ja tam nie jestem alarmistą, ale kiedy się mówi o globalnym ociepleniu, to w domyśle mówi się o jego antropogenicznej części, nikt nie przejmuje się zmienną aktywnością wulkaniczną czy innymi wahaniami cykli klimatycznych, bo na nie nie mamy wpływu
@KasiaJ jeżeli tzw. "niewygodne fakty" są niepoparte poprawnie przeprowadzonym rozumowaniem z adekwatnym wnioskowaniem na podstawie dowodów to wręcz powinny być pomijane.
Zaskakujące, że tzw. "wolnomyśliciele" nie decydują się na publikacje z peer review. A kiedy zapytani o dostęp do surowych danych nagle im te dane znikają.
Ciesze się, że jako dzieciak miałem jeszcze okazje doświadczyć takiej prawdziwej zimy. Dziś śnieg pada co najwyżej sporadycznie. Wiem, że za kilka lat nie będzie go wcale z powodu zmian klimatycznych. Dla urodzonych już dziś, śnieżna zima w Polsce będzie tylko opowieścią starszych pokoleń i będą przyzwyczajone do tego ponurego deszczowego obrazu jakiego doświadczamy obecnie.
Jak to nie ma prawdziwej zimy? Może nie ma morza śniegu ale potrafi przypiździć kilkanaście stopni poniżej zera a na spodnie zakładałem drugie spodnie które zdejmowałem jak przychodziłem do pracy i to było w tym roku jeszcze
@KasiaJ Oczywiście, że rozumiem i wolę zapłacić więcej za rachunek na prąd teraz, niż utrzymywać patologiczny system wydobycie węgla i wszelkie konsekwencje zdrowotne/środowiskowe jakie mu towarzyszą
@KasiaJ Oczywiście, że ekolodzy od dawna mówią i o tym, ale trzeba tylko czytać więcej niż oszołomów na wykopie i Twitterze. Już że 20 lat temu czytałam artykuły o tym że najzdrowsze i najbardziej eko jest jedzenie rzeczy uprawianych do 100 km od twojego miejsca zamieszkania. Importowane rzeczy są krytykowane ze względu właśnie na transport, na częsty wyzysk pracowników i niszczenie przyrody, opakowania, konserwanty.
Dużo się słyszy komentarzy, że w tym roku lato jest słabe, zimne i w ogóle, że czerwone mapki straszo nas, jakie globalne ocipienie, lewactwo znowu bzdury wygaduje.
Jak jest naprawdę?
No, zwykłe ciepłe lato. Ani jakieś wyjątkowo upalne ani chłodne. W czerwcu i lipcu proporcja dni powyżej średniej wieloletniej do tych poniżej była mniej więcej 2:1. Sierpień póki co cały poniżej, ale idzie zmiana, w II dekadzie ma być już ciepło.
Cały 2023 rok jak na razie też ciepły, głównie zima zrobiła dużą anomalię. 6 dobowych rekordów ciepła, 0 rekordów zimna. Średnio w ciągu roku byśmy oczekiwali ok. 5 dobowych rekordów ciepła i zimna, to wynika z długości serii (około 70 lat). W rzeczywistości rekordów ciepła często jest kilkanaście, zimna są bardzo rzadkie. Były w lutym i marcu 2018 roku, nie wiem jak później. Szczerze już nie pamiętam. 70-letnia seria to za mało, by obdzielić rekordami cały rok zgodnie z maksymalnym potencjałem, bo widać zwłaszcza zimą że jednego dnia rekord zimna wynosi -14 a innego -20. Potencjał w tym okresie jest w zasadzie taki sam, po prostu fale tak dużych mrozów są naprawdę rzadko spotykane.
Dla osób zdziwionych wartościami temperatury na tym wykresie - są to średnie dobowe dla całej Polski. To, że u Ciebie było kiedyś w nocy -30 nie znaczy, że średnia dobowa wynosiła -30. A już tym bardziej nie dla całej Polski tzn. kilkuset stacji meteo. Nad samym morzem rzadko kiedy poniżej -10 jest.
Dla osób zdziwionych wartościami temperatury na tym wykresie - są to średnie dobowe dla całej Polski. To, że u Ciebie było kiedyś w nocy -30 nie znaczy, że średnia dobowa wynosiła -30. A już tym bardziej nie dla całej Polski tzn. kilkuset stacji meteo. Nad samym morzem rzadko kiedy poniżej -10 jest.
Podobny wpis pojawił się na wykopie już jakiś czas temu (2021) na Wykopie, wtedy również został przeze mnie opracowany - wątek został skopiowany, niektóre przypisy poddałem aktualizacjom. Z góry przepraszam również za nieco pogmatwaną kolejność przypisów.
Nie zależy mi w tym wątku na żadnym fearmongeringu, zresztą nie lubię tego typu narracji.
Mało tego, w tym wątku skupiamy się na naukowych aspektach GO. Nie jest to zatem wątek o stosunku polityków czy wszelkich celebrytów do omawianego tematu. Zależy mi na meritum.
Uprasza się również o kulturę wypowiedzi w komentarzach.
Uznałem, że poświęcę nieco czasu wyjątkowo ważnej tematyce. Patrząc na to, jak niewiele osób poważnie traktuje zagadnienia związane z kryzysem klimatycznym, a olbrzymia grupa ludzi zaślepiona jest prostymi i pseudonaukowymi frazesami głównie konserwatywnych publicystów i polityków, pomyślałem, że chociaż tak mogę się przyczynić dla dobra sprawy.
Poniższy tekst jest ledwie powierzchownym dotknięciem wyjątkowo szerokich i trudnych zagadnień, ale myślę, że będzie świetną pigułką wiedzy w rozsądnym wydaniu, które może również służyć za małą ściągawkę w walce z klimatycznymi denialistami.
Za wszelkie uwagi i głosy konstruktywnej krytyki serdecznie dziękuję - najważniejsze jest wspólne dążenie do meritum.
"OK, ocieplenie klimatu ma miejsce, ale nie jest odpowiedzialny za nie człowiek."
Emisje wulkanów podwodnych wynoszą średnio ok. 81 mln ton CO2/rok (według pomiarów z ostatniego półwiecza). [1]Powyższe emisje nie są jednak zbyt istotne z uwagi na produkty gwałtownych przemian, takich jak np. lawa powstała na dnie oceanu, która pochłania różne gazy, w tym CO2. Co z wulkanami lądowymi? Te z kolei emitują 242 mln ton dwutlenku węgla rocznie (dane z 2002, w tym akurat roku były wyjątkowo aktywne)[1] Nie jest to jednak wcale tak dużo... Gdybyśmy mieli porównać ilość dwutlenku węgla emitowaną przez wulkany i ludzkość, to daleko byłoby do stosunku 1:100. W samym tylko 2019 roku spalanie paliw kopalnych spowodowało wyrzucenie do atmosfery 32 mld ton CO2 [2].
"Dobra, a co z aktywnością słoneczną? Przecież nie mamy na nią wpływ, a to ona tak naprawdę ma największy wpływ na naszą atmosferę!"
Przede wszystkim, gdyby faktycznie rosnąca aktywność słoneczna miałaby w znacznej większości wpływ na naszą atmosferę, zaobserwowalibyśmy równomierny wzrost temperatur (oraz wynikającą z niego zmianę w gęstości we wszystkich częściach atmosfery) (rys 1 w komentarzu, via skepticalscience.com)
Najważniejszym jednak argumentem przeciwko powyższej tezie jest brak korelacji pomiędzy aktywnością Słońca a średnią temperaturą atmosfery po 1960 roku (rys 2 w komentarzu)[3][4].
"Topnienie lodu nie powoduje podniesienia poziomu wody, wiemy to m.in. dzięki prawu Archimedesa, więc straszenie roztapiającymi się lodowcami nie ma podstaw naukowych!"
Byłoby tak, gdyby Antarktyda czy Grenlandia były tylko i wyłącznie "kostkami lodu". Są jednak lądolodami, więc spływająca z nich woda pochodząca z topnienia lodu faktycznie zwiększy objętość wód znajdujących się pod nimi. [5]
Co więcej, roztopienie się powyższych lądolodów będzie miało różne tragiczne skutki takie jak: zmiany pola grawitacyjnego po zmianie rozkładu masy na Ziemi po stopnieniu lądolodów, zmiany izostatyczne, zmiany prądów oceanicznych. [6]
Najgorsze jest jednak to, jakie gazy są ukryte pod czapami lodowców. M.in. jest tam ukryty metan, którego uwolnienie powoduje efekty niewyobrażalnie gorsze niż w przypadku dwutlenku węgla. [7]
Na jednostkę masy CO2, ta sama ilość metanu wyemitowana do atmosfery ma 80x większy potencjał tworzenia efektu cieplarnianego (GWP) w perspektywie 20-letniej, a w skali stulecia - ok. 25x większy. [12]
"OK, ale co my takiego możemy zrobić? Przecież popatrz sobie na wykresy emisji CO2 Chin! To co my produkujemy w Polsce, to małe piwo w porównaniu do nich!"
Po pierwsze: jest to argument typu tu quoque [8], stąd jest niemerytoryczny. Po drugie: jeśli patrzymy tylko i wyłącznie na ogół CO2 emitowanego przez całe państwo, to faktycznie, emisja Chin jest w absolutnej czołówce całego świata (10877 megaton CO2 w ciągu roku dla Chin; dla porównania emisja Polski to 319 megaton CO2/rok). Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę liczbę ludności mieszkającej w każdym z tych krajów, to już wcale nie jesteśmy tacy niewinni.
W przeliczeniu na osobę przeciętny Chińczyk produkuje 7,7 ton CO2/rok, podczas gdy przeciętny Polak produkuje aż 8,4 ton CO2/rok. [9]
Co więcej, proszę zwrócić uwagę na to, że PKB dóbr eksportowanych z Chin do innych państw wynosił ponad 18% [13], będąc tym samym największym dostawcą na świecie [14] - stąd produkcja CO2 wydaje się stosunkowo bardziej uzasadniona w przypadku Chin.
Nawet gdybyśmy produkowali tyle samo gazów - problem dotyczy nas wszystkich i ma wpływ na cały świat.
"W porządku, ale powyższe argumenty mnie nie przekonują, przecież my w Polsce sobie poradzimy, rynek da radę! W najgorszym wypadku przesiedlimy się nieco bardziej na północ i wszystko będzie ok!"
Sektorem gospodarki, który najmocniej ucierpi przez globalne ocieplenie jest rolnictwo. Dzięki temu sektorowi mamy przede wszystkim żywność. Każdy z sektorów gospodarki nie jest jednak zupełnie niezależny i autonomiczny - wzrost cen i kryzys w jednym z nich powoduje również zmiany w pozostałych sektorach. W 2019 roku rolnictwem zajmowalo się prawie 27% całej populacji na świecie. [9] To całkiem sporo, a biorąc pod uwagę współczesne modele, zajmowani się tego typu pracą będzie co raz trudniejsze. (rys 3 w komentarzu, via Aiguo Dai)
Podwyższenie średniej globalnej temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza tylko i wyłącznie w XXI wieku skutkować będzie tym, że co najmniej 50% więcej osób będzie miało olbrzymi problem z dostępem do wody zdatnej do jakiegokolwiek użytku. [10] To z kolei oznacza np. masowe, niezaobserwowane nigdy wcześniej w takiej skali migracje ludności. Niestety, nie wystarczy rozszerzyć zakresu pól uprawnych na wyższe szerokości geograficzne: gleby tundrowe i arktyczne są wyjątkowo ubogie i nie nadają się do upraw. Co więcej, okresy ze sporym nasłonecznieniem są tam wyjątkowo krótkie, zatem i okres, który mógłby służyć jako okres wegetacji dla roślin uprawnych, jest niewystarczający.
@theicecold wszystko fajnie, ale nie dałeś odpowiedzi na pytanie, co mamy zrobić? I dlaczego to my, zwykli ludzie mamy ponosić konsekwencje i rezygnować z wygód, a nie wymaga się nic od zatruwających środowisko na różne sposoby korporcji? Zgadzam się, że problem jest, ale obawiam się, że walka z nim wymagałaby działań prowadzących do zapaści gospodarczej.
Napisałem posta, bo w sumie jestem ciekaw, jakie masz propozycje, by zmienić aktualny stan rzeczy.
Dla mnie największymi przeciwnikami zmian klimatycznych, są politycy którzy zrobili z tego hasła element kampanii wyborczej. Czasem mam wrażenie, że walka z globalnym ociepleniem to zwyczajny slogan pokroju "chciałbym pokoju na świecie", w który tak naprawdę nie wierzą.
Walka z energią jądrową, nadużywanie wysokoemisyjnych środków transportu, wprowadzanie przepisów zakazujących możliwości rejestracji samochodów spalinowych z wyłączeniem samochodów kupowanych przez najbogatsze osoby itd. przy jednoczesnym twierdzeniu, że konieczne jest błyskawiczne działanie w celu zapobiegnięcia globalnej katastrofie, brzmi fatalnie.
A co do wprowadzanych zmian to trzeba pamiętać również o elemencie konkurencyjności.
Przykładowo jeżeli w UE będziemy dokładać dodatkowe opłaty emisyjne na huty i fabryki narzędzi. Sprawimy, że produkty pochodzące z naszego obszaru staną się droższe w produkcji i tym samym mniej konkurencyjne na rynku globalnym.
Nakładanie dużego cła na produkty z zagranicy (co jest często przedstawiane jako rozwiązanie), tylko pogłębi problem, zwiększając czarny rynek, jak również doprowadzając do sytuacji, w której firmy będą mogły konkurować tylko na lokalnym rynku, bo poza nim ich ceny będą nieakceptowalne. W ten sposób zagraniczne firmy będą budować ogromny kapitał na rynku światowym, dzięki czemu będą w stanie rozwijać technologie produkcji w znacznie szybszym stopniu niż firmy rodzime, z czasem dzięki coraz to większym zasobom pieniężnym rozwiną technologie do tego stopnia, że będą konkurować również w dziedzinie najnowszych technologi, eliminując ostatnią zaletę rynku europejskiego.
Nie wspominając już o odstraszaniu w ten sposób nowych inwestorów
Osobiście uważam, że każda decyzja dotycząca walki z globalnym ociepleniem powinna być bardzo dokładnie przemyślana, uwzględniając jej wpływ na rynek lokalny i światowy wraz z przedstawieniem jak wpłynie ona na światową produkcję CO2 w wieloletniej skali.
@maximilianan Jak jest gorąco, to jest klimat, a jak zimno to pogoda. Przykład: mamy rekordowy upał - wina klimatu. W Angli jest rekordowo chłodne lato - to pogoda
@KasiaJ a, bo ty utożsamiasz zmiany klimatyczne z tym że się cieplej robi? A wiesz, że to trochę bardziej złożony problem gdzie głównym składnikiem jest temperatura oceanów? Czy to za wiele?
@KasiaJ jeżeli średnia temperatur w danym miesiący rośnie z czasem, to mamy ocieplenie klimatu. Jeżeli w piątek było 10 stC to jest zimna pogoda.
A jeżeli w czwartek była najwyższa temperatura od 100 lat to była to ekstremalna pogoda wynikająca ze zmian klimatycznych spowodowanych ociepleniem klimatu. Z drugiej strony, jeżeli na Islandii w lipcu temperatura spadnie poniżej zera to mamy ekstremalną pogodę wynikającą z ocieplających się oceanów w wyniku czego zanika Ciepły Prąd Zatokowy ogrzewający do tej pory Islandię.
@Kahzad "jeżeli w czwartek była najwyższa temperatura od 100 lat to była to ekstremalna pogoda wynikająca ze zmian klimatycznych spowodowanych ociepleniem klimatu. " - ale jeśli będzie bardzo niska, to już jest tylko pogoda, prawda?