Zdjęcie w tle

Społeczność

Stoicyzm

227

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

Nie jedna i ta sama każ­demu stwo­rze­niu dana jest siła ży­wotna. Nikt nie umie­ra zbyt wcze­śnie, po­nie­waż nie miał żyć dłu­żej, niż żył. (...) W tym jed­nym wszy­scy ob­ra­camy się błę­dzie, że nie są­dzimy, by do śmier­ci chy­lili się inni prócz sę­dzi­wych i zgar­bio­nych wie­kiem sta­ro­ści, pod­czas gdy pro­wa­dzi do niej dzie­ciń­stwo i mło­dość, i każdy wiek ży­cia.


Seneka, O pocieszeniu do Marcji 

#stoicyzm

18d694d9-5e44-4991-8866-ff67ce6f1bf3

@totengott niestety, nie mam pojęcia. Listy Seneki zachowały się jedynie w jedną stronę i nie jest wiadome jaki wywarły efekt na adresacie.


Podpytałem chatu gpt:


Nie, nie zachowały się żadne źródła, które mówiłyby, jak sama Marcja zareagowała na „Pocieszenie” Seneki. Nie wiemy, czy przeczytała ten tekst, ani czy faktycznie przyniósł jej on ukojenie.


W rzeczywistości niektórzy badacze uważają nawet, że list miał bardziej charakter literacki i filozoficzny niż praktyczny — mógł być ćwiczeniem retorycznym lub publiczną rozprawą o żałobie, adresowaną do Marcji tylko z pozoru. Takie teksty były dość popularne w kulturze rzymskiej jako przykład filozoficznego traktowania uniwersalnych problemów.

Seneka napisał „Pocieszenie do Marcji” ("Consolatio ad Marciam") jako filozoficzne wsparcie dla niej po śmierci syna. Ale powody napisania tego tekstu były zarówno osobiste, filozoficzne, jak i polityczno-literackie:

1. Obowiązek filozofa – niesienie pocieszenia

W tradycji stoickiej mędrcy mieli moralny obowiązek pomagać innym radzić sobie z cierpieniem. Żałoba po śmierci dziecka była jednym z najtrudniejszych doświadczeń, dlatego Seneka uznał, że musi pokazać, jak filozofia stoicka może przynieść ukojenie.

2. Marcja była osobą znaną i wpływową

Marcja była córką historyka Aulusa Cremutiusa Cordusa, który zginął w wyniku represji politycznych. Należała do wyższych sfer rzymskich. Skierowanie do niej dzieła podnosiło jego rangę i pokazywało, że filozofia stoicka ma zastosowanie także w życiu elit.

3. Ćwiczenie literacko-retoryczne

Pocieszenia (consolationes) były popularnym gatunkiem literackim w Rzymie. Seneka mógł chcieć także doskonalić swój styl, pokazując jednocześnie, jak filozofia działa w praktyce.

4. Osobiste odniesienie do losu Marcji i jej ojca

W tekście Seneka odwołuje się do losu ojca Marcji, który został niesprawiedliwie skazany przez władze. Być może chciał w ten sposób nawiązać do własnych doświadczeń z wygnaniem i polityką, a przy okazji subtelnie skrytykować okrucieństwo władzy.

5. Demonstracja wartości stoicyzmu

Pisząc to dzieło, Seneka pokazywał, że stoicka postawa – pogodzenie się z losem, akceptacja śmierci jako części natury – jest lekarstwem na cierpienie. Dawał przykład, jak filozofia może działać w prawdziwym życiu.

Podsumowanie:

Seneka napisał "Pocieszenie do Marcji", by połączyć osobistą pomoc, publiczną refleksję filozoficzną i własną praktykę literacką. Było to dzieło z przesłaniem nie tylko do Marcji, ale i do wszystkich czytelników zmagających się z bólem straty.

Zaloguj się aby komentować

Żadna śmierć nie jest przed­wcze­sna

Ile­kroć na za­wsze od­cho­dzi ktoś młody, au­to­ma­tycz­nie mó­wimy, że umarł „za wcze­śnie”. Jed­nak sto­icy nie zga­dzali się z ta­kim uję­ciem spra­wy. Uwa­żali, że nie ist­nieje coś ta­kiego jak „przed­wcze­sna” śmierć (co po czę­ści wią­zało się z ich prze­ko­na­niami na te­mat losu).

Za­równo Se­neka, jak i Ma­rek Au­re­liusz pi­sali o utra­cie lu­dzi, któ­rzy wpraw­dzie są żywi, ale nie żyją w praw­dzi­wym sen­sie tego słowa, po­nie­waż za dużo pra­cują, go­nią za pie­niędz­mi lub sławą albo za­cho­wują się tak, jakby mieli przed sobą wiele ist­nień, więc nie mu­szą za­czy­nać żyć tym, które trwa obec­nie. Tacy lu­dzie mogą do­żyć na­wet dzie­więć­dzie­siąt­ki, ale sto­icy wie­rzyli, że le­piej jest żyć krót­ko, z sen­sem i cno­tli­wie niż długo, ale mar­nie. „Ko­cham cię, ży­cie ze wzglę­du na do­bro­dziej­stwo śmier­ci! Za­sta­nów się, pro­szę, jak wiele przy­nosi po­żytku śmierć we wła­ści­wym cza­sie. Jak licz­nym wy­szło na szko­dę, że żyli dłu­żej” – na­pi­sał Se­neka.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

58741ce1-9cee-4587-84f8-bd4645e80a94
ae43221c-15ed-48db-a63f-b2defca34f17

Analiż naturalnym objawem samobójcy jest notowanie w dzienniczku, czy chwila dzisiejsza wytycza dzień powieszenia na drzewie. Marnie by skończył, gdyby sekretarka obwieściła mu "za wcześnie".

