Ciesze się, że jako dzieciak miałem jeszcze okazje doświadczyć takiej prawdziwej zimy. Dziś śnieg pada co najwyżej sporadycznie. Wiem, że za kilka lat nie będzie go wcale z powodu zmian klimatycznych. Dla urodzonych już dziś, śnieżna zima w Polsce będzie tylko opowieścią starszych pokoleń i będą przyzwyczajone do tego ponurego deszczowego obrazu jakiego doświadczamy obecnie.
Jak to nie ma prawdziwej zimy? Może nie ma morza śniegu ale potrafi przypiździć kilkanaście stopni poniżej zera a na spodnie zakładałem drugie spodnie które zdejmowałem jak przychodziłem do pracy i to było w tym roku jeszcze
@KasiaJ Oczywiście, że rozumiem i wolę zapłacić więcej za rachunek na prąd teraz, niż utrzymywać patologiczny system wydobycie węgla i wszelkie konsekwencje zdrowotne/środowiskowe jakie mu towarzyszą
@KasiaJ Oczywiście, że ekolodzy od dawna mówią i o tym, ale trzeba tylko czytać więcej niż oszołomów na wykopie i Twitterze. Już że 20 lat temu czytałam artykuły o tym że najzdrowsze i najbardziej eko jest jedzenie rzeczy uprawianych do 100 km od twojego miejsca zamieszkania. Importowane rzeczy są krytykowane ze względu właśnie na transport, na częsty wyzysk pracowników i niszczenie przyrody, opakowania, konserwanty.
Dużo się słyszy komentarzy, że w tym roku lato jest słabe, zimne i w ogóle, że czerwone mapki straszo nas, jakie globalne ocipienie, lewactwo znowu bzdury wygaduje.
Jak jest naprawdę?
No, zwykłe ciepłe lato. Ani jakieś wyjątkowo upalne ani chłodne. W czerwcu i lipcu proporcja dni powyżej średniej wieloletniej do tych poniżej była mniej więcej 2:1. Sierpień póki co cały poniżej, ale idzie zmiana, w II dekadzie ma być już ciepło.
Cały 2023 rok jak na razie też ciepły, głównie zima zrobiła dużą anomalię. 6 dobowych rekordów ciepła, 0 rekordów zimna. Średnio w ciągu roku byśmy oczekiwali ok. 5 dobowych rekordów ciepła i zimna, to wynika z długości serii (około 70 lat). W rzeczywistości rekordów ciepła często jest kilkanaście, zimna są bardzo rzadkie. Były w lutym i marcu 2018 roku, nie wiem jak później. Szczerze już nie pamiętam. 70-letnia seria to za mało, by obdzielić rekordami cały rok zgodnie z maksymalnym potencjałem, bo widać zwłaszcza zimą że jednego dnia rekord zimna wynosi -14 a innego -20. Potencjał w tym okresie jest w zasadzie taki sam, po prostu fale tak dużych mrozów są naprawdę rzadko spotykane.
Dla osób zdziwionych wartościami temperatury na tym wykresie - są to średnie dobowe dla całej Polski. To, że u Ciebie było kiedyś w nocy -30 nie znaczy, że średnia dobowa wynosiła -30. A już tym bardziej nie dla całej Polski tzn. kilkuset stacji meteo. Nad samym morzem rzadko kiedy poniżej -10 jest.
Dla osób zdziwionych wartościami temperatury na tym wykresie - są to średnie dobowe dla całej Polski. To, że u Ciebie było kiedyś w nocy -30 nie znaczy, że średnia dobowa wynosiła -30. A już tym bardziej nie dla całej Polski tzn. kilkuset stacji meteo. Nad samym morzem rzadko kiedy poniżej -10 jest.
Podobny wpis pojawił się na wykopie już jakiś czas temu (2021) na Wykopie, wtedy również został przeze mnie opracowany - wątek został skopiowany, niektóre przypisy poddałem aktualizacjom. Z góry przepraszam również za nieco pogmatwaną kolejność przypisów.
Nie zależy mi w tym wątku na żadnym fearmongeringu, zresztą nie lubię tego typu narracji.
Mało tego, w tym wątku skupiamy się na naukowych aspektach GO. Nie jest to zatem wątek o stosunku polityków czy wszelkich celebrytów do omawianego tematu. Zależy mi na meritum.
