#podroze

43
5053

Zaloguj się aby komentować

#podroze #pytanie #hiszpania

Polska w zimie szarzyzną stoi i w związku z tym mam co roku doła. Tym razem postanowiłem z tym walczyć i zaplanować krótki wypad z rodziną w rejony, gdzie będzie przyjemniej. Niestety finanse i dni urlopowe nie pozwalają na przesadne szaleństwo. W zasięgu jest Hiszpania i tu pytanie - czy kalkuluje się robić krótki trzy-czterodniowy wypad? Celowałbym w Alicante, bo i ładnie z tego,c o wiem i woda i zima lekka (w granicach 20-15 stopni) i często słoneczna. Jedno, co mnie powstrzymuje, to właśni mała liczba dni, które moglibyśmy na taki wypad wykorzystać. Jeśli ktoś był na tak krótko w Hiszpanii niech daje sygnał

a04a0720-c605-4038-a065-42bf6f33c10b

@WatluszPierwszy w Alicante polecam wsiąść w tramwaj i jeden dzień w jedną stronę pojechać - Villajoyosa - Altea (Benidorm omijać ). A potem w drugą - np. Torrevieja.


Poza tym Alicante jest moim ulubionym hiszpańskim miastem, także moim zdaniem warto właśnie tam. Dla mnie 3 dni to za krótko, ale jak kto woli, na pewno na to jedno miasto to więcej niż wystarczająco.

Leć do Alicante, ale zatrzymaj się gdzie indziej, ja byłam parę lat temu na przedłużony weekend w Cala d'Or i nie żałuję, plaże równie szerokie i piękne, a przynajmniej turystów znacznie mniej

Jak masz dobre połączenie to zawsze się kalkuluje ruszyć d⁎⁎ę, nawet na dzień czy dwa. W Alicante sporo brytoli ale samo miasto spoko, w okolicznych pipidowach gorzej. No i teraz mimo że ciepło to potrafi mocno popadać na południu, ale i tak warto

Zaloguj się aby komentować

4. Jedziemy do Neapolu na wielkie święto. Cud San Gennaro (świętego Januarego). Wysiadamy z autobusu. Odbieram telefon. Aleks łapie mnie za rękę i odpycha w pustą przestrzeń na płycie placu. Kończę rozmowę i pytam: - Co to było? - To jest Neapol. Jeśli nie musisz, nie wyciągaj telefonu. Gdy potrzebujesz go użyć, upewnij się, że nie ma wokół ciebie podejrzanych ludzi. – odpowiada Aleks - Co? Żartujesz sobie oczywiście? – pytam. - Nie, nie żartuję. Po prostu uważaj. Chodźmy na kawę i coś zjeść, bo widzę, że zbladłeś. Schowałem telefon w kieszeń. Upewniłem się, że plecak mam na plecach. Niby nic w nim nie ma, ale skoro trzeba uważać, to przynajmniej będę takie wrażenie sprawiał.

Przeszliśmy może z 300-500 metrów. Tuż obok nas – przebiega gość w kolorze afroamerykańskim. Na plecach targa zawiniętą płachtę. Coś na kształt złapanego za rogi prześcieradła wypełnionego niezidentyfikowaną zawartością. W tle - słychać dźwięk syren radiowozów. Mija nas drugi gość również biegnąc z czymś na plecach. Za chwilę przebiega jeszcze kolejnych trzech. Jest i policja. Dwóch funkcjonariuszy ‘la polizia noooo’ biegnie za nimi, a radiowozy próbują dotrzymać tempa w zakorkowanym mieście. Uciekinierzy nikną pośród tłumów w wąskich uliczkach. Funkcjonariusze wracają do radiowozów. Dzisiaj się nie udało. Co to było? Pościg za handlarzami podróbkami. Torebki, paski, perfumy i takie tam. Widziałem takie rolki na Instagramie. Chyba z Francji. Dzisiaj – na żywo w Neapolu, jakieś 15 minut od wyjścia z autobusu. Boże! Gdzie ja się znalazłem?!

Żeby domknąć etap pościgu – Aleks opowiada historię sprzed kilku lat. Tak jak i my dzisiaj – szli sobie z przyjacielem Leonem z dworca autobusowego. Zaczepił ich tradycyjny, neapolitański sprzedawca skarpet (It is I, Leclerc!) dźwigający ich całą ikeową niebieską torbę. Po długim żmędzeniu i negocjacjach udało się mu przekonać Leona do zakupu dwóch par, w cenie 2 euro. Po otrzymaniu banknotu 50 euro Leclerc rzuca torbę ze skarpetami i ucieka w popłochu zostawiając osłupiałych chłopaków z niebieską torbą na ulicy. Leon chciał 2 pary – otrzymał całą torbę. Można by pomyśleć – zapas na całe życie. Zrezygnowany – postanowił zabrać skarpety ze sobą do wynajmowanego pokoju. Torba ciężka, droga długa ale kosztowało go to 50 euro. Po dotarciu na miejsce – zaczął rozpakowywać torbę. I tu – niemałe zaskoczenie. Rzeczywiście, pełno było skarpet. Zapas nawet na dwa życia. Jeden mały szkopuł psuł radość z dokonanej transakcji. Wszystkie skarpety były koronkowo-pończochowo damskie.
#krystekwdrodze #podroze

e50cecfe-8df4-4c24-ac34-349887b5885e
5031c07d-ff68-48c7-beb1-2cea84f9cc58
0501dfcf-319e-4aa2-83ab-b3349c7e9eb8
d13e559e-dbb5-4bc7-a303-d2b975d81085
e4ebf6fc-45b3-4a04-8b6d-13bc36b5d7cf

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

3. Benewento słynie z kilku rzeczy  i pomimo bycia małym miasteczkiem – naprawdę ma się czym pochwalić, mimo to od początku mojego pobytu nazywamy go „wioską”. Do tych większych rzeczy wrócimy później. Teraz wyjedźmy z miasta na moment.


Bardzo urzekło mnie rondo w drodze do Pietrelciny. Rondo jak rondo, czyż nie? A nie! Na jego wyspie znajduje się fenomenalna rzeźba mechanicznego Ojca Pio. Takiego, który tylko czeka aby zejść z piedestału i dokonać ostatecznego zniszczenia świata. Bądź walczyć jak Godzilla kontra Megaguirus. Pod figurą czcigodnego świętego w godzinach porannych uprawia się handel arbuzami. Oczywiście, gdy jest na nie sezon. Popołudniami a może i bliżej wieczora tradycją było, że sprzedawcy się zawijali. Ich miejsce zajmowały n*geryjskie panie świadczące wiadome usługi. Niestety. Aura Ojca najwyraźniej miała przerwy  w protekcji, gdyż doszło do kilku nieszczęść i porachunków pomiędzy pracowniczkami najstarszego zawodu świata. A może pomiędzy ich klientami lub o zgrozo opiekunami? Co za tym idzie – panie od dłuższego czasu przy rondzie nie pracują. Sezon na arbuzy też się skończył. Został już tylko Ojciec dumnie górujący nad rondem i wzbudzający słuszny postrach.


Po ekscytacji Mech-Ojcem ruszamy dalej, do samej Pietrelciny. Mała, urocza wioska mieszcząca się na wzgórzu, w której żyje około 3000 mieszkańców. Zasłynęła i stała się miejscem pielgrzymek dzięki Ojcu Pio, który tam się urodził. W zasadzie cała wieś żyje z turystyki i eksponowania wszystkiego co z nim związane. Jesteśmy poza sezonem, więc między uliczkami hula wiatr a tubylcy, którzy jeszcze stąd nie uciekli debatują w porze obiadowej. Zwiedzamy miejsca związane z ojcem i zachwycamy się skalą abstrakcji, którą serwuje się wiernym. Ot choćby relikwie II stopnia, na przykład wyeksponowany kamień. Napis nad nim głosi: „Kamień ten, służył w dzieciństwie małemu Franciszkowi jako poduszka”.


