18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Kilka zdjęć na uspokojenie :) Można je chyba zaliczyć do #rajperfekcjonistow.
#ciekawostki #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Lubię robić zdjęcia, które nic nie przedsawiają. W sumie można powiedzieć, że to zdjęcia abstrakcyjne. I nielegalne też, bo mostów fotografować nie można (na gdańskim nawet zakaz wisi).
Aparat to Exa, obiektyw - niezastąpiony Takumar 1.8, a klisza to czeski Fomapan 100.
#fotografia #fotografiaanalogowa #tworczoscwlasna





Zaloguj się aby komentować
Widzę, że nostalgia Wam mocno weszła we wpisie o rowerach. To teraz pytanie jaki był Wasz pierwszy aparat fotograficzny? Moja smienka miała brązowy futerał i nie wiedziałem jak ten szajs obslużyć, więc często filmy się zacinały albo rwały, potem na komunię dostałem tzw. małpę bodajże Panasonica z automatycznym przewijaniem. Potem był aparat na filmy 16mm, zenit, lubitel, następnie Olympus z zoomem, pół automat, potem już cyfra Olympusa, w międzyczasie Minolty, kolejne zenity, mieszkowy hasselblad z giełdy staroci, potem już pierwsze cyfrowe lustro też Olympusa model E-500 a potem był Canon 760, którego mam do dziś.
#fotografia
#starocie
#nivaznegdziedroga

@SilverMonkey tak tak, ja miałem takie co się no, pół zdjęcia nakladało na drugie 😅. A camera obscura robiłem z puszki po doppel hertzu i mialem też w Olympusie z dekielka zrobioną, pamiętam że ważna była średnica otworu, robiliśmy takie obiektywy na zajęciach z ciemni, z puszek po piwie, najpierw trzeba było na podstawie ogniskowej obliczyć srednicę otworu, potem wrzucało się blaszkę na powiększalnik i na zasadzie skali wyświetlenia robiło otwór szpilką. 🙂
Zaloguj się aby komentować
Kilka ciekawych zdjęć, aby ten smutny poniedziałek był nieco lepszym poniedziałkiem :)
#heheszki #ciekawostki #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Kilka dni temu wrzucałem fotki jak Baltic Bees latają nad Mielcem podczas Air Show, a poniżej kolejne fotki z tej imprezy.
#lotnictwo #fotografia #mojezdjecie





Zaloguj się aby komentować
Jak obiecałem sobie tak zaczalem #bieganie na razie żenada bo 3km truchto-chodu w tempie 9'30" ale i tak zdycham lekko a nie chce przesadzić i się zniechęcić.
#hejto40plus więc kondycja słaba ale ważniejsze motywację utrzymac.
A na #fotografia zabytkowa aleja Grabów która zaczynam i kończę biegi do lasu.
Może jak mi wystarczy samozaparcia to zrobię cykl #alejagrabow i pokaże Wam jak się zmienia, na jesieni jest urocza.

Zaloguj się aby komentować
W pojemniku, w którym zbieramy wodę z klimy znalazłem ledwo żywą (ale jednak żywą i taka pozostała, o ile jakiś kot jej nie zjadł) muchę, więc zrobiłem jej kilka zdjęć.
#nxofocia #fotografia #makrofotografia





Zaloguj się aby komentować
#zwierzaczki #bojowonastawionawiewiorka #fotografia





Zaloguj się aby komentować
#fotografia #tworczoscwlasna #odbicie #warszawa #metro

Zaloguj się aby komentować
Kilka dni temu zrobiłem takie foto. W porównaniu z tym co mamy na tagu #astrofotografia “it ain't much but it's honest work.”
#fotografia #mojezdjecie


Zaloguj się aby komentować
Steve McCurry, Wadi Hadhramaut, Jemen, 1999
Wrzucam link do reddita, bo hejto nie wklei
#historia #starszezwoje #fotografia
Zaloguj się aby komentować
Peter Bialobrzeski, Shanghai, 2001. Nieziemska panorama wieżowców. Jak ktoś chce takie klimaty ale mroczniejsze z naciskiem na ludzi jako pleśń pożerająca siebie i środowisko, które stworzyła to warto zagrać w Kane & Lynch 2: Dog Days.
#historia #starszezwoje #fotografia #gry

Jest mój ulubiony bandyta i morderca! Zatrzymał się na sekundę i udało się mu zrobić zdjęcie. A tak poza tym to jeszcze szczygieł i kląskawka
#ptaki #fotografia



Zaloguj się aby komentować
Takie tam spacerowe z usmiechem
#fotografia #psy #pokazpsa

