#gamesmeter

42
242

#gamesmeter 105 + 1 = 106

Age of Empires 2: Definitive Edition

Developer: World's Edge, Forgotten Empires

Wydawca: Xbox Game Studios

Rok wydania: 2019

Gatunek: RTS

Użyta platforma: PC

Ocena: 8/10

Łączny czas gry: +1460,5h (HD + DE podliczone przez Steam)


Jeśli przy poprzednich wpisach mówiłem, że spędziłem w nich dużo czasu to jest to nic w stosunku do AoE 2. Uważam, że gra jest perfekcyjnie odświeżona. Zachowano duch oryginału dodając sporo, ale nie psując odbioru. Nigdy nie spotkałem innego takiego RTS osadzonego w czasach średniowiecza/starożytnych. Powiem więcej - bardzo dużo potem sam doczytywałem, chcąc się dowiedzieć o czym właściwie jest kampania. Bo muszę dodać, że gram tylko w nie i dla nich. Mam też taki zwyczaj, ze maksuję gry - jeśli są jakieś osiągnięcia, muszę je wbić, dlatego AoE mam wbite wszystko do dodatku The Mountain Royals włącznie, na najwyższym poziomie trudności. Niektóre misje były na prawdę upierdliwe i wymagające jak na przykład ocalenie jednej wioski przed hiszpańskimi galeonami grając Aztekami czy zdybcie Rzymu w określonym czasie, ale satysfakcja z tego płynąca jest spora.


Gra jest klasycznym RTS z pełną kontrolą jednostek i budowania, ale to pewnie każdy wie. W wersji DE jest mocniej rozbudowana a samej zawartości jest znacznie więcej niż w jej pierwszej wersji sprzed lat. Wciąż niezwykle grywalna i wymagająca myślenia. Są misje, które lubię sobie wyrywkowo powtarzać a złożyło się też, że byłem na świeżo po Trylogii Husyckiej Sapkowskiego, a tam kampania Jana Žižki wyskoczyła


Zbieram dwa punkty z oceny za Victors and Vanquished oraz The Three Kingdoms, bo developerzy zaczynają iść mocno na łatwiznę. W pierwszym przypadku wzięli misje, które już istniały jako darmowe od społeczności i zrobili z tego dodatek. W drugim przypadku też niewiele dodali i nawet im się audio dograć nie chciało.


#gry

#niepoprawnegry

54dba834-7be2-43f5-a93b-5b80dedfecc8
PanNiepoprawny userbar

@PanNiepoprawny

  • Ale szkoda, że multi jest miodne, o ile nie osiągnie poziomu Starcrafta, to ma swoją dedykowaną niszę do tego stopnia, że jest masa turniejów, gdzie wisienką na torcie były turnieje od Redbulla robiona w zamkach z gażą popularnych casterów w średniowiecznych strojach.

  • Albo jak Microsoft zareagował totalnie w przeciwieństwie do Nintendo do Forgotten Empires.


>Three Kingdoms

To było okropne, bo to brzmiało jak materiał na chronicles, aniżeli integralna część.


BTW, ceny DLCków są takie, ehhh, że tylko czekać na wyprzedaże w Steamie jak coś.

Od siebie dodam, że jako fan jedynki zrobili AoE2 z "rulesetem" od AoE1 co jest absolutnie miłe. Szkoda w takim razie tego oryginalnego remastera, że odszedł w niepamięć.

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 104 + 1 = 105

The Elder Scrols: Skyrim

Developer: Bethesda Game Studios

Wydawca: Bethesda Softworks

Rok wydania: 2011

Gatunek: RPG

Użyta platforma: PC

Ocena: 9/10

Łączny czas gry: +200h (wszystkie wersje, podliczone przez Steam)


Gra przy, której spędziłem grube godziny i przechodziłem wielokrotnie. To był mój pierwszy kontakt z tym uniwersum. Pewnie bym się odbił gdyby to były inne części, ale nordyckie klimaty nie dały. Gra rozpoczyna się epicko i w zasadzie nie zwalnia tempa. Piękne lokacje i otwarty świat a także pojawiające się z d⁎⁎y smoki tylko mocniej pchały do odkrywania. Najlepsze były chyba krasnoludzkie (Dwemerskie) ruiny. Ileż ja potem doczytywałem historii o tym.


Ale prawda jest taka, że na serio to wciągnęły mnie dodatki. Pierwszy z nich to Dawnguard o odwiecznej walce frakcji wampirów i Obrońców Świtu z epickimi lokacjami takimi jak zamek Volkihar, twierdza Obrońców Świtu czy zupełnie oderwany Kopiec Dusz(!). Cały ten wątek jest po prostu epicki. Od kapłana Ćmy, przez Ukrytą Dolinę i wyjaśnienie pochodzenia falmerów, po Seranę


Drugi, nie gorszy od poprzednika to Dragonborn - rozwija wątek smoczego dziecięcia i wyprawia nas na wyspę Solstheim za Miraakiem, pierwszym smoczym dzieciem. Z całego tego wątku najbardziej mi się wrył w pamięć Hermaeus Mora, który był wręcz przerażający. Razem z jego wykreowanym światem zakazanej wiedzy.


Może i mechanika tej gry nie powala, ale nadrabia to epickością questów i klimatem. Daję 9 bo jednak trzeba jakąś hierarchię zachować, ale prawda jest taka że mam ogromną ochotę po raz kolejny powtórzyć tę grę. Tylko czas nie pozwala


#gry

#niepoprawnegry

d1329f11-128d-47ce-ada3-9557d5399df3
953dd3e8-bd82-455b-9726-b968d93e8c1f
343c16d4-157e-4961-b32f-f3410b7d81df
PanNiepoprawny userbar

Szczerze polecam spróbować Skyrim VR, jest po prostu fajny, jak nie bardzo lubię ogrywać drugi raz tej samej gry to jest naprawdę wciągający. Jeden minus jak na dość wiekową grę to strasznie drogi jest. Na szczęście torrent wiecznie żywy, później i tak kupiłem oryginał ale na jakiejś promocji za grosze.

@PanNiepoprawny Kurde ja grałem setki godzin i nigdy nie skończyłem. Mam nerwicę natręctw, że muszę zajrzeć pod każdy kamień i zebrać każdy kwiatek.

Potem ide przeładowany godzine do miasta, sprzedaję to za grosze. Nastepnie u kupca biore questa i lecę pół świata go ukończyć i co się ukazuje? Ja lvl 48 dostaję 10 expa, 20 golda i starą patelnię w nagrodę. Strasznie mnie to frustrowało i odpychało od gry. Nigdy nie ukończyłem. W Wieśku przynajmniej wiem na jaki lvl quest jest dedykowany, czy jest overkillem czy też nie.


Zawsze też mówiłem przed startem jakie drzewka rozwijam i np ustalam sobie ze będę 2h nordem. Bezlitosnym, prymitywnym barbarzyńcą zabijaką. Po 15h kończę jako barbarzyńco-łotrzykowo-magowy-wilkołak strzelający z łuku, rzucający spellami i zaklinającym bronie. Ehhh a miało wyjść inaczej.jpg.

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 


103 + 1 = 104

Songs of Conquest

Developer: Lavapotion

Wydawca: Coffee Stain Publishing

Rok wydania: 2024

Gatunek: Strategia turowa

Użyta platforma: PC

Ocena: 6/10

Czas na ukończenie: 48h (4 kampanie, 1 mapa losowa)


Jedno z moich największych growych rozczarowań ostatnich miesięcy, a nie wiem czy i nie lat... Songs of Conquest dość agresywnie przebijało się z mass mediów do mojej świadomości. A to gdzieś na FB migneła informacja o duchowym następcy HoMM3, a to jakiś filmik na youtubie zachwalający tą produkcję, to gdzieś na jakiejś grupie ktoś rozpływał się z zachwytu nad miodnością gry i że rzucił stare hiroski by grać tylko w SoC. I ja głupi łyknąłem to i na wiosennej wyprzedaży steama kupiłem... I dzisiaj po zakończeniu ostatniej kampanii z czystym sumieniem usuwam to i krzyczę, że Zgredek wreszcie jest wolny!


Gra w swoich założenia, przynajmniej reklamowych, miała być następcą HoMM3 w pixelartowej szacie graficznej z mechanicznym twistem. Moim zdaniem nic nie wyszło.

