#carboners

5
163

Ponoć "bez gwiazdy nie ma jazdy". No więc ten samochód miał jedną. Czerwoną. Na masce. Mowa oczywiście o GAZ GL-1, najszybszym ówcześnie (a zatem pod koniec lat 30.) radzieckim samochodzie. Jego projektantem był Jewgienij Agitow (1896-1942), pilot hydroplanu podczas I wojny światowej i projektant w fabryce samochodów w Niżnym Nowogrodzie (wówczas Gorki), czyli Gorkowskim Awtomobilnym Zawodzie (wybaczcie mój klatchiański) im. Wiaczesława Mołotowa (w 1957 pozbawiono ją tego imienia).

W industrializującym się za amerykańskie pieniądze i przy wykorzystaniu amerykańskich technologii ZSRR w latach 30. też chciano pochwalić się swoimi osiągnięciami technicznymi, stąd też powstał pomysł wyprodukowania radzieckiego samochodu wyścigowego. Bezpośrednią motywacją miało być to, że pilot Michaił Gromow w maju 1938 ustanowił krajowy rekord prędkości (141.5 km/h) amerykańskim autem sportowym Cord 812 (notabene bardzo fajnym). Na szczęście przeżył ten eksperyment, być może dlatego, że w 1934 r. został odznaczony tytułem Bohatera Związku Radzieckiego i głupio by było zsyłać go do łagru za pobijanie socjalistycznych rekordów imperialistycznym autem. Albo po prostu przeoczono go w papierach.

W każdym razie - GAZ w tym samym roku postanowił pobić imperializm jego własną bronią i wyprodukować własną wyścigówkę. Model GL-1, bazujący na nieco wcześniejszym GAZ M1, który był kopią (ale nie piracką) Forda V8-40.

Agitow miał do dyspozycji fordowski czterocylindrowy silnik o pojemności 3.3 litra i mocy 37 kW (jakieś 50 KM). Podkręcono go do 65 KM. Osadzono go na ramie zaczerpniętej z M1. Nadwozie zostało przeprojektowane i "odchudzone", choć dzieli ono z M1 ten sam kształt chłodnicy. Pierwszy GL-1 był dwumiejscowym kabrioletem pozbawionym drzwi. Szyba przednia została zredukowana tylko do niskiej "owiewki".

Samochód zaprezentowano w październiku 1938 r. Za kierownicą zasiadł wówczas kierowca z zakładów GAZ Arkady Nikołajew, któremu udało się wykręcić 148 km/h, więc honor Związku Radzieckiego został przywrócony. Auto startowało jeszcze potem w paru wyścigach, a w 1940 zdecydowano się na zwiększenie jego możliwości.

W tym celu znów sięgnięto po jednostkę napędową z GAZa M1, tym razem z jego nowej wersji 11-73. Była to rzędowa szóstka o mocy 100 KM, z którą seryjne 11-73 rozpędzały się do 140 km/h.

GL-1 otrzymał "nową", tym razem zamkniętą karoserię, ale ponownie - przód był bardzo inspirowany M1 w wersji 11-73, reszta zaś była "starym" GL-1. Tylko z dospawaną, niemalże po amatorsku (ta to wygląda na zdjęciach) obudową kokpitu. We wrześniu 1940 r. w trakcie wyścigu auto rozpędziło się do 161.9 km.

Oryginalne GL-1 zaginęły lub zostały zniszczone. W 2010 wykonano replikę wersji z 1940 r. bazując (z braku dokumentacji) na zdjęciach archiwalnych.

Na fot. kolejno: GAZ GL-1 w pierwszej wersji, M1 GL-1 w drugiej wersji i M 11-73.