Zaloguj się aby komentować
Siema,
Relacja z mojego pierwszego - nieudanego - podejścia do Małego Szlaku Beskidzkiego #piechurwedruje
---------
Szczyty: Gaiki, Żar, Potrójna, Łamana Skała, Leskowiec (Beskid Mały), Chełm, Babica (Beskid Makowski)
Data: 6/7 czerwca 2025 (piątek/sobota)
Staty: 93.5km, 23h45, 3.250m przewyższeń
Zainspirowany górskimi wycieczkami taty trwającymi po 40 godzin ciągłego marszu postanowiłem spróbować sił w przejściu MSB. Warunki pogodowe były niepewne, ale nocleg już został opłacony, a wsparcie przy opiece nad dziewczynkami załatwione, więc co było robić - pojechałem do Bielska-Białej.
Informacje praktyczne:
Mały Szlak Beskidzki ma ok. 137 km, a jego punkty końcowe to Bielsko-Biała (Straconka) i Luboń Wielki (szczyt między Mszaną Dolną a Rabką Zdrój). Łączna ilość przewyższeń na trasie to ok. 5770 metrów. Przebiega przez kilka szczytów Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego.
W Bielsku funkcjonuje dom turysty PTTK, w którym można przenocować. Dla pojedynczego turysty wychodzi drogo (140 zł za pokój), ale za to warunki rodem z PRL. Trzeba rezerwować odpowiednio wcześniej.
Na trasie jest kilka bacówek i schronisk, schodzi się także do różnych miejscowości, także jest gdzie się posilić i uzupełnić prowiant (jeśli trafi się na godziny otwarcia).
Planując tę trasę na raz sugeruję zabrać dodatkowo kuchenkę i jakieś zupki, czy też inne potrawy do podgrzewania - od samych bułek i słodkich batonów energetycznych idzie oszaleć. Herbata w termosie obowiązkowo.
Trzeba pamiętać o częstym piciu i posilaniu się. U mnie co 2h30 wjeżdżała buła, w międzyczasie mieszanka studencka i batony energetyczne.
Co było fajne:
Mimo burzowych tygodni poprzedzających wypad (padało także w nocy, gdy byłem już w Bielsku) szlak nie był bardzo błotnisty, co było pozytywnym zaskoczeniem.
Pogoda w dniu marszu była świetna do chodzenia w lesie, przejrzystość idealna, więc widoki dopisywały.
Pierwsza część trasy bardzo mi się podobała - ładny, urokliwy lasek, sympatyczna ścieżka, kilka punktów widokowych, z których najbardziej przypadł mi do gustu ten przy Hrobaczej Łące.
Odcinek z Potrójnej na Leskowiec też bardzo ładny. Ścieżka - zwłaszcza w pobliżu Łamanej Skały - momentami składała się z takiej pokruszonej skały, wyglądało to dość specyficznie i nie natknąłem się chyba do tej pory na nic podobnego. Do samej Łamanej Skały trzeba odbić trochę ze szlaku (należy do #diadempolskichgor ).
W paśmie Żurawnicy znajdował się ciekawie wyglądający fragment wychodni skalnych o nazwie Kozie Skały.
W Zembrzycach bardzo miła pani pracująca na poczcie poratowała mnie wrzątkiem na herbatę przed nocną częścią trasy. Pozdrawiam i dziękuję za rozmowę!
Ostatni punkt - kondycyjnie byłem fajnie przygotowany i czułem się pewnie.
Co było mniej fajne:
Jak to w Beskidach, a zwłaszcza na takim długim odcinku, ciągle zejścia i wejścia.
Góra Żar to porażka - nie da się schować przed cieniem, poza widokami nic ciekawego tam nie ma.
W schronisku na Leskowcu zjadłem najgorszego schabowego w życiu, i gdybym nie był w biedzie, to pewnie bym go wyrzucił. Mały, odgrzewany chyba w tej samej fryturze co miękkie frytki, kiepska surówka i niesmaczne ogórki. Liczyłem, że pojem tam konkretnie i naładuję baterie przed dalszą drogą, ale się rozczarowałem.
Odcinek prowadzący przez Krzeszów mnie zniszczył. Pełne słońce, ja bez czapki (zostawiłem w taxi w Bielsku), potem krótkie, ale bardzo ostre podejście na Kozie Skały - miałem już mroczki przed oczami i zacząłem się zataczać. Nie polecam.
Na całej trasie stanowczo za dużo długich asfaltowych odcinków, a od Myślenic miało być ich jeszcze więcej - działało to bardzo demotywująco.
Odcinek od Babicy do Myślenic jest tak niesamowicie gówniany - strasznie rozjeżdżony, pełno bardzo głębokich kolein wypełnionych kałużami, ciężko się to omija, tym bardziej w nocy.
Buty dały mi w kość, a raczej w stopy, które od 40 kilometra po prostu paliły na śródstopiu. Plecak, który wydawał się być mega komfortowy, również bardzo obtarł mi biodra.
Co było ciężkie:
Mój plecak. Wziąłem dużo płynów w różnych postaciach i różnych innych rzeczy, z których nie korzystałem.
Na wyprawę wybrałem czerwiec, żeby iść jak najkrócej po zmroku, ale i tak ciemność sprawiła, że traciłem chęci na kontynuowanie wycieczki.
Długi dystans jednak dał mi wycisk, a może to ja go sobie dałem narzucając zbyt duże tempo. Zrobiłem łącznie 3 przerwy, z czego jedną 50 minut, a dwie po ok. 15.
W Myślenicach byłem o 3:30 i położyłem się na ławce przy rynku myśląc co dalej. Zostało mi 50 km drogi, w tym dużo asfaltu. Sprawdziłem prognozę - zapowiadano burze w rejonie od 14. Dodatkowo następnego dnia miałem odebrać z rana Mysz od rodziców i przez jego resztę pomagać przy dzieciakach. No nie kleiło mi się to, więc podjąłem decyzję o zakończeniu wyprawy i poszedłem łapać busa. Myślę, że gdybym miał większy komfort psychiczny związany z możliwością odpoczynku kolejnego dnia, to po dłuższej przerwie poszedłbym dalej. Cóż, podejście numer dwa za rok
#gory #wycieczka #wedrujzhejto #fotografia #msb #beskidy #beskidmaly #beskidmakowski





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować