Moja ulubiona plaża na #korsyka ze swoją wizytówką, trójkątnymi skałami o zachodzie słońca
Jak się podoba, to wiecie co robić z #nxofocia
#fotografia #mojezdjecie #emigracja


Moja ulubiona plaża na #korsyka ze swoją wizytówką, trójkątnymi skałami o zachodzie słońca
Jak się podoba, to wiecie co robić z #nxofocia
#fotografia #mojezdjecie #emigracja


Zaloguj się aby komentować
Dom Sir Waltera Scotta - szkockiego pisarza, poety i historyka, autora Ivanhoe i Rob Roya, Scottish Borders.
#uk #szkocja #emigracja #zwiedzanie



Zaloguj się aby komentować
Ruiny opactwa w Melrose, Scottish Borders
#uk #szkocja #zwiedzanie #ruiny #emigracja


Zaloguj się aby komentować
Wreszcie udało mi się złapać karpia!
Pogoda od rana była kiepska. Rozpadało się w drodze nad staw i jeszcze zanim rozłożyłem wędki, zdążyłem cały przemoknąć. Jak tylko przestało padać, zaczęło wiać i nie bardzo dało się łowić na spławik, więc założyłem bottom feedera na oba kije. Wpadło mi kilka leszczy, jakiś lin, karaś zwykły i drugi czerwonawy
W samo południe na kukurydzę branie mam takie, że o mało wędki mi do wody nie wciągnęło. Karp walczył głównie trzymając się dna i uciekając w lilie wodne, w pewnym momencie myślałem nawet, że mi się tam zerwie, bo targałem na żyłce sporo zielska. Na szczęscie poddał się po chwili i bez oporu wpłynął do podbieraka. Szczęście ogromne. Jedyne karpiki, jakie wcześniej w życiu złapałem miały długość mojej dłoni, a doskonale wiem, że w tym stawie pływają ogromne sztuki i jest ich sporo. Zupełnym przypadkiem zarządca wody pobierający opłaty przechodził wtedy obok mnie, zgodził się zrobić mi zdjęcie (przynajmniej raz mam jakieś normalne) i ocenił wagę karpia na około 10 funtów (4,5 kilo).
Po sesji fotograficznej karp wrócił do wody, a ja połowiłem jeszcze kilka godzin, ale nic znaczącego już nie wpadło.
Zaliczam dzień do wędkarsko udanych.
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde


Zaloguj się aby komentować
Odwiedziłem dzisiaj Lakeland Motor Museum i pośród wszystkich historycznych samochodów ten jeden wydał mi się dziwnie znajomy....
#motoryzacja #samochody #hobby #retrosamochody #emigracja


Zaloguj się aby komentować
Polski sklep w Czikago. #ciekawostki #emigracja

Zaloguj się aby komentować
Co zabrać ze sobą do pracy w Niemczech? Bo Menadżer firmy, do której się wybieram mówi, że tylko dowód osobisty xD Samochodu nie biorę, bo będę mieszkać w tym samym budynku co pracować więc nie potrzebuję, a dodatkowo trzeba by płacić podatek drogowy. Chłop mówi, że pościel i wyposażenie kuchni/łazienki będzie zapewnione. Kosmetyki i jedzenie lepiej kupić na miejscu, żeby nie wozić ciężarów, bo od razu dostanę zaliczkę na zakupy takie uzupełniające jakby coś brakowało. Nawet mówi, żeby ubrań za wiele nie brać, bo wypłata co tydzień to też sobie kupię co będę chciała. Ubranie robocze zapewnione, bo to restauracja czy tam jakaś knajpa. Dokładnie nie wiem kiedy jadę, bo szef ma coś do załatwienia w PL i jak będzie wracał to mnie tam zawiezie swoim samochodem. Więc o busa też się nie muszę martwić. Bieliznę i ciuchy, tak czy siak, wezmę, ale co jeszcze jest takie "du musst haben" tam na obczyźnie? I czy macie jakieś dodatkowe rady. Języka nie znam - tyle co ze szkoły więc prawie nic.
#emigracja #niemcy
Kurde, upewnij się, że to nie jest jakiś przekręt. Zna ktoś z Twoich znajomych tego menadżera, wie ktoś, że z nim jedziesz?
Może jestem przewrażliwiony, ale jakoś dziwnie mi to wygląda://
Tak na wszelki wypadek kilka wskazówek ze strony www policji
Uważaj na siebie.
Zaloguj się aby komentować
Ciekawe rzeczy znaleźli ludzie po analizie danych ZUS. Z malutkiej wyspy na Pacyfiku za pracą "masowo" (14% populacji) emigruje się do Polski a nie do anglojęzycznych UK, USA czy Australii.
#emigracja