Zacznijmy od grafiki, bo ta jako kwestia gustu, może być jeszcze do wybronienia - ja sam nie jestem fanem pixel artu, ale powiedzmy, że jest jakiś trend na rynku, nie mi to oceniać. Jednakże sama szata graficzna pomimo jej uproszczenia (w końcu nie musisz dbać o szczegóły, skoro będą pixelami) jest uboga i nierówna moim zdaniem. Są jednostki bardziej dopracowane (szlachta fejów), są mniej (muszkieterzy) i jak stoją koło siebie to to gryzie. Tereny są niezwykle szablonowe, przypominają mi trochę jakieś komórkowe wersje River Raida z lat 00-10 (miałem dwie takie na moim Sagemie w gimnazjum). No i są jeszcze wsie, miasteczka i grody, które dla mnie są nieczytelne, niby każdy budynek wygląda inaczej, ale jednocześnie zmiany między niektórymi są tak małe, że do końca nie wiedziałem w co kliknę.


No i tutaj kolejna wada - w przeciwieństwie do Heroesów tutaj nie mamy ekranów miasta, tylko wszystko się dzieję na mapie, a pomiędzy budynkami można chodzić. Z jednej strony ciekawe rozwiązanie, z drugiej ze względu na nieczytelność, brak dedykowanego interfejsu oraz tego, że niektóre budynki są częścią osady, a inne takie same to już osobne budynki na planszy spędzałem za dużo czasu na mechaniczne rozkminienie co ja chcę teraz zrobić i jakie mam opcje. Niby podczas budowy dostajemy dedykowane menu, natomiast ulepszenia budynków wymagają posiadania konkretnych budowli w grodzie, wiec i tak musiałem sprawdzać co jest już wybudowane i ile mam miejsca na budowę jeszcze, bo ta jest ograniczona w zależności od wielkości miejscowości. Natomiast żeby być sprawiedliwym to chciałbym oddać honor jednemu rozwiązaniu, które bardzo mi się podobało - możliwość posiadania kilku takich samych budynków w obrębie jednego grodu. Pozwalało to skupić się na tworzeniu konkretnych armii albo budowy grodu stricte ekonomicznego.


Myślę, że to najwyższy czas by pogadać o mięsie tej gry, czyli o walce. Być może nawet ktoś doczytał do tego fragmentu. A walka tutaj jest co najwyżej średnia. Powiernicy mogą mieć przy sobie ograniczoną ilość jednostek i to podwójnie ograniczoną. To ile różnego rodzaju jednostek jest w armii definiuje poziom bohatera oraz jego droga rozwoju, bo podczas awansu możemy tutaj rozwinąć jakąś umiejętność albo zwiększyć o 1 ilość oddziałów jakie dany bohater może prowadzić (do max 9). Dodatkowo jednostki same w sobie posiadają limity ile może ich być w danym slocie (np. max 50 saperów) i limity te możemy zwiększać odpowiednimi badaniami, ale nadal górna granica będzie istnieć. Prowadzi to do tego typu sytuacji, że nie możesz się napakować i ruszyć na tytułowy podbój, bo brakuje Ci pierdolnięcia i musisz wracać do osad po posiłki (na szczęście są portale pozwalające rekrutować wojska z innych miast), co spowalnia samą rozgrywkę. Dodatkowo jak podbijesz miasto wrogiej frakcji to po pierwsze możesz je zburzyć i zniszczyć wszystkie istniejące w nim budynki albo możesz je przeciągnąć na swoją stronę i powiernik w nim zostaję na x tur i nic nie robi. Biorąc pod uwagę, że masz ograniczoną ilość powierników wytracasz cały impet rozgrywki, ja sobie w tym czasie robiłem duolingo na telefonie. A i kolejny smaczek - jak podbijesz miasto innej frakcji to i tak ono stanie się miastem typu, który prowadzisz, czyli jak podbijesz zamek nekromantów, a grasz żabami to po miasto będzie po przeciągnięciu/spaleniu żabulcowe xD Tak żebyś przypadkiem nie prowadził armii składających się z różnych jednostek.


Nim przejdę do największej wady to wspomnę jeszcze chwilę o magii, która równocześnie mi się podobała i nie podobała (Magia Schroedingera). Otóż każda jednostka tutaj generuje esencje, która jest niezbędna do rzucania zaklęć. Dodatkowo esencje można zdobywać poprzez kontrolę odpowiednich budynków, ale też poprzez system badań. Dzięki temu systemowi praktycznie nie ma sytuacji, że ktoś rzuci magiczną strzałę i ucieknie. Z drugiej strony jak nagromadzisz esencji to możesz rzucać czarów dopóki jej nie przepalisz, także 2-3 kule ognia pod rząd się zdarzają. ma ten system swoje plusy dodatnie i plusy ujemne, jak mawiał wielki polski prezydent.


No i na sam koniec creme de la creme - kampania. Sama koncepcja świata i historii nie jest zła. Powiem więcej - w rękach sprawnych scenarzystów można by stworzyć naprawdę ciekawy świat. Tylko trzeba byłoby zatrudnić do tego scenarzystów, a nie kazać pisać dialogi naburmuszonemu szóstoklasiście. Poziom dialogów w kampanii to jedno wielkie xD tak złego pisarstwa to ja już dawno nie widziałem, autentycznie. Jest tak sztampowe, sztucznie patetyczne i nienaturalne, a jednocześnie co chwilę wrzucają hasełka przewodnie kampanii xD Co druga wypowiedź kończy się hasłami w stylu "razem dla niej!", "bagniska się rozrastają", itp. Dramat.


Podsumowując - spędziłem wg steama 48h grając w tą grę, cieszę się, że ją usuwam, dlaczego więc 6/10, a nie 2-3? Bo to nie jest tragiczna gra (ale dialogi w kampanii są tragiczne). Po prostu mnie media przehajpowały, oczekiwałem czegoś innego - duchowego następcy HoMM3, a dostałem takie jakieś byle co. Czy polecam? Raczej nie, ale warto sprawdzić samemu, bo mogę być uprzedzony. Czy wrócę do tego tytułu albo dokupie dodatki (zapomniałem wspomnieć, w podstawce mamy tylko 4 frakcje, na dzień dzisiejszy są 2 DLC, które wprowadzają po 1 nowej frakcji, ale każdy osobno płatny)? Oczywiście, że nie.


I powtarzam hasło - Zgredek skończył wszystkie kampanie, Zgredek jest wolny!


Ps. pisałem na gorąco - nie czytałem i nie robiłem korekty, niech esencja rozczarowania płynie przez ten tekst

065c7828-6d74-4e91-9881-a9fcdbfb1767

@Loginus07 Ja to dropnąłem chyba po 3 czy czwartej misji w kampanii, bo właśnie wiele mechanik które tu opisujesz sprawiały (a przynajmniej miałem takie wrażenie) że był w sumie tylko jeden "właściwy" sposób na przejście misji. Rozgrywka jak dla mnie sprowadzała się do eksploracji, przytkaniu się w jakimś momencie i restarcie misji żeby wiedząc gdzie co jest być już bardziej efektywnym.

Nie wiem, może później jest lepiej, albo jestem po prostu słaby, ale no mi też nie pykło.

Zaloguj się aby komentować

No i ukończyłem Clair Obscur. Na pewno jedna z najbardziej kreatywnych produkcji ostatnich lat. Miałem obawy dotyczące fabuły na początku z powodu jednego czy dwóch dialogów typu "jak zapewne wiesz...", ale na szczęście takiej taniej ekspozycji już potem nie było. Jak coś to w dalszej części było więcej pytań niż odpowiedzi. Historia jest pogmatwana jak w Bioshocku Infinite - czy to dobrze czy źle, ciężko ocenić. Estetycznie natomiast nie ma się zbytnio do czegoś przywalić - otoczenie wygląda ślicznie, tak samo efekty, może trochę ziarnistość na zbliżeniach, gdzie widać włosy, ale taki urok współczesnych silników. Wiem, że psioczyłem na to, że wszystkie postacie mają za delikatne rysy, ale to może mieć sens wiedząc, że... dobra, nie będę spojlował. Walka z początku była banalnie prosta, natomiast od pewnego momentu praktycznie wszyscy bossowie zaczęli mieć drugą fazę z kompletnie innym movesetem, ataki po 7 uderzeń, każdy z innym timingiem na blok/unik i paski zdrowia dłuższe niż kolejka do sklepu za PRLu, także lekko nie było. Moja finalna ocena 8/10 #gry #rpg #gamesmeter #clairobscur

@MrGerwant - podwaliny świata zbudowane - a sam świat daje wiele możliwości kontynuacji historii na wielu płaszczyznach - spodziewam się drugiej części za kilka lat rozwijającej wątek konfliktu z pisarzami.