Oprócz Ojca dość popularnym świętym jest Carlo Acutis, po którym relikwią jest choćby konsola (ot, kościół idzie z duchem czasu). Carlo był wyjątkowy już za życia. Może nie spał jak Ojciec na kamieniu ale. Tu cytując Wikipedię: „Pamiętam, jak beształ tych spośród kolegów, którzy przechwalali się, że odwiedzają strony pornograficzne i czytają rzeczy, które mój syn uważał za ,,szkodliwe dla duszy’’, albo otwarcie przyznawali, że praktykują autoerotyzm” „Pamiętam, że niektórzy z jego przyjaciół chodzili na dyskoteki, zażywali narkotyki i pili alkohol. Wiele razy prosili Carla, żeby do nich dołączył, ale on nie cierpiał dyskotek. Anioł Stróż nieraz dawał mu znaki, przestrzegające przed niebezpieczeństwami, od których aż roi się w takich miejscach.


Z bólem stwierdzam, że niestety jedyny, słuszny i prawdziwy Papież, TEN Papież jest w okolicach zdominowany przez Ojca Pio. Zakonnik jest wszędzie a Papież praktycznie nie istnieje. Czy ci Włosi postradali zupełnie zmysły?! Jak w ogóle można pomijać jedynego prawdziwego papieża? No jak?!

#krystekwdrodze #podroze

db2594f0-df80-47c5-8ad8-42cd14072282
ecc75158-57ec-433b-94a4-379c1fb55f8b
f8e6618c-026d-4600-9737-0c7865e87462
c010d1e8-86e5-4f66-bbc6-97288769559e
6efa1305-1ce6-43a1-bc89-fed1f0253c17

@kr5t3k Pan z Peschichi (pomiędzy Peschichi a San Menaio) jak się dowiedział że my z Polski, to zapytał (po niemiecku) czy znamy Karola Wojtyłę, więc coś tam o Polsce wiedzą na tym półwyspie Gargano.

7dcad9d2-1d3b-450b-b317-f51d5e85130b

Zaloguj się aby komentować

2. Kolacja. Pizza zamówiona, piwo polane. Opowiadam o tym jak minęła mi podróż. Podchodzi do nas młody chłopak i mówi:


- Moja praca polega na tym, że jestem w takim pomieszczeniu. I tam – są obiekty, na różnych płaszczyznach i różnych poziomach. Ja te obiekty biorę i przemieszczam pomiędzy poziomami. Czasem obiekty są nieregularne, więc potrzebuję zewnętrznej pomocy do ich przemieszczenia.

[Co?! Gość pracuje jako biofizyk prowadząc tajne eksperymenty?]

- Nie bój się, nic ci nie zrobię [wyciągając dwa noże, tapeciaki z kieszeni]

[Co!!! Otwieram szeroko oczy, tym razem już z pełnym przerażeniem]


Jest ok. Naprawdę się nie bój. Choć po takich słowach przywitania też bym się bał. Szymon Suprematysta jest w porządku. Trochę nietypowy (tak, wiem jak to teraz brzmi) ale w porządku. – próbuje mnie uspokoić Aleks.


Wracamy do domu. Po raz drugi próbuję zapiąć pasy. Niestety. To punto ich z tyłu nie posiadało dwie godziny temu. Teraz też ich nie ma. Wtem, widzę jak przejeżdżamy z premedytacją na czerwonym świetle.

- Co to było?! – pytam z kolejnym już dzisiaj przerażeniem.

- Nic, czerwone. Było bezpiecznie przecież.

- Co?!

- Opowiem Ci pewną historię – zaczyna Aleks. Pewnie u was też tak jest, że żeby jeździć samochodem, należy przejść kurs. Uczysz się tych wszystkich znaków. Jak się zachowywać na drodze, kiedy i komu ustąpić pierwszeństwa. Rozumiesz po co są sygnalizatory i jakie znaczenie mają poszczególne kolory. I przeszedłem ten cały kurs. Kilkadziesiąt godzin teorii i jazdy po mieście. I na sam koniec, mój instruktor usiadł za kierownicą i mówi do mnie: „Widzisz to czerwone światło sygnalizatora? Ono zostało stworzone przez człowieka. A wiesz co dla mnie oznacza? Absolutnie nic! [i tu wcisnął gaz przejeżdżając na czerwonym]” Wtedy zrozumiałem, że znaki, zasady, światła mają sens ale nad nimi największe znaczenie ma zdrowy rozsądek. A przede wszystkim – sygnalizator stworzył człowiek. On nie znaczy nic!