Zaloguj się aby komentować

Całe życie jest niewolą. Należy więc pogodzić się z losem, jak najmniej ubolewać nad nim i chwytać każdą korzyść, jaka z nim się łączy. Żadne położenie nie jest aż tak straszne, by człowiek obdarzony równowagą ducha nie znalazł w nim jakiejś pociechy.


Seneka, O spokoju ducha

#stoicyzm

a450b658-464c-4761-a921-cf4d7b0750f0

Zaloguj się aby komentować

Ko­lejny klu­czowy prze­kaz, który Se­neka kie­ruje do Mar­cji, mówi o tym, że le­piej jest być wdzięcz­nym za to, co się miało, niż po­grą­żać w żalu po stra­cie. „Ale mógł żyć dłu­żej i wy­róść na więk­szego czło­wieka!” – mo­głaby po­wie­dzieć Mar­cja. „Jed­nak le­piej dla cie­bie stało się tak, niż gdy­byś go w ogóle nie miała. Je­żeli się ko­muś zo­stawi wol­ność wy­boru, czy woli być krót­ko szczę­śliwy, czy ni­gdy, każdy uzna za lep­sze, by nas spo­tkało szczę­ście już ra­czej szyb­ko prze­mi­ja­jące niż żadne”.

In­nymi słowy – le­piej ko­chać i mi­łość utra­cić, niż nie ko­chać wcale.

Se­neka rów­nież miał syna, który umarł w dzie­ciń­stwie, dwa­dzie­ścia dni przed wy­gna­niem fi­lo­zofa na Kor­sykę. Dziec­ko umie­rało w ra­mio­nach Hel­wii – swo­jej babki, matki Se­neki – która „za­sy­py­wała je po­ca­łun­kami”. Ma­rek Au­re­liusz i Fau­styna, jego żona, mieli co naj­mniej czter­na­ścio­ro dzie­ci, ale tylko czte­ry córki i je­den syn prze­żyli ojca, więc ten mu­siał po­ra­dzić so­bie ze stra­tą aż dzie­wię­cior­ga dzie­ci. Śmier­tel­ność dzie­cięca w sta­ro­żyt­no­ści była szo­ku­jąco wy­soka, co może wy­ja­śniać po­trze­bę uod­por­nie­nia się na wy­pa­dek śmier­ci dziec­ka, którą od­czu­wali sta­ro­żytni. Jed­nak wiele z ich nauk ma za­sto­so­wa­nie do dziś (i bę­dzie przy­datne, do­póki lu­dzie nie prze­staną umie­rać).


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

f78a56e2-27c2-438f-9c22-ebd73cd82db0
2659e6a0-85b9-4ada-b246-9e4db8266745

@splash545 Jako stoik dilujesz jakoś z nihilistami albo pesymistami, czy tolerancyjnie omijasz niepotrzebne dyskusje?

Krótko ujmując: Czy warto w XXI wieku ufać filozofii, skoro jej rodzajów jest tyle do tyłków myślicieli?

@Alembik jeszcze z rok temu mi się chciało i wchodziłem w tego typu dyskusje. A teraz? Dobrze to ująłeś tolerancyjnie je omijam. Choć osobiście uważam tego typu filozofie za szkodliwe dla użytkownika w mniejszym lub większym stopniu, to w sumie co mi do tego? Nie mam potrzeby robić nikomu dobrze na siłę, ani udowadniać, że moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza. ( ͡° ͜ʖ ͡°) A zdążyłem już zauważyć, że z niektórymi ludźmi po prostu nie ma sensu wchodzić w dyskusję.

@splash545 Dla użytkownika może i szkodliwe, ale mi o prawdę chodzi, a nie o dobro ludzi. Epistemiologicznie my nic nie wiemy.

Zaloguj się aby komentować

W li­ście do Mar­cji Se­neka pi­sze, że smu­tek jest na­tu­ralny, po­dob­nie jak szok, który czu­jemy po śmier­ci ko­cha­nej osoby. Fi­lo­zof rów­nież prze­żył szok, gdy zmarł jego młody przy­ja­ciel An­ne­usz Se­re­nus. „Ja ci to pi­szę, ten, który An­ne­usza Se­rena, bar­dzo dro­giego mi, opła­ki­wa­łem tak nie­po­wścią­gli­wie, iż – czego wcale nie chcia­łem – sta­łem się jed­nym z przy­kła­dów lu­dzi, nad któ­rymi smu­tek od­niósł zwy­cię­stwo. Dziś jed­na­ko­woż po­tę­piam swoje ów­cze­sne po­stę­po­wa­nie i ro­zu­miem, iż naj­więk­szą przy­czyną mo­jej

ów­cze­snej ża­ło­ści było to, iżem ni­gdy nie my­ślał, że może on umrzeć przede mną. Przy­cho­dziło mi na myśl jedno: że jest młod­szy, i to znacz­nie młod­szy. Jak gdyby śmierć prze­strze­gała po­rząd­ku!”. Kon­klu­duje jed­nak: „Dzi­siaj może się stać wszyst­ko to, co może zda­rzyć się też kiedy in­dziej”. Może się to zda­rzyć każ­demu, w każ­dym wieku, na­wet młod­szym od nas. Jak gdyby śmierć prze­strze­gała po­rząd­ku!

