Mam dużo koleżanek i przyjaciółek, w takim środowisku się wychowywałem. Przez to ze mocno się odizolowałem pracując ciagle zdalnie czuje się samotny wiec korzystam z każdej możliwej okazji by wyjść i spotkać się z kimś o pogadac. Moja partnerka natomiast pracuje w biurze jakis kontakt ma, ja z kolei siedzę w domu praktycznie cały tydzień.
Jak już wspomniałem, mam tez dziewczyne. I tu pojawia się pytanie do was, jak wy to oceniacie, czy wyjście i spotkanie się z koleżanka 1:1 mając dziewczyne to rzecz akceptowalna? Sam już nie wiem. Zanim poznałem moja dziewczyne przed pandemia tez widywałem się z koleżankami ale to były inne czasy, dzisiaj ciezko znaleźć kogokolwiek kto chciałby wyjść gdzieś.
Ostatnio rozmawiałem z kumplem o kobietach i zostałem sprowadzony do podłogi za swoje staroświeckie poglądy i przyzwyczajenia, więc zadam wam proste pytanie - czy wolne związki i rozwiązłość kobiet to w dzisiejszych czasach coś zupełnie normalnego i akceptowalnego, np. w takiej Warszawie?
Dyskusja zaczęła się od tego że powiedziałem że nie wyobrażam sobie być z kobietą która miała więcej niż ~5-10 partnerów seksualnych (zależy od wieku oczywiście ale mowie o przedziale 20-28 lat). Dobrze jeśli ma jakieś doświadczenie w sprawach łóżkowych ale jeśli ma 23 lata i pruła się już z 15 to u mnie jest skreślona, nie wazne jak inteligentna jest i nie ważne czy ma doktorat z fizyki, dla mnie jej wartość spada mocno. Mam pewne zasady którymi się kieruje i uważam to za mocno prymitywne. Seks jest super, ale rozwiązłość sugeruje skłonność do skoku w bok w każdej chwili a na podstawie tego ciężko będzie zbudować trwały i solidny związek. Zostałem wyśmiany, a kumpel próbował mnie zdyskredytować i usilnie przekonać że to już przeszłość. Zareagował ze złością gdy powiedziałem mu że akurat żyje w bańce i dlatego uważa to za coś normalnego. . Dla niego seks to tylko seks i nie ocenia partnerki przez pryzmat tego ilu miala partnerów seksualnych, nawet gdyby miala 30-40 to by nie mial z tym problemow. Dodal tez ze nawet by tego tematu nie poruszal. Troche zaleciał hipokryzją gdy powiedział że gdyby zapytala go laska ile miał partnerek, to by skłamał bo miał ich zbyt wiele - więc jakieś poczucie niepokoju w sobie posiada. Dodał również że w zna wielu ludzi, ktorch znam nawet i ja, ktorzy normalnie za obopólną zgodą prują się z innymi partnerami i partnerkami już po małżeństwie, nazywając to "wolnym związkiem", bo traktują seks bardziej jako zaspokojenie potrzeb niż czułość czy miłość wobec wybranej osoby. Odebrałem to jako błąd przeżywalności - opieranie całego konstruktu w oparciu o swoje prywatne doświadczenia.
Troche mi tym namieszał w glowie. Mam swoje zasady, moralność. Osiągnałem w życiu wiele i wiązać sie z kobietą która nie potrafila ostudzić swojego popędu świadczy w moim odczuciu o jej niedojrzałości emocjonalnej. Jak to wygląda z waszej perspektywy?
Od jakiegoś czasu utrzymuje kontakt z jedna dziewczyna. Traktuje ja jak koleżanke. Dobrze nam się rozmawia i to w zasadzie wszystko. Jasne, jest ładna, ale po moich wcześniejszych przebojach nie spieszy mi się do niczego poważnego wiec nawet nie próbuje i nie myśle w ten sposób gdy z nią rozmawiam lub gdy raz na jakis czas gdzieś razem wyjdziemy.
