No siedzimy, nic się nie dzieje, piwko pijemy, gadamy, o niczym, przyjemnie jest. #pdk
#wakacje

No siedzimy, nic się nie dzieje, piwko pijemy, gadamy, o niczym, przyjemnie jest. #pdk
#wakacje

Zaloguj się aby komentować
Marvel będzie miał nowego Black Panthera i zostaje nim David Jonsson (grał m.in. w Alien: Romulus). A to znaczy, że Letitia Wright już nie jest Panterą... Po zdjęciu chyba można wywnioskować, że nie jest z tego faktu zadowolona
#marvel #czarnapantera #kino

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Update z budowy podlewacza na balkon, bo wszystko jest już sprototypowane, kod raczej w ostatecznej wersji i niedługo zabuduję to na balkonie.
Funkcjonalności sprzętowe:
Czujnik deszczu
Czujnik wilgotności gleby
Czujnik ultradźwiękowy do sprawdzania ilości wody w zbiorniku
Funkcjonalności programowe:
wgrywanie kodu przez WiFi, żeby nie wyciągać tego z puszki za każdą poprawką
wysyłanie powiadomień na WhatsApp
łączenie się z serwerem OWM, pobieranie pogody dla mojej lokalizacji
strona WWW na IP Esp32, na której mam podgląd na czujniki + ręczne sterowanie pompką
strefa testowa na WWW, gdzie wszystkie zmienne można customizować i przeprowadzać scenariusz testowe
Algorytm podlewania:
codziennie o godzinie 0:30 sprawdź po kolei -> wilgotność gleby -> czy pada deszcz -> pogodę na najbliższe 3h
jeśli gleba wymaga podlania, aktualnie nie pada deszcz, ani w prognozie nie przewiduje deszczu to podlewamy, zapisujemy podlanie w tym dniu, kolejne sprawdzanie o 0:30 dnia kolejnego
jeśli pada deszcz/deszcz jest zapowiadany to zapisuję wartość z czujnika wilgotności gleby, nie podlewam i wykonuje kolejne sprawdzenie za 2h
o godzinie 2:30 sprawdzam wartość z czujnika deszczu, następnie czujnika gleby. Jeśli wartość z czujnika gleby zmieniła się o pewną wartość, odpowiadającą za opad średniego natężenia to nie podlewam, zapisuję do pamięci, że dziś już było podlewane
w innych przypadkach powatarzane są kolejne próby za 2h i 4h. Jeśli okaże się, że zapowiadany deszcz nie nadszedł to podlewam
prawidłowe podlanie oraz błędy zostają logowane w pamięci + dostaje powiadomienie na WhatsApp
Pompka w 60s wypluła 1370ml wody, więc jest dość wydajna jak na takie maleństwo.
#esp32 #smarthome #iot #rosliny


Zaloguj się aby komentować
#muzyka #grykomputerowe #kingdomcomedeliverance Po świetnej zabawie w pierwszej części jarałem się na drugą częścią Kingdome Deliverance, ale i tak to co dostałem przeszło moje oczekiwania.
Rzadko się zdarza, żebym w grze komputerowej śmiał się tak, że martwiłem się że sąsiedzi wezmą mnie za debila xd wspaniała historia, świetna rozgrywka, mnóstwo zadań z wielkim napracowaniem, nawet tych pobocznych i zupełnie opcjonalnych.
Serdecznie polecam grę Henryczek II, pszemek
Zaloguj się aby komentować
Gdzie dostać Logitech K270 US ANSI?
Na Allegro i stronie Logitech nie ma. Po obrazkach nie poznasz, co innego widać a co innego wysyłają. Wysyłają ISO.
Ja zawsze miałem Big-ass Enter, czyli Enter (nie odwrócone) L. Więc ISO to złamanie przyzwyczajeń i w okolicy lewego Shiftu, i w okolicy Entera.
#klawiatura #sprzetkomputerowy #pcmasterrace

Zaloguj się aby komentować
Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.
Podwórko
Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu. Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku. Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa. Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście. Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).
Podwórkowe legendy
Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.
Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem. Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.
Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało. K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia. K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa. Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.
Aktywności
Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team. Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.
Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.
Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.
Atrakcje
Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem. Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.
Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.
Lokalsi
Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia. Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców. Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.
Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach. Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.
Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.
I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.
#dziecinstwo #wspomnienia #nostalgia #wroclaw

