W nawiązaniu do https://www.hejto.pl/wpis/pzss-wprowadza-zmiany-w-regulaminach
jest akcja protestacyjna, polegająca na wysłaniu zawiadomienia do UOKiKu.
Jeśli jest ktoś chętny wysłać epuapem, podeślę pismo i ewentualnie instrukcję jak wysłać.
Poniżej cytat z prezesa KS Amator
Po analizach prawnych wykonywanych przez naszych ekspertów wyszło jasno, że PZSS nie może bezkarnie zabijać klubów strzeleckich, ani ganiać was po całej Polsce dla zabawy, żeby parę klubów w Warszawie więcej zarobiło. W ocenie tych ekspertów (nie tylko mojej) nowy regulamin patentów jest bezprawny i zostanie cofnięty, bo sytuacja jest ewidentna.
Udział może wziąć każda osoba dysponująca polskim dowodem osobistym. Można zabrać dzieci i młodzież od 10 roku życia, małoletni będą mogli postrzelać za darmo z broni bocznego zapłonu.
Organizatorzy zademonstrują zarówno broń typowo sportową, jak i wykorzystywaną w konkurencjach dynamicznych broń bojową (Glock, AR15, Mossberg 500), egzemplarze historycznie wykorzystywane w siłach zbrojnych, czy służbach mundurowych.
Obowiązuje rejestracja internetowa: w zakładce Imprezy (na dole strony). Jeśli nie masz konta w Braterstwie, przed rejestracją na piknik musisz utworzyć profil. Do udziału w pierwszym pikniku nie trzeba opłacać składki członkowskiej.
Rejestracja na piknik wygeneruje metryczki. Zabierz metryczki ze sobą i zapraszamy do postrzelania z broni palnej w towarzystwie pasjonatów!
Bilety:
-- bilet darmowy dla młodzieży (10 strzałów .22lr)
-- bilet boczny zapłon 10 zł (10 strzałów .22lr)
-- bilet centralny zapłon 30 zł:
9x19: 20 strzałów
.38spec, .357, .45acp, 7.62x25: 10 strzałów
.44mag: 6 strzałów
7.62x39, .223: 8 strzałów
breneka: 6 strzałów
Poza powyższymi kalibrami instruktorzy udostępnią jeszcze kilka mniej popularnych rodzajów.
@redve Nie ma reguły, wszystko zależy od człowieka.
Kilka przykładów posiadacza zakładając, że masz swoją:
Boczniak - strzela sobie z pistoletów/karabinka bocznego zapłonu cena opakowania amunicji od 21 zł za 50 szt
Strzelam żeby utrzymać licencję - 20 sztuk 9mm, 10 do strzelby, 40 z dowolnego karabinka (może być boczny zapłon) w okolicach 100 zł rocznie
Rambo - wywala po 500 kulek do karabinka i pistoletu centralnego zapłonu (z przewagą karabinka), bywa i 1000 zł na jedno posiedzenie
Snajpier - 20 30 strzałów z 308 dobrej jakości 330 zł
Niedzielny sportowiec - idziesz sobie raz w miesiącu na zawody statyczne 25m 50m i strzelasz jedną konkurencję z pistoletu i jedną z karabinka 20 zł 30 zł kwestia kalibru
Jak widzisz, jest ogromna rozpiętość w tych uproszczonych przykładach. Wszystko zależy od tego, czym, z czego jak często i jak gęsto ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wyjdzie gdzieś koło 500 - 550PLN na miesiąc, tak mniej - więcej. Zależy jaki miesiąc bo w zimie, to w ogóle nie jeżdżę na strzelnicę, a znowu w lecie to jestem po dwa razy w tygodniu po pół dnia.
Hmmmm szczekanie Trumpa i Vance'a może wywalić amerykańskie rozwiązania z przetargów na system przeciwlotniczy w Danii.
Być może groźby Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii oraz jego naciski na usamodzielnienie się Europy spowodują, że amerykańskie firmy stracą kontrakt za ponad 2,5 miliarda dolarów, gdy Dania wybierze europejski system przeciwlotniczy średniego zasięgu SAMPT/T zamiast systemu Patriot. Amerykanie mają też małe szanse na sprzedaż Duńczykom zestawów krótkiego zasięgu IFPC, które muszą rywalizować z europejskimi systemami VL MICA, IRIS-T SLM i NASAMS.