Ona do mnie pisze praktycznie każdego dnia, nie 1 wiadomość ale często kilka, kilkanaście. Wysyła linki, inicjuje dyskusje. Ja nawet nie mam czasu na te wiadomości odpisywać, robie to raz na dwa dni max xD Pare dni temu miałem urodziny i zadzwoniła rano o 6:30 z życzeniami, licząc na to ze będzie pierwsza xD Tyle ze ona ma chłopaka z którym raczej jest jej dobrze wiec ja sie miedzy nimi nie wpieprzam.
Mowi o nim dosyć pozytywnie, chwali go. Na wyjścia przychodzi sama. Na wyjścia w większej grupie tez przychodzi sama bo jej chłopakowi się je chce. Raz tylko był moment kiedy trochę ponarzekala bo jej chłopak ciagle przy kompie siedzi i pracuje. Ale tak poza tym jej związek wydaje się ułożony a mimo to poświęca tyle czasu na rozmowy ze mną i daje jakieś głupie niezrozumiałe sygnały. Raz na powitanie mocno mnie przytuliła a gdy chciałem ja puścić ona dalej mnie trzymała.
O co jej chodzi? Jaki jest sens poświęcać tyle czasu osobie i to takiej która nawet nie jest partnerem? Nie lepiej ten czas poświecić swojemu partnerowi?
@Levitili podobasz jej się i z chęcią by coś chciała ale ma pewne opory bo ma chłopaka więc jeśli Ty nie zaczniesz działać w kierunku przespania się z nią to ona sama nie zacznie i tak będzie to trwało jeszcze trochę aż jej się znudzi i znajdzie kolejnego takiego jak Ty(ale już bez oporów).
Maria Piłsudska – życiorys, co wiemy o pierwszej żonie Marszałka?
Dzisiaj opowiem wam historię Marii Piłsudskiej, pierwszej, trochę zapomnianej żonie marszałka Józefa Piłsudskiego, pierwszej damie II RP.
Poprzednie moje wpisy-biografie osób związanych z II RP dotyczyły:
Włodzimierza Zagórskiego – życiorys i jego tajemnicze zaginięcie
Romana Dmowskiego – życiorys – kim był guru ówczesnych nacjonalistów?
Józefa Piłsudskiego – uroczystości pogrzebowe Marszałka [cały życiorys być może wkrótce]
Wincentego Witosa – życiorys - były drwal trzykrotnie wybrany premierem II RP.
Ignacego Jana Paderewskiego – życiorys, od króla fortepianu do salonów politycznych
Maria Piłsudska urodziła się 1865 roku w Wilnie, wchodzącym wtedy w skład Imperium Rosyjskiego. Była córką Ludmiły z domu Chomicz i Konstantego Koplewskiego, który był lekarzem. Jej rodzina wywodziła się ze szlachty. Ukończyła Instytut Klasyczny, by potem rozpocząć studia medyczne w Sankt Petersburgu. Miała uczestniczyć z zaangażowaniem w życiu studenckim w ruchu społeczno-narodowym. Studia pozwalały jej tytułować się absolwentką czteroletniego tak zwanego 'kursu Bestużewa". Kurs ten trwał 4-lata, a sama instytucja szkolnictwa wyższego była największa i najbardziej znaną szkołą dla kobiet w Rosji. Przeszkodzenie pozwalało jej prowadzić pensję* bądź wykładać jako nauczyciel w szkole średniej dla kobiet. To drugie Maria uczyniła i pracowała w tym zawodzie.
