nawet jej przyjaciółce na sylwestrze, ale nie chcę tego rozpamiętywać. Byłem 6 lat w związku i po prostu jeszcze nie rozumiem przyjaźni damsko-męskiej. Najgorsze jest właśnie to, że ona ma wszystkie cechy, które ja sobie bardzo cenię. Przede wszystkim to, że można na niej polegać, nie obnraża się, ma dystans, poczucie humoru, jest wygadana i pomysłowa. No bardzo szkoda, że taka dziewczyna mi się najwyraźniej nie trafi.


Jeszcze taka ciekawostka. Na tym sylwestrze była też dziewczyna mojego przyjaciela ze swoją koleżanką. Laska naprawdę petarda -9/10. Wydziarany rękaw, spore i sterczące cycki, fajna d⁎⁎a, ładna, naprawdę atrakcyjna, jak z okładki playboya. I ona ze mną tanczyla, to generalnie pozwalała sobie na dużo i mi też, wcześniej raz byliśmy na imprezie to też bardzo wyrażała zainteresowanie. I wiecie co? Fizycznie jest atrakcyjniejsza od tej mojej kumpeli, ale miałem/mam to kompletnie w d⁎⁎ie.


Od momentu jak przestaliśmy się spotykać, mam jakąś blokadę na inne laski, kompletnie nie czuję vibe'u randkowania. Może dlatego, że 2 miesiące po rozstaniu po 6 latach ktoś mi się mega spodobał i zostałem odrzucony? C⁎⁎j wie. Od kiedy odnowiliśmy kontakt, każde moje spotkanie z nią kończy się tak, że na drugi dzień mam doła i całą noc mi się śni.


Jestem przyjacielem dziewczyny, która jako pierwsza w życiu skradła mi serducho. Nawet moja ex, z którą spędziłem 6 lat nie działała na mnie nawet w 20 % tak jak ma to miejsce tutaj. I najgorsze jest to, że nic z tym nie zrobię. Kontaktu nie chcę ucinać, bo ją naprawdę lubię i nie chcę nikogo rozczarowywać ani zawieźć, tym bardziej, że to naprawdę taka osoba, do której zadzwonię o 3 w nocy "Anonka, przyjedź po mnie, jestem po imprezie i nawalił transport" i ona przyjedzie. Ehhh. Mogłaby chociaż brzydka być.


Jest jakieś 2 % szans na to, że z takiej relacji, zwłaszcza że oznacza to wejście drugi raz do tej samej rzeki, będzie coś więcej. 98 % szans, że zostaniemy kolegami.


#zwiazki #sylwesterzhejto #randkujzhejto #zycie #gownowpis #zalesie

Brzmi jak dobry wstępniak do pornola ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską…prędzej czy później wylądujecie w łóżku ¯\_(ツ)_/¯

@AndrzejZupa No to twoja opinia. Dla mnie to jest przyjacielska relacja, dla niej tym bardziej, bo ona nic nie czuje i jesli ktos cos odjebie glupiego, to niestety ja i musze sie pilnowac i najlepiejk nie pic w jej towarzystwie.

@Lopez_ stary, bierz się za cycatą. Nawet jak ci z nią nie wyjdzie to ta twoja wymarzona zobaczy, że jednak dobry materiał z ciebie i w dłuższej perspektywie z nią będziesz. Wydaje się to po⁎⁎⁎⁎ne ale tak to działa, sam to przerabiałem. A jeśli nawet nie chwyci zarzutki to będziesz z cycatą. Win - Win

współczuję, wydaje mi się że dla twojego zdrowia psychicznego powinieneś dać sobie spokój z tą przyjaźnią, w dłuższej perspektywie tylko zryje ci beret

Zaloguj się aby komentować

A mnie wkurza takie zachowanie, przecież równie dobrze ktoś mógłby Ci cyknąć fotkę w przebieralni basenowej, wstawić gdzieś do internetu "o patrzcie golas". To ze ktoś się pokazuje, nie znaczy że można ten wizerunek wykorzystywać gdziekolwiek i jakkolwiek.

@Marchew tu raczej nie chodzi o fotkę ale o opis. niestabilna emocjonalnie biseksualna alkoholiczka i w dodatku weganka jest chyba kwintesencją kobiecości na tinderze, ale żadna o tym otwarcie nie pisze.

Zaloguj się aby komentować

Moja koleżanka, o której pisałem kilka razy, że coś tam czuję chemię i tak dalej, że odnowiliśmy kontakt po jakimś czasie jak sie spotykaliśmy i miał być koleżeński (była ze mną na weselu) nagle się ostatnio zaczęła odzywać, przychodzi do mnie na sylwestra (napisała czy może wbić) i teraz nagle pyta czy we dwójkę pójdziemy na imprezę tydzień po sylwestrze.


Nie no k⁎⁎wa ja nie umiem w taki friendship z laską, tym bardziej, że ona jest strasznie specyficzna w tym koleżeństwie i flirtuje. W sumie nie wiem nawet jak się zachować


Ja to chyba jestem za prostym człowiekiem


#zwiazki #randkujzhejto

Zaloguj się aby komentować