Sto­icy przez całe ży­cie przy­go­to­wy­wali się na ewen­tu­al­ność śmier­ci bli­skich, spo­dzie­wa­jąc się, że gdy ta na­dej­dzie, nie wy­woła w nich szoku, nie będą więc cier­pieć po­dwój­nie, od­da­jąc się dłu­giemu i bo­le­snemu pro­ce­sowi ża­łoby. 


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

94e7ac19-5df2-46d1-bff1-a41321255d8f
84b30b21-4b8d-4ff8-9314-b9241edb21ce

Zaloguj się aby komentować

Sto­icy nie sprze­ci­wiali się opła­ki­wa­niu zmar­łych, na­wo­ły­wali je­dy­nie, by nie po­pa­dać w nad­mier­ną roz­pacz. Gdy na­tu­ralny czas ża­łoby do­biega końca, mo­żemy po­słu­żyć się zdro­wym roz­sąd­kiem i trzeź­wym my­śle­niem, by stwier­dzić, że na­leży już wró­cić do nor­mal­no­ści i pod­jąć dzia­ła­nie. (...)

Fi­lo­zof po­daje przy­kłady dwóch in­nych ma­tek opła­ku­ją­cych śmierć dzie­ci. Pierw­szą z nich była Okta­wia, która ni­gdy nie za­prze­stała ża­łoby, za­nie­dbu­jąc ży­jącą ro­dzinę i obo­wiąz­ki.

Jed­nak druga, Li­wia, „skoro go tylko wnio­sła do gro­bowca, jed­no­cze­śnie po­grze­bała i syna, i swoją bo­leść, i nie dłu­żej tra­wiła się smut­kiem, niżby to było rze­czą bądź przy­zwo­itą przez wzgląd na zmar­łego Ce­zara, bądź spra­wie­dliwą przez wzgląd na ży­ją­cego Ty­be­riu­sza”.

Se­neka przed­sta­wia Mar­cji dwie moż­li­wo­ści:

"Wy­bie­raj za­tem ten przy­kład, który z dwóch uwa­żasz za bar­dziej godny po­chwa­ły. – Je­żeli chcesz iść za tym pierw­szym przy­kła­dem, wy­kre­ślisz sie­bie z licz­by ży­ją­cych. (...) Je­żeli jed­nak do­ło­żysz sta­rań, by na­śla­do­wać drugi przy­kład naj­więk­szej nie­wia­sty, ten bar­dziej umiar­ko­wany i ła­godny, nie bę­dziesz trwać w zmar­twie­niach ani się na śmierć za­drę­czać zgry­zotą."


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

f997b087-6c45-404a-b3e5-d77caff37b10
4926e677-f85e-4956-8b38-65c185916461

Żałoba rządzi się własnymi prawami i gdzie wyznacza się kres rozpaczy, gdzie chorobie psychicznej, to już nie pole działania dla banalnych sofizmatów.

Zaloguj się aby komentować

Se­neka uwa­żał, że Mar­cja po­winna za­koń­czyć ża­łobę, gdyż je­śli bę­dzie ją kon­ty­nu­ować, „wy­kre­śli sie­bie z licz­by ży­ją­cych”.

Upo­mi­nał ją sta­now­czo: „Niech inni dzia­łają za po­mocą ła­god­nych środ­ków, niech się wdzię­czą i przy­mi­lają, ja na­to­miast po­sta­no­wi­łem sto­czyć walkę z twym smut­kiem, z oczu zmę­czo­nych i wy­czer­pa­nych po­wstrzy­mać łzy, które, je­śli chcesz praw­dę usły­szeć, płyną już bar­dziej z przy­zwy­cza­je­nia ni­żeli z tę­sk­noty”.

Ra­dził Mar­cji, by umar­twia­ła się z umia­rem, aby nie za­da­wać so­bie po­dwój­nego cier­pie­nia. Pierw­szym miała być śmierć syna, a dru­gim prze­dłu­ża­jąca się ża­łoba. Se­neka pi­sze: „Ja­kimż, o zgro­zo! jest to sza­leń­stwem, aby so­bie sa­memu za­da­wać udrę­kę z po­wodu nie­szczę­ścia, a stare ka­tu­sze po­więk­szać no­wymi!”.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

44fb851e-4d08-4a69-86cb-d706c1f7061b
96e6cf37-b8bd-4dec-9828-bdf61a901cdd

Zaloguj się aby komentować

Jak smu­cić się po sto­icku

Prze­by­wa­jąc na wy­gna­niu na Kor­syce, Se­neka na­pi­sał list do Mar­cji, przy­ja­ciół­ki, która przez po­nad trzy lata opła­ki­wała stra­tę mło­dego, choć już do­ro­słego syna, Me­ti­liusa. (...)

"Już oto trze­ci rok mi­nął, a tym­cza­sem nic nie ubyło z pierw­szego na­si­le­nia. Dzień w dzień od­świe­ża się smu­tek i umac­nia, i przez zwło­kę już zdo­był dla sie­bie prawo ist­nie­nia, i do ta­kich po­su­nął się gra­nic, że po­fol­go­wa­nie uważa za hańbę. Po­dob­nie jak każda na­mięt­ność głę­boko za­pusz­cza ko­rze­nie w sercu, je­żeli za­raz w pierw­szej chwi­li swego po­wsta­nia nie zo­sta­nie stłu­miona, tak samo smut­ne i skła­nia­jące do pła­czu, a prze­ciw czło­wie­kowi sro­żące się na­stro­je pod­sy­cają się w końcu sa­mym na­tę­że­niem cier­pie­nia, smu­tek zaś staje się dla przy­gnie­cio­nego nie­szczę­ściem wy­na­tu­rzoną roz­ko­szą. Pra­gnął­bym więc od razu przy­stą­pić do za­sto­so­wa­nia ra­dy­kal­nych środ­ków lecz­ni­czych. Ła­god­niej­szym bo­wiem le­cze­niem da­łoby się zdła­wić tę siłę, ale tylko w za­rodku.

Z więk­szą ener­gią na­leży wal­czyć ze złem za­sta­rza­łym, po­nie­waż i le­cze­nie ran wtedy jest ła­twe, kiedy jesz­cze świe­żą krwią bro­czą. Wtedy do­zwa­lają się i wy­pa­lać, i zszy­wać, i pal­cami son­do­wać, do­póki się nie za­każą i nie prze­mie­nią w zło­śliwe i ro­pie­jące wrzo­dy. W obec­nym sta­nie rze­czy nie mogę ła­god­nie i po­błaż­li­wie do­bie­rać się do tak za­twar­dzia­łego bólu. Prze­ła­mać go trze­ba."


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

af9cf9ca-0af0-493e-aaf7-669ed9680fdc
c9025f4d-4e5d-469d-83c3-65bbb1525e17

Zaloguj się aby komentować

(...) Gdy jednak prosisz o ciepłą wodę, a niewolnik nie usłyszał w ogóle tych słów, usłyszał je, lecz przyniósł ledwie letnią wodę, albo w ogóle nie sposób znaleźć go a całym domostwie, czyż powstrzymanie irytacji i wybuchu gniewu nie będzie działaniem aprobowanym przez bogów? "Jak jednak człowiek ma znieść kogoś takiego jak ten niewolnik?". A czy ty, który sam jesteś niewolnikiem, nie zniesiesz własnego brata (...)? Czy gdyby postawiono cię w bardziej uprzywilejowanym położeniu, od razu staniesz się tyranem? Nie będziesz pamiętał o tym, kim jesteś i kim rządzisz? O tym, że to twoi pobratymcy, ludzie, którzy są z natury twoimi braćmi (...)


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

db44d8b4-9915-4d4f-a104-e1472afdb5c8

@splash545 zbyt mało ludzi myśli o tym, że ich aktualna sytuacja jest w dużej mierze związana z przypadkiem. Juz z tego względu warto próbować cierpliwie podchodzić do kogoś, w kogo miejscu możemy być już niedługo.

Zaloguj się aby komentować

Znajdź w so­bie wdzięcz­ność

Pro­duk­tem ubocz­nym opła­ki­wa­nia lu­dzi jesz­cze za ich ży­cia jest peł­niej­sze do­ce­nia­nie ich obec­no­ści te­raz, kiedy mo­żemy się nią cie­szyć. Nie prze­mil­czaj rze­czy, które trze­ba wy­po­wie­dzieć; nie za­nie­dbuj przy­jaźni ani re­la­cji ro­dzin­nych i ra­duj się cza­sem spę­dzo­nym z bli­skimi. Gdy spę­dzasz czas z przy­ja­cie­lem lub dzieć­mi, nie po­zwól, by roz­pra­szał cię te­le­fon.

Epik­tet twier­dził, że przy­ja­ciół może nam ode­brać nie tylko śmierć, ale też nie­zgoda i zmia­ny oko­licz­no­ści. Dla­tego trze­ba ko­rzy­stać z przy­jaźni, póki przy­ja­ciele są w za­sięgu.

Po­win­ni­śmy być też wdzięcz­ni za wła­sne ży­cie. Nie tylko przy­ja­ciele mogą na­gle odejść lub umrzeć, za­nim się ze­sta­rzeją. Nas też może tra­fić szlag. Na­staw­my się, że wszyst­ko, co lu­bimy, do­bie­gnie końca. Nie wolno od­wle­kać ra­do­ści ze świa­ta i tego, co ma do za­ofe­ro­wa­nia, bo ju­tro może się oka­zać, że jest za późno.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

eedfa679-4adc-4b7c-98f4-682099f12aef
da5d58ec-9a11-4731-8796-38bad17755ac

Zaloguj się aby komentować

Dość jednej chwili na to, by wprost z tronu znaleźć się na kolanach u cudzych stóp. Musisz pamiętać, że wszelki los jest zmienny i że cokolwiek się zdarza komu innemu, może się i tobie przydarzyć.


Seneka, O spokoju ducha

#stoicyzm

520fb956-ad4c-4fe8-8319-432eb23ff88b

Zaloguj się aby komentować

Jest jesz­cze je­den do­bry po­wód, by prze­stać żyć na­dzie­ją. Wy­zby­wa­jąc się na­dziei, uwal­niamy się też od jej prze­ci­wień­stwa – po­czu­cia bez­na­dziej­no­ści. To na­praw­dę jedna z naj­gor­szych ludz­kich emo­cji. Nic nie jest od niej gor­sze. Bez­na­dzie­ja to sio­stra roz­pa­czy, która snuje mrocz­ne wi­zje – fan­ta­zjuje o tym, że nie wy­zdro­wie­jemy, nie pod­nie­siemy się z upad­ku, że nic już nie bę­dzie do­bre, że ni­gdy nam się nie po­wie­dzie, że na­sza sy­tu­acja ni­gdy się nie zmie­ni, a w ogóle to je­ste­śmy ska­zani za za­gładę.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

fa0cc630-5821-4c84-bd87-5320abeb0c02
43d75887-4677-4cd6-9d95-1e116302886c

Zaloguj się aby komentować

Jed­nym z plu­sów wy­zby­cia się na­dziei jest ra­dość, którą nie­sie świa­dome ży­cie w chwi­li obec­nej. Wresz­cie prze­sta­jemy my­śleć, lę­kać się i snuć fan­ta­zje o tym, co może się wy­da­rzyć w przy­szło­ści.

Gdy ży­jemy na­dzie­ją, ni­gdy w pełni nie za­znamy we­wnętrz­nego spo­koju, bo po­wie­rzamy na­sze szczę­ście cze­muś, co nie jest w na­szych rę­kach. I mo­żemy strasz­nie się za­wieść.

„Prze­sta­niesz się bać, je­śli od­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia”. W miej­sce na­dziei i lęku otrzy­mamy we­wnętrz­ny spo­kój.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

18a00d11-a12c-48ff-957f-653560264a7c
f8702c7f-796b-4f06-9395-f040423d6804

@splash545 się jest nad morzem to się wstaje z pianiem fal. 😉

Właśnie, idę nad morze! Oczywiście głównie po to, aby kontemplować stoicyzm. XD

A tak w ogóle, to Ty wcześnie wstajesz. Zawsze. 🤣

Zaloguj się aby komentować

Prze­sta­niesz się bać, je­śli od­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia

Ja­sną, sło­necz­ną stro­ną nie­po­koju jest na­dzie­ja: pro­jek­to­wa­nie po­zy­tyw­nej wi­zji przy­szło­ści. Stock­dale w nie­woli nie kar­mił się na­dzie­ją, że zo­sta­nie uwol­niony; po pro­stu sta­rał się żyć god­nie i z sza­cun­kiem w tak wą­skim za­kre­sie, jaki miał pod kon­trolą. Primo Levi w Au­schwitz także sku­piał się na prze­trwa­niu: każ­dego dnia sta­rał się po­zo­stać przy ży­ciu. „Kto w la­grze po­zwala so­bie na pra­gnie­nia, ten wy­daje na sie­bie men­talny wy­rok śmier­ci, po­nie­waż żadne z jego pra­gnień się speł­ni. My­śląc o gło­dzie i ży­jąc na­dzie­ją, że go na­kar­mią, za­daje so­bie psy­chicz­ne tor­tury, bo w obo­zie ni­gdy nie bę­dzie dość je­dze­nia” – re­la­cjo­nuje jego do­świad­cze­nia Ryan A. Pic­ci­rillo.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

12699e48-ea47-4ff8-845e-9a5f21421de4
abb9b92d-42c1-495e-815d-c4c952ebb85e

@Fafalala rozne rzeczy dzialaja na roznych ludzi. Dlatego trzeba probowac na sobie i sprawdzac, co nam indywidualnie pasuje

To tak jak ten mem z ziolem - musisz sprobowac rozne, bo rozne som

@onlystat tak, masz rację, ale według tego co zostało napisane teraz i wcześniej (oczywiście to moja interpretacja) oczekiwania prowadzą do rozczarowań. Nastawianie się, że będzie dobrze i że coś się osiągnie, w założeniu że marzymy o tym może doprowadzić do przykrego zderzenia ze ścianą.

Myśli mogą mieć zbawczą moc, ale też potrafią dostarczyć bólu.

Przestaniesz oczekiwać, przestaniesz robić cokolwiek z własnej woli

Strach jest wypadkową wizji kary ich niespełnienia, ale w końcu są sposoby jego zaradzenia.

Burzenia nadziei nawet nie skomentuję, bo odniesienie go do więźniów obozów pracy jest zaiste totalnie nietrafione.