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 102 + 1 = 103

Half-Life 2 + episody 1 i 2

Developer: Valve

Wydawca: Valve

Rok wydania: 2004

Gatunek: FPS

Użyta platforma: PC

Ocena: 10/10


Kolejny klasyk z mojej listy. Gra, którą przeszedłem nieskończoną liczbę razy i minimum raz rocznie powtarzam wszystko od A-Z. Grałem chyba we wszystkie popularniejsze mody jakie do niego wyszły, łącznie z cinematic modem (tfu), entropy zero czy remakami takimi jak Black Mesa czy Blue Shift. Dla mnie gra jest kompletna i doskonała w każdym calu. Zarówno sposób wprowadzania w świat, milczący bohater, mroczny klimat, prowadzenie akcji jak i sam wykreowany postapokaliptyczny i zniewolony przez Kombinat świat. Niby kolejna część gry a zupełnie inne realia. Fajne są zagadki, choć po takim przebiegu zna się to na pamięć. Gra w momencie premiery była unikalna pod kątem fizyki otoczenia, dzięki silnikowi Havok. Dodano do niej Gravity Gun, pozwalającego na miotanie tym, co się akurat nawinie, w przeciwników. Choć największą frajdę sprawiała rozwalanie zombiaków. Ahh, Zombie z Half-Life. Los gorszy niż śmierć. Zresztą, co ja Wam będę pi⁎⁎⁎⁎lił - na pewno każdy grał.


Na dodatkowe słowo zasługują dwa kolejne epizody, czyli dodatki. Pierwszy przedstawia ucieczkę z City 17, w tym bardzo klimatyczne poziomy jak Podziemia czy Szpital a w nich nowy typ zombie - Zombine. A Combine zombie. That's, that's like a...a.. Zombine! Right? Heh... Zombine, get it? Heh heh. Okay.

Drugi z kolei przedstawia walkę o życie naszej partnerki oraz przedzieranie się do bazy White Forrest, gdzie dowiadujemy się, że.. uniwersa Portalu i Half-Life to jedno i to samo uniwersum. Dodatek wprowadza sporo nowości i znacznie podciąga grafikę. Zresztą po tym co teamy tworzące Black Mesę i Black Mesę: Blue Shift wyciskają z silnika Source wnoszę, że twórcy oryginału mogli zrobić lepiej.


#gry

#niepoprawnegry

59419702-6167-4975-9606-7599050dd82e
265b2b7d-de98-4fdd-8cfc-ff18848c472d
f61aac2c-4f76-4734-b7c0-cb52ba78ea6b
PanNiepoprawny userbar

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 101 + 1 = 102

Roguebook

Developer: Abrakam

Wydawca: Nacon/Bigben interactive

Rok wydania: 2022

Gatunek: Roguelike/deckbuilder

Użyta platforma: ps5

Ocena: 8/10


Typowy rougelike. Fabuła praktycznie nie istnieje.

Trzy losowo generowane mapy. Każda z nich kończy się walką z bossem. Po przejściu trzeciego (co uda się dopiero za, którymś z kolei podejściem) zaczynamy od nowa ze zdobytymi statystykami i kartami. Każde kolejne przejście odblokowuje nowe bonusy i typy wyzwań map.

Do wyboru cztery postaci (na misję chodzą dwojkami). Dwie z nich trzeba odblokować.

5 postać w dlc.

Grafika niby jak w grach casualowych, ale jak na rougeliki bardzo ladna.

Gra dobrze zbalansowana, choć generowany losowo deck mocno wpływa na powodzenie misji.

Na pewno trzeba się dobrze nauczyć mechanik.


Mnie wciągnęła jak diabli.

<br />

#gry

0b017e52-a223-4072-8081-ed895235dca4
25200cd6-9cbe-4493-80c4-4ac6c5e1c426
3928545c-67f4-4bf0-a1dc-71f468ec1739

#gamesmeter 100 + 1 = 101

Beat Cop

Developer: Pixel Crow

Wydawca: 11 bit

Rok wydania: 2017

Gatunek: Przygodówka/symulator

Użyta platforma: Switch

Ocena: 6/10


Gra, która mocno kojarzy mi się z Papers, Please (które przy okazji też polecam), czyli gra bazująca na jakiejś normalnej, nudnej pracy, ale opowiadająca przy okazji ciekawą historię.


Beat Cop jest hołdem dla filmów i seriali o gliniarzach z lat 80tych. Opowiada historię nowojorskiego detektywa Jacka Kelly, który po interwencji w czasie włamania w domu senatora, zostaje posądzony o kradzież diamentów (i nie tylko) i w związku z tym traci posadę detektywa i zostaje przeniesiony na ulicę, żeby szlifować krawężniki. Ma 21 dni na oczyszczenie swojego imienia i odkrycie, co naprawdę wydarzyło się tej feralnej nocy w domu senatora.


Większość rozgrywki stanowi bieganie w tę i z powrotem po ulicy i wlepianie mandatów za parkowanie oraz reagowanie na zgłoszenia z centrali. Jednak muszę przyznać, że opowiedziana historia wciągnęła mnie mocno, klimat Nowego Jorku lat 80tych został tu bardzo dobrze oddany, grę wciągnąłem w 3 wieczory.


Oceniłbym grę sporo wyżej, ale jestem trochę zawiedziony zakończeniem - naprawdę zaciekawiła mnie główna historia i liczyłem na jakieś rozwinięcie, podsumowanie, czy cokolwiek, a ostatniego dnia dostajemy jedynie stronę z gazety, w której opisane jest (dosłownie - 2 zdaniami), jak podjęta przez nas decyzja wpłynęła na postaci, których owa decyzja dotyczyła.


Za to dodatkowe punkty za codzienną, poranną odprawę z kapitanem i innymi policjantami - bardzo lubiłem czytać ich docinki, żarty i codzienne narzekania ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#gry

cf1ddf98-3ebd-4b56-934f-d4ee21528b98
d7035bdb-a2b0-4ba2-973f-c708a111e2e6

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 99 + 1 = 100

Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim

Developer: 1C:Ino-Co

Wydawca: Paradox Interactive

Rok wydania: 2009

Gatunek: RTS

Użyta platforma: PC

Ocena: 9/10


Kolejna gra z mojej biblioteki, którą katowałem bez zapomnienia. Licznik przejść jest raczej dwucyfrowy. Co ciekawe do jedynki nigdy nie podszedłem, bo odrzuciła mnie leciwa już grafika.


Gra zasługuje na wyróżnienie ze względu na nietypową mechanikę rozgrywki, w której nie wydajemy bezpośrednich poleceń naszym "żołnierzom" oraz innym poddanym. Zamiast tego stawiamy odpowiednie flagi - eksploracji, ataku, ochrony czy ostrzeżenia. W zależności od szeregu czynników jak bogactwa, rodzaju bohatera czy trudności zadania (poziom przeciwnika, odległość do eksploracji) nasi bohaterowie "może się tego podejmą". Nie są też nieustraszonymi siepaczami, więc jeśli walka ich przestraszy lub uznają, że jej nie wygrają to uciekną do swojej gildii lub najbliższej knajpy. Dobrze zgrupować ich w drużyny, ale wtedy trudniej ich zachęcić do akcji. Jest to zależne od tego jakiej klasy bohater jest liderem. Musimy też dbać o ochronę własnego miasta, bo jeśli zabiją nam np poborcę podatków, który je automatycznie zbiera, to kasy nie będzie. Podobnie jest z faktoriami handlowymi rozsianymi po mapie czy chociażby domami zwykłych chłopów. Nie mamy też kontroli nad tym co zostanie pierwsze zbudowane więc musimy rozważnie planować kolejne kroki. Dodam, że jesteśmy władcą i w zależności od kampanii mamy różne cele do wykonania a zadania są na prawdę zróżnicowane, podszyte humorem oraz z ciekawymi i różnorodnymi przeciwnikami. Nie brakuje odniesień do kultury masowej. No klimat nie do podjebania. Nasz doradca zawsze dodaje coś od siebie i posuwa fabułę do przodu. Polski dubbing tez daje radę.