- Aleks – ja chyba muszę odpocząć po tej podróży. Nie jestem pewien czy to, co się dzieje rzeczywiście ma miejsce.

- Zaraz ogarnę Ci łóżko. Ostatnio spał na nim Meksykanin przez miesiąc. Nie narzekał. Ty też powinieneś być zadowolony.

- Dzięki! A jakiś grubszy koc dostanę?

- Jest 28 stopni, na pewno chcesz?!

- Z Polski jestem. Nie zasnę bez.

- Jak sobie życzysz.

#krystekwdrodze #podroze

fab352b0-de13-4d10-809a-d5fc56046a9f
7dd82f41-9eb4-4aff-a2fc-84c5e453fc2c
adb68e69-bf45-4823-930f-68c2db2db38c

Zaloguj się aby komentować

1. Zostałem Janosikiem! Ultra Janosik Legenda, to niecałe 80km po tatrzańskich oraz spiskich szlakach. Miało być lekko i przyjemnie a sponiewierało i zniszczyło. Nasze góry w porównaniu ze słowackimi to pagórki. Ale ja nie o tym. Dobiegam na metę. Medal na szyję, pasem na d⁎⁎ę. Uśmiech, zdjęcia, flesze, fejm.

- Siema, masz może jakieś butelkowe piwo?

- Niestety. Tylko lane. Chcesz?

- Nie, muszę wrócić samochodem na nocleg.

- Masz rację. Szkoda ryzykować. Sobota. Na pewno gdzieś stoją.

- […co?…]

Ciekawe czy kiedyś mentalność jazdy i picia zniknie w tym narodzie. Przy weekendzie nie ryzykujemy, bo może stoją. A normalnie? Przecież to nie problem.


Kimka. Odbiór statuetki. Znów: zdjęcia, flesze, fejm. Zmęczon. I to bardzo. Zegarek mówi, że już dawno umarłem a wszystko jest tylko halucynacją. Docelowy wyjazd opóźniony o co najmniej 8 godzin. Cóż. Dam radę. Powrót do Krakowa. 60 minut przepakowywania. Samochód zatankowany do pełna. 15:15 wyjeżdżam. Do celu około 1800km. Polska – nuda. Czechy – nuda. Austria – o panie! Cóż za szczęście mnie spotkało, że Wiedeń przejeżdżam wieczorem. Ruch koszmarny. Wszystkie pasy ruchu tętnią życiem i ruchem. Mózg nie do końca już pracuje. Zatrzymuję się na noc gdzieś w ¾ Austrii. Może chociaż odrobinę się zregeneruję tak po zawodach jak i kilkuset kilometrach za kółkiem.

Dzień kolejny. Przekraczam granicę austriacką. Boże. Z ziemi włoskiej do Polski. A nie, wróć. W drugą stronę. Pierwszy raz jestem we Włoszech. Do celu jeszcze w cholerę. Wieczorem powinienem być na miejscu. Unikam zbędnych postojów, ładuję się espresso, wodą i bezołowiową. Oczywiście „self” wszak umiem zatankować. Ciekawe dlaczego pistolet nie ma blokady jak u nas. Żeby podnieść poziom upierdliwości samoobsługi? Przypadek?

Pierwsze zaskoczenie pojawia się na autostradzie. Zwężenie 4 pasów do wąskich 2. Ograniczenie do 50km/h. Wszyscy mnie wyprzedzają. Co najmniej 2x szybciej.


Drugie, podobne zaskoczenie przychodzi na ostatnich kilkudziesięciu kilometrach. Zwykła droga krajowa. Zwalniam na ograniczeniach. Słyszę klakson i samochody wyprzedzają mnie w zupełnie losowych miejscach jadąc zdecydowanie powyżej limitów. Jestem wyprzedzany na zakrętach, podwójnej ciągłej, skrzyżowaniu i wszędzie gdzie się da. Strasznie dziwne uczucie. U nas, w Polsce jest różnie. W Czechach było w miarę spokojne. W Austrii? Ordnung muss sein i to zdecydowanie bardziej niż w Niemczech. A tutaj? Nie wiem co się dzieje. Niby G8,  niby cywilizacja zachodniego człowieka a czuję się jak w Gruzji.