@wstreczyciel czasem powód może być bardzo prozaiczny. Nie tak dawno okazało się, że polskim samolotem z Tokio leci relatywnie naprawdę sporo osób z jakiejś małej wyspy na Pacyfiku - wszystko dlatego, że zupełnym przypadkiem to było najlepsze połączenie tranzytowe z samolotem z tej wyspy, a potem z Polski można się było udać dalej na zachód.
Mamy też innych "egzotycznych" płatników z:
Anguilla - terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii na Morzu Karaibskim - populacja 17 000
Antyle Holenderskie - istniejące w latach 1848–2010 holenderskie terytorium autonomiczne - już od 13 lat nie istnieje a mamy ich w systemie
Falklandy - brytyjskie terytorium zamorskie - populacja 3 000
Nauru - państwo położone w zachodniej części Oceanu Spokojnego - populacja 10 000
No i prawdziwy hit, 14 osób z państwa, które nie jest państwem:

Zaloguj się aby komentować
Ugułem wybieram się do niemiec. Jeden Tomek mi podklepał fajny temat co do pracy. Ale pytanie z innej bajki. Przyszły pracodawca zaleca przyjechać busem/autokarem bo w DE po przyjeździe trzeba płacić podatek drogowy za samochód, a po pół roku trzeba przymusowo przerejestrować bądź odwieźć do PL. I tu sedno. Co zrobić ze samochodem w PL? Pod blokiem nie chcę zostawiać bo mi gruza miejska odholuje czy coś. Rodziny nie mam, a znajomym nie chcę zmartwień dodawać. Można np na jakiś parking strzeżony odstawić na długi czas? Ktoś z Was tak robił? #krakow #emigracja #niemcy
Zaloguj się aby komentować
Siemanko! Zbliżają się wybory do samorządów w Norwegii. Czy wiesz, że mieszkając tu przez 3 lata możesz wziąć w nich udział? Podczas ostatnich wyborów w 2019 roku w Kristiansand mieszkało ok 1200 Polaków. Ponad 600 z nich miało prawa wyborcze. Tylko 9 osób z nich skorzystało. Prawdopodobnie większość nie zdawała sobie sprawy z możliwości zarejestrowania się i wzięcia czynnego udziału w wyborach. Czas to zmienić i o tym właśnie opowiada Sylwia Balawender w moim najnowszym filmie.
#norwegia #zagranico #emigracja
Zaloguj się aby komentować
Do d⁎⁎y z ta pogoda, wszyscy pisza jak fajnie cieplo. A ja jestem na spacerze i dobrze ze bluze zabralem bo bym zmarzl.
(╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
#gownowpis #pogoda #uk #emigracja

@Mielonkazdzika Kilka dni temu podczas konkretnie deszczowego dnia fb przypomniał mi fotkę sprzed roku na której jest mój ogrodowy termometr pokazujący prawie 40 stopni...
Zaloguj się aby komentować
Ale to bedzie dobre
Do golonek dalem, Chinskie wino do gotowania "shaoxing", olej sezamowy, sos sojowy, cukier, pieprz, koreanskie chilli, gwiazdke anyzu, czosnek, imbir, mirin, marchewki.
Robie w instant pocie, 40min pod cisnieniem, potem chwile air fryer, i na koniec redukcja sosu.
Zapraszam do obserwowania mojego tagu #nietylkomielonka (krytyka i pouczanie mile widziane)
#gotujzhejto #jedzenie #uk #emigracja