Dla wielu gra jest zbyt trudna, zwłaszcza że balans ma mocno zaburzony. Głównie w początkowej fazie misji. Dla mnie o dziwo to duży plus, bo trzeba się czasem na prawdę postarać, żeby nie przegrać po 5 min od startu. Jeden punkt zabieram za notoryczne crashe gry, bo wydawca ją olał.


Gra ma wersję podstawową oraz 3 duże DLC. Dla mnie warte pieniędzy.

Dostępny jest też fanowski dodatek Cold Sunrise, ale nawet dla mnie jest zbyt trudny, chociaż parę misji przeszedłem.


#gry

#niepoprawnegry

0b856c5d-71ea-4587-bff9-c8e67ed92c8d
PanNiepoprawny userbar

@PanNiepoprawny o, najlepsza strategia, w której faktycznie rządzimy, a nie mikrozarządzamy każdym jednym chłopkiem i każdą chałupą, jak w reszcie tego gatunku

@PanNiepoprawny Pierwsza część była dużo lepsza od drugiej. A w warstwie graficznej właśnie bardzo szlachetnie się zastarzała. W tym roku odświeżyłem, dochodząc do finałowej misji. Przeszedłby, gdyby nie miałkość finału, który jest w sumie powtórzeniem bossów z poprzednich misji, tyle że w morderczych falach.

@PanNiepoprawny ja dla odmiany katowałem jedynkę, do dwójki jeszcze nie siadłem. Zresztą mam stale zainstalowaną na kompie xD

Da się to jeszcze kupić?

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 98 + 1 = 99

Ori and the Will of the Wisps

Developer: Moon Studios

Wydawca: Xbox Game Studios

Rok wydania: 2020

Gatunek: platformowa, metroidvania

Użyta platforma: PC

Ocena: 9/10


Wszystkiego więcej i lepiej. Większy świat, lepsza grafika (choć po jedynce myślałem, że to niemożliwe). Więcej sów Dużo więcej przeróżnych zdolności i znajdziek. Fajne poboczne questy jak odbudowa polany, zbieranie ziaren czy pomaganie mokkim. Różnorodne plansze z unikatowymi przeciwnikami i środowiskiem. No i główny boss, czyli Wrzask, którego trochę żal. Zakończenie podobnie jak w jedynce chwyta za serce.

Z minusów to konieczność wyboru aktywnych zdolności, bo jest ich za dużo żeby pomieścić wszystkie mając limit przycisków na padzie. Nie wiem czy dało się to inaczej rozwiązać.


Gra którą powtarzam regularnie w oczekiwaniu na kolejną część. Dzięki zakończeniu mamy reset i otwartą ścieżkę do nowych przygód.


#gry

#niepoprawnegry

71b50182-1d40-4ad4-8dee-dd8f3462a328
PanNiepoprawny userbar

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 97 + 1 = 98

Ori and the Blind Forest

Developer: Moon Studios

Wydawca: Microsoft Studios

Rok wydania: 2015

Gatunek: Metroidvania, Przygodowa gra akcji, Bijatyka

Użyta platforma: PC

Ocena: 8/10


Przeszedłem parę razy i nadal nie mam dość. Szkoda, że wygląda jakby trochę było wycięte, ale pewnie budżet był okrojony. Historia może nie jest zbyt skomplikowana ale w jakiś sposób ujmuje za serce. Graficznie jest pięknie, choć nieco pusto. Dla mnie jest wymagająca i to lubię. Po przejściu obu serii szukałem czegoś podobnego, ale nie znalazłem.


#gry

#niepoprawnegry

ee879e06-227f-4579-ad7e-341aa3fa2c81
PanNiepoprawny userbar

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 96 + 1 = 97

Prince of Persia: Warrior Within

Developer: Ubisoft Montreal

Wydawca: Ubisoft

Rok wydania: 2004

Gatunek: zręcznościowa

Użyta platforma: PC

Ocena: 10/10


Dla mnie najlepsza część trylogii. Wszystko na najwyższym poziomie - storytelling, udźwiękowienie - ciężkie rockowe kawałki, rozwój postaci względem poprzedniej części, cesarzowa czasu, ukryte zakończenie, nieoczywista fabuła z świetnie wplecionym motywem czasu, mroczny klimat grozy. Na prawdę nie znajduję w tej grze minusów.


#gry

#niepoprawnegry

35f4785c-66d1-4658-a2d8-0b5d2c0715cc
c6ad1524-3558-42f9-8e69-77e66d5f167c
307393ae-4675-4bab-abb0-79b311aa434a
PanNiepoprawny userbar

@PanNiepoprawny ooo, a do tego ten kawałek https://m.youtube.com/watch?v=OYjZK_6i37M


Gra ideał dla niewyzytego gimnazjalisty, jakim byłem, gdy ogrywałem ten tytuł , następna część była dla mnie lepą na ryj, bo i klimat wyparował, i przemoc znikła, a wróciła pierwotna atmosfera Prince of Persia.


Uciekanie przed Dahaką, czy jak się to myślę nazywało, mi się przypomniało.

Kurde grałem tylko raz i nie ukończyłem. Ta część była najtrudnijsza z trylogii z tego co pamiętam i jako gówniak nie poradziłem sobie z walką. Obecnie mam na PS3 z zamiarem ogrania, ale zacząłem od Sands of Time, która gnije w czyśćcu xD

Znaczy się zacząłem, mam jakieś 40% ukończone.

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 95 + 1 = 96

Is this seat taken

Premiera: tydzień temu

Cena 30zł


Przyjemna, choć nietrudna, gierka logiczna z odrobiną humoru.

Ukladasz kształty ("ludzi") tak, żeby każdemu wszystko pasowało.

Gierka fajna na krótkie posiedzenia, po godzinie masz dość. Ale jak odłożysz na godzinę to znów masz ochotę zerknąć. U mnie 4 wieczory po półtorej godziny dały 100% Perfect in100% osiągnięć.


Czy gra ma potencjał na ponowne ogranie? Chyba nie, ale to się okaże za kilka dni.

Czy z obecnym doświadczeniem kupiłbym ponownie? Tak, wiedziałem, czego się spodziewać.

5zł za odprężającą zabawogodzinę to uczciwa cena.


Gra w całości po polsku, dobra jakość polonizacji. Nie wiem jak dźwięki bo grałem bez xD


Ogrywane na #legiongo

3d70daa0-30c8-4675-b170-73b4142a4f6f

94 + 1 = 95


Tytuł: Resident Evil 4

Developer: Capcom

Wydawca :Capcom

Rok wydania: 2023

Gatunek: Survival horror

Użyta platforma: PC

Ocena: 8.5/10

Czas przejścia: 16h


Dawno w tak dobra grę nie grałem. Dosyć dobra optymalizacja, zróżnicowani wrogowie, bossowie też robili wrażenie. Fabularnie tez całkiem spoko. Jedynie częstsze czekpojnty bym dał .

Poziom trudności dosyć dobrze wyważony na normalu.

Do ideału niewiele zabrakło

Na PC dostępne spolszczenie


#gamesmeter

2540776c-a127-40b0-af04-fce15ca19410

Zaloguj się aby komentować

93 + 1 = 94


Tytuł: The Alters

Developer: 11 Bit Studios

Wydawca: 11 Bit Studios

Rok wydania: 2025

Gatunek: Survival

Użyta platforma: PC

Ocena: 8.5/10

Czas przejścia: 15-30h


Do nowej produkcji 11 Bit Studios podszedłem ze sporą rezerwą a to za sprawą całkowicie skopanego (w mojej skromnej opinii) Frostpunka 2, który nie dorastał do pięt swojemu prequelowi. Okazało się jednak że 11 Bit nadal wie co robi i chyba wyciągnęło wnioski ze swojej poprzedniej produkcji bo The Alters jak dla mnie posiada wszyskie cechy które podobały mi się w Frostpunku i żadnych wad dwójki. Jest zarządzanie zasobami których zawsze jest zbyt mało, jest wyścig z nieubłaganym czasem i podejmowanie wiążących decyzji ze skutkami które ciężko przewidzieć, a wszystko to osadzone w settingu hard Sci-Fi z historią którą naprawdę dobrze mi się śledziło.