@N-kt jeżeli patrzysz tylko przez pryzmat myśli /ego to tak, ale człowiek i psychila to bardziej złożona maszyna. Tu chodzi właśnie o wyjście z nadziei a przestawienie na działanie, tu i teraz. Wiem ze ciezko zrozumieć, ale jak zrozumiesz to bedziwsz sie smial

@mikocjusz Albowiem z nadzieją w ustach nie walczono na wojnach, nie wzniecano powstań, nie wyruszano do niebezpiecznych krain czy nie próbowano właśnie przetrwać w okrutnych warunkach. Bynajmniej nie bez przyczyny jest matką głupców, ale wciąż ciągnięto za nią, gdyż każdy chcę ujrzeć wynik zwycięstwa choćby bywał bardzo losowy i zwodniczy. Za to widziałem takich właśnie trusi, którzy "god­nie i z sza­cun­kiem " bez żadnego oczekiwania szli do komór gazowych. Niestety paru przestało być stoikami i zaczęło drapać ściany.

Zaloguj się aby komentować

Naj­bar­dziej za­ła­mani byli ci spo­śród jego lu­dzi (we­dług re­la­cji Prima Le­viego spra­wa miała się po­dob­nie w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych), któ­rzy my­śleli, że zo­staną ura­to­wani. Stock­dale za­le­cił im, by po­słu­gu­jąc się ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji, wy­obra­zili so­bie, że po­moc nie na­dej­dzie, i skon­fron­to­wali się z rze­czy­wi­sto­ścią, nie po­le­ga­jąc zbyt­nio na na­dziei. To wła­śnie ta po­stawa, o któ­rej Stock­dale mó­wił, że ma ją pod kon­trolą. W wy­wia­dzie udzie­lo­nym pi­sa­rzowi Ji­mowi Col­lin­sowi po­wie­dział póź­niej: „Opty­mi­ści twier­dzili, że «do Bo­żego Na­ro­dze­nia nas wy­pusz­czą». Świę­ta na­de­szły i mi­nęły. Po­tem mó­wili: «Bę­dzie­my w domu przed Wiel­ka­nocą». Wiel­ka­noc na­de­szła i mi­nęła. Po­tem było Świę­to Dzięk­czy­nie­nia i znów Boże Na­ro­dze­nie. A oni umie­rali, bo pę­kały im serca (...) To bar­dzo ważna lek­cja. Ni­gdy nie myl wiary w osta­tecz­ne zwy­cię­stwo – któ­rej za nic nie można utra­cić – z dys­cy­pliną, po­zwa­la­jącą sta­wić czoła naj­bru­tal­niej­szym fak­tom two­jej ak­tu­al­nej rze­czy­wi­sto­ści, ja­kie­kol­wiek by były”.

Stock­dale zno­sił su­rowe wię­zien­ne wa­runki, nie wy­bie­ga­jąc my­ślą zbyt da­leko w przy­szłość. „Ży­łem z dnia na dzień”, na­pi­sał w swym prze­mó­wie­niu, na­śla­du­jąc Epik­teta. Przy­po­mnij­my pa­ra­frazę jego słów: „Za­dbaj o chwi­lę obec­ną. Za­głąb się w jej szcze­gó­łach. Od­po­wiedz tej lub in­nej oso­bie, spro­staj da­nemu wy­zwa­niu, za­re­aguj na kon­kret­ny uczy­nek”.


Zachowaj spokój, Brigid Delaney 

#stoicyzm

235dc6ab-994f-41a4-b927-1922bb56cd43
9e354bb8-3fe5-4eff-8ec3-48c00be9fdf9

Zaloguj się aby komentować

(...) W 1965 roku, po po­wro­cie do czyn­nej służ­by, Stock­dale zna­lazł się w Wiet­na­mie w kok­pi­cie sa­mo­lotu le­cą­cego tuż nad wierz­choł­kami drzew. Zo­stał ze­strze­lony przez Wiet­kong. Ka­ta­pul­to­wał się z my­ślą: „Zo­stało mi pół mi­nuty, by wy­po­wie­dzieć ostat­nie słowa na wol­no­ści. I – słowo daję – szep­ną­łem do sie­bie: «Spę­dzę tam na dole co naj­mniej pięć lat. Opusz­czam świat tech­no­lo­gii i wkra­czam w świat Epik­teta»”.

Gdy tylko opadł na zie­mię, zo­stał cięż­ko po­bity, a męż­czy­zna w po­li­cyj­nym heł­mie zgru­cho­tał mu nogę. Na szczę­ście Epik­tet przy­po­mniał Stock­dale’owi o rze­czach pre­fe­ro­wa­nych, ale obo­jęt­nych: „Ależ ty­ran wsa­dzi mnie w dyby! – Co wsa­dzi? Pisz­czele ci wsa­dzi. – Ależ ty­ran chwy­ci za to­pór! – Po co? By ci głowę od­rą­bać. Czego więc ty­ran nie wsa­dzi w dyby i nie od­rą­bie to­po­rem? Wol­nej woli”.

Stock­dale zo­stał prze­wie­ziony do po­bli­skie­go wię­zie­nia, gdzie spę­dził sie­dem i pół roku, prze­wo­dząc gru­pie około pięć­dzie­się­ciu jeń­ców wo­jen­nych w strasz­nych, okrut­nych i bo­le­snych oko­licz­no­ściach.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój

#stoicyzm

8b718aee-e008-4720-977b-9c93a3ac9283
7cb9e7ab-5ef0-4e2a-97fd-420594517932

Stock­dale pokazał, że dzięki umysłowi można przetrwać wszystko. Ostatnio też czytałem jakiś artykuł o jedne kobiecie, która miała dwa wypadki w dzieciństwie i przez większość czasu była niepełnosprawna oraz szpetna z powodu uszkodzeń. Też udało jej się wyjść z problemów.

Zaloguj się aby komentować

Podobnie jak kiepscy aktorzy tragiczni nie potrafią śpiewać w pojedynkę, lecz wyłącznie razem z innymi, tak i niektóre osoby nie potrafią chodzić, gdy nikt im nie towarzyszy. Człowieku, jeśli jesteś cokolwiek wart, chodź w pojedynkę, mów do siebie i nie kryj się w chórze. Przeznacz choć trochę energii na dociekania, rozejrzyj się wokół siebie i potrząsanij sobą, a może dowiesz się, kim jesteś.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

8044b696-675e-4204-9937-4f5f332951df

Zaloguj się aby komentować

Sto­icy nie prze­pa­dali za na­dzie­ją, wi­dząc w niej formę my­śle­nia ży­cze­nio­wego oraz za­prze­cza­nia rze­czy­wi­sto­ści i my­dle­nia oczu.

Lu­cy­liusz, przy­ja­ciel, do któ­rego Se­neka pi­sał li­sty mo­ralne, był urzęd­ni­kiem pań­stwo­wym na Sy­cy­lii. Pew­nego dnia do­wie­dział się o po­waż­nym pro­ce­sie są­do­wym prze­ciwko niemu, który mógł za­koń­czyć jego ka­rierę i zruj­no­wać mu re­pu­ta­cję. Zroz­pa­czony na­pi­sał do Se­neki, który od­po­wie­dział tak: „Mnie­masz, że będę ci do­ra­dzał, byś ocze­ki­wał wy­niku po­myśl­niej­szego i zna­lazł uko­je­nie w przy­jem­nie łu­dzą­cej na­dziei (...), atoli jak po­pro­wa­dzę cię do spo­koj­no­ści inną drogą”. I ra­dzi mu tak: „Je­śli chcesz po­zbyć się wszel­kiego nie­po­koju, wy­staw so­bie, że to, co do czego ży­wisz obawę, iż może się zda­rzyć, zda­rzy się w każ­dym ra­zie (...)”.

W Li­stach mo­ral­nych do Lu­cy­liu­sza pa­dają słyn­ne słowa Se­neki: „Prze­sta­niesz się bać, je­śli po­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia”.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

fbffa71f-a3b8-4e85-85d4-5e0ff442a2ca
1754484b-4198-4ddc-8197-d226134bc5ae

Zaloguj się aby komentować

Sto­icy pi­sali pa­mięt­niki, w któ­rych mo­gli kon­tem­plo­wać (ana­li­zo­wać) wła­sną po­stawę i mie­rzyć oso­bi­sty roz­wój. Pro­wa­dząc ta­kie no­tatki, mo­żemy spraw­dzić, czy się zmie­ni­li­śmy albo zro­bi­li­śmy po­stępy w po­rów­na­niu z sobą sprzed roku, dwóch lat albo i de­kady. Dzien­nik da nam przej­rzy­sty ob­raz prze­szło­ści.

Pa­mięt­niki to świet­na prze­strzeń na oczysz­cze­nie, ka­thar­sis. Mo­żemy tam wy­lać uczu­cia, które by­łyby zbyt doj­mu­jące i brzyd­kie, by się z nimi ob­no­sić pu­blicz­nie. Choć trud­no w to uwie­rzyć w chwi­li emo­cjo­nal­nego unie­sie­nia, uczu­cia z cza­sem słab­ną. Czy­ta­nie o swo­ich bo­le­snych przej­ściach nie jest przy­jemne, ale nie bez po­wodu za­po­mi­namy o głę­bo­kich sta­nach emo­cjo­nal­nych i szcze­gó­łach, które im to­wa­rzy­szyły, oraz o fi­zycz­nym bólu. Gdy­by­śmy nie po­tra­fili usu­wać z pa­mięci do­kład­nych wspo­mnień o chwi­lach roz­pa­czy, bez­u­stan­nie przy­po­mi­na­łyby nam, że już ni­gdy nie po­win­ni­śmy so­bie po­zwo­lić na mi­łość ani za­ufa­nie. To dla­tego na­tura wy­po­sa­żyła nas w dar za­po­mi­na­nia. Ide­al­nie by­łoby, gdyby pa­mięt­nik dał nam przed­smak daw­nego bólu, bez przy­wo­ły­wa­nia uczuć, które to­wa­rzy­szyły nam w trud­nych chwi­lach.