Zaloguj się aby komentować
Warto było wstać o 3 rano dla takiej zdobyczy. Piękny szczupak 5,11 kg z Foss Basin w Yorku. Ryba była w dobrej formie i walczyła do końca robiąc efektowne wycieczki. Nie jest to mój rekord, ale niewiele mu brakowało. Trochę ryzykownie mi się go odhaczało, bo kotwiczka tkwiła głęboko w jego pysku, głębiej niż długość moich szczypiec, a nie bardzo chciałem wkładać palce do takiej paszczy
#wedkarstwo #felnarybach #emigracja #chwalesie #hobby

@Felidiusz nawet nie wiedzialem, że coś takiego uczyniłem
@Felidiusz Foss Basin to rzeka?
Szczupal wygląda jak jeziorowy.
Kiedyś jak wędkowałem, to zauważyłem że jeziorowe były sà grubsze, a rzeczne bardziej smukłe.
@Gepard_z_Libii Nie jestem pewien, co to dokładnie jest
@Bajo-Jajo Kary za zatrzymanie ryby zaczynają się tak od około £300, a sięgają ponad £1000. Nie stać mnie na utrzymywanie wizerunku Polaka
pamietam jak pierwsi polacy pojechali na ryby w anglii na jakis staw zalozony przez lorda kolo roki 1650 gdzie lowia ryby od stuleci, kazda ryba ma swoje imie a co wieksze okazy powszywane koraliki.
a przyjechali polacy, wyciagneli 7kg szczupaka Hermana, ogluszyli jakas palka i zgrillowali na miejscu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
#pytanie #pytaniedoeksperta #emigracja #samoloty #latanie
koledzy i koleżanki, czy taką świecę zapłonową przewiozę bezpiecznie (i czy w ogóle?!) w bagażu w samolocie?

