#bookmeter

170
4408

1269 + 1 = 1270


Tytuł: Lizbona. Miasto, które przytula

Autor: Marta Stacewicz-Paixão, Weronika Wawrzkowicz-Nasternak

Kategoria: Podróżnicze

Wydawnictwo: Wielka Litera

Format: książka papierowa

ISBN: 9788380323742

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10


Jako że, za dwa miesiące lecimy do Lizbony na kilka dni, chciałam sprawdzić coś czytelniczo o tym mieście. Trochę ciekawostek i kultury tutaj zaznajomiłam. Najciekawsze fragmenty, to w sumie krótkie wywiady z często Polakami, którzy mieszkają w Portugalii od X czasu i przedstawiają swój punkt widzenia pod kątem odmienności kulturowych które ich zastały przy przeprowadzce tutaj. Sporo też jest fotek. Parę punktów do zobaczenia/knajp zapisałam sobie na przyszłość.

Trzeba wziąć pod uwagę, że nie jest to przewodnik turystyczny, a bardziej sentymentalna podróż autorek książki po zakątkach Lizbony.


#bookmeter #ksiazki

77a85d62-122a-42a8-b481-ff13c08f4289

Zaloguj się aby komentować

1267 + 1 = 1268


Tytuł: Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści

Autor: H.P. Lovecraft

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377311578

Liczba stron: 792

Ocena: 9/10


Z braku laku i pomysłu na wybór kolejnej książki do przerobienia, wybór padł na absolutnego klasyka. Standardowo, o każdym tekście tego zestawienia napiszę co nieco (albo trochę więcej), a ogóle odczucia przedstawię na koniec.


"Dagon" - na temat samego utworu nie mam właściwie nic do powiedzenia, choć mgliście kojarzę pewne sceny, ale skąd? Nie mam pojęcia.


"Ustalenia dotyczące zmarłego Arthura Jermyna i jego rodu" - niby króciutkie, ale zwięźle nakreśla niefortunne dzieje kilku pokoleń pewnego rodu, którego to problemy zaczęły się po wizycie jednego jego przedstawiciela w Kongu. Dosyć szybko odkrywamy szokującą prawdę, która tytułowego bohatera - jak dowiadujemy się na samym początku - skłoniła do samobójstwa, a wszystkich innych do wymazania jej z pamięci i kartotek.


"Wyrzutek" - lekko przewrotne oraz jednocześnie przewidywalne i zaskakujące.


"Muzyka Ericha Zanna" - nic specjalnego, ot, przypadkowe natknięcie się na ekscentryczną i zaszczutą osobę mającą dostęp do okienka wychodzącego na niepojętą grozę.


"Szczury w murach" - w dużym skrócie: skomplikowana sytuacja dziejów pewnego rodu. Sam zainteresowany - ostatni jego przedstawiciel - na początku nie przykładał do tego większej wagi, ale po śmierci syna, z braku laku, postanowił zająć się tymi sprawami.


"Święto" - nic godnego naniesienia na wirtualny papier.


Generalnie powyższe teksty w ogóle nie zapadają w pamięć, później na szczęście sprawy prezentują się znacznie lepiej.


"Zew Cthulhu" - jedno z najsłynniejszych opowiadań, swoją drogą słusznie. Jest krótsze niż się spodziewałem i na tych 30 stronach mieści wszystko, co potrzebne - w odpowiednich proporcjach. To tutaj zaczyna się zamiłowanie autora do stosowania motywu "ktoś, już choćby w najmniejszym stopniu zainteresowany konkretnymi zagadnieniami, odkrywa zapiski swojego przodka lub po prostu innej osoby, która starała się zatrzeć fakt ich istnienia. Zagłębiając się w szczegóły, odkrywa pradawne i niepojęte maluczkim umysłem tajemnice, powoli doprowadzające do złamania jego ducha i umysłu". Pomimo wspomnianej niewielkiej objętości, otrzymujemy kilka solidnie nakreślonych warstw tajemnicy, gdzie z każdym kolejnym krokiem odkrywamy nowe poziomy starego dobrego bluźnierstwa.


"Przypadek Charlesa Dextera Warda" - zastosowano tutaj mniej standardowe rozwiązanie, mianowicie pierwszy rozdział to chronologicznie zakończenie tej historii, natomiast wszystkie kolejne stanowią bogate przedstawienie wydarzeń, które do niego doprowadziły.

Drugi osadzony jest w XVIII-wiecznym Providence i skupia się na działaniach zapomnianego przodka tytułowej postaci, przy czym wszystkie ukazane w nim wydarzenia oparto na informacjach zaczerpniętych z listów, wycinków gazet, spisanych wspominek i innych tego typu relacji, wydartych zapomnieniu dzięki mozolnym poszukiwaniom. Kolejne traktują o długich dociekaniach doktora rodziny bohatera, mających na celu odkrycie źródła postępującego zdziwaczenia tegoż. Zaczyna się oczywiście standardowo - od młodzieńczego zafascynowania - później następuje punkt krytyczny, który pozornie wydaje się niezbyt istotny, ale z perspektywy czasu to on odpowiada za wprowadzenie kostek domina w ruch; dalej przechodzimy do przeprowadzania coraz to bardziej niepokojących eksperymentów (choć z biegiem czasu lepszym określeniem byłyby obrzędy), do występowania budzących grozę zjawisk, wpływania na osoby postronne, aż wreszcie do nadejścia niepojętego. Autor świetnie buduje napięcie, bogato opisuje napotykane zjawiska i następujące zdarzenia oraz, co najważniejsze, stopniowo i z wyczuciem przeprowadza nas przez odkrywające nowe szczegóły szaleństwa śledztwo doktora.