Per­spek­tywa czasu po­zwala nam też umie­ścić mi­nione cier­pie­nie w od­po­wied­nim kon­tek­ście. Gdy te­raz ana­li­zuję wła­sną ka­rierę, jest dla mnie oczy­wi­ste, że wszel­kie moje suk­cesy są owo­cem po­ra­żek, ta­kich jak nie­opu­bli­ko­wane książ­ki, nie­zre­ali­zo­wany szes­na­sto­od­cin­kowy se­rial, któ­rego ak­cja to­czy­łaby się w re­dak­cji in­for­ma­cyj­nej, czy sztu­ki te­atral­ne, które na­pi­sa­łam, ale ni­gdy ich nie wy­sta­wiono. W po­rząd­ku. To, że tamte przed­się­wzię­cia oka­zały się klapą, nie ma zna­cze­nia. Są ele­men­tami mo­jego ży­cio­wego stażu, który od­by­wa­łam nie­świa­do­mie, a zda­łam so­bie z niego spra­wę, do­piero kiedy się skończył.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

bb9a8dce-8fc9-4d45-8ce2-64af66694045
cc2ba552-28c8-45b4-8b30-2f31d55247db

@splash545


Gdy te­raz ana­li­zuję wła­sną ka­rierę, jest dla mnie oczy­wi­ste, że wszel­kie moje suk­cesy są owo­cem po­ra­żek, ta­kich jak nie­opu­bli­ko­wane książ­ki, nie­zre­ali­zo­wany szes­na­sto­od­cin­kowy se­rial, któ­rego ak­cja to­czy­łaby się w re­dak­cji in­for­ma­cyj­nej, czy sztu­ki te­atral­ne, które na­pi­sa­łam, ale ni­gdy ich nie wy­sta­wiono. W po­rząd­ku. To, że tamte przed­się­wzię­cia oka­zały się klapą, nie ma zna­cze­nia. Są ele­men­tami mo­jego ży­cio­wego stażu, który od­by­wa­łam nie­świa­do­mie, a zda­łam so­bie z niego spra­wę, do­piero kiedy się skończył.



Nie nazwałbym nieopublikowanych książek czy niezrealizowanych seriali porażkami - sztuka, jak każda inna dziedzina, wymaga ćwiczeń. Tworzenie czegoś to właśnie ćwiczenia, wprawki, które pomagają rozwinąć umiejętności.

Zaloguj się aby komentować

To nie­znacz­ne ukłu­cie sa­tys­fak­cji, gdy zna­jo­memu coś nie wyj­dzie, wcale nie jest rzad­kie. Znamy słyn­ną wy­po­wiedź Gore’a Vi­dala: „Ile­kroć zna­jomy od­nosi suk­ces, cząst­ka mnie umie­ra”. Być może to dla­tego, że nie­świa­do­mie ry­wa­li­zu­jemy ze swoim przy­ja­cie­lem i je­ste­śmy prze­ko­nani, że ży­cie to gra o su­mie ze­ro­wej. Kiedy on coś traci, nie­świa­do­mie czu­jemy, że nas stra­ta omi­nęła albo że mamy mniej­szego pe­cha. Ta­kie my­śli nie są ra­cjo­nalne, ale po­wszech­ne.

Prze­ci­wień­stwem se­pa­ra­cji jest więź. Po­rów­nu­jąc się z in­nymi, zry­wamy ją. Praw­dziwy przy­ja­ciel ni­gdy nie od­czuwa sa­tys­fak­cji, gdy do­pada nas pech. Prze­ciw­nie. Cie­szy się z na­szych suk­ce­sów i mar­twi, gdy coś utra­cimy.

Od­po­wie­dzial­ność za tę ra­dość z cu­dzego nie­szczę­ścia, czyli scha­den­freu­de, nie do końca spo­czywa na nas. Zo­sta­li­śmy nie­świa­do­mie za­pro­gra­mo­wani, żeby ze sobą kon­ku­ro­wać.

Miej­my na­dzie­ję, że znaj­du­jemy się w schył­ko­wej fa­zie neo­li­be­ra­li­zmu, w któ­rym do po­rów­na­nia się z in­nymi – a co za tym idzie do two­rze­nia po­dzia­łów – za­chęca się, a na­wet po­strze­ga je jako na­tu­ralne. Prze­sią­kli­śmy men­tal­no­ścią nie­do­stat­ku, w któ­rej nie­świa­do­mie uwa­żamy ko­rzy­ści tego świa­ta – do­bry wy­gląd, spraw­ność fi­zycz­ną, ta­lent, sta­tus czy pie­nią­dze – za do­bra skoń­czone. Przy ta­kim na­sta­wie­niu ży­cie i za­soby stają się grą o su­mie ze­ro­wej: są­dzimy, że tego, co do­bre, nie może wy­star­czyć dla wszyst­kich – je­śli są wy­grani, to mu­szą być i prze­grani. Ale to nie­praw­da! Wszy­scy mo­żemy wy­grać, zwłasz­cza je­śli, tak jak sto­icy, uzna­my, że „zwy­cię­stwo” to suk­ces od­nie­siony w spra­wach, które znaj­dują się pod na­szą kon­trolą, czyli nasz cha­rak­ter, spo­sób, w jaki trak­tu­jemy in­nych, i to, jak re­agu­jemy na świat.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

5185bb86-6297-4124-bd69-4c571e928000
789d6740-3ff7-451c-af4c-a89340e3fe2d

Z perspektywy lat i czasu, wchodzenie w gównowyścig porównawczy z kimkolwiek, to najbardziej destrukcyjny ruch dla osoby obdarzonej elementarną empatią, jaki tylko można zrobić.


Natomiast świetna sprawa dla socjopatów wszelakich.

Zaloguj się aby komentować