Zaloguj się aby komentować
Hej, Hejto. Mam pytanie w związku z #emigracja i waszymi próbami. Jak zaczynaliście i z jakiego poziomu w Polsce uciekaliście na #zagranica ?
U mnie wygląda to tak:
studia wyższe na polibudzie,
kobieta która byłaby chętna spróbować (niedługo także ślub),
w Polsce praca w biurze w IT (ale nie #programowanie ),
uczucie że się tutaj marnuję,
podświadomie czuję, że tutaj nie jest moje miejsce,
mam gdzie mieszkać, mam dom rodzinny i zawsze ktoś mi tutaj pomoże (np. z przyszłymi dziećmi)
W niedalekiej przyszłości planuję przeskoczenie na właśnie programowanie liczę, że uda mi się to osiągnąć w 6 góra 8 miesięcy. Następnie chciałbym pomału zawijać się w jakimś innym kierunku (Szwajcaria, Niemcy, Norwegia, Szwecja). Jak to u was wygląda co przesądziło o wyjeździe? Z mojej strony jeżeli chciałbym przygotować się na taką emigrację miałbym zaprezentować swojej lubej plany tj. mieć już najlepiej ogarniętą tam pracę, mieszkanie i jakieś warunki początkowe (myślę że 10k euro na start powinno starczyć, ale mogę się mylić). Jest szansa dla ludzi w okolicach 30 lat na dorobienie się tam jakiegoś statusu oraz jakiegoś lokum? Z drugiej strony zaczynanie od zera jak najbiedniejszy student w ogóle by mnie nie bawiło. Znam pewnych ludzi w różnym wieku którzy radzą sobie raz lepiej raz gorzej w #niemcy Przykładowo jeden znajomy od 20 roku życia na emigracji 11 lat i nie ma w ogóle odłożonej gotówki. Od rodziców musiał pożyczać pieniądze na spłatę mandatu.. Druga koleżanka także w Niemczech zajmuje się energią odnawialną wkręciła się w dobrą firmę znalazła zagranicznego męża i zarabia ponad 15k euro miesięcznie, a sama firma opłaca jej nawet mieszkanie. Jest jakiś trafny sposób żeby się nie naciąć, np. szukać najpierw firm w Polsce i liczyć na relokację? Przerażają mnie agencje i ich gówniane oferty, ale od czegoś trzeba zacząć. Z drugiej strony nie chciałbym obniżać swojego poziomu życia. Poprosiłbym o jakieś rady, a sam nie wyjadę. Moja także w IT nie pracuje i raczej nie będzie więc dla niej znalezienie pracy byłoby pewnie dużo gorsze w szczególności patrząc na kierunek kariery jaki wybrała.
Jest jeszcze kwestia tego jak Polacy są traktowani w innych krajach. Jest w ogóle opcja znalezienia w takiej np. Szwecji normalnych znajomych, czy życie towarzyskie opiera się tam na zapierdalaniu u tamtejszych Januszy w Januszeksach i cyklicznych powrotach do Polski?
wiesz fajnie jak sie zna chociaz podstawy jezyka kraju do ktorego sie wybierasz, jest latwiej wystartowac, wiadomo z angielskim wszedzie powinienes sie dogadac, ale to juz zalezy od kraju.
@Mickey co to za IT jak nie programowanie? Administracja czy analityka? Może architektura?
Generalnie jak IT z bardziej technicznych to w sumie taniej cię wyjdzie i tak 100% remo dla zagranicy plus polskie koszty życia.
Jeśli jednak chcesz wyjeżdżać to dobry profil na linkedin i oferty same spływają.
@Mickey ja odpowiedziałem na ogłoszenie o pracę w poniedziałek i w środę następnego tygodnia byłem w Irlandii ;). Ja rozumiem że może nie chcecie mieszkac na emigracyjnym mieszkaniu w 6 osób ale też nie możecie przekombinowac w drugą stronę że wszystko będzie tip top od pierwszego dnia. Najważniejsze to wsadzić nogę w drzwi i wyjachac a jak będzie dalej to już musicie zobaczyć na miejscu. Wszystko zależy od kraju a wręcz od regionu kraju do którego się udacie. Teraz jest faktycznie łatwiej napisz na linked in że jesteś zainteresowany relokacja i jazda!
Zaloguj się aby komentować
Pierogi - jakie lokale z tymi małymi, pysznymi skurczybykami polecacie w PL i nie tylko?
#pierogi #jedzenie #restauracje #emigracja #polska

Zaloguj się aby komentować

Niemieckie gazety komentują zamieszki Afrykańczyków w Giessen. Media "czystą kpiną" nazywają decyzję sądu, która uniemożliwiła zablokowanie imprezy "niosącej zagrożenie przemocą". Komentatorzy podkreślają, że coś takiego nie może się powtórzyć, bo Niemcy nie mają interesu, by...
Sniadanie: Grilowany stek, buraki z orzeszkami pini, ostry sos na bazie srirachy i jogurtu. A na deser stary banan
#nietylkomielonka
#gotujzhejto #jedzenie #jedzzhejto
Nie raz byly pytania o ceny, £3.50 bo to #uk #emigracja (koszt bez banana, jak byl swiezy to + £0.14)