Piłsudska szybko wyszła za mąż, za inżyniera Juszkiewicza*, któremu urodziła w 1889 roku córkę Wandę. Pierwsze małżeństwo krótko po tym się jednak rozpadło, a małżonkowie się rozwiedli. Maria była zaangażowana konspiracyjnie i mieszkając w Wilnie, prowadziła salon, będący miejscem konspiracyjnych spotkań. Następnie przeniosła się na obszar byłego Królestwa Polskiego, gdzie pracowała w organizacjach robotniczych, szerząc idee wyzwolenia społecznego i narodowego. Działała w Polskiej Partii Socjalistycznej i tam miała poznać Józefa Piłsudskiego, a ten w walce o jej względy miał pokonać Romana Dmowskiego. Piłsudski był dwa lata młodszy od Dmowskiego, w dodatku po powrocie z syberyjskiego zesłania z 1892 roku, miał podupaść na zdrowiu i nie mieć dwóch przednich zębów. To była najprawdopodobniej ich pierwsza walka, która zraziła ich do siebie aż do końca swoich dni. W lokalnym łódzkim PPS-ie była współodpowiedzialna za drukarnię. W tamtych czasach przypisano jej dwa pseudonimy: "Piękna Pani"; "Piękna Dama". Maria rzeczywiście miała być piękną kobietą, brylującą na salonach.
15 lipca 1899 roku zawarła ślub z Józefem Piłsudskim i tutaj natrafiamy na pewne nieścisłości – nie wiadomo czy to Maria przeszła na luteranizm, żeby moc ożenić się z Józefem, ze względu na brak możliwości religijnego rozwodu czy wraz z Marszałkiem się na to zdecydowali. Samo zamążpójście jest jednak faktem i doszło do niego w kościele w Paproci Dużej*. Po ślubie małżeństwo przeniosło się do Łodzi*. W tym czasie małżeństwo wspólnie redagowało czasopismo "Robotnik" i nocą 21/22 lutego 1900 policja wtargnęła do ich konspiracyjnego mieszkania, konfiskując większość najnowszego wtedy wydrukowanego "Robotnika". Piłsudska wraz z mężem została aresztowana i więziona w celi carskiej w Łodzi, gdzie została przeniesiona na prawie rok do 10. Pawilonu Cytadeli Warszawskiej*. Józef był więziony dłużej, najpierw symulował chorobę psychiczną, a potem został z tego powodu przeniesiony do szpitala więziennego św. Mikołaja Cudotwórcy w Petersburgu - skąd uciekł. Po odzyskaniu wolności Maria nadal działała w konspiracji. Uczestniczyła w nieudanej rewolucji robotniczej trwającej od 1905-1907 roku*. Po niej uciekała wraz z mężem do Lwowa, a następnie do Krakowa, gdzie osiadła. Pod koniec bądź w czasie rewolucji [w zależności od źródeł] Józef poznał swoją kochankę – Aleksandrę Szczerbińską, a Maria zaczęła schodzić na drugi plan. Aleksandra stała się rzeczywistą partnerką życiową Piłsudskiego. Maria Piłsudska jednak do końca swoich dni nie zgodziła się na rozwód, więc nowa para nie była w stanie tego obejść i zawrzeć ślubu.
W 1908 roku doszło do kolejnej tragedii w jej życiu – zmarła Wanda, córka Marii z poprzedniego małżeństwa, a jej chorobę i śmierć podobno miała okupić depresją i znacznym pogorszeniem zdrowia. Maria była nadal zapraszana na oficjalne uroczystości jako żona swojego męża, lecz odmawiała, bo wiedziała, że jej związek z Piłsudskim nie istnieje. Od 14 listopada 1918 roku była pierwszą Damą II RP, będąc tylko na papierze żoną naczelnika państwa. W 1918 roku Aleksandra Szerbińska urodziła marszałkowi nieślubną córkę – Wandę, a następnie, po dwóch latach drugą – Jadwigę. Maria Piłsudska zmarła 17 sierpnia 1921 roku, w wieku 56 lat, w szpitalu garnizonowym w Krakowie, a przyczyną jej zgonu był atak sercowy związany zapewne z wielomiesięczną walką z zapaleniem opłucnej* i pobytem w szpitalu. Wraz z jej wolą [chciała spocząć przy córce i matce] jej ciało przewieziono do Wilna. Pochowano ją na tamtejszym cmentarzu na Rossie. Józef Piłsudski w pogrzebie nie uczestniczył, a w zastępstwie wysłał brata – Jana.