Uprasza się również o kulturę wypowiedzi w komentarzach.
Uznałem, że poświęcę nieco czasu wyjątkowo ważnej tematyce. Patrząc na to, jak niewiele osób poważnie traktuje zagadnienia związane z kryzysem klimatycznym, a olbrzymia grupa ludzi zaślepiona jest prostymi i pseudonaukowymi frazesami głównie konserwatywnych publicystów i polityków, pomyślałem, że chociaż tak mogę się przyczynić dla dobra sprawy.
Poniższy tekst jest ledwie powierzchownym dotknięciem wyjątkowo szerokich i trudnych zagadnień, ale myślę, że będzie świetną pigułką wiedzy w rozsądnym wydaniu, które może również służyć za małą ściągawkę w walce z klimatycznymi denialistami.
Za wszelkie uwagi i głosy konstruktywnej krytyki serdecznie dziękuję - najważniejsze jest wspólne dążenie do meritum.
"OK, ocieplenie klimatu ma miejsce, ale nie jest odpowiedzialny za nie człowiek."
Emisje wulkanów podwodnych wynoszą średnio ok. 81 mln ton CO2/rok (według pomiarów z ostatniego półwiecza). [1]Powyższe emisje nie są jednak zbyt istotne z uwagi na produkty gwałtownych przemian, takich jak np. lawa powstała na dnie oceanu, która pochłania różne gazy, w tym CO2. Co z wulkanami lądowymi? Te z kolei emitują 242 mln ton dwutlenku węgla rocznie (dane z 2002, w tym akurat roku były wyjątkowo aktywne)[1] Nie jest to jednak wcale tak dużo... Gdybyśmy mieli porównać ilość dwutlenku węgla emitowaną przez wulkany i ludzkość, to daleko byłoby do stosunku 1:100. W samym tylko 2019 roku spalanie paliw kopalnych spowodowało wyrzucenie do atmosfery 32 mld ton CO2 [2].
"Dobra, a co z aktywnością słoneczną? Przecież nie mamy na nią wpływ, a to ona tak naprawdę ma największy wpływ na naszą atmosferę!"
Przede wszystkim, gdyby faktycznie rosnąca aktywność słoneczna miałaby w znacznej większości wpływ na naszą atmosferę, zaobserwowalibyśmy równomierny wzrost temperatur (oraz wynikającą z niego zmianę w gęstości we wszystkich częściach atmosfery) (rys 1 w komentarzu, via skepticalscience.com)
Najważniejszym jednak argumentem przeciwko powyższej tezie jest brak korelacji pomiędzy aktywnością Słońca a średnią temperaturą atmosfery po 1960 roku (rys 2 w komentarzu)[3][4].
"Topnienie lodu nie powoduje podniesienia poziomu wody, wiemy to m.in. dzięki prawu Archimedesa, więc straszenie roztapiającymi się lodowcami nie ma podstaw naukowych!"
Byłoby tak, gdyby Antarktyda czy Grenlandia były tylko i wyłącznie "kostkami lodu". Są jednak lądolodami, więc spływająca z nich woda pochodząca z topnienia lodu faktycznie zwiększy objętość wód znajdujących się pod nimi. [5]
Co więcej, roztopienie się powyższych lądolodów będzie miało różne tragiczne skutki takie jak: zmiany pola grawitacyjnego po zmianie rozkładu masy na Ziemi po stopnieniu lądolodów, zmiany izostatyczne, zmiany prądów oceanicznych. [6]
Najgorsze jest jednak to, jakie gazy są ukryte pod czapami lodowców. M.in. jest tam ukryty metan, którego uwolnienie powoduje efekty niewyobrażalnie gorsze niż w przypadku dwutlenku węgla. [7]
Na jednostkę masy CO2, ta sama ilość metanu wyemitowana do atmosfery ma 80x większy potencjał tworzenia efektu cieplarnianego (GWP) w perspektywie 20-letniej, a w skali stulecia - ok. 25x większy. [12]
"OK, ale co my takiego możemy zrobić? Przecież popatrz sobie na wykresy emisji CO2 Chin! To co my produkujemy w Polsce, to małe piwo w porównaniu do nich!"
