Chyba całkiem trafny komentarz do obecnej sytuacji w Stanach (nie tylko na Florydzie):
- Coś czego nigdy nie zobaczycie - ICE zbierający CEO'sów (Chief Executive Officers - prezesi), którzy nielegalnie wykorzystywali niezarejestrowanych robotników...
O ile nie wierzę, że kacapia spróbuje zaatakować któreś z państw NATO i zaryzykować otwarcie nowego frontu, o tyle całkiem wiarygodne wydaje mi się, że będą dalej nas agresywnie testować. Estonia sama niewiele może, potrzebowałaby więc bardzo solidnych zapewnień ze strony partnerów, żeby w razie takich akcji surowo (żeby do kacapów przemówiło, to pewnie znów musiałby być scenariusz turecki) się z sabotażystami rozprawić.
Szef wywiadu Niemiec ostrzega przed rosyjskimi „zielonymi ludzikami” w Estonii
Rosja jest zdeterminowana, by testować trwałość sojuszu NATO - ostrzega Bruno Kahl, szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), niemieckiego wywiadu zagranicznego.
Kahl mówił też, że z jego rozmów z partnerami z USA wynika, iż traktują oni zagrożenie ze strony Rosji poważnie. - Podchodzą do tego tak poważnie, jak my, dzięki Bogu – podsumował.
Bez sensu. Leki, samochody, maszyny, dobra luksusowego a w zamian przyjmiemy wołowinę, cytrusy i kurczaki do 1% naszego rynku. To prawie rozbój, a barany protestują.
@xniorvox gdyby chciał się dogadywać, to pewnie osiągałby lepsze rezultaty. Ale chłop jest odklejony albo zaufał niewłaściwym doradcom i cały czas próbuje tego samego, mimo że do tej pory to się nie sprawdzało.
Nie pochodziło to z wycieku informacji wywiadowczych. Nie wymagało infolinii dla sygnalistów ani wezwania kongresowego. Pochodziło z Facebooka.
W ciągu ostatniej godziny Alnur Mussayev, były szef Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu i dezerter z zepsutego aparatu sowieckiego, zalogował się na platformę Zuckerberga i wystrzelił pocisk kierowany w globalną pustkę informacyjną.
Post nosi tytuł „Ewolucja Trumpa”. Ale Mussayev nie planuje kariery politycznej. Rozwija 40-letnią legendę wywiadu.
„Pod przywództwem Pierwszego Przewodniczącego Zam. KGB Philipa Bobkova” — pisze Mussayev — „liczna grupa czołowych oficerów wywiadu i kontrwywiadu przygotowała i przeprowadziła rekrutację Donalda Trumpa i nadała mu pseudonim Krasnov”.
To nie jest teoria. To oskarżenie o historyczne szpiegostwo, opublikowane publicznie, z imienia i nazwiska, przez człowieka, który kiedyś stał na szczycie postsowieckiego imperium bezpieczeństwa. On nie szepcze. On nie daje żadnych wskazówek. On dyktuje tajną historię w czasie rzeczywistym.
A potem robi się dziwniej.
„W tamtych latach pracownicy KGB kontrolujący działania operacyjne Trumpa czule nazywali go między sobą Daniłą Krasnowem”.
Daniłą Krasnowem.
Nie „Donaldem”. Nie „Tym Donaldem”.
Daniłą. Jak radziecki drwal z bajki, który wpadł do złotej windy i postanowił zostać.
Według Musajewa Trump nie był niechętnym pionkiem. Był entuzjastycznym atutem. Narcystyczną kopalnią złota. Dzielił się swobodnie. Krążył wśród elity Ameryki jak tandetny żyrandol na państwowej kolacji.
Po upadku ZSRR pojawił się prawdziwy Trump — Danił. Nie ten elegancki agent, ale rozdęty, najtańszy: chciwy, prymitywny, uzależniony od bogactwa i widowisk. Mussayev pisze, że FSB musiała go wspierać „skomplikowanymi kombinacjami operacyjnymi” i „ogromnymi kosztami finansowymi”, aby utrzymać go w użyciu.
Wyobraźcie sobie księgowych Kremla próbujących uzasadnić pozycje wydatków na milczące płatności i kolumny wózków golfowych. Wyobraźcie sobie szefów wywiadu Putina spierających się o to, czy oceny reality show są liczone jako „wskaźniki wpływu”. To jest rodzaj historii szpiegowskiej, w której żyjemy teraz.
I mimo to — to nie wystarczyło, aby go uwolnić.
„Dzisiaj Danila Krasnov jest głównym strategicznym zasobem FSB i osobiście Putina” — twierdzi Mussayev.
Strategiczny zasób. Nie były zasób. Nie relikt. Aktywny zasób. Żywy pomnik. Trwające inwestycje. A potem Mussayev porzuca część, która brzmi jak proroctwo — a może satyra, a może jedno i drugie:
„Za 50 lat Trump-Krasnov z pewnością będzie bohaterem narodowym narodu rosyjskiego. Bardziej czczonym niż Stirlitz, a nawet Aleksander Newski”.
Rozszyfrujmy to. Stirlitz jest radzieckim bohaterem szpiegowskim — fikcyjnym. Newski jest rosyjskim księciem i świętym — średniowiecznym. Musajew mówi, że Trump przyćmi ich obu. Nie w Ameryce. W Rosji.
Zbudują pomniki człowiekowi, który opalał się sprayem podczas czterech bankructw.
Będą uczyć dzieci w szkole o jego świętej misji destabilizacji NATO i krzyczeć na zmywarki.
Może wstawią jego czerwony kapelusz do szklanej gabloty obok mózgu Lenina.