*'pensja' – kiedyś tak nazywano prywatne szkoły, najczęściej z internatem i dla dziewcząt.
*'Juszkiewicz' – ciężko dotrzeć mi do jakiejkolwiek wzmianki o imieniu pierwszego męża Marii, tylko w jednym był nazwany Marianem, ale nie widząc potwierdzenia w innych źródłach, zdecydowałem się nie umieszczać tego w artykule.
*'Paproć Duża' – obecnie wieś położona jest w województwie podlaskim, w powiecie zambrowskim, w gminie Szumowo. Za czasów ślubu Piłsudskich wieś należała do gminy Jasienica, która przestała istnieć w 1954 roku.
*'małżeństwo przeniosło się do Łodzi" – a konkretniej na ulicę Wschodnią 19/4
*'X Pawilon Cytadeli Warszawskiej' – więzienie śledcze dla przeciwników caratu.
*'rewolucja robotnicza trwała od 1905-1907 roku' – wystąpienie przeciw caratowi, mające na celu walkę z uciemiężeniem narodu Polskiego. Głównymi postulatami była autonomia Królestwa Polskiego, sprzeciw poborowi polskich mężczyzn do armii rosyjskiej i posłania ich do walki z Japończykami, poprawa warunków pracy i godziwa pensja, 8-godzinny czas pracy, wprowadzenie języka polskiego do wykładów. Rewolucja została stłumiona, lecz wymagała ustępstw od caratu.
*'zapalenie opłucnej' – skupianie się zwiększonej ilości płynu w jamie opłucnej.
Dzisiaj pohejtuję "kulturę" gapienia się w naszym cudownym kraju Kwitnącej Cebuli.
I z moich obserwacji wynika że to kobiety w różnym wieku mają przykry nawyk wpatrywania się w kogoś niczym psychopatki rodem z horrorów.
Siedzę na balkonie? Idzie jakaś baba równoległą ulicą do mojego balkonu i odwraca głowę by móc patrzeć jak podlewam kwiaty. I tak aż minie mój blok. Zaczęłam miec paranoję że może brudna jestem na twarzy czy coś ale nie - ubiór kompletny, włosy uczesane, o co chodzi?
Idę ulicą, naprzeciwko jakaś baba wiek 30 plus. Całą drogę wpatruje się we mnie jakby mi chciała przyjebać. Nawet powieką nie mrugnie.
Jadę autobusem, na przeciwko mnie baba na oko dwudziestokilkuletnia. Całą drogę nie spuszcza ze mnie wzroku, aż mam ochotę jej kazać się oddalić mniej kulturalnym słowem.
Ja się pytam - dlaczego? Czy babcia nie każdego uczyła że nieładnie jest się gapić? I żeby nie było że przesadzam, nie każda przedstawicielka płci damskiej taka jest, jednak jest ich na tyle dużo że jest to odczuwalne xd
Ostatnio pojechałam do Wrocławia, idzie jakaś gówniara i bezceremonialnie taksuje mnie dokładnie od góry do dołu. Czy tylko mi to przeszkadza? Czy tylko ja się czuję z tym nieswojo? I gdybym jeszcze ubierała się jakoś nietypowo, malowała czy coś. Nie! Jestem przeciętną kobietą po trzydziestce! A zaczynam mieć powoli paranoję...
A przy okazji drodzy faceci to nie pajacujcie dzisiaj zbytnio bo i tak z okazji dnia faceta dostaniecie co najwyżej najtańszą czekoladę i hehe prezerwatywę hehe