Strony kończące ostatni rozdział stanowią faktyczne zamknięcie historii poprzez rzucenie na wydarzenia z pierwszego rozdziału nowego światła. Na trop tego twistu (choć nie jego formy) można w pewnym momencie wpaść, jednakże jego wykonanie i zamknięcie historii stanowią idealny przykład satysfakcjonującego zrealizowania "chłodnej pewności i profesjonalizmu". Jest to bezapelacyjnie najlepszy tekst tego zbioru i tylko na zdrowie wychodzi mu większa objętość, pozwalająca na bogate przedstawienie wydarzeń i zarysowanie tła.


"Kolor z innego wszechświata" - przytłaczający i obrazowy opis stopniowego, dosłownego rozpadu pewnej farmy w okolicach Arkham oraz jej mieszkańców. Pokazuje przy tym, jak wpierw przywiązanie lub przyzwyczajenie, potem upór, aż wreszcie bezsilność i otępienie potrafią w pewnych sytuacjach doprowadzić do rzeczy okropnych.


"Zgroza w Dunwich" - ten tekst jakoś nie zwalił mnie z nóg. Ot, standardowa, zabita dechami mieścina, do której mało kto waży się zapuszczać jest świadkiem narodzin dziwnej istoty - na poły ludzkiej, na poły "jakiejś" - z biegiem czasu przejawiającej niewytłumaczalne cechy, która to okazuje się ledwie zwiastunem okropności i koszmarów, które dopiero tytułowe miasteczko nawiedzą.


"Szepczący w ciemności" - tutaj z kolei mamy do czynienia z licznymi, odnotowywanymi na przestrzeni wieków, przesłankami o istnieniu dziwnych, pochodzących z odległych gwiazd, a może i spoza znanego wszechświata, potworach, których to aktywność zaczął badać Akeley mieszkający niezmiernie blisko terenów rzekomego występowania wspomnianych poczwar. Znaczna część tego utworu to albo dosłowne listy wymieniane między Akeley'em a narratorem, Wilmarthem, albo ich streszczona i sparafrazowana wersja. Nadaje to tym fragmentom pewnej nierzetelności (co swoją drogą później nabiera znaczenia), gdzie niby otrzymujemy informacje z pierwszej ręki, bezpośrednio od zainteresowanego, ale z drugiej strony nie jest to rozmowa twarzą w twarz. Dopiero pod koniec autor wyprowadza bohatera z domu, a samą akcję wprowadza z kolei na bardziej dynamiczne tory. Bardzo dobra pozycja.


"W górach szaleństwa" - na początku zapowiadało się znakomicie: spora ekspedycja na Antarktydę, wpierw statkiem, potem składanymi samolotami (taki to był rozmach przedsięwzięcia). Klimat surowy, atmosfera jeszcze nie tak gęsta, cel wyprawy raczej przyziemny: odwierty i pobranie próbek. Odkopane jednak zostaje coś sprzecznego z wszelką wiedzą ludzką; prowadzi to do zupełnej reformy założeń wyprawy - spora część ekipy wyrusza w inne rejony. Tam dokonuje się jedno fantastyczne odkrycie za drugim, atmosfera w istocie zaczyna się już zagęszczać, aż wreszcie kontakt z ekipą się urywa. Na miejsce wyrusza mniejsza grupa, w skład której wchodzi narrator i odkrywają przyczynę milczenia, ale nie jego bezpośrednie źródło. Potem rozpoczyna się kolejny epizod, którego początki faktycznie wprowadzają w zdumienie, później jednak niezmiennie się on ciągnie, nawet jeżeli wyjaśnia sporo rzeczy, a do tego w dużym stopniu poszerza szeroko pojętą mitologię autora. Fragment ten może nie tyle nie spełnia oczekiwań, co po prostu nie stoi na takim samym poziomie co, nazwijmy ją, część "ekspedycyjna". Na wzmianę zasługuje fakt, że bohater wspomina krótko o Wilmarthcie z poprzedniego utworu.


"Widmo nad Innsmouth" - bodaj nigdy nie czułem takiego napięcia przy czytaniu. Atmosfera bezpośredniego zagrożenia jest oczywiście obecna w niektórych utworach tego zbioru, ale tutaj wprowadzona została ona na inny poziom. Pomimo świadomości tego, że narrator przeżyje (zaznaczone na początku, jak to u Lovecrafta), w żadnym stopniu nie wpłynęło to na jakość wrażeń. Zakończenie zaskakujące i różne od innych w tym zbiorze: bohater nie tyle zdecydował się mówić, co uległ niepojętemu. To właśnie na tym utworze bazuje luźno (i przewrotnie, mając na uwadze tytuł) "Call of Cthulhu: Dark Corners of the World".