To albo genialna sztuka performatywna — albo Musajew mówi najbardziej przerażającą prawdę naszych czasów.
Powiedzmy sobie jasno: to nie jest mem. To nie jest satyra. To nie jest konto oszusta ani profil parodii.
To Alnur Musajew, używający swojego prawdziwego nazwiska i prawdziwej reputacji, publikujący oskarżenie, które powinno skłonić CNN do włamania się do regularnego programu i wciągnięcia na antenę każdego eksperta wywiadu, jakiego mogliby znaleźć.
A zamiast tego? Cisza. Redakcje, które karmiły się dossier Steele’a, które jęczały nad telefonami Trumpa z Zełenskim, które pieniły się nad notatkami Comeya i napadami złości po keczupie? Nigdzie. Nadal sprawdzają, czy „Danila” spełnia ich wytyczne dotyczące stylu redakcyjnego.
Spójrzmy prawdzie w oczy: gdyby Mussayev opublikował rozmazane zdjęcie UFO, mieliby już dziesięć felietonów. Ale powiedzmy „Trump był radzieckim agentem o nazwisku Krasnov, zarządzanym przez samego Bobkova”, a oni mrugają jak jelenie na atak drona.
We wcześniejszych raportach oskarżenia Mussayeva zostały odrzucone lub pogrzebane. Snopes opublikował nieprzemyślany fact check, który cytował anonimowe blogi i rosyjskojęzyczne strony powiązane z przyjaznymi Kremlowi ekspertami. France 24 wykorzystało swój segment „Prawda czy fałsz”, aby przykleić czerwony krzyżyk na twarzy Mussayeva i poszło dalej, nie badając istoty jego twierdzeń.
Teraz? Nie mogą tego ignorować. Ponieważ dziś Mussayev dodał strukturę, historię, nazwiska, operacje i kryptonim, który brzmi jak wyrok śmierci dla każdego, kto nadal wierzy, że chodziło tylko o pieniądze lub ego.
Nie chodzi o kompromat.
Chodzi o dziedzictwo, strategię i długoterminową kultywację aktywów.
I chodzi o fakt, że mężczyzna oskarżony o bycie 40-letnim rosyjskim informatorem jest obecnie prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Jeśli Mussayev kłamie, gra w najniebezpieczniejszą grę, jaką można sobie wyobrazić.
Ale jeśli mówi prawdę?
W takim razie nie żyjemy po prostu w świecie postprawdy.
Żyjemy w środku najbardziej udanej operacji wywiadowczej w historii nowożytnej — takiej, która opiera się na próżności, chciwości i niezniszczalnym micie Danili Krasnowa.
I nikt w telewizji nie ma jaj żeby powiedzieć to głośno.
Heather Cox Richardson
No ciekawe, ciekawe. A my właśnie wybraliśmy prezydenta który wywodzi się z siły politycznej która chce na współpracy z tym człowiekiem opierać nasze bezpieczeństwo narodowe.
Jeśli Mussayev kłamie, gra w najniebezpieczniejszą grę, jaką można sobie wyobrazić.
No tak, ten świr, co do niego strzelał, to się bawił w porównaniu do siewcy teorii spiskowych, że bananowy dzieciak Trump musiał żyć z kieszeni ruskich służb xD A przeszło to bez echa, bo większość ludzi nie łyka tak dobrze rosyjskiej (dosłownie) dezinformacji jak hejtki.
@Kronos Ale pierdolenie. Facet który cały czas pracował w zawodzie który wymagał misternych kłamstw na każdym kroku teraz nagle zdobywa się na prawdomówność i na pewno TERAZ nie kłamie xD Tak, zwerbowali gościa który był miliarderem i koniecznie potrzebował ruskich i ich gówna, ciekawe do czego. Serio, debilizmy mają jakieś granice.
O kuwa - GRUBO - poszli na noże!! Trump chyba już się nie lubi z Elonem.
Prezydent Trump jest na liście Epsteina (chodzi o listę gości, którzy odwiedzali wyspę, na której Epstein sutenerzył nieletnie osobom z pubilcznego świecznika).
Ciekawe czy Elon ujawnił to z zemsty, za wycofanie kontraktów na statki kosmiczne.
Nienawidzę czytać tych wysrywów powyborczych. Nie ważne kto wygra bo przegrana strona obrzuci gównem wygranych. Weźcie się wy wszyscy ogarnijcie. Sam głosowałem na Trzaskowskiego ale obrażając innych gówno zdziałam. Szanowni koledzy tak działa demokracja że głos profesora jest ważny tak samo jak pijaczka spod Dino. Nauczcie się przegrywać z homorem i humorem.
Ostatnio natrafiłem na rzecz która mnie zastanowiła w kontekście geopolityki.
W UE są obecnie dwa kraje prowadzące otwarcie prorosyjską politykę: Węgry i Słowacja.
Na Węgrzech rządzi Orban który mami wyborców odbudową potęgi i znaczenia kraju. Liczy na to że po wygranej rosji za poparcie dostanie część Ukrainy - Zakarpacie. Bardzo to iluzoryczne ale ok, Węgrzy to kupują. Orban lubi się fotografować z mapą Wielkich Węgier, obejmującą tereny które stracili po I WŚ.
Nie bardzo rozumiem za to Słowację. Bo ona pod wodzą Fico staje praktycznie ramię w ramię z Węgrami. Ale Wielkie Węgry obejmują również tereny obecnej Słowacji, czyli wychodzi na to że Słowacy kumają się z człowiekiem który uważa ich ziemię za swoją... Jaki w tym sens?