20:07 zaparkowałem u celu. Oczywiście stanąłem na miejscu oznaczonym żółtymi liniami. Czyli w złym kolorze. To miejsce dla mieszkańców. Ale to już mało istotny detal. Przeparkowałem na białe.


#krystekwdrodze #podroze


//Mam nadzieję, że się spodoba i będzie się dobrze czytać.

40925187-8efe-45cd-a6e7-9974efb33b2f
b4d12838-c2cf-4135-b8f9-dc5b49b2a05c
2fcbb242-3249-4536-a2c5-bf35ef40c478
9659bd61-2ac8-4de1-b7ab-c0551bef9d88

@kr5t3k W Italii znaki drogowe to tylko sugestie. Jedyny znak zakazu to betonowa bariera. Poczekaj, trafisz do dużego miasta, wtedy zobaczysz co znaczy włoska szkoła jazdy. Pro tip na takie okazje: Ustal azymut i jedź. Nie przejmuj się znakami, światłami itp. Jedź. Koniecznie trąb. Nie wkurwiaj rowerzystów i skuterów: wyłamie Ci lusterko, pokaże faka i pojedzie.

@Fishery jedź w małe miasteczka na obrzeżach Turynu - jak burmistrz Pierdziszowa - powie policmajstrom że kasy w budżecie mało to najważniejsze drogi i skrzyżowania Policmajstry obstawią.

Ciekawostka: wyprowadziłeś psa na spacer, wys*ane gów*o zebrałeś do woreczka i wyrzuciłeś do kosza.

zatrzymują Cię policmajstry - pytają o torebki na gów*a, nie masz, zużyłeś ostatnią - nie interesuje ich to że pies już się wysr*ł - jak nie masz torebki na gów*no to dostajesz mandat

Zaloguj się aby komentować

Hejto to nie instagram, żeby wrzucać fotki i udawać, że ma się cudne życie. Tak naprawdę bawię się średnio, za to w ładnych okolicznościach. Trochę wiało dziś. Mam nadzieję, że popływam jeszcze.


#podroze

f23e0c5c-9a4b-4383-9b98-54231196e4ad

@Fishery narzekam tylko na siebie, w żadnym wypadku na okoliczności

@cebulaZrosolu po niedzieli jadę. Tak ogólnie, nie mam psychy

@cebulaZrosolu u la, nie wiedziałem, że jest taki ficzur. Tak, zawołałem ciebie i fisherego. A pisałem, że po niedzieli jadę do korfu, ale w sumie może już jutro. I że psychy nie mam tak ogólnie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Lizbona, Portugalia Co polecacie, waszym zdaniem jest must have? Atrakcje, zwiedzanie, jedzonko - przyjmuję wszystkie polecajki. Może warto wyskoczyć gdzieś niedaleko? Również będę wdzięczna za wskazanie co jest przereklamowane i nie warte zachodu. 😃

Edit: dodatkowe info, wakacje we dwójke, chcemy aktywnie spędzać czas :) #podroze #podrozujzhejto #portugalia #lizbona

@Trypsyna

  • LX Factory - poprzemysłowa przestrzeń pełna knajpek, barów itp, ciekawe miejsce,

  • Bardzo polecam odwiedzić Parque das Nações, w tym zobaczyć dworzec w tej dzielnicy - dzielnica wybudowana z okazji wystawy światowej (o ile się nie mylę), świetna architektura, tam znajduje się też oceanarium w którym jednak nie byłem

  • Windy miejskie to ciekawa atrakcja choć stać w wielkich kolejkach do nich to chyba szkoda czasu

  • Carmo Archaeological Museum - kościół bez dachu, świetne to robi wrażenie i warto odwiedzić, porobić sobie foty itp

  • Warto spróbować pasteis de belem - najsławniejsze są obok wspomnianego wyżej klasztoru hieronimitów ale w jakiś randomowych piekarniach poza centrum były równie pyszne

  • Wlg przed wycieczką warto zobaczyć/odświeżyć sobie film (polskiej produkcji) Imagine, kawiarnia która grała w tym filmie chyba się zamknęła a było to fajne miejsce gdzie wydawało się jakby tramwaje miały wjeżdżać prosto przez drzwi! Generalnie takich klimatycznych kawiarni jest sporo ale ta była wyjątkowa ze względu na polskie akcenty/prezenty które tam rodacy zostawiali w związku z tym, że była ona uwieczniona w polskim filmie