"Cień spoza czasu" - utwór mający z "W górach szaleństwa" ten wspólny element, że bohater w pewnym momencie przemierza przestrzenie opuszczonego od eonów miasta istot, które zamieszkiwały Ziemię na długo przed pojawieniem się choćby pierwszych praprzodków ludzi. Nawet jeżeli ten aspekt zrealizowano w sposób bardziej wciągający niż w ww. tekście, a obcy - Wielka Rasa - zostali solidnie opisani i głęboko wpleceni w fabułę, etapowi "przygotowań i eksploracji" zdecydowanie brakuje rozmachu i uczucia badania prawdziwie nieznanego tak, jak miało to miejsce w "Górach". Z podobieństw można również wymienić serwowanie informacji poszerzających wiedzę o kosmicznej mitologii.


"Nawiedziciel mroku" - bardzo dobre. Nawiedzony kościół, przeklęty artefakt, bluźniercza sekta, pozakosmiczna bestia. Jak to często bywa u Lovecrafta, zakończenie historii poznajemy na samym początku, a dopiero dalej dowiadujemy się, jakie ciągi wydarzeń do niego doprowadziły. Atmosfera zagubienia - dosłownego i przenośnego - jest tutaj gęsta, warunki ATMOSFERYCZNE także dokładają swoje 3 grosze do budowania nastroju, no i wreszcie elementy nadprzyrodzone dopełniają obrazu niepokojącej opowiastki.


Słowem wstępu do zakończenia powiem tak: parodystyczne pasty czytane w czasach gimnazjum w jednym nie kłamały - wszystko jest plugawe, bluźniercze i obmierzłe. Na uznanie zasługuje praca tłumacza, gdyż świetnie oddał nie tyle styl czasów, w których Lovecraft pisał - jak wytłumaczono w posłowiu, swoją drogą bardzo dobrym, bogatym w informacje i konteksty - a raczej styl bardziej zamierzchły i jednocześnie dżentelmeński. Trzeba zauważyć, że pewne - memiczne i jednocześnie kultowe w odniesieniu do autora - słowa i zwroty dosyć często się powtarzają, ale nie przeszkadza to w czytaniu, a wręcz przeciwnie - potęguje kreację i oddziaływanie atmosfery. Muszę też przyznać, że sporo motywów, zagrań czy rozwiązań nosi w wielu tekstach znamiona leciutkiego recyklingu, ale, zupełnie szczerze, wcale mi to nie przeszkadza. Niezmiennie do coraz gwałtowniejszego śmiechu doprowadzała mnie swoją prostą barwnością obecność w niemal każdym utworze wzmianki o "«Necronomiconie» szalonego Araba Abdula Alhazreda"; w tej powtarzalności jest coś przewrotnie komicznego.


Zbiór zdecydowanie polecam. Komu? Każdemu, a zdecydowanie (szok) fanom horroru, którzy jakimś sposobem jeszcze się z tym autorem nie zapoznali, miłośnikom archaicznego, acz bardzo przyjemnego w odbiorze stylu oraz ew. osobom pragnącym sprawić sobie detoks po bardziej bezpośrednich przedstawicielach gatunku, kipiących obrzydliwymi opisami i sprośnymi rytuałami; tutaj wszystko jest pod tym względem "bezpieczne", jakkolwiek by to słowo nie brzmiało w odniesieniu do autora.

Nie ukrywam też, że w swoim czasie z chęcią zapoznam się z ilustrowanymi wersjami poszczególnych opowiadań


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lovecraft #hplovecraft #cthulhu #vesper #ksiazkicerbera

67a90e48-5e1b-4933-81a6-c109397e15de

@Cerber108 Oj nie mogę się zgodzić co do "Gór Szaleństwa" - w mojej opinii to jedno z najlepszych opowiadań Lovecrafta, a klimat jest tam wyjątkowo duszny

Zaloguj się aby komentować

1266 + 1 = 1267

prywatny licznik: 41/52


Tytuł: Biurowiec

Autor: Jerzy Afanasjew

Kategoria: satyra

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

Liczba stron: 128

Ocena: 4/10


Mała książeczka po brzegi wypełniona króciutkimi opowiadaniami, jest ich tu na oko z kilkadziesiąt sztuk. Po szybkim przejrzeniu spodziewałem się jakichś humoresek, ale zostałem z dziwnymi treściami z pogranicza absurdu, fantastyki, groteski i cholera wie czego jeszcze. Łącznikiem większości opowiadań są sprawy biurowe a bohaterami zazwyczaj szarzy urzędnicy niższych stopni. Sporo opowiadanek jest na jedno kopyto - naszemu biurokracie albo przydarzają się jakieś zaskakujące przygody, albo sam zaczyna się nietypowo zachowywać i zamienia się w coś - zwierzę, przedmiot czy jakąś roślinę. Klimat mocno melancholijny, dużo tekstów traktuje o niedopasowaniu społecznym, wyobcowaniu i monotonii wykonywanego zajęcia. 