Po pierwsze: jest to argument typu tu quoque [8], stąd jest niemerytoryczny. Po drugie: jeśli patrzymy tylko i wyłącznie na ogół CO2 emitowanego przez całe państwo, to faktycznie, emisja Chin jest w absolutnej czołówce całego świata (10877 megaton CO2 w ciągu roku dla Chin; dla porównania emisja Polski to 319 megaton CO2/rok). Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę liczbę ludności mieszkającej w każdym z tych krajów, to już wcale nie jesteśmy tacy niewinni.
W przeliczeniu na osobę przeciętny Chińczyk produkuje 7,7 ton CO2/rok, podczas gdy przeciętny Polak produkuje aż 8,4 ton CO2/rok. [9]
Co więcej, proszę zwrócić uwagę na to, że PKB dóbr eksportowanych z Chin do innych państw wynosił ponad 18% [13], będąc tym samym największym dostawcą na świecie [14] - stąd produkcja CO2 wydaje się stosunkowo bardziej uzasadniona w przypadku Chin.
Nawet gdybyśmy produkowali tyle samo gazów - problem dotyczy nas wszystkich i ma wpływ na cały świat.
"W porządku, ale powyższe argumenty mnie nie przekonują, przecież my w Polsce sobie poradzimy, rynek da radę! W najgorszym wypadku przesiedlimy się nieco bardziej na północ i wszystko będzie ok!"
Sektorem gospodarki, który najmocniej ucierpi przez globalne ocieplenie jest rolnictwo. Dzięki temu sektorowi mamy przede wszystkim żywność. Każdy z sektorów gospodarki nie jest jednak zupełnie niezależny i autonomiczny - wzrost cen i kryzys w jednym z nich powoduje również zmiany w pozostałych sektorach. W 2019 roku rolnictwem zajmowalo się prawie 27% całej populacji na świecie. [9] To całkiem sporo, a biorąc pod uwagę współczesne modele, zajmowani się tego typu pracą będzie co raz trudniejsze. (rys 3 w komentarzu, via Aiguo Dai)
Podwyższenie średniej globalnej temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza tylko i wyłącznie w XXI wieku skutkować będzie tym, że co najmniej 50% więcej osób będzie miało olbrzymi problem z dostępem do wody zdatnej do jakiegokolwiek użytku. [10] To z kolei oznacza np. masowe, niezaobserwowane nigdy wcześniej w takiej skali migracje ludności. Niestety, nie wystarczy rozszerzyć zakresu pól uprawnych na wyższe szerokości geograficzne: gleby tundrowe i arktyczne są wyjątkowo ubogie i nie nadają się do upraw. Co więcej, okresy ze sporym nasłonecznieniem są tam wyjątkowo krótkie, zatem i okres, który mógłby służyć jako okres wegetacji dla roślin uprawnych, jest niewystarczający.
@theicecold wszystko fajnie, ale nie dałeś odpowiedzi na pytanie, co mamy zrobić? I dlaczego to my, zwykli ludzie mamy ponosić konsekwencje i rezygnować z wygód, a nie wymaga się nic od zatruwających środowisko na różne sposoby korporcji? Zgadzam się, że problem jest, ale obawiam się, że walka z nim wymagałaby działań prowadzących do zapaści gospodarczej.
Napisałem posta, bo w sumie jestem ciekaw, jakie masz propozycje, by zmienić aktualny stan rzeczy.
Dla mnie największymi przeciwnikami zmian klimatycznych, są politycy którzy zrobili z tego hasła element kampanii wyborczej. Czasem mam wrażenie, że walka z globalnym ociepleniem to zwyczajny slogan pokroju "chciałbym pokoju na świecie", w który tak naprawdę nie wierzą.
Walka z energią jądrową, nadużywanie wysokoemisyjnych środków transportu, wprowadzanie przepisów zakazujących możliwości rejestracji samochodów spalinowych z wyłączeniem samochodów kupowanych przez najbogatsze osoby itd. przy jednoczesnym twierdzeniu, że konieczne jest błyskawiczne działanie w celu zapobiegnięcia globalnej katastrofie, brzmi fatalnie.
A co do wprowadzanych zmian to trzeba pamiętać również o elemencie konkurencyjności.
Przykładowo jeżeli w UE będziemy dokładać dodatkowe opłaty emisyjne na huty i fabryki narzędzi. Sprawimy, że produkty pochodzące z naszego obszaru staną się droższe w produkcji i tym samym mniej konkurencyjne na rynku globalnym.