#motoryzacja #carboners #ciekawostki #samochody

56cb5017-365b-4c49-afc2-b5f18506b8a0
0ab4d2e2-fa43-4b71-b49b-df6b0871b3db
4ff906bf-a2d8-4a97-8915-ef85618bb817
7f13c869-eceb-4b7a-9a2f-b2988414bbe1

@rain Może ta pospawana "na kolanie" kabina nie była szczytem designu, ale aerodynamicznie pewnie robiła robotę. Ale te streamline'owe wloty i wyloty powietrze na masce są naprawdę eleganckie i wyglądają nowocześnie (jak na tamte czasy). Przyjemnie się na to patrzy.

9c88e424-da44-4212-86c1-ca02a65ab3da

Zaloguj się aby komentować

Zazwyczaj gdy ktoś mnie pyta, co chciałabym robić w życiu, nie potrafię odpowiedzieć. Ale gdybym mogła pracować w wymarzonym zawodzie, to zostałabym dziennikarzem motoryzacyjnym. Bo właściwie mam tylko jedną prawdziwą "miłość" w życiu - samochody. Brzmi to może zabawnie, nie pytajcie skąd mnie nagle wzięło na takie wyznania (no może stąd, że trochę więcej ostatnio, niż zazwyczaj, oglądam różnych filmów o samochodach, więc i częściej o nich myślę), no ale takie jest moje marzenie.

#przemyslenia #carboners

@rain hmm to jest pytanie, które sprawia mi wiele problemów. Nie potrafię wybrać jednej, powiedzmy, ścieżki kariery. Przy autach robiłem z dekadę, dalej robię fuchy, głównie u znajomych na warsztatach gdzie robię za elektryka/speca od beznadziejnych przypadków. Już nie mógłbym robić normalnej mechaniki, nudy. A trafić na robotę gdzie się robi fajne projekty jest mało realne, nie na tym się najlepiej zarabia (chyba że klasyki, ale z kolei blacharka mnie nie cieszy).

Z komputerami walczę jeszcze dłużej. Ciągle czegoś się uczę, ale też takie suche IT typu support mnie nie pociąga.

Od prawie dwóch lat robię w dosyć ciekawej robocie, przy wystawach, nauczyłem się choćby przywoicie robić oświetlenie, jestem od IT i w ogóle spraw technicznych... I chyba czas iść dalej. Pomijając samozatrudnienie (które nawet prawnie nie liczy się do stażu pracy xD) nigdzie nie pracowałem tak długo i chyba trzeba będzie za jakiś czas iść dalej. Mimo że wszyscy by chcieli ze mnie zrobić kierownika działu, to w ogóle nie moja bajka. No i tak dużo różnych rzeczy liznąłem.

Również bardzo lubię pisać, i nawet na wykopie dostałem kiedyś propsy od Pani Copywriter, i nawet gdzieś się rejestrowałem gdzie można dorwać takie zlecenia. Ale, jak zwykle nic z tego nie wyszło. Pisałem skrypt do filmu na YT, to wyszedł jakiś kosmicznie długi i mimo że skończyłem i opracowałem go, to nigdy się nie wziąłem za nagranie. A teraz się zdezaktualizował. Mam jakieś problemy z, powiedzmy, perfekcjonizmem, nie zniosę źle postawionego przecinka czy formatowania, i tak jest z wszystkim, ciężko mi się zmusić do półśrodków... Ale z kolei polerowanie pracy swoje trwa i później tracę zapał. I tak to się kręci, porzucone projekty to mój chleb powszedni brak motywacji mam we krwi. W połączeniu z chronicznym brakiem czasu (no bo etat + fuchy) nic dobrego raczej nie stworzę tak dla siebie


Naprawdę trudne pytanie. Ale dziennikarz motoryzacyjny nie brzmi źle, fajny kierunek. Chociaż dzisiaj klasyczne arytkuły są w odwrocie. A szkoda. Napisz coś i wrzucaj! Może być o nudnym aucie, wszak o wszystkim można opowiadać w ciekawy sposób, pisać ze swadą i stylem. Pisz i wołaj, to może i ja coś napiszę

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ten obrazek lata od paru dni po Facebooku. Choć wygląda bardzo realistycznie, to jest to wytwór AI. A właściwie to trochę szkoda, że to nie jest prawdziwy prototyp Citroena.