  • Ogarnij sobie, który tramwaj objeżdża turystyczne punkty (nie pamiętam numerka) i warto się nim przejechać nawet i wokół całej linii bo na prawdę objeżdża on najważniejsze atrakcje

  • z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze jedzenie było w takich mikro knajpach (raczej na obrzeżach) gdzie się siedzi bardzo ciasno bo odstępny miedzy stolikami są po 10 cm XD Jak było jeszcze zupełnie nieczytelne menu pisane ręcznie po portugalsku to już wgl było super

  • Jeżeli będziesz miała auto to w centrum praktycznie się nie da parkować więc tylko lokum na obrzeżach (przy okazji można z fajniejszej, lokalnej gastronomii skorzystać).

  • Jakbyś się zastanawiała co tam czarnoskórzy sprzedają na każdym rogu to się dwa razy zastanów zanim zapytasz z ciekawości bo są strasznie namolni i później 20 min za tobą łażą i wciskają wręcz do ręki woreczki z białym proszkiem albo grudy haszu XD

Sorry za chaotyczne myśli ale tak wypisałem co mi do głowy przyszło

Plaża w cascais

Aveiro sobie odpuść


A w Porto niedaleko dworca kolejowego

Jest knajpka Voltaria

Na za⁎⁎⁎⁎ste jedzenie mają no i weź ta kanapkę z mięsem franchesia. Najlepsza jaką jadłem w Porto i okolicach.


A Lizbona to BELEM i te babeczki budyniowe

Zaloguj się aby komentować

Wybieram się do Londynu na 4 dni (3 noce) - turystycznie. Gdzie warto szukać noclegów i opcji na transport po mieście? Jaki transport z lotniska Luton do miasta? Polećcie proszę praktyczne wskazówki / protipy na taki krótki wyjazd?


#londyn #uk #wielkabrytania #anglia #podroze #podrozujzhejto #turystyka

@Tino jaki masz budżet? Jakie oczekiwania co do jakości?

W Londynie da się znaleźć tanie noclegi, ale jakościowo mogą być uznane za urągające godności człowieka. Mogę to potwierdzić po noclegu za £60 10 minut od Kings Cross a potem wybór czy więcej płacisz za nocleg czy za transport i jego długość

@Tino sorry za zamulony komentarz, ale jak nie jest za późno to obczaj sobie Travelodge jeżeli idzie o nocleg. Jest znośnie, idzie wyhaczyć nocleg dość tanio w miarę lokalizacji jeżeli bookuje się odpowiednio wcześniej. Na screenie cena za pokój na 3 noce w różnych lokalizacjach (cena jest za całość noclegu od 31/10/25). Szału nie ma, ale łóżka bardzo wygodne i stosunek jakość/cena to ciężko będzie znaleźć lepiej w Londku


www.travelodge.co.uk

418437bd-3832-4282-90d1-5ec171139cea

Zaloguj się aby komentować

Bolesławiec jest pięknym miastem położonym w województwie dolnośląskim, które większości z Was zapewne będzie kojarzyć się z produkcją pięknej ceramiki. Dla mnie to również miasto z murami obronnymi, dlatego też włączam je do projektu “Miasta stojące murem”. Bolesławiec posiada piękny rynek, a ja trafiłem tam podczas święta ceramiki, które odbywa się w połowie sierpnia.


Zapraszam na bloga


Co zobaczyć w Bolesławcu:

  • Budowę murów obronnych w Bolesławcu rozpoczęto w pierwszej połowie XIV wieku. Nie znalazłem nigdzie oficjalnej długości, ale według pomiarów na Google Maps obwarowania mogły mieć długość nawet 1300 metrów. W latach 1479-1480 rozpoczęto budowę drugiego obwodu murów, których pozostałości można zobaczyć do dzisiaj. Do dzisiaj zachowało się ponad 600 metrów obwarowań.