Przyszła tarcza przeciwlotnicza Danii ma się składać z dwóch warstw: górnej i dolnej. Zgodnie z założeniami obie te warstwy mają zostać zabezpieczone w pierwszym etapie przez jeden system rakietowy dalekiego zasięgu oraz dwa systemy rakietowe krótkiego i średniego zasięgu. Spośród dwunastu kandydatów do budowy takiej tarczy, wstępnie wybranych pod koniec 2024 r., pozostało tylko pięciu. Początkowo przy ich wyborze patrzono nie tylko na możliwości operacyjne, ale również na terminy i bezpieczeństwo dostaw oraz interoperacyjność w ramach NATO.
Kierując się takimi wymaganiami, w ostatniej fazie postępowania przetargowego, Duńczycy mają do wyboru do zabezpieczenia górnej warstwy dwa systemy: amerykański PATRIOT oraz europejski SAMP/T NG (Surface-to-Air Missile Platform/Terrain) - proponowana przez konsorcjum EUROSAM (MBDA+Thales). W przypadku warstwy dolnej rywalizują ze sobą aż cztery systemy: dwa całkowicie europejskie: francuski VL MICA (firmy MBDA France) i niemiecki IRIS-T SLM (Firmy Diehl Defense), jeden norwesko-amerykański NASAMS (firmy Kongsberg) oraz amerykański IFPC.
Wcześniej Duńczycy podobno planowali kupić Patriot, ale obecnie sytuacja zmienia się z kilku powodów:
Donald Trump obraził Duńczyków grożąc im i zapowiadając przejęcie Grenlandii należącej do Królestwa Danii.
Europa zaczęła stawiać na własny przemysł zbrojeniowy, przeznaczając na to ponad 800 miliardów dolarów. I znowu do tego przyczynił się Donald Trump zarzucając Europejczykom brak starań, by samemu zapewnić sobie obronę.
Rozwiązania francuskie (VL MICA), niemieckie (IRIS-T SLM) i francusko włoskie (SAMP/T) mają unikatowe zalety wyróżniające je od amerykańskich, wśród których jest niższa cena, możliwość pozyskania technologii, europejska niezależność materiałowa od dostawców amerykańskich, europejska niezależność w użyciu uzbrojenia (bez konieczności uzyskania akceptacji z Białego Domu) oraz dążenie do wielowarstwowości podczas modernizacji systemu SAMP/T. Baterie tego typu mają bowiem docelowo wykorzystywać różnego rodzaju pociski, w tym również VL MICA. W podobny sposób rozwijany jest system IRIS-T SLM oraz NASAMS (w którym obok pocisków amerykańskich AIM-120 AMRAAM i AIM-9X Sidewinder planuje się wykorzystywać pociski europejskie IRIS-T).
Duże znaczenie ma także łatwość, z jaką mogą ze sobą współpracować systemy VL MICA i SAMP/T, których producentem jest głównie koncern MBDA. Co więcej mogą być one również z łatwością i praktycznie bezkosztowo zintegrowane z radarami GM200 MM/C, które mają wzmocnić duński system obserwacji technicznej, a są produkowane przez koncern Thales (wchodzący w skład koncernu EUROSAM). Ta łatwość integracji jest o tyle ważna, że przy decyzji, która ma zapaść jeszcze w pierwszej połowie 2025 roku, systemy mają wejść do służby operacyjnej już w 2028 roku. Nie będzie więc już czasu na dodatkowe badania i testy.
Tak naprawdę, Amerykanie mogą obecnie liczyć na sukces, powołując się jedynie na wysokie oceny, jakie system Patriot otrzymuje od ukraińskich sił zbrojnych. Jak się jednak okazuje, system SAMP/T (jedna bateria) jest również wykorzystywany na Ukrainie i nie odstaje on możliwościami bojowymi od swojego amerykańskiego odpowiednika. Poza tym, że jest go niewątpliwie mniej. Za jego największą wadę uważa się więc zbyt małą ilość pocisków, jaką można było dostarczyć ukraińskim siłom zbrojnym, przez co ich zapas bardzo szybko się wyczerpuje.