#ciekawostki #aiart #samochody #carboners

fe82d683-2506-4985-a4d9-a867dc31b3cd

@rain zastanawiam się, kiedy obraz cyfrowy przestanie być dowodem w sądzie, przecież za max 10 lat nie będzie można odróżnić fejka od oryginału.

Zaloguj się aby komentować

Siata 1100 Coupé Viberti z 1939 r. Siata (Società Italiana Auto Trasformazioni Accessori) to taka firma tuningowa avant la lettre. Model 1100 powstał na podwoziu i mechanice Fiata 508C. Nadwozie zaprojektowała zaś specjalizująca się w tym firma Viberti. Sylwetka miała nawiązywać do przekroju skrzydła samolotu i ogólnie miała dużo czerpać z konstrukcji lotniczych. Auto było bardzo lekkie - ważyło jedynie 560 kg. Nietrudno zauważyć jego bardzo duże podobieństwo do wcześniejszej o rok Lancii Aprilii.

1100 wzięła udział w wyścigu Gran Premio di Brescia delle Mille Miglia w 1940 r. z kierowcami Arialdo Ruggerim i (?) Dansim, zajmując szesnaste miejsce w klasyfikacji generalnej i szóste w klasie do 1100 cm3 w kategorii Sport. Najprawdopodobniej wystartowało ono w tym wyścigu także w 1947 r. Na drugim zdjęciu Lancia Aprilia z 1938 r. dla porównania.

#samochody #ciekawostki #carboners

ddffdb84-f410-41e1-9dbf-216700049ae3
1f7316e2-83d7-443f-94db-add681e43172

Zaloguj się aby komentować

W latach 50. doszło do kilku "flirtów" włoskiej i amerykańskiej motoryzacji. Owocem jednego z nich np. opisywany przeze mnie Dodge „Zeder” Storm Z-250 z ok. 1953 r. Kolejnym był zaś Ford Cisitalia 808 XF (1951-53). Cisitalia (skrót od Compagnia Industriale Sportiva Italia) to założone w Turynie w 1946 r. (inna wersja to 1939 r.) przez Piero Dusio niewielkie przedsiębiorstwo produkujące sportowe i wyścigowe samochody. Ich najbardziej znane auto to 202 GT z 1946, którego sprzedano 170 sztuk (może o tym aucie innym razem). Jedna z 202 trafiła do Henry'ego Forda II (wnuka TEGO Henry'ego Forda), który postanowił wejść w spółkę z Włochami. Celem było opracowanie sportowego auta, które można byłoby sprzedawać i w Europie i w USA. Miał to być pierwszy sportowy wóz Forda w ogóle (Thunderbird zadebiutował dopiero w 1953), stąd też pewnie pomysł zawiązania współpracy z Włochami, którzy mieli więcej doświadczenia na tym polu. Istnieje też inna wersja wydarzeń, że to Cisitalia zainicjowała współpracę, ponieważ borykała się wówczas z problemami (ponoć była praktycznie bankrutem, bo np. wykupili Ferdynanda Porsche z francuskiego więzienia) i potrzebowała dobrych i tanich podzespołów do swoich samochodów.

Pierwszy prototyp zaprojektował Felice Mario Boano, zbudowała zaś firma Carrozzeria Ghia na podwoziu dostarczonym przez Cisitalię. Wysłano go do USA by ocenili go inżynierowie Forda i tam podobno został zniszczony przez Forda z powodu wad konstrukcyjnych. Wrócono zatem znów do projektowania. Tym razem designerem został Aldo Brovarone (Cisitalia), współpracowali z nim Giovanni Savonuzzi i Giovanni Michelotti (Bertone). Nowy prototyp został zbudowany na podwoziu Mercury, które było znacznie większe od tych, które ówcześnie stosowano we włoskich samochodach. Wraz z nim sprowadzono sześciocylindrowe silniki Mercury, zawieszenie i skrzynię biegów. Cisitalia trochę zmodyfikowała te komponenty, polepszając osiągi auta. Zbudowano 4 kolejne prototypy, z których znany jest los tylko dwóch. Były to: kabriolet projektu Michelottiego i coupe projektu Brovarone - oba wyprodukowane przez Carrozzeria Vignale oraz dwa kolejne coupe zbudowane przez Racconigi, o których nic nie wiem, prawdopodobnie szybko zostały zniszczone.

