Sławosz Uznański to pierwszy polski astronauta, który poleci na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Kiedy odbędzie się start misji Ignis? Rąbka tajemnicy uchylił jeden z fotografów NASA. Jeśli informacje pokryją się z rzeczywistością, to Sławosz Uznański poleci na ISS w ramach lotu Axiom-4 jeszcze przed końcem maja.
Sławosz Uznański to pierwszy Polak, który poleci na ISS. Jego wybór ogłoszono niespełna dwa lata temu - w wakacje 2023 r. Potem nasz rodak rozpoczął długie szkolenie. Z oficjalnych informacji przekazanych do tej pory przez NASA czy Axiom Space wynika, że start planowany jest na obecny kwartał 2025 r. Konkretnego terminu rozpoczęcia misji dotychczas nie było.
Rąbka tajemnicy na temat dokładnej daty startu Axiom-4, którego częścią jest polska misja Ignis, ujawnił Ben Cooper, czyli jeden z fotografów NASA. Przekazał on następującą informację:
Falcon 9 wyniesie załogę lotu kosmicznego Axiom-4 na Międzynarodową Stację Kosmiczną z wyrzutni 39A 29 maja około godziny 13:00 czasu wschodniego
Misja kosmiczna Ignis, która stała się możliwa dzięki współpracy POLSA z Europejską Agencją Kosmiczną, jest bardzo ważna dla naszego kraju. Dla Polski jest to ogromna i niepowtarzalna szansa na przeprowadzenie eksperymentów naukowych w warunkach mikrograwitacji. Wiemy, że Sławosz Uznański spędzi na ISS kilkanaście dni i będzie to dla niego bardzo pracowity okres.
Polski astronauta przeprowadzi różne eksperymenty na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, które dotyczą m.in. mikrobiomu, zdrowia ludzi przebywających w kosmosie, nowych materiałów oraz technologii. W tym ostatnim przypadku jest to związane także ze sztuczną inteligencją. Ponadto Uznański zabierze ze sobą na ISS… pierogi.
@damw po⁎⁎⁎⁎ne, że kiedyś piłem z nim piwo nad Wisłą Jest to rzecz, którą będę mógł się chwalić wnukom. No o ile sam nie polecę w kosmos bo mam taki plan
Rosja myślała, że bez jej wspaniałomyślnego wkładu (lądownika i rakiety) misja ExoMars ESA na Marsa legnie w gruzach? 🤡 Cóż za niespodzianka! Okazało się, że ESA jednak woli współpracować z partnerami, którzy potrafią dotrzymać słowa i nie są zajęci zabawą w XIX-wieczne podboje na Ziemi.
Teraz ESA szuka innego transportu dla łazika Rosalind Franklin (trochę to potrwa, wiadomo), ale przynajmniej misja ma szansę dojść do skutku bez niepotrzebnego balastu. Wygląda na to, że można lecieć na Marsa bez Rosji, za to z polskim, działającym wiertłem od Astroniki! Ktoś tu chyba sam sobie strzelił w kosmiczne kolano... 😉
Za nami kolejne lądowanie na Księżycu (ale jeszcze nie wiadomo, czy udane). Tym razem w ramach misji IM-2 z programu CLPS. Lądownik Athena, który opracowało Intuitive Machines, osiadł na powierzchni Srebrnego Globu w pobliżu bieguna południowego. Na pokładzie jest ładunek agencji NASA, który pozwoli lepiej zbadać Księżyc.
Kilka dni temu na Księżycu wylądował Blue Ghost firmy Firefly Aerospace, który dostarczył na powierzchnię Srebrnego Globu ładunek NASA. Za nami kolejne lądowanie. Tym razem lądownika Athena, który bierze udział w misji IM-2. Nie obyło się jednak bez komplikacji.
Athena to lądownik księżycowy typu Nova C, który opracowało Intuitive Machines w ramach programu Commercial Lunar Payload Services (CLPS) agencji NASA, który zakłada korzystanie z pomocy sektora prywatnego podczas dostarczania ładunków na Księżyc.
Lądownik Intuitve Machines z ładunkiem dla NASA został wystrzelony w kosmos pod koniec lutego i następnie poleciał w kierunku Srebrnego Globu, gdzie znalazł się na niskiej orbicie okołoksiężycowej. Tam trwały przygotowania do lądowania w obszarze o nazwie Mons Mouton. Jest to region znajdujący się w pobliżu bieguna południowego naturalnego satelity Ziemi i miejsce to wybrano nie bez przyczyny.
Eksperci wierzą, że w tym regionie Księżyca mogą skrywać się niemałe zasoby lodu. Woda będzie z czasem niezbędna w przypadku długotrwałej eksploracji Srebrnego Globu. Dlatego NASA chce dokładniej zbadać ten obszar.
Athena po obniżeniu lotu osiadła na powierzchni Księżyca prawdopodobnie około godziny 18:30 czasu w Polsce. W przypadku Intuitive Machines jest to już drugie lądowanie na Srebrnym Globie. W zeszłym roku firmie udało się umieścić na powierzchni lądownik Odysseus. Jest jednak zbyt wcześnie, aby mówić o sukcesie.
Łączność z lądownikiem została zerwana. Jest bardzo możliwe, że Athena wylądowała, ale potem się przewróciła. Obecnie ekipa odpowiedzialna za kontrolę misji IM-2 próbuje nawiązać łączność i pobrać dane oraz zdjęcia, które pozwolą uzyskać więcej informacji o stanie lądownika.
Na pokładzie jest Polar Resources Ice Mining Experiment-1 (PRIME-1) składający się z dwóch elementów: Regolith Ice Drill for Exploring New Terrain (TRIDENT) oraz Mass Spectrometer observing lunar operations (MSolo). Pierwszy pozwoli na wwiercenie się pod powierzchnię Księżyca. Drugi przeanalizuje dane. NASA wierzy, że w ten sposób uda się pobrać próbkę z lodem na głębokości do 1 metra.
Athena dostarczyła na powierzchnię Srebrnego Globu także statek o nazwie Grace. Ma on wykonywać "skoki" w promieniu maksymalnie 1,6 km od miejsca lądowania. Pozwoli to lepiej zbadać wiecznie ciemną stronę pobliskiego krateru.
NASA i Intuitive Machines wysłały na Księżyc także mały łazik o nazwie Mobile Autonomous Prospecting Platform (MAPP) zbudowany przez firmę Lunar Outpost. Ma on komunikować się z lądownikiem i Grace z wykorzystaniem sieci 4G/LTE. To pierwszy taki eksperyment na Księżycu, który został przygotowany we współpracy z Nokia Bell Labs.
X-37B Orbital Test Vehicle (OTV) to wyjątkowy projekt stworzony przez firmę Boeing i obsługiwany przez Siły Kosmiczne USA (USSF). Od momentu swojego pierwszego lotu w 2011 roku, otoczony jest aurą tajemniczości i trudno się dziwić, bo to zdalnie sterowany statek kosmiczny wielokrotnego użytku, zaprojektowany do operacji na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), czyli wysokości od 240 do 800 km nad Ziemią.
Jak podaje NASA, głównym celem X-37B jest testowanie technologii, które "wspierają długoterminowe cele kosmiczne" (za czym może się kryć dosłownie wszystko i z pewnością kryje więcej, niż Stany Zjednoczone są skłonne ujawnić). 29 grudnia 2023 roku X-37B rozpoczął swoją siódmą misję (OTV-7), prowadząc eksperymenty dotyczące wpływu promieniowania kosmicznego oraz testując technologie Space Domain Awareness (SDA).
I dopiero teraz Pentagon zdecydował się po raz pierwszy publikować zdjęcie wykonane przez ten wahadłowiec, chociaż od jego pierwszego startu w kwietniu 2010 roku minęło już blisko 15 lat! Siły Kosmiczne USA opublikowały fotografię z kamery zainstalowanej na X-37B, która jak podano w komunikacie prasowym, służy do "zapewnienia zdrowia i bezpieczeństwa" pojazdu.
Zanim ktoś zacznie pisać, że fotek tego pojazdu było więcej proszę przeczytać uważnie jeszcze raz: zdjęcie wykonane przez ten wahadłowiec czyli selficzek.
Ze względu na wysoki poziom tajemnicy otaczający operacje X-37B, wokół statku narosło wiele teorii spiskowych. Wiadomo jedynie, że istnieją dwa egzemplarze wahadłowca, które wykonują misje naprzemiennie, a jednostka jest najmniejszym obecnie statkiem kosmicznym wielokrotnego użytku - ma długość 8,92 m, rozpiętość skrzydeł 4,55 m, a jego masa startowa wynosi prawie 5 ton, z czego ładunek umieszczony w komorze o wymiarach 2,1 x 1,2 m może ważyć do 227 kg.
@damw ciężko mi sobie wyobrazić aż tak takie zniekształcenie obiektywu które da taki obraz. To wygląda jakby z lotu na Księżyc co najmniej. Może jakiś fotograf się wypowie czy to możliwe. Chyba że to fotomontaż by zasiać wątpliwości u wrogów jak daleko on lata ....
Jakby ktoś chciał spróbować #modelarstwokartonowe to jest okazja. #nasa na swojej stronie udostępnia kilka prostych modeli do druku. Niestety nie wszystkie linki działają.
Otóż NASA pochwaliło się wczoraj (a dokładniej chyba 7 godzin temu, ale wiadomo że u nich jest wcześniej) zdjęciem wykonanym w kolaboracji z Europejską Agencją Kosmiczną, przy wykorzystaniu teleskopu Euclid, czy chyba poprawniej - Euklidesa.
A co przedstawia to zdjęcie?
Ano wspominany Pierścień Einsteina w centrum galaktyki NGC 6505
Pierścień Einsteina to bardzo rzadkie zjawisko, powstałe w wyniku soczewkowania grawitacyjnego, kiedy w jednej linii mamy obserwatora, obiekt o dużej grawitacji i źródło światła, w tej kolejności. Wtedy światło odległego obiektu jest załamywane przez pole grawitacyjne obiektu "w środku" (czyli galaktyki) i dociera do obserwatora rozciągnięte w postaci pierścienia. Więcej na wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pier%C5%9Bcie%C5%84_Einsteina
Sprawa o tyle ciekawa, że galaktyka znana od dawna, bo już od 1884 roku, nie jest specjalnie duża ale nawet w zasięgu obserwacji amatorskich, a dopiero w 2023 pan Bruno Altieri odkrył, że z tym jej centrum jest coś nie tak Niestety, na tamten moment dane które zebrał teleskop były nieostre, więc potrzeba było kolejny raz skierować teleskop w tamte rejony. No i proces ponownej akwizycji i procesowania danych został właśnie zakończony, efekt widoczny na zdjęciach poniżej. Chodzi o ten pierścień w samym centrum galaktyki. Zaś na drugim zdjęciu mamy zbliżenie.
Odkrycie zostało zwyczajowo nazwane od nazwiska odkrywcy (albo szefa zespołu odkrywców), Soczewką Altieri'ego
Jak dla mnie jeszcze bardzo ciekawe jest to, że pierścień powstał nie w okół całej galaktyki, a jedynie wokół jej centrum, takiego przypadku jeszcze nie spotkałem - może dlatego że jestem amatorem w temacie, ale wszystkie zdjęcia przedstawiające pierścienie Einsteina zawierają się wokół całych galaktyk - pewnie z powodu większych odległości. Albo w NGC 6505 mamy baaardzo masywną czarną dziurę