W grze wcielamy się w Jana Dolskiego - budowlańca który aby odmienić swoje średnio udane życie decyduje się na wyprawę w kosmos w celu odnalezienia Rapidium - nowego pierwiastka który (z braku lepszego określenia) potrafi przyspieszać czas. Oczywiście po drodze coś się kasztani i Jasiek co prawda ląduje na docelowej planecie mającej rzekomo posiadać zasoby cudownego pierwiastka ale jest jedynym ocalałym z całej załogi. Pierwsze kroki skierujemy więc do majaczącej w oddali bazy zbudowanej przez poprzednie ekspedycje i zacznie się jazda, dosłownie i w przenośni. Nie chcę więcej pisać o fabule bo tak jak wspomniałem jest ona naprawdę niezła jak na średniobudżetowy tytuł i potrafi trzymać w napięciu.


Sama rozgrywka polega na eksploracji planety, gromadzeniu zasobów i zarządzaniu swoją załogą (tak, jakaś tam załoga jednak będzie ) oraz rozbudowie bazy. Wszystko to pod presją czasu bowiem gwiazda oświetlająca planetę jest niezbyt przyjazna biologicznym formom życia, co jakiś czas trzeba więc samą bazę przesuwać aby uciec przed morderczym wpływem wschodu pobliskiego słońca.

Cały czas trzeba więc podejmować trudne decyzje i mierzyć się z ich skutkami, czy postawić stację wydobycia czy nie tracić czasu i poszukać płytkich złóż skupiając się na eksploracji, czy marnować zasoby na budowę takiego czy innego modułu aby nasza załoga poczuła się lepiej, czy ryzykować bunt ale mieć większe szanse na przeżycie. Każdy kto grał w Frostpunka i odczuwał ciarki widząc nadciągającą zamieć i temperaturę spadającą o 30 stopni będzie czuł się jak w domu. Jednocześnie gra jest bardziej skondensowana - nie ma tu aż tylu decyzji i rozgałęzień jak w FP ale większość z nich ma większy wpływ na to jak potoczy się dalej rozgrywka (a przynajmniej tak mi się wydaje :P). Jestem pewny że za jakiś czas wrócę do gry aby rozegrać wszystko trochę inaczej i zobaczyć inne zakończenie.


Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to trochę płytkie osobowości naszych towarzyszy, łatwo idzie wyczuć jak z każdym z nich rozmawiać aby zdobyć ich zaufanie (chociaż są od tego wyjątki). Trzeba też przygotować się na to że trzeba będzie powtarzać niektóre fragmenty gry, bo czasu na działanie jest naprawdę mało i bez znajomości mapy jest mała szansa że uda się wykonać wszystkie czynności i przesunąć bazę na czas. No i szczerze mówiąc gra mogłaby być jednak nieco dłuższa. Mapy nie są generowane losowo więc gdybym zaczął teraz grać od nowa to myślę że obleciałbym ją w poniżej 10h. Ogólnie polecam, wjechałem w tą grę w ciemno a bawiłem się naprawde przednio.


#gamesmeter #gry

3a9f7461-1161-445d-aee6-3665f0f726b5

Zaloguj się aby komentować

92 + 1 = 93


Tytuł: Mutant Year Zero: Road to Eden

Developer: The Bearded Ladies

Wydawca: Funcom

Rok wydania: 2018

Gatunek: Taktyczny RPG

Użyta platforma: PC

Ocena: 8.5/10

Czas przejścia: około 18h


Mutant Year Zero Road to Eden to taki trochę mój "ukryty klejnot", głównie dlatego, że tego typu rozgrywka jest chyba jedną z moich ulubionych w taktycznych grach RPG, a nie mówimy tu o tytule jakoś bardzo znanym. Nie każdemu przypadnie do gustu, bo bardzo przypomina najnowsze XCOMy, do tego wymaga pewnego planowania i bawienia się dostosowywaniem ekwipunku przed dosłownie każdą potyczką. Nawet na najłatwiejszym poziomie trudności na końcu będzie wymagana pewna pomysłowość. No ale od początku. 


Mutant Year Zero Road to Eden to gra, oparta o szwedzkiego papierowego RPG'a Mutant: År Noll, czyli dosłownie Mutant Year Zero, w którego zagrywali się twórcy, jak byli dziećmi. Samo to dla nas z poziomu gracza wiele nie mówi, ale odpowiada trochę na pytanie, czemu ta gra jest tak fajna - na swój sposób. Nie często bowiem spotyka się taki setting w którym mamy gadającą kaczkę, dzika i kilka innych mutantów, jak np. lisek. Wszyscy pochodzą z pewnej Arki, która służy tutaj za bazę wypadową ze sklepem, barem, czy mechanikiem od ulepszania broni. Ludzie zwani Starożytnymi, w tym świecie wyginęli na własne życzenie, a ich miejsce zajęły Gule, czyli w miarę bezmózgie istoty, targane prostymi instynktami, choć daleko im do typowych zombiaków. Arka to jedyne miejsce w którym znajdziemy w pełni inteligentne postaci. Naszym celem będzie nie tylko ochronić pewne miejsce, ale i odkryć historię stojącą za pochodzeniem mutantów i guli. 


Sama rozgrywka czerpie garściami z serii XCOM, choć mam wrażenie, że formuła jest tu na tyle ulepszona, że nie potrafię tego rozpatrywać, jako coś złego. Na screenie niżej macie wygląd fazy taktycznej. W niej typowo mamy pola ruchu, osłony, ruch, atak, opcję na używanie przedmiotów, wartę, ukrycie i umiejętności, wśród których znajdziemy takie, które będą wymagały kilku zabójstw, by się odnowić. No XCOM z umiejętnościami. Cała różnica polega na celu rozgrywki i tym, że poza fazą taktyczną poruszamy się po małych lokacjach dość swobodnie i możemy wybierać co i gdzie atakować lub dosłownie omijać zbyt trudnych rywali. Nasze postaci to stalkerzy, którzy nie mają wiele punktów życia, bronie często nie będą wystarczająco silne, by wygrać dość szybko, dlatego od początku gra pokazuje, że musimy się skradać i eliminować wrogów po cichu. Jeżeli przed nami jest grupka 5 guli, najlepiej jest spróbować wyeliminować najpierw tych oddalonych od innych, by potem nie mogli uczestniczyć w walce głównej. Do tego będziemy używać słabszych, cichych broni i niektórych umiejętności, jak i postaci. Wszystko można poza walką zmieniać w locie. Dlatego całość dla mnie przypominała trochę grę w dynamiczne szachy i byćmoże dlatego tak bardzo polubiłem ten tytuł. 


To nie jest gra dla każdego. Ma fajną opowieść, fantastyczne głosy i spoko założenia, ale bywa trudna. Łatwo jest też się lekko zablokować, jak ktoś nie optymalizuje "wydatków" na ulepszenia i szasta częściami broni. Nawet najłatwiejszy poziom trudności to piekło, jeżeli będziemy próbowali wchodzić do każdej lokacji, jak John Rambo. No ale jak ktoś lubi XCOM i chciałby czegoś więcej, to mam wrażenie, że poza aspektem budowy bazy, którego tu nie ma, to Mutant Year Zero jest idealną propozycją. A no i warto dodać, że tu narracja prowadzona jest nie tylko przez komentarze bohaterów znajdujących się w głównej drużynie, ale też typowe przerywniki, jak ten niżej, a główna fabuła jest trochę jak ruchomy komiks (motion comic). 


Warto wspomnieć, że całą grę da się przejść na najwyższym poziomie trudności bez utraty zdrowia. Dosłownie. Kwestia pomysłowości i cierpliwości - no i nie, nie chodzi o wczytywanie zapisów do skutku. 


Z DZIWENNYCH PORAD, które mógłbym dać, to warto skupić się tylko na broniach cichych i umiejętnościach uniemożliwiających przeciwnikom alarmowanie innych. Bormin ma rozwalanie barier, które obala rywali, Dux ma wyłączanie robotów itp. Dodatkowo nigdy, absolutnie nigdy nie kupujcie broni w sklepie na Arce, nie warto. Czasem jak walka jest zbyt trudna, można spokojnie podkraść się po łup. A no i poziomy postaci są dość wizualnym dodatkiem. U przeciwników ważny jest poziom zdrowia, ilość zbroi i ewentualnie posiadana broń. Między poziomiem 20, a 60 w zasadzie praktycznie nie ma różnic u przeciwników, więc się tym nie przejmuj. 