Auta zmontowane przez Vignale miały więcej szczęścia – trafiły do zięcia Henry'ego Forda II. Coupe powstałe w 1953 zostało zaprezentowane na New York Auto Show. Po różnych perypetiach trafiło w takim sobie stanie w 2004 na aukcję z ceną szacunkową 40-50 tys. USD, ale się nie sprzedało.

Kabriolet prawdopodobnie był w rękach zięcia Forda przez kilkanaście lat, potem zmieniał jeszcze parę razy właścicieli, by w końcu trafić do kolekcjonera z Kalifornii, który nabył także coupe. Oba auta zostały przez niego całkowicie odrestaurowane.

#samochody #carboners #coachbuilding #ciekawostki

819fb9a3-200d-4862-8198-9c13a8069134
8811a206-442e-4db7-b471-36254c4c8995
134b23cb-cdee-4005-b48e-439581d2ad25
ffad6d9c-dffe-4852-a870-03526a3f8f45
b97b5cc5-16da-4e35-8c5e-15da2d0f3278

Zaloguj się aby komentować

500-lecie wyprawy Kolumba Italdesign uczciło Columbusem, zaprezentowanym w 1992 r. na Targach Motoryzacyjnych w Turynie. Może tym krążownikiem nie dałoby się dopłynąć do Ameryki, ale mógł zmieścić całkiem sporą załogę, aż 9 osób. Mostek kapitański, tj. siedzenie kierowcy umieszczone było wyżej niż pozostałe i centralnie. Otaczała go wygięta deska rozdzielcza. To nie włoskie wyczucie stylu kazało wyodrębnić kierowcę i siedzących za nim w drugim rzędzie pasażerów (i stworzyć przy okazji drugą bryłę nadwozia), ale to, że pod jego stanowiskiem umieszczono (centralnie) 5-litrowy wolnossący silnik V12 od BMW o mocy niemal 300 KM (i momencie obrotowym 407 Nm) przekazywanej na wszystkie koła.

Auto miało niemal 6 metrów długości i rozstaw osi wynoszący 3820 mm, co dawało bardzo obszerny przedział pasażerski, pomyślany dla 6 osób, ale można było pomieścić tam też 2 dodatkowe osoby. Opcją było też zmniejszenie liczby miejsc dla bardziej użytkowego charakteru auta. Trzeci rząd siedzeń można było obrócić do tyłu, ale chyba nie było tam opcji na umieszczenie blatu między nim a ostatnimi siedzeniami. Dla pasażerów przewidziano umieszczone w oparciach foteli monitory podłączone do VHS.

Nadwozie było wykonane z włókna węglowego i było pięciodrzwiowe, dach (przynajmniej nad kierowcą i siedzącymi tuż za nim) był otwierany. Klapa bagażnika była dwuczęściowa, po otwarciu dolnej znikał próg załadunkowy.

Dwa obrazki w komentarzu pokazują rzecz jasna różne wstępne pomysły na Columbusa. Ten zrealizowany wydaje się najciekawszy.

Nie jest to najbardziej odjechany projekt minivana jaki pojawił się na początku lat 90-tych, ale i tak szkoda, że go nie puszczono do produkcji. Byłby z niego np. świetny kamper.

Auto istnieje (dziwi więc mała liczba dostępnych w necie jego zdjęć) i znajduje się w kolekcji Italdesign. Podobno Doug DeMuro chciał je kupić, ale firma odmówiła. Na pocieszenie ponoć obiecali mu, że będzie mógł się przejechać.