Zaloguj się aby komentować
Obiecany post trochę późno, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że jestem obecnie bardzo zajęty w związku z nadchodzącą przeprowadzką.
Bez dalszego wstępu przejdę do rzeczy!
Dzień pierwszy.
Do nowego miejsca zamieszkania przyjechałem w poprzednią niedzielę, zostawiając swoją rodzinę 200km za sobą, aby przez nadchodzący miesiąc widywać się z nią co weekend.
Przyjechałem wczesnym wieczorem, by na spokojnie wypakować rzeczy, przespacerować się po nowej okolicy i wyspanym przyjść do pracy.
Z nieznanych mi powodów, które nazwałbym stresem, nie umiałem wystarczająco wcześnie zasnąć i poniedziałek powitałem delikatnie niewyspany.
Mimo wszystko do nowego miejsca pracy dotarłem punktualnie, mijając się ze swoim nowym szefem w piętrowym garażu naszego biurowca.
Pierwszą rzeczą która mnie zaskoczyła, był fakt, że firma zdążyła już się przenieść do nowego, większego biura (w trakcie rozmowy rekrutacyjnej dowiedziałem się że planowana jest przeprowadzka, ale ta miała odbyć się dopiero kilka tygodni po moim dołączeniu do firmy), drugą rzeczą był cały sprzęt którego zdjęcie mogliście zobaczyć w poprzednim poście i śniadanie, które szef przywiózł z pobliskiej piekarni.
Naprawdę fajne uczucie dostać całkowicie nowy sprzęt , czy kilka słuchawek i myszy do przetestowania i wybrania czego się chce (czego nie widać na zdjęciu).
Oczywiście nie obeszło się bez porannej kawy, zrobienia zdjęcia stanowiska na pamiątkę i do pochwalenia się, a dopiero na samym końcu do odpakowywania i włączania sprzętu.
Moim pierwszym zadaniem było oczywiście przygotowanie stanowiska i sprzętu - wgranie aktualizacji, pościąganie rzeczy potrzebnych w pracy i sama konfiguracja, czy nawet dodanie stopki do służbowego maila.
Tego dnia byłem praktycznie sam z szefem, więc na luzie gadaliśmy na najróżniejsze tematy gdy w tle leciały aktualizacje.
W większości rzeczy towarzyszyła mi dokumentacja dostarczona przez firmę, która tłumaczyła krok po kroku jak wykonać większość rzeczy - przy okazji dostałem zadanie udokumentowania dodawania podpisu na iPhonie, na potrzeby wdrażania mniej technicznych pracowników do innych działów w przyszłości.
Gdzieś w międzyczasie wpadła druga i trzecia kawa, a do nich dodatkowo ciasto, które przywiozłem ze sobą na wkupienie się w łaski pozostałych członków ekipy.
Gdzieś w trakcie rozmowy i samych planów związanych z przeprowadzką, po tym jak zapytałem o dzień wolnego aby móc lepiej ogarnąć przeprowadzkę, mój szef rzucił mi nagle dodatkowe 2 dni urlopu (w Niemczech nie ma przepisu prawnego, który gwarantuje dodatkowe wolne z powodu przeprowadzki) na poczet przeprowadzki - później dogadałem się na jeden dzień wolnego przed samą przeprowadzką i wcześniejsze wyjścia z pracy w piątki co tydzień w pierwszym miesiącu, abym mógł szybciej zobaczyć się z rodziną.
Na koniec dnia udało się praktycznie wszystko poinstalować i skonfigurować, a przy pozostałym czasie omówiliśmy moje kolejne zadanie, po czym wpadła żona szefa zajmująca się biurem, pogadaliśmy przez chwilę i tym sposobem zakończyliśmy pierwszy dzień mojej przygody w IT.
Dzień drugi... i cała reszta.
Drugiego dnia, z samego rana pogadaliśmy przy porannej kawie na temat mojego zadania, a następnie wziąłem się za myślenie, czytanie i diagramy UML, o których w trakcie studiów myślałem, że mi się więcej nie przydadzą.
Moje zadanie polegało na wstępnym zaprojektowaniu bazy danych dla nowego projektu i przygotowaniu wstępnej dokumentacji w postaci opisu i diagramu.