------------

Ostatnio dodałem wpis o grze Metro Exodus i MYZRTE ma easter egga z tą serią związanego. Bardzo fajny, choć nie jest częścią głównej fabuły i trzeba troszkę poekslorować.

W planach mam jeszcze ograć grę Miasma Chronicles, którą stworzyli ci sami ludzie z brodatych panien. Ponoć ma dużo bardziej zaawansowany system walki i więcej opcji. Zobaczymy.

------------

Jakby tę jedną osobę zastanawiało, czemu zawsze wysoko oceniam, to odpowiedź jest prosta. Jak coś mi nie pasuje, to w to nie gram. Wyjątkiem Death Stranding 2, bo tam dałem szansę. Z takich gier, które mnie mocno rozczarowały, to ostatnio ogrywałem Outcasta Nowy Początek i tam tak z czystym sumieniem mógłbym dać co najwyżej 5.5/10. Może kiedyś się do tego tytułu bardziej przekonam i znajdę coś fajnego, czego obecnie nie widzę.

------------

#gamesmeter #gry #grykomputerowe #postapo #mutantyearzero

ab11167e-0e21-49be-afa1-3f845666c26b
48355047-a22f-48e6-af6e-27d31b271538
586511f0-e722-4a80-acde-05e2ca4f2dfb
112324ed-6982-4fd8-b534-b4ac217435d4
e89060d7-c13b-41f2-99cb-6089740a8609

@Dziwen bardzo mi się ta gra podobała i dobrze ją wspominam zwłaszcza warstwę fabularną.

Trochę bawiłem się z tego co pamiętam w load/save bo rzut kością może zaważyć na powodzeniu całej potyczki.

Dałbym 9/10

Zaloguj się aby komentować

91 + 1 = 92


Tytuł: Jade Empire

Developer:  BioWare

Wydawca: Microsoft Games Studios

Rok wydania: 2005

Gatunek: RPG

Użyta platforma: PC

Ocena: 7/10 (indeksowana inflacją), 9/10

Czas przejścia: około 30h


Jedna z moich ulubionych gier, przez długie lata ulubiona, no ale niestety starzeje się i niektóre rozwiązania stają się archaiczne. Wyjaśniam od razu ocenę. Na ten moment dałbym jej 7/10, bo gry RPG sporo wyewoluowały przez 20 lat. Niemniej dla mnie to będzie 9/10, może i nawet pełna dycha.


Chińska mitologia to jest bardzo rzadko wykorzystywany setup w grach, a tutaj został zaimplementowany perfekcyjnie, muzyka, grafika, tło historyczne, demony, wierzenia, w gierkę warto zagrać dla samego zaznajomienia się z uniwersum, bo jest świetne, szkoda, że popularność nigdy nie zażarła jak powinna i nie powstała z tego większa franczyza.


W ramach gameplayu to jest typowy BioWare z tamtych lat - zbieramy pomocników, każdy z nich ma jakąś historię do opowiedzenia, są jakieś romanse, do tego grę przechodzi się ścieżką Zamkniętej bądź Otwartej dłoni. Trochę taki KotOR, tylko inaczej ubrany, ale w tym wypadku szaty naprawdę robią różnicę. Zmianą natomiast jest system walki - bo jest to bijatyka w czasie rzeczywistym, są różne style, można sadzić kombosy, jest broń. Oczywiście nie jest to poziom street fightera - jest lekki cios, mocny cios, blok, nic super skomplikowanego.


Fabuła bardzo fajna, szeroki zakres środowisk w których przyjdzie nam się poruszać.


Zasadniczo gorąco polecam, ale trzeba mieć z tyłu głowy, że to będzie taka trochę staroszkolna rozgrywka.


#gamesmeter #gry

379cee3b-26da-4f18-bd4e-e7f03d1a530f
Zielczan userbar

@Zielczan ło kurde. Pamiętam jak to dodali na płycie do jakiejś gazety. Pierwsze jak to zobaczyłem to miałem takie "o kurde co to znowu jest". Grało się nawet fajnie, ale pamiętam, że jakoś tak właśnie ten system walki niespecjalnie mnie porwał

Zaloguj się aby komentować

90 + 1 = 91


Tytuł: Indika

Developer:  Odd Mater

Wydawca: 11bit Studios

Rok wydania: 2024

Gatunek: Przygodowe/Symulator chodzenia

Użyta platforma: PS5

Ocena: 8/10

Czas przejścia: Jakieś 5h


Ciekawa gra, z psychodelicznymi elementami, ciekawa glowna bohaterka, ktora jest zakonnica slyszaca w glowie glosy. Jest kilka prostych (nawet bardzo) zagadek, idzie sie naprzod ciekawym jak ta podroz sie skonczy. Cena za tak krotka gre troche duza bo 70zl w promocji dalem, ale nie zaluje. Czekam na kolejne gry tego studia.


#gry #ps5 #gamesmeter

b3deeb02-8f75-4fc4-bf18-b53d3e392a3e
kopytakonia userbar

Wczoraj przeszedłem. Miazga jak dla mnie. Na koniec musialem zdjąć sluchawki (gralem w nocy) bo sie bałem jumpscera. Niezapomniane doswiadczenie.

9/10

Zaloguj się aby komentować

89 + 1 = 90


Tytuł: Metro Exodus: Enhanced Edition

Developer:  4A Games

Wydawca: Deep Silver

Rok wydania: 2019

Gatunek: FPS/Postapokaliptyczna Szczylanka

Użyta platforma: PC

Ocena: 8/10

Czas przejścia: Jakieś 25h


Nigdy nie rozumiałem fenomenu gier z serii Metro. Przeczytałem pierwszą książkę, która miejscami była wciągająca, ale w gruncie rzeczy jako całość mnie nie porwała. Pierwszej gry nie ukończyłem, bo pewnie zacząłem ją ogrywać dopiero jak stała się trochę przestażała. Plus tamten klimat tak średnio mi leżał. Tunelowa rozgrywka, mało widzisz, no średnio. Ostatniego światła nawet nie ruszałem, a Exodus to trochę przypadek. Po tym, jak Bethesda skopała Stalkera 2 i musiałem czekać, aż go napiawią - w sumie to nadal czekam - wyskoczył mi filmik o tym, co daje Exodus właśnie. Czyli coś, czego chyba nie miały poprzednie części. Dużo większą wolność.


No ale od początku. Exodus opowiada historię wyjścia z Metra i to będzie taka trochę opowieść drogi. Mała grupka osób będzie próbowała dostać się w pewne odległe miejsce, gdy odkryją, że nie wszędzie powietrze jest niezdatne do oddychania. Lokacje będą podzielone na dwie kategorie. W miarę otwarte tereny z masą opcjonalnej eksploracji i dość tunelowe poziomy z oskryptowanymi sekwencjami. Jak się pewnie domyślasz, będą się one przeplatać na zmianę i zwłaszcza te otwarte mapki są niesamowite w tym, co i jak oferują. Niestety by tej otwartości doświadczyć, trzeba przetrwać coś gorszego, niż bestie, bandyci i promieniowanie. Grę aktorską, czy tam głosową głównych postaci i głupotę dialogów. Nie boję się tego napisać. Spośród wszystkich gier, jakie ogrywałem w tym roku, ta konkretna jest tylko troszkę wyżej od Outcasta - Nowy Początek i to nie jest komplement. Brakowało jak cholera opcji do zmiany głosów na polskie (ja nie miałem takiej opcji), bo tu było tak źle, że aż nie wierzę, że nasi ludzie zrobili by to gorzej. Głupota objawia się... A w sumie wszystkie postaci poza Artemem i Anną są jakby miały IQ na poziomie białoruskiego ziemniaka. Aż mi się przypomniały niedożywione postaci co się nawdychały CO2 z książki. To wszystko potęguje trochę fakt, że większość postaci to gaduły, które nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Na szczęście pod koniec gry to się mocno poprawia i już tak nie razi. Zwłaszcza ostatnia misja to niezły psychodeliczny trip.


To gdzie ta gra się broni, to wszystkim lub prawie wszystkim tym, co dzieje się poza głównym wątkiem fabularnym. Eksploracja, to napięcie, jak zaczyna brakować nabojów lub przebiła się maska gazowa gdzieś w dziczy, a zbliża się noc. Wejście w strefę radiacji, która sprawia, że obraz wygląda jak nagrania z wybuchu w Czarnobylu, a licznik Geigera wydaje coraz intensywniej swój charakterystyczny dźwięk. To serio robi robotę. No i sam fakt, że nie każda lokacja jest warta eksplorowania. Widzisz chatkę w oddali, no i decydujesz. Warto się tam zapuszczać i ryzykować utratę cennej amunicji, bo może łup będzie lepszy? No i czasem nie warto, co jest świetne. Typowe gry boją się robić takie rzeczy. Za masą przeciwników zawsze czeka dobra nagroda. Tutaj? Czasem tylko promieniowanie i konieczność zużycia apteczki. 


To co dodatkowo kupiłem, to samą atmosferę. Może i głosy są tragiczne, ale te małe historie są super. Walczysz z fanatykami, ledwo uchodzisz z życiem, a dzięki temu, przez to, że liżesz ściany, znajdujesz małego misia, którego potem dajesz dziewczynce, która się cieszy. No i najlepsze w tym wszystkim jest to, że ta gra nie ma radarów na przedmioty, magicznych skanerów otoczenia. Musisz sam znaleźć rzeczy. Bardzo analogowe podejście, co sprawia, że jak coś ciekawego znajdziesz, masz większą satysfakcję. Dodatkowo gra na dobrą sprawę nie ma HUD'a, poza wyświetlaczem na naramienniku. Całość pojawia się dopiero jak klikniemy przycisk TAB i po chwilce zniknie. To sprawia, że jest jakaś pozytywna sterylność w tym wszystkim. Kilka fot niżej będzie z takich drobnych scen, jakie na początku zauważyłem. Normalnie nie robię "zdjęć" w grach, ale tu nie mogłem się powstrzymać.


Strzelanie jest fajne, choć nie bez wad. Pomysł na wykorzystanie światła lub jego braku w opcjonalnym skradaniu jest spoko, ale ma swoje braki. Głównie w AI przeciwników. Ci często nie reagują na ciała swoich kolegów, chyba że zostali zabici na ich oczach. To ułatwia grę, ale też trochę psuje immersję. Dodatkowo jak już nas wykryją, to będą widzieli nas zawsze, często ignorując fakt, że nie powinni, bo jest zbyt ciemno. W pierwszych etapach ta ciemność działała i naprawdę ciekawym było to, że mogłem podejść do wrogów, którzy szukali mojej postaci w zasadzie na odległość cichego obalenia, bo było ciemno. Potem niestety to już przestało tak działać w tych otwartych sekcjach. Warto tu dodać, że burza z piorunami może bardzo łatwo rozświetlić jakieś miejsce na kilka sekund, co umożliwi wykrycie Artema. Bardzo fajna opcja - tak, zachwalam kreatywne utrudniacze. 


Bronie to też fajna sprawa i nie chodzi tylko o ich modularnośc, która odblokowuje się podczas gry, ale sam fakt bilansu zysków i strat przy wielu ulepszeniach. Tłumiki klasycznie ucinają obrażenia, ale w tym świecie nie tylko ludzcy przeciwnicy reagują na dźwięk. Może się więc okazać, że walcząc z bandytami, przy okazji zwabimy w okolicę mutanty i z nimi też trzeba będzie walczyć, co w przypadku cichej eliminacji nie miałoby miejsca. Sytuacja z amunicją co prawda staje się coraz lepsza, bo mamy jej i więcej i więcej mamy zasobów do jej produkcji, ale nadal, padamy po kilku strzałach lub 2-3 ciosach mutanta. Bez apteczki łatwo umrzeć. Na końcu i tak pewnie tak jak ja, skończycie z kilkoma nabojami, szybko biegnąc obok przeciwników, bo inaczej się zginie. Może też kwestia tego jak dobrze ktoś celuje. Ja możnaby powiedzieć, że średnio.


Krem de la krem to chyba to w jaki sposób gra decyduje o zakończeniach. Głównych mamy chyba dwa i przez całą grę będziemy pracować na to, które z nich rozegra się na końcu. Spodziewałem się bardzo liniowego podejścia, a tu proszę. Zwłaszcza, że jedynym wyznacznikiem tego, jak nam idzie jest to, czy ktoś z naszych towarzyszy ginie po drodze. Co do tego jak wpływać na owe, pozostawię wam do odkrycia. A no i ja miałem to "pozytywne", choć straciłem jednego z towarzyszy.


Ogólnie polecam serdecznie. Zwłaszcza tym z nas, którzy szukają nieprzyjemnej atmosfery, zbieractwa i chcą załatać dziurę po niezałatanym Stalkerze 2.

-----

PS: Jak ktoś ma problem, bo gra już w samym menu ciągnie całą moc karty graficznej, to należy odpalić VSync. Bez tego z automatu macie produkowaną maksymalną liczbę klatek na sekunde. W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD

-----

Ale ściana tekstu. O kurde. xD

#gamesmeter #gry #grykomputerowe #metro #metroexodus

c613ddf9-16ed-4a47-92d0-788b8aee6002
edfa6be0-d1fb-4acf-9d66-0f28165d2632
105f7351-3d5d-4f4d-8cc7-f3599dd1b29d
47c41e98-05f8-47fd-a14b-4b39dcca5231
d5d32a1c-69fa-4997-b608-958dacd00538

W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD

Nie wiem jaka masz kartę graficzną, ale jak masz coś od Nvidia to możesz w Panelu Sterowania Nvidia > Zarządzanie Ustawieniami 3D ustawić sobie maksymalną liczbę klatek w aplikacjach 3D. Możesz ustawić sobie np. na 60Hz i wtedy nawet jak gra nie ma ograniczenia klatek to i tak karta będzie się sama ograniczać zamiast dawać ile fabryka dała.

@Dziwen w razie czego w MSI Afrerburnerze można taki limit ustawić (konkretnie to chyba w Rivatunerze który się z nim instaluje). No ale trzeba by to odpalać za każdym razem, albo dorzucić do autostartu. Ale, jak coś, można i działa, nieraz używałem w starszych grach które nie miały V-Synca.

Fajna recenzja, od jedynki się odbiłem bo nie zyskała mojego zainteresowania, więc o Exodusie nawet nie myślałem, ale to może być ciekawy eksperyment

Dobra robota, mnie też się cała gra podobała, nie rozumie tylko odbicia od pierwszej części? Książki nie przeczytałem, a lubię książki SiFi. Mnie właśnie pierwsza część najbardziej wciągnęła, historia i właśnie te szlajanie się po tunelach. Choć było to sto lat temu, to utkwiła mi w pamięci.


Pozdrawiam Serdecznie

Zaloguj się aby komentować

88 + 1 = 89


Tytuł: Cyberpunk 2077 - bez DLC

Developer: CD Projekt RED

Wydawca: CD Projekt RED

Rok wydania: 2022

Gatunek: FPS/RPG/Akcyjniak

Użyta platforma: PC

Ocena: 8/10

Czas gry: A pewnie ze 60h

--------


Zastanawiam się co mogę napisać o tej grze, czego jeszcze nie napisano. Z mojej perspektywy bywało różnie. Kilka osób przynajmniej doświadczyło mojego narzekania na bugfest, jaki mimo kilku lat od premiery nadal był tu obecny, ale... Z biegiem czasu było coraz lepiej. W zasadzie im dalej byłem od początku gry - od miejsca w którym dostajemy pełną wolność - tym mniej miałem problemów i dziwnych gliczy. Serce się topi, że po zakończeniu wróciły stare bugi i mogłem znowu doświadczyć tego czegoś. Tu się działy takie rzeczy, że aż po akcji gdy ciało gościa zaczęło sunąć po asfalcie i zatrzymało się na światłach jak samochód, a potem na zielonym odjechało, zainstalowałem sobie programik do nagrywania. Tak mnie to rozwaliło, że uznałem, że nie chcę takich akcji przegapić w przyszłości. xD


Sporo misji miało problem ze startem. Dla przykładu misja Judy w jej mieszkaniu nie triggerowała się w zasadzie do samego końca gry. Jedna z misji Johnniego - ta w której ktoś musi oddzwonić - w zasadzie w ogóle się nie odpaliła i jej nie ukończyłem w pełni.