Dziwen, ale jeśli się wam gdzieś trafi to można zerknąć, lektura nie zabierze zbyt dużo czasu. Dodatkowy plus za ciekawe ilustracje Kazimierza Wiśniaka.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d516465f-c2db-464f-a0d8-48a150552a33
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1265 + 1 = 1266


Tytuł: Przebudzenie Lewiatana

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 570

Ocena: 7/10


Pierwszy tom cyklu Expanse to przede wszystkim wiarygodnie i ciekawie skonstruowany świat. Przyszłość zarazem odległa jak i niedaleka. Brak technologii międzygwiezdnej, ale już częściowo skolonizowany układ słoneczny oraz początki ery postludzkiej. Nie jest to górnolotne filozoficzne twarde sci-fi, a raczej opera kosmiczna nastawiona na akcję i dynamiczny rozwój wydarzeń. Bardzo przyjemnie się czytało.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

bdd3e1c5-3d87-4fb4-932a-78befd891dab

Zaloguj się aby komentować

1264 + 1 = 1265


Tytuł: Szóstka wron

Autor: Leigh Bardugo

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

ISBN: 9788367023641

Liczba stron: 496

Ocena: 6/10


Wybierając książkę do czytania zauważyłem że już długo nie czytałem nic fantasy. Chwilę poszperałem w zapisanych tytułach i wybór padł na Szóstkę Wron. Wysokie oceny były dosyć zachęcające. Zaciekawiło mnie też że jest to książką young adult. I w sumie chyba nigdy nie czytałem nic z tego nurtu, a że mentalnie nadal jestem nastolatkiem to cóż szkodzi spróbować xD O matko jak się pomyliłem.

Fabuła książki jest prosta jak drut. Pewien gang zostaje wynajęty do odbicia z więzienia człowieka który zna recepturę narkotyku który w znaczący sposób zwiększa możliwości magów z tego świata. Jak się łatwo domyśleć ekipa składa się z sześciu osób. A więzień znajduje się w najbardziej strzeżonej i oczywiście nigdy nie zdobytej twierdzy na północy.

Coś czuję że moje pierwsze spotkanie z young adult będzie moim ostatnim xD Książka była by pewnie lekko bardziej strawna gdyby bohaterowie byli ludźmi w adekwatnym wieku. Wszyscy bohaterowie mają pomiędzy 16-18 lat. I to tak strasznie zgrzyta że aż mnie zęby bolą. Nastolatkowie którzy zachowują się jakby byli starymi wyjadaczami. Szef bandy planujący o krok przed wszystkimi, poruszający się o lasce 17 latek. Oczywiście tajemniczy i niedostępny. Dwie bohaterki w wieku 17 lat zdążyły już być pracownicami burdelu, w tym jedna jest legendarną zabójczynią w mieście. Najstarszy 18 latek też już zdążył być oficerem a od roku siedzi w miejscowym więzieniu gdzie walczy z różnymi zwierzętami na arenie. Czujecie ten klimat xD. No nie byłem w stanie brać tego na poważnie. I tak jest we wszystkim. Żeby dostać się do twierdzy wystarczy wskoczyć do transportu więźniów, bezproblemowa ucieczka z celi, a później Żydowski sposób na ucieczkę czyli przez komin i już możemy brykać po całej twierdzy. Albo następna rzecz. Twierdza z której należy odbić chłopa należy do ludu takich wikingo-niemców którzy pragną czystości ludzkości i nie tolerują magów. Oczywiście. No i raz w roku mają święto gdzie zaprzysięgają nowych kadetów w centrum twierdzy gdzie znajduje się święte drzewo. Są wtedy takie jakby dni otwarte gdzie wpuszczani są goście. No i jak myślicie kogo zaproszono żeby robiły za damy do towarzystwa dla wyższych oficerów? No przecież oczywiste że burdel z miasta naszych bohaterów w którym pracowała jedna z bohaterek xD Jak to zostanie wykorzystane przez ekipę nie będę podpowiadał bo zaskoczenia tu nie ma.

Tak czytam i czytam i myślę sobie: co tu się odpierdziela? Skąd te oceny? Wchodzę w komentarze na lubimyczytac i sprawa się wyjaśniła. Zachwycone są młode dziewczyny. Okazuje się że nie ja jestem targetem. No ale czy to znaczy że można wyłączyć myślenie?

Z plusów trzeba powiedzieć że czyta się całkiem dobrze więc nie jest to całkowita droga przez mękę. Akcja kończy się cliffhangerem i mamy następna książkę ale raczej nie skorzystam.


Osobisty licznik: 16/30


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

f3341280-8bf6-44dc-b0a1-7d3e48c9e13a

Nazwijcie mnie mizoginem, ale jeżeli pod postem dot. danej książki, np. na FB komentarze płci żeńskiej stanowią 90% całej puli, to mamy do czynienia z książką tego właśnie typu. Stosuję się do tej metody i zrobiłem od niej wyjątek tylko raz: dla "Wampirzego cesarstwa", które było do zgarnięcia w ŚK za grosze. No i co? Metoda miała rację - straszny kupsztal.

Zaloguj się aby komentować

1263 + 1 = 1264


Tytuł: Cyberiada

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Literackie

Format: książka papierowa

Liczba stron: 508

Ocena: 8/10


Kolejna książka Lema odhaczona. Nie spodziewałem się, że to będzie taka ciężka lektura do czytania. Jest to abstrakcja zachęcająca do przemyśleń. Dwa ostatnie opowiadania to mistrzostwo jak dla mnie.