Po godzinie dołączył do nas drugi programista, z którym zamieniłem kilka słów, aby po chwili dołączył się szef, który poinformował mnie, że w okolicach południa pokażę im swoje wypociny.
Wybiła godzina dwunasta w południe. Zaprezentowałem swój diagram i wyjaśniłem swój pomysł, a potem zaczęła się dyskusja, która pozwoliła mi zrozumieć dlaczego wstępne projektowanie jest takie ważne.
Nastąpiła istna burza mózgów, w trakcie której mój pomysł został uzupełniony o dodatkowe uwagi, a po której wziąłem się do przerobienia mojego diagramu, uzupełnienia opisu tekstowego i wrzuceniu kilku tabel. Na sam koniec dnia założyliśmy repozytorium dla projektu, pogadaliśmy o moim kolejnym zadaniem i ponownie odwiedziła nas szefowa (która normalnie jest tylko z doskoku w biurze). Tak minął dzień drugi.
Trzeciego, czwartego i piątego dnia (w zasadzie tylko do wczesnego południa) dopieszczałem ponownie diagram i pisałem swój pierwszy kod w pracy. W trakcie prac oczywiście ciągle zasięgałem pomocy swoich kolegów - mojego szefa (na potrzeby dalszych wpisów będę nazywał go C.) i drugiego programisty (ten z kolei będzie B.), którzy jasno tłumaczyli mi co należy zrobić.
Co zabawne, nie do końca zrozumiałem jedno polecenie (ciągle uczę się języka, a teraz mam możliwość rozszerzenia swojego słownictwa) i sam sobie skomplikowałem pracę dorabiając już logikę do kodu, kiedy tylko wstępnie miałem wybrać potrzebne metody, a które ponownie mieliśmy wspólnie zweryfikować.
W piątek z rana zostałem zapytany, czy uda mi się dowieźć moje zadanie do końca - na co szczerze dałem 50% szans (ciągle wspomagałem się różnymi źródłami z neta), a ponownie koło południa pchałem zadanie na zdalne repozytorium.
Ciut po 12 odbyliśmy wycieczkę do piekarni, gdzie zaopatrzyliśmy się w prowiant na przerwę - na koszt mojego pracodawcy, który dodatkowo kupił dla każdego coś słodkiego, a po samej przerwie do biura wpadła ponownie szefowa, abyśmy mogli wszyscy wspólnie odbyć rozmowę podsumowującą pierwszy tydzień.
Drobna runda feedbacku, którą musiałem zacząć, byłem pytany o moje wrażenia, o rzeczy które można poprawić aby polepszyć wdrażanie nowych pracowników w przyszłości, czy o ocenę trudności zadanie które mi przydzielono.
Z drugiej strony otrzymałem bardzo pozytywne słowa, zauważono że nie wykonałem jednego polecenia zgodnie z wytycznymi.
Sama rozmowa zakończyła się pozytywnie, a ja o 14 wyszedłem z pracy, aby zebrać swoje graty z mieszkania i wrócić do swojej rodziny, a na koniec dnia dostałem między innymi wiadomość #picrel
P.S.
Już nie będę kombinować z formatowaniem, ale 3. dnia po pracy skoczyłem jeszcze z szefem odebrać stół i ławy do naszego "kąta socjalnego", które potem po mojej propozycji złożyliśmy, aby zakończyć wszystko po godzinie 20:00 xD Po wszystkim zamówiliśmy pizzę i zostałem zaproszony do C., a na swoje mieszkanie wróciłem krótko przed 22:30.
Myślę, że to jeden z najdłuższych postów które zagoszczę pod tagiem #wwprogramujewniemczech . Nie spodziewam się, aby praca i wydarzenia w okół niej były na tyle ekscytujące, ale gdyby kogoś interesował temat samej emigracji do Niemiec, zaczęcia od dosłownego zera, "zejścia pod kreskę", to z chęcią opowiem o samej emigracji, czy odpowiem na pytania gdyby się jakieś pojawiły.
Dzięki za miły odbiór ostatniego posta i zainteresowanie!
#nieprogramowanie #emigracja #niemcy

Zaloguj się aby komentować