Problem Amerykanów jest w tym, że konsorcjum EUROSAM oferuje Danii najnowszą wersję systemu SAMP/T, z nowymi pociskami Aster-30 oraz najnowszy radar Ground Fire 300 (lub Leonardo Kronos GMHP - Grand Mobile High Power), zdolny już bez problemu do wykrywania i naprowadzania pocisków przeciwlotniczych na rakiety balistyczne i hipersoniczne. Zestawy europejskie będą więc robiły to samo, co amerykański Patriot. A przy ich kupnie nie trzeba będzie prosić o zgodę amerykańskiego departamentu obrony, Kongresu i również – Donalda Trumpa.
Armia Stanów Zjednoczonych ostatecznie zrezygnowała z rozmieszczenia w Europie drugiej sztuki swojego najnowszego i potężnego systemu rakietowego o nazwie Typhon. To bardzo zła wiadomość dla krajów NATO i wspaniały rozwój wydarzeń dla Rosji.
Pentagon planował rozmieszczenie swoich najnowszych systemów rakietowych Typhon na Starym Kontynencie. Miały one chronić kraje NATO, gdyby Rosja zdecydowała się uderzyć na wschodnią flankę Sojuszu w ciągu najbliższych dwóch lat. Tymczasem okazuje się, że drugi zestaw ostatecznie nie trafi do Europy, tylko zasili jeden z amerykańskich stanów, a mianowicie Hawaje.
To ogromna strata dla Europy. Te systemy to nic innego jak przeniesione na ląd odpowiedniki okrętowej wyrzutni Mk 41 VLS. Mogą wystrzeliwać słynne i niezawodne rakiety balistyczne BGM-109 Tomahawk czy SM-6 na odległości od kilkuset do kilku tysięcy kilometrów. Dzięki temu Typhon wypełnia kluczową lukę między Precision Strike Missile (PrSM) a Long-Range Hypersonic Weapon (LRHW), czyli kolejno przeciwlotniczym systemem krótszego i dłuższego zasięgu.
SM-6 może wykorzystywać systemy Cooperative Engagement Capability (CEC) i Naval Integrated Fire Control-Counter Air (NIFC-CA) do odbierania informacji celowniczych z innych platform, takich jak okręty, samoloty lub satelity. Takie dobrodziejstwa pozwalają pociskom SM-6 na atakowanie celów, które używają technik stealth. Wszystkie pociski są postrachem dla Rosji. Gdyby Władimir Putin zagroził krajom NATO, to grad takich pocisków mógłby skutecznie spacyfikować strategiczną infrastrukturę militarną Kremla i powstrzymać inwazję.
Donald Trump uznał, że obecnie większym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych są Chiny. Dlatego pierwsza i druga bateria zostały umieszczone w amerykańskich bazach wojskowych leżących u wybrzeży Oceanu Spokojnego. Pierwsza w 2024 roku trafiła na wyspę Luzon na Filipinach. Została dostarczona tam drogą lotniczą na pokładzie samolotu transportowego Boeing C-17 Globemaster III.
Druga niebawem trafi na Hawaje gdzie, podobnie jak pierwsza, będzie chronić infrastrukturę militarną Stanów Zjednoczonych na Pacyfiku oraz częściowo kontynentalne USA przed chińskimi rakietami balistycznymi. Na te wieści Pekin zareagował bardzo stanowczo. Otóż władze uznają to za zaburzenie równowagi sił w regionie. Nie jest tajemnicą, że jeśli Chiny chciałyby zaatakować Tajwan, to te systemy rakietowe mogłyby bardzo mocno pokrzyżować im plany.
Co ciekawe, Europa może jednak liczyć na rozmieszczenie trzeciej wyrzutni. Obecnie jest to planowane dopiero na 2026 rok. Jednak nie jest do końca pewne, czy Donald Trump nie zmieni zdania do tego czasu. Eksperci tłumaczą, że w ciągu kolejnych dwóch lat może sporo się zmienić w europejskiej geopolityce, i to niestety na niekorzyść Starego Kontynentu. Bez ewentualnej pomocy USA, kraje NATO mogą nie być zdolne do skutecznej obrony.
Dzięki temu Typhon wypełnia kluczową lukę między Precision Strike Missile (PrSM) a Long-Range Hypersonic Weapon (LRHW), czyli kolejno przeciwlotniczym systemem krótszego i dłuższego zasięgu.