@Shivaa z mojego rodzinnego domu do czerwonego miałem 500 metrów. Gdybyś przeszła przez ulice B. i Ż., znalazłabyś się na równie obskurnym w latach '90 podwórku, świecącym biedą, klepiskiem, pokruszonymi butelkami, gruzem, stalowym placem zabaw, psimi kupami i zapachem amoniaku.
Pamiętam, jak kiedyś, wracając z angielskiego, kolega zaprowadził mnie do sklepiku w niebieskim, gdzie oddawał się upłynnianiu hajsu rodziców na (bodajże) maszynie do pinballa, jak w windowsie 95. Nie wróciłem na czas do domu i mama mnie tam znalazła. Dostałem opieprz.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#muzyka #muzykaelektroniczna #trance #psytrance #darkpsy #mindhunter #netbrainrecords #iran #izrael #muzykazyxx
Mind Hunter to projekt Naora Ben Israela, eksperymentalnego producenta eksplorującego darkpsy i psytrance.
Label: Netbrain Records Album: Unseen Fungi Wykonawca: Mind Hunter Utwór: Game Over Kraj wydania (label): Iran Kraj pochodzenia: Izrael Wydany: 25.09.2020 Gatunek: Electronic Styl: Trance, Psy-Trance, Darkpsy
Zaloguj się aby komentować
Czasem przypominam sobie jakąś żenującą akcję, którą odwaliłem w życiu. Czasem przechodzi przeze mnie fala wstydu z tego powodu. Ale zaraz potem przypominam sobie, że przynajmniej nie wrzucałem takich rzeczy do neta z własną mordą i nazwiskiem, co wstyd przechodzi jak renkom odjoł XD
#heheszki #memy