#samochody #carboners #ciekawostki

134eed36-ee46-41e3-86d2-b0efd225068c
f4885d30-88dc-427b-83df-d86148bc8ad8
f9ea78b0-5132-4cd3-a31c-5d7d1df542ba
1497897e-e38a-40eb-a987-de99e35747e9

No muszę powiedzieć, że jak przy poprzednich wpisach bez zastanowienia grzmociłem, tak teraz trochę mi ładunek opadł... Brzydkie to!

A, niech będzie, bo postarane, a także rzadkie. Pierun!

Zaloguj się aby komentować

Wbrew pozorom to nie jest Daewoo Nubira. Choć to auto też projektował Giorgietto Giugiaro. Tym razem jest to Maserati Quattroporte Royale (1979–1990), samochód, którym woził się prezydent Włoch.

#samochody #carboners #ciekawostki

0f9e0053-f470-488f-a9f5-f52cd2aa9383
e1184d50-ad54-438c-a49e-b10653fca630
b7218ee8-a0f4-491e-97c5-6f3e26899ffd
c6254e8b-6ae4-46f8-8d33-5f6d4ddaec49

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dodge "Zeder" Storm Z-250 Concept z 1953/54 roku. Włoska karoseria (zaprojektowana przez Giovanniego Michelottiego od Bertone) i amerykańskie podwozie i napęd. Silnik o mocy 250 KM V8 Hemi pochodził z ciężarówki Dodge'a. Rozpędzenie tego auta od 0 do 60 mil na godzinę zajmuje ledwie 7,5 sekundy. Części takie jak hamulce, chłodnica, sprzęgło, układ kierowniczy, tylna oś, zbiornik paliwa i elektronika, pochodziły z różnych modeli Plymoutha i Dodge'a. Sztywne podwozie zostało podobno zbudowane przez inżyniera Chryslera Johna Butterfielda w jego domowej piwnicy. Sam pomysł tego auta miał pochodzić od innego inżyniera tej marki Freda Zedera (stąd nazwa). Miał być samochód sportowy i wyścigowy z wymiennymi nadwoziami. Wystarczyłoby odkręcić cztery śruby, zdjąć "cywilne" body i na potrzeby udziału w wyścigu założyć ultra lekki (80 kg) korpus z włókna szklanego.

Storm został zaprezentowany na Salonie Motoryzacyjnym w Turynie w 1954 r. Potem, po przewiezieniu do Ameryki, został poddany ocenie inżynierów Chryslera, którzy uznali, że nie nadaje się do masowej produkcji, bo nie sprzedawałby się w opłacalnych ilościach. Podobno zresztą chodziło nie o względy ekonomiczne, ale o w zasadzie rodzinny konflikt między Fredem Zederem a jego wujem Jimem, który wówczas był szefem inżynierów Chryslera. Ostatecznie Fred sam jeździł tym autem przez ok. 16 lat, następnie podarował go Uniwersytetowi Northwood w Michigan. Samochód znajduje się dziś w Petersen Automotive Museum w Los Angeles.

Powiedzieć, że to piękne auto, to jak nic nie powiedzieć.

#samochody #motoryzacja #coachbuilding #ciekawostki #carboners

5d67068b-fcad-489a-847e-c86eb3a0e8a8
13ed5db3-12f9-48a8-a62c-9092795aea19
57b0b9b1-f9b6-4ab6-8635-3715f74df329
faad6279-b153-47ba-9840-171b3260a605

Zaloguj się aby komentować

1937 Cadillac Series 90 V16 Cabriolet. 6.7 m długości. Rozstaw osi 3759 mm. 165 KM. #alebydle #ciekawostki #samochody #carboners

4bfe1b33-04a2-497c-901d-4625ccf0f83a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Nuszek wygląd 911 to klasyka, te auta są wyjątkowo piękne (lub brzydkie, w zależności od gustu). Są wyjątkowe i wywołuja emocje. Za to pokraki pokroju Cayenne są dla bogatych bananów, którzy myślą że SUV Porsche to auto sportowe.

Zaloguj się aby komentować

@rain Kiedyś prawie Brerę kupiłem, ale był jednak za duży a mało praktyczny W każdym razie piękny na swój sposób.

@rain jeżeli nie jest to tzw. daily to tak Gdybym miał w przeszłości dużo bardziej praktyczny samochód to pewnie mógłbym sobie zaoszczędzić wiele nerwów


Następny więc będzie na 100% praktyczność > wszystko inne, nawet gdyby miała to być multipla XD

Zaloguj się aby komentować

Tesla Cybertruck, to nawet nie jest ona. Zaprojektowane przez Pininfarinę koncepcyjne Audi Quartz z 1981 r.

#samochody #motoryzacja #carboners #ciekawostki

37bd5f0f-5348-4215-8cc8-378e05b685f4

GTV przy Quartzu wygląda jak upośledzone kuzynowstwo XD w imię produkcyjności zeszpecili linię boczną i wstawili tradycyjny pisuar marki XD

Zaloguj się aby komentować

Dziwnych samochodów koncepcyjnych ciąg dalszy: Citroen Coccinelle Concept z 1956 r. (zwany też C10). Miał być napędzany silnikiem z 2CV o pojemności 425 cm3 i rozpędzać się do 109 km/h. I dysponować mocą 12 KM przy 3500 obrotów.

Przypomina trochę Schlörwagena z 1939 zaprojektowanego w 1939 r. przez Hansa Schlöra.

#samochody #carboners #motoryzacja #ciekawostki

e10a0e18-0309-4854-9a38-04f4545b6dc0
cbba2052-1823-4a92-b5a6-1e94bb8d9fce

Zaloguj się aby komentować

@rain jeden ziomek @SzubiDubiDU ją kiedyś opisywał, na portalu którego nazwy nie wymienię ; ) fajny koncept, takie kuzynostwo Volvo Tundry XD

5bf41f17-9ea4-4ed5-8ec0-4d56b9849380

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przepiękna Tatra JK 2500. Pochodzące z 1955 roku prototypowe coupe projektu Júliusa Kubinský'ego (1923-2008), słowackiego projektanta sportowych samochodów. Początkowo auto napędzał sześciocylindrowy silnik Alfa Romeo S6 o pojemności 2,5 litra i mocy 90 KM. Dla tak wyglądającego samochodu 90 koni to wręcz wartość obraźliwa, więc Kubinský szybko wymienił go na również 2.5-litrowy, ośmiocylindrowy silnik z Tatry 603 o mocy 140 KM. Niestety auto nie weszło do produkcji, konstruktor przez kilkanaście lat sam je użytkował. Potem podobno zaginęło.

Podwozie auta miało pochodzić z VW typ 82 Kübelwagen (sic!), ale zostało na potrzeby JK przerobione. Nadwozie przypomina niektórym Alfę Romeo, mi zaś produkowane we Francji w latach 1959-61 niewielkie sportowe autko nazywające się "Sera".

Wklejam oryginalne czarno-białe zdjęcie Tatry i foto modelu z czerwono-czarnym malowaniem, jakie ono posiadało.

O samym Kubinským można poczytać np. tu: https://ceautoclassic.eu/julius-kubinsky-and-his-great-sports-and-racing-cars/

A o Tatrze np. tu: https://jalopnik.com/the-most-beautiful-car-youve-never-heard-of-the-tatra-1792315705

#samochody #carboners #ciekawostki #motoryzacja

c6e53f6b-7b32-4b0e-aa77-da7e102dde0a
e0ad2b97-2d6f-4531-8ab8-fa3be4388d73

O Tatrze JK 2500 kiedyś pisałem, na portalu co nazwy nie wymienię ; ) fajny wóz i naprawdę pojazd z postaraniem co można obok ówczesnych Ferrari postawić czy innych gran turismo

Zaloguj się aby komentować