#bookmeter #ksiazki

2e8882af-600d-4f14-af4e-ba93b279b19c

Zaloguj się aby komentować

1262 + 1 = 1263


Tytuł: 1968. Czołgiem na Czechosłowację

Autor: Tadeusz Oratowski

Kategoria: historia

Format: e-book

Ocena: 7/10


Spojrzenie młodego tankisty na "udzielenie bratniej pomocy" w 1968. Książka, a raczej taka mini biografia to też jak wyglądały nastroje w społeczeństwie (Marzec ’68) i wojsko w tym okresie. Zarówno uzbrojenie jak i ludzie. Autor "fali" nie stosował. Miał z podwładnymi całkiem dobre stosunki, ale problemów z ludźmi z wyrokami, czy alkoholem to nie uniknął w wojsku. Sama interwencja przebiegła w sumie bez problemów dla Polaków. Jest opis, w jaki sposób Ruscy przeprowadzili operację "Dunaj" oraz w jaki sposób Czesi stawiali opór już po zajęciu przez wojska UW miejsc docelowych. Taka prosta historia żołnierza.


Prywatny licznik: 101/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

5cf0e38b-c43a-4a28-a7cd-6c1681a15c56

Zaloguj się aby komentować

1260 + 1 = 1261


Tytuł: Wojenne herstorie. Wspomnienia kobiet z lat 1939-1945

Autor: Alicja Balcerzak

Kategoria: książka popularnonaukowa

Wydawnictwo: Kaszubskie Forum Kultury

Format: papierowa

ISBN: 978-83-8365-087-6

Liczba stron: 291

Ocena: 8/10


Prywatny licznik 16/50


W skrócie mogę napisać, że jest to po prostu zbiór relacji kobiet, które przeżyły II wojnę światową. Takie postawienie sprawy byłoby jednak zbyt proste. Autorka zdecydowała się przedstawić historie kobiet, które przeżyły II wojnę światową, z wielu różnych perspektyw. Jak jest część poświęcona powstaniu warszawskiemu, to głos oddano zarówno powstańczyni jak i cywilowi (cywilce?). Wprowadzone było tylko jedno kryterium: bohaterka rozdziału musiała mieć spisane wspomnienia (bez różnicy, czy były to relacje spisywane na bieżąco czy po wojnie), bo właśnie to źródło stanowiło podstawę do przedstawienia danej postaci. Autorka podjęła się analizy pamiętnika wdowy z wykształceniem podstawowym, która spisała swoje wrażenia po upadku powstania, pamiętnik nastolatki, która mieszkając w Warszawie przez długi czas nie rozumiała wojny, wspomnienia Anieli Dębskiej (matki muzyka Krzesimira Dębskiego) z ataku Ukraińców w Kisielinie jak i również perspektywę Niemki z Gdańska po zakończeniu wojny. Bardzo szeroki wybór przedstawiający kobiet różnych narodowości, stanów czy wykształcenia, pokazujący złożoność problemu z jak największej perspektywy.


Przy książkach poświęconych herstorii jestem dość ostrożny, bo trwająca od kilku lat moda na tę dziedzinę historii sprawia, że rynek jest zalewany książkami, które będąc pisane pod tezę lub wyłącznie pod wpływem mody marnują ważny temat (tu patrz np. wszystko, co łączy herstorię z chłopomanią, z "Chłopkami" na czele). "Wojenne herstorie" pozytywnie się wyróżniają. Przede wszystkim doceniam koncepcję, by pokazać historie kobiet z II wojny światowej w tak szerokim zakresie. Książkę czyta się sprawnie, jest napisana dobrym językiem, nie znalazłem w niej żadnych wpadek redakcyjnych.


#bookmeter #bapitankombaczyta #ksiazki #historia #herstoria

c1118837-82b3-4836-8acc-75e630117ece

Ostatnio modne jest wyłuskiwanie historii kobiet. W podobnym duchu jest książka Wypędzone Helene Plüschke, która zawiera kilka historii kobiet ze Śląska. Jedynie opowieść hrabiny jest pisana i redagowana po latach, co powoduje że jest najsłabsza z całego zbioru. Ale pozycja warta uwagi

Zaloguj się aby komentować

1259 + 1 = 1260


Tytuł: Central American and Caribbean Air Forces

Autor: Dan Hagedorn

Kategoria: militaria, wojskowość

Format: e-book

Ocena: 6/10


Dotrwałem do końca. Łatwo nie było, bo to w sumie opis co, gdzie i kiedy było na stanie w poszczególnych krajach. Istna mieszanka amerykańskiej produkcji z nutką myśli sowieckiej i brytyjskiej. Przeważają P-51 i F4U. Niestety autor nie pokusił się opis działań lotnictwa, np. podczas wojny futbolowej. Tak jest opis niemal encyklopedyczny. Całość ratuje spora liczba fotografii. A no i tekst jest w dwóch kolumnach obok siebie na jednej stronie, co utrudnia czytanie.


Prywatny licznik: 100/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

f4b166d2-2d4b-4b3e-a4dc-aaa3e48f6a75

Zaloguj się aby komentować

1258 + 1 = 1259


Tytuł: Bezpieczeństwo sieci firmowej. Kontrola ruchu wychodzącego

Autor: Marek Serafin

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: e-book

Ocena: 7/10


Proxy w kilku smakach. Open source, czy płatne. Konfiguracja, blokada pobierania exe i stron phishingowych. Jest też pi-hole. Autor wszystko tłumaczy razem ze screenami.


Prywatny licznik: 99/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

dec5a7b7-a02b-46b6-9c31-dbad6bb66a41

Zaloguj się aby komentować

1257 + 1 = 1258

prywatny licznik: 40/52


Tytuł: CEO Slayer

Autor: Marcin Przybyłek

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

Liczba stron: 392

Ocena: 7/10


Polska rok 2048. Technika i medycyna poszły sporo do przodu. W powszechnym użyciu mamy robotycznych domowych służących czy egzoszkielety. Niestety, światem władają korporacje, powszechnie wyzyskujące szeregowych pracowników. Banki bezkarnie okradają ludzi a producenci leków aby podkręcić sprzedaż wpędzają ich w choroby. Pojawia się jednak tajemniczy mściciel, który niczym batman przemierza nocną warszawę i wymierza sprawiedliwość dyrektorom korporacji, sprawiając każdemu bezpardonowy wpierdziel. Bardzo się to wszystkim podoba, opinia publiczna, nawet policja są po jego stronie, jedynie rzeczone korporacje nie są zachwycone atakami na swoich menadżerów. Sprzymierzają się zatem i wynajmują prywatną detektyw, która zrobi wszystko aby odszukać "wryjwalca", zwłaszcza że za robotę ma obiecane 300k eurasów.


Bardzo lubię Przybyłka, uważam go za niezłego futurologa, ma chłop nieliche przygotowanie i sporą wiedzę na różne tematy. Jego saga o Gamedecu to jedna z lepszych wizji przyszłości jaką czytałem, tym ciekawsza że bardzo prawdopodobna, choć nieco przerażająca. Tutaj niestety nie ma tego rozmachu, jest jednak trochę słabiej. Mimo to świat jest fajnie przedstawiony, mamy ciekawe gadżety, bohaterowie z krwi i kości, poprawnie opisani. Tylko fabuła pod koniec nieco się rozpływa. 

Dla fanów cyberpunka w polskich realiach, lekka, łatwa i przyjemna lektura, taki trochę kryminał w przyszłości. Lekko naciągana 7


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

c6d927ef-13a5-4271-bd6f-720f2ce357ec
trixx.420 userbar

@trixx.420 Gamedec był fajny w pierwszym tomie. Później, kiedy przepoczwarzył się w space operę jakoś ciężko mi się to czytało. Może gatunek nie dla mnie.

Ale sam Autor to bardzo ciekawa osoba.

Zaloguj się aby komentować

1256 + 1 = 1257


Tytuł: Szaleństwo tłumów. Gender, rasa, tożsamość

Autor: Douglas Murray

Kategoria: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)

Format: e-book

Ocena: 9/10


Książka odpowiada na szereg moich pytań. Dlaczego w akronimie LGBT, ludzie odpowiadający za poszczególne litery nienawidzą się? Dlaczego w 2021 roku w materiałach szkoleniowych Coca-Coli było "try to be less white"? Dlaczego młodych mężczyzn uczy się obecnie dwóch przeciwstawnych postaw? Dlaczego coś, co dotyczy ledwo kilka procent społeczeństwa urasta do rangi międzynarodowej? Dlaczego kobiety zaczęły nienawidzić białych mężczyzn? Autor patrzy na to wszystko z punktu widzenia Amerykanina, więc u nas może to wyglądać trochę inaczej. Na koniec, książka jest socjologiczna. Więc polityki jest bardzo mało, prawie wcale. I dobrze.


Prywatny licznik: 98/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

9056aa5f-d1f9-4ca2-a8ad-7423e2924deb

Zaloguj się aby komentować

1255 + 1 = 1256


Tytuł: The Unlikely Pilgrimage of Harold Fry

Autor: Rachel Joyce

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: doubleday

Format: książka papierowa

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Opowieść drogi, książka typu wyciskacz łez.


Harold Fry, staruszek którego życie jest typowo emerycko-brytyjskie, pewnego dnia dostaje list od dawno niewidzianej znajomej, w którym ta informuje go że umiera na raka. W pierwszej chwili Harold postanawia po prostu na niego odpisać, ale nie do końca wie jak, więc wybiera się na pocztę aby to przemyśleć. W drodze do placówki zdaje sobie sprawę, że nie zawrze w liście tego co czuje że musi jej powiedzieć, do tego pracownica stacji benzynowej opowiada więc ubrany w koszulę, prochowiec i buty jachtowe rozpoczyna marsz z samego południa Anglii na jej odległą północ wierząc, że jego dawna przyjaciółka będzie na niego czekać i utrzyma się dzięki temu przy życiu. W trakcie drogi Harold rozpamiętuje swoje małżeństwo, ojcostwo, pracę, relacje z rodzicami, spotyka mnóstwo ludzi którzy mu się zwierzają, i swoim tempem idzie na północ.


Dość znany koncept - człowiek, droga, przemiana. W książce, jak na mój gust, jest zbyt wiele zbyt barwnych opisów. Nie jestem typem człowieka który lubi pławić się w opisach odcieni kolorów otoczenia, a one sprawiały że potwornie długo szło mi czytanie. Końcówka książki zaskakuje i mocno wzrusza, więc w mojej opinii warto było przez to przebrnąć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

84d82c82-4e5e-4cd4-b177-200739fe8c17

Zaloguj się aby komentować

1254 + 1 = 1255


Tytuł: Trojanki

Autor: Eurypides

Kategoria: Utwór dramatyczny

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Format: e-book

Liczba stron: 72

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/219033/trojanki


"Greka Zorbę" skończyłam czytać na lotnisku czekając na samolot do Polski, ale miałam ochotę przedłużyć jeszcze grecki klimacik w czasie lotu. Sięgnęłam więc po "Trojanki", które polecił mi 7 miesięcy temu @l__p pod moim wpisem o "Iliadzie". Lektura jest dość krótka, bo zajęła mi niecałą godzinę (z przerwami na panikę w czasie startu).


"Trojanki" ukazują to, co mogło stać się tuż po zdobyciu Troi przez Achajów, a konkretnie losy kobiet trojańskich, które trafiają do greckiej niewoli. Główną postacią jest Hekabe, niegdyś królowa Troi, która lamentuje nad losem swoim i swoich bliskich — straconego w wojnie Hektora, jego żony Andromachy i swojej córki Kasandry. Los ten zgotowała im wszystkim, oczywiście, Helena — ta, która teraz błaga swojego męża Menelaosa o litość.


Utwór, choć krótki, jest silnie nasycony emocjami. A jednak czuję niedosyt. Chciałabym poznać dalsze losy kobiet — bo jest to unikalna perspektywa (przynajmniej jak na starożytny dramat). Wydaje mi się też, że tłumaczenie Kasprowicza zasługuje już na jakąś konkurencję. Nie jest złe, ale nieco trąci już myszką.


Prywatny licznik (od początku roku): 41/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #grecja

ac3dbbf8-9f68-460c-b8bf-06b02bf71ed1
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1253 + 1 = 1254


Tytuł: Grek Zorba

Autor: Nikos Kazantzakis

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4969913/grek-zorba


Jakoś tak od kilku lat staram się zabierać ze sobą na wakacyjne wyjazdy książki, które związane są z odwiedzanym miejscem. Dwa lata temu byli to "Chłopi" w Świętokrzyskim, potem reportaż "Grecja. Gorzkie pomarańcze" w czasie objazdówki po Peloponezie, a teraz "Grek Zorba" z okazji wypadu na Zakynthos. I o ile akcja "Greka Zorby" rozgrywa się głównie na Krecie, to pasowało mi to do ogólnego kierunku.


To, co zdziwiło mnie w tej książce, jest nasycenie filozofią. "Grek Zorba" łączy w sobie stoicyzm, epikureizm, reguły buddyjskie i chrześcijańskie, a wszystko to podlane greckim byciem tu i teraz, godzeniem się z nagłymi zmianami i niepowodzeniami.


W tym wszystkim największą rolę gra postać tytułowego Zorby, który — niczym starożytny nauczyciel — tłumaczy głównemu bohaterowi, według jakich zasad należy żyć. Nie jest przy tym nieomylny, ale zawsze jest pewny swoich racji.


Wydaje mi się, że to może być ten typ książki, którego ekranizacja (nieobejrzana jeszcze przeze mnie) jest lepsza niż książka. Ale mam też wrażenie, że idea tej książki jest dla wielu ważniejsza niż jej treść (a co trochę udowadnia mi obecność "Tawerny u Zorby" na Zakynthos).


Prywatny licznik (od początku roku): 40/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #grecja

734319be-8223-43dd-9258-3d700ad623e4
Wrzoo userbar

@Wrzoo ja czytałem przed wyjazdem na Kretę i choć w niektórych momentach mi się podobała, to jednak po jakichś 150 stronach mnie wymęczyła i niestety dnf. A Gorzkie pomarańcze całkiem spoko książka.

@splash545 ano, widzę, że mogła być męcząca — w którymś momencie fabuła nie posuwa się do przodu i może nużyć. Z drugiej strony, ja naprawdę rzadko nie kończę książek, nie jestem więc obiektywna w ocenie

"Gorzkie pomarańcze" były świetne, i brakuje mi więcej takich reportaży o Grecji.

@Wrzoo za to ten o Włochach był jeszcze lepszy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Noo mi się zdarza nie kończyć, może nie często, ale jednak regularnie. Np. nie przeczytam książki, której bym dał ocenę poniżej 6, a często i takie książki na 6 przerywam. Rzadko bo rzadko zdarza się, że nie przeczytam książki, której bym dał wyższą ocenę ale po prostu mi nie siadła z jakiegoś mocno subiektywnego powodu.

Zaloguj się aby komentować

1252+ 1 = 1253


Tytuł: Rośliny uzależniające

Autor: Jarosław Molenda

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Bellona

Ocena: 6/10


Dość nudna i przeciętna książka o uzależniających roślinach. Betel, koka, herbata, kawa, marihuaen, itp.


#bookmeter #ksiazki

a6f503a4-240d-4235-ba96-1a3718b52a49

Zaloguj się aby komentować

1251+ 1 = 1252


Tytuł: Kampania. Jak wygrać wybory i nie dać się złapać

Autor: Wojciech Mucha, Andrzej Gajcy

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Nowa Konfederacja

Ocena: 8/10


Ciekawy reportaż o tym, jak układ rządzący Krakowem utrudniał kampanię wyborczą Łukaszowi Gibale i spowodował, że murowany kandydat do prezydenckiego stolca w mieście królów polskich przegrał z szerzej nieznanym Olkiem Miszalskim.


Książka jest doskonałym przykładem brudnej gry politycznej stosowanej przez przedstawicieli Uśmiechniętej strony Polski. Polecam!