Nakładanie dużego cła na produkty z zagranicy (co jest często przedstawiane jako rozwiązanie), tylko pogłębi problem, zwiększając czarny rynek, jak również doprowadzając do sytuacji, w której firmy będą mogły konkurować tylko na lokalnym rynku, bo poza nim ich ceny będą nieakceptowalne. W ten sposób zagraniczne firmy będą budować ogromny kapitał na rynku światowym, dzięki czemu będą w stanie rozwijać technologie produkcji w znacznie szybszym stopniu niż firmy rodzime, z czasem dzięki coraz to większym zasobom pieniężnym rozwiną technologie do tego stopnia, że będą konkurować również w dziedzinie najnowszych technologi, eliminując ostatnią zaletę rynku europejskiego.
Nie wspominając już o odstraszaniu w ten sposób nowych inwestorów
Osobiście uważam, że każda decyzja dotycząca walki z globalnym ociepleniem powinna być bardzo dokładnie przemyślana, uwzględniając jej wpływ na rynek lokalny i światowy wraz z przedstawieniem jak wpłynie ona na światową produkcję CO2 w wieloletniej skali.
@KasiaJ jeżeli średnia temperatur w danym miesiący rośnie z czasem, to mamy ocieplenie klimatu. Jeżeli w piątek było 10 stC to jest zimna pogoda.
A jeżeli w czwartek była najwyższa temperatura od 100 lat to była to ekstremalna pogoda wynikająca ze zmian klimatycznych spowodowanych ociepleniem klimatu. Z drugiej strony, jeżeli na Islandii w lipcu temperatura spadnie poniżej zera to mamy ekstremalną pogodę wynikającą z ocieplających się oceanów w wyniku czego zanika Ciepły Prąd Zatokowy ogrzewający do tej pory Islandię.
@Metanoia Masz rację. Będąc wyborcom Konfederacji wyszłem w dniu dzisiejszym na pole i stwierdzam, że bynajmniej jest zimno. Tylko lewary wierzo jeszcze w te ocieplenie.
O MOJ BORZE - 20 STOPNI W LECIE!!! SMAZYMY SIE, CZESC GINIEMY! TO WSZYSTKO PRZEZ TO ZE SZURY NIE WIERZACE W NAUKE NIE JADLY ROBAKOW!!! ZOBACZCIE JAK NAS SZURY ZALATWILISCIE!!!
@Pendrak ech mógłbyś na prezydenta startować. Zawsze mnie zastanawia, że jak myślę, że ludzie nie mogą mnie już bardziej tego dnia załamać i nie mogą okazac się już głupisi, to pojawia się ktoś jak ty z potrzymanym piwem...
Skad wy sie nagle wzieliscie? Jednego tam wytlumaczylem z przewaga plusów 150 moich na jeden jego. Dzisiaj nie mam czasu tlumaczyc kolejnego. Zreszta widze ze koledzy juz sobie robia z ciebie jaja, no bo co innego zostaje, czlowiek z orzechem zamiast mózgu to i pewnie dotacje z pfronu dostajecie w szczujni co. XD.
Co do wyborow politycznych to niech zgadne - Trump byl wybawieniem, a konfa to jedyna partia broniąca polskiej racji stanu?
@Capo_di_Sicilia A przeczytałeś artykuł czy tylko wyśmiewasz tytuł? Bo wydaje mi się, że nawet nagłówka na screenie nie przeczytałeś, a w nim jest mowa o "wielu krajach", a nie o tym że w Polsce będzie średnio 1 stopień cieplej i z tego powodu wszyscy umrzemy. Huragany, sztormy, trąby powietrzne, podtopienia - to jak najbardziej kwalifikuje się jako "śmiercionośna pogoda".
@Capo_di_Sicilia skoro el nino dopiero się rozkręca, a ma się utrzymywać przes cały przyszły rok, to jak myślisz, w którym miejscu na osi x się obecnie znajdujemy?
Poprzednie najsilniejsze El nino było w latach 1997-98 i skutki tego odczuliśmy bezpośrednio podczas wielkiej powodzi w 1997. Obecne już teraz jest już ponoć silniejsze od tamtego, a dopiero się rozkręca. Dzięki niemu prawdopodobnie mamy obecnie w Polsce tak łagodne lato.