@damw Wiesz co? Wynocha z takim gównem. Tomahawk to pociski manewrujące, SM-6 to pociski powierzchnia-powietrze. Czyli żaden z nich nie jest balistyczny.
Precision Strike Missile z samej nazwy nie jest systemem przeciwlotniczym tylko powierzchnia-powierzchnia (ziemia-ziemia) i ten jest balistyczny, chyba że chcesz niszczyć samoloty i wyrzutnie na ziemi. Ten gówno-artykuł to pomieszanie z poplątaniem. Nie wiem co za debil to pisał, a ty jak nie ogarniasz to nie wrzucaj.
@ZygoteNeverborn nazwisko autora możesz sobie sprawdzić sam - przecież link podałem
Fajnie, że wyłapałeś błąd (ja akurat tylko skopiowałem i wkleiłem na hejto w drodze do roboty) i napisałeś o tym komentarzs, ale mogłeś trochę w inny sposób go napisać.
a ty jak nie ogarniasz to nie wrzucaj.
a jak będę dalej wrzucał, to co? Kim w ogóle jesteś, żeby mówić co komu wolno a czego nie wolno wrzucać na portal ze śmiesznymi obrazkami?
Masz rację z tym, że autor artykułu pierdolnął się pisząc, że są to pociski balistyczne, ale artykuł jest trochę o czym innym - że były plany rozstawienia tego gdzieś w Europie, a rozstawili finalnie w innym miejscu, a Europa musi czekać przynajmniej rok na "swój egzemplarz".
"Polska będzie mogła skorzystać z około 100 mld złotych bardzo tanich i odroczonych w spłacie pożyczek, które trafią głównie do przemysłu zbrojeniowego" - napisał w serwisie X wiceminister finansów Paweł Karbownik.
Unia Europejska przeznaczy 150 mld euro na zbrojenia - wynika z przedstawionej w środę białej księgi obronności. Jednym z założeń specjalnego funduszu jest wydanie co najmniej 65 proc. środków na przemysł europejski. A to oznacza, że Polska nie będzie mogła kupować głównie sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego, jeśli chce skorzystać z funduszu.
"Europa nie może już dłużej biernie przyglądać się kwestiom własnego bezpieczeństwa. Dziś podejmujemy zdecydowane kroki, aby mieć pewność, że nasza obrona jest w naszych rękach" - podkreśliła Komisja Europejska na portalu X.
Obszarami, które zdaniem UE wymagają dozbrojenia, są: obrona powietrzna i przeciwrakietowa, systemy artyleryjskie, amunicja i Tarcza Wschód dla wzmocnienia ochrony granicy lądowej.
Biała księga przygotowana przez komisarza ds. obrony, pochodzącego z Litwy Andriusa Kubiliusa doprecyzowuje zaprezentowany wcześniej plan dozbrajania Europy przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen.
Poza 150 mld euro pożyczek na projekty zbrojeniowe zakłada się też poluzowanie dyscypliny budżetowej państw członkowskich w zakresie wydatków obronnych i możliwość przesuwania środków w ramach unijnego budżetu. Propozycja zostanie omówiona przez liderów 27 krajów członkowskich na szczycie w Brukseli w czwartek.
Jeszcze rok temu w Brukseli słyszałem takie zdanie: "Jak mamy podnosić wydatki na obronę, skoro nasi wyborcy by tego nie zrozumieli?". Ale pod presją Trumpa dotarło do nich, że Rosja jest zagrożeniem. Trzeba było komunikatu Amerykanów, że Europa musi liczyć na siebie - mówiła nam kilka dni temu osoba związana z rządem. Europa ma się zbroić także za pieniądze UE.
Jak pisaliśmy na money.pl - w Planie Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035 na nowe uzbrojenie i wyposażenie dla żołnierzy resort obrony narodowej zaplanował rekordowe wydatki na poziomie 524 mld zł. Tylko w tym roku łączne wydatki na obronę w budżecie i planie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych to 186,6 mld zł, czyli 4,7 proc. PKB.
Jednym z krytycznych obszarów obronności dla UE, które wymaga wzmocnienia, jest "Tarcza Wschód dla ochrony granicy lądowej". Jak podkreśliło źródło UE, zapis ten pomoże Polsce i krajom, które zbroją się już od pewnego czasu, by również mogły skorzystać z preferencyjnych kredytów.