#bookmeter #ksiazki #reportaz #polityka

24167a7f-36b8-4ac2-bd61-845a4975622a

Zaloguj się aby komentować

1250 + 1 = 1251


Tytuł: Wojsławicka masakra kosą łańcuchową

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Ocena: 2/10


Tak sobie czytałem, oczy krwawiły i się cały czas zastanawiałem, jak wygląda target tych książek Pilipiuka, którego śmieszą żarty o bimberku, uczciwych 60 obrotach w bimberku, gumofilcach, dresiarzach... Pewnie zapocony kuc po czterdziestce, spędzający większość czasu przed monitorem grając w gry.


Książka z pewnością posiada humor niezrozumiały dla Zumerów, 1/12 opowiadań było zabawne, reszta mogłaby być poprawiona przez AI, może bym się pośmiał bardziej. #ksiazki #bookmeter #fantasy

d5436754-fc56-449a-8758-1c4a575960b9

@DerMirker z Pilipiuka polecam "przyjaciel człowieka" mi było niedobrze od opisów medycznych. Reszta git, chociaż mało humoru.

405aa7dc-8120-49ae-95f8-9de524e8a662

którego śmieszą żarty o bimberku, uczciwych 60 obrotach w bimberku, gumofilcach, dresiarzach...


Mnie śmieszyły pierwsze książki, głównie dlatego, że klimat lubelszczyzny był w nich całkiem nieźle zachowany. Ale od 3, czy tam 4 części to już ciężka i wymuszona lektura. Nie ma lepszych pomysłów, to męczy tę serię.

Zaloguj się aby komentować

1249 + 1 = 1250


Tytuł: Microadventures: Local Discoveries for Great Escapes

Autor: Alastair Humphreys

Kategoria: przewodnik

Wydawnictwo: HarperCollins

Format: e-book

ISBN: 9780007548033

Liczba stron: 256

Ocena: 10/10


Microadventures to poradnik napisany w 2014r przez podróżnika Alastair Humphreys. W swoim życiu jechał przez świat przez 4 lata na rowerze, przebiegł ultramaraton przez Saharę, przepłynął kanał LaManche i wiele innych. W książce Microadventures zachęca do o wiele mniejszych przygód. W zasadzie to zachęca do najtrudniejszego z możliwych etapów każdej przygody - do ruszenia d⁎⁎y i wyjścia z domu.


Tytułowy microadventure to koncept jakiejś małej przygody, którą można wcisnąć w dowolny wolny czas. Weekend, czas między zakończeniem pracy jednego dnia a rozpoczęciem następnego dnia. Samo w sobie nie jest niczym nowym ani odkrywczym. Pewnie każdy z nas był mikro poszukiwaczem przygód nawet o tym nie wiedząc. W książce podanych jest 38 mikroprzygód zrealizowanych przez autora. Jedne kilkudniowe wymagające sprzętu inne mniejsze wymagające śpiwora i czasu między zakończeniem roboty jednego dnia i rozpoczęciem następnego. Wszystko jest osadzone w Wielkiej Brytanii (ojczyźnie autora) ale łatwo wszystko dostosować do dowolnego miejsca na świecie oraz wymyślić coś własnego. O to w tym wszystkim chodzi, żeby samemu coś wymyślić w miarę własnych możliwości. Dodatkowo na koniec opisu każdej przygody podanych jest kilka (kilkanaście) wariantów danej przygody oraz podpowiedzi jak można coś zmienić/urozmaicić.


Po opisaniu mikroprzygód autor zostawił sobie sporo miejsca na tematy takie jak wybór odpowiedniego śpiwora, kupno karimaty czy bivvy bag zamiast namiotu, pakowanie się na jednodniowe wypady, gotowanie, rozpalanie ognia itp. W książce jest bardzo dużo kolorowych zdjęć i grafik, które uprzyjemniają czytanie (epub waży 135MB).


Polecam i książka zachęciła mnie, żeby samemu przeżyć jakąś #microadventure


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #microadventures

4cf7ea6d-d4bc-446d-a00a-6068f75619cd
owczareknietrzymryjski userbar

Zaloguj się aby komentować

1248 + 1 = 1249


Tytuł: Problem trzech ciał. Wspomnienie o przeszłości Ziemi. Tom 1

Autor: Cixin Liu

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383381145

Liczba stron: 456

Ocena: 9/10


Wspaniałą powieść, czytało mi się to z zapartym tchem. Na początku troche mialem cykora, ze nie bedzie mi sie podobać ze względu na te naukowe powiedzonka fizyczne, ale okazało sie, ze to w ogole nie przeszkadza w zrozumieniu ksiazki i chłonięciu jej. To samo mialem z imionami bohaterów z początku bo podobne sa te chińskie nazwiska i imiona ale poszło gładko. Jak ktoś sie zrazi to polecam dotrwać do momentu kiedy zaczyna sie gra i potem juz leci. Mogę powiedzieć, ze to najlepsza ksiazka jaka przeczytałem w tym roku. Gorąco polecam!


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytanie #ksiazki

50cfa0c2-9358-4def-8acc-63a0a2e22f04
kopytakonia userbar

@trixx.420 Tak się wydaje ale leci to tak szybko że nie idzie się oderwać. Koniec Śmierci to pierwsza książka chyba od czasu HP za licbazy przy której zarwałem nockę xD

skończyłem całą trylogię z 3 dni temu. Długo się czytało, najbardziej rozwalił mnie drugi tom serii, gdzie nic się nie działo, aż do ostatnich kilku stron, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Teraz na tapecie Joe Abercrombie - Szczypta Nienawiści (znowu trylogia...)

Zaloguj się aby komentować