Tak ogólnie nie czułem, żeby to była dla mnie gra, która zasługuje na więcej, niż 8/10. Pewnie innym podeszła bardziej, dla mnie w wielu aspektach była po prostu spoko, a tylko w kilku wybitna. Misje to coś, co moim zdaniem mocno odróżnia REDów od innych twórców, bo często mają to coś. Nawet nie chodzi mi o wątek główny, tylko te misje poboczne. Mam wrażenie, że mało było takich na jedno kopyto, a w świecie zdominowanym przez kopiuj-wklej, to rzadkość. W tym miejscu powinienem dowalić jeszcze bardziej, niż ostatnio grze Death Stranding 2, ale się powstrzymam. W końcu to inny typ gier, choć podejrzewam, że gdyby REDzi dostali historię Sama do rąk, to byłaby znacznie bardziej urozmaicona. Dlatego poniekąd nie boję się o Wiedźmina 4.


Co do zakończeń, to chyba nie urwały dupska. W sensie były OK, ale nie dawały ciarek na plecach, nie były bardzo emocjonalne. Nawet jak się wybrało takie, w którym ktoś umierał, to w zasadzie nie miałem żadnej reakcji. Podobała mi się relacja V i Johnniego, jaką wypracowałem podczas gry, ale to wszystko. Fajny koncept, ale mam wrażenie, że urwany zbyt szybko. Może dodatek dałby więcej. Sporo pozytywnych emocji było związanych z Panam i jej misjami, choć nie wszystkimi. To była taka część gry w której faktycznie czułem to co chcę by gry mi dawały - mimo że nie było romansu.


Koniec, końców czuję się lepiej po ukończeniu Cyberpunka 2077, niż po ukończeniu Death Stranding 2.


--------

#gamesmeter - tera nie zapomniałem

#dziwengrawgry < do blokowania

#gry #cyberpunk2077 #grykomputerowe

566c2fff-0653-4969-9e4b-67664c84b970

@Dziwen ja przechodziłem dwa razy. Od razu po premierze i przy okazji grania w dodatek, gdy zmienili mechaniki awansów. Za 2 razem jako kobieta i postawiłem na umiejętności hackerskie. Dodatkowe wyzwanie gdy próbujesz każdą misję przejść bez wykrycia


Oczywiście gra ma cały czas trochę błędów ale ogólnie jest świetna i pełna ukrytych smaczków

#dałbymdychę


Myślę, że ocena mocno rozbija się o stylistykę. Personalnie settingów punkowych jakiś gorąco wielkim fanem nie jestem, ale jednak lubię to bardziej przyziemne, dystopijne podejście. Nie ma idealnego rozwiązania, ludzie to siusiaki, ile się nie nastarasz to ktoś przyjdzie i nasra. Bardziej mi to brzmi niż takie Skyrimowe zakończenie wojny domowej przez jednego człowieka, bo wziął i połamał na kolanie każdego jednego żołnierza drugiej strony. xD


Ja dużo odczekałem po premierze zanim zagrałem (dosłownie parę tygodni temu skończyłem platynować), więc pewnie największego bagniska błędowo-robaczego uniknąłem, ale nie trafiłem na nic co by mnie odcięło od progresu czy uniemożliwiło ukończenie jakiegokolwiek zadania. Poza notorycznym "katapultowaniem" pojazdów w powietrze po ich zawezwaniu, czy doczytywaniem elementów otoczeniu już po moim dotarciu do nich (i kilkusekundowym zastanawianiu się, czemu jest tu niewidzialna ściana) był spokój. Chyba raz musiałem zrobić quickloada bo rozmowa przerwana przez walkę nie wznowiła się sama. I raz nie mogłem wchodzić w interakcje z obiektami i osobami, też naprawione quickloadem.


Zastanawiam się, czy to nie jest jakaś niekompatybilnosć sprzętowa, że może gierka się nie lubi z pewnymi konfiguracjami, bo miałem okazję z dwiema osobami o tym pogadać i u nich nie było takich kwiatków wcale, a jedna z tych osób ma na pewno dużo świeższy sprzęt ode mnie. Przy okazji ciekawe, czy sama obecność dodatku coś przypadkiem naprawia?


Co do zakończeń to ja byłem bardzo usatysfakcjonowany, a te krótkie scenki epilogowe na napisach potrafią duszę i serce wyżymać do sucha (choćby wariant z zakończeniem sprawy "na własnych warunkach"). Zwłaszcza zakończeniu odblokowywanym przez dodatek, Wieża.


No i mnie kompletnie kupił system rozwoju postaci, mnogość buildów i kombinacji sprzętu, perków, wszczepów, metod ich zastosowania jest obłędna. W porównaniu do trzeciego Wieśka, gdzie levelowania postaci i wsadzania ledwie kilku małych bonusów w sloty nienawidziłem z pasją i przez to niemal zawsze grałem pod znaki bo jako jedyne cokolwiek się zmieniały, progres jest niesamowity i liczę na przeniesienie tych zdobyczy do W4.


BARDZO polecam DLC. Dużo dodaje, nie tylko fabularnie, ale i gameplayowo.

@KsRobag bardzo chiałem spróbować, ale akurat jak grałem nie było na przecenie. Trochę szkoda, bo bardzo mnie ciekawiło co zrobili z Idrisem Elbą.

Myślę, że sporo zależy od tego, jak podejdziesz do historii. Jak z Tobą rezynowała, to odbierzesz ją inaczej - lepiej, niż ja. Mnie niestety nie porwała. Miała swoje momenty, ale czegoś mi tu brakowało. Dla przykładu z tego typu gier, u mnie Deus Ex Mankind Divided to taki świat, który kupuję w 200% i nie mogę przeboleć, że nowy DE już nie powstanie.

@Dziwen Oj Deus Ex to niepowetowana strata jest, mi Cyberpunk właśnie dziurę po Adamie Jensenie zapełnił i podrapał tą potrzebę na jakieś pierwszoosobowe skradanio-strzelanie w sosie z zaawansowanych technologii i problemów społecznych.


Może to jest plan, odłożyć teraz i wrócisz sobie kiedyś na świeżo jak domkniesz dodatek.


A tak jeszcze z innej beczki - na postacie wywracałeś oczami czy się podobały? Ogrywane po polsku czy angielsku? Bo IMO fabuła wątku głównego jakoś specjalnie wybitna sama w sobie nie jest, ot banda gamoni z przerostem ambicji rzuca się na ciut za duży cel, ale interakcje z ludkami, sposób opowiedzenia tej historii bardzo jej dodaje w moich oczach uroku.

@Dziwen Podchodziłem ze dwa razy ale jakoś ui, drzewko skilli, piszczące dźwięki - jakoś mnie ta gra przytłacza i męczy po kwadransie.

Zaloguj się aby komentować

87 + 1 = 88


Tytuł: Legend of Zelda Phantom Hourglass

Developer: Nintendo

Wydawca: Nintendo

Rok wydania: 2007

Gatunek: przygodowa, akcji

Użyta platforma: Nintendo new 2DS Xl

Ocena: 8/10

Czas gry: 13h - nieukończona


Jedna z prostszych Zeld jak dla mnie - może dlatego że trochę czasu się spędziło w innych . Tylko raz z solucji skorzystałem - bo kto by pomyślał że trzeba zamknąć ekran podczas rozwiązywania zagadki by przenieść coś z jednego ekranu na drugi xD


Nie ukończyłem (została mi do odkrycia 4 mapa morza) bo wracanie do świątyni Króla Oceanów po pewnym czasie zaczęło irytować by na nowo przechodzić niektóre poziomy, później był punkt teleportujący do połowy świątyni ale i tak to denerwowało - owszem wraz z nowymi przedmiotami łatwiej się pokonywało ponownie dane etapy ale nie zmienia to faktu że na siłę wydłużali ni które elementy - gra ma sprawiać przyjemność. Gdyby nie to grałbym dalej.


Bossowie w większości za pierwszym razem byli likwidowani jedynie dwugłowy smok trochę napsuł krwi.


Także przygodę z Zeldami na tym kończę.

#gamesmeter

#thelegendofzelda

e5894027-a2b6-4dd8-9cd7-8667c830bd10

Zaloguj się aby komentować