  • W centralnej części starego miasta znajduje się rynek o wymiarach ponad 90 na 70 metrów. Niestety w trakcie II wojny światowej, a dokładnie w 1945 roku podczas ataku armii radzieckiej większość zabudowy wokół rynku uległo spaleniu. W pierzei rynku zachowało się kilka starych kamienic, z których najstarsze pochodzą z XVII wieku

  • Kościół Wniebowzięcia NMP i św. Mikołaja w Bolesławcu mieści się przy Kościelnej nieopodal rynku. Pierwsza świątynia powstała w tym miejscu w XIII wieku, ale spłonęła w wyniku najazdu husytów w 1429 roku. Na gruzach tamtej po kilku latach rozpoczęto budowę nowej, która w późniejszych stuleciach ulegała przebudowom. Kościelna hala powstała w stylu gotyckim, ale po jednym z pożarów miasta wnętrza otrzymały wystrój barokowy. We wnętrzu kościoła znajdują się barokowe ołtarze z XVII wiecznymi obrazami.

  • Kościół Matki Bożej Różańcowej położony jest przy ulicy Ceramicznej poza granicami starego miasta. Jest najstarszą świątynią w mieście i była wzmiankowana już w 1270 roku. Prezbiterium pochodzi z XIII stulecia. We wnętrzu kościoła znajduje się barokowy ołtarz, a na ścianach są epitafia z XVI do XVIII wieku.

  • Muzeum Ceramiki w Bolesławcu mieści się w Pałacu Pucklera z połowy XIX wieku.

  • Wiadukt kolejowy w Bolesławcu powstał w latach czterdziestych XIX wieku. Most powstał z piaskowca z kopalni w Dobrej. Należy do najdłuższych tego obiektów w Europie i ma 490 metrów długości.

-------------------------------------------

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje

Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej


#antekpodrozuje #polska #dolnoslaskie #dolnyslask #boleslawiec #podroze #podrozujzhejto #turystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #zainteresowania #architektura

e4a48e70-57cb-4555-a1c6-0c9055db33ab
2bfcd63b-44b9-48ea-a00b-9e4f35036f69
ddfc0392-8378-4fa0-a12b-ebfb4f23fd9d
6241b75c-fc4f-4061-a432-0ce3731d7ed4
b2f674a8-fb7f-42bd-a970-056fba32f9fa

@antekwpodrozy w delegacji tam robiłem kiedyś. Tzn w Wykrotach ale nocleg mieliśmy w Bolesławcu.


Tłocznie gazu tam robiliśmy.

Ale się tam wódy ochlałem bleeee

@antekwpodrozy za moje miasto duży plusik :) Miałeś okazję zobaczyć wieżę Jenny w lasku miejskim? W innym kompleksie leśnym była również kiedyś kopalnia złota. Jako dziecko często tam bywałem z rodzicami (mieliśmy działkę niedaleko), pamiętam spory dół na dno którego prowadziły bardzo długie kamienne schody. Dzisiaj już chyba zbyt wiele z nich nie zostało. Z nowości - pojawiła się ceramiczna brama. Kiedyś dawno słyszałem o koncepcji zrobienie czegoś podobnego wzdłuż całej ulicy Prusa (deptak prowadzący do Rynku), ale pomysłu nigdy niezrealizowano. https://www.bok.boleslawiec.pl/index.php/pl/hidden-article/1552-brama-przyjazni-oficjalnie-odslonieta

@antekwpodrozy podoba mi sie historia miasta wg ciebie - Mieszko I, panowanie czeskie, wojna 30-letnia, husyci i juz Niemcy z Ruskimi niszczą miasto w '45 xD dlaczego slowem nie wspominasz o rozkwicie miejscowosci za panowania niemieckiego? Slaska ceramika w XIX w to europejska marka

Zaloguj się aby komentować

Taka pamiątka z Bobolina musiała pokonać grubo ponad 1500 km, aby finalnie wylądować na lodówce w mieście nad morzem - tyle że nie Bałtyckim, a Celtyckim (no, też nie do końca, ale mniejsza z tym).


W każdym razie - wielkie dzięki, @winiucho ! A Bobolin wlatuje na listę miejsc, które koniecznie muszę odwiedzić w Polsce.


#podroze

d273bee7-7107-4807-b5c2-21450431d4de

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować