Człowiek miewa popierdolone pomysły. Ja mam ich aż nadmiar, na moje szczęście na większość z nich nie mam czasu. Tym razem jednak mój popierdolony pomysł można było zrealizować w jedną dobę i niestety doszedł do skutku. Tyle tytułem wstępu.
"Wielki Marsz" Kinga jest jedna z moich ulubionych książek, czytałem parę razy i regularnie odświeżam audiobookiem. Jak się dowiedziałem, że będzie film, to byłem zaintrygowany. Późniejsze dobre recenzje mnie napawały optymistycznie. Któregoś zwyczajnego dnia stwierdziłem, że byle frajer może po prostu na to pójść do kina i że prawdziwy fan powinien zrobić coś więcej. No to tym więcej był plan, by pójść na ten film do kina, ale nie tego w swoim mieście. Początkowo myślałem o Łodzi, ale było jednak trochę daleko a i trasa nie tak ciekawa, patrzyłem też Siedlce i Radom, ale też mnie nie przekonywały. W ten sposób wytypowałem Płock. 100km z hakiem i do tego ładna trasa wzdłuż Wisły. Brzmi jak plan. Znalazło się paru ludzi porównywalnie szalonych, więc nie miałem iść sam
Problemem całej imprezy było to, że niemal do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy o której będzie sens (w tym czy w ogóle będzie). Premiera była weekend wcześniej (w który nie miałem opcji iść), więc trzeba było czekać niemal do ostatniej chwili na repertuar. W środę opublikowali - jest jeden seans, o 17:30. Zatem idziemy. Plan był taki, że idziemy równym tempem, bez biegu, te książkowe 6km/h. Unikając przerw. Start wieczorem spod metra Młociny w #warszawa, potem trasa po granicy Kampinosu, potem wioskami przez "dziurę" w Kampinosie, następnie przebić się do wału nad Wisłę. A potem most w Wyszogrodzie i dalej do Płocka jakimiś wioskami. I tu przyznam, że okolice Płocka mi się bardzo spodobały.
Nie będę opisywał bardzo jak się szło, ale tl;dr - w grupie doszliśmy do Wyszogrodu (64km) robiąc jedynie małe przerwy (w tym jedną w sklepie), tam połowa z naszej czwórki zdecydowała się przejść w PKS, ja zaś z kolegą poszedłem dalej, trochę już improwizując trasę, trochę po tym co wcześniej zaplanowaliśmy. Szło się bardzo dobrze gdzieś do 80km gdzie jednak dopadł mnie większy kryzys - po chwili zdecydowaliśmy że się rozdzielamy. Kolega poszedł pierszy, ja po jakiejś przerwie pokuśtykałem. Ale już się nie widzieliśmy do mety. Ostatnie kilometry wlokły się jak smród za pospolitym ruszeniem, ale udało mi się dotrzeć do Płocka robiąc dokładnie 100km. W samym Płocku w uwagi na krótki czas do seansu pojechałem już zbiorkomem - reszta ekipy była już na miejscu, a chciałem mieć czas się nieco ogarnąć i przebrać.
Nie zrobiłem 100km z buta już od dobrych kilku lat. Nie było łatwo, choć sama trasa oczywiście bardzo prosta techniczna, a pogoda wręcz idealna. Czasowo wyszło 18:30h, oczywiście tempa 6km/h na drugiej połowie trasy się nie udało utrzymać.
O samym filmie może napiszę kolejny wpis. Było też bardzo dużo #grzyby - zdjęcia w komentarzach
@WujekAlien robi popularne materiały, dużo go w mediach (przeróżnych), biega po sejmie za pisowcami. Pewnie też nie przeszkadza to, że jest obiektywnie przystojny.
I znowu te pisowskie pieski typu Bąkiewicz. To jest dla mnie niesomiwte że nikt nie potrafi zorganizować normalnego marszu. Normalni ludzie szybko by odpłynęli od tych krzykaczy przez megafon.
Nawet PiS nic innego nie potrafił na 100-wę jak go chamsko przejąć.
Trzeba iść, Hamas pewnie oglądac relacje będzie i być może uwolni zakładników. Będzie też można do tego nicponia Nataniahu przemówić żeby przestal zabijać cywilów.
Leże na urologii z gościem który ma raka w dość zaawansowanym stadium.
Widać że pogodzony z tym że już kolejne operacje niosą ze sobą duże ryzyko.
Wczoraj dzwonił do jakiegoś znajomego, od tak pogadać, wcześniej widziałem że na lapku puszczał sobie #marsz
No i tak gadał tym znajomym i nagle mówi że on to nie wie czy iść na te wybory, bo co mu z tego... a po chwili dodał że jednak szkoda dzieciaków i musi iść.
Szkoda tej Polski. Idzcie na wybory i wybierzcie opozycję czyli ko lub trzecią drogę. Inaczej PiS nas zmiecie z planszy.
Otóż ch⁎⁎⁎ia. Pytania dosyć tendencyjne i oparte na aktualnych aferach poniekąd.
Bezpartyjni to byli pisowcy tak czy siak. Nigdy ich nie rozważałem. Mogę oddać głos na KO lub TD głównie po to, by uszczknąć PiSowi mandaty.
Kilka tygodni temu robiłem test na innej stronie i był bardziej wiarygodny.
Niemniej jest jeden schemat - PiS wychodzi na 30% wielu ludziom na hejto. Więc jedno jest pewne - głos nieważny to głos sprzyjający PiS. Tego nie rób, też tego nie chcesz. Pozdro
No chujnia. Bo to po prostu pisowcy którzy zaanektowali bezpartyjnosc żeby im nie przepadły te głosy. Głosy na bezpartyjnych to głosy dla PiSu.
Jaki problem zrobić partie która nie ma szans na przeskoczenie progu wyborczego i która jest twoim przeciwieństwem, tak żeby część wyborców na nich zagłosowala zamiast na realna opcje.
Tylko odbierają głosy opozycji. Bo wątpię żeby ktoś się wahał "PiS albo bezpartyjni".
Wg. mnie konfa PiS i bezpartyjni to jeden chuj. Z dala od tej trójki.
@PanKracy69 i za te 300 euro mogłeś kupić tyle samo co dziś za 600. Więc co za różnica? Jak ja emigrowałem to bodajże 5,6£ była minimalna stawka na godzinę w UK. A teraz chyba coś koło 11. I co z tego? Zarabiam już sporo powyżej minimalnej, ale ceny tak wyjebało, że czasami chyba bym wolał kupić laptopa w 2010 niż teraz...