#usa

16
6379

28 listopada 2025

Stany Zjednoczone poprosiły Liban o zwrot bomby małego kalibru GBU-39, wystrzelonej przez Siły Powietrzne Izraela w kierunku Bejrutu podczas operacji, w której na początku tego tygodnia zginął dowódca wojskowy Hezbollahu Ali Tabatabai, po tym jak bomba nie wybuchła — podają libańskie media. Według libańskich doniesień urzędnicy USA obawiają się, że bomba może wpaść w ręce Rosji lub Chin.

https://www.jpost.com/middle-east/article-876530


The Jerusalem Post to anglojęzyczna izraelska gazeta wydawana w formacie broadsheet, z siedzibą w Jerozolimie. Została założona w 1932 roku, w okresie brytyjskiego mandatu Palestyny, przez Gershona Agrona jako The Palestine Post. W 1950 roku zmieniła nazwę na The Jerusalem Post.

...

Gazeta opisuje siebie jako zajmującą centrowe stanowisko w polityce izraelskiej, co w standardach międzynarodowych uznawane jest za centrum-prawicę. Jej linia redakcyjna jest krytyczna wobec korupcji politycznej i wspiera rozdział religii od państwa w Izraelu.

https://en.wikipedia.org/wiki/The_Jerusalem_Post


#liban #izrael #usa

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#wiadomosciswiat #wojna #usa

Wrzucam, bo pierwszy raz widzę tak odmienny punkt widzenia. Nie mówię, że na pewno ma rację, bo chooj wie jak jest faktycznie, ale warto poznać:

Donald Trump wcale nie chce pokoju? Ekspert: Prowokuje Rosjan, żeby wojna trwała

– Rosjanie zahipnotyzowali się tym, że Trump jest po ich stronie, a tak naprawdę Trump ich ogrywa m.in na Bliskim Wschodzie, na Kaukazie, nawet na Białorusi – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ppłk rez. Maciej Korowaj, ekspert Instytutu Wschodniej Flanki. Jego zdaniem zdobycie kolejnych terenów w Donbasie nie jest dla Władimira Putina najważniejsze, a po ewentualnym porozumieniu pokojowym Rosja będzie szybko gotowa do kolejnej wojny.

Gość podkreśla ważne spostrzeżenie często pomijane w naszej prasie:

Ale jednak ostatnie doniesienia z frontu są korzystniejsze dla Rosji.

Ale mówimy o wymiarze taktycznym, chodzi o miasta 5 na 5 kilometrów. To nie jest tak, że front pada. Są też rejony, gdzie Ukraińcy kontratakowali i miejsca, które były rosyjskie, już rosyjskie nie są. Dla mnie linia frontu w zasadzie się nie zmienia.

Brzmi też dość fantastycznie momentami, bo nie wiem o jakim gromadzeniu można mówić, kiedy zapasy dronów wylatują w Ukrainę na bieżąco:

Widziałem zdjęcia satelitarne rosyjskich baz, z których wynikało, że Rosjanom w dużej mierze skończyły się zapasy sprzętu.

Ale jakiego? Sprzętu z czasów Układu Warszawskiego? Ja mówię o nowoczesnym sprzęcie, który nie pokazywał się na froncie, a jest gromadzony.

Do poczytania.

https://removepaywalls.com/5/https://www.rp.pl/konflikty-zbrojne/art43406741-donald-trump-wcale-nie-chce-pokoju-ekspert-prowokuje-rosjan-zeby-wojna-trwala

@Fly_agaric Ale to rzeczywiście bardzo prawdopodobny scenariusz. Już przyjrzenie się punktom pierwotnego planu pokojowego, ale tak bez anty-Trumpowego zadęcia, pokazuje że ten plan jest nie do przyjęcia dla rosji.
Problem rosji, a szczególnie putlera, polega na tym, że z tej wojny nie mogą wyjść. A rozmowy pokojowe są narzędziem do dalszej ich izolacji.

Jednocześnie trwa gra na czas. Bo nie chodzi jedynie o rosję, ale i o Chiny.

W międzyczasie, konflikty po świecie na których ruskim zależało, są wygaszane.

Zaloguj się aby komentować

Trochę przestarzały mem, amerykańskim dziennikarzom nie wolno zadawać niewygodnych pytań na konferencjach prasowych.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

ciekawe, u bidena bylo bardziej widac objawy starosci, byl jakis otepialy, a tymczasem trump ma taki rozpierdol pod kopula, ze az szok xD

@maximilianan a czy tutaj nie chodzi o „sell” jako „musisz im SPRZEDAĆ ukraiński punkt widzenia”? Wydaje mi się, ze Cheetos odpierdala tyle ze nie warto się doszukiwać kontrowersyjnych interpretacji.

Zaloguj się aby komentować

Do rozmów z rosjanami to chyba ja miałbym większe kompetencje, bo znam cyrylicę, umiem się przedstawić i wiem, że rosję to trzeba jechać, jechać jak pis z konstytucją.

Trump na razie niby go broni, ale wciągu kilku tygodni, znajdzie na niego jakiś z doopy powód i go odwoła. Do tej pory się wkurwiał, jak tak otwarcie z niego głupka robili.

Zaloguj się aby komentować

Wyprzedaż z okazji 50. rocznicy Pearl Harbor (The Pittsburgh Press, 1991)


Rok 1991 był okresem, w którym za oceanem w wiadomościach i rozmowach przy stole żywe były obawy dotyczące japońskiej potęgi gospodarczej, a wiele gałęzi przemysłu w USA podupadało lub przechodziło transformację, głównie przemysł samochodowy i elektroniczny.


Przemysł medialny też zwracał się w stronę Japonii, głównie science-fiction. Neuromancer, Rising Sun, BTTF Part 2, Cyberpunk 2020. We szystkich tych tytułach przewija się motyw (w wiernej formie) japońskiej megakorporacji.

Nawet w "powrocie do przyszłości 2" pojawia się wątek japońskiego sprzętu i jego jakości.


#heheszki #japonia #usa #historia #historiajednejfotografii


Dla zainteresowanych


W latach 80. kraj stał się potęgą gospodarczą. Osiem z dziesięciu największych banków na świecie to banki japońskie. Giełda Tōkyō była mniej więcej tej samej wielkości co NYSE. W 1987 r. Japonia odpowiadała za jedną trzecią ze 150 miliardów dolarów deficytu handlowego USA. Gdy General Motors, Ford i Chrysler zwalniały tysiące pracowników i zamykały starzejące się fabryki, kontenerowce wyładowały nowe, lśniące Hondy, Nissany i Toyoty do doków na zachodnim wybrzeżu Ameryki. Japońska gospodarka krajowa była w 80% większa od amerykańskiej, pomimo połowy populacji, około jednej czterdziestej powierzchni ziemi i praktycznie żadnych zasobów naturalnych. Do 1990 roku co tydzień ze Stanów Zjednoczonych do Japonii przepływało miliard dolarów. Mniej więcej w tym czasie ukazał się bestseller Ezry Vogela „Japonia jako numer jeden”. Cudzoziemcy studiowali książki rzekomo ukazujące *samurajski* sposób prowadzenia interesów, ku rozbawieniu wielu mieszkańców Japonii. Sondaż przeprowadzony wśród 129 osób przez magazyn ekonomiczny *Tōyō Keizai* przewidywał, że do roku 2010 Japonia prześcignie Stany Zjednoczone pod względem produkcji towarów i usług. Kiedy prezydent Bush senior odwiedził Japonię, zdawał się błagać o litość dla upadającego amerykańskiego przemysłu samochodowego. Premier Miyazawa odpowiedział, mówiąc, że Japonia okaże „współczucie”. Gdy Bush zwymiotował i upadł na bankiecie w stanie Tōkyō, kamery wideo uchwyciły drobnego Miyazawę próbującego podnieść prezydenta USA do pionu. Wydawało się to trafną metaforą stosunków obu krajów w tym okresie.


Z roku na rok nadwyżka handlowa Japonii z resztą świata rosła w fenomenalnych ilościach. Z wyjątkiem producentów ropy na Bliskim Wschodzie, każdy partner handlowy odnotował duży deficyt handlowy. Do 1990 roku gospodarka Osaka City i Kansai zajmowała siódme miejsce na świecie. W następnym roku urzędnicy z Tōkyō przechwalali się, że PKB ich miasta również zbliża się do PKB Wielkiej Brytanii.


Mitsui & Co., japońska firma handlowa o całkowitych przychodach w wysokości 81,8 miliardów dolarów w 1986 roku, wyparła grupę Royal Dutch Shell z pozycji największej nieamerykańskiej korporacji na świecie. W 1989 roku indeks akcji Nikkei osiągnął prawie 39 000 punktów. Tōkyō było siedzibą 94 z 500 największych firm pozaamerykańskich. Japonia miała więcej miliarderów niż Stany Zjednoczone, choć znaczna część ich bogactwa opierała się na sztucznie zawyżonych cenach ziemi. Od połowy lat 80. Japonia stała się największym krajem wierzycielskim na świecie.


Szczególnie podoba mi się ten fragment:


W 1987 roku ponad milion japońskich biznesmenów i turystów odwiedziło Hawaje. Zakup drugiego domu na wyspach stał się „in”. Japończycy kupowali pola golfowe, farmy, hotele i wydawało się, że złożyli oferty na każdy większy biurowiec w Honolulu. Wiodący pośrednik w handlu nieruchomościami oszacował, że zakupy rezydencji w 1987 r. przekroczyły 250 milionów dolarów i „obecnie osiągają ceny, które przekraczają możliwości nawet najbogatszych lokalnych mieszkańców”. W programie telewizyjnym „Newsstation” wyemitowano wywiad z Hawajką, która przed kamerą skarżyła się: „Ten Japończyk właśnie podszedł do mnie i powiedział: «Chcę kupić twój dom». Zaoferował milion dolarów”. Kobieta odmówiła i kazała mu odejść. Następnego dnia wrócił i zaproponował, że zapłaci dwa miliony dolarów *w gotówce*, jeśli ona się wyprowadzi w krótkim czasie. Z oburzeniem zapytała: „Za kogo w ogóle ci ludzie się uważają?”


Źródło: Dni bańki w Japonii https://gaijinass.com/2015/08/19/bubble-days-in-japan-part-1/

7b8ae58e-84ba-4f80-b8d0-f739273e13f8

Zaloguj się aby komentować