Zaloguj się aby komentować
115+1=116
Tytuł: Scarface The world is yours
Developer: Radical Entertaiment
Rok wydania: 2006
Gatunek: Gra w stylu GTA
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 22h - wymaksowana, wyczyszczona cała mapa ze wszystkiego. Tylko w dwóch grach w zyciu miałem ochote wyczycić cała mape, w Scarface i w Cyberpunku.
Ocena: 8,5/10
Jedna z gier w których moja ocena jest mocno odmienna od calej reszty. Włoze kij w mrowisko mówiąc ze ta gra jest dla mnie lepsza od GTA Vice City.
Gra stanowi alternatywne zakończenie filmu. Tony Montana żyje, ale zostaje z niczym i musi odbudować swoje imperium mszcząc sie na wrogach. Wstep zatem mamy jak w Vice city, tylko z wiekszą pompą. Dalej róznice są wieksze. W Scarface mamy stosunkowo mało misji "fabularnych" - wieksza cześć gry stanowią misje bardziej poboczne, musimy przejmować tereny i firmy, kupować i sprzedwać kokaine, to połaczone z bardzo fajnym modelem rozwoju tworzy dla mnie bardzo dobra gre.
Zamiast misji fabularnych "bez fabuły" jak w GTA Vice City gdzie opiera sie to na tym ze ukradziono nam hajs wiec robimy jakies randomowe rzeczy by zyskac hajs, mamy misje poboczne które gwarantuja nam odpowiedni zastrzyk neuroprzekazników.
Zaczynamy od kupowania kokainy, trafienie w wąski pasek zapewniajacy odpowiednia cene jednoczesnie stresuje ale daje tez uczucie "uff" gdy sie uda, pózniej musimy to przewieść a gdy to zrobimy mamy najlepsza czesc gry a mianowicie zbieranie hajsu. Gra oferuje nam nie tylko wybor stacji, ale i piosenki, która chcemy co jest bardzo przydatne.
Odpalamy jakiegos bangera i ruszamy, wrogowie depczą nam po piętach, atakują nasze placówki a my jezdzimy od punktu do punktu zbierajac hajs i próbując obronić punkty lub zostawiajac je widzac ze ich nie uratujemy, wszystko to gwarantuje odpowiedni dreszczyk emocji, ukonczenie misji nagradzane jest tym ze zdobywamy hajs, ten z kolei służy nam do nabywania nowych rzeczy i dodatkowo odblokowuja nam poziom prestiżu, za który odblokowujemy kolejne poziomy, dzielnice.
System rozwoju w tej grze jest najlepszy jaki dotąd spotkałem. To nie są jakieś sztuczne atrybuty +5 do dmg broni. Tylko są to albo nowe samochody/bronie z lepszymi statystykami, albo fizyczne dekoracje naszej posiadłości, wraz z rozwojem odblokowujemy tez nowych dostawców i nowy typ misji.
Misje fabularne - nie maja za wiele fabuły, jest ich troche ale nie za duzo, stanowia one odpowiedni balans pomiedzy misjami pobocznymi.
Podobieństwa i róznice wzgledem GTA vice city:
- obie maja toporne strzelanie, chociaz te ze Scarface jest dla mnie ciut lepsze, dodatkowo ma system furii gdzie załacza nam sie tryb rambo.
-model jazdy podobny - chociaz chyba scarface wypada ciut gorzej, tak czy siak to kwestia przyzwyczajenia
- klimat i soundtrack - obie sa mocno klimatyczne, dla mnie wygrywa Scarface bo ma wybór piosenki w danej chwili.
- misje - wole model Scarface bazujacy na misjach pobocznych niz Vice City gdzie misje główne są bez ładu - w takim San Andreas mieliśmy jakąś fabułe i ciąg przyczynowo skutkowy, w Vice City tego nie czuje, poza wstepem i zakonczeniem.
-rozwoj postaci - w Vice City praktycznie nie wystepuje, a Scarface na nim opiera gre.
- grafika i aspekty techniczne - i tutaj jest coś zadziwiającego, fani stworzyli lepszy remaster niż jakieś studio biorace gruby hajs, w komentarzu filmik porownawczy.
Krótko mowiąc Scarface podziela wiekszosc wad Vice City majac przy tym zalety ktorych Vice City nie ma, przede wszystkim odpowiedni zastrzyk neuroprzekazników, gramy w gre i mamy faktyczny postep, ulepszanie postaci, odblokowywania roznych rzeczy zamiast zamiast grania i powiekszania salda na koncie.
Na start Scarface miało swoje problemy - trzeba było ustawiac system by gra działała na jednym rdzeniu, sterowanie bylo toporniejsze ale fani Scarface stworzyli naprawde dobry remaster. oprocz bugów i sterowania, poprawili szate graficzna. Nie tylko poprawili tekstury ale i kolorystyke gry. Tekstury w grze zostały zastąpione teksturami 4k gdzie rzeczywiscie nad tymi teksturami pracowano a nie tylko wrzucono w jakis automat zaokraglający brzegi tworzacy kreskówkową grafike, załatali bugi gry, co prawda mod wymaga by w pierwszej misji zablokowac fps na 30 a pozniej odblokowac na 60 ale poza tym wszystko działa.
A Remaster Vice City - graficznie wyszło średnio, a w dodatku zmiana silnika spowodowała mikroprzyciecia podczas jazdy i to że nieodpowiednie ustawienia graficznie bardzo mocno obciazaja karte graficzna, nie mowiac juz o wywaleniu z remasteru kultowego soundtracku. W przypadku GTA wole odpalac pierwotne wersje niz remastery.
#gry #gamesmeter
@pokeminatour
(Fanowski) remaster do tego wyszedł jakiś? Jakiś link do projektu?
Od siebie:
Al Pacino sam wskazał aktora głosowego do gry
Postać gracza odmawia strzelania do cywilów, co jest zgodne z jego credo z filmów (co nie znaczy że mogą rykoszetem oberwać)
Z jakichś przyczyn można zmienia postać na "podwładnych" tj. szofer i cyngiel by wykonywać jeszcze bardziej randomowe zadania. Niby nic wielkiego, ale utkwiło w pamięci.
"Druga mapa" tj. wyspa jest szalona, gdzie domyślnie wszystkie NPCe do Ciebie walą na widok.
A Remaster Vice City
No ale fanowskie do serii GTA3/VC/SA też są. Tylko, że to było bardzo rozproszone.
I mam na myśli overhaul które na celu miało podrasowanie tekstur, modeli samochodów by zachować tą "wanilię" mimo wszystko. Bo nie wspomnę o niepoliczalnej ilości małych pliczków do podmiany tekstur i kolizji.
Zaloguj się aby komentować
Koniec alkoholu na stacjach paliw. Sprzedaż ma zostać całkowicie wycofana
Rzeszów chce wprowadzić nocną prohibicji na terenie miasta. W planach jest również wycofywanie sprzedaży alkoholu ze stacji paliw.
Zgodnie z projektem od godz. 22 do 6 na terenie miasta obowiązywałby zakaz sprzedaży napojów alkoholowych, o zawartości od 4,5 proc. do 18 proc. - z wyjątkiem piwa - oraz alkoholu powyżej 18 proc.
Projekt zakłada również stały zakaz sprzedaży, podawania i spożywania alkoholu na stacjach paliw.
Wcześniej wydane zezwolenia na sprzedaż alkoholu na stacjach paliw zachowają ważność do końca okresu, na jaki zostały udzielone. Całkowity zakaz będzie wprowadzany stopniowo.
Nocny zakaz sprzedaży alkoholu i wycofanie alkoholu ze stacji paliw
Rada Miasta Rzeszowa na najbliższej sesji zajmie się projektem uchwały ograniczającym sprzedaż alkoholu.
Czy Rzeszów wyznaczy trend, który zmieni prawo w całej Polsce? Trzymamy kciuki! Pozdrawiamy Rzeszów
### Ciekawostka: od początku wakacji zatrzymano już 9000 pijanych kierowców.
#alkohol #polska #rzeszow #wiadomoscipolska #zdrowie
Zaloguj się aby komentować
Mam małą podpowiedź dla spindoktorów z PiS. Morawiecki to żydokomuch PZPRowiec xd
https://www.youtube.com/watch?v=gSzQWgQN_88
#bekazpisu #jebacpis #polityka #heheszkipolityczne
Zaloguj się aby komentować
Wybieracie się do USA? Lepiej nie róbcie tak, jak ten pan
https://niebezpiecznik.pl/post/zostal-zatrzymany-do-kontroli-i-podal-haslo-ktore-skasowalo-zawartosc-smartfona-zamiast-go-odblokowac-teraz-moze-trafic-do-wiezienia-problemy/
#prywatnosc #cyberbezpieczenstwo #inwigilacja #grapheneos
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Lub komplet 1050
#perfumy


Zaloguj się aby komentować
#trump #geopolityka
Trump miał kolejny nocny meltdown. Reszta w komentarzach.





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#muzyka #punk #skinhead
dla @Cybulion , ale może też się komuś przyda z poniedziałku
Skrewdriver - Antisocial
Zaloguj się aby komentować