Program Tarcza Wschód zakłada budowę fortyfikacji i naturalnych przeszkód terenowych. Budowa umocnień na odcinku ok. 800 kilometrów wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski obejmie kluczowe województwa: pomorskie, warmińsko-mazurskie, lubelskie, podlaskie i podkarpackie. Już w tym roku ma się rozpocząć budowa pierwszych elementów Tarczy na granicy północnej i wschodniej kraju
Europa na nowo kształtuje swoje zdolności obronne. Mimo wątpliwości dotyczących nowego kursu USA wciąż kupuje ogromne ilości amerykańskiego sprzętu.
Od ogłoszenia przez UE pożyczek w wysokości 150 miliardów euro na zakup broni, po prawdopodobnego następnego kanclerza Niemiec, Friedricha Merza, który obiecał zrobić "wszystko, co w jego mocy", aby wzmocnić obronność Europy, nastąpiła dramatyczna zmiana. Jej wyrazem są m.in. uchwalone przez Bundestag poprawki do niemieckiej Ustawy Zasadniczej, które mają umożliwić zaciąganie gigantycznych długów na obronność.
Dzieje się to w obliczu ponownych obaw o rosyjską agresję w Europie Wschodniej i wątpliwości co do wywiązywania się USA z zobowiązań wobec NATO.
Jednak dane opublikowane w tym tygodniu przez Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (Sipri) ujawniły, jak trudne będzie dla Europy samodzielne działanie.
Prawie dwie trzecie broni importowanej przez europejskich członków NATO w latach 2020-2024 pochodziło z USA, co stanowi znaczny wzrost w porównaniu z 52 procentami w latach 2015-2019.
Ponad 90 proc. broni importowanej przez Norwegię, Szwecję, Włochy i Holandię pochodziło z USA, podczas gdy w przypadku Wielkiej Brytanii było to ponad 80 proc. W latach 2015-2019 mniej niż 10 proc. niemieckiego importu broni pochodziło z USA, ale w latach 2020-2024 odsetek ten wynosił już 70 proc.
- Mamy sojusz NATO od 76 lat, z USA jako główną potęgą militarną i gwarantem bezpieczeństwa. Kraje europejskie były zadowolone z zależności od NATO i ufały, że Stany Zjednoczone dotrzymają swoich zobowiązań. Ostatnie wydarzenia sprowokowały jednak w Europie pytania o to, czy teraz musi się to zmienić - mówi DW Tim Lawrenson z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych w Londynie.
Wiele produktów to w rzeczywistości produkty NATO zbudowane z komponentów pochodzących od wielu sojuszników - wyjaśnia Wolff, wskazując na przykład myśliwca Lockheed Martin F-35, amerykańskiego produktu zbudowanego z komponentów i przy pomocy kilku europejskich krajów NATO.
Jeśli mówimy o czołgach i tego typu rzeczach, przepaść między USA a UE prawdopodobnie nie jest tak duża - uważa Wolff. - Jednak w przypadku strategicznych produktów takich jak śmigłowce transportowe czy łączność satelitarna to pochodzą one z USA. Jesteśmy bardzo zależni zarówno od infrastruktury, jak i od tych produktów - podsumowuje ekspert.
@jenot no jest na to szansa. https://www.hejto.pl/wpis/quot-polska-bedzie-mogla-skorzystac-z-okolo-100-mld-zlotych-bardzo-tanich-i-odro tutaj pisałem trochę więcej o tym funduszu
Obszarami, które zdaniem UE wymagają dozbrojenia, są: obrona powietrzna i przeciwrakietowa, systemy artyleryjskie, amunicja i Tarcza Wschód dla wzmocnienia ochrony granicy lądowej.
a w Korei właśnie kupujemy przecież systemy artyleryjskie (k9 i Chunmoo), a FA-50 można podciągnąć pod obronę powietrzną/przeciwrakietową
Jeśli mowa o wynalazkach i wpływie udostępniania nowo odkrytych technologii, to można sobie ciekawie podumać o tym jak negatywnie na cywilizację wpływa zachowywanie tajnych arkanów przez wynalazców na przykładzie z czasów średniowiecznych. Dokładnie na przykładzie słynnych mieczy Ulfberht. Na czym polega nietypowość tego konkretnego miecza na tle innych? Otóż ich wynalazca opracował patent, który zachował dla siebie i swoich spadkobierców kunsztu kowalskiego. Wyprzedzał on o grube stulecia technologię kuźniczą dostępną w tamtych czasach, bo najwcześniejsze miecze Ulfberhta datuje się już na VII wiek.
W czym miecze Ulfberhta przebijały konkurencję? Sposób w jaki zostały wykuwane sprawiał, że materiał był oczyszczany do poziomu wręcz nieskazitelnego co powodowało trwałość nieosiągalną na tamte czasy tradycyjną metodą wykuwania. Ba, nieosiągalną przez ludzkość przez około następnego tysiąca lat. Pomimo zachowania się do dzisiejszych czasów grubo ponad setki takich mieczy wykutych pomiędzy VII a X wiekiem, to nadal nie wiadomo w zasadzie jak one były wykuwane.
To kto je wykuwał i jak na to wpadł? Jakiś wiking pozytywny świr amator kuźniany. Tyle wiadomo. Na terenach dzisiejszej Norwegii. Czy się dorobił fortuny sprzedając te miecze? Kto wie. Co się stało z jego warsztatem? Przejmowały go kolejne generacje czeladników i ich uczniów trzymając w tajemnicy aż tu zonk. W X wieku już przestano robić te miecze a metoda pozostała tajemnicą bo nikt z konkurencji nie mógł się jej wtedy nauczyć.
Kilka ciekawych informacji nt. tego miecza Ulfberhta uważanego w tamtych czasach za magiczny. Nie łamał się. Przebijał metalową zbroję bez problemu bo tamta była gorszej jakości więc w przypadku gdy zwykły miecz by się złamał dźgając takiego rycerza opancerzonego to tutaj się łamał ten rycerz od miecza marki Ulfberht i Synowie spółka z ograniczoną ufnością. Miecze te z jakiegoś powodu posiadały imię ich wynalazcy wyryte na klindze.
@Rimfire gdzies slyszalem, to zaden patent tylko ruda zelaza z ktorej korzystali. Miala bardzo dobry sklad i przy standardowej obrobce wychodzily magiczne miecze. Ruda sie skonczyla i miecze tez ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Według Ewarta Oakeshott'a (wstęp do książki Swords of the Viking Age) imię Ulfberth jest prawdopodobnie pochodzenia Frankijskiego, a same miecze (a zwłaszcza głownie) robione były w dolinie środkowego Renu (miasto Solingen, dziś zachodnie NIemcy). Inna opcja to rejon Noricum i miasto Passau, znane z miecznictwa od starożytności (dzisiaj Bawaria/Austria).
Najstarsze miecze Ulfbert datowane są na rok 850, najmłodsze z lat 1100. Samo imię pisano na różne sposoby.
Ingelri jest kolejnym znanym producentem z tamtych czasów (znane od roku 925) ale znaleziono także sporo pojedynczych egzemplarzy innych mieczników, wykonanych tą samą techniką.
Najlepsze głownie w tamtych czasach wykonywano więc na terenie dzisiejszych Niemiec.
PIORUN przeznaczony jest do zwalczania śmigłowców, samolotów, bezzałogowych statków powietrznych i rakiet skrzydlatych. Rakieta dysponuje zapalnikiem wyposażonym w czujnik zbliżeniowy, pozwalającym razić cel w przypadku jego bliskiego minięcia. Zastosowano także dodatkowy celownik dzienny i termowizyjny, pozwalający operatorowi na efektywne użycie zestawu również w nocy. Zestaw posiada nowy mechanizm startowy pozwalający na m in. wybór: trybu pościg-spotkanie, rodzaju celu, warunków pogodowych, realizuje zapytanie swój-obcy, komunikuje się z celownikami optycznym i termowizyjnym, posiada możliwość zastosowania klucza autoryzacji.
Charakterystyka techniczna:
Głowica bojowa FRAG-HE
Czujnik zbliżeniowy Tak
Zakres wysokości 10 m ÷ 4000 m
Zakres odległości 400 m ÷ 6500 m
Średnia prędkość lotu 560 m/s
Masa zestawu 19,5 kg
W lutym linię produkcyjną MESKO S.A. opuścił 3000 egzemplarz przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego PIORUN.